Daria.

Zmiany w polskim szkolnictwie

Recommended Posts

Moim zdaniem w zawodówkach nie jest potrzebna nauka języków obcych, ewentualnie niech uczą się jednego.

Co to za głupota? a z jakiej racji? w dzisiejszych czasach znajomość języków obcych to podstawa. Gadanie, że taki język się nigdy do niczego nie przyda jest trochę idiotyczne, biorąc pod uwagę, że szkoła średnia obejmuje bardzo młody wiek i gwarantuję Ci, że znajomość jakiegokolwiek języka obcego, a w tym na pewno języka angielskiego się prędzej, czy później do czegoś przyda. Do życia to prędzej nie przydać może się połowa tych bzdurnych rzeczy wpajanych uczniom w głowę, które naprawdę są kompletnie nieprzydatne, ale nie znajomość języka obcego. Zresztą.. nawet gdyby Twoją teorię wprowadzono w życie to gdzie ta druga połowa uczniów szkół zawodowych, która chciałaby się uczyć języków obcych miałaby do tego możliwość? uczęszczając na kurs języka angielskiego, czy korepetycje, płacąc 100zł za godzinę? Szkoła wam daję możliwość nauki języków obcych, co równocześnie otwiera wam okno na świat, podsuwa nowe perspektywy i możliwości, a wy jeszcze narzekacie?

Takie rozwiązania są jeszcze bardziej stresujące dla ucznia.

Jak cała matura.

Najgorsza rzecz - brak prezentacji na egzaminie ustnym z polskiego. Zamiast tego zostaje podany zupełnie przypadkowy temat, który może obejmować materiał od gimnazjum w górę. Uczeń otrzymuje 15 minut na przygotowanie 10 minutowej prezentacji - dla niektórych ludzi, którzy po prostu nie mają talentu do przemawiania, albo nie potrafią formować spontanicznych zdań może być to straszne.

Ale mimo to wymaga od maturzysty znacznie więcej wiedzy i kreatywności, niż to, co proponował stary system. Dla mnie prezentacja z polskiego była tak głupim pomysłem, że aż nie chciało mi się do tego zabierać. Szczerze? dla mnie to była totalna strata czasu. Wyuczanie się czegoś na pamięć. W dodatku przy pomocy komputera, wszystkich dostępnych źródeł - byle debil świetnie dałby sobie z tym radę. Poza tym ile to było u mnie przypadków, że ludzie kupowali od siebie nawzajem prezentacje, czy zamawiali u ludzi, którzy się tym zajmują. Co trzecia osoba z mojej szkoły to robiła. Bo tak jak już wspomniałam - to zwykła strata czasu. Ludzie woleli przysiąść i pokuć zadania do rozszerzonej matmy niźli uczyć się na pamięć jakiejś durnej prezentacji. Na maturze ustnej z angielskiego maturzysta losuje zestaw pytań w którym ma do opisania obrazek, skonstruowanie rozmowy i odpowiedzenie na kilka pytań w ciągu minuty bądź dwóch. W języku angielskim! Więc co to za filozofia dla polaka skleić kilka zdań w języku polskim w piętnaście minut?

Share this post


Link to post
-Najgorsza rzecz - brak prezentacji na egzaminie ustnym z polskiego. Zamiast tego zostaje podany zupełnie przypadkowy temat, który może obejmować materiał od gimnazjum w górę. Uczeń otrzymuje 15 minut na przygotowanie 10 minutowej prezentacji

A wiesz może jak ma wyglądać to przygotowanie? Bo w sumie mnie zaciekawiłeś :wink: . To przygotowanie będzie odbywało się z komisją w pomieszczeniu? Będzie można mieć jakieś pomoce np. papier do wylania i ułożenia swoich myśli, czy całość trzeba stworzyć i poskładać tylko w swojej głowie?

Wręcz przeciwnie, to świetny pomysł, żeby wreszcie dać sobie spokój z prezentacjami, które w obecnej formie są stratą czasu. Po tych wszystkich godzinach spędzonych nad pisaniem kolejnych schematycznych prac i pracy z ludźmi, których starałem się przygotować do wygłoszenia prezentacji, przekonałem się, że taka forma egzaminu nie ma żadnego sensu. Dla większości to po prostu nauka recytowania na pamięć fragmentów z książek i opracowań, tak żeby trafić w to, czego komisja oczekuje po ich temacie. Potem odpowiedzieć na kilka banalnych pytań i wsio. Nikt nie wynosi z tego żadnej wiedzy ani umiejętności.

A ja uważam, że prezentacje były bardzo nieprzyjemne, ale jednak potrzebne. Przede wszystkim do większości przemówień będziemy mieli okazję przygotować się wcześniej, bardzo rzadko spontanicznie wygłaszamy kilkunastominutowe wypowiedzi. Możliwość opracowania wybranego wcześniej tematu pozwalała też by uczeń wybrał to co uważa za ciekawe. A co do umiejętności to taka forma uczyła tworzenia i wykorzystania planów prezentacji. Nikt (chyba) nie wkuwa całej prezentacji, zdanie po zdaniu a właśnie na podstawie jednego zdania tworzy kilkanaście kolejnych. Jest to nowa i dosyć przydatna umiejętność.

