Jump to content

Więzi międzyludzkie


NYC

Recommended Posts

Szukałam tematu i nie ma, a jak się okaże, ze jest to proszę o przekierowanie mnie na właściwy temat:p

Jest dużo tematów o relacjach międzyludzkich, ale pod kwestią zaufania, zwierzania się etc. Jednak mi chodzi o to jakie są te relacje, ile czasu trzeba, aby "przywiązać" się do drugiej osoby. Jak silna może być taka więź.

1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)? 3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Ja potrzebuję dość dużo czasu, aby zbliżyć się do drugiego człowieka. Mogę znać kogoś kilka miesięcy, a czuć sie z tą osobą jak z kimś obcym. Czasami są wyjątki, ze polubię kogoś od razu i po niedługim czasie powstaje więź, która z czasem się umacnia. Jeśli już się z kimś zżyję to bardzo mocno i taka więź jest bardzo silna. Potrafię zrobić dla tej osoby wiele. Rozstania mogą być ciężkie, ale zależy jakie, bo jeśli są one krótkie to daję rade, jeśli długie to na początku jest dość ciężko, ale potem przyzwyczajam się. Gorzej jest, gdy są to bardzo długie rozstania, albo nawet takie na zawsze (np śmierć), wtedy potrafię bardzo długo cierpieć z tego powodu. Nawet jeśli nie jest to śmierć, tylko jakaś wyprowadzka czy coś podobnego to wtedy mam lekkie uczucie żalu, że już nie ma kontaktu pomiędzy nami. Mam wiele osób, bez których życie byłoby ciężko znośne, lub nieznośne, jednak nie odczuwam panicznego strachu o bliskich (zdarza się czasami) i gdy nie dzwoni to nie wyobrażam sobie katastrof. Jeśli ktoś jest uzależniony bądź chorobliwie przywiązany do kogoś to sadzę, ze taki stan można podpiąć pod chorobowy, choć zależy jak to jest silne, czy występują jakieś ataki paniki czy tylko te czarne scenariusze, gdy ta osoba nie dzwoni i obawy o nią. Na większość rozstań nie da się przygotować i są one dość ciężkie, w zależności od ich długości, gwałtowności. Sama nie wiem jakie może być antidotum na strach o bliskich i na rozstania z nimi. Myślę, że lekkie odsuniecie sie od tej osoby, przerwy w spędzaniu ze sobą czasu np poprzez wyjazdy, aby przyzwyczaić się do tego, że nie będzie się z tą osobą 24/7.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

To,że coś mnie łączy z daną osobą, nie znaczy,że się do niej od razu zbliżę, wolę trzymać ją na dystans, bo kilka razy przejechałam się na swojej wylewności. Tak naprawdę z dwoma osobami łączy mnie silna więź.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Baaaardzo silna. Czasami nawet za silna, bo jeśli się do kogoś przywiązuje to na amen, co jest straszne przy rozstaniach, pożegnaniach,których nienawidzę i jak wiem,że będziemy musieli się rozstać za dwa dni, to zaczynam wyć od razu. Nie wyobrażam sobie,żeby te więzi nie przetrwały, czułabym się taka pusta bez tych ludzi, osamotniona i opuszczona. Nie ma takiej opcji nawet! Jestem w stanie zrobić dla nich wszystko co tylko mogę, a mogę zawsze pocieszyć, doradzić, stanąć na głowie nie stanę bo nie umiem, ale zawsze będę przy tych osobach a oni zawsze będą głęboko w moim sercu i wiem,że ta więź przetrwa. Może naiwnie w to wierzę, a może po prostu znam na tyle te osoby i jestem o tym święcie przekonana.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Fakt, nie wyobrażam sobie życia bez tych osób, nie myślę o ich śmierci, bo to nie ma prawa się stać! Nie jestem taką panikarą, żadne czarne scenariusze nie snują się po mojej łepetynie, bez przesady.

Link to comment

To dla mnie akurat temat na czasie, bo ostatnio ludzie, których nazywałam swoimi przyjaciółmi, pokazali mi, że jednak muszę czasem mieć do nich większy dystans i nie angażować się tak, jak to właśnie zrobiłam...

