Jump to content

Zmiana profilu w LO - ma to sens?


fatalis.

Recommended Posts

Witam.

Wybaczcie, że zaczynam moją działalność na forum od zawracania Wam głów, ale chyba nie mam wyjścia, bo postawiłam się w patowej sytuacji i naprawdę potrzebuję jakiejkolwiek porady.

Jestem w pierwszej klasie liceum. Dostałam się do bodajże drugiego, albo trzeciego w rankingu LO w mieście, na profil biol-chem. Z 94% z egzaminu z polskiego i 73% z przyrodniczych. Z naciąganą tróją z chemii i piątką z polskiego (i historii, i WOSu).

Rozumiecie pewnie już problem... Jestem humanistką kutą na cztery kopyta, z prawdziwą pasją, z zainteresowaniami i zacięciem do nauki... na jednym z najlepszych biol-chemów w mieście. Widać to do tego stopnia, że w klasie pytają się mnie co ja tam robię (tja... chodzi też o fatalne oceny z chemii, ale chyba głównie o kontrast mojego zachowania na przedmiotach profilowych i humanistycznych, gdzie na tych pierwszych po prostu jestem, a na drugich zgłaszam się, gadam, dostaję jakieś w miarę solidne oceny).

Na biol-chem poszłam oczywiście dlatego, bo po humanie nie ma pracy. Bo gdybym skończyła kierunki moich marzeń (etnologia, kulturoznawstwo, filologia) wylądowałabym na kasie. Albo, gdybym miała szczęście to jako bibliotekarka.

Teraz orientuje się, że naprawdę zazdroszczę tym, którzy poszli na humana. Wyjść do teatru. Lekcji. Ja naprawdę lubię się uczyć tych przedmiotów!

Wymyśliłam sobie, że pójdę na weterynarię. Że nauczę się, polubię, pokocham chemię, wytrzymam na biologii, przetrzymam dwie klasy LO z rozszerzeniami, wkuję na maturę, zdam ją, tak, żeby się dostać, przetrzymam studia i będę pracować w sumie fajnym zawodzie. Kocham zwierzęta. Robię w wolontariacie, chodzę po wsiach i męczę ludzi, którzy mają psy na łańcuchach, uswiadamiam ludzi co do warunków trzymania poszczególnych zwierząt, jestem takim sobie zoo/eko-świrem, jak to znajomi mówią. Do tego, oprócz interpretacji wierszy i czytania kilogramów makulatury, też mam zacięcie. Ale mam alergię. Nie mocną, ale z kotem w jednym pomieszczeniu ledwo wytrzymuję. Mam hipochondrię (ah te lekcje EDB, gdzie facet gada o latających flakach, a ja mdleję!), boję się widoku ran, panikuję, gdy trzeba komuś pomóc (także zwierzęciu, olaboga)... Teoretycznie wszystkiego da się nauczyć, przyzwyczaić, ale weterynarz chyba byłby ze mnie marny. W domu, u naszych zwierząt, wszystkie objawy zauważa zawsze matka, nie ja. Ja jestem od uczenia komend, biegania na spacery, ale kulawizny, czy krost już nigdy nie widzę...

Inne kierunki biologiczno-chemiczne wcale do mnie nie przemawiają.

Tak przedstawia się moja sytuacja. Co radzicie? Przecież KAŻDY wie, że po humanie nie ma pracy.

...przecież widać, że biol-chem nie jest dla mnie.

Link to comment

Może nie myślę przyszłościowo, ale na Twoim miejscu od razu bym się przeniosła, sama mówisz,że jesteś humanistką, że męczysz się na tym profilu, PO CO? Po co? Masz 16 lat a ten profil jest dla Ciebie udręką, świetnie byś się odnalazła na humanie, ale decyzja należy tylko do CIebie. Nie myśl,że nie znajdziesz pracy, jeszcze będziesz miała na to czas.

Pokochać chemię ? To chyba niemożliwe.

Link to comment

Jak zwykle ludziom bym radził, nie by nie szli na humana - bo jak mówisz roboty niema tak w twoim wypadku - mówię inaczej,już się męczysz na bio-chemie,przez resztę tych lat szlag cie trafi i znienawidzisz to wszystko prędzej niż skończysz.

