Arturze

Polska służba zdrowia jest "do bani".

Recommended Posts

Na codzień słyszy się że nasza służba zdrowia jest,w języku młodzieżowym, "do bani". Co konkretnie można jej zarzucić? Chciałbym poznać wasze zdanie.

Share this post


Link to post

Co się zarzuca:

1. Kolejki do lekarzy specjalistów i na specjalistyczne badania jak rezonans magnetyczny itp.

2. Długi okres czekania na zabiegi i operacje.

3. Zadłużone i często w opłakanym stanie szpitale (choć tutaj widzę z roku na rok poprawę)

4. Różnego rodzaje limity na zabiegi, rehabilitacje.

5. Ostatni skandal z refundacją.

6. Niewystarczające finansowanie bo małym na pewno nie idzie nazwać budżet NFZ lub problemy finansowe są spowodowane złym system, osobiście wolałbym Kasy Chorych lecz przez polskie machloje i inne kombinactwa i ten system nie wypalił w kraju między Odrą a Bugiem.

Share this post


Link to post

meliorvisus, a co jeżeli zdarzyłaby Ci się operacja za kilkadziesiąt tysięcy złotych, miałbyś raka ? to są ogromne koszta, a jakby nie było z NFZ leczenie masz free, prywatna służba zdrowia wydaje się fajna przy małych zabiegach i pojedynczych wypadach do dentysty czy innego lekarza za 100 zł

Share this post


Link to post

Po pierwsze, długie kolejki gdziekolwiek.

Będąc ostatnio na paznokciach, rozmawiałam z jedną panią - nauczycielka, kobieta z problemami zdrowotnymi, wymagająca jakiejś tam pomocy. Dostała skierowanie na rehabilitację, rehabilitant miał, po obejrzeniu jej, zadecydować, co dalej, gdzie dalej ją posłać etc. Kobieta poszła do przychodni się zarejestrować, to był styczeń tego roku. Usłyszała pytanie od pani siedzącej w rejestracji - czy pasuje jej najbliższy termin, czyli listopad. Pani była troszeczkę w szoku, no ale że jej się spieszyło, to okej, niech już będzie listopad, ważne, żeby wizyta się odbyła, bo problemy są poważne. Natomiast, kiedy już usłyszała pytanie następne: a pani chce na rano czy na popołudnie, to już wybuchnęła śmiechem przez łzy... Podobnych przypadków znam mnóstwo, sama już chodzę prywatnie do lekarzy, bo inaczej bym chyba wcześniej z tego świata zeszła, jakbym miała czekać na wizytę tyle, ile się czasami wymaga.

Druga sprawa, karetki pogotowia - do mnie ostatnio jedna przyjechała i sanitariusz próbował wmówić mi i mamie, że mi pewnie nic nie jest, a dolegliwości są z winy mojej niepełnosprawności. Gdybym go nie poprosiła, to chyba by mnie do tego szpitala nie zabrał w ogóle...

Trzecia, nieprofesjonalność lekarzy! To się dzieje coraz częściej. Najpierw sprawa, która w tym aspekcie wkurzyła mnie najbardziej - mój wujek, człowiek koło czterdziestki. Źle się ostatnimi czasy czuł, więc przeszedł się do przychodni na zwykłe badania. Tam wykryto poprzez badania EKG, że coś jest nie tak, kobiety go nastraszyły, kazały wzywać taksówkę i jechać do szpitala, bo to może być zawał. Wujek pojechał, co się okazało? Zrobiono mu ponowne EKG, które wyszło idealnie. Skierowano go do kilku innych lekarzy w celu stwierdzenia, co mu właściwie jest, dlaczego się tak źle czuje. W szpitalu spędził 8 godzin, odwiedził chyba z 5 lekarzy, diagnozy nie postawiono mu żadnej, tylko dano kroplówkę. Właściwie do dzisiaj nie wiadomo, co się dzieje.

