Kamiira

Powstanie Warszawskie

Recommended Posts

Błąd przywódców czy piękny zryw narodowy? Czy w dzisiejszych czasach jesteście w stanie oddać życie, zdrowie za ojczyzne? Rozumiecie heroizm powstańców?

Share this post


Link to post

Nie wiem czy w dzisiejszych czasach można oddać życie za ten piękny kraj, który jest rządzony przez hołotę z Wiejskiej... :(

Share this post


Link to post

Hubertus wiesz w dwudziestoleciu miedzywojennym nieraz nieporównywalnie większa hołota rządziła i jakos byli tacy co chcieli ginąc. ;) Niemniej osobiście nie uważam żeby była to sprawa za która warto by było oddawać życie.

Co do samego powstania to można się spierać na ile było sensowne. Strategia akcji Burza (w ramach której odbyło się powstanie) zdawala się być dobra, niemniej taktyka, przygotowanie i nieudolność dowodców miały swój spory udział jeśli nawet nie w samej klęsce (bo nawet przy lepszej organizacji ta mogłabyć nieuniknona ) to już z pewnoscią w jej rozmiarach.

Share this post


Link to post

Sam nie wiem, moim zdaniem zależy z jakiej perspektywy się patrzy. Mając ówczesną wiedzę pewnie wziąłbym udział w powstaniu, natomiast dziś wiedząc że powstanie będzie skazane na klęskę, raczej nie.

Share this post


Link to post

Kto mógł przewidzieć, że Rosjanie nie wejdą do miasta z pomocą? Powstanie miało być szybkie i skuteczne. Myślę, że powstańcy po pewnym czasie sami wiedzieli, że nie mają szans na zwycięstwo, ale walczyli dalej. I to jest właśnie piękne.

Gdybym mógł wtedy żyć to z pewnością wziąłbym udział. Chciałbym nawet tam zginąć. Nie ma lepszej śmierci niż takiej z poczuciem wolności, spełnionego obowiązku. Czy w razie konieczności powstanie doszło by do skutku w dzisiejszych czasach? Myślę, że nie. Nie wyobrażam sobie walki z dresiarzami i hipsterami u boku.

Share this post


Link to post

Tragedia. Wielka tragedia spowodowana głupim zrywem romantycznej młodzieży. Niestety, PW było porażką, zresztą, to wie każdy. Poza tym, dziwi mnie, że co roku obchody rocznicy PW są wielkim wydarzeniem, a o Powstaniu Wielkopolskim to często nawet nie raczą wspomnieć w wiadomościach.

Czy w dzisiejszych czasach jesteście w stanie oddać życie, zdrowie za ojczyzne?

Nie. Nie łączą mnie żadne wyższe uczucia z tym krajem.

Share this post


Link to post
Tragedia. Wielka tragedia spowodowana głupim zrywem romantycznej młodzieży.

To akurat jest bzdura, PW nie było żadnym spontanicznym zrywem, to była (źle) zaplanowana akcja militarna która była częścią większego planu.

Poza tym, dziwi mnie, że co roku obchody rocznicy PW są wielkim wydarzeniem, a o Powstaniu Wielkopolskim to często nawet nie raczą wspomnieć w wiadomościach.

Wiesz wygrywanie niezbyt pasuje do naszej martyrologii, cięzko czuć się "moralnym" zwyciężcą ;D

Share this post


Link to post

Nie potrafię sobie poradzić z powstaniem warszawskim. Z jednej strony trzeba doceniać inicjatywę, ale w większej mierze uznaję to wydarzenie za jakąś grandę.

Najbardziej boli mnie wychwalanie pod niebiosa "małych powstańców", ba! jest nawet pomnik takowego. Jak można robić bohatera z dzieciaka, któremu wciska się w rączki broń? Niby fajnie, ze taki maluch, a taki patriota, ale jakoś się tak nie mówi na murzyńskie dzieci w którymś z krajów afrykańskich.

Patrzę na to wydarzenie z perspektywy jego skutków, a były one dla cywilów tragiczne. Z drugiej strony był to zryw pokazujący wolę przetrwania nie pod butem ZSRR. Ale czy to nie była za wysoka cena?

Gdyby teraz wybuchła wojna, to albo uciekłabym daleko, daleko stąd, albo działałabym na polu, no nie wiem, szpiegowskim? Na pewno nie wyszłabym i nie walczyłabym oko w oko.

