Jump to content

Prawdziwa przyjaźń


Daydream.

Recommended Posts

Posted

Natchnął mnie temat NYC. Wydaje mi się, że o konkretnej tematyce przyjaźni z prawdziwego zdarzenia wątku nie było, przynajmniej nie mogę znaleźć. A bardzo mnie ciekawi, co na ten temat sądzicie.

Myślicie, że taka istnieje? Coraz bardziej popularne jest motto - "przyjacielu, oddałbym za Ciebie życie, jesteś cudowny"... Ale czy to nie jest przesadzone?

Dla mnie - tak. Dziś poczułam, że przyjaciel może być tak naprawdę wrogiem. W jakim stopniu? Nie wiem. Dlaczego ludzie udający dobrą, oddaną duszę tak naprawdę przyczyniają się do porażki innych i z przyjemnością ją oglądają?

Chory system. Może piszę teraz niesiona emocjami, nie wiem.

Drugi problem - istnieje coś takiego jak przyjaźń z prawdziwego zdarzenia? Taka jak w filmach. Grafik cały poświęcony dla drugiej osoby. Jej szczęście ponad swoim. Z autopsji tego nie znam - zawsze górowała zazdrość. Co wy o tym myślicie?

Keep your friends close, but your enemies closer.

Link to comment
Posted

Raczej wierzę w prawdziwą przyjaźń. Mam 4 przyjaciółki, dla których byłabym wstanie zrobić bardzo wiele. Nie wyobrażam sobie, jakby miało ich w moim życiu zabraknąć, tworzymy zgraną paczkę i potrafimy rozumieć się bez słów. Znamy się już kilka z niektórymi kilkanaście(!) lat i choć zdarzają nam się kłótnie, zawsze szybko się godzimy. Z każdą z nich chyba już przechodziłam jakąś dużą próbę przyjaźni i dałyśmy radę.

Co do sprawy, czy przyjaciel może być wrogiem. Myślę, że czasem to tymi największymi wrogami mogą zostać byli przyjaciele. Ja jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłam i nie wydaje mi się żebym doświadczyła, ale słyszałam od innych osób, kiedy to przyjaźń rozpadła się w drastyczny sposób (np zdrada z przyjaciółką itp) wtedy to przyjaciel zamieniał się w wroga. A taki wróg cóż, zna nas na wylot i ma nad nami znaczną przewagę, niż ktoś "obcy".

Sądzę, że po prostu wszystko zależy od ludzi na jakich trafisz, którzy stają się twoimi przyjaciółmi. Ja czuję, że miałam szczęście trafiając na moje przyjaciółki.

Link to comment
Posted

Myślę, że w dzisiejszych czasach jest naprawdę trudno o taką prawdziwą i bezinteresowną przyjaźń ale nie mogę powiedzieć, że taka nie istnieje. Skoro przyjaciel staje się Twoim wrogiem to znaczy, że nie była to przyjaźń prawdziwa.

Link to comment
Posted

Prawdziwa przyjaźń istnieje. Mam niesamowitego przyjaciela i uwierzcie mi o tym co przeżyliśmy zrobiono by piękny film. Podróż na stopa z Jakubem z Warszawy do Krakowa, mieszkanie u niego kiedy wyleciałem z pracy, która dla mnie znaczyła i zbieranie się. Wspólne pasje, muzyka, książki, chodzenie na siłkę siłka. Bez problemu mógłbym życie oddać. :wink:

Link to comment
Posted

Istnieje. To, że ktoś nie miał szczęścia jej doświadczyć nie znaczy, że nie.

-- Dodano 19 Sty 2013, 00:26: --

Skoro przyjaciel staje się Twoim wrogiem to znaczy, że nie była to przyjaźń prawdziwa.

A... to, to jest ciekawe. I wcale to nie znaczy, że to nie było przyjaźń. Po prostu za dobrze kogoś poznaliśmy albo ktoś za dobrze nas poznał.

Link to comment
Posted
Dziś poczułam, że przyjaciel może być tak naprawdę wrogiem. W jakim stopniu? Nie wiem. Dlaczego ludzie udający dobrą, oddaną duszę tak naprawdę przyczyniają się do porażki innych i z przyjemnością ją oglądają?