Jeśli czujesz że human to twoja pasja i kochasz to - srały psy całą "przyszłość", idź na to co kochasz,nie tam gdzie jak sama stwierdziłaś - że nie jest to dla ciebie.

Zmień profil jeżeli tak czujesz, pieniądze,praca itd - tak to ważne, ale jednak nie kosztem pasji i deptania swojego "ja".

Przede wszystkim to co się lubi na pierwszym miejscu,potem cała reszta i tyle.

Link to comment

To nie jest tak że po humanie na pewno nie dostaniesz pracy. Jeśli ktoś jest dobry w tym co robi (a ty, jak sama mówisz, pasjonują cię te przedmioty) to da sobie radę. Na twoim miejscu bym się przeniosła.

Link to comment

Niby Wam wydaje się to proste...

Sama nie wiem.

Znam masę ludzi, którzy byli ode mnie znacznie lepsi, nie mieli moich zaległości (bo tych szkolnych nie mam, ale mam za to, jak mi się wydaje; zaległości kulturalne. Nie chodzę do teatrów, bo nie mam z kim, moja rodzina do teatrów nie chodzi. Nie oglądam dobrych filmów, które każdy powinien znać, a książki czytam głównie rozrywkowe - fantastykę.), a i tak wylądowali na kasie w sklepie w centrum handlowym. Po studiach, po filologii na UŚ.

Wydaje mi się, że nie oto w humanizmie chodzi, by iść do klasy humanistycznej, gdzie jest łatwo, przyjemnie i wygodnie. Że chodzi o to, by odnajdować się wszędzie. Czemu w moim mniemaniu i wielu moich znajomych, najlepsi humaniści, ludzie inteligentni, kulturalnie aktywni chodzą głównie do mat-fizów? Humanizm to zainteresowania, to nie zawód to nie praca. Ludzi "humanistów w pracy" jest tak niewiele... Nauczyciele, pracownicy muzeów, domów kultury to przecież w większości ludzie, którym nic innego nie wychodzi. Tak jak ja - jestem świetna z polskiego, z WOKu, dobra z historii czy WOSu, ale nic poza tym nie potrafię. Bardzo nie lubię aktualnego systemu edukacji, który tworzy ludzi wykształconych kulturalnie prawie absolutnie nieprzydatnych na rynku pracy i ludzi, którzy w większości są wręcz pod tym względem upośledzeni. Ile jest humanistów na mat-fizach? Na biol-chemach zresztą ponoć też tacy się trafiają, chociaż osobiście nie spotkałam. Są to ludzie inteligentni, którzy gdy mają wybrać jakiś profil wybiorą ten "z lepszymi perspektywami", a swoim zainteresowaniom dają siana.

Naprawdę nie wiem, bo human jawi mi się trochę jak mała grupka pasjonatów, kierujących się sercem, nie rozumem i wieeelkie stado takich, którzy nie nadają się do niczego innego to poszli na humana. Do diabła, wydaje mi się, że i tak większość się potem przekwalifikuje.

Teraz mam nauczycieli niesamowitych, właśnie z polskiego i WOKu. Znów ożyła we mnie, przytępiona trochę przez kiepskie gimnazjum mania, chęć bawienia się w to.

Z drugiej strony, ostatnio na przystanku rozmawiałam z moją koleżanką z klasy, słucham ich także na lekcjach - to w większości pasjonaci. Ludzie, którzy wiedzą co tam robią. Zresztą, nie dziwię się. Nikt normalny nie idzie do jednego z najlepszych LO w mieście na biol-chema nie lubiąc chemii. Takie rzeczy tylko u fatalis.

Daję sobie ten rok na zastanowienie. Mam rok do rozpoczęcia rozszerzeń. Jakby co, niedaleko jest na tym samym poziomie szkoła z klasą dziennikarską. Nie ejst to wyjście idealne, ale w Katowicach praktycznie nie ma humanów w dobrych szkołach - są tych gorszych LO.

