Jump to content

moda? styl, czy narzucone zdanie?


maleñka

Recommended Posts

Posted

Co sądzicie o modzie? O tym co jest "trendy"? Boicie się, że jak ubierzecie się inaczej, to inni Was odrzucą?

Gdyby Wam się nie podobały modne ubrania, miałybyście odwagę ubrać się inaczej, wiedząc jaka będzie reakcja "koleżanek"?

Boicie się mieć własny styl, widząc jak wiele dziewczyn ulega modzie i traktuje dziewczyny mające własne zdanie na ten temat?

Link to comment
Posted

jestem typem który "mode" omija moze nie szerokim łukiem ale totalnie mnie to nie interesuje. wsród bardzo modnych kolezanek wyglądałam zapewne.. mniej modnie ;) jako ze codzień miałam rewie mody- wiem co i jak ale zupełnie nie mam ochoty stosowac tego na sobie. nie lubie getrów pod spodniczke, balerinki mnie nie pociągaja etc.

nie przejmuje sie bardzo ubiorem choc wydaje mi sie ze stworzyłam cos na kształt własnego stylu choc nie jest on całkowicie zamkniety. i nie. nie chce tak tego nazywac. ide do sklepu i wsród tony rzeczy z najnowszej kolekcji czyli czytaj modnych wygrzebuje te które mi sie podobaja po prostu. dodatkowo łacze je ze starymi scierkami które absolutnie uwielbiam- ale nie figurują one na liscie pożądanej pzrez ogół garderoby. nie wyglądam jak dziwoląg ale zzadna z moich kolezanek nie spojrzałaby pewnie na 80% mojej garderoby.

zdecydownie nie robie z ubierania sie filozofii- zakładam na grzbiet to co mi sie podoba, zeby bylo zgodne z moim pojeciem estetyki.

Ubranie istnieje dlatego ze nie mozeny chodzic nago- a ze moze spełniac funkcje estetyczne- to tylko plus.

czasy kiedy "manifestowałam"- juz dawno sie skonczyły. tak byłam kiedys moze nie super joł ale mroczna. tzn przynajmniej czarna. zdecydownie mi przeszło choc nadal czern stanowi ok 65% mojej garderoby- ale jest kobieca i klasyczna. po prostu czerń- bez zadnych podtekstów, ideologii-zadnego związku z muzyka czy subkultura. lubie tez sukienki, przez ostatni rok wybuchło we mnie poczucie jakiejs... kobiecosci? w kazdym razie lubie to podkreslac. nie mylic z chodzeniem z gołym tyłkiem.

szczerze mówiąc buja mnie kto jak sie ubiera. jasne ze moze byc to podpowiedz ale tyle razy moje osądy były błedne ze teraz daruje sobie wypowiedz na temat ogólu. moda moze byc fajna o ile nie wykoślawia. ktos kto podąza za modą ale robi to ślepo, nie dopasowując jakis rad do własnej sylwetki- robi sobie krzywde i tyle.

a. i jeszcze jedno. bzdurą dla mnei jest kiedy niektórzy twierdzą "tak mam włąsny styl" po czym patrze na połowe ich kolezanek/kolegów które ubrane są prawie tak samo.

własny styl mylony jest z szokowaniem. czerwone włosy i fioltowe sznurówki nie swiadcza od razu o "stylu". zwłaszca ze na te same pomysły szokowania wpada wieeele osob.

uf.długo. mam za duzo zcasu chyba. no tak- zresztą nawet jeszce sie nie ubrałam

Link to comment
vice versa
Posted

moda, to coś w czym nalezy wybierać.

nie stoje do niej okoniem, ale biorę z niej coś co mi się podoba i co będzie w moim stylu.

Link to comment
Posted

nie boje sie niczego, ubieram sie jak mi pasuje. nic mnie nie obchodzi co sadzą inni. Lubie zakłac mini i jakies bluzeczki upięte...czy spodnie jeansowe i top. buciki ze szpicem...wlosy rozpuszczone najczesciej....ale teraz jak sa gorące to chodze caly czas w spodniczkach...:) to lubie

Link to comment
Kobieteria
Posted

Nie interesuje mnie to specjalnie i nigdy nie sugerowałam się najnowszymi trendami kupując ciuchy.