Więcej zadań otwartych zamiast klasycznego A B C D

Przynajmniej sytuacje gdy ktoś zda maturę na strzeleckim fuksie zostaną ograniczone.

Obowiązek zdawania przynajmniej jednego rozszerzenia

Nie widzę sensu przymusu do rozszerzenia. Moim zdaniem lepsza by była konieczność wybrania czterech egzaminów czyli np. cztery podstawy lub rozszerzenie i dwie podstawy.

Dodatkowo egzaminator może przepytać ucznia ze znaczenia wszystkich pojęć jakich używa (język obcy, polski) i fabuły każdej lektury, którą uczeń wymieni na prezentacji.

A to świetna zmiana. Nie powinno się szpanować znajomością trudnych słów jeśli nie zna się ich znaczenia.

Możliwość odpytania z treści też przydatna, na pewno nie będzie to takie gnojenie co powiedział Wokulski w sytuacji X, a możliwość sprawdzenia czy maturzysta wie o czym plecie.

Mam wrażenie, że dzieciaki z roku na rok stają się coraz bardziej delikatne i przeżywają każdy egzamin

A może to dlatego, że nauczyciele robią z matury takiego straszaka, jak się nie będziecie uczyć to nie zdacie i skończycie pod mostem wstrzykując marihunaen.

Share this post


Link to post
Te okno to inaczej bilet (jednostronny) na emigrację.

A nawet jeśli tak to nie uważasz, że to też bardzo dużo? naprawdę nie widzisz ile człowiek dzięki temu ma możliwości? ktoś kto nie zna języka, a dajmy na to nie ma pieniędzy też na to, aby opłacać sobie jakieś prywatne lekcje nie wyjedzie za granicę nie znając podstawowych zwrotów komunikacji. W przeciwnym razie nie poradzi sobie w nowym świecie. Chyba, że ma gdzieś tam rodzinę, szybko się uczy i jakiś krótki samouczek mu wystarczy. Ludzie bardzo często wyjeżdżają za granicę w pogoni za lepszym życiem. Znając języki obce nie musisz tkwić w Polsce. Możesz wyjeżdżać, zwiedzać, przemieszczać się bez żadnych obaw, że nie będziesz potrafił się z kimkolwiek porozumieć. Nie my jedyni żyjemy na tym świecie. Dobrze jest znać języki obce. Nie wyobrażam sobie, aby szkoły mogły nagle zrezygnować z nauki języków obcych. Jakiekolwiek. Licea, technika, zawodówki. To bez znaczenia o jakiej placówce w tej chwili jest mowa. W dzisiejszych czasach język to podstawa i nikt mi nie powie, że nie, a zrezygnowanie z nich jak dla mnie równałoby się z jakąś totalną głupotą i ignorancją.

No cóż, można by było dać wybór ci którzy chcą się uczyć języka by się uczyli, a ci którzy nie, to nie.

Wybór to możemy mieć decydując o tym, czy chcemy uczęszczać na lekcje religii z racji takiej, że dotyczy to naszej wiary i przekonań według których żyjemy. Twoim tokiem rozumowania równie dobrze moglibyśmy podejmować decyzję odnośnie tego, czy chcemy uczęszczać na lekcje geografii i historii, czy nie. Bo skoro język obcy jest Ci niepotrzebny to po co Ci znać kierunki świata i historię polski? Poza tym gdyby taki wybór wszedł w życie to większość matołów, by na to nie chodziła nie dlatego, że byliby przekonani o tym, że ten język im nigdy do niczego nie będzie potrzebny choć i tak uważam, że to bzdurne wytłumaczenie, "nigdy nie mów nigdy", ale chociażby dzięki temu, że kończyliby lekcje o godzinę, czy dwie wcześniej, a umówmy się, że młodzież szkolna nie zawsze myśli przyszłościowo, kiedy w grę wchodzi szybszy powrót do domu i spotkanie się z kumplami. A więc po to właśnie jest szkoła, by zmusić ich do tego, aby się edukowali w walce o lepszą przyszłość. Przez takie "wybory" połowa społeczeństwa zakończyłaby swoją edukację na poziomie gimnazjum, jak nie wcześniej chyba, że każdy z nas miałby wyjątkowo zdeterminowanych rodziców, gdzie z drugiej strony wtedy znowu wszcząłby się krzyk, że nas do czegoś zmuszają. A tak - szkoła nałożyła na nas pewien system edukacji, ustanowiła nam pewien plan zajęć i jest to odgórne postanowienie, więc nikt nie musi krzyczeć. Co najwyżej mogą sobie tam coś pobluzgać pod nosem, ale to i tak nie będzie miało większego znaczenia.

