Expresso

Emerytura od 67 lat - za czy przeciw?

Recommended Posts

Darcia K, wiesz wszystko o życiu, doświadczyłaś już absolutnie wszystkiego, więc nie mam czelności z tobą polemizować, wybacz mi. Po prostu nie chcę się zbłaźnić, bo czymże są moje bzdurne wypowiedzi przy blasku twojego doświadczenia życiowego?

Share this post


Link to post
Darcia K, wiesz wszystko o życiu, doświadczyłaś już absolutnie wszystkiego, więc nie mam czelności z tobą polemizować, wybacz mi. Po prostu nie chcę się zbłaźnić, bo czymże są moje bzdurne wypowiedzi przy blasku twojego doświadczenia życiowego?

Po co ta bzdurna ironia? Osobiście jakoś się staram normalnie z dyskutować, więc nie rozumiem, do czego pijesz? Staram się jedynie dociec, dlaczego masz taki wąski pogląd na tę sprawę i nie rozważasz jeszcze 'opcji' człowieka w wieku lat 67, ale niezdolnego do pracy.

Share this post


Link to post
Te siły i praca to przecież na zabezpieczenie własnego bytu, więc nie widzę sensu robić z pracowników jakiś heroicznych bohaterów.

A właśnie zabezpieczeniem bytu przyszłego właśnie jest emerytura, jak ma się czuć człowiek który przeharuje 40 lat a to dla państwa i tak za mało żeby mu dać to świadczenie a już bardzo by chciał "odpocząć". Nie robimy bohaterów ale każdy człowiek ma to w prawie, prawo spokojnej starości .

Wtedy mielibyśmy wysyp 30latkó na emeryturze, bo przecież życie jest za krótkie żeby pracować.

Wcześniej pisałem jeżeli nie pamiętasz o ustaleniu minimalnego progu jak np. 65 lat .

Wtedy powstałby totalny chaos. Większość ludzi potrzebuje bata nad karkiem, żeby nie zrobić totalnej rozpierduchy z własnym życiem na własne życzenie.

Demokracja już jest wystarczającym popuszczeniem i nieużywaniem bata . Oczywiście nie mówię o totalnej samowolce i anarchii ale wolności wyboru w sprawie emerytur... o! tak jak mają policjanci, czy górnicy że mogą skończyć pracę po 25 lat ale mogą pracować dalej, to dajmy takie coś dla innych zawodów, 65 lat minimalny wiek lub przepracowanie 40 lat i można iść na emeryturę.

Share this post


Link to post
prawo spokojnej starości .

Dla nas, młodych, to tragedia, ale 60 lat to wcale nie starość. No, może początek. Ale ten wiek wcale nie oznacza stetryczałości i niezdolności do wszelkiej pracy.

Wcześniej pisałem jeżeli nie pamiętasz o ustaleniu minimalnego progu jak np. 65 lat .

Ale to nic nie zmienia tak na prawdę, bo znakomita większość ludzi i tak korzystałaby z najniższego progu. Więc tak na prawdę twoja propozycja prawie niczym się nie rożni od tej proponowanej przez rząd.

Share this post


Link to post

Problem polega na tym, że mówimy o społeczeństwie więc tu nie ma podziału na pracowników fizycznych, biurowych, kierowców itd. A po prostu mówi się o ludziach w wieku produkcyjnym, który swoją drogą przedstawia się następująco:

mężczyźni pomiędzy 18. a 65. rokiem życia,

kobiety pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

Wiek produkcyjny dzielony jest dalej na:

wiek mobilny - 18–44 lata mężczyźni i kobiety,

wiek niemobilny - 45–64 lata mężczyźni i 45–59 lat kobiety.

Wiek mobilny oznacza zdolność do zmiany miejsca pracy. Na to też warto zwrócić uwagę w kwestii wypalenia.

Nie zwraca się uwagi na podziały płci, na to ile lat osoba pracuje (bo przecież niektórzy pracują 40 lat, inni 45, zależy kiedy zaczną), na to gdzie pracują. To nie jest ważne [dla rządu], chodzi o łatanie wytworzonych przez wadliwy system dziur.

Ale chyba nie słyszeliście, że przecież emerytury w tym nowym systemie będą tak ogromnie wysokie, że już nie będziemy głodować. W radiu raz mówili, że wzrosną o 40% a potem nawet o 60%! Przecież będziemy się topić w tych pieniądzach, nie będziemy mieli na co ich wydawać! A swoją drogą wyszło, że kobiety dostają niższą emeryturę średnio o 500zł od mężczyzn (z tego co pamiętam).