1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Ja generalnie nie mam problemów z relacjami z ludźmi, mam strasznie dużo znajomych i wydaje mi się, ze jestem lubiana i że ludzie lubią ze mną przebywać. I bardzo szybko nawiązuję właśnie więzi z osobami podobnymi do mnie, równie otwartmi, jak ja. Ale właśnie to wszystko są takie pobieżne relacje - mogę z kimś super spędzać czas, nigdy się nie nudzić, być kogoś pokrewną duszą przez długi czas, ale tak naprawdę trzymać to wszystko w swojej głowie na dystans. Chyba raz w życiu zżyłam się z kimś mocno. Mam na myśli dziewczynę, z która poznałam się już w podstawówce, ale nasz kontakt zaczął się rozwijać dopiero w liceum i zbliżyłyśmy się do siebie pisząc sobie maile w wakacje, kiedy jej nie było w kraju i dopiero po takim czasie, kiedy nie bałam jej się pisać, a potem mówić o moich myślach, czułam, że mogę jej powiedzieć o prawie wszystkim i czułam tę więź.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Właśnie ta więź z moją przyjaciółką zaczęła się ostatnio sypać i pomimo tego, że równocześnie rozstałam się z chłopakiem, to sprawa z nią jednak dołowała mnie znacznie bardziej. Bo jej ufałam, ona ze mną była przez długi czas, a on był ze mną tylko przez dwa miesiące i właśnie nie udało nam się stworzyć jeszcze tej więzi. Myślę, że jest to super przykład na to, jak u mnie się to wszystko rozwija.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Myślę, że byłabym się w stanie tak z kimś zżyć. Ale to musiałaby być albo prawdziwa miłość, albo prawdziwa przyjaźń. Jestem tak zżyta z moją rodziną, no ale wiadomo, ze to już całkiem inny temat.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Moja dobra znajoma po rozstaniu z chłopakiem musiała się leczyć przez kilka lat u psychologa, bo nie dawała sobie rady. Ja po rozstaniu z chłopakami, z którymi byłam kilka miesięcy (no właśnie nie udało mi się nigdy stworzyć czegoś dłuższego...), czułam się mega źle przez jakiś czas i pamiętam ostatnią noc, kiedy płakałam i czułam taką niesamowitą i nie do opisania wręcz pustkę w środku. Dlatego nie dziwię się ludziom, że zapadają się w sobie po rozstaniach, że takie coś może nimi bardzo wstrząsnąć, bo mało kto potrafi rozstać się obojętnie z kimś, na kim mu zależało. Boję się takiego czegoś, bo jeśli rozstanie z chłopakiem, którego znałam krótko, ale któremu jednak zaufałam mogło aż tak zaboleć, to co dopiero rozstanie z kimś, z kim spędziłaś np. ładnych kilka lat i dalej Ci na tym kimś zależy. Nie umiem powiedzieć, czy to, co opisałaś jest tylko bardzo silnym przywiązaniem, czy czasem wręcz stanem chorobowym. Myślę, że są po prostu osoby, którym znacznie ciężej jest się rozstać z kimś, że to bardzo silnie wpływa na ich psychikę. Ale wydaje mi się też, że te kwestię można by rozpatrywać pod wieloma względami, np. właśnie analizując psychikę i charakter danej osoby, analizując daną relację ludzi, analizując sytuacje życiowe, które akurat ich spotkały itp. Myślę, że takie właśnie rzeczy wpływają na to, jak dana osoba się przywiąże, jak będzie sobie mogła poradzić z rozstaniem.

Link to comment

Bardzo trudno przychodzi mi nawiązanie takiej więzi. Jestem strasznie nieufną osobą, boję się komukolwiek zaufać. Żeby wytworzyła się głębsza więź pomiędzy mną, a drugą osobą potrzeba mi mnóstwo czasu. A i tak czas nie jest w moim przypadku gwarantem sukcesu. Z drugiej jednak strony dość szybko przywiązuję się do ludzi. Gdy widzę, że ktoś wykazuje nieco zainteresowania względem mojej osoby, a ja tę osobę lubię, i przede wszystkim w miarę dobrze się z nią dogaduję - przywiązuję się. Chciałabym z taką osobą jak najwięcej rozmawiać (tylko najlepiej nie o mnie), jak najwięcej czasu z nią spędzać i być w ciągłym kontakcie. Błędem jest to, ze wymagam też często tego od drugiej osoby, a gdy nie jest tak jak sobie założyłam to zaraz odnoszę wrażenie, że dana osoba po prostu nie chce ze mną utrzymywać kontaktu. Dość szybko się zniechęcam, nie lubię się narzucać i w efekcie wychodzi na to, że bliższa znajomość się kończy. Ale jakoś szybko dochodzę do siebie, choć żal pozostaje na długo, bardzo długo.

Czy byłabym w stanie zżyć się z kimś na tyle by nie umieć bez tej osoby żyć? Myślę, że tak. Ale to naprawdę musiałoby być coś wyjątkowego. Więź, która sprawiłaby, że straciłabym moje wszelkie opory wobec innych osób i w pełni bym zaufała, nie bojąc się jednocześnie mówić o sobie, swoich potrzebach. I musiałabym czuć się doceniana i akceptowana, łącznie z moimi wadami, których nie potrafię/nie chce zmienić. I dana osoba musiałaby pamiętać też, że czasem potrzebuję być sama z sobą.

Link to comment
extraordinary

Nigdy nie jest tak samo. Z pewną osobą może wystarczyć jeden dzień znajomości, a z inną kilka lat. Jakoś nie tęsknię, nigdy. Mam przekonanie, że i tak każdy wróci. Kiedyś.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Bardzo, bardzo dużo. Normalnie, oczywiście zakoleguję się z tą osobą, w szybkim czasie. Ale jeśli miałabym patrzeć na nią, jak na przyjaciela, dużo czasu musiałoby minąć. A raczej dużo wspólnie spędzonych chwil.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Jest to bardzo silna więź. Nie wiem, czy zawsze oddawana w tych samych proporcjach, ale potrafię mocno się do kogoś przywiązać. Czasem nawet przez to cierpię. Może trwać bardzo długo. Z lekkimi kłótniami, może nawet tymi cięższymi, ale zazwyczaj gdy na kimś mi zależy, muszę walczyć do końca. W stanie jestem zrobić dużo. Nie mówię w s z y s t k o, bo byłoby to za dużo powiedziane. Te czasowe - beznadziejnie. Staram się walczyć, walczyć, walczyć. Po jakimś czasie, kiedy jest to bezowocne, daję sobie spokój, a raczej czas drugiej osobie, aby to przemyślała, na spokojnie. Moim zdaniem przemyślanie takich rzeczy pod presją pogarsza tylko sytuację. Co do takich rozstań na zawsze - nigdy nie miałam takiego. No, może miałam, ale z biegiem czasu przekonałam się, że nie warto. Osoba naumyślnie próbowała zepsuć moje zdrowie psychiczne. Spory między nami zażegnane, ponieważ tego nie lubię, ale już w życiu nie zaufałabym jej.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Hmm.. Trudno powiedzieć. Myślę jednak, że pogodziłabym się ze śmiercią przyjaciela, w końcu na każdego przyjdzie kiedyś pora. Ważne, że będę miała dobre wspomnienia po tej osobie.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Moim zdaniem jest to trochę dziwne, bo jeśli ktoś się tak bardzo przywiązuje, to tak jakby nie miał własnego życia. Sposoby na pokonanie takiego strachu? Wizyty u psychologa. Trzeba się po prostu pogodzić z biegiem zdarzeń.