Druga kwestia - kiedy już ja osobiście trafiłam do szpitala, po przeprawie z sanitariuszem, wzięto mnie na badania, bo sprawa wyglądała poważnie. EKG, krew, USG. Na USG wyszło, co mi jest. Rozmowa z lekarzem, naradzanie się, jak mi pomóc - usłyszałam, że muszę iść na RTG w celu uzyskania więcej informacji o swoim stanie zdrowia, że muszę trzymać dietę lekkostrawną, a tak w ogóle, to pewnie czeka mnie operacja, mam iść skonsultować się w najbliższym czasie z chirurgiem oraz gastrologiem. Na RTG poszłam - niestety, mam takie skrzywienie kręgosłupa, że pomimo zrobienia trzech zdjęć, nic nie było widać, zdjęcie dostałam praktycznie bez opisu. Moja siostra, z racji zawodu i znajomości, usłyszała prosto z mostu, że niepotrzebnie narażono mnie na promieniowanie, że w takich przypadkach RTG jest badaniem niewskazanym. To jeszcze nic. Odwiedziłam gastrologa - z samych wyników USG zarządził mi metodę leczenia, RTG mu było do tego niepotrzebne, OPERACJI MIEĆ NIE BĘDĘ, bo nikt się nie podejmie, jeżeli atak był jednorazowy, a dieta jest niepotrzebna, bo jeżeli ma mnie zaboleć, to i tak zaboli, więc jeżeli nie zwijam się po jedzeniu jakoś bardzo, bardzo, to mam się nie pieścić ze zdrowiem, tylko jeść. Ja rozumiem, że wtedy, kiedy przywiozła mnie ta karetka, była 3.30 nad ranem, że z lekarzem rozmawiałam koło godziny 4.00, że on mógł być zaspany, cokolwiek - ale narazić pacjenta na niepotrzebne promieniowanie i nagadać, przy okazji nastraszyć, takich bzdur? Kim to trzeba być?

Share this post


Link to post
Co się zarzuca:

1. Kolejki do lekarzy specjalistów i na specjalistyczne badania jak rezonans magnetyczny itp.

No niestety... Kolejki są tragicznie długie. Ostatnio usłyszałem, że najbliższy możliwy termin rezonansu to wrzesień 2012... masakra. Zacząłem szukać w innych miastach. Dobrze, że przynajmniej jest stronka, na której są wszystkie szpitale w jednym miejscu.. o tyle łatwiej. Zerkajcie www.gdzierezonans.pl

Share this post


Link to post

Dla mnie w zasadzie opieka zdrowotna jest w stanie zapaści i co gorsza idzie w stronę modelu USA gdzie dopóki masz pieniądze na leczenie to traktują cię jak człowieka a jak nie to won na ulicę. Co z tego że płacę co miesiąc składkę zdrowotną ZUS a dostaję "gwarantowaną" opiekę zdrowotną, na której aby dostać się na niezbędne badania specjalistyczne muszę się zapisać do kolejki na kilka miesięcy do przodu. Oczywiście ten sam lekarz co nie może oficjalnie to prywatnie może załatwić raz dwa w tym samym dniu...

Inną wkurzającą rzeczą jest niewiarygodne chamstwo lekarzy - raz mama znajomej dostała potężnego ataku woreczka żółciowego. Nie chciała czekać na pogotowie więc wzięła taksówkę i do najbliższego szpitala. A tam... oddział chirurgiczny zamknięty na cztery spusty a szanowny pan doktor oprócz tego, że opieprzył, że nie zrobiła badania USG (ciekawe gdzie w środku nocy..), on oczywiście nie robi bo oddział zamknięty a w ogóle to powinna jechać do innego szpitala gdzie są miejsca ale on oczywiście nie może nawet zadzwonić do innych szpitali by sprawdzić gdzie mogą przyjąć - najlepiej żeby z tym wielkim bólem pielgrzymowała po szpitalach..... Po prostu straszne.

