• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

ema

Rzeczy, których powiedzieć głosno nie wypada...

Recommended Posts

Chcę być zawsze we wszystkim najlepsza, do tego stopnia, że często bym chętnie kogoś podkablowała - nawet kogoś, kogo lubię - żeby dzięki błędowi tej osoby np w pracy, wyszło, że to ja jestem lepsza. Oczywiście tego nie robię bo chcę być lubiana.

Share this post


Link to post

Po pewnych przeżyciach mam czasami nieuzasadnione obawy. Często gdy ojciec chce mnie przytulić składając życzenia to czuję obrzydzenie, bo mam wrażenie, że on myśli o mnie w sposób intymny. Brzydzę się sobą w tych momentach, bo przecież to mój ojciec. Nigdy nie powiedziałabym tego głośno, wolę jak myślą, że nie lubię czułości.

Share this post


Link to post

Paradoksalnie wkurzają mnie baby z dziećmi. Dzisiejsza sytuacja na spacerze bardzo dobrze obrazuje to, czego nie lubię. Chodzi o przechwalanie się dziećmi, fałszywe niejednokrotnie wmawianie jedna drugiej, że ich dziecko jest lepsze. I nigdy cały ten pokaz nie zaczyna się od stwierdzenia, tylko zawsze od pytania, że a Jadźka, a ile twoje miało, kiedy zaczęło chodzić? Jadzka mówi, że 15 miesięcy, wtedy Kryśka z dumą, że jej to zaczęło chodzić jak miało 13 miesięcy. W tym momencie trzeba by spojrzeć na Jadzke jakie jej gule wyrosły, bo się okazuje, że jej dzieciak był gorszy. A jak się baby nie znają, to dopiero puszczają wodzę fantazji. Normalnie człowiek aż zaczyna se myśleć, że skoro tylu geniuszy się rodzi, to czemu nami takie barany rządzą. :shock: Takie płytkie licytowanie się, udowadnianie, że ma się najlepsze dziecko na świecie, które robi większą kupkę niż dziecko tej, co siedzi obok na ławce. Taak, to idealny powód do dumy i przechwałek między koleżankami, nie ma co!

Share this post


Link to post

Marzę o tym, by powiedzieć wychowawczyni mojej klasy, jaka to ona jest wredna. My startujemy z jakimiś pomysłami, a ona jest na nie. Zawsze. Dobrze, że tylko rok w tej szkole i wieję hen daleko.

Chciałabym powiedzieć cioci, żeby przestała za moimi plecami mnie obgadywać w towarzystwie mojej wrednej, młodszej siostry. Z wiarygodnego źródła (siostra powiedziała) dowiedziałam się o tym, że nie jestem zbyt bystra i krzywo kroję warzywa. Nie mogła mi tego powiedzieć twarzą w twarz?

Wnerwia mnie to, że nie zawsze mogę sobie poprzeklinać, kiedy mam na to ochotę. Muszę jakoś wyrazić to, co czuję.

Uważam za totalnie chore to, że osoby nieśmiałe są odrzucane przez swoich rówieśników. To, że one milczą, nie oznacza, że nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Możliwe, że maja nawet więcej do powiedzenia niż ci, co rżą jak kobyła czy Doda :)

Wnerwia mnie to, że mieszkam na wsi. Gdybym mieszkała w mieście, to nikt by się nie czepiał mojego wyglądu, bo tam akurat panuje pod tym względem spora różnorodność. Gdybym była lesbijką, nie mogłabym tego nikomu powiedzieć, bo zaraz by się rozniosło i ludzie wytykaliby mnie palcami. Nie mogę też powiedzieć o tym, że nie mam ochoty chodzić do kościoła i prawie na pewno nie wierzę w Boga. Rany, gdybym zapodała te wszystkie rewelacje, musiałabym wiać jak najdalej stąd.

Share this post


Link to post

Jestem libertarianinem i brzydzę się ludźmi popierającymi ograniczanie wolności na jakimkolwiek polu. Do czołówki należą przeciwnicy eutanazji, bo traktują innych jakby byli ich własnością i uważają, że w torturowaniu ludzi nie ma nic złego, ba, podtrzymywanie agonii ma być dla ich dobra. To nienormalne.

Share this post


Link to post

Ja, na przykład, boję się spędzać z ludźmi upośledzonymi umysłowo czy niepełnosprawnymi. Nie dlatego, że się ich brzydzę. Po prostu taki widok strasznie mnie dołuje.

