Jump to content

Dzieci na zamówienie


Kicek

Recommended Posts

Posted

Genetyka jest nauką młodą, dynamicznie się rozwijającą. Wiemy, że właściwie już teraz można by było majstrować przy zarodkach tak, by uformować dziecko o pożądanych cechach.

Kilka kwestii:

1) Czy gdybyście mieli możliwość zmodyfikowalibyście swoje dziecko? Jeśli tak to jak?

2) Czy uważacie, że tego typu działanie jest w porządku? Może kłóci się naturą? Może jest po prostu złe?

3) Czy według was jest gdzieś granica w tej kwestii? Na przykład: zmiana koloru oczy jest ok, ale modyfikacja koloru skóry już nie itp.

Co natomiast sądzicie o możliwości wybrania płci dziecka?

Link to comment
Posted

Czyli bujamy troszkę w obłokach?

1) Czy gdybyście mieli możliwość zmodyfikowalibyście swoje dziecko? Jeśli tak to jak?

Czy zmodyfikowałabym sobie dziecko? Gdybym ewentualnie teraz miała taką możliwość?

Aktualnie powiem, że nie. Bałabym się. Być może, gdyby dobieranie sobie cech charakteru i wyglądu weszło w obieg, jako rzecz codzienna, zmieniłabym na ten temat zdanie. Nie chciałabym eksperymentować na własnej rodzinie, to brzmi jak czarna magia.

2) Czy uważacie, że tego typu działanie jest w porządku? Może kłóci się naturą? Może jest po prostu złe?

Nic, co jest możliwe do wykonania, nie kłóci się z naturą. Bo człowiek przecież nie jest w stanie stworzyć czegoś nowego sam z siebie, każdy jego wkład w rzeczywistość jest możliwy dzięki zasobom tej właśnie natury. Także rozum, a tym samym dążenie do odkrywania otrzymał od niej.

Więc jeśli możemy skonstruować sobie dziecko od podstaw, kłaniać się należy możliwościom, jakie daje natura. Zresztą, to również człowiek rozsądza o tym, co jest naturalne, a co nie - to nasze subiektywne wrażenie. Może więc tak miało być?

Ale odchodzę od tematu.

Czy to jest złe? Prawa natury są dosyć… niehumanitarne. Założenie jest takie, że są istoty udane i nieudane, te lepsze się rozmnażają, a te gorsze odchodzą w zapomnienie (jedynie człowiek to zwierzę inne, które okazy najbardziej schrzanione utrzymuje przy życiu, a wręcz wspiera!). Tak czy inaczej, natura też dąży do wyeliminowania cech niekorzystnych, my jej w tym tylko przeszkadzamy. Więc może usunięcie nieporządanych cech własnoręcznie nie byłoby takie złe, jak się wydaje?

3) Czy według was jest gdzieś granica w tej kwestii? Na przykład: zmiana koloru oczy jest ok, ale modyfikacja koloru skóry już nie itp.

Idealna byłaby możliwość eliminacji chorób genetycznych. Grzebanie w cechach zewnętrznych, takich jak kolor włosów, oczu, skóry, mogłoby zarówno zabić, jak i podtrzymać różnorodność (kiedy rodzimy dzieci w sposób naturalny, większą szansę na ujawnienie mają geny dominujące oraz ciemny kolor skóry). Chociaż na płeć dziecka na pewno nie powinniśmy mieć wpływu.

Link to comment
Posted
Czyli bujamy troszkę w obłokach?

Tak jak w 99,9% dyskusji w "na poważnie"...

Nie chciałabym eksperymentować na własnej rodzinie, to brzmi jak czarna magia.

Nikt nie mówi o eksperymentowaniu, ale o rzetelnej, sprawdzonej metodzie, na którą byłaby zupełna kontrola. Właściwie w niektórych kwestiach już jest.

Link to comment
Posted
Nikt nie mówi o eksperymentowaniu, ale o rzetelnej, sprawdzonej metodzie, na którą byłaby zupełna kontrola. Właściwie w niektórych kwestiach już jest.