W tym kraju strach być chorym po prostu bo nigdy nie wiadomo czy wyleczą czy nie pokierują szybciej ku cmentarzowi.

Share this post


Link to post

Totalnie znieczulenie. Ile dzieci ostatnio zginęło przez polską służbę zdrowia? Trudno wyliczyć..

Share this post


Link to post

Jak się człowiek nie leczy prywatnie albo nie ma znajomości to jest katastrofa. Przyszłam do lekarza żeby dał mi zwolnienie z pracy, miałam okropny kaszel, ponad 38 stopni gorączki a on do mnie żebym wzięła zyrtec :O

Share this post


Link to post

Zapisy do Internisty miesiąc wcześniej. No halo, przecież to lekarz pierwszego kontaktu, skąd mam wiedzieć kiedy zachoruję? Niedawno z gorączką czekałam ponad 4 godziny, aż wszystkich zapisanych pacjentów odbębni. I mnie też odbębnił w 2 minuty.

Do specjalistów to w ogóle masakra. Do kardiologa zapisywałam się w listopadzie i miałam termin na luty (to i tak jakiś cud. Gdzie nie dzwoniłam to na cały 2013 były już zapisy). W Lutym poszłam i teraz muszę do kwietnia czekać na holter. Potem muszę czekać do lipca na kolejną wizytę. Paranoja.

Share this post


Link to post

Ja szpital znam od małego i ostatnio miałam dość długą przerwę w jego "zwiedzaniu". Jakie zaskoczenie gdy nie było miejsc na salach i musiałam leżeć na korytarzu :shock: Myślałam, że takie rzeczy to tylko w żartach, kabaretach. A tymczasem samo życie...

Natomiast muszę powiedzieć, że pielęgniarki mimo ciężkich warunków i małej płacy za to co robią to spisują się na 110%.

Ja główne zarzuty kierowałabym do ZUSu gdzie panuje zwykłe kolesiostwo, a na czym tracą ludzie potrzebujący. Miałam baaaardzo niemiłe przejścia na komisji i dla mnie całe to przyznawanie rent powinno być obostrzone jakimiś surowymi przepisami, a nie tj teraz że w Polsce A z tę samą przypadłość należy się renta, a w Polsce B wysłali mnie na bruk z niczym. Gdzie tu sens, gdzie logika? Ale rozumiem, że gdyby mi przyznali rentę to nie mogliby pojechać na Bali czy inne katakumby zwiedzać... :roll:

Share this post


Link to post

Niekompetencja lekarzy jest porażająca. Często się czyta o wypadkach śmiertelnych. Kiedy byłam dzieckiem wezwano do mnie pogotowie bo si dusiłam. Okazało się że lekarz który leczy mnie od urodzenia i dysponuje moimi wynikami badań zalecił mi leki na które jestem uczulona. Po porodzie ginekolg rozpoznał u mnie nadżerkę i skierował na zabieg. Byłam wielce zdziwiona, gdyż nie miałam żadnych objawów. Poszłam do innego lekarza, prywatnie, i okazało się że jestem zdrowa. Mineło 4 lata i nic mi nie jest. Właśnie z takich powodów nie ma pieniędzy skoro zdrowych ludzi kierują na niepotrzebne zabiegi. Diagnostyka pada, lekarz internista od razu wlepia antybiotyk. Jak coś boli to przeciwbólowe i do domu. Potem ktoś wymaga kosztownej operacji, bo jak były pierwsze objawy to nikomu się nie chciało dać skierowania na badania. Teraz znalazłam świetnego lekarza. Zawsze jak choruje ja albo dziecko, to daje jakieś wykrztuśne czy przeciwbólowe i każe przyjść za 2 dni do kontroli. Żadnego niepotrzebnego trucia.