Przyjaciel wrogiem? To już zależy od nastawienia, jednak dla mnie byłaby to... rozrywka, gdybym miał takiego "przyjaciela". Wprowadziłby zdecydowanego kolorytu do mojego życia i byłoby zabawniej.

Trafiłaś na taką osobę i już uogólniasz. A tylko ja mogę uogólniać. Może czymś zawiniłaś i podpadłaś?

Jak nie, no to trochę szkoda. Jesteś przecież kobietą. Stworzeniem słabszym. No i nie zasłużyłaś na to. Ale taka już ludzka natura. Jest przynajmniej zabawnie.

Link to comment
Posted
Po prostu za dobrze kogoś poznaliśmy albo ktoś za dobrze nas poznał.

Nie zgodzę się jakoby można było poznać kogokolwiek za dobrze. Poznajemy sami siebie całe życie, tym bardziej nie jesteśmy w stanie mieć całkowitego obraz drugiego człowieka. Nigdy. Zawsze można odkryć w drugim jakąś nowość.

Nie wiem czy jest możliwa. Nigdy nie miałam przyjaciela. To znaczy, kilka osób mnie tak nazywało, ale to było jednostronne stwierdzenie niepotwierdzone przeze mnie. Do jednej osoby wciąż czuję coś na kształt przyjaźni, choć już nie mamy kontaktu wciąż jest tą jedyną, do której mam ochotę zadzwonić o trzeciej w nocy, by powiedzieć jedno zdanie krążące mi po głowie i tylko ta osoba rozumiała mnie w znacznym stopniu, z nią byłam w stanie robić wszystko i nic, nie odczuwać skrępowania czy upływu czasu, nie nudzić się przy niej. Interesowaliśmy się każdą drobnostką dotyczącą naszych osób, wychwytywaliśmy wszelkie szczegóły naszych cech osobowości i potrafiliśmy fascynować się wzajemnymi nieśmiesznymi żartami, czy siedzieć godzinę na betonie obserwując ludzi i ich komentując.

Wydaje mi się, że zbyt wyimaginowane mam podejście do przyjaźni i nie jestem w stanie uwierzyć by możliwe było posiadanie kogoś więcej niż jedną osobę jako tę najbliższą. Za bardzo o to wszystko trzeba dbać i chcieć, by być w stanie dla kilku osób się tak poświęcać. Taka więź jest moim marzeniem, które z biegiem lat zaczyna być coraz bardziej niewyraźne. Mam wysokie wymagania. Ciężko mi o znajomego, przyjaciel więc jest jakąś abstrakcją.

Link to comment
Posted
Nie zgodzę się jakoby można było poznać kogokolwiek za dobrze. Poznajemy sami siebie całe życie, tym bardziej nie jesteśmy w stanie mieć całkowitego obraz drugiego człowieka. Nigdy. Zawsze można odkryć w drugim jakąś nowość.

Chyba nie zrozumiałaś. Za dobrze, tj. odkrywamy coś nowego, co jest jednym krokiem za daleko, po którym to kroku wszystko się odwraca o 180 stopni.

Link to comment
Posted
Myślę, że w dzisiejszych czasach jest naprawdę trudno o taką prawdziwą i bezinteresowną przyjaźń ale nie mogę powiedzieć, że taka nie istnieje.

Każda relacja jest interesowna,bo zawsze chcemy być kochani,docenieni i dostać coś w zamian. Nie mówię o rzeczach materialnych czy tego typu.

Prawdziwa przyjaźń...mogę w nią wierzyć w chwilach gdy jestem kogoś przyjacielem. Wierzę teraz z całych sił,a czy jest ona faktycznie przyjaźnią na całe życie,z rozmachem filmowym,szczęśliwym zakończeniem...nie dotarłem do końca. Dowiem się.

Link to comment
Posted

Kicek: no tak, odniosłam się do twojej wypowiedzi z nieco innej strony.

W takim razie jeżeli kogoś nie poznaliśmy wystarczająco dobrze, nie powinien on być nazywany przyjacielem, nie mogła to być więc prawdziwa więź, a jedynie nasze wyobrażenie o niej. W każdym razie była to na tyle płytka znajomość (ewentualnie krótka), że nie byliśmy w stanie stwierdzić, kogo tak naprawdę nazywamy tym przyjacielem.