Ogólnie - jestem za likwidacją wszelkiego rodzaju ZUSów, KRUSów i OFE - każdy niech sam odkłada sobie składki. Miałby chociaż motywację by pracować i zbierać sobie kasę. Tylko wtedy państwo nie mogłaby nam ze skarpety wyciągnąć tej kasy więc nie, to by w życiu nie przeszło.

Share this post


Link to post
Dla nas, młodych, to tragedia, ale 60 lat to wcale nie starość. No, może początek. Ale ten wiek wcale nie oznacza stetryczałości i niezdolności do wszelkiej pracy.

Patrząc na mojego dziadka który ma 65 lat i jego problemy z kręgosłupem, żołądkiem (aktualnie leży w szpitalu na płuca) a przepracował 40 lat w różniutkich zawodach, od kopalni, przez kierowcę po piekarza, był jeszcze do tego cały czas rolnikiem . Nic mu nie było nigdy a nagle się posypało na zdrowiu, i co by było gdyby miał teraz pracować, nie pracowałby, dostawałby dalej marny zasiłek 500 zł, choć teraz nie lepszą emeryturę dostał . Na prawdę dużo 60-70 latków to już nie w pełni sił ludzie do pracy. Widzę to bo mieszkam na Górnym Śląsku gdzie mężczyźni chyba żyją nie dłużej niż 70 lat, wszystkie moje sąsiadki (te starsze) to już od dawna wdowy. Ciężka praca fizyczna rozłoży człowieka.

Ale to nic nie zmienia tak na prawdę, bo znakomita większość ludzi i tak korzystałaby z najniższego progu. Więc tak na prawdę twoja propozycja prawie niczym się nie rożni od tej proponowanej przez rząd.

I dobrze . Wydłużenie wieku jest to zmuszanie ludzi do dłuższej pracy.

Share this post


Link to post

Na wstępie: gdzie są te wszystkie panie co to równości praw (i obowiązków zatem) się domagały?

I ci liberałowie wielcy co to wyrocznię jotkaema cytują w co drugim poście? ; >

Jestem prawie pewna, że 67 to początek. Najlepiej wymordować społeczeństwo za nim te przejdzie na zasłużony odpoczynek.

Zastęp Uzbrojonych Szturmowców (ZUS) już czyha na emerytalne duszyczki.

Tyle, że ten zasłużony odpoczynek jest coraz dłuższy, średnia wieku wydłuża się, zatem i niestety czas pracy także musi się wydłużyć.

Inaczej nie będzie pieniążków nawet na ochłapy. To także jest w twoim interesie, bo hej - teraz właśnie to ty (jeśli pracujesz) łożysz na dzisiejszych emerytów. Im dłużej oni będą pracować, tym mniej ty będziesz musiała dawać pieniędzy.

Dlaczego nie bierze się pod uwagę tego, że wiele prac jest tak szkodliwych dla człowieka, że dociągnięcie do 50tki czy 60tki to już nie lada wyczyn?

Współczesny system emerytalny opiera się tym wprowadzonym przez Bismarcka w XIX wieku. On zakładał właśnie to, że ludzie nie dożyją do emerytury, ewentualnie pożyją na niej kilka lat, ale na pewno nie 15,20 a nawet więcej. Smutne to, ale prawdziwe.

Wyobraża sobie ktoś 67letniego kierowcę tirów, nauczycielkę w przedszkolu czy w-fu, pielęgniarkę, lekarza i mnóstwo innych zawodów?

Wyobrażasz sobie dzisiaj 65letniego kierowcę tirów, nauczyciela, lekarza itd. itd.?

Wyobraźni wielkiej tu nie trzeba, bo tak właśnie dziś jest.

Jestem przeciwna choćby z tego względu, że dla mnie praca zawodowa to największa kara jaką muszę odbyć na dzień dzisiejszy

No to przejebane bo pieniążki nie rosną na drzewach i czasem trzeba ruszyć dupkę do pracy. A szkoda.

Wyobrażacie sobie na przykład, żeby człowiek w takim wieku uczył czegokolwiek Wasze dzieci?

Tak, miałem nauczycieli po 60tce. To się już dzieje, to nie sf..

Dawali radę...