Okej, na ten temat wypowiadam się pozytywnie, bo potrafię o nim myśleć… po prostu myśleć. Ale gdybym miała decydować o własnej rodzinie, kierowałabym się raczej emocjami, w stopniu znacznym. Nie wiem, czy to byłoby słuszne, ale na pewno tak bym właśnie postąpiła, przynajmniej teraz, kiedy nie jest to metoda powszechnie znana i popularna.

Link to comment
Posted

Jeśli tylko mogłabym wybrać, to chciałabym urodzić dziecko zdrowe i jeśli chodzi o to, to sama szukałabym specjalistów, którzy podjęliby się wyleczenia i modyfikacji genetycznych - w przypadku choroby.

Czy uważacie, że tego typu działanie jest w porządku? Może kłóci się naturą? Może jest po prostu złe?

Charakteru i osobowości dziecka i tak genetycznie nie ukształtujemy w pełni. Problemem jest fakt, że nagle świat opanowałyby dziewczynki o blond kręconych włoskach, anielskiej buzi i niebieskich oczach, a chłopcy byliby uroczy, zawadiaccy i tacy, na widok których każdy mówi "ojeej, cudowny!".

Ja chcę mieć dziecko takie, jakie spłodzimy ze swoim partnerem. Bo znajdę w nim uśmiech faceta, swoje oczy, a uszy po babci. To jest właśnie piękne, całe pokolenia zgromadzone w jednym ciałku. My też tym jesteśmy.

Czy według was jest gdzieś granica w tej kwestii? Na przykład: zmiana koloru oczy jest ok, ale modyfikacja koloru skóry już nie itp.

To w ogóle jest dla mnie abstrakcją. Jeśli tylko stanie się to możliwe, to nie będzie żadnych granic, a świat opanują podobne twory. "Twory" jest tu celowo dobranym słowem, dobrym jest też "organizmy". Ciężko mi nazwać dzieckiem, człowiekiem coś, co nie jest naturalne. Tak, kobietę po dziesiątkach operacji plastycznych i różnych zmianach też trudno mi nazwać człowiekiem. Nie jest to postawa proreligijna, czy prokościelna, ale świat zmierza do momentu, w którym porozumiewać się będziemy za pomocą czipów w mózgach, a nasze wyniki w nauce, czy karierze będą zalezały od wszczepionego RAM-u w naszych głowach. Dobór koloru włosów, oczu, skóry i płci? To tylko kwestia czasu.

Link to comment
Posted
Nic, co jest możliwe do wykonania, nie kłóci się z naturą.

Natura to jeden wielki mechanizm który sam działa. Sam wprowadza zmiany, ewoluuje, ulepsza się, ciągle dostosowuje się do nowych warunków. Mieszanie się w te struktury jest po części taką kłótnią, bo np. jeżeli dzięki genetyce biała kobieta potrafiłaby urodzić murzynka to gdzie tu natura. Taki fakt na pewno nie można by było nazwać naturalnym.

Link to comment
Posted
Nic, co jest możliwe do wykonania, nie kłóci się z naturą.

Natura to jeden wielki mechanizm który sam działa. Sam wprowadza zmiany, ewoluuje, ulepsza się, ciągle dostosowuje się do nowych warunków. Mieszanie się w te struktury jest po części taką kłótnią, bo np. jeżeli dzięki genetyce biała kobieta potrafiłaby urodzić murzynka to gdzie tu natura. Taki fakt na pewno nie można by było nazwać naturalnym.

Nasz umysł też się rozwinął pod wpływem ewolucji. Niekorzystanie z niego z własnej woli, to znaczy odrzucanie pewnej wiedzy, którą jesteśmy w stanie posiąść, też jest w pewnym sensie sprzeciwianiem się naturze ;)

Jak mówię, sami ustalamy, gdzie jest granica tego, co naturalne. Większość stawia ją w jednym punkcie, ale równie dobrze możemy ją przesunąć trochę dalej.