No, jest jeszcze kilka rzeczy, o których mówię, ale za rzadko.

Cholernie irytuje mnie to, że ludzie nie pozwalają nikomu być tym, kim chcą. Nienawidzę osób, którzy zabraniają innym wyglądać tak jak chcą czy żyć swoim życiem. Nie lubię, gdy narzuca się religię czy jakiekolwiek poglądy. A gdy okaże się, że w społeczeństwie znajdzie się ktoś inny(pod jakimś względem), trzeba go stłumić, żeby wtopił się w szarą masę i nigdy z niej nie wyszedł.

Nie lubię słabych psychicznie ludzi. Po prostu działają mi na nerwy. Nie lubię, gdy ktoś za bardzo się nad czymś rozczula(chociaż pewnie też to robię) i nie radzi sobie z niczym. Mam to za oznakę słabości i tracę szacunek do takich osób. Często też próbuję stracić z nimi kontakt.

Szlag mnie trafia, gdy ktoś próbuje robić z siebie ofiarę losu. Gdy to, że ktoś nie ma chłopaka lub dziewczyny, jest dla kogoś końcem świata. Zawsze chce mi się śmiać. Ludzie wmawiają sobie, że są samotni, mając wokół pełno towarzystwa. Bycie smutnym i przygnębionym zrobiło się w dzisiejszych czasach "modne".

Mam jeszcze mnóstwo do powiedzenia, ale są to zbyt prywatne sprawy. ^^

Share this post


Link to post

A zapomniałam jeszcze o czymś jednym.

Strasznie denerwują, a nawet doprowadzają do białej gorączki wszelkie mondre "recepty" jak przeżywać żałobę. A szczególnie te pseudointeligentne artykuły o tychże tematach. Po prostu ja czytam takie ścierwo to śmiać mi się chce z tej głupoty piszących takie rzeczy (raz trafiłam na mądry artykuł na ten temat). No i denerwują mnie rady tych wszystkich mondrych moralistów, którzy mówią jak można, a jak nie można przeżywać żałoby. Jakby każdy człowiek miałby przezywać to tak samo jak inni. Każdy jest jednak inny i ma prawo absolutne przeżywać to po swojemu i nikt nie ma prawa wyrzucać komuś, ze robi to źle. A szczególnie śmieszą mnie ludzie, którzy na widok kogoś w żałobie, kto nie jest ubrany na czarno protestują i krytykują ten stan rzeczy. Cóż za ignorancja i głupota tych ludzi. Miałam kilka takich sytuacji jak ktoś mi mówił co ma robić na pogrzebie, a czego nie (np, ze mam nie płakać). Niesamowicie mnie to denerwowało i raz zdarzyło mi się po takim moralizatorstwie być dość nieprzyjemna w stosunku do tej osoby. Gdy widzę jak ktoś chce dawać takie mondre i moralizatorskie rady jak niedzielny świętoszkowaty kaznodzieja (która sam ma grzeszki) to mnie krew zalewa i w myslach pojawiają się same nieprzyjemne rzeczy, które chciałabym wtedy powiedzieć. Dla mnie takie tematy są bardzo drażliwe, więc jestem dość przewrażliwiona jeśli chodzi o tą sferę zycia

Share this post


Link to post

Nigdy nie wiem czy coś wypada czy nie, więc piszę to co uważam za niedopowiednie.

Grubi ludzie, którzy narzekają na tłuste dupska a nic z tym nie robią i później na plaży jest wysyp morsów. Ogólnie osoby zaniedbane mnie odpychają, już nie mówię o byciu tłustym, lecz po prostu brudnym. Nigdy nie pomogłabym osobie pijanej, brudnej bo po prostu nie mogłabym się do tego zmusić. Idąc tym tokiem od razu przed oczami staje mi obraz cygana, dwa razy miałam nieprzyjemne sytuacje na dworcu więc się trochę boję i brzydzę. Nie wzrusza mnie widok matki z dzieckiem, która żebrze o kasę - tylko się denerwuję widząc taki obrazek.

Ustępowanie miejsc starszym babkom, które wręcz DOMAGAJĄ się tego miejsca, mrucząc pod nosem jaka to dzisiejsza młodzież jest niewychowana. Nie interesuje mnie jakaś obca baba, która będzie mi zwracać na coś uwagę.