Nie wiem skąd to wyobrażenie, że 67lat=do piachu.

W wielu krajach europejskich ludzie przechodzą na emeryturę właśnie w wieku 67lat i żyją (jednostki wypłacające emerytury powiedziałyby "niestety żyją chamy jedne").

Wiem, że panie ściska najbardziej bo u nich różnica będzie największa. Ale dłuższy okres składkowy to większa emerytura. W końcu chciałyście mieć takie emerytury jak mężczyźni, zatem.. pracujcie jak oni a będzie wam dane.

Czy mi się podoba fakt, że będę robił do 67roku życia?

Mam 21lat, więc czeka mnie 46lat zapieprzania. Po staremu i tak czekałoby mnie 44.

Nie, nie podoba mi się to, ba, nawet bardzo, bardzo mi się to nie podoba.

Ale widzę, że jest konieczne, niestety i tyle..

Share this post


Link to post

Najlepsze są te argumenty w stylu "Wyobrażacie sobie pracującego pana X w wieku 67 lat?!". Komentujący w ten sposób chyba zapominają, iż Pan X musi dzisiaj prawować TYLKO o 2 lata krócej ^^

No gorzej z kobietami.

Share this post


Link to post
Komentujący w ten sposób chyba zapominają, iż Pan X i Pani Y muszą dzisiaj prawować TYLKO o 2 lata krócej

muszą nie muszą, wielu siedzi na zasiłkach

Share this post


Link to post
I ci liberałowie wielcy co to wyrocznię jotkaema cytują w co drugim poście? ; >

Na pierwszych i drugich stronach tematu jesteśmy, spokojnie ;] Co powiedzieliśmy to powiedzieliśmy.

Share this post


Link to post

Pirat, Wiem, o tym wszystkim wiem, uczyli mnie tego. System emerytalny tak a nie inaczej u nas działa i im dłużej pracujemy tym lepiej - to jest w naszym systemie oczywiste. Ale już powiedziałam jak widzę system emerytalny, który by mi odpowiadał

Tylko ja bardzo nie lubię być uspołeczniana, uśredniowiona do wieku emerytalnego i średniej długości życia, odindywidualizowana - to jest strasznie wkurzające bo jak nie spełnię tego wszystkiego to będę się męczyć w pracy mimo chorób albo pójdę na zasiłki czy rentę a starość chciałabym mieć spokojną, zdrową i z pożytkiem dla siebie (ale to już kwestia genów). Nie jestem społeczeństwem, nie czuję się nim i nie chce nim być. Nie wiem tylko jeszcze co z tym zrobić. W każdym razie przez to jestem na nie, z powodów czysto egoistycznych i indywidualnych, nie lubię myśleć o innych, o społeczeństwie.

Najlepsze są te argumenty w stylu "Wyobrażacie sobie pracującego pana X w wieku 67 lat?!". Komentujący w ten sposób chyba zapominają, iż Pan X musi dzisiaj prawować TYLKO o 2 lata krócej ^^

Znam mało takich osób pracujących, najczęściej mają renty, zasiłki albo do pracy chodzą z chorobami.

Wydłużanie się średniej wieku - u mnie w otoczeniu coraz więcej coraz młodszych osób umiera na różne choroby, coraz częściej słyszę i widzę, że ludzie w wieku 40-50 lat żyją z mnóstwem chorób. Oczywiście znowu pojawia się kwestia "społeczeństwo" a "jednostki", to nie ma zbyt wiele ze sobą wspólnego. Moje obserwacje nigdy nie pokrywają się z państwowymi statystykami, nie jestem w stanie wziąć ogółu po lupę ale na pewno coś się obecnie zmienia i trudno powiedzieć czy to będzie wydłużenie życia - może jak zaczną wstawiać nowe narządy czy wymyślą cudowne leki - inaczej, moim zdaniem średnia życia będzie się skracać. Tak, to są moje pseudonaukowe rozmyślania.

Share this post


Link to post

Tak, miałem nauczycieli po 60tce. To się już dzieje, to nie sf..

Dawali radę...