Link to comment

Ilość czasu potrzebna na utworzenie więzi z kimś jest wprost proporcjonalna do jakości naszych relacji i częstotliwości rozmów i spotkań. Nie przywiązuję się do wszystkich, ale jak już wytworzy się między mną, a kimś jakaś więź, to z mojej strony jest ona bardzo silna, emocjonalna i trzymająca latami.

Raz w życiu byłam panicznie przywiązana do kogoś i na samą myśl o stracie tej osoby nie potrafiłam sobie wyobrazić swojego dalszego funkcjonowania. Ale przeszło. Nagle przeszło wszystko, bo byłam zmęczona ciągłą, kilkuletnią walką o tę znajomość, która wiecznie była szarpana. Teraz wiem, że takie ślepe przywiazanie jest zwyczajnie głupie. Ludzie przychodzą i odchodzą, a trzeba dbać o siebie.

Wiem jednak, że jestem stała w przyjaźni i związku uczuciowo, emocjonalnie (chociaż w życiu emocjonalnie jestem porozstrzelana) i psychicznie.

Chore więzi i relacje są chore i trzeba się z nich jak najszybciej wycofywać.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?
2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Zależy. Bardzo szybko przywiązuję się do ludzi, chociaż już nie raz zasmakowałam procesu 'odzwyczajania się', który może być niezwykle trudny i bolesny. Mimo wszystko nie potrafię zaufać i stworzyć więzi z każdą napotkaną osobą. Wiele zależy od uczucia podobieństwa, formy relacji.

Dla najbliższych jestem w stanie zrobić niezwykle wiele.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Są osoby, z którymi właśnie w ten sposób się zżyłam.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Nie chcę oceniać uczuć innych osób. Nie wiele można powiedzieć o relacji łączących obce nam osoby. Z pewnością jednak nie określiłabym tego rodzaju więzi mianem "chorych". Równie dobrze może być to element żałoby każdego z nas. Nawet jeżeli ta osoba nie odeszła na skutek śmierci. Do określenia związku mianem "toksycznego", potrzeba znacznie więcej.

Sądzę, że sama pewnie bym się czuła w taki sposób, gdybym utraciła niespodziewanie moich najbliższych. Nie ważne, czy byłby to mój Narzeczony, czy Mama. Są osoby, które są stałym elementem jego życia i pewnie nic by nie wpłynęło na mnie w tak destrukcyjny sposób jak ich nagła utrata.

Możliwe, że wiele też zależy od tego w jakim stopniu potrafimy być sami dla siebie.

Link to comment
  • 1 month later...
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Stosunkowo krótko. Kiedy już zdecyduję się wyjść ze swojej skorupy ochronnej - bo zazwyczaj jednak od ludzi stronię - to nie trzeba mi dużo, żeby się do człowieka zbliżyć i przywiązać.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Ja się, niestety, ale miałam już okazję przekonać, że jak na kimś mi zależy, to pozwolę się nawet zniszczyć. Wybaczę wszelkie świństwa, byle tej osoby nie stracić. Rozstania przeżywam histerycznie.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Teraz z takiej relacji wychodzę. Jest cholernie ciężko.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej?

Sama byłam w takiej więzi i wiele wysiłku i siły kosztowało mnie, żeby ją w końcu przerwać, traumę przeżywam do dziś. Nie jest to normalne, oczywiście, ale tak się zdarza, zwłaszcza kiedy człowiek na co dzień od ludzi stroni, ale w pewnym momencie zdecyduje się do kogoś zbliżyć i przyzwyczaić - mówię z autopsji. W tym wszystkim chodzi o to, że samotność kiedyś staje się ciężarem, człowiek szuka drugiego człowieka. Kiedy go znajduje, robi wszystko, by było dobrze, by ta osoba nie odeszła. A kiedy jednak odejdzie, zwłaszcza po długim czasie, to pozostawia rany i strach przed samotnością, do której trzeba powrócić.

Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

W moim przypadku było to mocne przywiązanie do kogoś. Mój były partner był jedyną osobą w życiu rzeczywistym, nie wirtualnym, której pozwoliłam do siebie dotrzeć i przy mnie być. Potrzebowałam takiej osoby, więc kiedy się pojawił, byłam wniebowzięta. A kiedy zniknął, cóż... niektórzy mówią otwarcie, że zwariowałam. I ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że jedyną pomocą dla mnie jest czas i nowe znajomości, inaczej sobie nie poradzę.

