Jump to content

Narkotyki - czy naprawde da sie z tym samemu wygrac?


Ajemdelan

Recommended Posts

Posted

Czesc. Od jakichś sześciu lat popalam trawe, w tym ostatnie trzy, to już prawie codziennie. Od okolo dwoch zdarza mi sie tez korzystac z bialych proszkow...i nie patrze na to, czy to jest amfetamina, extasa czy dopalacze. Kilka razy w zyciu sprobowalem tabletek(roznych) - nie spodobaly mi sie. W ciagu ostatniego roku, ograniczylem trawe do 2/3 dni w tygodniu. Nosem idzie żadziej...przeważnie feta, srednio raz/miesiac. Ja zaczynam widziec, ze robi mi to wode z mozgu, ze rozpadam sie psychicznie, mieszaja mi sie zyciowe wartosci, brak mi celow...Potrafie sie zaprzec i np. przez miesiac nie palic, nie wciagac, nie uzywac niczego, ale co z tego skoro potem do tego wracam. Tak - latwo Wam bedzie powiedziec - "wierz w siebie, nie musisz do tego wracac"...ale to sie tak nie da. To nie chodzi o glod, czy o jakas wyimaginowana potrzebe...to chodzi o srodowisko(cala moja wielka dzielnica tak zyje, tu sie nie da od tego odciac), i o brak innych zajec - i pojawia sie taka chwila, gdzie jestem niewystarczajaco asertywny i "przyjebie" z nimi.

Boje sie, ze kto raz sprobowal, traci jakies "obrzydzenie" do takich aktow jak wciaganie nosem, przestaje go to ruszac/odpychac, staje sie czyms tak banalnym jak zapalenie papierosa. Do tej pory zylem w przekonaniu, ze to mnie juz nigdy nie pusci, ze juz zawsze bede cos bral...wiec poprostu staralem sie kontrolowac(przynajmniej z bialym), zeby nie wchodzic w maratony, miec ten miesiac przerwy, dla samego serca, zeby nie doprowadzic sie do zawalu...ale tak sie dluzej nie da. Wciaga mnie to coraz mocniej, coraz czesciej...juz nawet nie patrze co mam. Feta? spoko. Mefedron? Tez moze byc. Cos innego - a co mi szkodzi - sprobuje.

Chcialbym, zeby sie wypowiedzialy osoby majace z tym cos wspolnego, lub bedace w stanie naprawde cos poradzic, bo ja juz naprawde nie chce tego robic :/

Link to comment
Posted

Rzadko zdarza się chyba, żeby ktoś, kto jest na Twoim etapie, poradził sobie sam. Nawet jeśli jest na to szansa, lepiej się nie frustrować w samotności. Jeśli nie wiesz co robić, jako pierwszą rzecz proponuję jakiś punkt konsultacji typu monar, gdzie możesz wyrzygać wszystko, co Cię boli i posłuchać co ma do powiedzenia osoba, która siedzi tam właśnie w celu pomocy. Przeważnie w takich punktach nie spotkasz się z biurokracją, panuje klimat zrozumienia, bo wszyscy, którzy tam przychodzą mają ten sam problem, a pracownicy przeważnie są "z powołania", że się tak wyrażę. Nie będziesz chciał korzystać z tego co powiedzą, ok, ale warto iść.

Link to comment
Posted

Przegrać z narkotykami to tak jak przegrać swoje życie. Zaciskać rękawy i jak się nie jest pizdą to powinno się udać tylko motywacja jakaś by się przydała, zrobić to dla kogoś albo skończyć z tym w grupie. Uzależnienia są różne inne słabsze drugie mocniejsze, narkotyki należą do tych drugich. Proponuje gdzieś wyjechać na parę dni na odludzie i znaleźć spokój wewnętrzny to podstawa. Przekonasz się że narki nie są do niczego potrzebne.

Link to comment
Posted

A Nie możesz zmienić środowiska? Znaleźć jakies pasje? Zapisz się do wolontariatu, pomagaj innym, jakieś kółka w szkole, czy na studiach. Praca. Zapełnij sobie czas. Znajdź coś ciekawego. Tak jak ktoś radził wyjedx na kilka dni, przemyśl wszystko.

