Isa

domowe wypadki

145 postów w tym temacie

Tata remontował kuchnię. Wszystkie meble, sprzęty i inne pierdoły stały na korytarzu. Wychodzę z pokoju, nie zauważyłam, ze zwinięty dywan leży pod moimi drzwiami. Zahaczyłam nogą, zaliczyłam glebę, uderzając przy tym ręką w stół, ze stołu spadły śrubokręty - na moją głowę, nogą kopnęłam jakieś deski, które się rozsypały na mnie i na tatę.. Leże tam taka przygnieciona wszystkim, a tata, zamiast mi pomóc mówi:"No, cała matka, cała matka" :roll:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Często sam sobie robię krzywdę. Moich znajomych to już nie dziwi, przyzwyczaili się do tego.

Gdy miałem może z 7 lat, schodziłem ze schodów i przy wyjściu na klatce schodowej były kolejne drzwi(te, które zamyka się w zimie). Potknąłem się o próg i poleciałem głową w betonowy kant. Krew się leje, ja sam nie wiem co się dzieje, krzyczę "mamo, krew!". Do dzisiaj mnie śmieszy reakcja mojej mamy: "to smar, nie krew... zaraz, to krew!". Wzięła mnie na ręce i pomogła wejść z powrotem na górę, musiała odwołać wszystkie spotkania. Efektem jest dwu centymetrowa blizna na czole. No, ale dzięki temu zawsze w zabawach byłem Harrym Potterem.

Pewnego razu brat zamknął mnie w pokoju z koleżanką i nie chciał wypuścić. Zacząłem biec z wyciągniętymi rękami. Przeleciałem przez szybę w drzwiach. Dalej mam bliznę.

Innego razu biłem się z nim w pokoju dla zabawy, popchnął mnie i poleciałem na doniczkę. Nic mi się nie stało, w przeciwieństwie do doniczki.

Z nudów postanowiłem pomachać sobie nogami, co skutkowało wbiciem sobie wykałaczki.

Mam jakieś skłonności do przewracania się, robię to bez przerwy. Nawet jeśli się nie da, ja udowodnię, że jest inaczej. Broń boże nie robię tego specjalnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak byłem mały, nie wiem ile dokładnie miałem lat. Kąpałem się, jak zwykle bawiłem się w wannie, mama poszła nakarmić młodszego brata. Po pewnym czasie chciałem wyjść, wołałem, ale mama nie mogła akurat przerwać. Więc postanowiłem, że wyjdę sam, ledwo co udało mi się sięgnąć. Źle ustałem, czy się poślizgnąłem, przewróciłem się, wypadłem z wanny, głową uderzyłem prosto w sedes, gdybym poleciał trochę dalej, znalazłbym się chyba w środku. Na pewno moja górna cześć ciała. Od razu zabrali mnie na pogotowie.

Innym razem chciało mi się siusiu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Miałam wtedy trzy lata. Stałam sobie na krześle z łokciami na stole i z twarzą w dłoniach. W pewnym momencie jeden łokieć ześlizgnął mi się z blatu i uderzyłam w niego brodą. Nie wiem jak to zrobiłam, ale dwoma przednimi zębami - wtedy jednymi z nielicznych jakie posiadałam- przebiłam sobie skórę nad dolną wargą. Zrobiła mi się dosłownie dziura, z której wystawały mi dwie jedynki! Moja przerażona mama jakoś przekonała mnie do stania spokojnie i mi je wyciągnęła. Pozostała mocno krwawiąca rana. Chcieli ze mną pojechać na pogotowie, ale nim zdążył przyjechać tata rana przestała krwawić i postanowili poczekać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Pewnego pięknego letniego dnia, pięć lat wstecz, Eirene szykowała się na spotkanie. Była już trochę spóźniona, dlatego szybko wzięła kosmetyki do ręki i pobiegła w stronę łazienki. Niestety niefortunnie potknęła się o próg, wylądowała na kolanach przed wanną i walnęła główką prosto w kran. Trzeba mieć niesłychane zdolności, aby wykonywać takie cyrki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kiedy miałam może 5 lat, spuściłam sobie na nogę rozgrzane żelazko. Mama w panice nie wiedząc, co zrobić, wzięła mnie na ręce do zaprzyjaźnionej sąsiadki u której akurat była impreza rodzinna. Wszystkie ciotki skoncentrowane były na mojej poparzonej nodze, którą okładały gazą nasiąkniętą spirytusem.

