Jump to content

Zepsuta przyjaźń.


Incomprehensible

Recommended Posts

Incomprehensible
Posted

Mieliście kiedyś sytuację, że przyjaźń, w której pokładaliście całą nadzieję, zepsuła się?

Jak Wam się zdaje, czy możliwe jest odbudowanie przyjaźni nawet, gdy poleciało za wiele niepotrzebnych słów, gdy zbyt wiele się wydarzyło, gdy od długiego czasu jest źle między Wami a Waszym przyjacielem/przyjaciółką?

Link to comment
sauth_side_beach
Posted

na szczęście ja nie miałam takich problemów, ale znam parę osób, którym się to przytrafiło. Pokłuceni, źli przez cały rok, nie odzywali się do siebie, jak w twoich przykładach popłynęło wiele nieprzyjemnych słów. Ale prawdziwa przyjaźń nigdy między nimi nie wygasła. Po tak długim czasie udało im się.Teraz znowu razem balują. Więc jeżeli przyjaźń jest prawdziwa i szczera to nigdy nie umrze...

Link to comment
*Dominika*
Posted

Ech, kiedyś tak bardzo pragnęłam przyjaźni, że obdarowywałam nią niepotrzebnie ze trzy osoby -_-v. Oczywiście, niedługo potem wyszło szydło z worka.

Wierzę jednak w prawdziwą przyjaźń. I w to, że nie jest jej w satnie zagrozić byle sprzeczka czy facet/panienka.

Link to comment
Posted

ja niestety tak mam.... kilka miesięcy temu ostro pokłóciłam się z przyjacielem.... nie odzywaliśmy się do siebie przez większość czasu. jednak to było silniejsze ode mnie i się doezwalam, wyjasnilismy sobie wszystko. chociaz wiem, ze on by sie ni eodezwal do tej pory bo honor mu nie pozwalal... ;/ a teraz po kolojnen awanturze wszystko się sypie....

Link to comment
Posted

Mialam kiedys chlopaka, ktorego kochalam nad wszystko na swiecie. W koncu rozstalismy sie, ale ta milosc nie wygasla. Moja najlepsza przyjaciolka (mieszkajaca u mnie) wiedziala o tym jak bardzo mi na nim zalezy i ze chcialabym, aby do mnie wrocil. Nie przeszkodzilo jej to, aby isc z nim do lozka i zaczac zwiazek. Gdy wyszlo to na jaw, wyrzucilam ja z domu. Nie rozmawialysmy ze soba ponad rok W koncu mi przeszla zlosc (i milosc do niego), ona rozstala sie z nim i znowu zaczelysmy sie przyjaznic. To bylo osiem lat temu. Juz dawno zapomnialysmy jak ten koles wygladal, ale wciaz sie przyjaznimy

Link to comment
Posted

Niedawno straciłam przyjaciela. Bardzo przykre to były chwile. Bardzo, bardzo przykre. On próbuje od czasu do czasu na nowo przekonaćmnie, że warto spróbować jeszcze raz, ale póki co nie wierzę by mogło być jak kiedyś.

Tzn. tak jak kiedyśnie będzie na pewno, ale nie wierzę by bylo dobrze.

Tęsknię, ale nie za tym za tym co od jakiegośczasu chce mi zaoferować.

Mam już niezły staż jeśli chodzi o utratęprzyjaciół.

Dwójka to stanowczo za dużo.

Link to comment
Posted

Dziwna to była sytuacja, znałyśmy się od przeczkola, miałyśmy duże plany na przyszłość oczywiście wiedziałyśmy że będziemy się przyjaźnić itp. Później w szkole najlepsze przyjaciółki, wszędzie razem, zawsze gdzie ja tam Ona, gdzie Ona tam ja. Kłuciłyśmy się jednak bardzo często aż nagle pewnego dnia na dobre, cały rok przerwy, początek trudny, ale później jakoś sie przezywcziłam że nic już z tego... Kiedyś nie spodziewanie odezwała się do mnie na gg... odpisałam, bo sama miałam zamiar to zrobić... Przez rok dużo się wydarzyło, nie jesteśmy już przyjaciółkami, tylko koleżankami... Myśle sobie teraz że to jednak nie była taka prawdziwa przyjaźń... Czemu potrzebowałam aż roku żeby do tego dojść, teraz wiem jedno Ona jako 'tylko' koleżanka też dużo dla mnie znaczy...

