NYC

Macie blizny?

108 postów w tym temacie

Jeśli zły dział to proszę o przeniesienie.

Macie blizny? Jak je "nabyliscie"? Wstydzicie się ich czy wręcz przeciwnie chwalić się nimi, albo zatrucie z nich czy nie zwracanie na nie uwagi?

Ja mam trzy blizny. Dwie przez operacje, a ta jedną przez mocne skaleczenie się. Nie wstydzę się ich i nie zwracam na nie uwagi, a z jednej żartuje, bo wygląda jak termometr i gdy ktoś pyta o nią to udaje że sprawdzam temperaturę jak pogodynka:-P.

-1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam, niestety po krótkiej przygodzie z radykalnym katolicyzmem zostało mi kilka nieprzyjemnych pamiątek na plecach, bo się biczowałem :(:(:(:( :cry: :roll: :!: :twisted: :devil: :jupi: :twisted: :crazy: :* :lol::)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam bliznę na piszczelu, nie jest duża, widać dopiero jak ktoś bliżej się przyjrzy. Nie rzuca się w oczy = nie przeszkadza mi. Jest wręcz pamiątkowa, przypomina mi fajny okres mojego życia w lubuskim (3-4 lata temu?), kiedy na porządku dziennym były wyprawy na poniemieckie bunkry, bagna. Blizna jest właśnie z jednej z wypraw, spuszczałam się z mostu na linie.. Nikt nie wiedział jak to zrobić, ja więc nieumiejętnie odbiłam się od krawędzi i wahadłowo wylądowałam niewiele niżej, gdzie jeszcze był beton i zaryłam w niego piszczelem. Dzielnie kulejąc spuściłam się jeszcze raz, tym razem jak należy, nie mogłam pozostawić się w poczuciu porażki ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam dwie. Jedną pooperacyjną, drugą na nodze po wjechaniu na skuterze w krzaki. Nawet nie wiem o co tak mocno się przecięłam, bo rozcięcie dopiero mama w domu zauważyła, bo ja byłam zbyt zajęta ratowaniem skutera xd

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

mam ich niemozliwa do zliczenia liczbe. na stopach, lydkach, kolanach, lokciach, plecach sa to glowine pamiatki po niefortunnym dziecinstwie. mam tez 2 paskudne blizny na rece po operacji i jedna na brwi po siarczystym prawym sierpowym. nigdy sie nimi nie przejmowalem, od ci kolejna rysa na ciele

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jedną na czole, to z czasów dzieciństwa jak oberwałem kamieniem. Druga zaś na goleni, jak na rowerze się przewróciłem i pozostał ślad;p

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Chyba każdy ma jakieś blizny, ja też mam kilka... może nawet więcej i cały czas przybywają nowe.. ludzkie ciało jest niestety baardzo delikatne i podatne na uszkodzenia...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam dużą bliznę na kolanie którą nabyłam przewracając się na rowerze 3 dni przed komersem w 3 klasie gimnazjum. Na lewej łydce po wypadku kiedy miałam 8 lat i skaleczyłam się dość głęboko wystającym z ziemi metalowym prętem i małą na twarzy z wieku ok 10 lat po udrapnięciu przez młodszą siostrę. Wszystkie blizny lubię, zresztą nigdy nie podobały mi się nieskazitelne ciała.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przy ustach, taką kotwice, brat się ze mnie nabija, że Monia-kotwica. Co prawda z wiekiem jest coraz mniej widoczna, ale jest. Jak miałam 13 lat to przeskakiwałam przez drut kolczasty, chciałam przeskoczyć ten na dole, więc zahaczyłam o ten na górze. Dobrze, że to tylko policzek.

Mam jeszcze inne, ale w mniej widocznych miejscach, bo zawsze byłam taką chłopczycą.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak jak Moniamogo, też jestem raczej typem chłopczycy więc mam kilka blizn. Jedna na brodzie, pamiątka po grze w nożną na wfie, musiałam nosić takie okropne plastry ściągające. Na małym palcu u lewej ręki, nie blizna, raczej zgrubienie, wyszczerbiona zjeżdżalnia. No i kolana, kostki, stopy..