Za 100zł kursy/ korepetycje? Sam płacę 25zł.

W takim razie najwyraźniej albo dobrze trafiłeś, albo uczysz się gdzieś po znajomości, albo u jakiegoś studenta. Ja też uczęszczałam na lekcje języka angielskiego. W swoim życiu u dwóch różnych korepetytorów. Za jednym razem płaciłam 50/h, a przy drugiej korepetytorce 100zł/h, więc jako takie pojęcie o tym ile potrafią brać za takie lekcje też mam i wiem, że wiele osób nie byłoby po prostu ns to stać. A w szkołach mamy możliwość nauki języka kompletnie za darmo. Nie rozumiem i nie widzę kompletnie sensu, aby z tego rezygnować.

tak na prawdę sądzę, że i tak nic z tego się nie nauczę.

To ile się z tego nauczysz i ile z tego wyniesiesz raz, że w dużej mierze zależy od nauczyciela, który Cię uczy, a dwa, że od Twoich dobrych chęci, a skoro Ty już teraz zakładasz, że nic się z tego nie nauczysz no to ciężka i żmudna droga przed Tobą, a już na pewno zakończona porażką. Bo nie oszukujmy się, ale język obcy to przedmiot, któremu trzeba poświęcić trochę czasu. Wszystkich słówek i zwrotów nikt się za Ciebie nie nauczy, w dodatku trzeba pamiętać o tym, aby je sobie regularnie utrwalać i odświeżać. A jak lejesz na przedmiot to na pewno nic z niego nie wyniesiesz podobnie jak z matematyką, czy językiem polskim.

Share this post


Link to post
A wiesz może jak ma wyglądać to przygotowanie? Bo w sumie mnie zaciekawiłeś :wink: . To przygotowanie będzie odbywało się z komisją w pomieszczeniu? Będzie można mieć jakieś pomoce np. papier do wylania i ułożenia swoich myśli, czy całość trzeba stworzyć i poskładać tylko w swojej głowie?

Przez te piętnaście minut zdający pozostaje sam na sam z kartką i długopisem. Nie ma mowy o jakimkolwiek poważniejszym planowaniu - przez ten czas można najwyżej napisać ogólny, punktowy plan przemowy. Później można posiłkować się tymi notatkami - dodatkowo egzaminujący zadaje pytania dotyczące danego tematu. Chcę też podkreślić, że nie będzie czegoś takiego jak lista tematów - uczeń dostaje 2 losowe tematy z puli nie znanej przed egzaminem z których musi wybrać jeden.

Share this post


Link to post
Państwo Polskie ma fundować przyszłych emigrantów na zachód

Fundować? skąd Ty to wziąłeś? Państwo Polskie ma za zadanie wykształcić wszystkich młodych polaków i zadbać o ich edukacje. Nie bez powodu dopiero po 18 roku życia możesz sobie rzucić szkołę nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.

A więc dobrze, wycofajmy naukę języków obcych ze wszystkich placówek, bo znalazł się taki Anzy na m-forum co to martwi się o wyludnienie Polski. Stąd też musimy być zacofani i ograniczeni, bo nauka języków obcych to totalne barbarzyństwo. Zacznij obcinać ludziom języki, bo sobie gaworzą po angielsku w trosce o dobro naszego kraju! Odnoszę wrażenie jakbym rozmawiała z człowiekiem pierwotnym.

A kosmopolityzm to sobie gdzieś wyczytałeś między wierszami. Masz duży problem, bo brak patriotyzmu musisz zarzucić większej części tego kraju, idąc Twoim tokiem rozumowania. A nawiasem mówiąc zastanów się nad słusznością swoich słów, bo jak na razie to buntujesz się przeciwko nauce języków obcych w polskich szkołach sam opłacając lekcje języka angielskiego, niemieckiego, francuskiego, czy czego to Ty się tam douczasz.

Share this post


Link to post
Jacy zacofani i ograniczeni?

A tacy, że gdyby Twój pomysł faktycznie wszedł w życie to tacy byśmy się trochę stali.

Nie nie widzę go, niby z jakiego powodu miałbym zarzucić większości brak patriotyzmu, bo uczy się języków obcych? Bezsens.

W takim razie chyba nie do końca rozumiesz znaczenie trudnych wyrazów, których używasz.

Share this post


Link to post
Uczysz się w szkole, uczysz się też języka dajmy to angielskiego, wyjeżdżasz za granicę i tam się osiedlasz. Jaki z ciebie ma pożytek państwo, w którym się urodziłaś? Można uznać, że może przynajmniej nie powiększasz bezrobocia, ale raczej marny zysk ogólnie.

Weźmy to z drugiej strony , niech państwo się wreszcie zacznie starać żeby ludzie nie chcieli wyjeżdżać.

Moim zdaniem język to jest absolutna podstawa człowieka wykształconego.

Idąc twoim tokiem rozumowania , zrezygnujmy ze szkół i skupmy się tylko na wyuczaniu zawodów.