Share this post


Link to post
Co się zarzuca:

1. Kolejki do lekarzy specjalistów i na specjalistyczne badania jak rezonans magnetyczny itp.

2. Długi okres czekania na zabiegi i operacje.

3. Zadłużone i często w opłakanym stanie szpitale (choć tutaj widzę z roku na rok poprawę)

4. Różnego rodzaje limity na zabiegi, rehabilitacje.

5. Ostatni skandal z refundacją.

6. Niewystarczające finansowanie bo małym na pewno nie idzie nazwać budżet NFZ lub problemy finansowe są spowodowane złym system, osobiście wolałbym Kasy Chorych lecz przez polskie machloje i inne kombinactwa i ten system nie wypalił w kraju między Odrą a Bugiem.

Dlatego właśnie wszędzie jak już muszę iść to idę prywatnie, wolę zapłacić ale mieć zrobione niemal natychmiastowo i bez większych problemów

Share this post


Link to post

Ja się trochę zawiodłam ostatnio na służbie zdrowia - zarówno prywatnej jak i państwowej. Od stycznia nie ćwiczę na WF (mimo, że od dziecka mam kontakt ze sportem), ponieważ coś mi zaczęło przeskakiwać w kolanach. Jako, że w domu się nie przelewa, a bardzo pilne to nie jest, rodzice zapisali mnie do jednej z lepszych poradni ortopedycznych w Warszawie - publicznie. Długo wyczekiwana wizyta w na początku maja chwila badania, by szanowna pani ortopedka stwierdziła, że ona nic tu nie widzi, ale żeby się upewnić to zrobimy usg. Wszystko ładnie pięknie, skierowanie z dopiskiem "Pilne!" - najbliższy termin: sierpień 2013. Skoro pilne, to zapisujemy się prywatnie, termin 27.05, no nie jest źle. Po czym parę dni temu dzwoni pani z owej prywatnej kliniki, że lekarz nie może zjawić się w terminie i przekładamy na 10.06... Oczywiście zwolnienie z WF do końca roku szkolnego, wizyta w czerwcu na usg, no i kolejne miesiące oczekiwań na ortopedę...

Będę się bardzo śmiała, jeżeli okaże się, że mi nic nie jest i nie Ćwiczyłam pół roku, bo czekałam w kolejkach.

Share this post


Link to post

Ta Warszawa to chyba jest jakaś lipna z tą służbą zdrowia, kolejny raz zaskakuje mnie gdzie na coś błahego można czekać tak długo. USG to ja w szpitalu dostanę prawie od ręki, a może Śląsk jest takim ewenementem, w końcu jako jedyni w Polsce mamy też kart chipowe ;p

Share this post


Link to post

Nigdzie indziej do lekarza się nie zapisywałam, więc ciężko mi odpowiedzieć, ale w Warszawie tak wygląda sytuacja i szczerze mówiąc mnie to przeraża. System eWUŚ oczywiście też rzadko gdzie funkcjonuje.

Share this post


Link to post

Na początku napiszę, że spotkałam wielu dobrych lekarzy. Nie raz została mi oraz moim bliskim udzielona pomoc, której nigdy nie zapomnę.

Próbowałam się zdystansować do naszej służby zdrowia. Zwłaszcza po ponad tygodniowym pobycie w prywatnym szpitalu w Indiach, w którym pielęgniarki były znacznie młodsze ode mnie, a lekarz pojawiał się raz dziennie. Niemniej patrząc na kwoty, jakie płacą moi rodzice na NFZ, mam wrażenie, że dochodzi do zbyt dużych nadużyć. Kolejki do specjalistów są dla mnie największym utrapieniem. Dentysta? Muszę jechać do rodzinnego miasta. Ponad 600 kilometrów. Próba umówienia się na wizytę w Katowicach skończyła się fiaskiem. Nie zapomnę nigdy ostatniego pobytu na oddziale nefrologicznym. Na, który przyjęli mnie tylko ze względu na moich rodziców. Miałam pilne skierowanie. Normalnie na wizytę musiałabym czekać pół roku. Przyjął mnie oddział ratunkowy. Pielęgniarki poniżały przy mnie bezdomnego mężczyznę. Otwarcie zwracając się do niego per "śmieć". Sama także nie zostałabym lepiej potraktowana, gdyby nie to, że znałam jednego z lekarzy. Same problemy z nerkami także są wynikiem niekompetencji lekarza rodzinnego, który był na zastępstwie.