Ubieram się w to, co mi się podoba, w czym dobrze się czuję i korzystnie wyglądam.

Nie jestem nawet w stanie powiedzieć, co na tą chwilę jest modne. Leginsy do mega-minispódniczek? Balerinki? Szeroki opaski do włosów? Akurat żadna z tych rzeczy mi się nie podoba. Szczególnie jeśli identyczną ma co druga dziewczyna na ulicy. Widok dość komiczny.

Jedno z czego się cieszę to, że ustabilizowały się trendy co do włosów.

Do niedawna były tylko dwa dopuszczalne kolory - najczarniejszy z czarnych lub najblondziejszy z blondów.

No i słynne buty z czubami. Tragedia. Słusznie przeminęły.

Każdy robi to co lubi, ale...

Moda przemija.

Styl pozostaje.

;)

Link to comment
Posted

kiedyś wybrałam się z "koleżankami" na miasto. były to typowe dziewczyny, mające wszystko prosto z wystaw. w pewnym momencie minęła nas dziewczyna - balerinki, legginsy, krótkie spodnie na szelkach (wkurzająca część garderoby, a 60% mojego otoczenia takie ma), bluzeczka cała różowa i brokatowa, szeroka opaska.

a co na to dziewczyny?? Zaczęły piszcześ jedna przez drugą, jaki to ta dziewczyna ma STYL, że one też muszą sobie taki wypracować itp. spytałam się potem jednej z nich, co tamta miała w sobie, czego one nie mają... jaką otrzymałam odpowiedź?

-jej spodnie były z Reportera, a nasze są tylko z Reserved...

kogo nie dobiją takie dziewczyny???? :/

mnie one coraz mniej lubią z czego jestem po części dumna... czemu? bo jestem na bakier z modą. wszystkie dziewczyny noszą szorty i tuniki, a ja kwiecistą spódnicę i koszulę w kratkę. mało kto mnie lubi - oczywiście, że oceniają po wyglądzie. i co z tego? to o nich świadczy, nie o mnie.

miałyście podobne przypadki?

Link to comment
Kobieteria
Posted

Wiele dziewczyn z mojej licealnej klasy miało podobną filozofię... Idiotki trzeba ignorować, ale ogólnie nie skreślać ludzi z góry tylko za to, jak są ubrani bo czasami i różowa lala może być sympatyczna, zabawna i inteligentna.

Link to comment
Posted

tego jestem pewna, też kiedyś (podkreślam KIEDYŚ :D) taką byłam :P

chociaz nie piszę tutaj, że jestem jakaś super sympatyczna zabawna i inteligentna... :D

ale na serio to różową lalą nie byłam ze względu na to, ze to mi sie podobało, tylko żeby mnie otoczenie zaakceptowało... dopiero po jakimś czasie zrozumiałam swój błąd... że nie warto zadawać się z osobami wśród których panuje przekonanie, że nie będą rozmawiały z osobami ubranymi niemodnie...

Link to comment
Posted

Omg baleriny, czarne leginsy do miniówek etc. to jest imo żal.pl :P . Śmiać mi się chce z tych wszystkich klonów na ulicy noszących takie ciuchy :P .

Link to comment
Posted

jednak większość facetów na to leci...

sorki - ale tych imprezowiczów, z którymi nie da się pogadać :P

na szczęście nie wszyscy są tacy.

mam jeszcze jedną dobijającą historię z mego życia. ostatnio zaczęłam kręcić z jednym chłopakiem i gdy dowiedziała się o tym jedna z plastików, jej pierwszym pytaniem było... jakie on buty nosi. zupełnie mnie zatkało, ale powiedziałam, że nie zwróciłam na to uwagi, a ona, że jak to, że przecież buty są najważniejsze... tak jej wybuchnęłam w twarz śmiechem, że się do mnie do teraz nie odzywa... :P :P