Użalanie się nad sobą, pisanie jakie to moje życie jest beznadziejne, chcę umrzeć i takie tam. Sierota do potęgi! Mam ochotę kopnąć w łeb taką osobę żeby zrozumiała,że nie jest pępkiem świata a jej ,domniemany' problem jest błahy. + wieczne narzekanie, Polacy mają to we krwi, nic tylko każdy narzeka- jest ładna pogoda ... ale! Zawsze jest jakieś ale, nie potrafimy się cieszyć z małych rzeczy.

Człowiek drewutnia- to taka osoba,która nie zrobi nic ,szalonego', nie zrobi czegoś bo tak nie wypada przecież, zwraca przesadną uwagę na to co powiedzą ludzie, przejmuje się opinią innych, śmieje się kiedy nie ma ochoty, nie ma swojego zdania, podąża za innymi, jest kopią.

Coś pewnie jeszcze kiedyś dopiszę.

Share this post


Link to post

Nie lubię ludzi którzy czepiają się mnie że chodzę do kościoła tylko dlatego ze mam bierzmowanie a sami wychodzą po połowie, albo choćby teraz przegadają całą msze na dworze. Przyznaje że moje zachowanie było wbrew moim zasadom ale musiałem je złamać dla babci która mogłaby dostać poważnego szoku, ale czy jestem gorszy od tych pseudo-wierzących ludzi? Poza tym irytuje mnie też że większość katolików nie czyta biblii.

Mam wielką niechęć do osób które na siłę starają sie komuś podlizać, w szczególność zaobserwowałem to w szkole.

Jeszcze denerwuję mnie myślenie z którym sie spotkałem że to mężczyzna ma starać się o serce kobiety a przecież facet też lubi być zdobywany.

Share this post


Link to post

A ja tam jestem człowiekiem niesamowicie szczerym. I niewiele jest rzeczy, które mnie irytują a o których nie mówię głośno ze względu na presję społeczeństwa. No ale wymienię te, które mówię najciszej:

Nienawidzę swojego własnego narodu. Zdaję sobie sprawę, że sam nosze kilka skaz naszej mentalności i dałbym bardzo dużo, żeby je zmyć. Nasz introwertyzm, nieufność, cwaniactwo doprowadzają mnie nieraz nad skraj emocjonalnej przepaści. Gdyby nie sentyment do miejsc z moich wspomnień nie miałbym nic przeciwko wyjazdowi i odcięciu się od Polski grubą krechą. Właściwie czasami żałuje, że rozbiory nie wypaliły.

Teorie spiskowe (które są właściwie częścią powyższego). Żydzi nas rozkradają. "Zboczeniec to zboczeniec nieważne czy gej czy pedofil, chce przekabacić zdrowych na swoja stronę" - powiadają. Sam jestem podofilem (po "P" jest "O" a nie "E"!) i wiem, że nie chce przekonywać innych ludzi o wyższości mojego fetyszu nad "cycatym standardem". Żydzi nie są wtajemniczani od maleńkości w wielki plan mający na celu przejąć władzę nad światem, a ludzie wierzący w to to zwyczajni...

...idioci. Ostatnia rzecz. Uważam się za człowieka o ponadprzeciętnej inteligencji (choć dzięki Bogu znam kilka mądrzejszych ode mnie) i traktuję z góry mnóstwo osób. Swoje otoczenie staram się tworzyć z osób, które dorównują mi intelektem, albo nadrabiają go bezkonfliktowym podejściem i innymi cennymi cechami charakteru jak odwaga, wytrwałość, pokora do świata, których mi z kolei czasami brakuje.

To ostatnie jednak trzymałem do tej pory w tajemnicy. :P Ale co tam - ludzie którzy mnie znają wybaczą mi mam nadzieję ten jednorazowy akt zarozumialstwa. ^^'

Share this post


Link to post

Wkurza mnie całe homoseksualne lobby. Po prostu nienawidzę ich. Bo chcą ograniczać moje prawa. Że dziecko do mnie nie będzie mogło mówić tato? Co się komuś pokręciło.

Młodych, nadzianych bachorów. Myślą że jak tatuś kupił im nową pandę to są genialni, a ktoś kto jeździ starym merolem za 5000zł to wsiok i zajmuje im cenne miejsce na parkingu.

Żebraków, kurde są odpowiednie domy Alberta i tak dalej. Jak chcesz chlać to niestety na ulicę, bo tam nie można.