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

Skoro sam o tym piszesz szukając pomocy i jesteś świadomy powagi sytuacji, to nie jest z Tobą źle. Twoje miesięczne przerwy są mimo wszystko bardzo ważne, ponieważ ukazują Twoją silną wolę i chęć powrotu do zdrowego życia. Na przeszkodzie stoi środowisko i tradycyjnie podświadome przyzwyczajanie do używek. Musisz zdać sobie sprawę, że proces wyjścia na prostą nie będzie łatwy i tutaj trzeba się zastanowić czy podołasz temu sam. Zdarza się, lecz rzadko że ktoś potrafi sam ogarnąć tak wielki problem. Pomyśl o tym, co z Ciebie zostanie ( w tej dobrze kończącej się alternatywnej wersji) Twojego życia, jeśli uda Ci się porzucić narkotyki. Ważne są cele, plany, pasje, ale jeszcze nie w tym momencie. To będzie Twój finałowy etap, gdy oficjalnie wejdziesz na tą prostą choć lekko chwiejną drogę, wtedy rozpoczynasz wszystko z czystą kartką. Aby do tego dotrwać, postaw sobie ultimatum. Chcesz czy nie chcesz? Sam wychodząc z opresji i uzależnienia będziesz mógł uszczęśliwić i ocalić siebie jak i również kolejnych zagubionych, jeśli będziesz chciał współpracować z jakąś organizacją. Nie popełniaj jednak dużego błędu, jakim jest poddanie się na starcie. Skoro będziesz czuł, ze zbliża się koniec Twojej wytrzymałości poproś o pomoc. Nie wstydź się tego. Jednak biorąc pod uwagę, że obracasz się w takim a nie innym środowisku, co Ci nie pomoże a tylko zaszkodzi, zgłoś się do Monaru lub innej wybranej przez Ciebie placówki. Im szybciej podejmiesz tą decyzję tym szybciej skończy się ten koszmar. Pamiętaj, że Twoja rodzina i prawdziwi przyjaciele są bardzo ważni i nie strać ich na rzecz narkotyków. W trudnych dla Ciebie momentach będą Ci bardzo potrzebni. Trzymam kciuki i czekam na rozwój wydarzeń, daj nam znać co postanowiłeś.