Link to comment
Posted

e tam.., jak dla mnie temat zupełnie nie wart gadania ;) chorych przypadków jest wiele ale mimo wszystko wierze ze są one denerwująca ale mniejszoscią. nie ma sie co przejmować ;)

Link to comment
Posted

a takim razie... zazdroszczę, skoro nie żyjesz w takim otoczeniu jak ja (patrz: tysiące sklepów, a plastików jeszcze więcej)

może dla Ciebie nie warte gadania... ale jak coś wkurza to nie lepiej żebym się wygadała??

nie wiem. pisz co chcesz - ja tam mam swoje zdanie :P

Link to comment
Posted
a takim razie... zazdroszczę, skoro nie żyjesz w takim otoczeniu jak ja

Obie jesteście z Neverlandu więc chyba jednak w tym samym otoczeniu :P .

Link to comment
Posted

a Ty chyba nigdy w Neverlandzie nie byłeś :D

znajdź mi miejsce bardziej zróżnicowane politycznie, społecznie i kulturowo :D

Link to comment
Posted
a takim razie... zazdroszczę, skoro nie żyjesz w takim otoczeniu jak ja

Obie jesteście z Neverlandu więc chyba jednak w tym samym otoczeniu :P .

:lol: wybitnie Ci sie udało Wizz ;)

:lol:

oprócz tego ze jestem z Neverlandu ;) to mieszkam w stolicy. mieszanka rózna. ja bym powiedziała ze centrum to dzielnica lansu. ale przyzwyczaiłam sie i wole skupic sie na znajomej jednostce z która ide czy tez na sobie samej niz całym potoku dziwolągów ilanserów przechodzących obok. tysiace bananowych dzieciaków-ale co oni mnie obchodzą?

Link to comment
Posted

Noszę to co mi się podoba, niezależnie od tego czy jest modne :)

Link to comment
Posted

Hmm ... a ze mna to zazwyczaj tak jest , że to co jest aktualnie jest modne , to mi się nie podoba :/ zreszta " staram się " miec swój styl i nosic to , co mnie sie podoba. Nie ubieram sie jakos tak agwarandowo czy szokujaco . Ale nie powiem , przywiazuje wage do ciuchów . A poza tym jak to juz pisała nasza niezastapiona Kobieternia ;) nie lubię wygladac tak jak 3 / 4 dziewczyn na ulicy - takze uwazam , ze jest to komiczne ... :D

Kiedys przejmowałam się , ze kolezanki bedą sie ze mnie nabjać , czy cos podobnego . Teraz z tego juz wyrosłam . Jezeli im sie nie podoba moj styl , no to one maja problem , nie ja :)))a poza tym uwazam , że ocenienie kogos po ubraniu jest baaardzo dziecinne i niedojrzałe . Tyle ode mnie ;)

Link to comment
Posted

Ja wyznaję taką zasadę - noszę tylko to co mi się podoba, niezależnie od tego, czy jest to w modzie, czy też nie.

Jakoś nigdy nie interesowałam się modą, która akurat była na czasie. Zawsze śmieszy mnie widok, gdy idę po mieście i widzę dziewczyny, z których większość jest bardzo podobnie ubrana, śmiesznie to wygląda ;)

Nie posunęłabym się do tego, żeby założyć coś co mi się nie podoba/źle się w tym czuje, jedynie dlatego, że jest to akuratnie w modzie.

Link to comment
*Dominika*
Posted

Zgodnie z chórem krzyczę z wami, że nie przeżywam tego, że teraz są modne balerinki, a jutro będą gumowce (o, fuck - już są - znowu nie jestem za bardzo na czasie -_-v).

Nie wzruszam się że teraz jest modne to i tamto, chociaż ucieszyłam się, że "weszło w modę" złoto, bo je uwielbiam. Jest niesamowicie kiczowate, ale tak zajebiście lansersko wygląda.....

Ale za to nie mogę znieść zestawu: opaska szeroka w grochy (kolor dowolny), bluzeczka na ramiączkach, na to opięte bolerko, spódnica z falbanami, rozkloszowana (najlepiej w grochy), pod to leginsy (jaskrawe kolory, choć teraz widze takie białe pantalony z koronką), a na stópki balerinki. A najzabawniej wygląda tłum dziewcząt idących tak właśnie ubranych.