Też miałam nauczycieli po sześćdziesiątce i dawali radę ledwo. Jak już mówiłam, z dzieciakami jest coraz gorzej, ciężko je opanować i na nie wpłynąć, dużo więcej energii trzeba w to włożyć. Kiedyś tak nie było, ale dziś nauczyciele po 50tce nieraz po ośmiu godzinach w szkole wyglądają na schorowanych 70latków nad grobem, niestety, przynajmniej ja widzę często takie smutne widoki. I dlatego jestem na nie, bo wiem, że to się nie uspokoi, wiem, że będzie coraz gorzej, a sześćdziesięciolatek nie ma tylu sił, co trzydziestolatek. Zresztą z innymi zawodami jest podobnie.

Share this post


Link to post
Jestem przeciwna choćby z tego względu, że dla mnie praca zawodowa to największa kara jaką muszę odbyć na dzień dzisiejszy

Proste, nie pracuj. Po co samemu siebie karać?

Z czysto subiektywnego i jednostkowo-egoistycznego punktu widzenia: niezbyt do mnie przemawia perspektywa tyrania i harowania w robocie tych dodatkowych parę lat... myślę zresztą, iż mało kto byłby nią naprawdę szczerze i głęboko zachwycony. To nie ulega najmniejszej nawet wątpliwości. Niemniej, z drugiej [tej bardziej obiektywnej] strony - zdrowy rozsądek wciąż zdaje się cichutko szeptać, że chyba naprawdę nie ma innego wyjścia...

Ludzie, najpierw zacznijcie pracować i zarabiać na siebie, potem nazywajcie to tyraniem, harowaniem lub jakimkolwiek innym określeniem. Skoro wszyscy tak negatywnie do tego podchodzą, to po kiego pracować?

Co do zdrowego rozsądku - to co mówi rząd, nie jest jedynym słusznym wyjściem.

Jestem przeciwna, jakoś nie mogę sobie wyobrazić 67letniego człowieka, który pracuje i jego praca daje pozytywne efekty. Przecież wiadomo, że z wiekiem zmienia się sprawność, nastawienie, człowiek szybciej się męczy. Wyobrażacie sobie na przykład, żeby człowiek w takim wieku uczył czegokolwiek Wasze dzieci?

Wiesz, tak naprawdę Ci starsi ludzie nie wyobrażają sobie przeżyć miesiąca za ochłapy w postaci 500zł, dlatego mimo wszystko dorabiają na boku. Parę razy też widziałem różne akcje społeczne, żeby zatrudniać ludzi po 50, bo jest spora grupa takich, którzy chcą pracować, a nikt nie chce ich zatrudnić.

Czy sobie kogoś takiego wyobrażam? Nawet nie muszę. Mój dziadek co prawda na emeryturze, ale ciągle dorabia sobie w pracy w energomontarzu. Co prawda nie stale, ale wciąż ma siły, żeby jeździć po kraju i coś tam spawa w różnych miejscach ;)

Ja marzę, żeby w wieku 67 lat i więcej być zdolną do pracy i mieć miejsce na rynku pracy. Najgorsze co mogłoby mnie spotkać na starość to siedzenie w czterech ścianach i bezproduktywne czekanie na śmierć.

Jestem za :)

Sam nie wyobrażam sobie, żeby kiedyś przestać pracować, zwłaszcza, że chcę rozwijać się w zawodzie, który sprawia mi wielką radość. Gdybym po przekroczeniu 67 miał usiąść w kącie i żyć ze 100zł emerytury (nie oszukujmy się, że będą większe, o ile w ogóle jakieś), chyba bym specjalnie zszedł po nie całym miesiącu takiego opieprzania się.

Ale chyba nie słyszeliście, że przecież emerytury w tym nowym systemie będą tak ogromnie wysokie, że już nie będziemy głodować. W radiu raz mówili, że wzrosną o 40% a potem nawet o 60%! Przecież będziemy się topić w tych pieniądzach, nie będziemy mieli na co ich wydawać!

Nie wiem, czy jestem za głupi żeby wyczuć ironię, czy na serio tak napisałaś? ;>

Tyle, że ten zasłużony odpoczynek jest coraz dłuższy, średnia wieku wydłuża się, zatem i niestety czas pracy także musi się wydłużyć.

Inaczej nie będzie pieniążków nawet na ochłapy. To także jest w twoim interesie, bo hej - teraz właśnie to ty (jeśli pracujesz) łożysz na dzisiejszych emerytów. Im dłużej oni będą pracować, tym mniej ty będziesz musiała dawać pieniędzy.

Po pierwsze to, że rośnie średnia wieku nie oznacza, że czas pracy musi być z nią skorelowany, żeby ludzie dostawali emerytury ponieważ niezależnie od tego ile ludzie będą pracować, ZUS zbankrutuje za parę lat.