Takie kłutnie, nie domówienia, jakieś małe sekrety wiele zmieniają i komplikują, ale jak chce się coś odbudować to jednak uda się :)

Link to comment
Posted
Takie kłutnie, nie domówienia

tak zgadzam się, u mnie to się popsuło całkiem niedawno mimo wielkich zapewnień o 'siostrzanej miłości', niestety na ten moment ani nie chcę z nią rozmawiać, ani nie sądzę żeby dało się coś naprawić, za dużo tego było. Za dużo niepotrzebnych słów też, ale wiem co będzie za 2 miesiące, 3, pół roku, rok..

Link to comment
Posted

ja wlasnie stracilam, przyjaciolke ....................

Link to comment
Incomprehensible
Posted

Ja kiedyś miałam przyjaciółkę, a potem nagle wszystko zaczęło się sypać. Rozstałyśmy się w wielkiej kłótni, po wyzwiskach itd. Ona do tej pory się do mnie nie odzywa, a mijając mnie na ulicy, udaje, że mnie nie zna, choć wiem, że mnie widzi. To boli... czy raczej bolało, bo już rok minął i się, że tak powiem, przyzwyczaiłam. Na początku miałam ochotę napluć jej w twarz za to, teraz chyba się z tym pogodziłam. Ale jej numeru wciąż nie umiem wykasować. Może łudzę się, że jeszcze kiedyś wciąż będzie dobrze?

Link to comment
Posted

Incomprehensible mam podobnie, tylko, że od momentu w którym przestałyśmy się odzywać minął równo miesiąc-strasznie krótko. Może wyzwisk nie było, ale wiele różnych przykrych słów-wręcz żałosnych. Chodzimy do tej samej szkoły i przechodzimy obok siebie jakbyśmy nigdy nie mówiły do siebie "kocham Cię siostrzyczko"...

Link to comment
Posted

Moja przyjaźń, którą bardzo sobie ceniłam, zepsuła się. Nie było kłótni, żadnych złych słów - ot, niepotrzebna próba stworzenia czegoś więcej. No i jakoś tak powoli umarło wszystko, zero kontaktu.

"Ja nie chcę wcale walczyć z czasem, wspomnieniami,

bo w przemijaniu drzemie cały życia smak.

Spojrzę raz tylko i uśmiechnę się ot tak

do paru chwil co były kiedyś między nami." ;)

Link to comment
Posted

Przyjazn zepsula mi sie tylko z jedna przyjaciolką. Pociagnela mnie za soba w straszne bagno. Gdyby nie inni przyjaciele, to bym sobie w nim siedziala i staczala sie bardziej. Bo chcialam jej pomoc... Nie jest juz moja przyjaciolka. Przyjazn skonczyla sie bez klotni, zakonczylam kontakty z nia ( w pewnym sensie musialam, ale tez chcialam). Nie tesknie za ta przyjaznia, dzieki niej doceniam przyjazn innych osob. Chociaz czasami szkoda mi tej dziewczyny, bo znam ja od dziecka i jak patrze co sie z nia teraz dzieje, przerazajace.

Link to comment
  • 2 years later...
Posted

wszystko można uratować! (:

jeżeli była to PRAWDZIWA przyjaźń, można wszystko odbudować.