Z przykrością stwierdzam, że jest to najtragiczniejszy i najboleśniejszy wypadek jaki miałam w swoim dotychczasowym życiu. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Miałam 11 lat. Jak zawsze, byłam głodna.

Mało brakowało, a skonsumowałabym kawałek opuszka własnego palca po uprzednim schlastaniu go na krajalnicy.

SuperDziadek przybył na ratunek - złapał mnie w fazie lotu i zaniósł na kanape.

po 5 już minutach krew tak mnie z nudów zalewała, jak i mój palec.

Po pól godzinie naparzałam już 9,5 palca w "Hugo" na komputerze (pamiec podsuwa mi wizje hugokoptera i jakiejś tajemniczej dżungli)

Na pamiątkę mam palec, owszem, sprawny i niepozorny, ale za to lekko zdeformowany paznokieć ;)

Ah, i kiedyś użarł mnie 20paroletni pies. Wbił jeden ząb, dziąsła zaś pozostawiły mi na dłoni przez pewien czas fioletowoczerwony wzór półksiężyca.

zdechł krótko po tym wydarzeniu ]:->

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak tak czytam te wypadki, to przypominam sobie pewne zdarzenie sprzed lat.

Było lato. Jak co roku przejechała do mnie siostra cioteczna, na parę dni. No i pewnego razu zostałyśmy same w domu, ponieważ moi rodzice byli w pracy. Zjadłyśmy śniadanie, po czym niewiadomego czemu piłyśmy herbatę w kieliszkach do wina XD Jak wiadomo w lato jest pełno much, no i właśnie taka jedna się do nas przyczepiła. Tak więc po wypiciu napoju zaczęłyśmy na nią "polować" :twisted: Co nas podkusiło, że akurat tymi kieliszkami, to nie wiem. No, ale jak można się domyślić, chwile później krew się polała. Siostrzyczka tak mocno przywaliła kieliszkiem w podgolę, że tak rozcięła kciuk. Obie wpadłyśmy w panikę. Pobiegłam do sklepu po plaster. Jeszcze tego samego dnia siorka wróciła do domu. Do dziś ma bliznę. Wspomnę jeszcze, że i tak tej muchy nie złapałyśmy XD

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Moja kanapa po rozłożeniu ma chyba 140cm szerokości. Z reguly jej nie ścielę, ale po namowie rodzicielki zaścieliłam i wieczorem stwierdziłam, że będę spać na połówce. Przyzwyczajona do dużej powierzchni spania wczoajszej nocy spadłam z kanapy, wstałam i głową zaryłam w ścianę, bo nie wiedzieć czemu chciałam iść do przodu. Skutkiem jest guz na czole <3

Tydzień temu siedziałam na parapecie na klatce, wygłupiałam się z kolegą, miałam przewieszone nogi na zewnątrz, w pewnym momencie tak mnie rozśmieszył, że jakoś tak mi się przez to okno wypadło. Całe szczęście to było półpiętro przed 1szym. Tyłek sobie potłukłam jedynie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mój przypadek (nie żeby tylko jeden) był taki trochę...krwawy. Będąc w wieku około lat 9, mama poprosiła mnie żebym przyniósł z góry butelkę z mlekiem dla brata. Jako dzielny starszy brat rzuciłem się biegiem po schodach. Niestety, nikt nie powiedział mi że podłoga była dopiero co pastowana i w efekcie wywinąłem twarzą w schodek. Wynik: 3 wybite zęby i porozcinana cała dolna warga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja nie wiem czy ja jestem taka chora ale ja nigdy się nie poparzyłam i nigdy nie przywalilam niczym w wargę, albo w czoło XD.

Kilka razy sie zdarzylo ze przywalilam glowa o kaloryfer jak spałam ale to takie nic. xD

No i jeszcze mój nieszczęsny palec.

