Jump to content

Martwię się o przyjaciela z Korei


Lidka410

Recommended Posts

Posted

Witam. Sprawa wygląda tak..

W 2009 roku jak byłam w Pusan z rodziną to mieszkaliśmy u jego rodziny i się zaprzyjaźniliśmy(nasi rodzice znali się już wcześniej). Potem pisaliśmy ze sobą dużo przez internet, on mnie odwiedził w Polsce. W roku 2012 oboje zaczęliśmy studia w Niemczech z tym, że ja teraz jestem w Polsce, ale niedługo wracam. On jest cudowny, kocham go, tylko teraz strasznie przeżywa to napięcie na Półwyspie Koreańskim. No i on jest z Korei Południowej, ale jest cały zakochany w Północnej, pewnie to skrytykujecie, ale wierzcie, że jest dobrym chłopakiem. Już od dawna ma takie poglądy, już jak się poznaliśmy w 2009 o tym mówił, ale teraz to już to jest bardzo intensywne. Teraz jak jest w Niemczech to czyta stronki Korei Północnej(u siebie nie mógł bo są one tam ocenzurowane) i się tym wszystkim ekscytuje. Odnośnie aktualnych spraw jest zdania, że aktualne napięcie w Korei to wina USA, które rządzi Koreą Płd. Od pewnego czasu codziennie słucham wyjaśnień na ten temat. On żyje tym, zresztą ja trochę też bo przy nim nie bardzo mam wybór. Gdybym była wierząca modliłabym się żeby się tam wreszcie uspokoiło. Dziś jak gadaliśmy przez telefon z takimi emocjami mi wrzeszczał do słuchawki, że myślałam, że ogłuchnę(poprawka - wczoraj, nie poprawiłam tego w pisanym wczoraj do umieszczenia na innym forum temacie, dziś z kolei w ogóle nie gadaliśmy i tęsknie już za nim i martwię się co on tam robi..). Chciałabym żeby jakoś wyluzował, ale on ma do siebie żal, że nie manifestował poparcia dla KRLD w Korei Płd(tam można łatwo za to mieć kłopoty), że w ogóle nic dla niej nie zrobił. I różne trochę niepokojące rzeczy mówi. Zastanawia mnie czy nie odwiedzał ambasady KRLD w Berlinie bo ma w komórce zapisany jej adres(nie żebym mu grzebała przypadkiem zajrzałam do komórkowych zapisków). No ale chyba dopiero ma taki zamiar jak coś(choć i tak nie wiem konkretnie po co) bo nic mi nie mówił żeby tam był a raczej mi wszystko mówi. No i z 70% czasu spędzamy razem. Nie pytam bo chyba wolałabym żeby tego nie robił. Boję się o niego że taka nadgorliwość mu zaszkodzi albo, że co gorsza zrobi jeszcze jakąś głupotę. Jak będzie jechał odwiedzić swoich rodziców i zacznie w Korei Płd jakoś manifestować poparcie dla Płn to mogą go nawet zamknąć do więzienia. Zresztą pełno jest głupot, które byłby skłonny zrobić. Myślicie, że słusznie się martwię? Myślicie, że powinnam coś zrobić dla jego dobra? Co najlepiej? (domyślam się, że nie podobają Wam się jego przekonania, ale nie piszcie żebym próbowała je zmienić. I tak się NIE DA a tylko może przestać mi ufać.) Z góry dziękuję za jakieś wypowiedzi.

Pozdrawiam.

Link to comment
Posted

yhhh... Chlopak byl pewnie wychowywany po koreansku a sama wiesz jaka tam patola jest... Kochasz go to sie martwisz, ale nie probuj go zmieniqc, bo nie dasz rady... Przezywa to bo pewnia boli go to co sie tam dzieje i ze jego znajomi moga byc narazeni na nie przyjemna wojne... Porozmawiaj z nim o tym, powiedz mu ze sie o niego martwisz, ale nie o to jego ,,zboczenie'' ze tak to nazwe a o to wiezinie. Uswiadom mu jaki jest dla ciebie wazny- jesli odwzajemnia to poslucha. Powodzenia i nie martw sie tyle bo zmarszczki sie od tego robia

Link to comment
Posted

Dobrze, ale w czym leży problem, bo nie rozumiem? Czy w tym, że bardzo emocjonalnie podchodzi do spraw swojego narodu? Może w tym, że woli komunistyczną propagandę KRLD, zamiast demokratycznej propagandy Republiki Korei? Co w tym złego? Jeśli boisz się, że pójdzie do ambasady, a oni przerzucą go na północ, to raczej nie masz się czego obawiać. W tej chwili, jeśli ma obywatelstwo południowokoreańskie nie dostał by zgody, bo podejrzewano by chęć szpiegostwa.