Moja rodzina też odnosi się niezbyt poztywnie do pomysłu przeniesienia. Moja matka była humanistką, poszła na stomatologię -bo tak było praktycznie. Męczyła się, ale teraz jest stomatologiem. Zamiłowanie, jeśli tak jak mówi, rzeczywiście istniało to zdechło śmiercią bolesną i tragiczną już dawno temu i zostało zastąpione adenozynotrifosforanem i innymi cudami, które wyjątkowo strasznie brzmią. Moja matka była ode mnie pod pewnym względem lepsza, potrafiła zrezygnować i walczyć w trudnej walce i wygrać. Ja chcę walczyć w walce w której się nie wysilę, ale "super życia" pod względem materialnym nie wygram.

To takie trochę jak walka serca z rozumem, albo "mieć" i "być". Nie można mieć dwóch na raz widocznie...

W poniedziałek korki z chemii. A nóż pokocham?

A'propos tego, że ktoś dobry da sobie radę.

Szanse są na to "danie sobie rady" maleńkie, kiedy rynek potrzebuję 10% "produkowanych" humanistów, a ja jestem pieprzonym leniem, który całe życie się nie uczył i wcale nie jestem najlepsza, jedynie dobra. A jak po nauczycielach i moich znajomych widać - rynek wchłania losowo i beznadziejnych i dobrych i najlepszych, ale tez zostawia na lodzie tych najlepszych tak jak całą resztę. Wiadomo, ktoś inteligentny bedzie umiał się wkręcić, znaleźć coś, ale w dużej czesci życiem rządzi dziadek przypadek z swoimi fochami.

PS. przepraszam za błędy, miałam chwilę na napisanie posta.

Link to comment

Pasja vs życie materialne - te 2 odrębne "twory" nie zawsze się da je pogodzić,co widać w twoim wypadku,lubisz to,co nie jest specjalnie przyszłościowe, i nie łatwo zapewne zdecydować - to co może przynieść więcej pieniędzy w przyszłości,czy to co się lubi...

Co do pasjonatów, itp w klasach humanistycznych - W "podrzędnym" LO do którego chodziłem, wliczając w to również mnie - pasjonatów było 0. Większość tam wylądowała,nie mając gdzie pójść.

Co do losu, różnie bywa, czasem poszczęści się głupiemu,czasem nie, aczkolwiek ci "lepsi" jakoś się odnajdują,dają sobie radę, takie czasy że trzeba być "uniwersalnym".

Cobyś nie decydowała,życzę powodzenia.

Link to comment
Guest Anonymous
Jestem humanistką kutą na cztery kopyta, z prawdziwą pasją, z zainteresowaniami i zacięciem do nauki...

Naprawdę...?

w klasie pytają się mnie co ja tam robię

Nie pyta SIĘ... Dobra, zostało to uznane za stwierdzenie potoczne, ale tylko dlatego język ch*jowieje z dnia na dzień. Poza tym brakuje przecinka przed "co", ponieważ to zdanie złożone.

Na biol-chem poszłam oczywiście dlatego, bo po humanie nie ma pracy.

Piękna tautologia.

Bo gdybym skończyła kierunki moich marzeń (etnologia, kulturoznawstwo, filologia) wylądowałabym na kasie.

Znowu ta interpunkcja.

Albo, gdybym miała szczęście to jako bibliotekarka.

Znowu interpunkcja.

, tak, żeby

Proszę Cię...

ale kulawizny, czy krost

Znowu ta interpunkcja.

Może lepiej zostań na tym biol-chemie. :P

A tak poważnie, po humanie możesz pracować chyba tylko jako nauczycielka. Ewentualnie przy korektach stylistycznych jakichś tłumaczeń - chociaż pewnie będą woleli wziąć kogoś, kto od razu zrobi też porównawczą.

Link to comment

Interpunkcja mnie nie kocha - prawda. W drugim poście załamuje nawet mnie. Prawdę powiedziawszy, nie zwracałam na nią zbytniej uwagi i taki efekt. Omijając już fakt, że pomimo grafomanii i zamiłowania do języka polskiego nadal sadzę takie byki, że mi wstyd. Wybaczcie.