Share this post


Link to post
ale jakoś się tak nie mówi na murzyńskie dzieci w którymś z krajów afrykańskich.
Bo w Polsce dzieciaki same garnęły się do walki, bezsprzecznie o wolność swojego kraju, oddziały AK nie porywały tych dzieci z ich domów, nie szprycowały narkotykami i nie gwałciły w wolnym czasie; taka subtelna różnica.
Na pewno nie wyszłabym i nie walczyłabym oko w oko.

I dziwisz się że te dzieciaki dzisiaj wzbudzają zachwyt. I "nawet" mają swój pomnik.

Share this post


Link to post
Bo w Polsce dzieciaki same garnęły się do walki, bezsprzecznie o wolność swojego kraju, oddziały AK nie porywały tych dzieci z ich domów, nie szprycowały narkotykami i nie gwałciły w wolnym czasie; taka subtelna różnica.

Dodam tylko, że dzieci walczyły tylko gdy naprawdę musiały. Dzieci przeważnie nosiły meldunki, amunicję itp. ponieważ łatwiej poruszały się w ruinach, w razie potrzeby mogły się schować niemal wszędzie i z powodu swoich rozmiarów były trudniejsze do zauważenia.

PW nie było żadnym spontanicznym zrywem, to była (źle) zaplanowana akcja militarna która była częścią większego planu.

Akcja była zaplanowana dobrze, ale zabrakło czasu. To dlatego nie każdy powstaniec posiadał broń. Gdyby powstanie nie wybuchło to przyszłaby "Bratnia pomoc od Narodu Sowieckiego" Już nie wybuchło by powstanie, możliwe, że do dzisiaj istnielibyśmy jako Polska Socjalistyczna Republika Radziecka. Ciężko przewidzieć przebieg historii...

Poza tym istnieje jeszcze kwestia nastrojów społecznych. Ludzie sami garnęli się do walki. Odkładanie decyzji o powstaniu mogło skutkować tym, że ludzie sami by wyszli. Bez żadnego dowództwa. Skutki takiej walki łatwo przewidzieć.

Nie. Nie łączą mnie żadne wyższe uczucia z tym krajem.

Skoro z krajem nic cię nie łączy to wyjedź za granicę i postaraj się o obywatelstwo. Będziesz więcej zarabiał i łatwiej dostaniesz się do lekarza, same plusy. Życie nie polega na tym by mieć jak najładniejszy telewizor, a na tym by posiadać jakieś ideały.

Share this post


Link to post

Akcja była zaplanowana dobrze, ale zabrakło czasu. To dlatego nie każdy powstaniec posiadał broń. Gdyby powstanie nie wybuchło to przyszłaby "Bratnia pomoc od Narodu Sowieckiego" Już nie wybuchło by powstanie, możliwe, że do dzisiaj istnielibyśmy jako Polska Socjalistyczna Republika Radziecka. Ciężko przewidzieć przebieg historii...

Oj akurat nieudolność dowódcy miała spory udział w kwestii uzbrojenia, część stracono już podczas zbyt późno ogłoszonej mobilizacji. "Genialnie" też została wymyślona godzina rozpoczęcia (17) chyba tylko po to, żeby zniwelować efekt zaskoczenia.

Co do historycznych gdybań to Twoje są dość dziwaczne. Tak naprawde powstania mogło nie być i nic by to w kwestii komunizmu nie zmieniło, a jeśli już to w nieco inny sposób. Może Niemcy broniliby się dłużej w Warszawie i może Amerykanom nie chcialoby się czekać na Stalina w Berlinie, niemniej podział byłby ten sam. Zresztą Warszawiacy i tak na tę "bratnią pomoc" podczas powstania czekali!!! I to nie tylko wtedy kiedy powstanie zmierzało ku oczywistej katastrofie, ale już w fazie planowania.

Nie. Nie łączą mnie żadne wyższe uczucia z tym krajem.

Skoro z krajem nic cię nie łączy to wyjedź za granicę i postaraj się o obywatelstwo. Będziesz więcej zarabiał i łatwiej dostaniesz się do lekarza, same plusy.

Zdaje sie że mylisz różne rzeczy brak uczuć wyższych z brakiem związków.