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam tak wiele blizn, że chyba nie dałabym rady ich wszystkich zliczyć (w tym 4 zdobyte w ciągu trzech miesięcy).

Chyba wszystkie są wynikiem operacji.

Nie chwalę się nimi, nie czuję się z nimi dobrze, jak mogę, to ukrywam.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zacznę od najstarszych.

Mam blizny po oparzeniu. Miałam niecały roczek i wjechałam chodzikiem w stolik z herbatą, która stała na nim 15 minut. Poparzone prawe ramię, plamy na przedramieniu i blizna na prawym udzie, z którego pobierali skórę do przeszczepu na ramię. Nie jest to straszne, ani jakoś rzucające się w oczy, jak można sobie wyobrazić. Ja o nich nie pamiętam i czasem, jak ktoś latem, czy na imprezie zapyta "oja! co się stało, że masz blizny!" to nie łapię o co chodzi ; )

Mam bliznę po szyciu na brodzie <3 trzeba się przyjrzeć, bo jest po 2 czy 3 szwach... Biegnąc w podstawówce na stołówkę, potknęłam się i wyrżnęłam brodą w schody. Sobie pękła zakrwawiłam żółty golfik i mnie szyli ; D

Latem wyłazi mi blizna z liceum, którą zrobił mi kot kolegi. Na lewej dłoni, pomiędzy kciukiem, a wskazującym.

I z września ubiegłego roku mam 3 blizny po artroskopii lewego nadgarstka.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie jestem ostrożnym człowiekiem i leci mi wszystko z rąk, jako dzieciak obijałem się o co się dało, niektóre moje wyczyny wyglądały źle, czasem bardzo źle lecz z wiekiem prawie wszystkie ślady samodestrukcyjnej działalności zanikły. Został tylko jeden ślad i chyba nigdy nie zniknie. Na kolanie około 2 cm szrama po tym jak jadąc na rowerze wmontowałem się w kant budynku; dziura zrobiła się duża i nadawało się to niewątpliwie do szycia ale mama nie zabrała mnie do lekarza i tak samo się zagoiło, ślad pozostał. No i oczywiście 2 ślady po szczepionkach które przypominają trudne spotkania ze szkolną pielęgniarką i strzykawką ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W gimnazjum na sali były takie drewniane osłony kaloryferów na których każdy siedział, jeśli się podciągnął bo to było całkiem wysokie. Raz zabrakło mi krzepy i będąc już w powietrzu ręce puściły. Spadając wbiłem się na śrubkę czy nakrętkę. Efekt: idealnie okrągła centymetrowa blizna na lewym piszczelu.

Co ciekawe, chwilę po upadku się tam wdrapałem udając, że nic się nie stało. Sam nie wiem dlaczego Dopiero nauczyciel zwrócił uwagę na krew.

Poza tym blizna na palcu wskazującym, 4 razy dostałem od wymachującego kijem od unihokeja jak kijem golfowym w to samo miejsce, zawsze w ten sam palec. Za każdym razem blizna zostawała mi troszkę większa.

Jeśli mam być szczery to chciałbym mieć więcej, bardziej poważnych blizn, nawet na twarzy bo moim zdaniem dodają człowiekowi charakteru. Ale jednocześnie staram się unikać sytuacji w których mógłbym zdobyć nowe "pamiątki", a sam nie będę się okaleczał :roll: .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja mam jedną bliznę, nad lewym łukiem brwiowym. Nabyłam ją w idiotyczny sposób, ponieważ będąc dzieckiem (3 latka) pod nie uwagą mamy skakałam z szafki na łózko i odwrotnie. No i po którymś skoku z łóżka uderzyłam głową w kant szafki i dość mocno rozcięłam sobie skórę. Na szczęście obyło się bez zszywania, ja tego zdarzenia nie pamiętam a blizna jest dość mała, lecz jak ktoś się przyjrzy, to widoczna.