Pewnie nawet w tym poście są.

Jeśli chodzi o "pytanie SIĘ", to był wyjątkowo żałosny błąd. Nie błagam już nawet o wybaczenie tego.

Link to comment

Dziewczyno,patrząc przez pryzmat tego jak w dzisiejszych czasach pisze młodzież, waląc orty jak ruskie czołgi...

Interpunkcja to pikuś,zaś jedna literówka to też nie koniec świata.

Sam znam może parę osób które piszą poprawnie, jeśli chodzi o ortografię, a w większości wygląda to tak jakby było pisane przez analfabetów którzy przekupili nauczycielkę polskiego,byle ich przepuściła :mrgreen:

Link to comment

Arhol, to, że ktoś pisze gorzej nie znaczy, że można popełniać jakiekolwiek błędy. Błąd interpunkcyjny też zło. Nawet, jeśli to mniejsze zło, zawsze zło.

Jestem wdzięczna mwk1 za uwagi. Będę musiała nareszcie trochę nad tym posiedzieć, bo czy na humanie, czy biol-chemie, walić błędów nie wypada.

A wracając do tematu...

Nie jestem pewna, czy nadawałabym się na nauczycielkę. Eh...

Link to comment

fatalis., Niema się też co katować z tego powodu,ale fakt, zawsze warto pracować nad sobą...

Zawód nauczyciela,hmm wymaga z pewnością "twardej ręki" i sporej cierpliwości do dzisiejszej dzieciarni,nie łatwo dyscyplinę utrzymać.

No i nauczyć też trzeba umieć....bo to jakie czasem tuki uczą w tych szkołach, to jest przerażające...

Link to comment
Guest Anonymous
Jeśli chodzi o "pytanie SIĘ", to był wyjątkowo żałosny błąd. Nie błagam już nawet o wybaczenie tego.

"Dlatego, bo" z gramatycznego punktu widzenia jest o wiele gorszym błędem.

Eh...

"Eh"? Podpadasz. :P

Będę musiała nareszcie trochę nad tym posiedzieć, bo czy na humanie, czy biol-chemie, walić błędów nie wypada.

http://so.pwn.pl/zasady.php?id=665
http://filolozka.brood.pl/
http://serwistlumacza.com/content/view/213/32/

Myślałem, że tu już chodzi o studia, a tu jednak dopiero o liceum.

Nie jestem pewna, czy nadawałabym się na nauczycielkę.

Po samym liceum i tak pracy w zawodzie nauczyciela nie znajdziesz.

Na Twoim miejscu nie zmieniałbym profilu. Licea biol-chem z reguły kształcą najlepiej pod każdym względem - często nawet tym językowym. Liceum humanistyczne raczej przygotuje Cię tylko na jeden rodzaj studiów. Zawsze sama w domowym zaciszu możesz przygotowywać się do matury rozszerzonej z języka polskiego i startować na jakieś studia humanistyczne. Jednak musisz pamiętać, że po samym licencjacie będziesz mogła pracować na kasie w supermarkecie albo jak będziesz miała dużo szczęścia, trafisz do jakiejś dupnej szkoły w małej wiosce. Bo magisterce już masz szerszy wybór szkół, ale też raczej nic specjalnego. Moim zdaniem takie studia mają sens, gdy chce się robić z tego doktorat, ale o to już naprawdę trudno i trzeba się liczyć z tym, że musiałabyś regularnie udzielać się naukowo i pisać różnego rodzaju artykuły i prace.

Link to comment
Po samym liceum i tak pracy w zawodzie nauczyciela nie znajdziesz.

No dobrze, mistrzem języka polskiego nie jestem, ale nie traktuj mnie jak debila, błagam. Wybierając profil w LO muszę brać pod uwagę to, co chcę robić później, dlatego już mówię o studiach.

Sam licencjat nie wchodzi w grę.

Co do liceów biol-chem i humanistycznych; to tylko klasy w tych samych szkołach. To znaczy, akurat w mojej szkole nie ma humana, ale za to jest w bardzo podobnym LO o podobnej pozycji w rankingu (obydwa skaczą przemiennie między drugim, a czwartym miejscem), gdzie są klasy biol/mat-fiz-chem i dziennikarskie. Więc poziom nierozszerzonych przedmiotów będzie ten sam, tu i tu.

