• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

invictus006

Aprobata alkoholizmu

Recommended Posts

Jakie jest wasze zdanie na temat powszechnego "obowiązku" picia na imprezach? Nie byłem na imprezie bez alkoholu od kilku lat. Każdy z moich znajomych pije. Na studiach każdy pije. Jedni piją mało, inni na umór, inni piją w weekend, inni piją codziennie.

Ja sam lubię wypić. Szczególnie w domowym zaciszu mogąc posłuchać dobrej muzyki i żeby lepiej się zasnęło, w piątki przeważnie 2-3 piwka piłem. Albo na jakiejś mega imprezie gdzie jest ze 30 osób. Ale mimo wszystko, męczy mnie to, że jak nie mam ochoty i nie chcę pić, to jestem w zasadzie wyśmiewany. Wiem, że to kwestia chamskich znajomych, ale nie oszukujmy się, tak jest w wielu miejscach, a takie przyzwyczajenia nie biorą się zazwyczaj z samego siebie, tylko są kwestią wychowania.

W tym roku postanowiłem sobie absolutną abstynencję i już doskonale wiem, że straciłem z miejsca naście znajomych, bo kto się będzie z takim dziwakiem zadawał. Ja się bardzo cieszę z tego powodu, jeżeli mam mieć znajomych wyłącznie 'od butelki' to nie chcę znać takich ludzi. Kwestia tylko, gdzie mogę poznać ludzi którzy jak ja wcale nie potrzebują alkoholu, żeby się dobrze bawić, ale z drugiej strony nie są "święci", bo takich to jeszcze bardziej nie znoszę od meneli i bandytów ;P

Trochę zboczyłem z tematu, no, generalnie wypowiedzcie się, czy spotkaliście z zjawiskiem "obowiązku picia na imprezach", jak to wygląda w waszych kręgach znajomych i czy jesteście za drwieniem z ludzi trzeźwych i lubicie, jak to mój znajomy określił "pić tak, aż będziesz paćkał w własnych rzygach" XD

Share this post


Link to post

Jestem w liceum i owszem, gro spotkań, które się organizuje, polega na piciu i to takim dość ostrym. Choć ja na przykład prawie w ogóle nie piję i nie mam przez to gorszych stosunków z ludźmi z klasy, nie jestem gorzej traktowana. Myślę, że jakbym się wybrała gdzieś z nimi i odmówiła picia, to też nic by się nie stało, nikt by ze mnie nie drwił.

Ogólnie wszystko zależy od tego, w jakim środowisku człowiek się obraca.

Share this post


Link to post

Według mnie nie ma takiego obowiązku. Nie chcesz, nie pijesz - Twoja sprawa. Ja wielokrotnie byłam na takich imprezach, gdzie ktoś po prostu nie pił, bo nie chciał, albo prowadził. Oczywiście zawsze ktoś się tam zaśmieje, że nie pije, ale to nie jest jakieś chamskie, czy niegrzeczne. Tak dla żartu.

Ostatnio był czas, kiedy nie mogłam w ogóle pić, bo miałam problemy zdrowotne, ale to nie przekreśliło mnie towarzysko. Spotykałam się ze znajomymi, kiedy oni pili, nie przeszkadzało im to, ani mnie.

Myślę, że to wszystko zależy od ludzi, z jakimi przebywasz - tyle.

Share this post


Link to post

Alkoholizm jest poważnym uzależnieniem, chorobą. Ciężko ten termin odnieść do każdej osoby spożywającej alkohol. Zwłaszcza w trakcie przyjęć.

Zastanów się jednak nad tym, czy nie jest to kwestia towarzystwa. Naprawdę sądzisz, że istnieje tak duży nacisk na osoby nie pijące? Nie masz ochoty, Twoja sprawa.