Przede wszystkim proponuję zacząć od solidnej, szczerej rozmowy, poznaj jego motywy, wartości itd.

Link to comment
Posted

Adek1358, ja tam o żadnej "patoli" nic nie wiem :/

Avrukk, To dobre, że obchodzą go sprawy narodu, między innymi to mi się w nim podoba, że ma takie wartości. Jednak przesada w żadną stronę nie jest dobra. Jakbyś zobaczył go gdy mówi na ten temat to zrozumiałbyś o co chodzi. Gdybym go nie znała a tylko raz np. zobaczyłabym go w akcji to bałabym się tak zachowującego się człowieka.

A tak to boję się o niego. Powiedziałam w żartach jak pisał na internecie komentarze za KRLD a przeciw USA żeby uważał bo CIA już pewnie nas namierza(mieszkamy razem w Niemczech). To najpierw też coś tam zażartował, ale potem przeszło do dyskusji raczej na poważnie i mówił całkiem poważnie rzeczy typu, że może nawet poświęcić życie dla dobra swojego kraju(czyli dla stanowiska KRLD) itd. To tylko gadanie, ale aż mi się płakać chce jak wyobrażam sobie, że on poświęca życie dla kogokolwiek.

Nie chodzi mi o poglądy, o to co on woli. Nie oceniam, zresztą mam już namieszane w głowie z tymi Koreami odkąd jesteśmy tyle razem i ciągle słucham jego wersje. Jakby wolał w taki umiarkowany sposób to byłoby ok.

Jeśli boisz się, że pójdzie do ambasady, a oni przerzucą go na północ, to raczej nie masz się czego obawiać. W tej chwili, jeśli ma obywatelstwo południowokoreańskie nie dostał by zgody, bo podejrzewano by chęć szpiegostwa.

No widzisz ja o tym nie pisałam a Tobie też to przyszło do głowy. Przeszło mi to przez myśl. I wcale nie jestem przekonana, że by to nie było możliwe. Mam nadzieje, że i tak by mi tego nie zrobił, nie wyobrażam sobie, żeby miał mi to zrobić, żeby mnie zostawił, żeby się coś takiego stało, ale z drugiej strony on woli KRLD niż mnie. Mnie np. najbardziej zależy na nim, ale z nim raczej nie to samo chociaż spędziliśmy razem tyle wspaniałych chwil i on zawsze jest dla mnie najlepszym przyjacielem, lepszym niż ktokolwiek inny to jednak..

Ostatnio miałam ochotę na szczerą rozmowę pt. "Na czym Ci bardziej zależy?", ale domyślam się na czym więc boję się o to pytać i nie chcę jeszcze go zmuszać do odpowiedzi na takie pytania.

Jednak w ogóle to boję się, że po prostu on narobi sobie jakichś kłopotów. Jeszcze nie wiem jakich, ale mam złe przeczucia. W sumie w Korei Płd to nawet ludzie mieli kłopoty o głupie komentarze na internecie za KRLD. A odkąd on mieszka w Niemczech to tak się rozkręcił, boję się, że jak będzie odwiedzał swój dom to może zrobić coś głupiego za co właśnie może mieć problemy. Pojechałabym z nim chętnie, ale nie mogę. Teraz też chciałabym już wrócić do niego a jak na złość jeszcze do piątku siedzę w Polsce. Myślałam, że wrócę wcześniej, w tamtą stronę leciałam samolotem, w drugą rodzice mieli mi zarezerwować autobus na jutro. Zarezerwowali na piątek rano. Jestem wkurzona. Opieprzyłam ich, ale nic mi po tym :(

Przynajmniej jeszcze dwie godzinki i sobie pogadamy przez telefon, mam nadzieję, że usłyszę od niego coś co mnie uspokoi.