Naprawdę nie wiem. Rozum, mój biedny, niepełnosprawny rozum, mówi mi, że biol-chem ma sens, ale pewnie i tak mi nie wyjdzie. Serduszko zaś twierdzi, żebym szła tam, gdzie mi pasuje...

Link to comment
ale pewnie i tak mi nie wyjdzie.

Zakładanie z góry porażki powoduje porażkę.

Sprawdzone na własnej skórze wiele razy.

Naprawdę nie wiem.

Wahasz się,to normalne.

Generalnie wygląda to na "pojedynek" pasja vs rozsądek,idąc na kierunki humanistyczne będziesz się realizować "pasją", zaś bio-chem może zaowocować w przyszłości lepszą jakością życia pod względem materialnym .

Wszystko zależy od obecnej sytuacji,ale też przyszłości, choć ja zawsze byłem zdania by robić to co chcesz,czy realizować swoje plany jak najszybciej się da, bo los lubi bywać przewrotny i możemy nie zdążyć zrobić wszystkiego czego chcemy.

Niełatwy to wybór...ale mimo to próbuj się określić jak najszybciej, wahanie,zawieszenie jest chyba najgorszą rzeczą jaką można robić....czy w którą można wpaść.

Zwał jak zwał.

Link to comment
Guest Anonymous

Ech, nikt z nas za Ciebie wyboru nie dokona. To tylko liceum, więc dopiero później będziesz wybierała swój prawdziwy zawód. Wybierając biol-chem, musisz się liczyć z tym, że jeśli będziesz musiała nadrabiać w domu polski - jeśli będziesz chciała w przyszłości iść na humana. Ale chyba łatwiej będzie Ci uczyć się na własną rękę czegoś, co lubisz, prawda? Jeśli już wybierzesz profil humanistyczny, to byś musiała nadrabiać matmę, fizykę, chemię i inne, oczywiście jeśli chcesz zostawić sobie wyjście awaryjne. Tego raczej będzie Ci się trudniej samej nauczyć.

To sum up, jeśli chcesz jesteś pewna, że chcesz iść na studia humanistyczne, to wybierz taki profil w liceum - jednak jeśli jeszcze nie wiesz, co wybierzesz, to będziesz musiała nadrabiać przedmioty ścisłe na własną rękę, aby mieć szansę dostać się na jakąś dobrą uczelnie. Do gównianej i tak się dostaniesz. Jeśli zostaniesz na biol-chem, będziesz musiała nadrabiać polski, aby mieć wyjście awaryjne przy wyborze uczelni i przyszłego profilu. Decyzja należy do siebie. To tylko liceum...

Link to comment

Klamka jeszcze nie zapadła, ale ciągle to wszystko rozważam. Dzisiaj poprosiłam kilka osób o zorientowanie się w sprawie języka w szkole, do której chciałabym się przenieść i o to, czy są wolne miejsca.

Nie jestem zdecydowana, niemniej, uważam, że mały pożytek będzie ze mnie na biol-chemie, nawet, jeśli się przyłożę. Na razie bawię się w człowieka renesansu i udaję, że wcale nie chodzę do szkoły tylko dla polskiego, WOKu, WOSu, geografii i historii.

Słabo mi to wychodzi, bo dzisiaj znów się nasłuchałam...

Mam korki z chemii. No zobaczymy.

Matka odnosi się do pomysłu przeniesienia bardzo negatywnie. Mówi prawdę, mnoży przykłady tych, którzy żałują, którym się nie udało. Sama nie wiem co o tym myśleć. Ona mówi, że jest zadowolona z porzucenia zainteresowań i pogoni za kasą, jaką przecież jest studiowanie stomatologii. Może demonizuję, ale tym dla mnie jest wybieranie takiego kierunku... I nie da się ukryć, ze trochę się tym... brzydzę?