Po co komu wykształcone społeczeństwo?

Share this post


Link to post
Uczysz się w szkole, uczysz się też języka dajmy to angielskiego, wyjeżdżasz za granicę i tam się osiedlasz. Jaki z ciebie ma pożytek państwo, w którym się urodziłaś? Można uznać, że może przynajmniej nie powiększasz bezrobocia, ale raczej marny zysk ogólnie.

Więc wykształcenie ma być jednocześnie cyrografem by żyć i umierać w kraju? Może w ogóle zakażesz wycieczek za granicę bo wtedy nie wspieramy polskiej turystyki.

Przez te piętnaście minut zdający pozostaje sam na sam z kartką i długopisem. Nie ma mowy o jakimkolwiek poważniejszym planowaniu - przez ten czas można najwyżej napisać ogólny, punktowy plan przemowy. Później można posiłkować się tymi notatkami - dodatkowo egzaminujący zadaje pytania dotyczące danego tematu. Chcę też podkreślić, że nie będzie czegoś takiego jak lista tematów - uczeń dostaje 2 losowe tematy z puli nie znanej przed egzaminem z których musi wybrać jeden.

No to nie jest wcale tak źle, da się zdać ;)

Jednak z mojego doświadczenia, wiem że jest inaczej. Chociaż wiadomo, że jako korepetytor mam do czynienia głównie z jednostkami leniwymi albo umysłowo wybrakowanymi (przepraszam za to określenie, ale niektórych ludzi nie da się ująć w inny sposób...), dla których jedynym sposobem na przebrnięcie przez ten egzamin, jest wykucie kilkunastu mądrze brzmiących zdań, które potem wydukają przed komisją.

Ale kilkanaście zdań to może dwie minuty prezentacji, trzeba mówić pięć razy dłużej. A aby zapamiętać kilkadziesiąt zdań w odpowiedniej kolejności trzeba by mieć wybitną pamięć.

Share this post


Link to post
Żeby nie było głupie, nie dało sobą łatwo manipulować, pomnażało chwałę Polski i Polaków na świecie, itd.

Anzy, to było pytanie retoryczne. Chyba nie bardzo zrozumiałeś kontekstu wypowiedzi Działaćlepiej.

Tak szczerze, nie zauważyłem nadal by ktoś odniósł się do mojego wcześniejszego posta o wyludnieniu.

Może dlatego, że szukasz dziury w całym i nie ma sensu nawet tego komentować? Ale skoro nalegasz.. Problemu emigracji i domniemanego "wyludnienia" doszukujesz się w nauce języków obcych w polskich szkołach, co moim zdaniem jest trochę śmieszne. Zadaj sobie lepiej pytanie czemu Ci wszyscy ludzie wyjeżdżają i dopiero wtedy szukaj winnych, a nie obarczaj tym systemu edukacyjnego, który wprowadzając języki obce do wszystkich placówek nie robi nic innego jak tylko wykształca społeczeństwo, a nie - jak Twoim zdaniem - pcha ludzi na lotniska. To, że umiemy posługiwać się językami obcymi jest dodatkiem, przywilejem z którego możemy skorzystać w przypadku jakiegoś nagłego, czy zaplanowanego wyjazdu. Jest to decyzja każdego z nas z osobna. Mamy prawo wyboru. Jeśli ktoś nie znajdzie w tym kraju dla siebie miejsca, a będzie miał za sobą lata nauki języka - dajmy na to - niemieckiego to wyjedzie za granicę, bo nic lepszego go tutaj nie czeka. Proste i logiczne. Wybiera wyjście najlepsze z możliwych, bo gdyby tym językiem nie potrafił władać to prawdopodobnie czekałoby go tutaj marne życie i nie oszukujmy się, ale w większości przypadków niestety tak jest. A to że on wyjedzie - wcale nie jest powiedziane, że nie wróci. Bo ludzie wracają. Mało tego - oni chcą wracać. Bo mimo to, że nam polakom często zdarza się emigrować z kraju to nie znaczy, że się od Polski odwracamy. Czasami w życiu bywają takie sytuacje, gdzie nie ma innego wyjścia i trzeba wyjechać. Świat jest ogromny, jest tyle fantastycznych miejsc na świecie, więc dlaczego z tego nie korzystać? Nie można odbierać ludziom szansy na to, aby świat stał dla nich otworem, a jakiekolwiek ograniczanie ilości języków obcych w szkołach bądź całkowite ich usunięcie właśnie do tego by prowadziło. Poza tym gdyby taki angol wpadł do Polski z wizytą i Ci nabluzgał, a Ty byś kompletnie nic nie zrozumiał to nawet po mordzie byś mu nie mógł dać i jak tu bronić naszej pięknej Polski, zagorzały patrioto? :c

Share this post


Link to post
O 19.04.2012 at 15:07, Daria. napisał:

5. Zlikwidować taką bzdurę, jaką jest test kompetencji po klasie trzeciej podstawowej i po klasie szóstej - kompletnie tego nie rozumiem, jaki to ma sens? Przecież to nie jest do niczego potrzebne, do następnej klasy, szkoły i tak się dostaniesz, więc po co stresować dzieci? Zwłaszcza w trzeciej klasie...