Link to comment
Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Dużo! Bardzo rygorystycznie podchodzę do każdego człowieka (w tym do siebie).

Link to comment
  • 9 months later...

Taki świetny temat, a taki opuszczony.

1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Wydaje mi się, że dość mało, ale to zależy jak od początku kształtuje się taka relacja.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Ku mojemu nieszczęściu bardzo łatwo przywiązuję się do ludzi i obdarzam ich sporym zaufaniem, czego potem często żałuję, ale niestety tak mam. Siła więzi zależy od tego kto to jest. Ktoś mnie być dla mnie przyjacielem, mogę się w kimś zakochać lub po prostu pozostać na poziomie lepszej znajomości. Nie umiem się odnieść co do rozstań, bo nigdy z nikim mi bliskim nie rozstawałam się na dłużej niż tydzień, a że mamy takie coś jak internet i telefony komórkowe, to nie odczuwałam tego jakoś mocno.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Ja ogólnie bardzo zamartwiam się o innych. Jak moja mama powinna być w domu o 20, to już po dwóch minutach do niej dzwonię gdzie jest. Myślę, że bardzo mocno przeżyłabym śmierć bliskiej mi osoby, na szczęście jeszcze mnie to nie spotkało.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Nie nazwałabym tego czymś chorym. Ja bardzo mocno przeżywam wszystko i jakby ktoś bardzo ważny dla mnie nagle zniknął to z pewnością na jakiś czas zamknęłabym się w sobie. Co innego gdy chodzi o toksyczną znajomość albo gdy ktoś jest uzależniony od jakiejś osoby, na takie coś powinno się zwracać uwagę, bo uzależnić można się od wszystkiego, nawet od ludzi.

Link to comment

Jestem w tym temacie strasznie sprzeczna i nijak nie mogę się odnaleźć. Paradoksalne jest już to, że lubię ludzi, są mi potrzebni do normalnego funkcjonowania, a często od nich stronię, bo wiem, że mimo chęci im zaufania, jest to niemożliwe, ponieważ sama sobie do końca nie ufam. Dlatego nie umiem odpowiedzieć na takie pytania. Czasem, już po 3 minutach rozmowy, jestem gotowa sobie uświadomić, że jestem z kimś strasznie blisko (bo wspólne pasje, odczucia i inne bajki), a już po godzinie mogę stwierdzić, że jest między nami taka przepaść, że za nic nie można jej przeskoczyć. Najzabawbiejsze jest to, że czuje przywiązanie do innych, a mimo wszystko mam wrażenie, że wcale tak nie jest. Taki emocjonalny popapraniec ze mnie.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Dosyć szybko zauważam, czy coś nas łączy, chociaż zdarza mi się bardzo pomylić w tej kwestii. Natomiast na zbliżenie się potrzebuję dużo czasu. Na moje zaufanie i prawdziwą przyjaźń trzeba sobie mocno zapracować, nie przywiązuję się łatwo.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

W swoim życiu tak naprawdę zżyłam się może z sześcioma osobami. Jak się więc można domyślić, była to już naprawdę mocna więź. Takim zaufaniem naprawdę rzadko darzę ludzi. Mimo to rozstania czasowe nie są dla mnie jakieś bolesne. Na zawsze? Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam, ale byłoby ciężko.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Nie jestem aż taką pesymistką, żeby wymyślać jakieś straszne historie. Musiałabym naprawdę bardzo długo nie mieć z kimś kontaktu, żeby do czegoś takiego doszło ;) Aktualnie znam trzy osoby, bez których nie potrafię sobie wyobrazić życia. Więc, jak najbardziej, jestem w stanie z kimś aż tak się zżyć.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Nie nazwałabym tego dosłownym uzależnieniem. Wiadomo, że jak ktoś jest nam naprawdę bliski, to po jego stracie wpadamy w depresję... Jest to smutna kolej rzeczy, ryzyko bliskości. Z tą paniką, to nie do końca potrafię sobie wyobrazić, bo nie spotkałam się z takim przypadkiem. Ale co do sposobu na leczenie straty... Chyba go nie ma. Tylko czas leczy takie rany.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Dosyć szybko przyzwyczajam i przywiązuję się do ludzi. Jestem raczej ufna i nie węszę podstępu i złych zamiarów ze strony każdej nowo poznanej osoby.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

W ciul silna, przeważnie. Nie umiem być nielojalna w stosunku do osób, które uważam za przyjaciół. A jeśli stworzę z kimś silną więź i wiem, że druga osoba również będzie się starać, żeby przetrwała, to nawet rozstania na dłuższy czas nie są tak straszne.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Myślę, że wszystko jest do zrobienia. Przykładowo, jestem bardzo mocno zżyta z moją mamą i ciężko mi sobie wyobrazić, że kiedyś jej zabraknie.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Ani mocne przywiązanie, ani nie choroba. Po prostu uzależnienie swojego istnienia od kogoś, co absolutnie nie jest dobre. Dlatego moim zdaniem mocne więzi to super sprawa, ale w granicach. Trzeba zawsze zostawić dla siebie margines niezależności.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Niedużo. Bardzo szybko przywiązuje się do ludzi.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Zazwyczaj trwa bardzo długo. Z wieloma osobami jestem blisko i tylko kilka razy zdarzyło mi się, że nasza znajomość/przyjaźń się rozpadła (z czego jedną dość mocno przeżyłam, bo do dzisiaj nie wiem, dlaczego nagle zepsuł nam się kontakt). Co ciekawe, chociaż moja więź z niektórymi jest bardzo silna dobrze znoszę rozstania z nimi. Często jest nawet tak, że nie odzywamy się do siebie z moimi przyjaciółmi przez dłuższy czas, bo każdy jest zajęty swoimi spawami, jednak nie ma to żadnego negatywnego wpływu na naszą znajomość.