I wiecie co? Ten motyw z mundurkami w szkole nie jest taki zły, bo panienki i tak ubierają się tak samo ;)

Link to comment
Posted

I wiecie co? Ten motyw z mundurkami w szkole nie jest taki zły, bo panienki i tak ubierają się tak samo ;)

dokładnie. co za róznica?

od kiedy grochy i paski zaczęły byc modne to jedyny raz w zyciu bylam "trendy" bo od zawsze palałam miloscią do tychze wzorów i zgromadziłam w zyciu kolekcje ubrań które nagle przestały byc niemodne.ale nie mineło duzo czasu kiedy przeklełam w duchu ta mode. wychodze w bluzce która mam od lat 3-4 i dowiaduje sie ze sie lansuje. no cóz. 8)

o,albo-od autentycznie lat[od podstawówki(mam dowody w postaci zdjec)] preferukje ubrania czarno-białe, paski etc.znajomi mnie w nich widzieli nie raz. wychodzimy kiedys do miasta ja ubrana jak zawsze- i nagle słysze-o...cos powiałaś stylem emo...

ale w sumie to tylko opowiadam to jako anegdote-zalu nie mam. buja mnie to

Link to comment
Posted

Ja czytam dużo artykułów o modzie, oglądam wiele zdjęc i propozycji. Ubieram się w to co mi się podoba, a nie koniecznie w to co moda nakazuje :P Np. nie mam obecnie żadnej bluzki w groszki czy nawet spodni rurek, bo po prostu lepiej mi się chodzi w jakiś innych i to inne spodnie pasują do mojej figury :P Jednak często zakładam jakiś szczególny dodatek, który zwraca na mnie uwagę- lubię to :) Nie boję się, że ktokolwiek mnie odrzuci, bo to moja sprawa jaik się ubieram, a ludzi nietolerancyjnych ja też tolerować nie będę :P

No to właśnie ja nie zawsze "idę" z modą. Często noszę coś co jest modne cały czas (jeansy, jakieś fajne t-shirty czy cokolwiek zwykłego...)

Nie boję się mieć własnego stylu :)

Link to comment
*Dominika*
Posted

A kiedyś przeczytałam w jednym z kobiecych pism "Musisz mieć w szafie porwane spodnie!", a w następnym numerze "Wyrzuć ze swojej garderoby podarte spodnie, bo już nie są modne w tym sezonie" (czasopismo jest miesięcznikiem).

Jeżeli miałabym być za pan brat z modą to musiałabym mieć naprawdę nic większego do roboty i - nie oszukujmy się - sporo kasy. Chociaż w sumie moda ciągle powraca, to można zawsze pogrzebać w szafie babci i mamy lub pochodzić po lumpeksach;).

Link to comment
Lady Black
Posted

ja się przyznam, że staram się śledzić nowości trendowe, ale mam swój własny styl z którym mi dobrze, a z modowych hitów wybieram raczej dodatki. Na świecie jest tak dużo stylów jak ludzi

Link to comment
*Dominika*
Posted
Na świecie jest tak dużo stylów jak ludzi

Wiesz, patrząc na rzesze nastolatek ubranych w to samo powątpiewam w twoją teorię ;).

Link to comment
Posted

Nie boję się mieć własnego stylu, bo uważam, że nie ma się czego bać. Noszę to co mi się podoba. :wink:

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • angelika48
  • Najnowsze posty