Share this post


Link to post

Jeżeli umiesz się bawić bez alkoholu - to po co pić? Właśnie to że nie pijesz - a jeżeli już to z umiarem - jest twoją mocną/dobrą stroną. Teraz może to jest śmieszne, ale potem będzie zupełnie inaczej. To podobna sprawa jak z papierosami - w młodości niektórzy się mogą śmiać że nie palisz (wymyślając durne powody, np że boisz się że ktoś od ciebie wyczuje), a kilka raz później zazdroszczą ci faktu, że nie palisz, nie jesteś od tego uzależniony. Gdy dojrzeją, zupełnie inaczej będą na ciebie patrzeć. Na ciebie i na fakt, że potrafisz się dobrze bawić bez nadużywania alkoholu. To wszystko jest kwestią dojrzałości. Jak nie chcesz pić - to nie pij. Wyjdzie ci to na zdrowie, w dodatku pokazuje to, że masz silną wolę - jeżeli nie sięgasz po alkohol pod wpływem namowy znajomych.

Share this post


Link to post

Ja na szczęście mam "normalnych" znajomych którzy alkoholu do gęby mi nie wlewają, oczywiście teksty typu "ale jak to? z nami się nie napijesz? nie odpierdalaj itd" ale jak już w końcu dotrze do nich że dziś nie piję to jest git i nikt nie robi mi z tego powodu głupich przycinek. Ogólnie u nikogo jak do tej pory nie spotkałem się z tego typu zachowaniem. Tylko że przebywanie na imprezie czy czasem wręcz typowej popijawie jest bardzo męczące gdy jest się trzeźwym w towarzystwie.

Jakie jest wasze zdanie na temat powszechnego "obowiązku" picia na imprezach?
Ten obowiązek to już nasza tradycja narodowa, co najmniej pół litra na stole z jakiej to nie byłoby okazji musi się pojawić, no i też wiele innych czynników psychiczno-społeczno-kulturowych się na to nakłada więc impreza bez alkoholu nie mieści się w granicach dobrze pojmowanej imprezy od Grenlandii po Antarktydę.

Co do alkoholu, wielu mówi o dziwności i anomalii że ludzie nie potrafią się bawić bez %, no ale świata nie da się zbawić, tak już jest że używki kolorują życie, bo jest fajnie, uniesienie, jest się śmielszym, dobre jazdy są i ja się z tym zgodzę, bo też po to piję.

Kwestia nie możności uszanowania czyjejś abstynencji czy to jednorazowej czy stałej przez kogoś jest co najmniej godna pożałowania takiej osoby, bo widać co jej przyświeca jako główny cel.

Share this post


Link to post

Rzadko bywam na imprezach, ale jak już jestem to alkohol rzeczywiście zawsze jest. Dawno nie imprezowałam, ale z moich wspomnień wynika, że zawsze jest ktoś niepijący, najczęstsza wymówka to, że jest samochodem, ale zdarzają się też osoby, które nie piją, bo po prostu nie chcą. Raczej ludzie potrafią to uszanować, oczywiście, zazwyczaj ktoś się spyta dlaczego albo czy na pewno nic nie chce, ale nikt nie robi z tego problemów, nie ma jakiegoś usilnego namawiania ani nic. Ale to chyba kwestia ludzi, bo jak kiedyś zobaczyłam jak wygląda impreza u jednej laski - typowego przysłowiowego plastika to oczom nie wierzyłam, tam rzeczywiście był "obowiązek" picia, bo "kto nie pije to frajer". Ale osobiście unikam takie towarzystwo szerokim łukiem.

Share this post


Link to post

Nie kojarzę zjawiska obowiązku picia. Kiedyś, gdy częściej chodziłam po knajpach i imprezach, nie raz słyszałam żartobliwe oburzenie, że ktoś nie pije i namawianie, w zamierzchłych czasach w mojej ulubionej klubokawiarni mnie i znajomym barman nalewał zawsze browar, mimo iż padało hasło "kawę proszę". Ale wszystko wśród bliskich znajomych, wiadomo było na ile można sobie pozwolić, żeby nie było to bezczelnością.