Nie wszystkie dzieci chcą iść do szkoły rejonowej, a test kompetencji po 6 klasie daje im taką szansę. Dla słabych uczniów ten egzamin nie ma znaczenia - miejsce w gimnazjum i tak na nich czeka, ale dla tych dobrych jest to szansa na pójście do dobrej szkoły, w której nie ma patologii z ulicy, że tak to ujmę.

O 19.04.2012 at 15:07, Daria. napisał:

6. Szkoła powinna być miejscem wolnym od religii. Zamiast tego przedmiotu etyka, dodatkowe lekcje z innych przedmiotów, etc.

7. Jeżeli religia już absolutnie być musi, jestem za tym, żeby się w końcu pojawiła etyka w szkołach, bo na razie to to jest tylko teoretycznie.

W szkole powinna być przekazywana wiedza naukowa, zatem powinno być religioznawstwo. Tak byłoby najlepiej.

 

Pod wieloma z Waszych pomysłów się podpisuję, nie będę już powtarzać tego, co było napisane. Dodam od siebie tylko, że w szkołach powinni bardziej przestrzegać limitu 3 sprawdziany na tydzień. Pamiętam, że u nas nazywali sprawdzian kartkówką i już się do puli nie liczył. Tak samo było z językami obcymi. 

Share this post


Link to post

Edukacja powinna być nastawiona na wspieranie twórczego działania, zachęcać do pogłębiania swoich zainteresowań i szukać dobrych stron ucznia. Dobrze by było, gdyby uczniowie wspierali się nawzajem i pomagali sobie, zamiast rywalizować. Powinno chodzić o to, żeby jak najwięcej ludzi było wykształconych i miało poszerzone horyzonty, a nie żeby ci, którzy mają inne predyspozycje i inne zdolności do przyswajania określonej wiedzy mieli gorzej niż pozostali. Założenie, że wszyscy powinni uczyć się tego samego, w tym samym tempie i w tym samym czasie, jest absurdalne. Dobrze ilustruje to obrazek, na którym na łące pod drzewem mamy psa, kota, fokę i rybkę w akwarium, a przed nimi stoi nauczyciel mówiący: "Zgodnie z naszą podstawą programową dziś będziemy się uczyć, jak wspiąć się na drzewo" (kiedyś zwrócił na to uwagę Darek Hoffman, znany jako SciFun). Jest zasadnicza różnica między szkoleniem a edukacją, i szkoły zajmują się w największej mierze tym pierwszym zamiast tym drugim, mimo że jest Ministerstwo Edukacji, a nie ma Ministerstwa Szkolenia. Ogólnie, system oświaty jest anachroniczny, powstały w czasach, gdy realia były całkiem inne. Gdy nie było społeczeństwa masowego, gospodarki światowej ani społeczeństwa postindustrialnego. Poza tym, nauczycielami oprócz ludzi naprawdę świetnie się sprawdzających w tej roli jest wiele osób, które nie mają zdolności pedagogicznych i tak naprawdę nie nadają się do tej roli.

Na temat zasadniczych wad naszego systemu edukacji kiedyś wypowiadał się były dyrektor poznańskiego liceum. Polecam obejrzeć.

A z rzeczy mniej ogólnych i bardziej szczegółowych, to też zakrawa na absurd, że absolwenci szkół średnich, którzy wiedzą, co to jest mitochondrium, zdanie złożone współrzędnie i podrzędnie, ciąg geometryczny, całka, silnia i wielomiany, jednocześnie nie wiedzą, co należy zrobić po użądleniu osy, a co po użądleniu pszczoły, nie wiedzą, jakich leków użyć w razie przeziębienia lub grypy i jak one działają, nieraz nie wiedzą np. że na większość chorób roznoszonych drogą kropelkową jak przeziębienie i grypa antybiotyki są bezużyteczne, bo takie infekcje najczęściej są wirusowe, a antybiotyki działają wyłącznie na bakterie, a nie na wirusy, a także nie wiedzą, jak działają szczepionki ani leki, nie mają wiedzy na temat wpływu np. wzrostu wysokości nad poziomem morza lub głębokości wody na organizm człowieka, nie wiedzą, jak funkcjonuje gospodarka, system emerytalny i wiele instytucji, i nie wiedzą wielu innych rzeczy, które przydałyby im się w życiu. I mają wiedzę o antykoncepcji bliską zeru. Ogólnie więc, szkoła raczej nie przygotowuje do życia.