Nie mam z tym jakiś szczególnych kompleksów, ale wiadomo, wolałabym, żeby jej w ogóle nie było.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam malutkie na głowie i brodzie. Nie wiem skąd.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja mam dużą bliznę wraz z wklęśnięciem na skroni, to po wypadku w przedszkolu, gdy wbiłam sobie kość w głowę. Ja się przyzwyczaiłam i nie zauważam jej, ale jak kogoś nowego poznaję zawsze głupio się czuję bo ludzie przyglądają się :D

U mnie tylko operacja plastyczna z wstawieniem płytki załatwiła by sprawę, ale to kosztuje.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Blizn mam dużo bo drapanie krost od ospy musiało się skończyć bliznami. Najbardziej widoczną mam na nosie (praktycznie na samym środku), to wręcz wgłębienie a nie blizna, na twarzy jeszcze w kilku miejscach coś takiego mam.

Mam też blizny po szczepieniach i chyba każdy takowe posiada.

Reszta blizna to:

- pooperacyjna (wyrostek) i po zabiegu usunięcia pieprzyka (na karku, na linii włosów więc nie widać)

- na kolanie - wygłupy i ganianki z partnerem skończyły się brzydką, wgłębioną blizną. Teraz już mi nie przeszkadza i nawet ją polubiłam.

- na piszczelu - pojęcia nie mam skąd ona jest, albo musiałam gdzieś walnąć w dzieciństwie albo mogło to być po zderzeniu z kuzynem, który jechał rowerem a ja biegłam ale powiem szczerze, że naprawdę nie pamiętam.

- na palcu serdecznym - myłam naczynia, wyślizgnął mi się talerz gdy go podniosłam do góry by odstawić na suszarkę i w akcie desperackiego ratunku talerze (debil po prostu) nie dość, że się zbił to jeszcze przeciął mi ładnie palca (nim go złapałam to talerz zdążył się stłuc na kranie). Ale co naczyń nie myłam przez dłuższy czas, to nie myłam:D

Chyba więcej ich nie mam. Blizny mi nie przeszkadzają, są i tyle. Nie myślałam nigdy o usuwaniu blizn, no poza tą na kolanie ale to z początku, po całym zdarzeniu, teraz wszystko mi jedno. Oczywiście mam nadzieję, że nabyć innych blizn w taki sposób.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O dziwo dosyć sprawnie wchłaniają mi się blizny - po poważnym oparzeniu z czasu dzieciństwa (podstawówka) w zasadzie nie ma śladu (a wylałam sobie bezpośrednio na dłoń cały czajnik z wrzątkiem i długi czas miałam rękę jak kotlet mielony, masakra), została tylko taka "elipsa" centymetrowa, nawet nie wiem czy to jeszcze z czasu oparzenia, czy złe gojenie czy coś później się stało, nie wiem :P ale się cieszę ;)

To samo z "podwórkowymi ranami wojennymi" -"zawsze" miałam blizny na każdej kończynie w liczbie dużej, na kolanach całe place... a teraz patrze i nic, nawet nie zauważyłam kiedy zniknęły, wydawało mi się, że je jeszcze mam, tak byłam do nich przyzwyczajona... ale nie :P ha, niespodzianka :mrgreen:

Mam cieniutką rysę na prawej łydce, po łyżwach, ale już ledwo widać

W zgięciu prawej ręki, dwie takie "kropy", coś mnie pogryzło jak mialam z 13 lat a ponieważ byłam na obozie i dużo wędrowaliśmy w deszczu, w mokrych ciuchach etc. to jakoś mi się to "spaprało", wyglądało to okropnie. Było ich więcej, więc skoro ostały się tylko dwie i to nie rzucające się bardzo w oczy to i tak spoko. 8) Ale w swoim czasie wkręcałam kolegom, że ćpałam tak intensywnie, że mi łapa zaropiała, haha (debil) 8)

Pod lewym cyckiem - ostatni zdobycz więc i najbardziej wyraźna, po wycinaniu "podejrzanego" pieprzyka, bardzo kiepsko mi jakoś zszyto to miejsce, zła jestem :evil:

No i jeden ślad po ospie, przy nosie, z lewej strony, jeden z miliona się ostał :P

....