-- Dodano 19 Sty 2013, 01:47: --

Każda relacja jest interesowna,bo zawsze chcemy być kochani,docenieni i dostać coś w zamian. Nie mówię o rzeczach materialnych czy tego typu.

Chyba ostatnimi czasy ludzie się rozpędzili z definicją słowa "interesowność". Owszem, taka relacja polega na obopólnej pomocy, ale nie jest to jej główny motor, a poza tym to wypływa naturalnie od człowieka, jako że darzymy tę drugą osobę miłością, nie patrzymy więc na jej odruchy jako przykry obowiązek. Interesowność polega na chęci własnego zysku, chciwości. Ma się nijak do przyjaźni.

Link to comment
Posted
Przyjaciel wrogiem? To już zależy od nastawienia, jednak dla mnie byłaby to... rozrywka, gdybym miał takiego "przyjaciela". Wprowadziłby zdecydowanego kolorytu do mojego życia i byłoby zabawniej.

Mam wrażenie, że nie do końca wiesz o czym piszesz. Zabawnie? Kolorowo? Faktycznie. Jak raz po raz Twoja tajemnica wychodzi na wierzch, ludzie patrzą na Ciebie jak na trędowatego. Nie jest to w żadnym stopniu fajne.

Link to comment
Posted
Mam wrażenie, że nie do końca wiesz o czym piszesz. Zabawnie? Kolorowo? Faktycznie. Jak raz po raz Twoja tajemnica wychodzi na wierzch, ludzie patrzą na Ciebie jak na trędowatego. Nie jest to w żadnym stopniu fajne.
Takie skutki gimnazjum. Nie obraź się, ale młoda jesteś, nawet bardzo i w tym wieku ciężko o przyjaźń. Każdą lepszą koleżankę nazywamy przyjaciółkami. W wieku nastu lat miałam ich mnóstwo. Potem to wszystko się wykruszało. I ci, którzy zostali do dziś, można powiedzieć, że są prawdziwymi przyjaciółmi.

Byłam też w toksycznej przyjaźni. Tylko ona i ona. Wszędzie razem, wszystko razem, jej dom traktowałam jak swój i odwrotnie. Nie miałyśmy żadnych tajemnic. I nawet te najgorsze historie ze swojego życia od razu mówiła mi i tylko mnie. I mimo iż się już pół roku do siebie nie odzywamy, to nigdy bym nie wygadała rzeczy, których ona by sobie nie życzyła, bo to chamskie i sama siebie bym znienawidziła. I ta nasza toksyczna przyjaźń trwała wiele lat, prawie 20 z przerwami. Potrafiłyśmy się pokłócić i nie odzywać się do siebie z 3 lata, potem jednak nas do siebie ciągnęło, jakoś żyć bez siebie nie możemy i się godziłyśmy i wszystko wracało do tego z przed kłótni. Później kolejna kłótnia na jakieś 2-3 lata i znowu się pogodziłyśmy. Ale myślę, że teraz do już definitywny koniec 8) ale kto nas tam wie. Od czerwca nie gadamy, a ja nadal myślę co bym jej powiedziała. Czasami brakuję mi wspólnych rozmów, wygłupów, bo charaktery mamy podobne i może dlatego ciągle się tak kłócimy. Bo dwie takie jak ja, to już za dużo. To była jedyna moja prawdziwa przyjaciółka przez wiele, wiele lat. Takie papużki-nierozłączki.

Mam też inne. Jedną poznałam z 20 lat temu, od tamtej pory utrzymujemy kontakt. Nie taki jak z tą pierwszą, ale zawsze i z tego się cieszę. Bo przesiedziałyśmy razem w jednej ławce, praktycznie od podstawówki do szkoły średniej. I do dziś się spotykamy, ona ma rodzinę, małe dzieci, więc już tylko raz na jakiś czas. Ale bardzo miłe jest to, że zna się kogoś tak długo, że tyle się o nim wie i że to przetrwało. To praktycznie jedyna osoba z podstawówki czy gimnazjum, z którą mam jeszcze kontakt.