Kiedyś na kanale Discovery Turbo Extra był cykl ciekawych programów "Zdecyduj i przeżyj" - w każdym z odcinków widz usłyszał 9 pytań i na każde z tych pytań były dwie odpowiedzi do wyboru - wybór właściwej oznaczał przeżycie, a wybór złej oznaczał śmierć. Informacji, które były tam podawane, nie otrzymywało się w szkole - właściwie tylko jeśli ktoś ma jako hobby naukę popularną, to miał szansę uzyskać ponad połowę dobrych odpowiedzi.

  • + 1

Share this post


Link to post
O 24.02.2019 at 13:31, Celt napisał:

Powinno chodzić o to, żeby jak najwięcej ludzi było wykształconych i miało poszerzone horyzonty

Władza nie może sobie pozwolić na zbyt światłe społeczeństwo ;) Takim trudniej się manipuluje kieruje, a już zwłaszcza trudniej je w ogóle przekonać do wyboru kandydatów reprezentujących - przynajmniej w polskich warunkach - typowy gatunek ludzi parających się polityką.

<tekst oczywiście pół-żartem, pół-serio, ale jedynie pół>

Co oczywiście nie zmienia faktu, że bardzo chciałabym, aby szkoła przestała w końcu uczyć przydatnych jedynie garstce jej absolwentów bzdetów...

O 24.02.2019 at 13:31, Celt napisał:

zdanie złożone współrzędnie i podrzędnie, ciąg geometryczny, całka, silnia i wielomiany

... i zaczęła przekazywać naprawdę użyteczną wiedzę:

O 24.02.2019 at 13:31, Celt napisał:

jak funkcjonuje gospodarka, system emerytalny i wiele instytucji

Z rzeczy do tej pory nie wymienionych [chyba] - szkoła bez przemocy oraz cichego na nią przyzwolenia to coś, o co warto walczyć co najmniej na równi z właściwym zakresem i poziomem edukacji [a co niestety ma jeszcze mniejsze, żeby nie powiedzieć: znikome szanse na realizację]. Także w większym stopniu przystosowana do potrzeb uczniów o szeroko rozumianych specjalnych wymaganiach oraz z kadrą na tyle wykwalifikowaną i zaangażowaną w wykonywanie swoich obowiązków, że w ogóle jest w stanie owe specjalne wymagania wychwycić bez ślepego polegania na istniejącym lub nie papierku [karny kutas dla pedagogów, którzy nie byli do tego zdolni w moim przypadku]. Chyba również mimo wszystko nie do końca obowiązkowa w swej publicznej formie, jako Minister Edukacji zdecydowanie ułatwiłabym dostęp do nauczania indywidualnego.

Share this post


Link to post

Celt, przedstawiłeś idealny obraz nauczania. Szkoda tylko, że jest on tak mało realistyczny do zaistnienia... 

O 24.02.2019 at 13:31, Celt napisał:

A z rzeczy mniej ogólnych i bardziej szczegółowych, to też zakrawa na absurd, że absolwenci szkół średnich, którzy wiedzą, co to jest mitochondrium, zdanie złożone współrzędnie i podrzędnie, ciąg geometryczny, całka, silnia i wielomiany, jednocześnie nie wiedzą, co należy zrobić po użądleniu osy, a co po użądleniu pszczoły, nie wiedzą, jakich leków użyć w razie przeziębienia lub grypy i jak one działają, nieraz nie wiedzą np. że na większość chorób roznoszonych drogą kropelkową jak przeziębienie i grypa antybiotyki są bezużyteczne, bo takie infekcje najczęściej są wirusowe, a antybiotyki działają wyłącznie na bakterie, a nie na wirusy, a także nie wiedzą, jak działają szczepionki ani leki, nie mają wiedzy na temat wpływu np. wzrostu wysokości nad poziomem morza lub głębokości wody na organizm człowieka, nie wiedzą, jak funkcjonuje gospodarka, system emerytalny i wiele instytucji, i nie wiedzą wielu innych rzeczy, które przydałyby im się w życiu. I mają wiedzę o antykoncepcji bliską zeru. 

Nie wiem, jak teraz wygląda nauczanie w szkole średniej. "Za moich czasów" nauczono, co robić po ukąszeniu osy/pszczoły. O bakteryjnych i wirusowych chorobach również. Niestety takiej wiedzy jest stosunkowo niewiele w porównaniu do innych nieużytecznych zagadnień tematycznych. Co do leków - nie uważam, by tego powinni nauczać w szkole. O takich podstawach jak zażycie/podanie tabletek zawierających kwas acetylosalicylowy powinni wiedzieć. Natomiast bardziej bym kładła nacisk na zwiększenie w treści programowej nauki o wspieraniu układu odpornościowego. Podawanie, jakie leki pomagają na przeziębienie to prosta droga do wspierania koncernów farmaceutycznych. Poza tym - jak już większość z nas się przekonała, na każdego mogą działać różne dawki/grupy substancji czynnych. 

O antykoncepcji tak naprawdę nie ma mowy w szkole. Zastanawiam się, czym to jest spowodowane... może zbyt wyznaniowe szkoły? W niemal każdej klasie wisi krzyż. 

