Jump to content

Jak często okazujecie uczucia bliskim?


AdrianoX

Recommended Posts

Posted

Pytanie jak w temacie, jak często mówicie "Kocham" do swojej mamy, taty bliskich...?

Ja mam z tym problemy... Chociaż wiem że moge tego kiedyś żałować.

A tutaj taki mały filmik który być może was do tego zmotywuje :

Jeżeli taki temat był, przepraszam.

Link to comment
Posted

Nie okazuję w ogóle uczuć bliskim. Szczególnie rodzicom. Nie jestem z nimi blisko, wręcz przeciwnie. I w ogóle nie potrafię okazać jakichkolwiek uczuć, więc to od razu przekreśla bycie otwartym uczuciowo.

Link to comment
Posted

Bardzo rzadko.

Chyba jedynie w ciężkich, kryzysowych wręcz sytuacjach.

Nie lubię tego robić, nie jestem wylewna.

Link to comment
Posted

Osoby które są mi bliskie, dobrze mnie znają, wiedzą, że zamiast wpadać w słowotok dotyczący moich uczuć to okaże je gestem lub zupełnie innym sposobem. Natomiast zdarza się, że mam potrzebę wypowiedzenia, lub wykrzyczenia jak bardzo kogoś kocham lub nienawidzę. Są to skrajne przypadki, jednak mają one miejsce.

Link to comment
Posted

Niestety, mam bardzo duży problem z okazywaniem uczuć nawet najbliższym osobom. Robię to naprawdę rzadko i czuję się wtedy mocno skrępowana, chociaż powinno być to dla mnie naturalne. Boję się tego, że moje gesty i słowa wydadzą się komuś nienaturalne czy sztuczne i to wpędza mnie w jeszcze większe zakłopotanie.

Na szczęście, ci co mnie znają, wiedzą, że kocham ich z całego serca, nawet jeśli tego nie mówię.

Link to comment
Posted

Robię to bardzo rzadko. Nie umiem mówić o uczuciach, okazywać ich. Musi być naprawdę wyjątkowa sytuacja, abym okazała komuś uczucia. Wolę to robić przez jakieś dobre uczynki niż słowa i to się zdarza częściej. Nie lubię używać zbyt często niektórych słów, aby potem nie okazało się, że nie są one adekwatne do tego co robię. Co z tego, że powie się komuś, że się go kocha, a po czynach tego nie widać. Nie lubię rzucać pustymi słowami. Jeśli już komuś mówię np. że go bardzo lubię czy kocham to robię to tylko wtedy, gdy naprawdę mam taką potrzebę i gdy jestem pewna swoich uczuć co do drugiej osoby. Czasem mnie coś dziwnego napadnie, że spontanicznie mówię, o tym że kogoś lubię itp. Ale to rzadko.

Link to comment
Posted

Ponieważ ciężko mi powiedzieć słowo "kocham" do rodziców czy kogoś rodziny zastępuję je najczęściej innymi. Całą sentencję mówię moooże raz na rok...

Na szczęście problem nie jest szeroki i nie jest rozprzestrzeniony w kilka stron świata,bo niewielu mam bliskich z rodziny,których kocham.

Link to comment
Posted

Rzadko... Nie lubię okazywać uczuć. Ciężko jest mi powiedzieć "kocham cię" rodzicom albo komuś bliskiemu. Zależy też od humoru. Gdy jestem zadowolona łatwiej jest mi okazywać uczucia. A gdy jestem zła to całkowicie zamykam się w sobie.

Link to comment
Posted

U mnie w domu dość często okazuje się sobie uczucia. Często mówi się to, jak i okazuje przez drobne złośliwości. Nie wiem jak można nie mówić tego rodzicom, komu jak komu, ale żeby pomijać w tym rodziców? Gdyby coś się stało, nie wybaczyłabym sobie tego że nie mówiłam im tego częściej. Gesty owszem są dobre, ale nie na dłuższą metę. Miłe gesty nigdy nie zastąpią słów, bo gesty możemy skierować do wszystkich, słów nie. Bo słowa mają moc. Niezależnie czy te miłe, czy raniące, każde z nich są potężne i potrafią wiele zmienić w życiu drugiej osoby.