Sama nie wiem o co się boję, ale moje złe przeczucia często się sprawdzają. Boję się też co on by zrobił gdyby tam np. rzeczywiście wybuchła wojna bo już się różnych rzeczy nasłuchałam. Powiedzcie, że to chore, ale nie mogę zasnąć czasem ze stresu w nocy. Mam tak, że w nocy śniło mi się, że oglądam w tv, że w Korei wybuchła wojna i jak się obudziłam w środku nocy to zaraz sprawdzałam na internecie czy nie ma jakichś nowych informacji. Mama zauważyła, że jak w tv mówili o tej potencjalnej wojnie to zrobiłam się czerwona. Już moje zachowanie zrobiło się chore, ale zaraziłam się tym.. Mniej bym to przeżywała gdym już była z nim bo bym widziała co robi, mogła normalnie pogadać itp.

Wiem jakie są jego motywy i wartości bo duużo już się o tym nasłuchałam, bardziej martwi mnie to ile byłby w stanie dla nich zrobić a boję się szczerze o tym rozmawiać.

Mam nadzieję, że wszystkie moje obawy to tylko głupoty..

Zastanawiam się czy on wie, że go kocham.. bo kocham i to ponad wszystko. Nie wyobrażam sobie teraz jak mogłam żyć wcześniej jak go nie znałam

Link to comment
Posted
Adek1358, ja tam o żadnej "patoli" nic nie wiem :/

Domyślam się, że chodziło po prostu o koreańskie wychowanie, które przeważnie jest bardzo surowe i niezrozumiałe dla przeciętnego Europejczyka.

Avrukk, To dobre, że obchodzą go sprawy narodu, między innymi to mi się w nim podoba, że ma takie wartości. Jednak przesada w żadną stronę nie jest dobra.

Cóż, nie mam pojęcia jak bym reagował gdyby Polska 60 lat temu została przecięta sztuczną granicą, a żadna ze stron nie uznawałaby drugiej. W dodatku gdybym uważał, że to ta druga strona ma rację, a mi nie wolno nawet o tym wspomnieć.

Jakbyś zobaczył go gdy mówi na ten temat to zrozumiałbyś o co chodzi. Gdybym go nie znała a tylko raz np. zobaczyłabym go w akcji to bałabym się tak zachowującego się człowieka.

Nie podałaś żadnego konkretnego przykładu więc ciężko się szerzej wypowiedzieć czy to normalne.

Ostatnio miałam ochotę na szczerą rozmowę pt. "Na czym Ci bardziej zależy?", ale domyślam się na czym więc boję się o to pytać i nie chcę jeszcze go zmuszać do odpowiedzi na takie pytania.

Zamierzasz go zmusić do wyznania, że woli kobietę od własnego kraju? Najgłupsza rzecz jaką możesz zrobić. To okrutne dawać komuś taki wybór.

Nie chodzi mi o poglądy, o to co on woli. Nie oceniam, zresztą mam już namieszane w głowie z tymi Koreami odkąd jesteśmy tyle razem i ciągle słucham jego wersje. Jakby wolał w taki umiarkowany sposób to byłoby ok.

Nie chcę uchodzić za mądrzejszego od Koreańczyka, ale przede wszystkim powinnaś się dowiedzieć co on w ogóle wie o Korei Północnej. Czy wie, że na każdym rogu jest portret Kim Ir Sena, że ludzie są głodni, że Koreę mogą opuścić tylko nieliczni itd. Może to po prostu zwykła fascynacja nieznanym, zakazanym owocem, wyniesiona z dzieciństwa. Sam jestem zafascynowany KRLD, ale patrzę na to jako na swego rodzaju skansen z komunistami, gdzie drugiego takiego państwa nie ma. Z chęcią wybrałbym się na wycieczkę, ale raczej nie zechciałbym tam mieszkać wiedząc, że z tej decyzji już się nie wycofam.

Zarezerwowali na piątek rano. Jestem wkurzona. Opieprzyłam ich, ale nic mi po tym :(

Weź sobie coś na uspokojenie bo to dorosły człowiek, chyba wie co robi. Nie musisz go pilnować jak mamusia.

Sama nie wiem o co się boję, ale moje złe przeczucia często się sprawdzają. Boję się też co on by zrobił gdyby tam np. rzeczywiście wybuchła wojna bo już się różnych rzeczy nasłuchałam.

Jeśli wybuchnie wojna to i tak dostanie papier o mobilizacji. Będzie mógł walczyć albo o Koreę Południową, albo zdezerterować na stronę Północy. No chyba, że poprosi o azyl w Niemczech i go dostanie.