O 24.02.2019 at 13:31, Celt napisał:

Ogólnie więc, szkoła raczej nie przygotowuje do życia.

Niestety... muszę się zgodzić. 

O 24.02.2019 at 13:31, Celt napisał:

Na temat zasadniczych wad naszego systemu edukacji kiedyś wypowiadał się były dyrektor poznańskiego liceum. Polecam obejrzeć.

Bardzo ciekawy filmik. Gdyby takich dyrektorów było więcej, być może udałoby się stworzyć namiastkę idealnego nauczania... 

Osobiście jestem za pewną wszechstronnością posiadanej wiedzy, natomiast znacznie lepiej byłby znać się na pewnej wyspecjalizowanej dziedzinie niż na wszystkim w niewielkim stopniu - zarówno z punktu widzenia rozwoju zainteresowań, jak i przyszłości świata (łatwiej wtedy o wybitne jednostki).

Share this post


Link to post
O 19.04.2012 at 15:07, Daria. napisał:

1. Więcej praktyki, mniej suchej teorii. Nie od dziś wiadomo, że teoria może i jest łatwa do wykucia, łatwo nabić sobie dobre oceny znajomością formułek, tyle że teoria jest też, przede wszystkim, nudna.

2. Nie powinno się dopuszczać do takiej sytuacji, jaka jest teraz - reforma goni reformę, jedna jest w trakcie wdrażania w życie, druga już jest przygotowana. Jedna jest wdrożona w życie i już chcą wypuszczać następną. Jak dla mnie, zbyt szybkie tempo. Owszem, reformy trzeba co jakiś czas wprowadzać, ale jak dla mnie, robić to z głową - wprowadzić jedną, poobserwować, dać czas (np. rok czy dwa), żeby sprawdzić, czy się przyjęła, czy są dobre skutki. A potem decydować, co dalej, czy zostawić wszystko tak, jak jest, czy dalej reformować. No i przede wszystkim myśleć, czy na pewno te wszystkie zmiany są potrzebne.

3. Złagodzić obowiązek szkolny. Tak, wiem, że niektórym nauka po prostu idzie gorzej, nie wszyscy są w stanie uczyć się na same pozytywne oceny. Ale jestem też zdania, że osoby, po których ewidentnie widać, że to, że im nie idzie, jest wynikiem zwykłego olewania, powinny być za to karane. Teraz tego nie ma - w większości nauczyciele jednak dają szansę takiemu oszołomowi, robią mu niesamowicie łatwe sprawdziany, wpisują te dwóje na koniec roku. A wszystko po to, żeby tylko nie musieć wcześniej wracać z wakacji na egzaminy poprawkowe. Błąd. Osoby, które mają problemy z nauką przez swoją głupotę, nie powinny być tak traktowane, tylko usadzane. Już kilka razy widziałam, jak usadzenie działa - osobnik zazwyczaj pokornieje i bierze się za naukę. Nie zdasz 2-3 razy, niczego się nie nauczysz na swoich błędach, to wylatujesz ze szkoły, krótka piłka. To samo z chamami, którzy przychodzą do szkoły tylko i wyłącznie po to, żeby nauczycieli podenerwować, z osobami, które nadmiernie wagarują, a potem mają pretensje do całego świata, że grozi im nieklasyfikowanie. Takie osobniki psują wszystko: od frekwencji klasowej, przez średnią klasową, po atmosferę na zajęciach i opinię odnośnie klasy wśród nauczycieli. Jestem zdania, że szkoła powinna być wręcz przywilejem, a nie obowiązkiem. Nie chce Ci się chodzić, nie chodź, idź do roboty, a nie w szkołach ludziom życie zatruwasz. Chcesz się czegoś nauczyć, zależy Ci - droga wolna, drzwi otwarte, zapraszamy w skromne progi szkół.

4. Podnieść poziom matury - sądzę, że nie trzeba tu wiele tłumaczyć. Osobiście odnoszę teraz wrażenie, że egzamin gimnazjalny po tych reformach jest trudniejszy niż matura, a przecież powinno być na odwrót.

5. Zlikwidować taką bzdurę, jaką jest test kompetencji po klasie trzeciej podstawowej i po klasie szóstej - kompletnie tego nie rozumiem, jaki to ma sens? Przecież to nie jest do niczego potrzebne, do następnej klasy, szkoły i tak się dostaniesz, więc po co stresować dzieci? Zwłaszcza w trzeciej klasie...

6. Szkoła powinna być miejscem wolnym od religii. Zamiast tego przedmiotu etyka, dodatkowe lekcje z innych przedmiotów, etc.

7. Jeżeli religia już absolutnie być musi, jestem za tym, żeby się w końcu pojawiła etyka w szkołach, bo na razie to to jest tylko teoretycznie.