Po szczepionkach też zniknęły :shock:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Taaa, mam. Podobnie jak myst, moje też się cudnie "wchłaniały", ostały się tylko dwie: jedna na czole, po lewej stronie - pamiątka po wypadku z bardzo dawnych lat, kiedy jako malutka dziewczynka wlazłam kuzynowi pod rower. A druga, ledwo widoczna - kilka kresek nad lewym łokciem, kiedy to w gimnazjum albo może jeszcze w podstawówce na sali od w-f spadła mi na rękę szklana lampa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam dwie blizny, "pamiątki" z dzieciństwa. Pierwsza znajduje się na środku brody i jest wynikiem grzmotnięcia na posadzkę w szkole. Druga - okolice lewej skroni i zarazem moje najgorsze wspomnienie z dzieciństwa. Skąd się wzięła? Dostałam huśtawką w łeb, straciłam przytomność, z tego dnia pamiętam tyle, że po dotknięciu skroni, znalazłam na ręce dużą ilość krwi. Oczywiście w obydwóch przypadkach nie obyło się bez natychmiastowej wizyty w poradni chirurgicznej i szycia.

Blizna na brodzie jest ciągle eksponowana, bo ciężko byłoby ją ukryć. Na skroni w zasadzie nie widać, bo mam grzywkę na bok. Ale nie wstydzę się ich, bo nie mam czego.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Po każdym jednym ukąszeniu komara bądź innego badziewia mam malusieńką bliznę. Dodatkowo na kolanie w kształcie leski, obok pół-księżyc. Na łokciu ok 10 cm długości - żelazko. Obok malutka - zadrapanie przez przyjaciółkę. Na udzie , i nad obiema kostkami . Wszystkie te większe kiedyś zakryję tatuażami a tych małych nie widać na pierwszy rzut oka :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Trochę tego mam - jedyna której się wstydzę to ta nad górną wargą, ale to przez okoliczności jej nabycia. Poza tym z takich bardziej widocznych: na prawej dłoni - pies mnie tak podrapał,że 8 lat później dalej mam widoczną bliznę, na kostkach lewej dłoni - przy upadku przetarłam wierzchem dłoni o asfalt i zdarłam skórę, przedramię prawej ręki - kilkucentymetrowy ślad po tym, jak przypadkiem wpadłam na drzwi z wystającym z nich gwoździem, okolica prawego łokcia - upadek z rowera na ścieżkę żwirową lewe kolano - tam mam kilka: duża okrągła pamiątka po jeździe kolanem 20m po asfalcie i stosunkowo nowe blizny po nacięciach do artroskopii, lewa łydka - wspomnienie czasów gdy nie umiałam posługiwać się maszynką do golenia. Poza tym mam w bliznach całe achillesy - rozchodzenie trzech par glanów pozostawiło na moich nogach trwały ślad.

Dziecko wojny jestem i tyle :P

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kilka.

Jedna pod łopatką. Upadek z konia na przeszkodę.

Druga jest jedną z najmilszych pamiątek z dzieciństwa. Chociaż zdecydowanie było to bolesne doświadczenie. Zawsze chciałam mieć dużego psa. Tak się składało, że siostra mojego Taty kiedyś przyszła do naszego mieszkania z owczarkiem szkockim colie. Bardzo chciałam z nim wyjść i odwiedzić koleżankę. Tak się też stało. Wszystko szło naprawdę dobrze (biorąc pod uwagę, że pies był prawie mojej wielkości). Mój Tata jednak kierując się troską obserwował wszystko bacznie z okna. W pewnym momencie musiał powiedzieć coś głośniej. Pies usłyszał jego głos i pobiegł w jego kierunku. Oczywiście smyczy nie puściłam i zostałam przeciągnięta przez asfalt. Blizna jest gwiaździsta, rana była okropna.