Ale wszystko to miało charakter żartobliwy, nie spotkałam się, by ludzie szydzili z niepijącego lub na poważnie nosili się z zamiarem urwania kontaktu, bo "frajer". Także raczej robię wielkie oczy, jak słyszę, że ktoś żyje w środowisku ludzi tego pokroju.

Share this post


Link to post

Ja bardzo rzadko piję i właśnie wtedy, jak jest jakaś impreza. Jednak i tak często odmawiam, bo nie mam po prostu ochoty. Często słyszę: "No weź wypij, Ty się nie napijesz, no dawaj". Matko kochana jak mnie to denerwuje, działa to na mnie jak czerwona płachta na byka. Wtedy ignoruje wypowiedź delikwenta albo odpowiadam, że nie piję i nic komu do tego i koniec tematu.

Share this post


Link to post

Trochę to jest dla mnie chore, żeby przymuszać do picia na imprezie. Spotkałam się oczywiście z takimi ludźmi, co na siłę wciskają kieliszek w dłoń z tekstem "no weź, ze mną się nie napijesz?", ale nigdy nie należałam do osób zachecajacych do picia. Lubię się napić na imprezie, ale wychodzę z założenia, ze każdy ma jakiś swój próg i wie, czy chce czy nie. Nie zawsze jest w końcu ochota i nastrój na procenty.

Share this post


Link to post

Nie mam problemu ze stanowczym odmówieniem alkoholu, jeśli akurat nie mam na niego ochoty. Tym bardziej, że kiedy ktoś mnie próbuje namówić do czegokolwiek, mimo że widzi moją ewidentną niechęć, robię się okrutnie drażliwa i wkurzona, nienawidzę tego i potrafię na człowieka porządnie huknąć. Grono moich znajomych przeważnie szanuje fakt, że nie chcę pić, choć nie ukrywam, że kiedy sami są już wcięci, wydaje im się, że ich siła perswazji na mnie zadziała. Niestety, tylko im się wydaje :D Zwykle jednak się napiję, bo lubię, bo mogę, bo znam granice, więc dlaczego nie? Ewentualnie podkreślam od początku, że dziś tylko symbolicznie i tyle.

Nie wydaje mi się, żeby w moim otoczeniu niepicie na imprezie miało być czymś odstającym od normy w wyjątkowy sposób. Nie chcesz to nie pijesz i tyle, nikt nie ma prawa cię do tego zmusić. O ile zadajesz się z dojrzałymi i rozumnymi ludźmi, nie będą robić z tego żadnego problemu.

Share this post


Link to post

Nigdy nie odmawiam alkoholu na imprezach. U mnie to raczej proceder odwrotny, piję nieprzyzwoite ilości i zwykle jestem prowodyrką szybkiego tempa.

Nie lubię siedzieć trzeźwa, kiedy wszyscy wokół mnie piją. Tak więc nawet jęśli istnieją jakieś przeciwwskazania typu bycie na antybiotykach, to i tak nie są w stanie mnie przyhamować.

Share this post


Link to post

Nie nazywaj okazjonalnego/towarzyskiego picia do alkoholizmu, bo to może u niektórych powodować trywializowanie zjawiska tej choroby i sprowadzanie jej do zabawnej popijawy.

Nigdy nie spotkałam się z ostracyzmem społecznym wymierzonym w kogoś tylko i wyłącznie dlatego, że nie chce pić na spotkaniach towarzyskich i naprawdę ciężko mi sobie to wyobrazić. Praktycznie na każdej imprezie na której byłam pojawiały się osoby, które z bardzo różnych przyczyn nie piły ani kropli, przy czym reszta nie wylewała za kołnierz, i nadal było naprawdę super.