Lasek, które myślą że są jedyne na świecie, że najpiękniejsze i trzeba przed nimi klękać i w ogóle. Tępe dzidy. Trochę pokory :P

Znawców motoryzacji, którzy szukają świec zapłonowych w dieslu.

Share this post


Link to post

Nie mam problemów, żeby mówić głośno to co myślę. A na sympatii mi jakoś szczególnie nie zależy.

Ale jak już, to za często głośno nie mówię o tym jak nie cierpię przyjezdnych (chyba, że przy "swoich", bo oni też lubią na to narzekać). Wszędzie ich pełno, zabierają pracę, pracują za 1000zł i o zgrozo im to pasuje. Pojadą do siebie na wieś i żyje im się dobrze. Najłatwiej ich poznać na Tarchominie, tam kiedyś były pola, pobudowali nowe osiedla, nowobogaccy, co posprzedawali ziemie się wprowadzili. Widać to po rejestracjach, po tym, że w niedziele są odwaleni jak stróż w Boże Ciało.

A najbardziej mnie wkurza to, że psioczą na tą Warszawę i Warszawiaków, ale siedzą. Jak nie pasują, to spadać do siebie.

Raz spotkałam się w KFC czy jakimś tam innym z sytuacją, że siedziałam facet z babką. Słoma mu z butów wystawała, zrzucił na ziemię jakiś kubełek, który ktoś wcześniej zostawił i wydarł się "a to warszawskie chamstwo", coś tam jeszcze psioczył i psioczył. Nie wiem ktoś się większym chamem okazał.

Jeszcze mnie wkurza to, że podatków nie płacą. Nic mnie tak nie denerwuję. Za dużo ich tu.

Wychowałam się na Pradze i tam przynajmniej z 99% ludzi to byli rodowici Warszawiacy, bo teraz się trochę pozmieniało gdzie nie gdzie.

Share this post


Link to post

Nie cierpię pustych dziewczyn, takich które patrzą tylko jakby tu się nie wystroić, ile tapety na twarz nie nałożyć.

Nie lubię ludzi, którzy są ograniczeni w jakiejś sferze. Najczęściej spotykam się z tym w sferze muzycznej. Np ludzie, którzy uważają, że tylko to czego oni słuchają, jest dobre, a wszystko inne to chłam.

Nie lubię kłamców. Lepiej usłyszeć prawdę i spróbować ją przeboleć, niż być okłamywanym. Mi samej zawsze gdy mam skłamać robi się głupio i zazwyczaj po krótkim czasie się przyznaje.

Nie cierpię ludzi, którzy dowartościowują jej się poprzez nabijanie się z innych. Mówię tu bardziej o takim "dręczeniu".

No i jeszcze materialiści. O tak, nie lubię bardzo.

Share this post


Link to post

Szczerze mówiąc nie należę do osób, które mogłyby bez problemu stworzyć taką listę. Jestem świadoma swoich słabości, sympatii i antypatii. Staram się być szczera jednak nie zwalnia mnie to z kultury osobistej. Nie chcę oceniać co można, a czego nie wypowiadać głośno i jak postępować wobec drugiej osoby. Jeżeli czyjeś zachowanie wzbudza we mnie niemiłe uczucia albo mnie irytuje to mówię to, bądź rezygnuje z towarzystwa tej osoby. Mimo wszystko staram się uwzględniać uczucia drugiej osoby. Póki co jeszcze nie zdarzyło się, by jakiekolwiek osobiste przekonania wpływały na moje codzienne życie. Nie lubię przykładowo większości starszych osób, które spotykam w komunikacji miejskiej. Dlatego, że irytują mnie bezpodstawne, bądź powierzchowne oceny, krytycyzm. Nie jest to jednak kwestia do, której bym się nie przyznała.

Share this post


Link to post

A jeszcze

Nie znoszę ludzi głupich i fałszywych. Jak widzę takich to wolę odejść niż niepotrzebnie tracić czas na hejtowanie ich, które i tak nie zaskutkuje. Nie lubię także ludzi czepiających się o wszystko takim pretensjonalnym głosikiem, albo będąc przemądrzałym. Tym typom ludzi wymienionym powyżej zawsze mam ochotę trzasnąć czymś, albo zhejtować.

Nie znoszę także mazgajstwa i wiecznego użalania się nad sobą. Rozumiem są różne naprawdę trudne sytuacje, ale spotykam ludzi, którzy pomimo wszystko nie użalają się nad sobą i walczą pomimo wszystko i potrafią ruszyć dupę. Albo denerwuje mnie w mazgajach to, gdy przelewają swoje problemy na innych i wylewają na nich swoje złe emocje.