Wierzę w przyjaźń, bo to coś bardzo ważnego, bez czego ciężko byłoby żyć. Mój związek opiera się na przyjaźni i mój Narzeczony jest teraz moim największym przyjacielem.

Link to comment
Posted
A... to, to jest ciekawe. I wcale to nie znaczy, że to nie było przyjaźń. Po prostu za dobrze kogoś poznaliśmy albo ktoś za dobrze nas poznał.

Czy prawdziwy przyjaciel wykorzystałby przeciw nam to, że za dobrze nas zna? Pomijam już to, że nie da się nikogo poznać zbyt dobrze.

Jak dla mnie, podobnie jak dla kogoś wyżej - każda relacja międzyludzka jest interesowna. Jeżeli nie zależy nam na korzyściach materialnych, to chcemy po prostu mieć to poczucie, że jesteśmy potrzebni, lubiani, kochani.

Link to comment
Posted
Przyjaciel wrogiem? To już zależy od nastawienia, jednak dla mnie byłaby to... rozrywka, gdybym miał takiego "przyjaciela". Wprowadziłby zdecydowanego kolorytu do mojego życia i byłoby zabawniej.

Mam wrażenie, że nie do końca wiesz o czym piszesz. Zabawnie? Kolorowo? Faktycznie. Jak raz po raz Twoja tajemnica wychodzi na wierzch, ludzie patrzą na Ciebie jak na trędowatego. Nie jest to w żadnym stopniu fajne.

Ja to ja, Ty to Ty. Ja wiem, żeby nie ufać innym i choć nie raz chciałem mieć prawdziwego przyjaciela z krwi i kości to i tak do tego nie doszło. Może to i lepiej.

Ja bym zniósł to inaczej. Tobie jest ciężko, bo zaufałaś, ale i przejechałaś się na tym.

Ale: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.

Weź się w garść i niech ta lekcja nie pójdzie na marne, byś potem nie musiała po raz kolejny płakać.

Życzę powodzenia, siły i dużo, dużo wytrwałości! We wszystkim co nas spotyka zawsze jest jakiś cel, który sprawia, że jesteśmy/będziemy lepszymi ludźmi.

Link to comment
Guest Anonymous
Posted

Należy po prostu uważać kogo nazywamy przyjacielem i tyle. Ja mam dwóch przyjaciół (jak ja nie lubię używać tego słowa :|) których jestem w 100% pewny, gdyby jeden z nas potrzebował nerki to od razu na badaniu zgodności zjawiłoby się dwóch dawców. Trzeba po prostu trafić na właściwych ludzi i naprawdę przekonać się czy można na nich liczyć w każdej sytuacji.

Nie obraź się, ale młoda jesteś, nawet bardzo i w tym wieku ciężko o przyjaźń.

Nie jestem pewny co do tego stwierdzenia. Ja pierwszego poznałem już w zerówce w wieku 6 lat, a drugiego w 2 klasie podstawówki, co prawda nie od razu byliśmy przyjaciółmi ale bardzo dobrymi kumplami i ta znajomość ewoluowała z czasem. Najtrwalsze przyjaźnie powstają właśnie w czasach szkolnych, problemem niekiedy jest jedynie ta dziecinna mentalność którą wtedy mamy. Poza tym, słyszałem że męskie przyjaźnie są trwalsze od damskich i trochę się tym zgadzam, kobiety są zbyt zazdrosne o wszystko dookoła przez co niszczą niejedną znajomość.

Link to comment
Posted
Nie jestem pewny co do tego stwierdzenia. Ja pierwszego poznałem już w zerówce w wieku 6 lat, a drugiego w 2 klasie podstawówki, co prawda nie od razu byliśmy przyjaciółmi ale bardzo dobrymi kumplami i ta znajomość ewoluowała z czasem. Najtrwalsze przyjaźnie powstają właśnie w czasach szkolnych, problemem niekiedy jest jedynie ta dziecinna mentalność którą wtedy mamy.
Tak, tylko właśnie chodzi o to, aby przetrwały, co rzadko się zdarza. Też wszystkich przyjaciół/bardzo dobrych kolegów mam za czasów szkolnych. Tylko było ich wiele więcej i jak już wyżej pisałam, powoli się to wykruszało. Kiedyś jeszcze w podstawówce czy tam gimnazjum miałam dwie dobre koleżanki, trzymałyśmy się we trzy, ale byłyśmy o siebie zazdrosne. Robiłyśmy wszystko, aby skłócić te dwie pozostałe, aby ta jedna wolała mnie niż tą drugą. Dziecinne, ale takie czasy były.