3.Bylibyście w stanie zżyć się z kimś tak, że nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Może aż tak ekstremalnie nie jest, ale mam jedna osoba, której zerwanie kontaktu przeżyłabym strasznie i jest to chyba jedyna osoba, za którą mega tęsknię, kiedy się nie odzywa dłuższy czas. Co nie znaczy, że inni moi przyjaciele nie są dla mnie ważni. Po prostu akurat ta osoba jest mi najbliższa, najlepiej mnie zna, najlepiej rozumie i jesteśmy najbardziej do siebie podobni (np. jeśli chodzi o podejście do wielu spraw).

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia?

Wydaje mi się, że to nie jest coś nienormalnego. To po prostu oznacza, że ta osoba jest nam bliska, że troszczymy się o nią i jest dla nas bardzo ważna.

Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Po prostu- trzeba żyć chwilą i cieszyć się z tego co jest teraz, innego wyjścia nie ma, bo takie zamartwianie się i tak nic nie da.

Link to comment
  • 4 months later...

Nie wiem do końca jak to u mnie jest, bo przywołując na myśl te wszystkie osoby, z którymi zdarzyło mi się spędzić więcej czasu w swoim życiu, okazuje się, że każdego potrafię odsunąć na kilka miesięcy, znowu nawiązać bliską więź, ponownie przestać utrzymywać kontakt i tak do końca świata. Inna sprawa, że mało ludzi w ogóle wydaje mi się ciekawych na tyle, by zagłębiać się z nimi w jakiekolwiek zażyłe relacje, stąd nigdy nie miałam wianuszka znajomych ani tym bardziej przyjaciół, żadnej zgranej paczki, nic z tych fajnych rzeczy. Ostatecznie jestem sama sobie, raz na jakiś czas dokooptuje do mnie druga osoba, zaczyna się robić intensywnie, oddychanie wyłącznie sobą, aż się zmęczymy i rozejdziemy. Muszę dużo przebywać z kimś żeby oswoić się z tym człowiekiem. Po kilkunastu miesiącach jestem wchłonięta.

Bez większych trudności poradziłam sobie z bardzo ograniczonym kontaktem z rodzicami, a także resztą rodziny, nie licząc tych wszystkich, którzy swego czasu tworzyli moją codzienność, a do których już nawet nie dzwonię. Do tej pory jedna osoba za bardzo wryła mi się w mózg, co mocno przeszkadza, bo sobie z tym zbyt długo nie radzę, choć miewam krótkofalowe przebłyski rozsądku.

Nadmierne przywiązanie nigdy nie jest dobre. Z reguły niszczy możliwości i psychikę. Jestem tego chodzącym przykładem. Niedługo nie będzie czego marnować.

O ile potrafię z trudnością uporać się z myślą o nie posiadaniu na wyciągnięcie ręki bliskich mi osób, tak strach przed ich śmiercią - choć na codzień nie potrafię z nimi rozmawiać - jest dla mnie czymś nie do pokonania na dłuższą metę. Póki co po prostu zagłuszam tę perspektywę. Ewentualnie udaję, że nie mam uczuć, a jakiekolwiek przywiązanie to niezdrowa iluzja.

Link to comment
  • 3 weeks later...

Odkąd pamiętam miałam problemy z nawiązywaniem głębszych relacji z ludźmi. Nie lubiłam się przed nikim zbytnio otwierać, a im bardziej ktoś się angażował w jakąkolwiek relację ze mną, im bardziej się do siebie zbliżaliśmy, tym bardziej osaczona się czułam i zaczynałam unikać kontaktu z tą osobą. Bałam się wpuszczać innych do swojej prywatnej strefy. Przez ten swój charakter, swoje podejście odtrąciłam parę osób, czego później żałowałam, bo nagle zdawałam sobie sprawę ile one dla mnie znaczyły. Może nie byliśmy ze sobą jakoś bardzo blisko, ale jednak była miedzy nami jakaś więź, która sprawiała, że sama obecność tych osób w moim życiu dawała mi poczucie wewnętrznego spokoju i jakiejś jedności.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Bardzo silne przywiązanie, które ma zarówno dobre jak i złe strony. Masz dla kogo żyć, dla kogo być silnym, wiesz, że jest ktoś kto bez względu na okoliczności będzie z tobą. Z drugiej strony utrata takiej osoby rani nieporównywalnie bardziej i potem naprawdę ciężko jest się otrząsnąć i zaufać komuś innemu.

Link to comment
  • 3 weeks later...
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Jestem raczej nieśmiałą osobą i muszę spędzić trochę czasu z drugą osobą nim się otworzę.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Jeżeli przywiąże się do kogoś, to chodź tego nie pokazuje ta osoba jest dla mnie bardzo ważna. Jest mi smutno kiedy myślę sobie, że muszę pożegnać się z kimś na jakiś czas, ale nie przeżywam tego bardzo emocjonalnie. Jeżeli bardzo chcę wiedzieć co u tego kogoś się dzieje to piszę/dzwonię, jak nie to cierpliwie czekam do naszego spotkania.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Bez przesady, aż tak to nie. Gdyby któraś z bliskich mi osób, nagle przestała dawać znaki życia to oczywiście zaczęłabym się martwić.