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • Celt
  • Najnowsze posty

    • Kerosine
      Niespodziewane wolne jutro w pracy, przyda mi się ten dzień [tym bardziej, że od świtu do zmierzchu na niebie niepodzielnie królować ma błękit].
    • yiliyane
      Moim zdaniem trochę za wcześnie pakujesz się w następny związek. Nie ochłonąłeś jeszcze po poprzednim, nie wyciągnąłeś wniosków z tamtej relacji. Przeniesiesz brudy ze starego związku w nowy i w efekcie nowy związek nie wypali. Na Twoim miejscu dałabym sobie czas. Nie musisz z nową dziewczyną zrywać kontaktu, wystarczy, że wasza relacja będzie polegała wyłącznie na koleżeńskich spotkaniach dopóki nie dojdziesz do porządku sam ze sobą. Jeśli chcesz przyspieszyć i polepszyć ten proces, może warto byłoby obgadać poprzedni związek z psychologiem. Muszę wytknąć tu dwa błędy, przepraszam. Po pierwsze, jeśli mieszkacie razem, wkład za mieszkanie powinien być 50/50. Nie jesteście małżeństwem ze wspólnym majątkiem, tylko dwojgiem niespokrewnionych i niespowinowaconych ze sobą ludzi. Nie masz obowiązku utrzymywać swojej dziewczyny w żaden sposób - czy to płacąc za mieszkanie, czy na jej codzienne utrzymanie. Wyjątek mógłby być, gdyby ona straciła pracę - na czas poszukiwania przez nią pracy (ale niezbyt długi, nie przesadzajmy, góra dwa miesiące) mógłbyś przejąć koszty, ale i tak potem powinniście się rozliczyć. Po drugie, nieodpowiedzialnością jest uczenie drugiego człowieka odpowiedzialności (niezależnie od wieku, płci i stopnia waszej zażyłości) poprzez zakup zwierzęcia. To się w 99% przypadków nie uda. Efekt będzie taki jak u was - osoba nieodpowiedzialna będzie miała w nosie zwierzę, a ta druga problem w postaci zwierzaka, którego tak naprawdę nikt nie chce.
    • supermati2009
      @Martusiaaaaaa92 "Agenci na deskorolkach. Nie byle co!"
    • yiliyane
      Nie ma sensu tego ciągnąć. Jej wyraźnie na Tobie nie zależy, nie liczy się z Twoimi uczuciami i nie szanuje Twojego czasu. Z waszej relacji nic już nie będzie, przykro mi. Ile ma lat? Jeśli mniej niż 18, to jeszcze można przymknąć na to oko, choć nie wydaje mi się, żeby w przypadku większości starszych nastolatek (16+) rodzice mieli aż tak dużo do powiedzenia w kwestii spotkań ich latorośli z rówieśnikami. Jeżeli dziewczyna jest młodszą nastolatką, a Ty nie jesteś jej rówieśnikiem, to tym bardziej powinniście zaprzestać spotkań, ponieważ prokurator mógłby mieć coś w tej kwestii do powiedzenia - nawet jeśli nie robicie nic złego. Jak to się mówi, strzeżonego Pan Bóg strzeże  
    • yiliyane
      Daj namiary na swoją firmę, rzucę studia i też pójdę siedzieć na ochronie, skoro tam są takie kokosy  A tak na poważnie, po co te przechwałki?  Przechodząc do clou problemu, zastanawiam się po co ciągniesz związek od 11 lat, jeśli dobrze rozumiem, skoro podejście Twojej dziewczyny do życia Ci nie odpowiada. Z przyzwyczajenia, dla seksu? Jaka by Twoja dziewczyna nie była, powinieneś chociaż być wobec niej uczciwy. Uczciwe podejście to albo zakończenie związku, albo poinformowanie dziewczyny, że jesteście tylko friends with benefits i że aktywnie szukasz stałej partnerki - i jeśli taki układ jej pasuje, to w porządku, możecie go ciągnąć dalej, albo rezygnacja z randkowania dopóki jesteście w związku. Dlaczego nie masz innej, "lepszej" kobiety? Z kilku powodów. Po pierwsze, na co dzień nie masz styczności z kobietami. Skoro pracujesz na ochronie, to pracujesz w pojedynkę, ewentualnie widujesz od czasu do czasu innych mężczyzn. Po drugie, jesteś już w trochę niekorzystnym wieku. 40-letni facet oczywiście nadaje się do ożenku, ale kobiety w jego wieku czy nawet ciut młodszym albo są zamężne, albo rozwiedzione i/lub z dziećmi (co, nie wiem jak Tobie, ale często wielu facetom nie odpowiada), albo są same, ale w męskich oczach mają jakąś "wadę" (np. nie są pięknościami, mają problemy zdrowotne itp.). Z kolei dużo młodsze kobiety, wybacz, ale nie polecą na 40-latka, który nie ma odpowiedniego statusu i pieniędzy. Przechwałki markowymi ubraniami niczego tu nie zmienią. Po trzecie, niepełnosprawność typu P-02, czyli, zgodnie z definicją "choroby psychiczne, w tym m.in. zaburzenia psychotyczne, zaburzenia nastroju począwszy od zaburzeń o umiarkowanym nasileniu, utrwalonymi zaburzeniami lękowymi o znacznym stopniu nasilenia czy zespołami otępiennymi", są dla kobiet wielką czerwoną flagą. Przykro mi. Kobiety szukają w związku bezpieczeństwa i stabilizacji, w przypadku chorób psychicznych trudno mówić o możliwości spełnienia tych warunków, nie mówiąc o tym, że powstaje obawa, że choroba może być dziedziczna i wasze dzieci bądź wnuki również będą chore. Chciałabym Cię pocieszyć, że na pewno znajdziesz bratnią duszę, ale... no nie wygląda to dobrze.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      Gloria
      Gloria
      3
    3. 3
      dali
      dali
      3
    4. 4
      Kerosine
      Kerosine
      1
    5. 5
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    dali
    dali
    8 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    6 posts
    Kerosine
    Kerosine
    6 posts
    Gloria
    Gloria
    4 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    yiliyane
    yiliyane
    3 posts
    supermati2009
    supermati2009
    2 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    37 posts
    wardrum
    wardrum
    23 posts
    yiliyane
    yiliyane
    21 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    443 posts
    yiliyane
    yiliyane
    367 posts
    Gloria
    Gloria
    116 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up