Link to comment
Posted

Ja rzadko używam takich słów jak "kocham". Od kilku lat z rodzicami widuję się bardzo rzadko, mama prosi za każdym razem, żebym uważał na siebie, jakby mi się coś stało, bo pewnie by nie przeżyła tego. Zawsze ją zapewniam o tym, żeby się nie martwiła.

W codzienności jest ktoś dla kogoś potrafię przełamać swoje granice i dam radę zrobić wiele, ale niestety jej chyba nie powiem tego słowa sam z siebie. Tu może bardziej z niepewności, że skończy się to co teraz...

Link to comment
Posted

Cóż, nie jestem za bardzo rozgadana, raczej bije ze mnie okropna nieśmiałość, a co dopiero mówienie takich słów. Częściej za to ukazuję uczucia gestami. Poza tym, ludzie raczej wiedzą, że ich kocham czy bardzo lubię, więc nie muszę się wysilać na takie słowa, całe szczęście.

Link to comment
Posted

Nie jestem zbytnio uczuciowy. Otwarcie przyznaję, że nie pamiętam kiedy ostatnio powiedziałem do kogoś z rodziny "kocham cię". Wolę raczej wyrazić uczucia uśmiechem, czy jakimś gestem, choć to też zależy od dnia. Kontakt z rodziną jednak mam dobry i to jest dla mnie najważniejsze.

Link to comment
Posted

Staram się robić to jak najczęściej, jednak nie jest mi łatwo. Szczególnie w stosunku do rodziców. Po mimo tego, że jestem z nimi bardzo związana, to mam problem ze sponatnicznym okazywaniem uczuć. W pewien sposób wydawali mi się zawsze pod tym względem niedostępni, chociaż zawsze miałam poczucie bycia kochaną. Na szczęście dużo nie mam problemu z okazywaniem uczuć w stosunku do narzeczonego oraz bliskich mi przyjaciół. Otwarcie mówię o swoich uczuciach, a jeszcze częściej przekazuje im to czynami.

Link to comment
Posted

Mamie - na pewno częściej niż kiedyś, jednak relacje pomiędzy nami są chłodne, więc czasem wniesienie do nich trochę ocieplenia ma na nas zbawienny wpływ. Jeśli chodzi o przyjaciół - bardzo często, lubię im dawać poczucie, że zajmują w moim serduszku ważne miejsce i lubię również, kiedy jest to odwzajemniane.

Link to comment
Posted

Słowo "Kocham" bardzo cięzko przechodzi mi przez gardło, jeśli jest adresowane dl kogoś innego niż Luby. On mnie wychował sobie, jemu potrafię mówić najgłupsze i najpoważniejsze rzeczy. ale o tym pisałam w innym temacie.

Natomiast okazuje swoje uczucia gestami.

Mam ogromne pokłady czułości kierowane dla dziadków, mamy, Narzeczonego.

Lubię ich przytulać, zwracam się do nich czułymi zdrobnieniami, najchętniej bym usiadła i głaskała ich po głowach :mrgreen:

Gorzej jest z siostrą i przyjaciółmi.

Tu jest maskara, kompletnie nie umiem wczuć się w sytuację, nazwać to, że są dla mnie ważni. Najczęściej obracam wszystko w żart, kpię.

Kuksaniec w ramię to zamiennik przytulenia, ale żeby nie było - obcych nie tykam, ziomalskie zaczepki to mój sposób na określenie "oswojenia". Na największe pyskówki pozwalam sobie też z najbliższymi mi osobami i wielokrotnie im tłumaczyłam, że to oznaka mojego zaufania ;)

Link to comment
Posted
Link to comment
fruwający kalafior
Posted

Rzadko. Bardzo, bardzo rzadko. Szczególnie, jeśli chodzi o rodzinę, głównie rodziców.

Słowa "kocham cię" wychodziły z moich ust zanim skończyłam sześć czy siedem lat. Żeby pokazać mamie, że mi na niej zależy, po prostu jej pomagam. Albo podejdę do niej i bez słowa przytulę się. I odejdę, jak gdyby nigdy nic. Ona nawet na coś takiego nie potrafi się zdobyć.

Rodzeństwo? Mam go za dużo. Trójka młodszych dzieciaków to za dużo do kochania xD Najmłodszą siostrę czasem wezmę na ręce, przytulę, cmoknę. A moim wrednym braciom zmierzwię włosy, przez co zwykle potem oberwę krzesłem od tych diabłów, dziesięcio- i sześcioletniego.