Share this post


Link to post

Będę zlinczowany? Zapewne, czyli nic się nie zmieniło :P

PW było wg mnie zrywem głupim, w jej skutek cała stolica (którą się śmiesznie stała, bo królowi nie chciało się zapylać do Krakowa) została zrujnowana do fundamentów. Po wojnie, kiedy uzyskaliśmy "wolność" ową stolicę trzeba było naprawić... kosztem innych miast. Dla jednego miasta (którego już nie było praktycznie) zdemontowano prawie cały kraj. Mówię to z perspektywy swojego własnego miasta. Kiedyś jeździły u mnie tramwaje (czego nie ma nawet w stolicy mojego województwa), był mały stadion i funkcjonowała kolej, mieliśmy całkiem dobrze rozwinięty przemysł i handel, miasto się rozwijało. I nagle, dla jakiejś rozwalonej Warszawki moje miasto zdemontowano i cofnięto w rozwoju o 50lat. Zabierano nawet kable i rury kanalizacyjne z domów mieszkańców, bo potrzeba na odbudowę miasta położonego 500 km na wschód... Więc zobaczcie, że nie mówię tutaj o najbliższych okolicach, ale o drugim końcu kraju. Ile miast zostało tak zniszczonych?

Samo stwierdzenie, że Polacy się nie spodziewali, że Rosjanie nie wkroczą do Warszawy im pomóc jest naciągana. Warszawiacy chcieli ją odbić właśnie samodzielnie, przyjąć "przyjaciół z wschodu" jako gospodarz, do WOLNEJ Warszawy, ale no Polacy zawsze byli beznadziejnymi romantykami i jak zwykle ich cały plan cholera jasna wzięła i rozpidziła ten padłów w pył.

Sama postawa bardzo szlachetna, że nie dali się jak króliki na odstrzał, ale z perspektywy patrzenia w przyszłość zdecydowanie lepiej jest poprzeć Czechów, którzy... nie zrobili nic i im się opłaciło. Teraz Praga jest kwiatem kulturalnym wschodniej Europy, chętnie odwiedzana i piękna. Czy można to samo powiedzieć o Warszawce? Same Czechy są rozwijają bajecznie, to Polacy pracują w Czechach, nie na odwrót.

Czy broniłbym kraju? Raczej nie, nie umiem się określić. Walczyłbym za mój dom, za swój region, województwo i te obok mnie. A czy umiałbym pójść na jego drugi koniec, nie wiem i nie będę deklarował żadnego tak lub nie, bo to i tak bez sensu.

Share this post


Link to post

No to tak Wulf:

Nie chcę wybielać przywódców, ale to tylko zwykli ludzie. Presja pod jaką pracowano wręcz zmuszała do popełniania błędów strategicznych i logistycznych. Szkoda, że tak dużo broni przepadło (chodzi mi zarówno o PMy wysłane do wschodniej AK jak i o odkrycie skrytek). Jednak ilość broni była wystarczająca by powstanie miało szansę sukcesu. Nie było to porywanie się z motyką na Słońce.

Dlaczego akurat 17? Szczerze mówiąc nie wiem. Jednak co do kwestii zaskoczenia to nie zgadzam się z Tobą. Jeśli masz na myśli noc to niestety, byłby to dosyć słaby pomysł. Niemieckie patrole widząc grupkę ludzi byłyby pełne podejrzeń, a po braku reakcji tłumu żołnierze otworzyli by ogień. Chyba, że miałoby to być wciąganie Niemców w mrok bocznych uliczek i podrzynanie im gardeł. Niestety to bardziej pasuje do filmu niż do życia. Gdyby nie meldunki konfidentów które doprowadziły do alarmu garnizonu to zaskoczenie było by pierwszej klasy.

Nie wiem co jest dziwacznego w moich gdybaniach. To, że liczono na pomoc sowietów jest praktycznie oczywiste. Sowieci mieli jednak wkroczyć z pomocą do miasta ogarniętego walką. Mieliśmy się pokazać jako naród, a nie teren III Rzeszy który można zagarnąć. Nikt jednak nie przewidział, że pochód Armii Czerwonej się zatrzyma i poczeka aż Warszawa się wykrwawi.

Komunizm niestety nas nie ominął, ale istnieliśmy jako osobne państwo - PRL. Gdybyśmy zostali wchłonięci i istnieli jako Polska SRR to nie myśl, że wyszlibyśmy z komunizmu tak łatwo jak w 89r. Jeśli nie jesteś przekonany to spójrz na daty odzyskania niepodległości przez naszych wschodnich sąsiadów.

Związki z krajem to język, miejsce urodzenia, rodzina itp. Nic co może zatrzymać (rodzinę można zabrać).

Emigracja nigdy nie była tak łatwa, granice są otwarte, a języka można się nauczyć w kilka lat. Po co się tu męczyć skoro można żyć wygodniej?

Post jest mocno okrojony, ale niestety poprzedni skasował mi się tuż przed wysłaniem. Nie chcę poświęcać kolejnej godziny na odtworzenie go. Ten pisałem z pamięci więc jeśli się do czegoś nie ustosunkowałem to napisz ;)

Share this post


Link to post

PW w kwesti komunizmu raczej nie miało większego wpływu, wątpliwym jest że nawet jakby się udało to cokolwiek by się zmieniło. Pokazują to przykłady innych miast wyzwalanych w ramach akcji "Burza", w zasadzie odkąd odwróciła się sytuacja na froncie wschodnim to byliśmy skazani na ten los. To, że PRL i pare innych państw istniało jakby osobno bylo zdaje się decyzją Stalina który dla uniknięcia pewnych kłopotów stworzył satelickie państwa nardodom nieruskim (wedle jakiegos tam jego mniemania).

Co do związkow z krajem to to co piszesz niewiele wspólnego z dość abstrakcyjna "miłością do ojczyzny".

To, że nie "kocha" się tego czy innego zespołu idei i instytucji nie oznacza, że jest komuś obojętne gdzie żyje. Inna kultura, inny język, odmienny aparat pojęciowy, zresztą nawet "zabrać rodzine" to łatwo powiedzie ciężej wykonać.

Share this post


Link to post

Myślisz, że w Socjalistycznych Republikach Radzieckich ludzie mieli tak samo dobrze jak w Rosji właściwej? Co do wcielania państw ruskich to może bym się zgodził, gdyby nie to, że włączona została również Litwa która cechuje się znacznie inną kulturą, językiem i brakiem historycznych powiązań z Rosją.

To tak samo jakby nie szanować własnej matki bo nie jest taka bogata i wspaniała jak matki innych. Matkę albo się szanuje, albo ucieka z domu i idzie na swoje. Zwłaszcza, że matka nie trzyma pod swoimi skrzydłami na siłę.

Chyba trochę zbaczamy z tematu Powstania Warszawskiego, myślę, że nie warto kontynuować czegoś takiego tylko wrócić na właściwe tory.

Share this post


Link to post

Ciekawy temat, lecz od siebie dodam tylko tyle, że inaczej powstanie by wyglądało, gdyby wojsko radzieckie nie czekało przed miastem. Nie wywiązali się z obiecanej pomocy, powstanie upadło i tyle. Kwestia uzbrojenia, jak i liczebności żołnierzy. Piękne było to, że przeróżni ludzie bronili Warszawy - Nigeryjczyk, Rumun, Włosi, Belgowie etc. Jednak szkoda, że nie uzgodniono niczego dokładniej przed 1 VIII z ZSRR, Aliantami i USA... może to by inaczej wyglądało

Share this post


Link to post
Co do wcielania państw ruskich to może bym się zgodził, gdyby nie to, że włączona została również Litwa która cechuje się znacznie inną kulturą, językiem i brakiem historycznych powiązań z Rosją.

Wiesz to można powiedzieć o jeszcze wielu innych grupkach etnicznych, niemniej był to narodek znacznie mniejszy i mniej kłopotliwy.

To tak samo jakby nie szanować własnej matki bo nie jest taka bogata i wspaniała jak matki innych. Matkę albo się szanuje, albo ucieka z domu i idzie na swoje. Zwłaszcza, że matka nie trzyma pod swoimi skrzydłami na siłę.

Po pierwsze świat nie jest czarno biały (zreszta prawicowcy uwielbiaja udowadniac ze mozna jednoczesnie deklarowac milosc do ojczyzny i gardzic nia za razem), po drugie nie przyrównywalbym matki do państwa zwłaszcza jeśli mówimy o uczyciach.

Ciekawy temat, lecz od siebie dodam tylko tyle, że inaczej powstanie by wyglądało, gdyby wojsko radzieckie nie czekało przed miastem. Nie wywiązali się z obiecanej pomocy, powstanie upadło i tyle.

Cóz jedyny plus byłby może taki, że Warszawa może nie zostalaby tak zrujnowana jak to miało miejsce.

Share this post


Link to post
Kto mógł przewidzieć, że Rosjanie nie wejdą do miasta z pomocą?

Czy ktokolwiek ustalał coś ze Stalinem przed wybuchem powstania? Nie. Ktokolwiek ustalał cokolwiek z USA, Wielką Brytanią? Nie. Na co liczył Bor-Komorowski? Na cud? Poświęciło się tyle tysięcy ludzi, bo miało się nadzieję na szczęście? Bez sensu.

Poza tym, bardzo łatwo było przewidzieć, że ZSRR nam NIE pomoże. Rosja co prawda była po naszej stronie w walce z Niemcami, ale jednocześnie nie przestała być naszym wrogiem. Kiedy Niemcy atakowali Związek, ewakuacja łagrów wyglądała tak, że Polaków po prostu zostawiano lub zabijano na miejscu. Chyba, że byli w lepszej sytuacji zdrowotnej, wtedy wysyłano ich na Marsz Śmierci. Stalin chciał mieć Polskę w swoim imperium (PW wybuchło już po konferencji w Teheranie) więc dlaczego niby miałby jej pomagać, skoro losy wojny i tak były przesądzone?

Powstanie Warszawskie nie jest dla mnie powodem do dumy, a Bor-Komorowski i jego współpracownicy wydający rozkaz godziny "W" nie są bohaterami. Bo dla mnie bohaterem nie można nazwać kogoś, kto daje broń w ręce 7-letniego dziecka, kto bez przygotowania i ustaleń z aliantami porywa się na z góry przegraną walkę.

Nie sądzę, że 1 sierpnia jest świętem dla rodzin 200 tys. cywilów, którzy zostali rozstrzelani w ramach niemieckiej kary za wybuch powstania.

Share this post


Link to post

Po kolei:

Warszawa była za linią frontu. Jedyną drogą była droga powietrzna, bardzo niebezpieczna. Co mieliśmy ustalić z aliantami, że zrzucą nam kilka tysięcy żołnierzy? Fajnie tylko zginęło by kilkakrotnie więcej osób bo takie działanie trudno przeoczyć. Zrzuty? Mieli rzucać te środki na jeszcze okupowane miasto czy co? Może mieli bombardować niemieckie pozycje? Uprzedzać o tym Stalina? Postarałby się ominąć Warszawę/nie dotrzeć na czas. Przed Stalinem mieliśmy się pokazać jako naród co raczej nie było po jego myśli nieprawdaż?

Powstanie miało realną szansę powodzenia. Nikt nie liczył na szczęście czy cud.

To ciekawe,że jesteś pewien tego, że nie mieliśmy szans na pomoc od ZSRR. Jeśli się czyta podręcznik od historii to może i tak. Jednak będąc chłopakiem co żyje w '44 nie spodziewałbym się, że armia która walczy ze wspólnym wrogiem może nie zrobić nic. Co do łagrów, ile osób uciekło i wróciło do Polski podczas wojny?

Dlaczego, Stalin miałby nam pomagać? Znasz to uczucie gdy musisz powiedzieć coś ważnego, ale rozmowa nie układa się tak jak wymarzyłeś i pozostaje ci potakiwać oraz głupio się uśmiechać? Mnie osobiście zdumiewa to okrucieństwo i wyrachowanie jakim wykazał się Stalin. Zwłaszcza, że zatrzymało to jego pochód na 2 miesiące.

O dzieciach było już tutaj wspomnienie. Te dzieci mają teraz po 70-80 lat. Jeśli spotkasz powstańca to spytaj się go jak wyglądało to z jego perspektywy. Gdybyś kiedyś spotkał człowieka co jako kilkulatek został zmuszony do siedzenia przez 63 dni przy CKMie to daj mi znać.

Share this post


Link to post

layl, przyznam, że rozpoczęcie powstania warszawskiego nałożyło się czasowo ze wstrzymaniem ofensywy Armii Czerwonej w kierunku Warszawy. Co więcej sam Stalin zachęcał mieszkańców stolicy do walki z Niemcami, zrzucając ulotki nad miastem. Planował w ciągu 10 dni zdobyć Warszawę z dwóch stron - miał to zrobić gen. Rokossowski. Sam Mikołajczyk był zapewniany o tym przez Mołotowa. Szybkie rozpoczęcie powstania zaskoczyło jednak Wujka Joe i ostatecznie wrogo odnosił się do walk w Warszawie, gdyż walczący byli niepodległościowcami i nie chcieli układów z ZSRR. GB i USA chcieli pomóc Warszawie w postaci samolotów, które miały bombardować Niemców, lecz musiały wylądować na ziemi radzieckiej. Jednak Stalin nie wydał pozwolenia na takie coś. Niemniej przed wybuchem powstania Raczyński porozumiewał się z Edenem w sprawie pomocy GB - spadochroniarze, wojsko, broń, jedzenie etc.

Jakby to napisać... powstanie warszawskie, jak i np. zbrodnia w Katyniu były dla aliantów przeszkodą w dyplomacji i ugodach z ZSRR w perspektywie planów Wielkiej Trójki.

Share this post


Link to post
Jakby to napisać... powstanie warszawskie, jak i np. zbrodnia w Katyniu były dla aliantów przeszkodą w dyplomacji i ugodach z ZSRR w perspektywie planów Wielkiej Trójki.

Plany Wielkiej Trójki nie miały i nie mogły mieć nic wspólnego jako plany mocarstw z dobrem Polski.

A co do pomocy aliantów, był mały epizod w ramach operacji Frantic [tylko żeby nie mylić, ze cała operacja dotyczyła powstania w Warszawie, to były loty które można policzyć na palcach]. Zrzuty amunicji, broni. Ale z braku odpowiedniej łączności i wielu innych czynników większa ich część została przechwycona przez Niemców.

Moim zdaniem zbyt mocno kochamy swoje porażki jako Polacy. Powstanie było klęską, ale z drugiej strony po wkroczeniu wojsk radzieckich także nie byłoby różowo dla AK (dla wielu ludzi wojna skończyła się znacznie później...)

Share this post


Link to post

Powstanie Warszawskie... Och, kiedy wymawiam te dwa słowa łzy same cisnął mi się do oczu. Urodziłam się w Warszawie, jestem stamtąd i moi bliscy zginęli śmiercią bohaterską w Powstaniu. Nigdy nie przywiązywałam do tego takiej dużej roli. Zawsze uważałam to święto, jak każde. Kiedy zaś pojechałam do muzeum Powstania Warszawskiego - coś we mnie pękło. Do dziś nie umiem tego opisać. Ze łzami w oczach chodziłam i przypatrywałam się na wszystko, co tam było. Kartki sanitarne z opisem zmarłego człowieka, jak wyglądał... Czasami opisy nawet człowieka nie przypominały, a jednak. Kartki z kalendarza opisujące każdy dzień. Tunele, samoloty, ściana w której słychać strzały i krzyk ludzi. Przepaski biało-czerwone poplamione krwią. Osobom o słabych nerwach nie polecam tego muzeum. A ściana z imionami i nazwiskami Powstańców... Kiedy znalazło się nazwiska swojej rodziny. To było takie bolesne, a zarazem dawało jakieś poczucie dumy. Co roku pamiętam o 1 sierpnia, jest do dla mnie bardzo ważny dzień. Wycie syren dochodzi mi do serca, a tam rozpala żar wdzięczności i hołdu wszystkim Bohaterom Powstania Warszawskiego. Co roku na kilka minut, mój świat się ucisza.

Share this post


Link to post

Chmiela, nie odnosisz wrażenia czasem, że Twoi przodkowie umarli na darmo ? Chodzi mi o to, że dowódcy porwali się z motyką na słońce w kwestii uzbrojenia, które było bardzo słabe... ledwo pistolety najzywklejsze, bez karabinów etc. Do tego słaba interakcja z aliantami i USA. Jakie masz zdanie na temat powstania ? A może to dla Ciebie jakiś symbol ?

Share this post


Link to post
Chmiela, nie odnosisz wrażenia czasem, że Twoi przodkowie umarli na darmo ?

Nie, absolutnie nie. Oczywiście chciałabym, żeby żyli, choć nie każdy przeżył ale niektóre osoby do dziś dnia żyją. Cieszę się, że zjednoczyli się i walczyli o swoje, że nie uciekli jak tchórze. Gdyby dziś miało być jakieś Powstanie, sądzę, że śmiało w nim bym poszła. Nie wiem kim bym była w Powstaniu, ale uczestniczyłabym w nim mimo wszystko.

Chodzi mi o to, że dowódcy porwali się z motyką na słońce w kwestii uzbrojenia, które było bardzo słabe... ledwo pistolety najzywklejsze, bez karabinów etc

Co z tego jakie uzbrojenie? Ważne jest to, że się nie poddali i mimo złego uzbrojenia walczyli do końca.

Jakie masz zdanie na temat powstania ? A może to dla Ciebie jakiś symbol ?

Zdanie na temat Powstania? Chyba te zdanie już widać powyżej jak napisałam. Jest to dla mnie coś ważnego, kształtuje to moją tożsamość. Warszawa została przecież doszczętnie zniszczona w Powstaniu. A zobaczmy jak teraz wygląda. Ludzie się nie poddali i to jest piękne. Walczyli choć tak na prawdę wiedzieli, że idą gdzieś, skąd już nie wrócą, że mają pewną śmierć.

Wszystkim polecam obejrzenie tego filmu - Fanatyzmaty Powstania Warszawskiego. A obejrzeć go możecie tutaj. http://vod.onet.pl/fantazmaty-powstania ... ,film.html Nie trwa długo, ale jest ciekawy.

Jeżeli nie można wysyłać na tym forum takich linków, to przepraszam.

Share this post


Link to post
Bo w Polsce dzieciaki same garnęły się do walki, bezsprzecznie o wolność swojego kraju, oddziały AK nie porywały tych dzieci z ich domów, nie szprycowały narkotykami i nie gwałciły w wolnym czasie; taka subtelna różnica.

Jesteś tego niemal tak pewny, jakbyś brał udział w tym powstaniu.

Dzieci są tylko dziećmi, chcą naśladować doroslych - więc nie dziwię się, że być moze nawet masz rację w tym, że garnęły się do wielkich pistoletów. Ale dzieci lgną do różnych rzeczy, chcą na przykład bawić sięAlbo zapałkami. Albo pogłaskać psa z pianą w pysku.

Ale to, że przypisujesz im wielkie uczucia patriotyczne, to jest lekka przesada. Który dorosły wysyła małe dzieci z pistoletami w rączkach, narażając je na pewną śmierć? Trzeba być niezłym gnojkiem, żeby tak wykorzystywać dzieci. I ciekawa jestem skąd ta pewność że te dzieci nie były gwałcone i faszerowane narkotykami. Czyżby wiara w to, ze Polacy są natchnieni tylko szlachetnymi ideałami?

I dziwisz się że te dzieciaki dzisiaj wzbudzają zachwyt.

Chyba tylko Twój. Powodzenia w wysyłaniu swojego dziecka na wojnę. Może "nawet" go uczczą pomnikiem.

Dodam tylko, że dzieci walczyły tylko gdy naprawdę musiały. Dzieci przeważnie nosiły meldunki, amunicję itp. ponieważ łatwiej poruszały się w ruinach, w razie potrzeby mogły się schować niemal wszędzie i z powodu swoich rozmiarów były trudniejsze do zauważenia.

Rozumiem Twój tok myślenia, ale to nadal były tylko dzieci. Dzieci, które powinny być z dala od piekła jakim jest wojna. Meldunki można było załatwić inaczej, bez udziału dzieci.

Ale widocznie taki jest wzór patriotyzmu - kazać ginąć w ogniu walk niż chronić jak tylko się da.

Share this post


Link to post

Rozumiem Twój tok myślenia, ale to nadal były tylko dzieci. Dzieci, które powinny być z dala od piekła jakim jest wojna. Meldunki można było załatwić inaczej, bez udziału dzieci.

Ale wojna była na około nich, tych dzieci. Nie mieli jak uciekać, skoro miasto było odcięte. Próbowano kanałami, lecz wielu się w nich gubiło i ginęło. Robili to, co należy - walczyli za ojczyznę. Dzisiaj jest to może niepojęte, lecz w tamtych czasach panowały inne nastroje oraz były inne wartości na piedestale.

Ale widocznie taki jest wzór patriotyzmu - kazać ginąć w ogniu walk niż chronić jak tylko się da.

Jeżeli nie ma możliwości odwrotu czy ucieczki to jako wzór patriotyzmu trzeba walczyć z wrogiem.

Share this post


Link to post
Ale wojna była na około nich, tych dzieci. Nie mieli jak uciekać, skoro miasto było odcięte.

Jakoś dzieci żydowskie były poukrywane po domach i nic im się nie stało - o czym świadczy wiele świadectw.

Robili to, co należy - walczyli za ojczyznę. Dzisiaj jest to może niepojęte, lecz w tamtych czasach panowały inne nastroje oraz były inne wartości na piedestale.

No proszę Cię... Skąd wiara w to, że te dzieci nie miały w sobie innych uczuć od tych patriotycznych? Naprawdę sądzisz, że chciały umrzeć za swą Ojczyznę?

I nie mów o tym, że wtedy to wartości były piękne i wzniosłe. Największą wartością jest miłość do bliźniego, a tego wobec tych dzieci nie zastosowano.

Zgadzam sie z tym, że wtedy inaczej traktowano dzieci. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, ze jak mięso armatnie.

Jeżeli nie ma możliwości odwrotu czy ucieczki to jako wzór patriotyzmu trzeba walczyć z wrogiem.

Dziecko nie ma obowiązku walczyć za ojczyznę.

Share this post


Link to post

Jakoś dzieci żydowskie były poukrywane po domach i nic im się nie stało - o czym świadczy wiele świadectw.

Ale co mnie obchodzą żydowskie dzieci ? Rozchodzi się o polskie. Nie od dzisiaj wiadomo, że Żydzi chcieli tylko za wszelką cenę pomóc. Wśród nich byly szpicle, które donosiło Niemcom o kryjówkach Polaków.

No proszę Cię... Skąd wiara w to, że te dzieci nie miały w sobie innych uczuć od tych patriotycznych? Naprawdę sądzisz, że chciały umrzeć za swą Ojczyznę?

I nie mów o tym, że wtedy to wartości były piękne i wzniosłe. Największą wartością jest miłość do bliźniego, a tego wobec tych dzieci nie zastosowano.

Cat, zapewne miały również inne uczucia, lecz widziały, co się dzieje. Czytałaś o Hardkorze 44 ? Ciekawa sprawa, której można się przyjrzeć.

Dziecko nie ma obowiązku walczyć za ojczyznę.

Owszem, nie neguję tego, lecz piszę, jak było w realiach wojenny i realiach odciętego miasta.

Share this post


Link to post
Ale co mnie obchodzą żydowskie dzieci ?

Pewnie nic Cię nie obchodzą i mi nic do tego. Napisałam, że skoro dało się ukryć jedne dzieci, dlaczego nie ukrywano drugich, tylko dawano im za duże hełmy i pozwalano przebywać w ogniu walk?

Cat, zapewne miały również inne uczucia, lecz widziały, co się dzieje

Tak, i na pewno kojarzyły, że słodko i zaszczytnie jest umierać za ojczyznę.

Dzieci mogły sobie chcieć, ale to do dorosłych należy ochrona słabszych - w tym dzieci. Dorośli zamiast chronić, to rzucali je na pewną śmierć.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Cichy5
      Przyjaciele
      Witam. Od września tamtego roku chodzę do szkoły średniej i mam grupkę 3 zaufanych przyjaciół l. Wszystko niby jest dobrze do czasu aż znaleźli sobie oni dziewczyny i kompletnie zapomnieli oni o tym jak bym istniała jeszcze przyjaźń miedzi nimi a mną. Chodzi o to że na przerwach spędzają oni czas głowie w 3 rozmawiając na tematy związane z tym jakie ich dziewczyny są, a jak ja się coś zapytam to potrafią to olać albo odpowiedzieć tak nie lub nie wiem. Czasami idąc z nimi i ich dziewczynami czuję
    • Gloria
      Wzywam Cię do odpowiedzi!
      Dzięki @Kerosine. Ciekawe tematy Odpowiedziałem w obydwu. Zapraszam @WszyscyZginiemy do zabawy, bo widziałem, że ciekawie odpowiedziałaś w temacie o ocenach w szkole. Do wyboru: i / lub  
    • Gloria
      Zatracanie męskości we współczesnym świecie
      Myślę, że właśnie o tym powinien być temat, czyli o konkretnych zachowaniach, podejściu do życia, a nie o tym, jak się ktoś ubiera i czy dba o wygląd. Dla mnie to są sprawy drugorzędne. Moim zdaniem, zatracanie męskości we współczesnym świecie jest spowodowane tak na prawdę rzeczywistością, kulturą, w jakiej żyjemy. Czy przypadkiem teraz jest o wiele trudniej pokazać facetom męskość? Gdzie ta męskość miałaby być zaprezentowana? W dobie feminizmu i równouprawnień zostają zatracone pewne gran
    • Gloria
      Wkurzające cechy kobiet
      Odnośnie artykułu to zgadzam się z "domyśl się, co mam na myśli", "wieczne utwierdzanie ich w doskonałości" oraz "jestem gruba". Bardzo często kobiety nie komunikują wprost, o co im chodzi, tylko właśnie wychodzą z założenia, że mężczyzna się domyśli o co im chodzi... (skąd my mamy wiedzieć?!) Pytania typu "podobam Ci się jeszcze?" można jeszcze zrozumieć i odpowiadać żartobliwie, bo chyba o to chodzi? Wiadomo, że kobieta chce być pewna... Co do "jestem gruba", czyli wytykanie swoich mankamentów
    • yiliyane
      Co byście zmienili w Polsce?
      Większość z zaproponowanych rozwiązań nie przyniosłaby mi politycznego poparcia, aczkolwiek uważam, że są one niezbędne w naszym kraju. 1. Rozdział Kościoła od państwa, przez co należy rozumieć: wysokie kary za wtrącanie się dostojników kościelnych w politykę znacjonalizowanie majątków ziemskich Kościoła zaprzestanie finansowania dostojników kościelnych przez państwo zniesienie zakazu handlu w niedzielę zniesienie klauzuli sumienia zlikwidowanie re