Jednak jeśli cię to uspokoi to szanse na wojnę są niewielkie, takie zaognianie sytuacji pojawia się co kilka lat, ostatnio coś takiego była gdy KRLD potwierdziła, że ma broń jądrową. Do wojny nie doszło. Północ wie, że za Południem stoi USA i jest za słaba by wygrać tą wojnę.

Link to comment
Posted

Avrukk, dobrze wyjasnil moje stwierdzenie ,,patologia'' mam do nich jakis szacunek ale wg mnie przesadzaja... Z twojej wypowiedzi wynika, ze on nie wie o twoich uczuciach a to zle bo jesli by wiedzial to moze zwazalby na to co chce zrobic/robi i nawet jesli teraz woli ojczyzne od cb to moze gdy go uswiadomisz to sie zmieni bo bedzie mial cos do stracenia ze tak to ujme...

Link to comment
Posted

Lepiej być "niewolnikiem" w Korei Południowej niż "wolnym" człowiekiem w KRLD. Dlaczego jest on tak bardzo za Północą skoro mieszkał i wychowywał się na Południu? Propaganda komunistyczna na niego podziałała? To nie jest tak, że USA tam rządzi. Sytuację bym przyrównał do takiej, kiedy od II RP oderwałaby się wschodnia część (opanowana przez komunistów) i nazwałaby się Polska Republika Demokratyczna Wschodu, utrzymywałaby przyjazne stosunki z ZSRS. Ktoś, kto optowałby za PRDW z pewnością twierdziłby, że II RP jest sterowana przez GB i Francję. Cóż, nie znam dokładniej sytuacji z tym gościem. Nie zapominajmy, że w 1950, kiedy wybuchła wojna pomiędzy Koreańczykami z Północy, a Koreańczykami z Południa to Ci pierwsi (komuniści, KRLD) zaatakowali tych drugich. Oni ponoszą winę za dzisiejsze spięcia. Poza tym jeżeli miałbym wybierać pomiędzy istnieniem jednej Korei Płd-demokratycznej/Płn-komunistycznej to dla dobra świata wybrałbym Południową.

Link to comment
Posted
Nie zapominajmy, że w 1950, kiedy wybuchła wojna pomiędzy Koreańczykami z Północy, a Koreańczykami z Południa to Ci pierwsi (komuniści, KRLD) zaatakowali tych drugich. Oni ponoszą winę za dzisiejsze spięcia.

Chciałem tylko dodać, że Południe również umacniało się militarnie w celu zajęcia Północy, i gdyby KRLD nie zaatakowała to wojna koreańska i tak miałaby miejsce. Poza tym to komuniści jako pierwsi zaproponowali zawarcie pokoju, gdy Południe praktycznie upadło lecz Stany odrzuciły tą propozycję wysyłając do Korei kolejne oddziały przez co ta wojna przedłużyła się o ponad 2 lata. No, ale gdyby Południe podbiło Północ to już byś nie napisał, że są odpowiedzialni za cokolwiek, bo chcieli tylko połączyć swój kraj, prawda? Warto też wspomnieć, że zaraz po wojnie znacznie lepiej żyło się na Północy, Południe wygląda jak wygląda bo został tam wprowadzony ogromny kapitał z Zachodu.

Link to comment
Posted
Adek1358, ja tam o żadnej "patoli" nic nie wiem :/

Domyślam się, że chodziło po prostu o koreańskie wychowanie, które przeważnie jest bardzo surowe i niezrozumiałe dla przeciętnego Europejczyka.

Wiem, ale zabrzmiało to bardzo pejoratywnie.

Nie podałaś żadnego konkretnego przykładu więc ciężko się szerzej wypowiedzieć czy to normalne.

No łatwo się denerwuje jak coś mu się nie podoba. Wrzeszczy, wykonuje wściekłe gesty i gada bzdury czasem, ale to by trzeba widzieć .

Może to ja mało widziałam, ale takie zachowanie jest dla mnie co najmniej niestandardowe.

Zamierzasz go zmusić do wyznania, że woli kobietę od własnego kraju? Najgłupsza rzecz jaką możesz zrobić. To okrutne dawać komuś taki wybór.