8. Nieco zreformować kanon lektur - tak, ja rozumiem, nasza kultura, różne epoki i tak dalej. Rozumiem. Ale lektury w większości to prawdziwa akcja przeciw czytaniu. Uważam, że powinien być jakiś podział, powiedzmy, po połowie - połowa lektur przewidziana na dany rok ta nudna, a połowa taka, która pokazałaby uczniom, że czytanie nie musi być nudne.

1. Szczerze mówiąc ja nigdy nie przepadałem za praktyką w szkołach, wolę już pouczyć się te kilkanaście minut i mieć wszystko z głowy, niż zamęczać się jakimiś praktykami.

2. Nie mam zdania na ten temat.

3. Bez przesady, szkoła to nie więzienie i trochę "luzu" jest wręcz wskazane. Poza tym naprawdę nie każdy ma głowę do nauki i takie przymuszanie byłoby zupełnie bezsensowne. Atmosfera w szkole, jeśli jest lekko luźna sprawia, że chętniej się do takiej szkoły chodzi, wiadomo, że zawsze są osoby, które mają kija w dupie i kilka żartów w czasie lekcji to dla nich przestępstwo, ale większość młodych ludzi lubi nieco pośmieszkować, a nie ciągle byc poważnym.

4. Zdecydowanie nie, dopóki nie wzrośnie poziom nauczania takie działanie byłoby totalną głupotą.

5. To prawda, takie testy są niezwykle stresujące, a i nauczyciele czesto nimi straszą, nie wiem dlaczego..

6. Z jednej strony lekcje religii w szkołach zazwyczaj są bardzo nudne, aczkolwiek z drugiej strony, jesli ktoś - tak jak ja, nie chodzi to kościoła, to przynajmniej w szkole ma ten kontakt z księdzem, modlitwę oraz podjęcie jakiegoś tematu religijnego, uważam to za przydatne.

7. Nie mam zdania nt. etyki.

8. Obecny kanon lektur jest tragiczny oraz przestarzały, jest wiele dobrych książek, które są "świeże", zmiany gimnazjum na 8 klas nie bolą, ale zmienienie książek już tak? Przynajmniej tak mi się wydaje, skoro polski rząd do dziś tego nie zmienił... Te książki to tragedia i przez mało które streszczenie jestem w stanie przejść.

Share this post


Link to post

Mimo że jestem jeszcze uczennicą, więc siedzę w tym systemie po uszy, to nie mam zbyt wiele spostrzegawczych obserwacji w tym temacie, bo po prostu brak mi wiedzy. Tak naprawdę rzadko zastanawiałam się, co bym zmieniła, tylko po prostu traktowałam to jako coś, czemu muszę stawić czoło - co być może samo w sobie jest jakimś tam świadectwem.

Na pewno natomiast nie jestem zachwycona szkolną religią, bo chociaż sama od podstawówki unikam jej jak ognia, to słyszałam i czytałam wiele historii o iście kosmicznych akcjach odbywających się na takich zajęciach. Jasne, można trafić na fajnego księdza/katechetkę/katechetę, ale można też skończyć z fanatykiem bredzącym, że każdy gej to pedofil. Ogólnie pięknie by było, gdyby szkoła była kompletnie świecka, religią mogą zajmować się rodzice i świątynie.

Jak już było wspominane powyżej, lektury szkolne też pozostawiają wiele do życzenia. Wiadomo, są klasyki które trzeba znać, ale miło byłoby częściej omówić jakieś bardziej... żywe i pasjonujące dzieło. Zachęcić do myślenia i czytania. A z tego, co słyszałam, to ostatnio robi się wręcz przeciwnie i dorzuca więcej książek opiewających jedyny słuszny naród.

Jest też kwestia zdrowia psychicznego uczniów. Nie wiem, mam wrażenie, że polski system edukacji nie radzi sobie z nim zbyt dobrze. Ilość samobójstw wśród młodzieży rośnie. Sama szkoła dla mniej odpornych i mniej dostosowanych do systemu uczniów jest problemem samym w sobie, powodując bardzo dużo strachu, stresu i zmęczenia, co niestety często niezbyt kogokolwiek rusza. W gruncie rzeczy niewiele mówi się nam o tym, jak dobrze żyć i nie czuć się ze sobą źle. Osobiście miewałam jakieś tam warsztaty o zdrowiu psychicznym, najpierw głównie w stylu "narkotyki i obcy ludzie w internecie to zło" i co nieco o depresji, a w liceum znalazły się nawet jedne o zaburzeniach odżywiania. No ale to nie starcza. Uważam, że dobrze by było wprowadzić po prostu jakieś życiowe lekcje z psychologiem, które choć trochę oszczędziłyby nam uczenia się na błędach - niektórych lepiej nie popełniać. Miły też byłby mniej zaszczuwający i wzbudzający poczucie winy system nauczania, ale nie mam pojęcia, na ile taki w ogóle dałoby się zorganizować. Może to zbyt, hmm, miękkie patrzenie na sprawę, ale moim zdaniem już lepiej mieć ucznia mniej pracującego niż zdeptanego i wbitego w ziemię.

  • + 1

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now