Poza tym, słyszałem że męskie przyjaźnie są trwalsze od damskich i trochę się tym zgadzam, kobiety są zbyt zazdrosne o wszystko dookoła przez co niszczą niejedną znajomość.
Jeżeli jest się o kogoś zazdrosnym, to nie ma mowy o przyjaźni czy miłości. Moja mama ma dwie dobre przyjaciółki, jeszcze za czasów szkolnych. A mój tata tylko jakiś tam kolegów. Przyjaźń męska jest inna niż damska, ale czy trwalsza?, niekoniecznie.
Link to comment
Guest Anonymous
Posted
Tylko było ich wiele więcej i jak już wyżej pisałam, powoli się to wykruszało.

Też myślałem że mam więcej, czas weryfikuje wszystko.

Jeżeli jest się o kogoś zazdrosnym, to nie ma mowy o przyjaźni czy miłości.

Można nie być przez 20 lat a nagle się stać, taka niestety natura ludzka, o czym się miałem okazję przekonać. Trzeba być nad wyraz ostrożnym nazywając kogoś przyjacielem. A niestety kobiety mają większy problem z zazdrością (wyjątki oczywiście są), o czym się już też przekonałem.

Link to comment
Posted

Myślę, że prawdziwa przyjaźń istnieje, chociaż osobiście sama jej chyba nie doświadczyłam. Były w moim życiu dwie osoby, które nazywałam przyjaciółkami.

W podstawówce zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną i byłyśmy ze sobą naprawdę blisko. Ufałyśmy sobie nawzajem, spędzałyśmy mnóstwo czasu, zawsze mogłyśmy na siebie liczyć i nie było dla nas tematu na który nie mogłybyśmy pogadać. Potem ja się przeprowadziłam, więc automatycznie poszłyśmy do innego gimnazjum. Zaczęłyśmy się coraz rzadziej widywać, ale mimo wszystko, jak już się spotkałyśmy - było świetnie, czułyśmy się ze sobą swobodnie. Jednak kontakt w końcu zanikł, próbowałam walczyć o tę znajomość, nie udało się, widocznie była jednostronna ;/ Chyba prawdziwa przyjaźń by się tak nie zakończyła.

Inna historia. Znam dziewczynę jakieś 15 lat. Przez długi czas byłyśmy nierozłączne, nasze charaktery zawsze się dość mocno różniły, ale dzięki temu się uzupełniałyśmy. Miałyśmy wiele sytuacji, prób przyjaźni, najtrudniejszą przetrwałyśmy, ale po kilku innych sytuacjach nie udało się tego odbudować, z mojej winy zapewne, bo nie umiałam wybaczyć. Dalej mamy ze sobą jakiś kontakt, ale baaaaaardzo znikomy, już nie mamy ze sobą wiele wspólnego. Trochę smutne, że kilkanaście lat poszło w niepamięć.

Mimo to, uważam, że prawdziwa przyjaźń istnieje, jednak zbudowanie takiej więzi jest cholernie trudne i oprócz trafienia na odpowiednią osobę, co już jest trudne, trzeba włożyć w to trochę wysiłku. Nie ma nic za darmo. Co do zazdrości. W dużych ilościach jest szkodliwa, zatruwa więź, jednak jej znikoma ilość nie wpłynie na rozwalenie więzi.

A jeśli chodzi o to, że męskie przyjaźnie są trwalsze... Tak się chwilę nad tym zastanowiłam i dochodzę do wniosku, że chyba rzeczywiście coś w tym jest.

Link to comment
Posted
Chyba ostatnimi czasy ludzie się rozpędzili z definicją słowa "interesowność". Owszem, taka relacja polega na obopólnej pomocy, ale nie jest to jej główny motor, a poza tym to wypływa naturalnie od człowieka, jako że darzymy tę drugą osobę miłością, nie patrzymy więc na jej odruchy jako przykry obowiązek. Interesowność polega na chęci własnego zysku, chciwości. Ma się nijak do przyjaźni.