    • Gloria
      Czy byłaś z tym u lekarza?
    • Gloria
      Cześć! Może sytuacja wynika z tego, że używasz prezerwatywy podczas stosunku. Musielibyście kiedyś spróbować bez (jeżeli taka możliwość wchodzi w grę). Skoro jesteś przyzwyczajony zaspokajać się w inny sposób, to musiałbyś w jakiś sposób przestawić się na to, aby osiągać orgazm podczas stosunku. Z drugiej strony, jesteś w dosyć komfortowej sytuacji, bo możesz przez długi czas uprawiać seks bez orgazmu. Wielu mężczyzn dużo by za to dało. Myślę, że możesz mieć pewną blokadę w głowie - zresztą sam o tym piszesz, że dużo o tym myślisz itp... Jak wypiłeś alkohol to było w porządku i do tego byłeś podniecony... Na pewno nie ma co sobie narzucać presji - ważne, abyście czuli się dobrze robiąc to, a nie myśleli o tym, czy tak ma być itp. Jak to dalej widzisz... ?
    • Gloria
      @types i jak?
    • Rafał Skura
      Witam, mam problem. Jestem mężczyzną, wiek 30+, posiadam partnerkę, kobietę 25+, z którą jestem w związku już 8 miesięcy, seks uprawiamy już od 7 miesięcy, kochamy się, dogadujemy się, ufamy sobie, staramy się dla siebie, czujemy się ze sobą komfortowo, seks zawsze w prezerwatywie, ponieważ nie chcemy ciąży oraz partnerka nie korzysta z innych form antykoncepcji, nie mieszkamy razem, więc seks uprawiamy raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, jak się uda. Ważę 90 kg przy wzroście 180 cm. Rok przed poznaniem partnerki schudłem 25 kg w ciągu niecałego roku. Nie palę papierosów, nie zażywam narkotyków, nie biorę leków antydepresyjnych ani żadnych innych na stałe, nie mam stwierdzonej depresji, piję alkohol 2-3 razy w tygodniu po kilka piw.   Problem polega na tym, że nie jestem w stanie osiągnąć orgazmu w trakcie stosunku, seksu waginalnego. Orgazm osiągam tylko wtedy, kiedy partnerka robi mi dobrze ręką, handjob , a i wtedy zdarzają się problemy, potrzeba czasu, czasem się nie udaje (lub gdy sam się masturbuję na osobności, wtedy nie ma problemów).   Mimo wieku 30+, jest to moja pierwsza partnerka seksualna (niestety, tak czasem w życiu bywa) więc nie ma poprzednich doświadczeń. Jestem również pierwszym partnerem seksualnym mojej dziewczyny. Przez większość dorosłego życia masturbowałem się przy użyciu ręki (przeważnie oglądając filmy pornograficzne różnej treści) i nigdy nie miałem problemów z osiągnięciem erekcji oraz orgazmu, nigdy nie było z tym problemu, nigdy nawet nie było wątpliwości, że erekcja lub orgazm będzie. Rozumiem, że mogło tutaj dojść do pewnego uwarunkowania masturbacyjnego, przyzwyczajenia organizmu do konkretnej stymulacji w celu osiągnięcia orgazmu. Próbuję z tym walczyć. Staram się ograniczać, wykluczać masturbację. Jeżeli uprawiam seks z dziewczyną w weekend, to potem cały tydzień nie masturbuję się, na kolejny weekend jestem napalony i chętny, uprawiamy seks, mam erekcję, czuję podniecenie, ale nie mogę dojść w trakcie seksu. Musimy przestać i dziewczyna kończy mi ręką. Dziewczyna jest wyrozumiała, stara się, pyta co może zrobić lepiej, próbuje mi pomóc, inicjuje i wymyśla sposoby na to, aby było mi lepiej.   Podczas pierwszego razu pojawił się problem z zaburzeniami erekcji, penis wstał, założyłem prezerwatywę ale w trakcie próby penetracji opadł i potem ze stresu i nerwów nie dało się kontynuować (dziewczyna była wyrozumiała). Zakładam, że był to typowy problem stresu związanego z pierwszym razem. . Kolejne próby były bardziej udane, była erekcja, penetracja, seks w prezerwatywie ale bez orgazmu. Początkowo nawet trudno było osiągnąć orgazm wywołany handjob partnerki. Po 2-3 próbach się udało.   