Share this post


Link to post

Wszystko wypada głośno mówić, bo czemu nie? I znów kolejny temat w stylu "wiem, ale nie powiem". Skoro czegoś głośno ktoś nie chce mówić to i nie napisze na forum publicznym, ach, m-forum, mała poradnia psychoanalityczna z XX wieku :(

Share this post


Link to post

Nie ma rzeczy o których nie chce bądź boję się powiedzieć głośno. Jeśli się na czymś nie znam to się nie wychylam. Ale jeśli mam wyrobioną opinię na dany temat powiem ją głośno. Nie ważne jakie kontrowersje wzbudzi. To nie mój problem że komuś się nie podoba moje zdanie. Mam do niego prawo .

Share this post


Link to post

Nie lubię nauczycieli. Po prostu dla mnie ich żądania są śmieszne a im się żyje naprawdę dobrze.

Nie lubię dziewczyn, które uważają się za bóstwa a nie potrafią skleić poprawnie kilka zdań.

Nie lubię osób, które się nie szanują i sprzedają swoje ciało raz jednej osobie, raz drugiej.

Nie lubię osób, które uważają się za najmądrzejsze, choć popełniają podstawowe błędy w życiu.

Share this post


Link to post
Wszystko wypada głośno mówić, bo czemu nie?
Bo czasami nie wypada albo można kogoś skrzywdzić.

Zwłaszcza, że jak zwrócono uwagę, powinno się pisać tu o takich cichych i wstydliwych antypatiach, a nie taki pospolitych, jak nielubienie pustych dziewczyn czy ludzi "fałszywych i głupich".

Mnie obrzydzają grube nogi u dziewczyn. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć np. podświadomym strachem przed otyłością, bo proporcjonalne grubaski mnie nie grzeją ni chłodzą. Oczywiście nigdy bezpośrednio nie miało to wpływu na mój stosunek do tłustonożnych, a tym bardziej nigdy nie uzwnętrzniałam mojej niechęci, ale pierwsze wrażenie zawsze moje.

Share this post


Link to post

Są takie rzeczy, które bez problemu mogę komuś powiedzieć, ale generalnie jestem jednak taktowna i chyba nie byłabym w stanie powiedzieć wszystkiego, co mi przyjdzie na język. Czasem gdy ktoś mi narzeka, że jest gruby, to mam ochotę powiedzieć może jakaś dieta? mniej jedzenia w McDonaldzie?. Strasznie też denerwują mnie osoby, które myślą, że są bez skazy i wszystko wiedzą najlepiej, naprawdę z trudem powstrzymuję się od popsucia im tej wspaniałej wizji. Ciężko jest mi być szczerą i ktoś musi mnie naprawdę zdenerwować, żebym zaczęła być niemiła.

Share this post


Link to post

Nie lubię ludzi sztucznych, przekonanych, że są elitą. Dziewczyny tego typu: wypindrzone zawsze i wszędzie-nawet do sklepu po bułki, ciągle a to fotka na FB co kilka dni,a tu byłam,a to jadłam,a to się zaręczyłam, a to koniec związku (i oczywiście przy tym nie obejdzie się bez publicznego lamentu - "a niech każdy wie jak ja smutam"). To mnie bardziej śmieszy niż interesuje. Niektórzy naprawdę przesadzają.

Share this post


Link to post
Rzeczy, których powiedzieć głosno nie wypada...

... nie mówimy, aby nie urazić innych ludzi i ich poglądów. Ot czysta kultura.

Nie mówimy też, bo nie chcemy, aby społeczeństwo patrzyło na nas przez pryzmat jednej wypowiedzi, która może być dość kontrowersyjna.

Share this post


Link to post

noooo, to jedziemy z tematem.

1. Nie znoszę żuli, o których z miejsca wiem, że do mnie podejdą, ilekroć jestem na swoim dworcu podmiejskim. Różne są sytuacje w życiu, kazdy moze mieć kłopoty finansowe, ale zwykle dzieje się tak na ich własne życzenie - więc niech dadzą spokojnie, normalnie żyć i funkcjonować innym.