To jest główny motor, w każdej relacji. Interesowność kojarzy się z czymś złym,chciwością a wcale nie musi taka być. Gdybyś nie dostawała od kogoś,kto jest Twoim przyjacielem odrobiny zainteresowania czy czegokolwiek innego to byłoby inaczej. Jest coś dla Ciebie i dla niego. Symbioza w pewnym sensie.

Link to comment
Posted

Ja nigdy nie miałam szczęścia żeby znaleźć taką w 100% oddaną osobę. Jak już wydawało mi się, że taką mam okazywało się, że ona miano "przyjaciela" nadała komuś innemu, a nie mi.

W podstawówce miałam dwie "przyjaciółki"- z jedną kontakt mi się urwał zaraz po skończeniu szkoły i choć dobry rok próbowałam się z nią skontaktować nie dostałam odpowiedzi. Wkurzyłam się i posłałam jej kilka gorzkich słów (które, o dziwo, dotarły) i nawet otrzymałam na nie odpowiedź- dziwne, że wcześniejsze próby zostały bez echa... No cóż, na siłę się pchać nie będę. Druga za to w gimnazjum znalazła sobie inną przyjaciółkę, choć przez długi czas zdawało mi się, że tworzymy trio- niestety, przeliczyłam się. Miałam też przyjaciółki "z podwórka", w sumie była nas chyba czwórka- zgrana paczka, ale one się wyprowadziły a ja zostałam. I znowu- okazało się, że kontakt po wyprowadzce utrzymują, ale z pominięciem mojej osoby.

Teraz mogę powiedzieć, że mam dwie przyjaciółki, i choć nie jest to relacja 100% czasu razem (obie wyjechały na studia do innego miasta) to jednak wiem, że gdyby coś się działo mogę śmiało do nich uderzać, o wszystkim powiedzieć i się poradzić. Tak samo w drugą stronę.

Żałuję, że nie było mi dane mieć naprawdę bliskiej przyjaciółki/przyjaciela, z którą mogłabym spędzać swój czas bo zawsze wydawało mi się, że jako przyjaciółka jestem bardzo oddana i nie ma ze mną większych problemów. Mam nadzieję, że jeszcze kogoś takiego znajdę na swojej drodze :)

Link to comment
Posted

Mam, mam przyjaciółki. Jestem osobą, która jak już się z kimś koleguje mocniej to najczęściej na dłużej. Jedna koleżanka od podstawówki, druga niestety mieszka w innym mieście, ale od drugiej klasy szkoły podstawowej ( a jestem już na drugim roku studiów!) nieprzerwanie piszemy listy i odwiedzamy się raz na rok (plus jeszcze na fb czasami piszemy). Reszta to bardziej na studiach znajomi i z liceum. Ostatnio niestety masz mało czasu przez naukę i spotykam się z tymi ludźmi jakoś raz na miesiąc, więc tego przyjaźnią nie mogę nazwać. Chociaż w sumie hmmm chyba mogę. Myślę, że nawet jak się widzimy raz na miesiąc to piszemy smsy, na fb i mniej więcej wiemy co u kogo słychać. Także wierzę w przyjaźń. :)

Link to comment
Posted

Mimo nieufności,nadal wierzę że coś takiego się zdarza,jest możliwe, przyjaźń prawie bezwarunkowa,taka gdzie zawsze się zaakceptuje tę 2 stronę, niezależnie od poczynań.

Sam takiej przyjaźni nie doświadczyłem,wszelkie dłuższe kontakty które utrzymywałem - z czasem się zrywały, co było dowodem że to nie była prawdziwa przyjaźń.

Chciałbym takowej doświadczyć,być może kiedyś będzie mi dane,czas pokaże.

Jednego jestem pewien "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" i to jest najprawdziwsza prawda

Link to comment
Posted

Jest powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i jest to jak najbardziej trafne. Jak można bowiem nazywać przyjacielem kogoś kto jedynie z nami może porozmawiać i napić się, a w momencie kryzysu patrzy tylko na własny czubek nosa.