Link to comment
Posted

Przyjaźniłam się kiedyś z chłopakiem, on poczuł coś więcej, w sumie ja też, ale coś sprawiało, że nie chciałam z nim być. Przyjaźniliśmy się nadal, dopóki nie pojawiła się dziewczyna, która oczy by mi najchętniej wydrapała, bo wiedziała, że Mariusz się we mnie podkochuje. Ja złożyłam broń, bo nie zamierzałam się pchać w związek z nim, niestety przyjaźń nie przetrwała, ale oni do dziś chyba są razem, więc chociaż tyle szczęścia w nie szczęściu. ;) A może kiedyś wszystko nam się jeszcze poukłada? Czas pokaże.. ;)

Link to comment
Posted

Oczywiście, że miałam. Znałam ją całe moje życie-nasze mamy się przyjaźnią, często odwiedzałysmy się nawzajem i tak stworzyła się nasza 'przyjaźń'. Naprawdę myślałam, że jest moją przyjaciółką,albo chciałam tak wierzyć. Byłyśmy zdecydowanie różne- ona jedynaczka, mająca wszystko o czym tylko zamarzy, uważająca, że wszystko jej się należy, że jest najmądrzejsza. Ja- mająca młodszego brata,dzieląca się z nim wszystkim co miałam, spędzająca z nim i nią czas. Czaicie?

Ona zawsze lubiła jak ją ktoś słuchał, wykonywał jej polecenia,ja jak wpadłam w wiek 'buntu'- a objawiał się u mnie strasznie. Stawiałam się jej,coraz częśćiej.

Czesto też na nasze wspólne spacery brałam brata, bo poprostu lubiłam, zawsze był grzeczny,szedł obok nas cicho. Ale jej on przeszkadzał, potem dowiedziałam się, że ona jest o niego zazdrosna. I nawet lepiej, kazała mi wybierać!

Albo ona, albo brat.

To było takie głupie i dziecinne, wiadomo,że wybrałam brata. Każdy by tak zrobił.

Ona się do nie nie odzywa od tamtej pory, i wątpię aby nasze kontakty uległy zmianie,jak poszłam do liceum, znalazłam swoich znajomych i przestałam się na nią załkowicie oglądać.

Link to comment
Posted

Pare miesięcy temu przeszłam przez coś takiego..

Miałam jedną jedyną przyjaciólkę, z którą miało być na zawsze. Kochałam ją. Mocno, jak siostrę. Ale ona mieszkała daleko ode mnie.. Nie widziałyśmy się trzy miesiące, cztery, pięć.. Nagle coś zaczęło się między nami psuć. Zaczęły się kłótnie, przestało mnie obchodzić co u niej, jak się czuję.. Uczucie minęło. Dotarło do mnie, że to koniec. Próbowałyśmy to odbudować ale niestety nie wyszło.. Czy żałuję? Sama nie wiem.. Aktualnie nie mam żadnej dobrej przyjaciólki, po prostu jej nie potrzebuję. Potrafię sama w sobie w życiu poradzić.

AleXi941, uwierz mi, ze nawet jeśli jest czy była prawdziwa to nie można. To tylko takie gadanie.

Link to comment
Posted

jak na razie [odpukać] nie. co prawda wiele razy kłóciliśmy się i odnosiło się wrażenie, że 'to już koniec', ale po kilkunastu dniach już było wszystko po staremu i nikt nie pamiętał nawet o co poszło.. i oby tak dalej :wink:

druga sprawa to to, że nie otaczam się zbytnio przyjaciółmi. mam jedną zaufaną przyjaciółkę i jednego przyjaciela - definitywnie wystarczy, mogę poświęcić im dużo czasu, a i problemów z owymi kłótniami mniej

Link to comment
Posted

Miałam. Zepsuło się przez jej egoizm i niewdzięczność. Do tej pory żałuje, że nie ma już żadnych szans na odbudowanie.

Link to comment
mała czarna
Posted

po tym, jak padło zbyt wiele słów, już nigdy tak bezgranicznie nie zaufasz. i myślę, ze to blokuje drogę do tego, żeby było jak kiedyś.