2. nie znoszę bachorków z pierwszych lat szkoły średniej, które pchają dupska do autobusu i blokują miejsce w nim tuż przy samych drzwiach tworząc gulę nie do przebicia, "bo jak ja potem wysiądę, ja się nie ruszam". jednocześnie nie znoszę starych ludzi, którzy sapią akurat nad twoim uchem, kiedy siedzisz i naciskają na ciebie swoimi torbami - choć wokół jest parę innych wolnych miejsc, ale akurat dla nich z jakichś przyczyn mniej atrakcyjnych.

3. na maksa wkurzają mnie rodzice, którzy nie potrafią uciszyć swoich dzieci w miejscach publicznych - u lekarza, kiedy mi czaszkę ból rozszadza, czy w galeriach, gdzie latają "samopas" i drą się w niebogłosy. a potem wielki płacz i lament, bo "zgubiono maluszka".

5. ilekroć wejdę na fejsa, czy jakiś temat na necie gdzie jest jakiś temat o rodzicielstwie, widzę pierdyliard słodkich do porzygu komentarzy świeżo upieczonych mamuś lub fotek ich pociech w stylu "poniedziałkowa kupka", "wtorkowy uśmieszek", "środowy bełcik na śpioszkach" i noszenie głowy 10 metrów nad ziemią "bo ja urodzilam, a cóż wspaniałego zrobiło wasze ciało"...fajnie że macie dzieci, choć to nadal nie sztuka. ale...WHO CARES??!

6. pseudobiznesmeni, ludzie którzy zarabiają kilka kółek i noszą się wysoko wystylizowani, w rureczkach, Ray-Banach, nie wypuszczają smartów z ręki, przewijają, przewijają, na bieżąco instują i hasztagują swój żywot lanserski i z pogardą patrzą na całą resztę spoęczeństwa, ktore mijają na ulicach. nikomu się nie przyznają przy tym, że pochodzą z Pizdówka Wielkiego i jeszcze 2 lata temu odwiedzali babcie w chacie pod strzechą, póki nie zmarła.

7. geje, trans, lesbijki i bi którzy obrażają się o każdą krytykę skierowaną ich stronę, nawet zupełnie neutralne słowa przekolorowując w stronę nietolerancji. ci, którzy chcą wychowywać dzieci i pindolą się na paradach równości. won.

-- Dodano 30 Paź 2014, 10:15: --

ooo i jeszcze zapomniałabym - uwstecznianie się języka w sieci. nagminnie, gdzie nie spojrzę, widzę twory w stylu: "tym ludzią", "te zdjęcie", "te uczucie", "naszym dziecią"...WTF?! ja wiem że pare lat temu się wydało, że końcówka "OM" przy "z tobom i mnom" świadczy o ślunskim albo wiejskim pochodzeniu, ale bez przesady....do słowników! to samo tyczy się dyslektyków,którzy swoją ignorancję i lenistwo non stop usprawieliwiają chorobą, "bo skoro mają papier, to im wolno". są reguły językowe, społeczne, chorzy starają się wyzdrowieć i nie lansują się swoją chorobą tylko starają się dopasowac do zdrowych. dyslektykom polecam to samo.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Filip

      Filip

      Słoneczny Filip niczym Słoneczny Patrol 8-) 
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Rzadko o coś proszę.
      Ale dzisiaj - proszę Was o pomoc.
      https://zrzutka.pl/bf8wmk
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
  • Posts

    • Kerosine
      Powitanie
      Uczyłam się kiedyś hiszpańskiego, to piękny język =) Jakie dziedziny / zagadnienia psychologii najbardziej Cię interesują? Rozgość się i pisz szeroko  
    • Shady-Lane90
      O czym teraz myślisz?
      To, co zdarzyło się dzisiaj na jednej z rozpraw, przekroczyło wszelkie granice absurdu. Psychopaci z tak silnymi zaburzeniami osobowości powinni siedzieć na sali w kajdanach ;D 
    • Shady-Lane90
      Powitanie
      Witamy Cię serdecznie. Opowiedz coś więcej o sobie - jak się tu znalazłaś, czym się interesujesz, jakiej muzyki słuchasz Mamy nadzieję, ze będziesz tu stałym gościem! Baw się dobrze  
    • Martusiaaaaaa92
      Powitanie
      Miło Cię poznać Jaka pogoda w Gdańsku?
    • Filip
      Powitanie
      Hej, bardzo miło Cię poznać. Liczę na to, że zostaniesz tu na dłużej. Ja również mam 17 lat (jeszcze). Co lubisz robić w wolnym czasie? Jakiej muzyki słuchasz?