Właśnie napisałam, że nie zamierzam, tylko mnie tak kusiło. I on i tak by nie powiedział, że woli mnie :(

Nie chcę uchodzić za mądrzejszego od Koreańczyka, ale przede wszystkim powinnaś się dowiedzieć co on w ogóle wie o Korei Północnej. Czy wie, że na każdym rogu jest portret Kim Ir Sena, że ludzie są głodni, że Koreę mogą opuścić tylko nieliczni itd. Może to po prostu zwykła fascynacja nieznanym, zakazanym owocem, wyniesiona z dzieciństwa.

To nie jest tak, że on nie wie o złych rzeczach, które mówi się o KRLD. Wie i to bardzo dobrze. Tylko ma swoją interpretacje wszystkiego. W sumie mnie by to nie przeszkadzało gdyby nie taki fanatyzm :/

Bo fanatyzm może zaszkodzić.

Odkąd go znam to był, że tak powiem pro-KRLD(jego rodzina w zasadzie chyba też, przynajmniej babcia na 100%), ale to nie było tak bardzo jak teraz. Teraz się rozkręcił.

Codziennie muszę(no nie zmusza mnie, ale chcąc jak najwięcej być z nim..) oglądać treści made in North Korea. Na początku spoko, potem mnie to zaczęło trochę irytować(ten styl tej propagandy i nie tylko był dla mnie dziwny), teraz się przyzwyczaiłam do tego :P Zresztą wydaje mi się, że mu to sprawia satysfakcje jak to oglądam z nim.

Ja i tak nic nie poradzę na jego poglądy nawet jak są zbyt fanatyczne i tak dalej.

Weź sobie coś na uspokojenie bo to dorosły człowiek, chyba wie co robi. Nie musisz go pilnować jak mamusia.

Mam nadzieję, że wie. Jednak lepiej bym się czuła gdybym mogła już być z nim.

No chyba, że poprosi o azyl w Niemczech i go dostanie.

Na pewno nie poprosiłby o azyl w Niemczech, przecież on już chciałby lecieć poświęcać się dla KRLD :(

Jednak jeśli cię to uspokoi to szanse na wojnę są niewielkie

To by mnie bardzo uspokoiło gdybym była pewna, że sytuacja się uspokoi i nie będzie żadnej wojny.

Tak dużo teraz gadają w tv o Korei, że co włączę na kanał informacyjny to jest akurat o tym. Niech się tylko wreszcie uspokoi..

Z twojej wypowiedzi wynika, ze on nie wie o twoich uczuciach a to zle bo jesli by wiedzial to moze zwazalby na to co chce zrobic/robi i nawet jesli teraz woli ojczyzne od cb to moze gdy go uswiadomisz to sie zmieni bo bedzie mial cos do stracenia ze tak to ujme...

Cóż, na razie boję się mówić wprost jak bardzo go kocham... Staram się mu to pokazać, mam nadzieję, że mi się to uda.

Lepiej być "niewolnikiem" w Korei Południowej niż "wolnym" człowiekiem w KRLD. Dlaczego jest on tak bardzo za Północą skoro mieszkał i wychowywał się na Południu? Propaganda komunistyczna na niego podziałała? To nie jest tak, że USA tam rządzi. Sytuację bym przyrównał do takiej, kiedy od II RP oderwałaby się wschodnia część (opanowana przez komunistów) i nazwałaby się Polska Republika Demokratyczna Wschodu, utrzymywałaby przyjazne stosunki z ZSRS. Ktoś, kto optowałby za PRDW z pewnością twierdziłby, że II RP jest sterowana przez GB i Francję. Cóż, nie znam dokładniej sytuacji z tym gościem. Nie zapominajmy, że w 1950, kiedy wybuchła wojna pomiędzy Koreańczykami z Północy, a Koreańczykami z Południa to Ci pierwsi (komuniści, KRLD) zaatakowali tych drugich. Oni ponoszą winę za dzisiejsze spięcia. Poza tym jeżeli miałbym wybierać pomiędzy istnieniem jednej Korei Płd-demokratycznej/Płn-komunistycznej to dla dobra świata wybrałbym Południową.

I komuniści pożerają dzieci!

Dobra, tu widzę taki mini wykład(tylko na temat odbiegający od wątku) i tu są głównie Twoje subiektywne poglądy.

Nie skomentuję tego dlatego, że nie chcę tu robić dyskusji politycznych, nie mam do tego nastroju. Temat jest taki jak w tytule. Jak chcesz dać upust swoim antykomunistycznym przekonaniom to proszę, nie tu.

Link to comment
Posted
Chciałem tylko dodać, że Południe również umacniało się militarnie w celu zajęcia Północy, i gdyby KRLD nie zaatakowała to wojna koreańska i tak miałaby miejsce.

W tamtym czasie Półwysep Koreański zajęty był w połowie przez USA(południe) i w połowie przez ZSRR (północ). ONZ chciało i domagało się poprzez rezolucję, żeby na północy przeprowadzić wolne wybory pod nadzorem właśnie ONZ. Jednak ZSRR się nie zgodziło i w wyniku niekontrolowanych wyborów niby 90% Koreańczyków z Północy miało poprzeć Komunistyczną Partię. Wtedy Kim Ir Sen jak i Li Syng Man chcieli zjednoczyć Koreę pod własnym "berłem", ale mieli inne wizje. Co do umacniania - to głównie Północ się dozbrajała, pobierała pomoc od ZSRR. W sumie gdyby w Chinach utrzymałby się Czang Kaj-szejk to kto wie czy dzisiaj nie byłoby jednej Korei ;] Hm, w sumie i Południe parło do wojny, bo chcieli zjednoczenia, ale nic nie zmienia faktu, że to KRLD pierwsza zaatakowała i to oni byli agresorami.

Poza tym to komuniści jako pierwsi zaproponowali zawarcie pokoju, gdy Południe praktycznie upadło lecz Stany odrzuciły tą propozycję wysyłając do Korei kolejne oddziały przez co ta wojna przedłużyła się o ponad 2 lata.

Po pierwsze to pomoc Korei Płd została udzielona za wstawiennictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ, bo takie ona zadania miała. Po drugie wiesz jakie były warunki pokoju proponowane przez komunistów? Nie dziwię się, że ONZ, USA i Korea Płd się na takie coś nie zgodzili. Piszesz jakbyś obwiniał tylko i wyłącznie USA za przedłużenie wojny. Nierozsądnie. Kto wie, co by było gdyby nie pomoc wojskowa z komunistycznych Chin od Mao.

No, ale gdyby Południe podbiło Północ to już byś nie napisał, że są odpowiedzialni za cokolwiek, bo chcieli tylko połączyć swój kraj, prawda? Warto też wspomnieć, że zaraz po wojnie znacznie lepiej żyło się na Północy, Południe wygląda jak wygląda bo został tam wprowadzony ogromny kapitał z Zachodu.

Gdyby Południe zajęło Północ i zjednoczyło Koreę to cieszyłbym się, że gdzieś na świecie pokonano komunizm. Chyba nie muszę przypominać czym to "coś" [komunizm] było. Przypominam, że to KRLD była agresorem. Ostatnie zdanie dyskusyjne i to mocno, nawet wręcz jest to kłamstwo. Lepiej żyło się na Północy? Dobre sobie. Jeńcy z KRLD błagali i prosili ONZ i Republikę Korei, żeby nie odsyłali ich do domów. Co złego w tym, że Zachód i głównie USA pomogło odbudować Południe? Przecież Chiny i ZSRR mogły to samo zrobić na Północy. Widzimy tutaj różnice pomiędzy komunizmem a kapitalizmem. Sam napisałeś, że to właśnie kapitalizm okazał się lepszym wyjściem, co widoczne było po powojennej odbudowie Korei.

Można powiedzieć, że dopiero od 1988 roku, kiedy skończył się okres dyktatury/autorytaryzmu w Republice, zaczęło się polepszać pod względem wolności jednostki. Jednak nawet w czasie nasilenia się ograniczania praw obywatelskich nie dało się tego porównać z zamordystycznym systemem komunistycznym z północy.

Link to comment
Posted

Pizzaro, z chęcią bym ci odpisał, ale autorka ma rację, to nie jest odpowiednie miejsce. Niedawno pojawił się nowy temat o Korei gdzie dzisiaj lub jutro skrobnę kilka zdań i tam możemy powymieniać się poglądami ;).

No łatwo się denerwuje jak coś mu się nie podoba. Wrzeszczy, wykonuje wściekłe gesty i gada bzdury czasem, ale to by trzeba widzieć .

Może to ja mało widziałam, ale takie zachowanie jest dla mnie co najmniej niestandardowe.

A może po prostu ma wybuchowy charakter, może szybko wpada w złość, nawet jeśli to nie ma związku z Koreą?

I on i tak by nie powiedział, że woli mnie

A jaka byłaby prawidłowa odpowiedź? Walić ojczyznę, chodźmy się kochać?

Na pewno nie poprosiłby o azyl w Niemczech, przecież on już chciałby lecieć poświęcać się dla KRLD

Tak wyglądają wojny niemal od początku świata. Jedni potrafią siedzieć na tyłu i udawać, że nic się nie dzieje, a inni chcą walczyć.

To by mnie bardzo uspokoiło gdybym była pewna, że sytuacja się uspokoi i nie będzie żadnej wojny.

Tak dużo teraz gadają w tv o Korei, że co włączę na kanał informacyjny to jest akurat o tym. Niech się tylko wreszcie uspokoi..

Skoro jesteś zirytowana każdą informacją z tamtego rejonu to po co oglądasz wiadomości? Nie możesz obejrzeć czegoś innego, albo czytać książek?

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • Nathaneczek
  • Najnowsze posty

    • Nathaneczek
      Cześć wszystkim   Na wstępie kilka informacji. Mam 20 lat, znajoma 18 lat. Spotykaliśmy się często w szkole ale po jej ukończeniu, gdy proponuje spotkanie zawsze dostaje odpowiedź że ma jakieś plany, strasznie długo to trwa i jedynie piszemy czasem na fb i to w sumie tyle. Żadnych spotkać bo ma plany, nie ważne co zaproponuje. Podoba mi się ona i za bardzo nie wiem co robić, bo ciągłe pisanie na FB raczej mnie do niej nie zbliży. Odległość między nami to około 500 metrów więc blisko ale i tak mimo tego nie ma czasu. Jakieś porady? Cokolwiek?
    • wardrum
    • yiliyane
      Otóż to. Na pojęcie samotności trzeba spoglądać szerzej. Brak chłopaka/dziewczyny to nie koniec świata. W każdym razie nie, póki jest się młodym. Gorzej jest, kiedy zbliża się 40-stka, chce się założyć rodzinę, a nikogo na horyzoncie nie ma. Szczególnie to dotyczy kobiet, bo mężczyzna może mieć dzieci właściwie w każdym wieku - kobieta niestety nie. Jeżeli chodzi o mnie, nie czuję się źle z tym, że jestem singielką - i to już od dekady. Mam jeszcze czas, gdybym chciała założyć rodzinę. Zresztą nic na siłę. Większy problem w moim życiu to mała i starzejąca się rodzina i brak znajomych. Brakiem chłopaka na razie się nie przejmuję.
    • yiliyane
      Normalny facet nie interesuje się dziećmi. Koniec, kropka. Mimo że związki z 16-latkami nie są karalne, nie oznacza to, że jest to dobre rozwiązanie. Jak dla mnie to jest duża czerwona flaga. Nie tylko gdybym sama była 16-latką czy bliskim takiej 16-latki, ale nawet gdybym miała być - jako dorosła - partnerką człowieka, który wcześniej spotykał się z dzieckiem lub przejawiał zainteresowanie dziećmi.
    • yiliyane
      Trochę tak, trochę nie. Jeżeli kobieta jest olśniewająco piękna, przeciętny mężczyzna może być nią onieśmielony i nie chcieć zagadać, bojąc się odrzucenia z powodu bycia w niższej lidze. Pięknością chętniej zainteresują się przystojni i/lub bogaci mężczyźni, ale ci stanowią tylko ułamek społeczeństwa - w dodatku część z nich, mimo swojego statusu, nie jest, jako partner, zbytnio wartościowa. Może się zdarzyć, że piękność żyjąca nie w wielkich metropoliach, nie mająca zbyt wielu kontaktów towarzyskich, szczególnie w wyższych sferach, nie zostanie zauważona przez mężczyzn o wyższej pozycji, którzy nie będą peszyli się na jej widok. Może się zdarzyć, że piękność, która ma kontakty w wyższych sferach, będzie przyciągała jedynie mężczyzn złego charakteru. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że najpiękniejsza kobieta ma najmniejsze szanse na zdobycie wartościowego mężczyzny. Najtrudniej jest brzydkim kobietom, bo tych nie chcą ani bogaci i przystojni, ani nawet przeciętni.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    30 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    wardrum
    wardrum
    14 posts
    Gloria
    Gloria
    10 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    nunca
    nunca
    2 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    48 posts
    yiliyane
    yiliyane
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    456 posts
    yiliyane
    yiliyane
    394 posts
    Gloria
    Gloria
    127 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up