Link to comment
  • 3 weeks later...

1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Nie jestem nieśmiała, ale potrzebuję trochę czasu, żeby się do kogoś zbliżyć. Z facetami nie mam takiego problemu, jeśli chodzi o kwestię uczuciową, bo szybko potrafię stwierdzić, czy ktoś mi się podoba i czy ja mu się podobam. Jeśli tak, to długo nie czekam, bo po co. Inaczej sprawa się ma w takich normalnych znajomościach. Wtedy już potrzebuję więcej czasu, żeby zobaczyć, czy ktoś jest wart zaufania. Dwa razy tak naprawdę porządnie przejechałam się, kiedy to myślałam, że znalazłam najlepszą koleżankę/nki a potem okazało się, że się pomyliłam, bo okazały się fałszywymi małpami, które potrafią tylko mącić i obgadywać. Miałam z tego powodu duże nieprzyjemności, nerwy, stresy, odkręcanie czegoś, co nie wyszło nigdy z moich ust i od teraz do kobiet podchodzę zawsze z dystansem, bo niektóre reprezentantki płci pięknej kombinowanie mają we krwi i w ogóle często jestem obserwatorką takich dziwnych zagrywek. Jeśli któraś okaże się świetną babką i widzę to, wtedy bariera znika. Najczęściej widać to prawie od razu, ewentualnie po kilku spotkaniach, czy ktoś jest w porządku, czy nie, więc to nawet lepiej. Z mężczyznami jeszcze nie miałam nieprzyjemnych akcji, więc i podchodzę do nich tak normalnie, bez zbędnego analizowania, czy przypadkiem nie są tacy i tacy.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Potrafię mocno się z kimś zżyć, a jeśli z drugiej strony też są chęci, to taka relacja nigdy się nie zerwie. Jestem w stanie zrobić dużo, ale to też zależy od tego, kim ten ktoś dla mnie jest i ile znaczy. Rozstania to też sprawa indywidualna

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze? Zdecydowanie tak i nie widzę w tym nic dziwnego.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi? Dla mnie jest to normalne, że kiedy jesteśmy z kimś naprawdę blisko, a nagle ten ktoś odchodzi to pojawia się panika i wrażenie, że od tego momentu nasze życie będzie wyglądało już inaczej, gorzej. Chorobą samą w sobie toto nie jest, żeby leczyć silne przywiązanie się do kogoś, kiedy ten ktoś jest, ale dłuższy stan beznadziejności po stracie kogoś może przeobrazić się w depresję, a to już choroba kwalifikowana do leczenia. Nie znam takich sposobów, które powstrzymałyby takie myślenie, bo dla mnie to naturalne reakcje. Jeśli się kogoś naprawdę kocha, nagle straci w jednym momencie to naprawdę ciężko się pozbierać. Już kij ze zdradą, bo wtedy nie ma czego żałować, ale nagły wypadek czy śmierć są mocnym przeżyciem.

Link to comment
  • 4 weeks later...

Wydaje mi się, że nie ma takich standardowych odpowiedzi na Twoje pytania, ale postaram się przynajmniej częściowo odpowiedzieć.

1. Jak byłam młodsza, to tego czasu potrzebowałam mniej. Na studiach bardzo szybko poznawałam się z koleżankami, kolegami, szybko zaczynałam im ufać i otwierałam się przed nimi. Z biegiem czasu coraz trudniej było mi się otwierać na nowe osoby, a co za tym idzie, zbliżać się do nich. Teraz ze względu na kilka czynników, nowych mężczyzn poznaję głównie na mydwoje, po prostu portal matrymonialny daje mi największe możliwości, dlatego na to się zdecydowałam. Dlatego teraz te pierwsze relacje są trochę specyficzne, ponieważ poznajemy się przez internet, na tym polega wstępnie poznawanie się. Trwa to jakieś dwa tygodnie, później spotkanie. I jako pojawi się chemia między nami, to kolejne spotkania. A ile czasu potrzebuję, żeby się tak silnie zżyć z drugą osobą? Ciężko mi odpowiedzieć dokładnie na to pytanie, wiele różnych czynników o tym decyduje.

2. Jak już się z kimś wiążę, angażuję się w związek i widzę, że on też się angażuje, to w dużym stopniu potrafię się poświęcić dla związku. Pod warunkiem oczywiście, że ta więź jest rzeczywiście silna.

3. i 4. Aż takich sytuacji, które opisujesz, to nie miałam. To, że ktoś nie odpisuje, nie odbiera telefonów, nie znaczy, że nie chce mieć z nami kontaktu albo coś mu się stało. Wiem o tym, bo sama jestem dość mocno zapracowana i nie zawsze mam czas na rozmowę. Trochę pod tym względem mi się poprawiło, jak mydwoje wprowadziło wersję mobilną, łatwiej było mi korzystać z tego portalu, nawet w pracy ;) Ale takie sytuacje, o których piszesz, moim zdaniem są już trochę chorobliwe. Ty się męczysz, ale druga osoba, tak osaczona, również nie ma łatwo. Jeśli sama nie możesz sobie z tym poradzić, to może warto zwrócić się z tym problemem do specjalisty?