Nie zapomnę także chwili, w której jedyne czego chciałam to znaleźć się na oddziale. Miałam anoreksję. Skierowanie do szpitala. Ze stwierdzonym zagrożeniem życia. Lekarka oświadczyła mi oraz moim rodzicom, że wytrzymam jeszcze pół roku. Oddział był przepełniony.

Share this post


Link to post

Zdaję sobie sprawę, że w wielu miejscach na świecie jest gorzej, a także że w Polsce zdarzają się dobrzy lekarze. Jednak znajdujemy się w Europie Środkowej - w miare cywilizowanym miejscu i uważam, że powinniśmy równać do Europy Zachodniej (Niemcy, Francja) - z tego co mi wiadomo są tam dużo lepsze warunki.

Share this post


Link to post
także że w Polsce zdarzają się dobrzy lekarze
W Polsce SĄ dobrzy lekarze, a nie że zdarzają się.

Nie wiem co by było gdyby tak większość była niedobra.

Jednak znajdujemy się w Europie Środkowej - w miare cywilizowanym miejscu i uważam, że powinniśmy równać do Europy Zachodniej (Niemcy, Francja) - z tego co mi wiadomo są tam dużo lepsze warunki.
Przecież równamy, to że nie jest super i jest jeszcze masę problemów, nie znaczy że się nie polepsza i nie idziemy ku standardom zachodnim.

Share this post


Link to post

Ja osobiście bardzo rzadko spotykam się z dobrym lekarzem, stąd też wynika moje zdanie.

No dobra, idziemy ku standardom zachodnim, ale bardzo malymi kroczkami... Jednak myślę i takie wyciągam wnioski z moich rozmów ze starszymi ode mnie osobami, że w PRL-u było dużo lepiej, a bynajmniej nie bylo ogromnych kolejek.

Share this post


Link to post
No dobra, idziemy ku standardom zachodnim, ale bardzo malymi kroczkami...
Nie od razu Rzym zbudowano. NFZ to beton, nie łatwo kruszeje.

Też trzeba rozdzielić pewne rzeczy, NFZ to tylko świadczenia. Szpitale, ośrodki zdrowia są jedynie zleceniobiorcami zarządzanymi przez jednostki terytorialne (województwo, miasto) lub przez prywaciarzy.

Jednak myślę i takie wyciągam wnioski z moich rozmów ze starszymi ode mnie osobami, że w PRL-u było dużo lepiej, a bynajmniej nie bylo ogromnych kolejek.
Chyba: przynajmniej. Ludzie mówią dużo różnych rzeczy, Polacy też mają tendencje do narzekania i bezpodstawnych porównań do PRL-u. Na pewno nie było lepiej. Kolejki zaś są winą bałaganu który panuje, braku organizacji czasu pracy lekarzy, wystarczy też elektroniczny zapis pacjentów tak aby jeden nie mógł się zapisywać do kilku lekarzy i tworzyć sztucznych kolejek, kwestia też wielu moherowych beretów które to wizytę u lekarza traktują jak rozrywkę, wizytka na kawę.

Share this post


Link to post

Ja rozumiem, że to nie jest wina samych w sobie lekarzy, tylko dlaczego na "stołkach" siedzą ludzie niekompetentni, którzy nie potrafią zarządzać odpowiednio funduszami ?

Chodziło mi o słowo "bynajmniej", a nie "przynajmniej".

Co do moherów, to jest też chory system, bo mój tata (wcale nie moher, facet po 40-stce) zajmuje co miesiąc jedno miejsce naprawdę choremu człowiekowi, by pójść po receptę na środki na ciśnienie.