Link to comment

Jeśli twierdzisz że raczej nic z biochema nie będzie - to niema sensu sobie wypruwać żył i się męczyć,po prostu,jeśli czegoś nie lubisz to daj sobie spokój niż się męczyć i być może tego nie skończyć.

Lubisz przedmioty humanistyczne - przenieś się,nie jest powiedziane że pracy po tym nie znajdziesz,los bywa przewrotny,owszem może być ciężej niżx po biochemie,ale nie tak że jest to niemożliwe.

Co do matki,ona jest sobą,ty sobą i od ciebie zależy czy wybierzesz podobnie jak ona,czy inaczej.

W tym wypadku słuchaj siebie,nie kogoś.

Stomatolog to trudny,niewdzięczny zawód,ale dobrze płatny,choć za dentystami ludzie nie przepadają.

Link to comment

Skoro twierdzisz, że nie będzie z Ciebie pożytku na biol-chemie, to olej ten profil i idź na humana, wcale nie jest powiedziane, że jeszcze nie zmienisz zdania co do kierunku studiów, a co dopiero nie możesz być pewna, że pracy nie dostaniesz po humanie. OK, Twoja mama wolała gonić za pieniędzmi i jej sprawa, jak jest szczęśliwa, to powodzenia. Dla Ciebie może się bardziej liczyć spełnienie w pracy i to NIE jest nic złego, każdy ma inne priorytety w życiu, tyle.

A weterynarię to musisz sobie odpuścić, bo weterynarzem będziesz marnym.

Link to comment

mwk1, dowartościowałeś się wytykaniem błędów? To doprawdy żałosne.

Szkoda mi się Ciebie zrobiło, dziewczyno, bo za dużo tego gadania ze strony innych, tego ciągłego "zastraszania", mówienia o marnej przyszłości po konkretnych kierunkach i ogromnej presji ze strony rodzica. Twoja mama najwyraźniej zapomina, że Ty to nie ona. Jej się udało - to się chwali, ale dlaczego Ty masz się męczyć, skoro doskonale zdajesz sobie sprawę, że to nie dla Ciebie? [staruszka]mode on] Jeszcze zdążysz w życiu nie raz rezygnować ze spraw dla Ciebie mających wartość i robić coś, na co nie masz ochoty. Jesteś w pierwszej klasie, masz sporo czasu na wybranie odpowiedniego dla Ciebie kierunku, oswojenie się z pewnymi przedmiotami.

Nie musisz przecież od razu myśleć o studiach skrajnie humanistycznych, czy też wybitnie ścisłych.

[Cudownie, jakieś milion zdań mi się usunęło].

Reasumując: to tak jak ze zmuszaniem dziecka leworęcznego do posługiwania się prawą ręką. Nie męcz się, zmień jak najprędzej kierunek i nie patrz na innych. Oni nie będą żyć za Ciebie.

Link to comment
Guest Anonymous
mwk1, dowartościowałeś się wytykaniem błędów? To doprawdy żałosne.

Oczywiście - mój internetowy penor urósł co najmniej dwukrotnie. Jeśli zamierza iść do jakiegoś ogarniętego humana, musi się liczyć z tym, że na każdym kroku będzie się jej wytykać takie błędy.

Oni nie będą żyć za Ciebie.

Ewentualnie będą musieli ją później utrzymywać. :P

To tylko liceum... Ja kończyłem technikum elektroniczne, a jestem na filologii... Wielu znajomych kończyło licea o profilu humanistycznym, a wylądowali na biochemii.

Link to comment

Nie będzie się jej na każdym kroku wytykać takich błędów, nie strasz. Dobrze, że chociaż możesz robić to z czystym sumieniem, jako że jesteś na rzeczonym kierunku, prawda? ;>

Jeżeli naprawdę nie widzisz, że dziewczyna nadaje się na studia humanistyczne, to nie rozumiem jakim cudem sam siedzisz na onym. Bez obrazy.

Ewentualnie będą musieli ją później utrzymywać. :P

To akurat będzie ich dobra wola.

A tak już w ogóle to Ty myślisz, że co? Ci wszyscy studenci po kierunkach technicznych będą wielce mieli pracę? Wypuszczą ich w tak masowej ilości na rynek i wreszcie wyjdzie na jedno za parę lat.