Link to comment
Posted
Niekorzystanie z niego z własnej woli, to znaczy odrzucanie pewnej wiedzy, którą jesteśmy w stanie posiąść, też jest w pewnym sensie sprzeciwianiem się naturze

Ten argument wydaje mi się już trochę naciągany ;) Mózg to biologicznie chyba najwyższy szczyt ewolucji natury i jest on sam w sobie od tego żeby myśleć, tworzy wolę itd, nie mamy innego narządu który bym nam nie pozwalał korzystać z niego, więc co dalej za tym idzie nie da się nie korzystać z mózgu, nawet gdybyśmy taką wolę mieli ;)

Link to comment
Posted

Naciągany, trochę zbyt mocno odbijam się od ziemi, myśląc o takich rzeczach, a wrócić z obłoków na ziemię niełatwo i niestety trzeba się z tym liczyć, rozmawiając z Widelcem. ;)

Ale mimo wszystko! Dostaliśmy możliwość odkrywania i "wiedzenia", rozumowania, kreowania i stwarzania, także być może powinniśmy z tego korzystać. Jedynym hamulcem w kwestiach kombinacji z genetyką jest strach, bo to coś, co niepoznane, ale niektórzy za głowę się łapali, słysząc o ludziach szybujących ponad ptakami. Więc to się zmieni, bo wszystko, co nowe, kiedyś nowe być przestaje, a rzeczy stare nie robią na nikim wrażenia.

nie da się nie korzystać z mózgu

Toć ja nie o całym mózgu mówię, ale o konkretnej myśli.;)

Ale wiadomo, to tylko snucie teorii. Bardziej logiczne brzmi stwierdzenie "jestem przeciw kombinacjom genetycznym", bo to takie bardziej… przyziemne, bliższe codzienności.

Link to comment
Posted

Taka wizja brzmi co najmniej niepokojąco. Nie jestem też zdania, że wszelkie ludzkie ingerencje w naturę są właściwe, bo nierzadko nadużywamy swoich możliwości ukierunkowując je w nieodpowiednią stronę. Jeżeli podejść do rozwoju genetyki w celu zminimalizowania chorób, to oczywiście jestem za, jednak udoskonalanie drugiego człowieka według własnego widzimisię nie brzmi dobrze.

Poza tym nie rozumiem chęci poprawiania swojego dziecka wizualnie, nie wspominając o zmianie płci. Już sobie wyobrażam te niepocieszone twarze rodziców na badaniu USG, po tym jak radośnie zostają poinformowani, że pojawi się dziewczynka: "Och, a tak liczyłem na chłopca, który grałby ze mną w PS'a. Chyba jednak będziemy musieli zdecydować się na operację. W sumie przydałoby się też odłożyć na błękitne oczy, bo możliwe, że wda się w ciebie." Wydaje mi się, że takie możliwości sprawiłyby, że nie skupialibyśmy się już tak na tym, że to przecież nowe życie, cud, dar i tak dalej, bo mielibyśmy wymagania co do naszego idealnego, jak to ładnie określiła Liszka, tworu. O ile jestem za rozwojem naukowym, tak w tej kwestii wolałabym pozostać w Średniowieczu.

Przecież w więzach rodzinnych najwspanialszy jest fakt, że płynie w nas ta sama krew - że mam piegi po tacie, a po mamie małe uszy. Gdyby to genetyka dobierała ludziom cechy wyglądu, zarzuty do rodziców brzmiałyby: "Dlaczego nie wybrałaś mi zgrabniejszego nosa?", co dla mnie brzmi zupełnie beznadziejnie. Jak bym grała w The Sims.

Ja chcę mieć dziecko takie, jakie spłodzimy ze swoim partnerem. Bo znajdę w nim uśmiech faceta, swoje oczy, a uszy po babci. To jest właśnie piękne, całe pokolenia zgromadzone w jednym ciałku. My też tym jesteśmy.