Poza tym przynajmniej u mnie lekarz, który ma być i przyjmować od godziny 8:00 przyjeżdża notorycznie o godzinie 8:15 - bo poprzedni pociąg przyjeżdża o 7:45 - i zaczyna przyjmować O 8:30, a kończy pracę, nie gdy przebada umówionych pacjentów, tylko o godzinie 14, bo tak ma w grafiku.

Share this post


Link to post
Ja rozumiem, że to nie jest wina samych w sobie lekarzy, tylko dlaczego na "stołkach" siedzą ludzie niekompetentni, którzy nie potrafią zarządzać odpowiednio funduszami ?
Układy polityczne itp.

Sądzę że w jakimś stopniu poprawi efektywność użytkowania pieniędzmi na leczenie decentralizacja NFZ-u na mniejsze oddziały (coś a'la kasy chorych), oby tylko ta reforma weszła w życie.

Co do moherów, to jest też chory system, bo mój tata (wcale nie moher, facet po 40-stce) zajmuje co miesiąc jedno miejsce naprawdę choremu człowiekowi, by pójść po receptę na środki na ciśnienie.
Na prawdę potrzebuje żeby chodzić co miesiąc? Rozumiem jeżeli jest pod stałą kontrolą ale jeżeli leczy się przewlekle, "na długi dystans" to na prawdę można to załatwić jedną receptą od razu kilka opakowań leku co by nie chodzić co chwila.
Poza tym przynajmniej u mnie lekarz, który ma być i przyjmować od godziny 8:00 przyjeżdża notorycznie o godzinie 8:15 - bo poprzedni pociąg przyjeżdża o 7:45 - i zaczyna przyjmować O 8:30, a kończy pracę, nie gdy przebada umówionych pacjentów, tylko o godzinie 14, bo tak ma w grafiku.
To są żrące problemy wszystkich instytucji publicznych, mała odpowiedzialność i dyscyplina. W prywatnej klinice, przychodni na pewno takie coś miejsca by nie miało, bo tam ma kto pociągnąć do odpowiedzialności za takie zachowanie.

Share this post


Link to post

Pewnie, że są dobrzy lekarze i to nie ma nic wspólnego z tymi cholernymi kolejkami i terminami.

W listopadzie tamtego roku mój internista skierował mnie do kardiologa. Udało mi się jakimś cudem, zapisać na luty, bo wszędzie indziej, albo cały rok 2013 był zajęty, albo gdzieś na wrzesień. Poszłam w lutym i kardiolog kazała założyć holter. Termin na holter miałam na kwiecień. Teraz na wyniki muszę czekać do końca lipca. Jak dla mnie to paranoja.

I cuda dzieją się też na położnictwie i niestety ręka, rękę myje.

Moja przyjaciółka była w ciąży. Cały czas było wszytko ok. Dwa tygodnie przed terminem dostała bóli. Pojechali do szpitala, okropnie ją bolało, ale olali ją. Czekała półtorej godziny aż z łaski swojej wezmą ją do porodu. Przed porodem powiedzieli jej, że urodzi martwe dziecko. Chciała cesarkę, ale się nie zgodzili. Z tydzień leżała w szpitalu, ordynator jak tylko ich widział, to uciekał. Nie chciał z nimi gadać. Powiedzieli jej tylko, że taki przypadek mają co najmniej raz w miesiącu i nigdy nie wiedzą dlaczego. Ciągle robią sekcje i nie wiedzą? Zgłosili to do prokuratury. Musieli czekać z 2 tygodnie aż prokuratura powie, czy zajmie się tą sprawą czy nie. W między czasie dzwonili do niej ze szpitala, że oglądają nagranie z monitoringu i niech im powiedzą, o której przyjechali, bo chcą ukarać odpowiednie osoby. Prokuratura zajęła się sprawą, ale szpital monitoring skasował i milczą. Na wyniki sekcji muszą czekać 10 tygodni, więc jeszcze trochę, ale wątpię, aby się sami obciążyli. Zobaczymy jak to się skończy.