Link to comment
Kokieteria
Posted

W całym swoim życiu miałam i mam po dzień dzisiejszy jedną jedyną przyjaciółkę. Zrobiłyśmy sobie nawzajem coś niewybaczalnego, coś czego nie robi się nikomu, a już na pewno nie najbliższym osobom. Mimo, że straciłyśmy przez siebie wiele łez i dużo wycierpiałyśmy, wszystko wróciło do normy. To jedyna osoba w moim życiu, której byłam i jestem w stanie wybaczyć niemalże wszystko.

Nie miałam takiej sytuacji, myślę, że jeśli dwoje ludzi faktycznie się przyjaźni, nie ma siły, która może zniszczyć to uczucie.

Link to comment
Posted
Mieliście kiedyś sytuację, że przyjaźń, w której pokładaliście całą nadzieję, zepsuła się?

Owszem, i to stosunkowo niedawno. Wydawało mi się, że nie mamy przed sobą żadnych tajemnic, że jest wobec mnie szczera... Z błędu wyprowadził mnie jej wpis na jednym z potrali internetowych. Wpis, jak szybko się domyśliłam, o mnie. Wolałabym, żeby te wszystkie obelgi wykrzyczała mi prosto w twarz. Ona tymczasem wysyłała fałszywe uśmieszki i wciąż nazywała swoją best friend. Kiedy powiedziałam jej, że wiem o owym wpisie, zdziwiona stwierdziła, że to jakieś nieporozumienie. Konto na portalu zostało błyskawicznie usunięte...

Jak Wam się zdaje, czy możliwe jest odbudowanie przyjaźni nawet, gdy poleciało za wiele niepotrzebnych słów, gdy zbyt wiele się wydarzyło, gdy od długiego czasu jest źle między Wami a Waszym przyjacielem/przyjaciółką?

Nie odzywałyśmy się do siebie przez bodajże dziewięć miesięcy. W maju zaczęło jej to ciążyć, zebrała się na szczerą rozmowę. Niby wszystko zostało wyjaśnione, ja staram się zwalczać te cechy charakteru, które tak bardzo ją irytowały, ale... No właśnie. To już nie jest to samo. Nie potrafię jej zaufać. Gadając z nią, automatycznie przypominam sobie ten wpis, myślę: "Pewnie już w głowie układa treść kolejnego posta". Bariera psychiczna, której chyba nie zdołam się pozbyć...

Link to comment
  • 3 weeks later...
Posted

Moja przyjaciółka zrezygnowała z naszej przyjaźni dla chłopaka. Znałyśmy się od urodzenia, teraz czasem nie odpowiada mi 'cześć'. Nie zamierzam odbudowywać przyjaźni, nawet jeśli byłaby taka możliwość. Przez ostatnie pare miesięcy dużo się działo w moim życiu, a ona wybrała chłopaka. Ktoś inny zajął jej miejsce.

Link to comment
histeryczna
Posted
Jak Wam się zdaje, czy możliwe jest odbudowanie przyjaźni nawet, gdy poleciało za wiele niepotrzebnych słów, gdy zbyt wiele się wydarzyło, gdy od długiego czasu jest źle między Wami a Waszym przyjacielem/przyjaciółką?
Niestety muszę stwierdzić, że nie. Rozsypała mi się 8letnia przyjaźń. Po roku pogodziłyśmy się. I teraz jest normalnie tylko cześć - cześć. Nic z tego, co było kiedyś.
Link to comment
Posted