Właśnie tak.

To musi być piękne uczucie móc po latach spojrzeć na swojego potomka i stwierdzić, że widzi się w nim ukochaną osobę, której może już nie być.

Link to comment
Posted
Poza tym nie rozumiem chęci poprawiania swojego dziecka wizualnie, nie wspominając o zmianie płci. Już sobie wyobrażam te niepocieszone twarze rodziców na badaniu USG, po tym jak radośnie zostają poinformowani, że pojawi się dziewczynka: "Och, a tak liczyłem na chłopca, który grałby ze mną w PS'a. Chyba jednak będziemy musieli zdecydować się na operację. W sumie przydałoby się też odłożyć na błękitne oczy, bo możliwe, że wda się w ciebie." Wydaje mi się, że takie możliwości sprawiłyby, że nie skupialibyśmy się już tak na tym, że to przecież nowe życie, cud, dar i tak dalej, bo mielibyśmy wymagania co do naszego idealnego, jak to ładnie określiła Liszka, tworu.

Dokładnie.

Dla mnie to robotyzacja człowieka, Simsy Real Life Edition.

Tak jak rozumiem wykorzystywanie postępu naukowego w takich celach jak leczenie chorób jeszcze w zarodku, i pewnych niedoskonałości czysto fizycznych (nie wygląd) to "lifting" człowieka, to zabawa w Boga.

Link to comment
Posted

Już widzę te ciągle powstające mody na różne dzieci. Dzieci hipsterskie, dzieci rude, dzieci niebieskowłose, dzieci z podwójnymi uszami. Nie, nie, nie.

Oprócz tego nie wyobrażam sobie, że np. tacy ludzie mogą wybierać wygląd dzieciaka:

4aad09a1b505cebemed.jpg

A tacy geniusze na pewno by się znaleźli.

Ja nie wiem, że na posiadanie domu, samochodu, firmy, prawa jazdy itp. trzeba mieć pozwolenia, procedury, kontrole, egzaminy itd., a żeby móc panować nad czyimś ŻYCIEM (przynajmniej w tej początkowej fazie) wystarczy mieć sprawne genitalia.

Moim zdaniem nigdy taka rzecz jak dobieranie sobie dziecka nie powinna mieć miejsca gdyż za dużo jest ludzi, którzy mogliby nie podołać takiej odpowiedzialności i zrobić sobie z tego zabawę.

Link to comment
Posted

W zasadzie problem nie jest hipotetyczny co realny. Sam przy okazji jednej z dyskusji przywoływałem przyklad z przed kilku lat kiedy to dwie głuche lesbijki zamówiły sobie głuche dziecko.

Zasadniczo w tym punkcie widziałbym ograniczenie dla wszelkiej selekcji, czy modyfikacji zarodków, mianowicie nie można upośledzać dziecka dla własnego widzimisię.

Choroby jeśli tylko się da to nie tylko można, ale wręcz powinno się eliminować. Mieszane uczucia budzi we mnie kwestia hmm budowania wyglądu, bo jakby nie patrzeć skończyłoby się to tylko pogłębianiem różnic pomiędzy bogatymi i biednymi, niemniej sama manipulacja zarodkiem leżąca u podstaw tego nie czyni krzywdy, więc też bym nie zabraniał. Oczywiście o ile projektowany wygląd nie oznaczałby jakiś dziwności.

Link to comment
Posted

Nie zrobiłabym sobie dziecka "na zamówienie".

Wybierać tak mogę lalkę. Dziecko to jest istota żywa, która łączy cechy wyglądu dwojga ludzi którzy się kochają (a przynajmniej tak być powinno). Czy może być wygląd bardziej idealny i piękniejszy dla rodziców? Pewnie są osoby które z tej opcji by skorzystały, jednak nie sądzę, by byli oni gotowi na rodzicielstwo.

Link to comment
Posted

Uważam, że działania tego typu nie są dobre. To jest usilna chęć spełniania swoich zachcianek (np. a bo ja bym chciała, żeby moje dziecko miało niebieskie oczy a nie piwne to se to zmienię). Moim zdaniem są kwestie, w które człowiek nie powinien ingerować.

Link to comment
Posted
1) Czy gdybyście mieli możliwość zmodyfikowalibyście swoje dziecko? Jeśli tak to jak?

Skrzydła albo skrzela. Jeśli tego się nie da, to nie widzę potrzeby zmieniania dzieciaka zewnętrznie, bo jak będzie wyglądać itd., to już powinien być jego/jej wybór, kiedy trochę podrośnie. Bo nawet jeśli rodzice zdecydują, żeby chucherko ich piękne miało niebieskie oczka, to przecież jak wyrośnie na młodzieńca i stwierdzi, że to passé, to kupi sobie soczewki. I przefarbuje włosy. I wykolczykuje całe ciało. Nie widziałabym więc powodu płacenia kroci za te kilka lat, w których dzieciak nie będzie jeszcze miał własnej tożsamości. Niech sobie będzie, jakie jest.

I niech lata.

Link to comment
mała czarna
Posted
1) Czy gdybyście mieli możliwość zmodyfikowalibyście swoje dziecko? Jeśli tak to jak?

Come on, przecież połowa zabawy w tym wszystkim jest w odkrywaniu dziecka. Po co mi potomek, który będzie miał dokładną listę "kolor oczu taki, włosy takie, cera na beyonce" i potem mam sprawdzać zgodność z tą listą. Jak będę miała dzieciaka, będzie wyglądał jak mamusia i tatuś. Wrodzona skromność mówi mi, że lepiej i tak się nie da, więc po co modyfikować :wink:

ktoś słusznie stwierdził, że jedyne, co mogłabym poddać zmianie, to stan zdrowia w razie czego.

2) Czy uważacie, że tego typu działanie jest w porządku? Może kłóci się naturą? Może jest po prostu złe?

Nie pytałam natury czy jej się to kłóci, ale na pewno się kłóci z moją naturą. Mi nie przypadł do gustu już sam fakt planowania cesarskiego cięcia na konkretny dzień i godzinę, a co dopiero designowanie dziecka. Życie jest fajne, jak choć trochę nas zaskakuje. To jest zgodne z (moją) naturą.

i mogłoby latać. Żeby dziecko Aśiki miało z kim się bawić ;)

Link to comment
Posted

Nie, nie zmodyfikowałabym swojego dziecka. W ogóle, jak to brzmi, jakby dziecko było jakimś przedmiotem, które można zmieniać według swojego widzimisię i bawić się w spełnianie swoich zachcianek. Odbierać osobowość, wygląd dziecka i tworzyć z niego swoją własność, którą można sobie ulepszać, odbierając przy tym indywidualność dziecka. Zresztą świat pełny identycznych dziewczynek i chłopców, spełniających ogólne kanony piękna byłby straszny.

Uważam, że takie działanie nie jest w porządku, jak dla mnie to zbyt duża ingerencja w naturę. Jeśli jeszcze chodzi o eliminowanie chorób to tak, byłoby to wręcz wskazane, ale w innych przypadkach przekracza to pewne granice, według mnie przynajmniej.

Link to comment
Posted

Coraz bardziej bawi mnie wasza hipokryzja. Interesujące jest też, że nikt nie podał konkretnego i dość oczywistego powodu "przeciw" jaki mam na myśli. No nic, zobaczymy co będzie dalej.

Link to comment
Posted
1) Czy gdybyście mieli możliwość zmodyfikowalibyście swoje dziecko? Jeśli tak to jak?

Hm, jeżeli wykryto by jakiś poważny defekt, skazę etc to pomyślałbym nad zmodyfikowaniem w takim przypadku. Myślę, że ingerowanie w wygląd nie jest nadrzędną sprawą, przynajmniej nie dla mnie. Co kto lubi.

2) Czy uważacie, że tego typu działanie jest w porządku? Może kłóci się naturą? Może jest po prostu złe?

Hm, ile osób, tyle zdań. Czy jest to w porządku? Taki zabieg kosztuje wiele, więc tylko nielicznych byłoby stać na coś takiego i może po czasie powstałaby pula osób "pięknych i wspaniałych". Nie uważam, żeby to było nie w porządku wobec innych. Czy się kłóci z naturą? Hm, według niektórych wszystko, co robimy tylko za pomocą rąk jest naturalne, a według innych ingerowanie w geny jest sprzeczne z ich systemem religijnym/filozoficznym. Zło i dobro jest zjawiskiem subiektywnym, ludzie relatywizują wiele spraw, choć nie uważam tego za coś złego + kłóci się to z naturą, ale rozumianą w sposób pierwotny.

3) Czy według was jest gdzieś granica w tej kwestii? Na przykład: zmiana koloru oczy jest ok, ale modyfikacja koloru skóry już nie itp.

Hm, modyfikacja nieistotnych rzeczy, jak kolor oczu, włosy etc to raczej nic ważnego, a kolor skóry? Cóż, po czasie zrobi się loteria i wydaje mi się, iż to, że biała kobieta i biały mężczyzna posiadają czarne dziecko to coś nienaturalnego, choć wiadomo, że i bez modyfikacji może taki przypadek się zdarzyć, ale bardzo i to bardzo rzadko.

Link to comment
Posted
Coraz bardziej bawi mnie wasza hipokryzja.

Hipokryzja Kicku?

Interesujące jest też, że nikt nie podał konkretnego i dość oczywistego powodu "przeciw" jaki mam na myśli. No nic, zobaczymy co będzie dalej.

No to oświeć nas, hipokrytów, bo nic nie wiemy i nasze zdanie się zupełnie nie liczy :mrgreen:

Link to comment
Posted
Coraz bardziej bawi mnie wasza hipokryzja.

Z której strony?

Interesujące jest też, że nikt nie podał konkretnego i dość oczywistego powodu "przeciw" jaki mam na myśli.

W takim razie odłóż popcorn i podaj powód nam, szarym ludzikom, bo jesteśmy widocznie zbyt mało oczywiści. ; )

Link to comment
Posted

Nie mówię o wszystkich, ale niektórzy się wypowiadają w tonie "jestem przeciwny, ale jeśli chodzi o naprawianie defektów to jestem za". To jest hipokryzja.

A co do powodu przeciw, w pewien sposób już tutaj padł - nie padło jednak konkretne stwierdzenie. Chodzi o to, że proporcje cech w tym głównie chodzi mi o płeć są rozdzielane według wzorca (np. płeć 50/50) co ma swój konkretny cel i zaburzenie go miałoby katastrofalne skutki.

Link to comment
Posted

Kicek, co do owego argumentu - to się dzieje i dzisiaj, wystarczy możliwość wczesnego wykrycia płci i możliwość spędzenia płodu. Sądzę, że dalej problemy pogłębiałyby się w państwach, w których występują już dziś, czyli głównie tych azjatyckich. Nie wydaje mi się, aby w Europie zmieniło się wiele, choć mogę się mylić. Wystarczy jednak posłuchać, jak zapatruje się na to dzisiejsze pokolenie w fazie produkcyjnej - jedni marzą o córkach, inni o synach, a nierzadko parom marzą się dzieci obu płci.

Nie nazwałabym też aż hipokryzją poglądu o ruszaniu defektów, zostawianiu reszty. Raczej wybiórczością. Sama zresztą mam bardzo podobny pogląd - jestem za tym, aby dobór zarodków umożliwiał wszystkim wyeliminowanie obiektywnych wad (czyli chorób i wad rozwojowych, które z definicji są negatywne, bo przeszkadzają w życiu człowieka, skracają je bądź nawet je uniemożliwiają) przy braku możliwości wybierania sobie płci czy wyglądu, bo to są kwestie gustu. Gust zaś ciężko zmierzyć albo go ocenić całkiem obiektywnie - to już zwykłe zachcianki.

Link to comment
Posted
to się dzieje i dzisiaj

Wiem, o tym już było.

Nie nazwałabym też aż hipokryzją poglądu o ruszaniu defektów, zostawianiu reszty.

A ja nazywam, bo dokładnie tak jest. Nie można inaczej nazwać sytuacji, w której ktoś posiadając jeden argument oddzielnie stosuje go do dwóch aspektów tej samej rzeczy.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • wardrum
    • yiliyane
      Otóż to. Na pojęcie samotności trzeba spoglądać szerzej. Brak chłopaka/dziewczyny to nie koniec świata. W każdym razie nie, póki jest się młodym. Gorzej jest, kiedy zbliża się 40-stka, chce się założyć rodzinę, a nikogo na horyzoncie nie ma. Szczególnie to dotyczy kobiet, bo mężczyzna może mieć dzieci właściwie w każdym wieku - kobieta niestety nie. Jeżeli chodzi o mnie, nie czuję się źle z tym, że jestem singielką - i to już od dekady. Mam jeszcze czas, gdybym chciała założyć rodzinę. Zresztą nic na siłę. Większy problem w moim życiu to mała i starzejąca się rodzina i brak znajomych. Brakiem chłopaka na razie się nie przejmuję.
    • yiliyane
      Normalny facet nie interesuje się dziećmi. Koniec, kropka. Mimo że związki z 16-latkami nie są karalne, nie oznacza to, że jest to dobre rozwiązanie. Jak dla mnie to jest duża czerwona flaga. Nie tylko gdybym sama była 16-latką czy bliskim takiej 16-latki, ale nawet gdybym miała być - jako dorosła - partnerką człowieka, który wcześniej spotykał się z dzieckiem lub przejawiał zainteresowanie dziećmi.
    • yiliyane
      Trochę tak, trochę nie. Jeżeli kobieta jest olśniewająco piękna, przeciętny mężczyzna może być nią onieśmielony i nie chcieć zagadać, bojąc się odrzucenia z powodu bycia w niższej lidze. Pięknością chętniej zainteresują się przystojni i/lub bogaci mężczyźni, ale ci stanowią tylko ułamek społeczeństwa - w dodatku część z nich, mimo swojego statusu, nie jest, jako partner, zbytnio wartościowa. Może się zdarzyć, że piękność żyjąca nie w wielkich metropoliach, nie mająca zbyt wielu kontaktów towarzyskich, szczególnie w wyższych sferach, nie zostanie zauważona przez mężczyzn o wyższej pozycji, którzy nie będą peszyli się na jej widok. Może się zdarzyć, że piękność, która ma kontakty w wyższych sferach, będzie przyciągała jedynie mężczyzn złego charakteru. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że najpiękniejsza kobieta ma najmniejsze szanse na zdobycie wartościowego mężczyzny. Najtrudniej jest brzydkim kobietom, bo tych nie chcą ani bogaci i przystojni, ani nawet przeciętni.
    • yiliyane
      Powody, dla których kobiety zwykle wybierają starszych mężczyzn są te same od tysięcy lat. Starszy mężczyzna jest dojrzalszy i lepiej sytuowany niż rówieśnik/młodszy mężczyzna. W przeszłości nacisk był kładziony bardziej na majątek, obecnie, mam wrażenie, na dojrzałość. Ale to jest pewna generalizacja. Nie każda kobieta wybierze starszego mężczyznę. Od każdej reguły są przecież wyjątki. A od tej - w dzisiejszych czasach - mam wrażenie, że jest całkiem sporo wyjątków.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    30 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    wardrum
    wardrum
    14 posts
    Gloria
    Gloria
    10 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    nunca
    nunca
    2 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    48 posts
    yiliyane
    yiliyane
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    396 posts
    Gloria
    Gloria
    127 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up