Niestety często nadużywa się tego określenia do osób, które tak naprawdę nie są i nie będą przyjaciółmi z prawdziwego zdarzenia :wink: Oczywiście nie życzę, aby ktokolwiek musiał poznawać czyjeś prawdziwe oblicze w biedzie. Pamiętajmy jednak iż jesteśmy tylko ludźmi i za dobre uczynki inni liczą na zapłatę (choćby odwzajemnionym, dobrym uczynkiem). Tak to już jest... :?

Link to comment
Posted

Myślę, że takowa prawdziwa przyjaźń istnieje, jednak aby zbudować taką silną i więź z drugim człowiekiem potrzeba dużo czasu, wysiłku z obu stron, dobrania się osób. Ja sama jestem w trakcie budowania takiej relacji, bo te kilka osób ( nie lubię nadużywać słowa przyjaciel w stosunku do innych ludzi)uważam za bardzo bliskie mi osoby i te relacje z nimi maja charakter podobny do przyjaźni, jednak, aby to była taka przyjaźń z prawdziwego zdarzenia potrzeba dużo czasu. Niektórzy ludzie udają przyjaciół, a tak naprawdę pasożytują na nas i chodzi im tylko o własne interesy. Tacy ludzie nie są i nigdy nie byli prawdziwymi przyjaciółmi.