Po wypadku mam także bliznę w kształcie księżyca nad kostką.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Kto jest na czacie

    Obecnie brak użytkowników na czacie

  • Posty

    • Pustka, brak zainteresowania ? Co robię źle ?
      Cześć wszystkim Przepraszam jeżeli to do złego tematu. Jestem w związku od półtora roku z piękną dziewczyną. Związek na odległość ( ale to da się normalnie przeżyć, mimo 250 km różnicy ). Wszystko zaczęło się od zostania jej przyjacielem ( tak wyszedłem z friendzone-u ) trwało to rok zanim jej wyznałem, że jestem w niej zakochany. W tym czasie zdążyła mi wiele o sobie powiedzieć, jak i o wszystkich jej nie udanych związkach i miłościach, o tym na jakich to dupków trafiała, zawsze przy niej byłem, poświęcałem jej mnóstwo czasu, odbierałem telefony nawet o 1 w nocy by mogła mi się wypłakać, ponieważ w czasie naszej rocznej przyjaźni była jeszcze w dwóch związkach. Byłem strasznie nieśmiałym facetem, wszystko się zmieniło w pewnym psychicznym przełomie dla mnie, ale to zupełnie inna historia. Wyznałem jej miłość i po dwóch miesiącach zgodziła się. Byłem przeszczęśliwy, mogłem jej mówić komplementy ( co dalej robię ) mogłem nazywać ją moim kotkiem, kwiatuszkiem, aniołkiem itd. super uczucie dla faceta który pragnął tej bliskości, czułości i miłości, który zawsze dostawał kosza bo był głupim nerdem i nieudacznikiem. Na początku jak to zawsze bywa wszystko jest w porządku i po jakimś czasie się zaczęło. Wpierw nic nie zauważałem bo byłem zaślepiony miłością. Wyznała mi, że nigdy nie przeżyła orgazmu, nie było to dla mnie dziwne, a nawet w pewnym sensie zrozumiałe, teraz pewnie się domyślacie co było dalej i pewnie macie trochę racji, okazałem się w jej oczach cudownym facetem, widziała moje wady, ale byłem przecież taki inteligenty( nie mądry, nie mylmy tych dwóch pojęć ), widziałem bardzo dużo, byłem dobrym słuchaczem, prawiłem komplementy, potrafiłem jej dać wspaniały orgazm, nasza seksualna znajomość nie szła tak szybko, nie wskoczyliśmy od razu do łóżka. Robiłem jej dobrze głównie moimi paluszkami  czasem ustami, tu się zaczęły pierwsze problemy. Za każdym razem jak do niej przyjechałem dawałem jej przez te kilka dni od siebie ile mogłem, podrapałem po główce, masowałem, słuchałem, rozmawiałem, pomagałem, dawałem ten orgazm, prawie zawsze sam wychodziłem z inicjatywą by było jej przy mnie dobrze, wygodnie i przyjemnie, tak jest do teraz nadal się staram tak robić ale ona już mniej, kiedy ja jej dawałem to wszystko ona nic, okej przytuliła się do mnie dała buzi ( okazało się, że mimo iż nigdy się nie całowałem, bo to mój pierwszy związek, jestem w tym niesamowity ) ale to wszystko, nie włoży ręki pod koszulkę żeby pogłaskać, nie podrapie po głowie, a tym bardziej nie wspominając już żeby dotknęła mnie w miejscu intymnym, oczywiście to nie wszystko bo jest wiele takich małych rzeczy które są przyjemne jak np całowanie po szyi ( tak facetowi też to może się podobać ) czy lekkie podgryzanie uszka. Tak było na początku, oczywiście rozmawiałem z nią o tym wiele razy, zachodzą pewne powolne zmiany, ale wciąż mam wrażenie, że ona tego nie chce, wszystko muszę jej powiedzieć, zapytać się, bo sama mnie nie dotknie, nie chcę wydawać jej rozkazów i cały czas prosić o to by mnie dotknęła, a rozmowy nie wiele dają. Na tą chwile jest trochę śmielsza, ale i tak wydaje