Najłatwiej przychodzi mi okazywanie czułości przyjaciołom, mojej wspaniałej dwójce. Zresztą podobnie w drugą stronę. Zdarza mi się przytulić do przyjaciółki zupełnie bez powodu, albo, przykładowo, usiąść jej na kolanach, objąć i tak sobie z nią rozmawiać. A jak chodzi o mojego męskiego bestfrjenda, to sprawy mają się w sumie podobnie. Na ogół okazuję mu sympatię przez przekomarzanie się, ale np. jak siedzimy sobie obok siebie na przerwie, to zdarza mi się o niego oprzeć, położyć głowę na ramieniu, złapać za rękę, łotewa. Obojgu posyłam jakieś buziaki czy coś równie gimazowo-pokemoniastego, ale to wychodzi w sumie samo z siebie, naturalnie. Tylko że... To, co tu wymieniłam, zdarza się raz na jakiś czas. Najczęściej są to szturchańce, droczenie się, psucie fryzury... Itp., itd., etc., etc.

Link to comment
sweet-november
Posted

Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio powiedziałam komuś z rodziny, że go kocham. Jak już coś takiego z ich strony usłyszałam (co musiało chyba byc cudem) to odburknęłam jakieś pod nosek "ja Cię też". Ogólnie mam problem z wyrażaniem uczuć i emocji przy innych ale jak widze takich tutaj jest wielu :)

Link to comment
Posted

Werbalnie mojej matce raz w życiu i żałuję. Ojcu nigdy.

Link to comment
Posted

Mnie to zadziwia, że istota, która z taką siłą odbiera emocje ma takie problemy z okazywaniem uczuć. Prędzej spalę się ze wstydu, niż powiem Kocham cię. Nie umiem, nie przechodzi mi to przez gardło, podobnie jak wszystkie słowa, które mogłyby znaczyć to samo. Chciałabym też potrafić tak spontanicznie rzucić się człowiekowi na szyję i dla własnej satysfakcji przewrócić go na łóżko siłą rozpędu, aby porozkoszować się trochę cudzą bliskością... Nie, to dla mnie za trudne.

Link to comment
Posted

Śmieszne jest to, że rodziców kocham bardzo, jestem z nimi zżyta i świetnie się dogadujemy, ale nigdy im nie powiedziałam "kocham". Jakoś przez gardło nie chcę mi przejść. I śmieszne jest to, że Narzeczonemu mówię to praktycznie codziennie. Był pierwszą osobą, której to powiedziałam. I mimo iż znamy się od niedawna.

Link to comment
Posted

Chciałabym się przełamać i powiedzieć mamie,że ją kocham,ale prędzej zapłonęłabym i zamiast ,kocham Cię,mamuś' wyszłoby coś w stylu: tralalala'. To smutne,że tak trudno mi to zrobić, ale nigdy tak sobie nie mówiłyśmy i ogólnie nie wychodzi nam okazywanie uczuć, ale kocham ją szalenie mocno i mam nadzieję,że kiedyś, w najbliższej przyszłości jej to powiem. Jedynie chłopakowi i dzieciom mojego ,brata' mówię,że ich kocham, może dlatego że tak naprawdę jest a może dlatego,że nie jestem wylewna.

Pamiętam jak kiedyś rzucałam się mamie na szyję i ją tuliłam, a teraz gdybym tak zrobiła - a nie zrobiłabym tak- to pewnie strąciłaby mnie albo zapytała ,co robię'.

Link to comment
Posted

Nie zdarzyło mi się jeszcze w życiu okazać uczuć. Zastanawiam się czy to dziwne, ale skoro nie było żadnej osoby której by się to należało to chyba jakoś to wytłumaczalne. Co najdziwniejsze jest właśnie to o czym napisała Moniamogo, również mam z rodzicami świetny kontakt i w ogóle ale jednak nigdy nie dałem znaku swoich uczuć do nich, często jakieś małe gesty itp ale nigdy "kocham Cię". Nurtuje mnie to, może to kwestia przyzwyczajenia i że po prostu tak to już jest że rodzice są z nami zawsze, towarzyszą od urodzenia, więc samo przez się rozumie odczucia do nich, no nie wiem..