Z takim podejściem najlepiej uciekać z kraju.

Jest tylu ludzi zmieniających kierunki studiów. Cóż w tym złego? Mają się dobrze, utrzymują się sami, ale przynajmniej nie robią czegoś pod wyłącznym naciskiem ogółu i "wiedzących lepiej". Mi się wydaje, że łatwiej przejechać się na swoich decyzjach, niż niby-swoich, wywołanych sztucznie przez resztę.

Link to comment
Guest Anonymous
Nie będzie się jej na każdym kroku wytykać takich błędów, nie strasz. Dobrze, że chociaż możesz robić to z czystym sumieniem, jako że jesteś na rzeczonym kierunku, prawda? ;>

Studiuję język obcy, polski już znam. :P

A tak już w ogóle to Ty myślisz, że co? Ci wszyscy studenci po kierunkach technicznych będą wielce mieli pracę? Wypuszczą ich w tak masowej ilości na rynek i wreszcie wyjdzie na jedno za parę lat.

Z takim podejściem najlepiej uciekać z kraju.

W ogóle czytałaś moje posty? To oczywiste, że za parę lat rynek pracy nasyci się inżynierami i sytuacja się odwróci. Praca po humanie oczywiście jest, ale jednak dla tych bardziej zdolnych, ogarniętych i potrafiących sobie w życiu poradzić. Będzie musiała być lepsza od innych - smutne, ale prawdziwe.

Mi się wydaje, że łatwiej przejechać się na swoich decyzjach, niż niby-swoich, wywołanych sztucznie przez resztę.

I tu się zgadzamy. Na swojej decyzji na pewno będzie mogła łatwiej się przejechać - ogranicza sobie możliwość późniejszych wyborów.

Link to comment

Twierdzisz, że praca po "humanie" jest dla bardziej ogarniętych, ale nadal nie bierzesz pod uwagę oczywistego wniosku: dziewczyna jest niewątpliwie słabsza z przedmiotów ścisłych. Jeżeli rzeczywiście zdecyduje się wykształcić na tego inżyniera, pracy też nie znajdzie, bo zupełnie nie będzie leżeć jej dana dziedzina. To jest jednak podstawa, jakieś zamiłowanie musi być. A skąd masz pewność, że nagle jej się odmieni i zmusi się do polubienia przedmiotów z którymi radzi sobie gorzej od swoich kolegów szkolnych? Jeszcze gorsze ryzyko niż w wypadku skończenia tych nieszczęsnych studiów humanistycznych.

I tu się zgadzamy. Na swojej decyzji na pewno będzie mogła łatwiej się przejechać - ogranicza sobie możliwość późniejszych wyborów.

I tu się nie zgadzamy, bowiem nie do końca jasno sformułowałam wypowiedź. ;>

"

Link to comment

Już nie mam siły pisać. Nawet na grobach dzisiaj mnie okrzyczano (matko, to też demotywujące; spotykać się z rodziną nad grobami zmarłych tylko po to, żeby wysłuchiwać o sukcesach w pracy, na uczelni i odpowiadać na pytania o to gdzie się wybieram na studia), kiedy napomknęłam coś o przeniesieniu się do innej szkoły.

Paranoja. W rodzinie można być albo architektem, albo lekarzem, albo prawnikiem. Szlag mnie zaraz trzaśnie...

Napiszę Wam jak coś wymyślę.