mi się, że po tym wszystkim co dla niej robię, ona dobrze wie, że nie musi się przy mnie bać, wstydzić, ani nic z tych rzeczy jestem dla niej cały, umiem ją zrozumieć, gdzie popełniam błąd, czy ja nie zasługuję by być dobrze traktowany, cały czas mi powtarza jak to się cieszy, że mnie ma, że jestem jej ideałem, że chce być ze mną do końca życia itp, chcę to słyszeć, ale czemu ona tego nie okazuję ? Nie wiem gdzie popełniłem błąd, to też nie wszystko bo uprawiamy seks i jak zwykle słyszę, że jestem super nieziemski w łóżku, ale zadam paniom pytanie, czy facet nie może dostać gry wstępnej, czy tylko kobieta na nią zasługuję ? Za każdym razem jest tak, że robię jej tą grę wstępną, pieszczę ją delikatnie no wiecie mniej więcej jak to może wyglądać, a później ona przechodzi od razu do seksu, mnie już tak nie popieści, o tym też jej mówiłem. Czy taka jest rola faceta, poświęcać siebie, swoją przyjemność, swoje hobby, czas wolny dla kobiety, cóż to jest chyba jedyna racjonalna odpowiedź, nie moja ukochana nie zabrania mi grać w gry, oglądać anime, czytać książek, czy spotykać się z moją paczką, jestem zdruzgotany nie wiem co mam myśleć, z jednej strony jest to kobieta idealna dla mnie, z moich marzeń, ale czy to co chciałbym by mi dawał to za dużo, to są tak ogromne wymagania ? Silny ze mnie facet, wiele w życiu przeszedłem, ale w takich momentach chce mi się płakać bo nie wiem co mam ze sobą zrobić, czuję się czasem taki nie kochany, odepchnięty, bo wiem ile dla niej robię, ona mi jeszcze to uświadamia, a sam nie dostaje tego samego w zamian. Nie chcę jej zostawiać, ale też nie chcę czuć takiej pustki, ona jest blisko, ale nie pocałuje mnie w policzek, nie podrapie, wielu takich zachowań jej brakuje przynajmniej teoretycznie, nie wiem jak się powinna zachowywać kobieta w związku jestem przecież tylko głupim nic nie wartym facetem. Przepraszam za ten bezsensowny stek bzdur ale musiałem to z siebie wyrzucić, trochę mi teraz lepiej, powinienem się pogodzić z tym losem i cieszyć, że tak ładna i miła dziewczyna chce być z tak ohydnym, brzydkim i głupim debilem jak ja.  PS. Jesteśmy pełnoletni o to się nie martwcie.
    • O czym teraz myślisz?
      Pierwszy raz w życiu byłam w kościele(nie w celach turystycznych ale na mszy, czy czymś takim). Pierwszy i ostatni.
    • Witam
      Witaj Tomku na forum i baw się tu dobrze! Chciałbyś powiedzieć nam może coś więcej o sobie i swoich zainteresowaniach, czy pasjach, czy czymś takim?
    • Perfum męski
      Zależy jakie. Bo jak kupisz sobie jakieś tanie z allegro za kilka złotych to raczej nie masz co sie nastawiać na to,że coś takiego zadziała. Jest jednak wiele droższych zapchów z tej wyższej półki, które zawieraja w sobie rzeczywiste syntetyczne feromony ( ktore imitują naturalne feromony ludzkie)
    • Zaparcia
      Najlepiej jest kupić sobie błonnik ( szczeglnie jeśli nie ma możliwości dostarczenia błonnika z pożywieniem). Dobre są na przykład błonniki w suszu ( z babką). Które rozpuscza się w wodzie i pije. Wypróbowałem wiele tabeltek, ale to jedynie działanie doraźne ( wątpliwej skuteczności) 
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      86070
    • Najwięcej online
      7884

    Najnowszy użytkownik
    Mad_Psycho_Wolf
    Rejestracja
  • Aktywni użytkownicy

  • Statystyki forum

    • Tematów
      58154
    • Postów
      1419748