Raz w miesiącu musi być taki jeden dzień gdzie się walne o drzwi czy coś xdd.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja kilka razy w nocy przywaliłam głową w ścianę, bo myślałam, że dalej też jest łóżko i moja głowa wyląduje miękko na poduszce- niestety, rozczarowałam się

Standardowo palcem u nogi o próg

Barkiem o ścianę

Dłoń między drzwi

i tym podobne ;d

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jadłam jogurt i szłam by wyrzucić pojemniczek i zamiast pojemniczka wyrzuciłam łyżkę xD

Albo jak byłam mała dziadek czyścił akwarium taką żyletką na kijku i ja z ciekawości chciałam zobaczyć co on tam robi i się nachyliłam,dziadek cofnął żyletkę i mi poszło między oczy,do teraz mam bliznę :roll:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

o , a mi się przypomniało jak mama tłukła kotlety a ja podeszłam do niej, stanęłam, popatrzyłam się i podłożyłam swoją rękę tam gdzie powinien być kotlet iii UPPPSS, dostałam tłuczkiem w dłoń, pokrzyczałam, wzięłam rękę pod zimną wodę i po jakimś czasie przeszło. Nie wiem co mnie napadło ; z pewnością nie przemyślenia o bólu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kiedyś jak byłam mała biegłam do taty go przytulić jak on gadał z mamą i nie zwracałam uwagi że trzyma jakiś garnek i tak na niego wpadłam i ona w tym garnku miał taką gorocą wode to cały garnek mi na nogi wpadł ;/

Albo jak byłam mała w hiszpani sobie złamałam noge i musiałam w gipsie ;/

albo ostatnio tak zapierniczałam po schodach i sie potknełam o własne nogi i przewaliłam sie na dupe i przywaliłam głową o schody ;/

Albo masakra . gdzieś 2 lata temu . sobie chciałam zjeść jogurt ciepły i wkładam do mikrofalówki i nagle taki ogień a ja krzycze i wrzeszcze do siostry że sie pali xd .

Dużo tego było nie chce mi sie pisać xD .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Zjazd głową w dół do piwnicy po kamiennych schodach na betonową podłogę. :twisted:
Haha, podoba mi się. :D

Ja jedynie bujając się na krześle.. po czym oczywiście krzesło odskoczył do tyłu, a sam przy***ałem ustami o krawędź biurka. Wędzidełko na pół rozcięte. :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

raz 'biłam się' ze swoim szwagrem tak, że uderzyłam się kolanem w nos - był cały siwy ;d

otwierając drzwi zapomniałam nacisnąć klamkę, czego wynikiem było uderzenie w nie głową (to niejeden raz)

bujałam się na krześle obrotowym, krzesło się przechyliło i lecąc w dół obróciło- trochę się potłukłam ;D

mimo uprzedzeń poszłam na drewnianą huśtawkę z zardzewiałymi łańcuchami - łańcuch się urwał, spadłam na pupę, a ławeczka uderzyła o mój kręgosłup ;D

a jak byłam mniejsza to np. spadłam z 5m drzewa na kręgosłup i u babci zsunełam się z niedoczepionych burt przyczepy ;D

było tego więcej, ale nie chce mi się wymieniać ;) i o dziwo nigdy nie miałam niczego złamanego ;D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Byłem mały ojciec przywiózł takie małe metalowe szpady z Hiszpanii. Bawiłem się nimi, aż w pewnym momencie postanowiłem wsadzić je do kontaktu bo... no idealnie pasowały :D Pierdzielną mnie prąd, a mi została mała blizna na palcu :D

Jak miałem 4 lata miałem dość dużego psa, był ode mnie wtedy 3 razy większy, na co dzień spokojny. Pewnego słonecznego dnia bawiłem się na podwórku a on wtedy coś jadł. Nie wiem co mi odbiło ale wziąłem największy kij jaki znalazłem i postanowiłem mu wypieprzyć bo się nie chciał ze mną bawić. Efekt, blizna na głowie, widać przy bardzo krótkich włosach :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

1. Miałem około 7 lat, siedziałem w kuchni przy stole, obok siedział mój Świętej Pamięci wujek. Kiwałem się na krześle, krzesło się przewróciło i gdyby wujek nie zareagował, i nie odciągnął mnie, to runąłbym głową o kaloryfer. 

 

2. Miałem 10 lat, i kochałem ogień. Nie wiem dlaczego. Pomyślałem że zrobię ognisko w domu... Wziąłem garnek, położyłem w kuchni na podłodze, włożyłem tak stare gazety i podpaliłem. Siedziałem przy tym i cieszyłem się że się pali, gdy przyszła mama... Dostałem taki opier*ol, że uciekłem do pokoju, bo były to nowe garnki, a na dodatek przypaliło się gumolit na podłodze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz