ema

Rzeczy, których powiedzieć głosno nie wypada...

Recommended Posts

Nigdy nie powiedziałem dziewczynie, że ma grube nogi. To chyba kwestia kultury tudzież wypracowanej w sobie ogłady towarzyskiej, ale choćby miała nogi jak kaczka, tj. krótkie i nieapetyczne, udawałem że mi to umyka w gąszczu zawiłych słówek. Mam w sobie również ograniczenie w postaci tłumienia opinii na temat odrzucającego i niesmacznego zapachu z ust, którym ludzie mnie raczą w czasie rożnych okazji. Nie wypada mi również mówić głośno o znikających z lodówki jajkach i szczypiorku, chociaż nie jest tajemnicą, że tylko ja ja magazynuje w lodówce, jednak z uwagi na fakt, że sam podbieram z nieswojej półki ser pleśniowy albo pieprz świeży niezmielony, jestem niejako skazany na pakt milczenia w zakresie kradzionych rzeczy.

Share this post


Link to post

siedząc w lokalu ciężko powiedzieć matce która przyszła z głośnym dzieckiem przycisz to albo wyjdź ; jak czasem zwracam uwagę to ludzie się patrzą jakbym chciał je zjeść

Share this post


Link to post

Nie poruszam w rodzinnym gronie tematów religii i homoseksualizmu. Niestety nie da się. Oni nie akceptują (szczególnie mama i babcia) ludzi niewierzących (według nich ktoś taki nie może być dobrym człowiekiem). A gdy moja siostra powiedziała matce o swoim biseksualiźmie, ta zrobiła jej straszną awanturę. Szkoda słów...

Share this post


Link to post

Z całym szacunkiem, ale cyganie.

Wyciągają od ludzi pieniądze, poganiają dzieci do żebrania, brzydko się ubierają, nie pracują.

Share this post


Link to post

Nie trawię ludzi wypowiadających się w tonie znawców tematów natury psychiczno-emocjonalnej, a co za tym idzie spłycania każdego problemu tylko dlatego, że nie potrafi się go zrozumieć.

I osób maskujących swoją słabą psychikę depresją, o której naczytali się w internecie.

Tak, bardzo blisko obu grupom do siebie.

Share this post


Link to post

Denerwują mnie starsze osoby, których jedyna postawa w życiu, to im się należy, oni są wiecznie poszkodowani, biedni, chorzy na pierdyliard rzeczy.

Jesteś chora, leż w domu, nie pakuj się na rower, bo znów się wywrócisz, będzie nieszczęście.

Druga sprawa, gdy pracowałam jeszcze w poradni, te same starsze osoby często przychodziły- przyjeżdżały bez opiekunów. Babcia, która zapomniała wziąć albo nie miała tabletek na swoje przypadłości, mdleje na korytarzu lub co gorsza zaczyna mieć różne dziwne objawy, nie pamięta numeru- nie ma zapisanego do nikogo z rodziny, albo rodzina odstawia taką w upalny dzień i wraca po kilku "godzinach". Rekordzistka czekała na krewnych cztery godziny, z dziewczynami ulitowałyśmy się i chociaż szklankę wody dostała. Pomijam, że dostała nieczytelną receptę na sprzęt ortopedyczny od pana DR, nie pamiętała też jego zaleceń. Krewni, pretensja do personelu. :crazy:

Starość mnie cholernie denerwuje, jest smutna, nieporadna i zaniedbana, pełna roszczeń, zgorzknienia oraz samotności.

Share this post


Link to post

Istnieje całe mnóstwo rzeczy, o których nie wypada głośno mówić w aspekcie negatywnym. Mnie denerwuje np kult smoleński. Była to niewątpliwie tragedia, o której będziemy pamiętać, ale te wszystkie parady, pochody, kłótnie o pomniki powodują u mnie wybitny niesmak.

Share this post


Link to post

dlaczego piszecie aby nie mówić "geje"? To chyba nie jest normalne ze facet z facetem się związuje!! Więc tak samo obrażanie ich nie powinno być wstydliwe a tym bardziej kazdy powinien byc wobec nich nastawiony na anty !!

Share this post


Link to post
Kto ma odwagę się przyznać?

Ja mam odwagę powiedzieć, że nie ma rzeczy, o których nie powinno się mówić głośno. Jeśli coś nam nie pasuje powinniśmy o tym mówić na głos.

Tak samo jest, gdy ktoś pyta nas o radę. Nie można kogoś klepać po plecach i mówić, że będzie dobrze skoro wiemy, że nie będzie. Nie można dawać nieszczerych rad. Skoro ktoś pyta o radę trzeba jej udzielić w obiektywny sposób. Powiedzieć jak to widzimy i nie owijać gówna w bawełnę.

Wiele osób mówiło mi już, że jestem za szczera. Za szczera? Co to ma znaczyć? Bezpośrednia?

I bardzo dobrze!

Nawet najgorsza prawda jest lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo.

Share this post


Link to post

Nie znoszę chamstwa i wchodzenia w buciorach w cudze życie, wkurza mnie też gdy ktoś mi mówi co mam robić lub narzuca swój tok myślenia. Można by tak dalej wymieniać bo sporo jest takich rzeczy ale poco się irytować i wkurzać.? Lepiej zakończę na tym

Share this post


Link to post

Nie toleruję:

-wyznawców islamu i świadków Jehowy

-ludzi upośledzonych umysłowo

-zapaleńców ekologów,pro liferów, itp

-szowinistów

-skrajnych prawicowców

-katolików, którzy gdy wyrażam swoje poglądy patrzą na mnie jakbym wbiła im sztylet w serce

Share this post


Link to post

To rzeczy w większości banalne, drobne i niezbyt kontrowersyjne, ale chyba się o nich głośno nie mówi. Ja nie słyszałam.

1.  Nie lubię sympatycznych pogawędek. Nie umiem, nie rozumiem i nie lubię. Schematyczne rozmowy, które prowadzi się "dla podtrzymania atmosfery" zawsze sprawiają, że mam ochotę u rozmówcy wcisnąć przycisk "off"; on przecież i tak działa mechanicznie, niczym bezmyślny automat. Nie lubię codziennie wieczorem, dziesięć minut przed końcem pracy słyszeć: "to co, powoli kończymy?", "no, prawie koniec?", "kończymy powoli, nie?", "i koooooniec na dzisiaj" (wymiennie na parzyste, nieparzyste i święta). Wolę już codziennie słuchać o pogodzie (takie pole do popisu!).

Na początku próbowałam reagować. Rozwinąć, zmienić temat, uświadomić gdakacza, że owszem, kończymy, kończymy jak zawsze, więc czym się tu ekscytować -  ale to na nic . Nie rozumiem gadania dla gadania. Nie rozumiem, trudno. Ktoś mi powiedział, że to właśnie jest mój "towarzyski" problem i pewnie miał rację, choć nie był to problem przewodni. Stale się uczę i teraz trochę już nauczyłam się rozmawiać, ale bez wykorzystywania do tego nieskończonych pokładów waty słownej. Nie lubię, kiedy rozmówca składa się z samych funkcji fatycznych,a tym bardziej, kiedy potrafi każdy komunikat zamienić w komunikat fatyczny (jeśli powtórzy go wystarczającą ilość razy). To już nic nie znaczy. "Kończymy" przestało być wyrazem radości i zapowiedzią słodkiego odpoczynku, to schemat. A nie musiał być. Zastanawiam się, czy taka osoba codziennie rano wstaje i mówi sobie: "obudziłem się", "łał, obudziłem się", "o, znowu się obudziłem", "iiiii powoli się buuuuudzę". Pewnie nie. A może powinien? Choć to zabieg typowo towarzyski. Może więc mówi do żony... 

"Helena, budzę się!"
- Zamknij pysk, śpię. 

No! Ale to byłoby nawet bardziej zaskakujące niż fakt, że "kończymy", bo przecież nigdy nie wiesz, czy się znowu dzisiaj obudzisz. Rozumiem, że wynika to pewnie z braku bliższych relacji i wspólnych tematów, ale ludzie... to lepiej już zamknąć buzię albo opowiedzieć jakiegoś newsa z encyklopedii PWN, skoro tak boicie się grobowej atmosfery, ale nie gdakać jak kura na grzędzie. To naprawdę męczy. Uodparniam się, wyłączam, ale boję się, że sam regularny kontakt z tym zjawiskiem zaraża jakimś beznadziejnym wirusem odmóżdża. 

Dlaczego nie wypada powiedzieć tego głośno? Że ktoś całkiem sympatyczny jest zawieszonym pustym automatem? Hm. 

 2. Też nie lubię ludzi z dysleksją, szczególnie z dysortografią, szczególnie polonistów. Zjawisko dla mnie niepojęte, i to na taką skalę. W grupie dwudziestu przyszłych polonistów co najmniej połowa zgłosiła prowadzącemu dysleksję. Naprawdę?? Ale może o tym powinno się mówić głośno. Wywrzeszczeć się w jakimś polu. 

3. Życie nie jest sprawiedliwe i nie powinno być - tego chyba też nie wypada rozgłaszać. Czasem ktoś wyduka to nieśmiało przy jakiejś okazji albo przeciwnie - wykrzyczy w buncie, jednak mało kto traktuje to wówczas poważnie. Nie lubię "to niesprawiedliwe". Dlaczego ludzie tak często odwołują się do tak bzdurnego "argumentu", który jest sztucznym wytworem ludzkiej wyobraźni? W szkołach uczą sprawiedliwości, w domach rodzice uczą sprawiedliwie dzielić cukierki, siostry sprawiedliwie noszą tak samo różowiaste ubrania... no  i masz. Rozumiem, że wszystko to zostało wymyślone po to, żebyśmy się nie pozabijali, ale w odwecie pozabijało to w wielu ludziach zdolność myślenia i poczucie samodzielności, niezależności. To dopiero niesprawiedliwe! 

4. Kobiet, które "nie wiedzą"  (nie wiedzą z założenia) nie lubię. Głupotki udawanej lub wrodzonej. Tego szczególnego rodzaju kobiecych kobietek-kokietek (ktoś zresztą chyba już wspominał). Nie przeszkadza mi bycie uroczą kobietką, nie przeszkadza bycie świadomą kobietą, nawet kobietą manipulującą niespecjalnie mnie drażni. Niesamowicie za to dziwi mnie i zupełnie zniesmacza wykorzystywanie stereotypu głupiej, słabiutkiej kobietki, która nic nie rozumie, nic nie wie, nie ma własnego zdania i na pewno nie zna się na: samochodach/matematyce/polityce/hydraulice/grze w szachy/ wstaw cokolwiek...  Dziwi mnie używanie takiej chichoczącej bezrozumności i nie wiem, czy gorsze jest udawanie takiej czy bycie taką. To jak nieumiejętność dodawania, bo "jestem humanistą". Uch. 

Przykład. Spotkanie ze znajomymi. Ich dwóch, my dwie. W pewnym momencie panowie zaczęli rozmawiać o jakichś może trochę bardziej technicznych rzeczach (ale nic specjalnie wymagającego, przeciętnie wykształcony uczeń liceum powinien zrozumieć, niezależnie od płci). Zagaili więc dziewczynę obok: "Sandra, a ty co o tym myślisz?". Na co Sandra najpierw wydusiła z siebie perlisty śmiech, a następnie patrząc na mnie, rzecze: "Oj chłopaki, a co my kobiety możemy o tym wiedzieć..."

Brrr. Ja rozumiem - można czegoś nie wiedzieć. Ale nie wiedzieć i nie chcieć wiedzieć, bo "jest się kobietą"? I zakładać, że każda kobieta nie wie, bo jest kobietą? I mówić za inną kobietę, która siedzi obok? Żeby to był żart, ale to nie jedyny taki wybryk Sandry. I nie tylko Sandry. Ratunku, baby same sobie to robią. 


Aż mi głupio, ale znalazłabym wiele takich rzeczy. Nie to, że nie mówię o nich wcale, ale osobom obcym bądź niezbyt lotnym nie ma sensu wykładać swojego punktu widzenia. Wyszedłby spór bez wniosków.

Share this post


Link to post
7 godzin temu, Lamia napisał:

1.  Nie lubię sympatycznych pogawędek. Nie umiem, nie rozumiem i nie lubię. Schematyczne rozmowy, które prowadzi się "dla podtrzymania atmosfery" zawsze sprawiają, że mam ochotę u rozmówcy wcisnąć przycisk "off"; on przecież i tak działa mechanicznie, niczym bezmyślny automat. Nie lubię codziennie wieczorem, dziesięć minut przed końcem pracy słyszeć: "to co, powoli kończymy?", "no, prawie koniec?", "kończymy powoli, nie?", "i koooooniec na dzisiaj" (wymiennie na parzyste, nieparzyste i święta). Wolę już codziennie słuchać o pogodzie (takie pole do popisu!).

Nie cierpię, unikam, ucinam.

2. Nie znoszę ludzi, którzy kontakty w realnym świecie traktują jak autoprezentację z facebooka. Uwielbiają mówić o sobie, nigdy nie słuchają innych osób. Jeśli nie znasz 90% ludzi w mieście, nie chadzasz do modnych miejsc, nie dokumentujesz każdego kroku zdjęciem to Cię dla takich osób nie ma i w ogóle jesteś nudziarz, nie to co oni. Większość z ich opowieści nigdy nie miała miejsca, część ściągnęli z opowieści znajomych, a pozostała część to mocno podkoloryzowana realna sytuacja.

3. Jakoś to będzie - czyli chyba naczelna zasada w tym kraju. Nie masz pieniędzy by wiązać koniec końcem, ale robisz kolejne dziecko? A jakoś to będzie. Wywalasz hajs rodziców na browary w najgorszych melinach, a przez resztę miesiąca żyjesz na konserwach? Życie studenta, jakoś to bedzie, hyhy (wywalałabym za to ze studiów, powaga). Masz termin końcowy w przyszłym tygodniu, ale wolisz oglądać seriale, które możesz obejrzeć po pracy? No jakoś to będzie, nie truj. Nie, jakoś to nie będzie, ktoś będzie musiał na swoje barki wziąć konsekwencje balowania w życiu.

4. Zwracanie uwagi rodzicom rozwrzeszczanych dzieci. Lubię dzieci, ale uważam, że w przestrzeni publicznej obowiązują pewne zasady i nie ma znaczenia czy dziecko ma lat 4, 9 czy 15, od małego powinno być z nimi oswajane. Są rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom na wszystko, a zwrócenie uwagi to jak wypowiedzenie wojny.

Share this post


Link to post

Wolę zwierzęta od ludzi. Zdecydowanie gdybym miała wybrać czy w tym samym czasie ratować człowieka, czy zwierzę - wybrałabym zwierzę. 

Share this post


Link to post

Uwaga, będzie litania. 

1. Nie lubię dzieci, nie mam instynktu macierzyńskiego, ale urodzę za kilka lat, bo mój chłopak chce. Serdeczne wyrazy współczucia dla mych przyszłych siostrzeńców/siostrzenic.

2. Ulubionym zajęciem mojej rodziny, zwłaszcza ze strony rodzicielki, jest wyglądanie przez okno na drogę. I komentowanie tego, co widzą. O, ktoś biegnie.Zaraz zobaczę, kto. O, to Marek. Chyba dawno się nie golił. I w ogóle wygląda jak jakiś niechluj. A co mnie to obchodzi? Reality show na wsi. Babcia jako Wielki Brat i po jakimś czasie przyłączają się do niej co najmniej dwie osoby. Ich życie musi być naprawdę puste, jałowe, skoro się takimi rzeczami podniecają.

3. Jedynym powodem, dla którego jeszcze chodzę na rodzinne imprezy jest dobre jedzenie. No, może jeszcze możliwość zabarykadowania się w łazience choć na chwilę. Raz na ruski rok dziadek powie coś ciekawego na temat przeszłości naszego powiatu, ale i tak najczęściej słyszę jakieś pitolenie o dupie maryśce. Naprawdę nie obchodzi mnie, z kim ostatnio pokłócił się jakiś nieznany mi Heniek z Bździnowa Małego. 

4. Nie przepadam za większością ludzi, na których towarzystwo jestem skazana. Z wyjątkiem jednej osoby.

5. Ostatnią rzeczą, o której powszechnie nie mówię jest mój pociąg do pewnej osoby, która nie jest facetem.

 

 

Share this post


Link to post
12 godzin temu, karr napisał:

Skoro tak bardzo cenisz życie zwierząt, to rozumiem, że ich nie jesz?

Bingo. Nawet gdybym ich życia sobie nie ceniła - to bym ich nie jadła, bo i tak nie mogę (nie drąż dlaczego, bo to długi temat).

Share this post


Link to post
14 godzin temu, karr napisał:

 w głębi duszy bywam okrutnym mizoginem

Co jakiś czas też mi taka myśl przechodzi przez głowę.

 

+ raczej nie mówię głośno o tym, jak bardzo irytują mnie dzieciaki w miejscach publicznych, te ich wrzaski i nieporadność rodziców.

Share this post


Link to post
2 godziny temu, karr napisał:

Jeszcze jedno pytanie - twoje własne życie też jest mniej istotne niż życie zwierząt? Poświęciłabyś się dla psa, kota, kury czy ryby? Czy może zasada "zwierzę > człowiek" nie dotyczy twojej osoby? 

Moje własne życie gówno mnie obchodzi, więc może nawet byłabym je w stanie poświęcić dla jakiegoś człowieka (o dziwo!). Bo dla zwierzęcia na pewno. End of story. 

Share this post


Link to post

Tak w kontekście ostatniej gównoburzy związanej z aborcją: totalnie nie rozumiem i potępiam kobiety, które są gotowe umrzeć dla dziecka, obojętnie czy nienarodzonego, czy już będącego na świecie. 

Share this post


Link to post

Ja nie lubię stać w kolejce u lekarza i gdy inni się wpychają tylko po recepty. Tutaj nigdy swojego niezadowolenia nie powiedziałam na głos. 

Ja nie lubię gdy autobus/ pociąg jest pusty, a jakis kretyn się do mnie dosiada. Ale to już nauczyłam się mówić na głos. Pytam czy on się przesiada czy ja. Zwykle skutkuje.

Ja nie lubię gdy starsze babki komentują mój ubiór. Obecnie mieszkam w małym mieście gdzie często budzę sensację ale to już też nauczyłam się mówić na głos. Kulturalnie mówię odwal się.

Ja nie lubię gdy ktoś mówi o mnie, że jestem ładna panienka, która w życiu ma łatwo bo jest ładna. Tego nigdy nie komentuje, mam niezdrowa satysfakcję, że ktoś zazdrości mi urody. 

Nie lubię chamstwa, prostaków i buraków. Facetów ze wsi. Ogólnie płci przeciwnej. Pustych lasek. Teściowych. Nadmiernie opiekuńczych matek. Zazdrości o dobra materialne. To są rzeczy, których nie komentuje bo komentarz nic nie zmieni.

Share this post


Link to post

Tyle trąbi się o tym, że życie jest piękne. A tak naprawdę takie BYWA i w gruncie rzeczy jest przereklamowane i na niewiele jego aspektów mamy rzeczywisty wpływ.

Share this post


Link to post

Trzyma mnie przy życiu garstka ludzi, którzy pewnie nawet nie zdają sobie z tego sprawy i jedno niespełnione marzenie.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • yiliyane
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Filip

      Filip

      Słoneczny Filip niczym Słoneczny Patrol 8-) 
      · 4 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Rzadko o coś proszę.
      Ale dzisiaj - proszę Was o pomoc.
      https://zrzutka.pl/bf8wmk
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
  • Posts

    • Kerosine
      Arcturus
      Znam i lubię, natrafiłam nań bodajże poszukując rozmaitych kulturowych odniesień do postaci Buki - a tak się składa, że jeden z utworów Arcturusa, Hufsa, poświęcony jest właśnie jej [skądinąd to także jeden z nielicznych przypadków gdy wersja koncertowa danego kawałka brzmi o wiele lepiej niż studyjna]. Niekoniecznie najłatwiejsza w odbiorze muzyka [tak jak napisała @Nineku - w zasadzie esencja skandynawskiej awangardy] wymagająca co najmniej kilku przesłuchań, jednak po głębszym zapoznaniu się
    • Gloria
      Wizyta u psychoterapeuty
      Też miałem na początku takie nastawienie ( i rzeczywiście przy wizycie u psychologa to się sprawdzało), ale zaryzykowałem i u psychoterapeuty było w porządku. I też co istotne było, że terapeuta sam mówił, że mu nie zależy na pieniądzach i też, że patrzy na mnie pod tym kątem (w rozumieniu: nie chcę Cię naciągać na kasę). W przypadku 2 z 4 wizyt na pewno przeciągnąłem czas, a w tym w 1 przypadku z 1 godziny zrobiły się ponad 2... (zapłaciłem za 1) i jeszcze pytał się mnie, czy mam jeszcze jakieś
    • Kerosine
      Piosenka, której obecnie najczęściej słuchasz?
      Chyba odrobinkę zbyt łatwo wpada w ucho, aby bardziej zaawansowani znawcy ciężkich brzmień mogli określić to jako gustowne, ale chu... i tak słucham w pętli ;D 
    • Kerosine
      Hity i Kity Spożywcze
      To jeszcze nic... ta sama Inna Bajka ma w swojej ofercie także ciecierzotto oraz [uwaga, nadchodzi skojarzenie z Bobo Frutem] soczotto ;D Ten producent zdecydowanie jest liderem w zakresie kulinarno-językowych innowacji. Ogólnie jednak tak, zgadzam się jak najbardziej z komentarzem. "Potrawka z kaszy / ciecierzycy / soczewicy" [przykładowo] byłaby zapewne o wiele lepszym i bardziej naturalnie brzmiącym wyborem, aczkolwiek z drugiej strony rozumiem, że w marketingu liczy się zwięzłość nazwy
    • Slipknot87
      Jak zrozumieć zachowanie dziewczyny
      Byc moze ma inne ale widzialem jak sie zachowuje przed zerwaniem kontaktu i sama mowila o nienawisci itp. no i znam ja troche. No zalezy i nie mam jej tego za zle, pisze tylko ze w ogole sie nie spodziewalem odzewu. W sumie kiedys mowila ze nie daje jej tam wsparcia i obecnosci (co bylo troche trudne na tamten moment) ale masz racje moze go nie potrzebowac. Mysle jednak ze czesto ludzie czuja jakas potrzebe naprawienia bledow po czasie nawet jesli do konca nie jest to potrzebne lub sluszne. Wyrz