Może jesteś przewrażliwiony albo zaperzasz się jak typowy zapalony abstynent-neofita z zacięciem pedagogicznym i niepotrzebnie dorabiasz do tego ideologię. Wystarczyłoby, gdybyś dwa razy po prostu odmówił chlania i z całą pewnością towarzystwo by to zarejestrowało.

A co do samego rzekomego zjawiska - nie zauważyłam aprobaty ochlejstwa, wręcz przeciwnie, ci, którzy nie potrafią zachować się po alkoholu są po jakimś czasie kasowani z imprez.

A co do studentów - w czasie całej mojej studenckiej kariery spotkałam może kilkunaście sztuk będących takim archetypem studenta-pijaka, który żłopie all day&night long, ale nawet i to po jakimś czasie im przechodziło, albo kończyło im się na to zdrowie.

Share this post


Link to post

Byłam na wielu imprezach i na wielu imprezach piłam, jednak kiedy odmawiałam nie spotkałam się, by jakoś na mnie krzywo patrzyli. Nie chcę to nie. Nikt mnie za to nie karcił, ani nie patrzył na mnie krzywo. Wiadomo, że człowiek lepiej się bawi jak pije, to normalne, jednak wszystko z umiarem. Jeśli o mnie chodzi to miałam swój okres kiedy chodziłam wiecznie pijana i szczerze powiedziawszy przeszło mi to. Robiłam to stosunkowo bardzo często i naprawdę ostro. Wydaję mi się, że nieźle się już wybawiłam w swoim życiu i potrafię to już robić z umiarem, a też nie jest mi to jakoś szczególnie potrzebne i niezbędne do życia, aby iść i się narąbać. ; ) Po pewnym czasie to po prostu męczy i nie ma z tego żadnej przyjemności.

Share this post


Link to post

U mnie od jakichś 2 lat nastąpił totalny odwrót i zobaczyć mnie spitego dziś już się po prostu nie da. 2 piwka czy ćwiarteczka czystej to wszystko na co sobie dzisiaj pozwalam na imprezach :) Nie cierpię tego uczucia zniewolenia umysłu, języka, ruchów przez procentedż. I kaców nie cierpię :D I ile pięknych kobiet przede mną uciekło, bo miałem rozbiegany wzrok. Zdecydowanie wolę teraz trzymać fason aż do końca :D

No i początkowo spotykałem się z opiniami typu 'Co Ci odje...' czy 'Nie odpier... kaszany' ale to przeszło. Dziś już wiedzą, że po prostu nie chcę się upijać i spoko, każdy wie ile chce i może :)

Share this post


Link to post

Nie rozumiem stwierdzenia .. obowiązek picia na imprezach... kto tak powiedział? Nie ma takie obowiązku, ktoś chce i pije, a inny może przetańczyć całą noc i nie wypić ani kropelki. A przecież o to chodzi, aby na drugi dzień być na "chodzie" i bez bólu głowy. Można się np upić na "umór" i nie pamiętać ani minuty z tejże imprezy, a można bawić się wyśmienicie do samego rana na Trzeźwo i być super zadowolonym.

Share this post


Link to post
Można się np upić na "umór" i nie pamiętać ani minuty z tejże imprezy, a można bawić się wyśmienicie do samego rana na Trzeźwo i być super zadowolonym.

A można też się po prostu upić, być świadomym wszystkiego co się dzieję, bawić się wyśmienicie do samego rana i być super zadowolonym. ; ) Impreza nie ogranicza się do zerwanego filmu, albo zachowania totalnej abstynencji. Można pić - tylko z głową.

Share this post


Link to post

Wydaje mi się, że niektórzy w tym temacie przesadzają w drugą stronę. Och och nie piję i bawię się na trzeźwo, jestem bohaterem na dzielni. Uwaga, ogłaszam smutną prawdę. Abstynencja na imprezie nie czyni was Prawdziwymi Bohaterami i nie macie się co zgłaszać do TVNu, jak zrobią trzecią edycję tego konkursu.