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Nie ma reguły. Są ludzie, którzy nasze zaufanie i sympatie budują przez lata, zaś innym wystarczy chwila. Głębsze więzi zawsze przychodzą z czasem. Nie wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia itd.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Jestem często naiwny, więc zżywanie się po jakimś czasie praktycznie zawsze przychodzi. Kiedy ta więź jest tak samo wartościowa dla drugiej osoby to potrafi przetrwać praktycznie wszystko, choć na razie byłbym w stanie policzyć takie przypadki na palcach u jednej dłoni. Ja osobiście byłbym w stanie zrobić bardzo wiele, ale zawsze towarzyszy mi niepewność czy ta druga osoba byłaby w stanie zachować się w ten sam sposób.

Rozstania? Cóż, musimy do nich przywyknąć. ; >

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Z pewnością tak, ale raczej potrafiłbym z czasem przejść do codzienności. Akurat takie sytuacje mnie nie omijały i już się przyzwyczaiłem, że bliskie osoby z dnia na dzień stają się dalekimi znajomymi.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Miałem zetknięcie z takimi znajomościami. To często potrafi wpłynąć na resztę naszego życia. Sam miałem nieprzyjemność popaść w tego typu znajomość, ale to na szczęście było już dawno.

Takie więzi są bardzo niebezpiecznie, więc trzeba zawsze zachowywać pewien dystans, aby być gotowym na wszystko.

Link to comment
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Bardzo długo, a może to czasem nawet niemożliwe. Już taki się urodziłem, że jestem bardzo mało emocjonalny, mało wrażliwy, nigdy w jakieś związki się nie angażuję.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Jeśli już, to przyjaźń mogę jedynie w swoim przypadku podać za przykład. Zaprzyjaźniłem się z ziomeczkami z jednej ulicy mając 4/5 lat i do dzisiaj, mając lat 20 ta przyjaźń trwa. Dla przyjaciela? Jestem dość sporo w stanie zrobić, bo go szanuję. Rozstania? Na zawsze się nie zdarzyło, czasowe po prostu akceptuję, po pewnym czasie po prostu bez przyjaciół się nudzę.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Nie ma takiej możliwości, nie znoszę być od kogokolwiek uzależniony, czyjaś wizja nie może mi przesłaniać własnych pragnień i przekonań, nie mogę o kogoś martwić się bardziej niż o siebie.

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Słabość psychiczna, nic innego. To proste, ktoś nie czuję się pewnie sam, to ciągle ta osoba musi przy nim być, bo bez niej czuje się słabo. Zbyt wielkie zaangażowanie, przeradzające się w problem i to spory.

Link to comment
  • 2 months later...
1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

Wszystko zależy z kim mam do czynienia, ogólnie całkiem sporo czasu, ponieważ tyle ile jest ludzi, którzy w błahych historiach kłamią, to normalnie szok. Lepiej mieć duży dystans i z czasem "przetestować" zaufanie tej osoby w taki sposób, żeby nie zauważyła, ale żeby zobaczyć czy można tej osobie zaufać.

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)?

Coś takiego jak zżyć się z kimś tak mocno poza strefą rodzinną, to nigdy się nie stało. W strefie rodzinnej więź trwa latami, w sumie całe życie :). Rozstanie się na jakiś czas powoduje, że na początku przeżywam, potem jak to uderzenie minie, to jestem spokojna, bo wiem, że ta więź przez to nie złamie się.

3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

Na podstawie tego co napisałam wyżej, nie tworzę sobie tego rodzajów scenariuszy, ponieważ ani nie myślę "co by było gdyby", tylko "jak coś będzie to wtedy będę się przejmowała".

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Takie osoby muszą być straszliwie samotne, bez żadnych kontaktów z bliskimi, inaczej jakby miały kogoś bliskiego z rodziny, to by aż w takim stopniu nie przeżywały bo by miały w kimś oparcie nie płacząc samotnie w poduszkę. Takie osoby obsesyjnie przywiązują się do kogoś, ale to tak bardzo, że aż się nie da z nimi wytrzymać bo chciałyby być wszędzie i blisko i jak bardziej chce się od nich mieć dystans, to stają się bardzo agresywne albo od razu wpadają w depresję. Żeby takie nie były to trzeba im tłumaczyć, ale jeżeli po dłuższym czasie do nich nie dociera, nawet potrafią być jeszcze bardziej namolne, to raczej powinny zacząć się leczyć.

Link to comment

1.Ile potrzebujecie czasu, aby zbliżyć się do drugiej osoby i odczuć, że coś Cię z ta osobą łączy?

2.Jeśli już mocno zżywacie się z kimś to jak silna jest ta więź? Ile może przetrwać? Co w stanie jesteście zrobić dla tej osoby? Jak przeżywacie rozstania z ta osobą ( wszelakie rozstania te czasowe i na zawsze)? 3.Bylibyście w stanie zżyć sie z kimś tak,z e nie wyobrażacie sobie absolutnie istnienia bez niej, a na myśl o rozstaniu z nią, jej śmierci napawa Was paniczny strach, albo jak nie dzwoni to budujecie sobie czarne scenariusze?