Od tego czasu przyjęliśmy taktykę uprawiania seksu dla przyjemności, do momentu aż się zmęczymy a następnie w celu osiągnięcia orgazmu partnerka kończy mi ręką. Jednak uważam, że tak nie może być. Partnerka w trakcie seksu również nie jest w stanie osiągnąć orgazmu pochwowego, Osiąga łechtaczkowy podczas stymulacji ręcznej z mojej strony. Zabawy oralne również wykonujemy dla przyjemności bez orgazmu. Nie ma zabaw analnych.   Seks uprawiamy głównie w sytuacjach komfortowych, w mieszkaniu bez innych domowników, w pokojach hotelowych.  Seks uprawiamy zarówno na trzeźwo jak i po alkoholu, po kilku piwach, po niewielkich ilościach wódki. Seks uprawiamy głównie w pozycjach na pieska i na misjonarza. Jeden jedyny raz udało mi się dojść w trakcie seksu w pozycji na misjonarza, w prezerwatywie, byłem bardzo podniecony oraz po niewielkiej ilości alkoholu. Mimo wielu prób wcześniej i potem w dokładnie takich samych warunkach, więcej razy się nie udało.   Po takim czasie, w trakcie seksu czuję presję, staram się i próbuję dojść w trakcie seksu, jednak się to nie udaje. Im bardziej myślę o tym, że powinienem dojść, tym bardziej się nie udaje. Nawet jak staram się nie myśleć o tym, żeby dojść to i tak z tyłu głowy o tym myślę i nie potrafię. Zaczynam się stresować, czasem penis opadnie, czasem nie, ale orgazmu nie ma. Stosunki z penetracją potrafią trwać i po 15-20 i więcej minut ale bez orgazmu. Po tym wszystkim dziewczyna musi mi robić ręką dodatkowe 5-10 minut zanim dojdę. Nie ma różnicy czy jestem zestresowany i zmęczony po pracy czy wypoczęty i w dobrym humorze, efekt jest taki sam.   Mimo tego, jeżeli czasem jestem sam i chcę spróbować się masturbować, to nigdy nie mam problemu, wzwód jest, orgazm jest w przeciągu kilku minut.   W trakcie seksu staram się angażować, zapewnić przyjemność zarówno partnerce jak i sobie. Próbowałem nawet skupić się tylko na sobie, jednak nie robi to różnicy. Nie wiem co mogę zrobić aby osiągnąć orgazm w trakcie seksu. Nie używamy żadnych gadżetów erotycznych, jedynie prezerwatywy do seksu i lubrykant na bazie wody do handjob.   Partnerka mówi, że jej to nie przeszkadza.... no ale wiadomo, że tak. A nawet jeśli nie.... to mi to przeszkadza. Czy są jakieś sposoby na uzyskanie szybkiego, szybszego lub jakiegokolwiek męskiego orgazmu w trakcie seksu?   Być może ktoś był w podobnej sytuacji i wie jak nam pomóc? Sytuacja się nie zmienia zbyt specjalnie od początku związku. Łatwiej mi osiągnąć orgazm podczas handjob od dziewczyny, rzadziej penis opada w trakcie seksu, ale dalej nie ma orgazmów w trakcie seksu. Nie korzystaliśmy jeszcze z pomocy psychologa ani nie mówiliśmy nikomu o naszych problemach. Starałem się zawrzeć jak największą ilość informacji. Jeżeli potrzeba więcej informacji to chętnie ich udzielę.    Pozdrawiam.  
    • Vatslav
      wiele razy kupowalam kosmetyki tej firmy
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      5
    2. 2
      Nieprzenikniona
      Nieprzenikniona
      3
    3. 3
      yiliyane
      yiliyane
      3
    4. 4
      Love20
      Love20
      1
    5. 5
      rotting_humanoid
      rotting_humanoid
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    16 posts
    Nieprzenikniona
    Nieprzenikniona
    6 posts
    Vatslav
    Vatslav
    5 posts
    yiliyane
    yiliyane
    5 posts
    wardrum
    wardrum
    5 posts
    Cranche
    Cranche
    5 posts
    types
    types
    4 posts
    Gloria
    Gloria
    4 posts
    Kalafior_Grozy
    Kalafior_Grozy
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    74 posts
    yiliyane
    yiliyane
    63 posts
    patolove
    patolove
    51 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    478 posts
    yiliyane
    yiliyane
    448 posts
    wardrum
    wardrum
    162 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up