Link to comment
Posted

Jeśli chodzi o rodzinę, to z mamą i siostrą nie mam problemów, mówię im to prawie codziennie. Tata nie jest wylewny, więc nie rozmawiam z nim tak od serca raczej, myślę, że bardziej to odczuwa, kiedy wyciągam go na rower czy po prostu wsiadamy w samochód i jedziemy sobie gdzieś ot tak, przejechać się, śpiewając stare hity.

Przyjaciółki wiedzą, że je kocham, bo im to mówię co jakiś czas, nie mam oporów. A przyjaciel wie :)

Link to comment
Posted

Dogaduję się z rodzicami, dziadkami, kocham ich najmocniej, jak potrafię - rodzeństwo też, pomimo miliona bitew i biliona wyzwisk. Myślę, że samo kocham Cię jest puste, jeśli nie okazujemy tego uczucia - i na szczęście działa to tylko w jedną stronę. Rodzina nie musi mi powtarzać w kółko, że mnie kocha, wystarczy, że to okazują. Mimo wszystko miło to czasem usłyszeć. Ale mi ciężko to powiedzieć, wydaje mi się to jakieś... dziwne.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • wardrum
    • yiliyane
      Otóż to. Na pojęcie samotności trzeba spoglądać szerzej. Brak chłopaka/dziewczyny to nie koniec świata. W każdym razie nie, póki jest się młodym. Gorzej jest, kiedy zbliża się 40-stka, chce się założyć rodzinę, a nikogo na horyzoncie nie ma. Szczególnie to dotyczy kobiet, bo mężczyzna może mieć dzieci właściwie w każdym wieku - kobieta niestety nie. Jeżeli chodzi o mnie, nie czuję się źle z tym, że jestem singielką - i to już od dekady. Mam jeszcze czas, gdybym chciała założyć rodzinę. Zresztą nic na siłę. Większy problem w moim życiu to mała i starzejąca się rodzina i brak znajomych. Brakiem chłopaka na razie się nie przejmuję.
    • yiliyane
      Normalny facet nie interesuje się dziećmi. Koniec, kropka. Mimo że związki z 16-latkami nie są karalne, nie oznacza to, że jest to dobre rozwiązanie. Jak dla mnie to jest duża czerwona flaga. Nie tylko gdybym sama była 16-latką czy bliskim takiej 16-latki, ale nawet gdybym miała być - jako dorosła - partnerką człowieka, który wcześniej spotykał się z dzieckiem lub przejawiał zainteresowanie dziećmi.
    • yiliyane
      Trochę tak, trochę nie. Jeżeli kobieta jest olśniewająco piękna, przeciętny mężczyzna może być nią onieśmielony i nie chcieć zagadać, bojąc się odrzucenia z powodu bycia w niższej lidze. Pięknością chętniej zainteresują się przystojni i/lub bogaci mężczyźni, ale ci stanowią tylko ułamek społeczeństwa - w dodatku część z nich, mimo swojego statusu, nie jest, jako partner, zbytnio wartościowa. Może się zdarzyć, że piękność żyjąca nie w wielkich metropoliach, nie mająca zbyt wielu kontaktów towarzyskich, szczególnie w wyższych sferach, nie zostanie zauważona przez mężczyzn o wyższej pozycji, którzy nie będą peszyli się na jej widok. Może się zdarzyć, że piękność, która ma kontakty w wyższych sferach, będzie przyciągała jedynie mężczyzn złego charakteru. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że najpiękniejsza kobieta ma najmniejsze szanse na zdobycie wartościowego mężczyzny. Najtrudniej jest brzydkim kobietom, bo tych nie chcą ani bogaci i przystojni, ani nawet przeciętni.
    • yiliyane
      Powody, dla których kobiety zwykle wybierają starszych mężczyzn są te same od tysięcy lat. Starszy mężczyzna jest dojrzalszy i lepiej sytuowany niż rówieśnik/młodszy mężczyzna. W przeszłości nacisk był kładziony bardziej na majątek, obecnie, mam wrażenie, na dojrzałość. Ale to jest pewna generalizacja. Nie każda kobieta wybierze starszego mężczyznę. Od każdej reguły są przecież wyjątki. A od tej - w dzisiejszych czasach - mam wrażenie, że jest całkiem sporo wyjątków.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    30 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    wardrum
    wardrum
    14 posts
    Gloria
    Gloria
    10 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    nunca
    nunca
    2 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    48 posts
    yiliyane
    yiliyane
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    396 posts
    Gloria
    Gloria
    127 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up