4.Co sadzicie o takich, chorobliwych więziach miedzy ludźmi, że myśl o przerwaniu jej powoduje paniczny strach, albo jak następuje przerwanie tej relacji to osoba, która zostaje zapada się w sobie i nie umie życ dalej? Czy według Was jest to po prostu bardzo mocne przywiązanie do kogoś czy stan chorobowy/uzależnienie kwalifikujące się do leczenia? Jakie mogą być sposoby na pokonanie strachu o bliskich i na myśl o rozstaniach z nimi?

Jeżeli chodzi o zbliżenie w sensie swobodnej dyskusji to nie potrzebuję wiele czasu.

Potrzebuję wiele czasu do tego aby zaufać drugiej osobie by mówić swobodnie o delikatniejszych sprawach.

Chociaż zazwyczaj chodzą własnymi ścieżkami i aż tak nie przywiązuję się do ludzi by nie móc bez kogoś wyobrazić sobie życia.

Kiedyś miałam bardzo wazną osobę w swoim życiu i wiele byłam w stanie dla niej zrobić.

Wiele się wtedy wydarzyło i po tamtej sytuacji na wiele zdarzeń się uodporniłam i na wiele relacji między ludzkich.

Nie jestem tak ufna jak kiedyś. Jak ktoś odchodzi z mojego życia najwidoczniej nie zasłużył na to by obcować z tak zajebistą osobą :D A tak serio to takie jest życie inni wkradają się do naszego życia, inni znikają, nie można tego nikomu zabronić, tak już jest.

Nie ma co się przywiązywać do ludzi moim zdaniem do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie bez nich żyć.

Nawet jeżeli jest się z kimś w związku nie powinno się jak to niektórzy mają w zwyczaju odsuwać od znajomych, przyjaciół.. Bo związek nigdy pewny nie jest a przyjaciele owszem. :)

Wydaję mi się, że w wielu przypadkach jest to stan chorobowy, może stan człowieka który wiele przeżył albo jest psychicznie chory i wyobraża sobie za wiele i wmawia, że to ten jedyny człowiek który jest w naszym życiu.

Fajnie jest mieć kogoś na kim można polegać, pogadać o wszystkim ale przesadą wydaję mi się mówienie "on jest całym moim światem". Dizisaj jest a jutro kto jest pewny czy wciąż będzie?

Lepiej być trochę takim odludkiem i mieć swój świat ale i ludzi na których można polegać zawsze

Link to comment
  • yiliyane pinned this topic

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • Kerosine
      Gotowe Zapraszam teraz do zabawy @dannonka i odbijam piłeczkę do Ciebie @yiliyane:  
    • Kerosine
      U mnie również wygląda[ło] to podobnie: po prostu mówiłam bliskim, co chciałabym dostać lub - gdy nie miałam pomysłu - prosiłam zwyczajnie o pieniądze  Dzięki temu od dawna już nie otrzymałam nietrafionego podarku, w czasach jednak, gdy jeszcze się to zdarzało [szczególnie mama lubiła celować w prezentach, które tak naprawdę sama chciałaby / mogłaby dostać] zazwyczaj wracały one do obdarowującego lub trafiały do swego rodzaju "strefy niczyjej" / na przysłowiową zakurzoną półkę.
    • Kerosine
      ... zawiodłam swoją rodzinę.
    • Gloria
      Chodzi o to, że mam porównanie do interakcji za granicą (np. Niemcy, Dania) i tam powszechne jest witanie się (nawet jak się ktoś nie zna), dlatego napisałem, że być może wynika to z kultury... Można by też zadać pytanie, czy wchodząc do windy witacie się z osobami, które już są w windzie, ale to już pomysł na nowy temat...
    • Gloria
      Dzięki za odpowiedź! Nie pomyślałem o tym, że można na to popatrzeć z takiej perspektywy. Rzeczywiście, być może to jest kwestia odnośnie reakcji na sytuacje stresowe i radzenie sobie z gniewem. W przykładzie powyżej wyszedłem z założenie, że ja zostałem zaatakowany. Ja, w takim sensie, że moja własność mogłaby zostać naruszone (chodzi o integralność przedmiotu ze mną). Zniszczenie przedmiotu lub próba zniszczenia uważałbym za atak na mnie. To znaczy w tamtym momencie wydawało mi się, że rozwiązanie siłowe rozwiąże problem, tzn. w pewien sposób kierowca zostanie ukarany (co po szybkim przemyśleniu stwierdziłem, że nie miałoby sensu - zważając na możliwe konsekwencje). Czy możecie polecić jakieś książki z tego zakresu? Chodzi mi np. o reagowanie na stresowe sytuacje. Co do sytuacji na drogach to myślę, że radzę sobie w porządku, a takie przykłady jak powyżej należą do rzadkości.
  • Recent Status Updates

  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      2
    2. 2
      LilCharlotte
      LilCharlotte
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Gloria
    Gloria
    7 posts
    Kerosine
    Kerosine
    5 posts
    yiliyane
    yiliyane
    4 posts
    LilCharlotte
    LilCharlotte
    2 posts
    Magdalena234
    Magdalena234
    1 post
    miknet
    miknet
    1 post
    BlablablaWika
    BlablablaWika
    1 post
    Kasiastan
    Kasiastan
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    25 posts
    Uszanka
    Uszanka
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    13 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    490 posts
    yiliyane
    yiliyane
    417 posts
    Gloria
    Gloria
    90 posts
×
×
  • Create New...