Tak samo w TV oglądałam, jak kobieta rodziła dziecko ważące ponad 5 kg i dziecko zmarło, ona o mało też nie. Bo lekarz stwierdził, że na monitorze wydawał się mniejszy. No śmiech na sali. Przecież ciągle się robi to usg, ciągle się mierzy te dzieci, więc co oni tacy zdziwieni? Przed dwa tygodnie (bo taki jest mniej więcej okres od ostatniego usg przed porodem), przytył z 2 kg?

Rozumie, że lepszy dla kobiety jest poród naturalny, ale są już takie przypadki, że tę cesarkę powinni zrobić.

Moja mama leżała z kobietą, której dziecko przed porodem strasznie się wierciło i nie mogło ułożyć, Lekarz z uporem maniaka powtarzał, że się w końcu ułoży i ma naturalnie rodzić. Dziecko jednak się nie ułożyło i ledwo go uratowali.

Ogólnie błędy lekarzy czasami są okropne. Mój kuzyn, który miał 6 lat, złamał sobie rękę, Założyli mu gips. Po jakimś czasie powiedział, że go strasznie ta ręką boli, ale lekarze go olali. I w końcu przez głupi gips chłopak zmarł w wieku 6 lat.

Mojej babci koleżanka miała operacje usuwania chorej nerki, usunęli jej zdrową i zmarła.

Inna dziewczyna poszła na operacje i niby wcześniej miała mieć usuniętą macice i przydatki. Co się okazało? Że nic jej nie usunęli. Naprawdę nie wiem jak to możliwe? Ja wiem, że można powiedzieć "zdarza się?", Tylko taki, czasami głupi błąd, kosztuje życie.

W ogóle taka znieczulica, że szkoda gadać.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Borcejn
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts

    • Krychu94
      Hej wszystkim
      Hej wszystkim, jestem ciasną suczką. A Wy? <?
    • BlackBerry_97
      Po prostu historia. Muszę to z siebie wyrzucać. Co myślicie ?
      Faktycznie, szybko się angażujesz. To pierwsza taka Twoja relacja? Wydaje mi się że bardzo słabo znałeś tą dziewczynę, a mimo to bardzo się nią zauroczyłeś. Aczkolwiek nie sądzę, że cokolwiek przegrałeś, ani że jesteś słaby. Może ona bardzo kochała swojego byłego partnera? Dlatego mimo to, że widziała że nią manipuluje wróciła do niego? Jeżeli tak było, nie ma w tym żadnej Twojej winy.
    • BlackBerry_97
      Oświadczyny
      Szczerze? Wiem, że może to zabrzmieć głupio i to może nawet bardzo, ale to zrobiłam. Fakt faktem nie wyskoczyłam z pierścionkiem, zegarkiem czy innym "rekwizytem" oświadczyn o których słyszałam ze strony kobiet. Nie tak dawno temu byliśmy na kolacji w restauracji, próbowałam porozmawiać o planach na przyszłość i zapytałam... Michał wziął to do siebie (tak wyglądało to z mojej strony) jako żart.  Myślę że, dla niego nie było to "normalne". Kiedyś, jeszcze przed tym zdarzeniem, zapytałam go c
    • Oksana
      Buty wizytowe
      Drogie Panie Gdzie wasi mężowie kupują buty wizytowe ?  Razem z moim mężem szukamy butów na wesele jego brata, nic mu nie odpowiada i już powoli tracę siły czy wg coś znajdziemy. Chcemy kupić coś co będzie na lata i niekoniecznie do garnituru . Co możecie polecić ? Jakieś sprawdzane strony co do jakości oraz cen ? 
    • Kerosine
      czym dla was jest prawda?
      Klejnotem o wielu fasetkach.