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • Cwaniaczek
    • Zielona.
  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Odpowiedziałam w pierwszym   Wyznaczam teraz @Vertigos i @Anarchist, a tematy to:  
    • yiliyane
      Już dawno nie byłam u lekarza państwowego. Nie chodzę za często do lekarzy, ale jak już idę, to raczej prywatnie. Prędzej człowiek umrze niż doczeka się wizyty na NFZ. Pół roku czekania na wizytę u lekarza rodzinnego, potem co najmniej półtora roku na wizytę u specjalisty. NFZ "opłaca się" tylko przy bardzo drogim leczeniu i takim, które może być odwleczone w czasie. Jeżeli jest pilna potrzeba wizyty u lekarza, zrobienia badań i postawienia diagnozy, to w naszym pięknym kraju takie są realia, że się człowiek tej wizyty państwowo nie doczeka. Powinien być państwowy, plus oczywiście możliwość otwarcia i prowadzenia prywatnych klinik i gabinetów. Całkowicie płatna służba zdrowia prowadziłaby do tego co jest w Stanach - że za byle wizytę z katarem dostajesz rachunek na tysiąc dolarów, w efekcie czego na leczenie stać tylko najbogatszych. Nie. Jak już wspomniałam, całkowicie wolny rynek w przypadku służby zdrowia spowodowałby, że większość ludzi de facto straciłaby możliwość leczenia się, bo nie byłoby ich na to stać. Teraz za wizytę u specjalisty płacisz, powiedzmy, 200 zł. To i tak dużo i wiele osób na to nie stać. Ale wyobraźmy sobie byle wizytę za 2 tysiące. Nie chcielibyśmy takiej sytuacji.
    • Kerosine
      @Gloria i @yiliyane, zapraszam  
    • yiliyane
      Nie. Nie mam takiej potrzeby. Stosuję filtry tylko na intensywne letnie słońce, a i też nie zawsze. Słońce rzadko mnie parzy. Ratują mnie włoskie geny Nie. Właściwie tylko na początku lata, kiedy skóra jest jeszcze zupełnie nieopalona po zimie, muszę uważać. W ten sposób trochę mnie przypiekło w czerwcu, kiedy byłam w termach (w Polsce) na świeżym powietrzu. Z kolei jak byłam teraz we wrześniu na Teneryfie, to w ogóle się nie smarowałam i nic mi nie było - bo skóra już się przyzwyczaiła do słońca. Opalanie się nie jest niczym złym, o ile robi się to z umiarem. Spiekanie się na raka, leżąc od rana do wieczora plackiem na plaży to zdecydowanie zły pomysł. Podobnie jak chodzenie na solarium. Ale lekka, naturalna opalenizna, która tworzy się latem, nie jest niezdrowa. Zupełnie nie wystawiając skóry na światło słoneczne blokuje się dopływ witamy D3. Kiedyś więcej się smarowałam kremami z filtrem i unikałam słońca i efektem było stężenie witaminy D3 na poziomie 7 ng/ml (gdzie norma to 31-50 ng/ml, a mój wynik uznawany jest za ciężki niedobór). Więc, jak we wszystkim, trzeba umieć znaleźć złoty środek. Może nie nazwałabym tego obawą, ale nie przepadam za efektami długiego siedzenia przed urządzeniami elektronicznymi. Najczęściej skutkuje to u mnie bólem głowy, silniejszym niż zazwyczaj.
    • yiliyane
      Nie mogłabym oddawać krwi, nawet gdybym bardzo chciała. Ze względu na problemy zdrowotne moja krew nie zostałaby przyjęta. Poza tym nie sądzę, żeby mój organizm zniósłby taki ubytek krwi. Przy krwiodawstwie pobiera się aż 450 ml krwi, co trwa 5-8 minut. Do morfologii pobiera się podobno do 5 ml krwi, a mnie już zdarzyło się raz zemdleć (spadek cukru najprawdopodobniej, spowodowany utratą krwi i byciem wiele godzin na czczo), wielokrotnie też robiło mi się słabo lub też mdliło mnie, ale poza tym obyło się bez większych konsekwencji. Tak więc w moim przypadku bycie dawcą krwi odpada.
  • Recent Status Updates

    • Anarchist

      Anarchist

      Och, te remonty w mieście, nie widać końca :C 
      · 2 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      2
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      1
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    9 posts
    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Anarchist
    Anarchist
    2 posts
    Celt
    Celt
    1 post
    Gloria
    Gloria
    1 post
    trombalski300
    trombalski300
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    40 posts
    Anarchist
    Anarchist
    38 posts
    yiliyane
    yiliyane
    19 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    816 posts
    yiliyane
    yiliyane
    705 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    637 posts
×
×
  • Create New...