Share this post


Link to post

Hard Candy, o co ten ból dupy? Może niektórzy nawet są dumni, że potrafią się bawić bez wspomagaczy? Twoja wypowiedz pozostawia wydźwięk "Pijący bawią się lepiej od niepijących". A z tego co wiem to takiej reguły nie ma :)

Share this post


Link to post
Hard Candy, o co ten ból dupy? Może niektórzy nawet są dumni, że potrafią się bawić bez wspomagaczy? Twoja wypowiedz pozostawia wydźwięk "Pijący bawią się lepiej od niepijących". A z tego co wiem to takiej reguły nie ma :)

A ja myślę, że Candy chodzi po prostu o fakt, że niektórzy niepijący z samego tylko faktu, że nie piją, czują się lepsi, bo potrafią się fajnie bawić na imprezie i bez procentów, i tylko o to. A takie podejście naprawdę może zirytować ;)

Share this post


Link to post

Ja potrafię się bawić bez wspomagaczy, ale po co? :D

Jak idę na imprezę, gdzie wszyscy piją, czuję się niekomfortowo będąc trzeźwym. Pijani ludzie mnie często wtedy irytują. A kiedy jestem tak samo irytujący jak oni, czyli podpity, wszyscy są szczęśliwi. :mrgreen:

Jeśli nie mogę pić z jakiegoś ważnego powodu to nie mam z tym problemu, może ktoś stęknie "nie odpier*alaj" czy coś w ten deseń, ale wtedy mnie to po prostu nie interesuje, chcieli mnie na imprezie to wpadłem ale do picia nikt mnie nie zmusi. Trzeba po prostu znać swoje możliwości, wiedzieć kiedy sobie odpuścić i nie ma problemu. Jednak zazwyczaj co najmniej to jedno - dwa piwa się wypije, wiadomo. Tak dla towarzystwa.

Share this post


Link to post
A ja myślę, że Candy chodzi po prostu o fakt, że niektórzy niepijący z samego tylko faktu, że nie piją, czują się lepsi, bo potrafią się fajnie bawić na imprezie i bez procentów, i tylko o to.

I bardzo dobrze, że z tego powodu czują się lepsi. Równie dobrze inni mogą czuć się lepszymi, bo mogą dużo wypić. Nie rozumiem co jest w tej postawie irytującego.

Share this post


Link to post
niektórzy niepijący z samego tylko faktu, że nie piją, czują się lepsi, bo potrafią się fajnie bawić na imprezie i bez procentów, i tylko o to.

No i brawa dla nich! Kupę kaski zostaje w kieszeni :)

Zaraz i zwolennicy umiaru będą zlinczowani, bo jak inni piją to trzeba równać do reszty :D

Share this post


Link to post
I bardzo dobrze, że z tego powodu czują się lepsi. Równie dobrze inni mogą czuć się lepszymi, bo mogą dużo wypić. Nie rozumiem co jest w tej postawie irytującego.

Irytująca jest po prostu, przynajmniej dla mnie, przesada. Ja sama powiem, że tak samo, jak nie znoszę osób, które samą swoją postawą pokazują, że czują się lepsze, bo nie piją, tak samo nie zdzierżę ludzi, którzy się przechwalają, ile to oni nie wypili ostatniej nocy, jakich to hamulców nie mają, byleby się napić, a i przy tym są oczywiście lepsi od niepijących. Nie widzę powodu, dla którego niepicie bądź picie (i to w przypadkach niektórych ostre picie) miałoby być czymś warunkującym wartość człowieka.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Filip
    • gressip
    • Martusiaaaaaa92
    • Celt
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Gdzie jest Fifi :> ;D 
      · 17 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Borowy

      Bierz kalendarze z pracy.
      Rozkręcamy biznes. Zyskiem podzielimy się po połowie ;D
      · 19 replies
  • Posts