Kiedyś miałam przyjaciółkę, taką od serca. Wszystko to trwało 3 lata. Spędzałyśmy ze sobą dużo czasu, rozmawiałyśmy o wszystkim, wyjeżdżałyśmy razem na wakacje, planowałyśmy przyszłość. Istna sielanka, zawsze mogłam przyjść i wypłakać się w Jej rękaw. Jednak sprawy potoczyły się zupełnie inaczej niż bym tego chciała. Pojawił się chłopak, który zawirował Jej w głowie. Burzył Nam to, co budowałyśmy przez te lata. A Ona była tego nieświadoma. Później zaczęły się moje problemy zdrowotne. Odwróciła się ode mnie. Mija trzeci rok, odkąd się nie widziałyśmy. Nie wierzę w przyjaźń.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • types
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • Gloria
      Zależy, co się rozumie pod pojęciem "wejścia w konflikt z prawem". Zdarzyło mi się płacić mandaty za przekroczenie prędkości, choć z mojego punktu widzenia były to mandaty "na siłę", gdyż policja była ustawiona w takim miejscu, aby prawdopodobieństwo otrzymania mandatu było wysokie (np. wjazd w teren zabudowany, potem od razu jest ograniczenie do 40 km / h, i przy jeździe + - 50 km / h otrzymuje się mandat). Inna sytuacja to przechodzenie na przejściu dla pieszych na czerwonym świetle (gdzie chociażby w Anglii jest to dozwolone) czy przechodzenie poza przejściem dla pieszych, gdzie w promieniu 300 metrów nie widać żadnego samochodu (ale jednak policja z daleka zauważyła!). Nie uważam, żebym naraził swoje lub innych bezpieczeństwo, ponieważ upewniłem się, że nic nie jedzie i szybko przeszedłem. Natomiast zgodnie z paremią łacińską trzeba respektować prawo: dura lex sed lex. Przypomniała mi się jeszcze inna sytuacja z dróg, a mianowicie ograniczenia nakazane przez znaki drogowe, które są niewspółmierne do tego, co znajduje się na drodze. W moim mieście od jakiegoś czasu na pewnym odcinku ustawione są znaki z ograniczeniem 30 km / h z powodu zajęcia 1 pasa ruchu (z 3 dostępnych), a na remontowanym pasie od kilku miesięcy nic się nie dzieje. Także z punktu widzenia prawa może taki znak jest wymagany, natomiast z logicznego punktu widzenia - nie ma uzasadnienia.
    • Kerosine
      Is it possible that existence is our exile and nothingness our home? Emil Cioran Dziwne, ale zawsze wydawałam się to przeczuwać.
    • types
      Myślałem, że będzie lepiej jak pójdziemy na terapię dla par. W końcu to nasz wspólny problem, może ja coś robię źle?
    • yiliyane
      Cytowanie posta jest na dole:   Jak dla mnie nie dziwne, bo pewne rzeczy mogą być krępujące. Jej zależy na Tobie i nie chce stawiać się w złym świetle, żebyś jej nie odrzucił, a u psychologa, żeby terapia miała sens, trzeba powiedzieć wszystko szczerze. Jeśli chce iść sama, niech idzie.
    • types
      @yiliyane Nie wiem jak tu się cytuje, więc ospiszę bez cytowania. Ona jest dziewicą z tego co mówiła.  Mylisz się, ja jej nie nakłaniam do seksu, gdyby mi powiedziała, ze chce czekać do ślubu to bym zrozumiał, i wytrzymał. Dla mnie sex nie jest najważniejszy. Problemem jest, że ciężko z nią poruszyć takie tematy jak sex. Co tu gadać o sexie, Ona boi się wogóle bliskości. Zależy jej na mnie na pewno, bo sama proponuje spotkania, ale jednak nie możemy, a raczej ona nie może przełamać jakiejś bariery, boi się dotyku, niby coś chce a ciągle się czegoś boi.  Ja chcę z nią iść do psychologa, seksuologa, ale jak sama mówi wstydzi się iść ze mną? Dziwne to.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      intodecay00
      intodecay00
      2
    4. 4
      rotting_humanoid
      rotting_humanoid
      2
    5. 5
      Nieprzenikniona
      Nieprzenikniona
      2
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    18 posts
    intodecay00
    intodecay00
    15 posts
    Nieprzenikniona
    Nieprzenikniona
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    13 posts
    wardrum
    wardrum
    9 posts
    Cranche
    Cranche
    7 posts
    patolove
    patolove
    5 posts
    Love20
    Love20
    5 posts
    types
    types
    4 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    65 posts
    yiliyane
    yiliyane
    63 posts
    patolove
    patolove
    51 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    476 posts
    yiliyane
    yiliyane
    455 posts
    wardrum
    wardrum
    159 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up