Link to comment
extraordinary
Posted

Warto wierzyć w przyjaźń. Mam przyjaciół jeszcze z podstawówki. Oczywiście bywało tak, że potrafiliśmy się pokłócić, że nagle było coś nie tak... Ale zawsze jakoś wracaliśmy do siebie. Cenię ich sobie za to, że pomagają mi gdy jestem w potrzebie, a ja im. Pewien rodzaj symbiozy. Nie chcę prorokować co będzie za x lat. Chcę wierzyć, że nadal będziemy dla siebie ważni.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • Kerosine
      Niespodziewane wolne jutro w pracy, przyda mi się ten dzień [tym bardziej, że od świtu do zmierzchu na niebie niepodzielnie królować ma błękit].
    • yiliyane
      Moim zdaniem trochę za wcześnie pakujesz się w następny związek. Nie ochłonąłeś jeszcze po poprzednim, nie wyciągnąłeś wniosków z tamtej relacji. Przeniesiesz brudy ze starego związku w nowy i w efekcie nowy związek nie wypali. Na Twoim miejscu dałabym sobie czas. Nie musisz z nową dziewczyną zrywać kontaktu, wystarczy, że wasza relacja będzie polegała wyłącznie na koleżeńskich spotkaniach dopóki nie dojdziesz do porządku sam ze sobą. Jeśli chcesz przyspieszyć i polepszyć ten proces, może warto byłoby obgadać poprzedni związek z psychologiem. Muszę wytknąć tu dwa błędy, przepraszam. Po pierwsze, jeśli mieszkacie razem, wkład za mieszkanie powinien być 50/50. Nie jesteście małżeństwem ze wspólnym majątkiem, tylko dwojgiem niespokrewnionych i niespowinowaconych ze sobą ludzi. Nie masz obowiązku utrzymywać swojej dziewczyny w żaden sposób - czy to płacąc za mieszkanie, czy na jej codzienne utrzymanie. Wyjątek mógłby być, gdyby ona straciła pracę - na czas poszukiwania przez nią pracy (ale niezbyt długi, nie przesadzajmy, góra dwa miesiące) mógłbyś przejąć koszty, ale i tak potem powinniście się rozliczyć. Po drugie, nieodpowiedzialnością jest uczenie drugiego człowieka odpowiedzialności (niezależnie od wieku, płci i stopnia waszej zażyłości) poprzez zakup zwierzęcia. To się w 99% przypadków nie uda. Efekt będzie taki jak u was - osoba nieodpowiedzialna będzie miała w nosie zwierzę, a ta druga problem w postaci zwierzaka, którego tak naprawdę nikt nie chce.
    • supermati2009
      @Martusiaaaaaa92 "Agenci na deskorolkach. Nie byle co!"
    • yiliyane
      Nie ma sensu tego ciągnąć. Jej wyraźnie na Tobie nie zależy, nie liczy się z Twoimi uczuciami i nie szanuje Twojego czasu. Z waszej relacji nic już nie będzie, przykro mi. Ile ma lat? Jeśli mniej niż 18, to jeszcze można przymknąć na to oko, choć nie wydaje mi się, żeby w przypadku większości starszych nastolatek (16+) rodzice mieli aż tak dużo do powiedzenia w kwestii spotkań ich latorośli z rówieśnikami. Jeżeli dziewczyna jest młodszą nastolatką, a Ty nie jesteś jej rówieśnikiem, to tym bardziej powinniście zaprzestać spotkań, ponieważ prokurator mógłby mieć coś w tej kwestii do powiedzenia - nawet jeśli nie robicie nic złego. Jak to się mówi, strzeżonego Pan Bóg strzeże  
    • yiliyane
      Daj namiary na swoją firmę, rzucę studia i też pójdę siedzieć na ochronie, skoro tam są takie kokosy  A tak na poważnie, po co te przechwałki?  Przechodząc do clou problemu, zastanawiam się po co ciągniesz związek od 11 lat, jeśli dobrze rozumiem, skoro podejście Twojej dziewczyny do życia Ci nie odpowiada. Z przyzwyczajenia, dla seksu? Jaka by Twoja dziewczyna nie była, powinieneś chociaż być wobec niej uczciwy. Uczciwe podejście to albo zakończenie związku, albo poinformowanie dziewczyny, że jesteście tylko friends with benefits i że aktywnie szukasz stałej partnerki - i jeśli taki układ jej pasuje, to w porządku, możecie go ciągnąć dalej, albo rezygnacja z randkowania dopóki jesteście w związku. Dlaczego nie masz innej, "lepszej" kobiety? Z kilku powodów. Po pierwsze, na co dzień nie masz styczności z kobietami. Skoro pracujesz na ochronie, to pracujesz w pojedynkę, ewentualnie widujesz od czasu do czasu innych mężczyzn. Po drugie, jesteś już w trochę niekorzystnym wieku. 40-letni facet oczywiście nadaje się do ożenku, ale kobiety w jego wieku czy nawet ciut młodszym albo są zamężne, albo rozwiedzione i/lub z dziećmi (co, nie wiem jak Tobie, ale często wielu facetom nie odpowiada), albo są same, ale w męskich oczach mają jakąś "wadę" (np. nie są pięknościami, mają problemy zdrowotne itp.). Z kolei dużo młodsze kobiety, wybacz, ale nie polecą na 40-latka, który nie ma odpowiedniego statusu i pieniędzy. Przechwałki markowymi ubraniami niczego tu nie zmienią. Po trzecie, niepełnosprawność typu P-02, czyli, zgodnie z definicją "choroby psychiczne, w tym m.in. zaburzenia psychotyczne, zaburzenia nastroju począwszy od zaburzeń o umiarkowanym nasileniu, utrwalonymi zaburzeniami lękowymi o znacznym stopniu nasilenia czy zespołami otępiennymi", są dla kobiet wielką czerwoną flagą. Przykro mi. Kobiety szukają w związku bezpieczeństwa i stabilizacji, w przypadku chorób psychicznych trudno mówić o możliwości spełnienia tych warunków, nie mówiąc o tym, że powstaje obawa, że choroba może być dziedziczna i wasze dzieci bądź wnuki również będą chore. Chciałabym Cię pocieszyć, że na pewno znajdziesz bratnią duszę, ale... no nie wygląda to dobrze.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      dali
      dali
      3
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      2
    4. 4
      Kerosine
      Kerosine
      1
    5. 5
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    6 posts
    Kerosine
    Kerosine
    6 posts
    Gloria
    Gloria
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    yiliyane
    yiliyane
    3 posts
    supermati2009
    supermati2009
    2 posts
    Kalafior_Grozy
    Kalafior_Grozy
    1 post
    Celt
    Celt
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    37 posts
    wardrum
    wardrum
    23 posts
    yiliyane
    yiliyane
    21 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    443 posts
    yiliyane
    yiliyane
    367 posts
    Gloria
    Gloria
    116 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up