Po za tym nie wiem czy słyszałeś, ale rząd zamierza podnieść składki emerytalne dla młodych ludzi, a obniżyć dla starszych.

Czy mi się podoba fakt, że będę robił do 67roku życia?

Mam 21lat, więc czeka mnie 46lat zapieprzania. Po staremu i tak czekałoby mnie 44.

Nie, nie podoba mi się to, ba, nawet bardzo, bardzo mi się to nie podoba.

Ale widzę, że jest konieczne, niestety i tyle..

Znowu, "46 lat zapieprzania", a czemu by nie tak 46 lat pracy która mnie rozwinie i będzie mi sprawiać przyjemność? ;>

I nie, nie jest to konieczne. To, że rząd nie widzi innego wyjścia z sytuacji, nie oznacza, że ma rację.

Już teraz ZUS jest zadłużony do tego stopnia, że nie ma możliwości, żeby się kiedykolwiek wypłacił. Co więcej, stale zaciąga nowe długi, żeby jakoś wypłacać obecne emerytury.

Dodatkowo, gdy większość obecnie pracujących ludzi przejdzie na emerytury nawet w tym nieszczęsnym wieku 67 lat, to i tak nie będzie ludzi, żeby te emerytury im wypłacać. Wtedy będzie trzeba płacić emerytury z budżetu państwa, który pewnie tak jak teraz będzie sporo na minusie. Co wtedy się będzie działo, nie mam pojęcia, mam tylko nadzieję, że mnie już tutaj nie będzie.

Nawet jeśli jakimś cudem byśmy się zmobilizowali w czynie narodowym i zaczęli zachowywać się jak króliki, to i tak to niczego nie zmieni i ten system się zawali, bo te dzieci wejdą na rynek pracy najwcześniej za 20 lat, czyli o wiele za późno.

Co ja o tym wszystkim myślę? Szczerze mówiąc j**ie mnie to. Znalazłem rodzaj pracy w którym czuję się dobrze i w którym chcę się rozwijać. Zawód w którym nie "tyram i haruję", tylko robię to co sprawia mi przyjemność i mógłbym to robić nawet po 80.

Czy martwię się o swoją emeryturę? Nie. Dlaczego? Bo już teraz jestem zapobiegawczy i ze swojej może początkowo nie jakiejś ogromnej wypłaty odkładam sobie na bieżąco 20% na inne konto, którego pod żadnym pozorem nie ruszam. Plus staram się powiększać swoją wiedzę na temat tego jak mogą je inwestować. Nie zamierzam też długo siedzieć w kraju w którym rząd potrafi opodatkować po parę razy wiele rzeczy. Zabierając większość tego co sobie wypracowałem.

Czy uważam, że pracowanie do 67 roku życia jest złe. Co mi do tego? Każdy ma to na co sobie zapracował. Smutne ale prawdziwe. Jeśli ktoś nie lubi swojej pracy i uważa, że musi w niej harować, to jego przykra kwestia.

Jeśli ktoś jest frajerem i uważa, że państwo będzie płacić emerytury nawet po dopracowaniu uczciwie do tego 67 roku życia, żeby mógł jakkolwiek przeżyć, to nawet nie chce mi się tego komentować.

Wychodzę z założenia, że państwo jest ostatnie w kolejce zapewnienia mi godnej przyszłości. Pierwszy jestem ja sam. Dlatego chcę tylko, żeby mi w tym nie przeszkadzało.

Share this post


Link to post
Życiowe wypalenie

To nie jest powód, przez który państwo ma łożyć na kogoś.

Ale to ja płacę składki całe życie, a nie państwo, poza tym, wszyscy łożymy na darmozjadów u góry z naszych podatków. WOSu to się chyba nie uczyłaś. My teraz płacimy państwu, potem ono nam.

60 letni facet nie ma tyle siły już co 40-latek

Ale to nie znaczy, że zwalnia go to z obowiązku normalnego życia.

Różny choroby chyba nie są oznaką normalną, prawda? Równie dobrze można kazać tańczyć 70-latkowi sambę, przecież to dla człowieka normalne. 30- latek by zatańczył, to dlaczego zwolnić z tego dziadka/babcię?

Robota za biurkiem ok, ale co jeżeli ktoś jest pracownikiem fizycznym?

Wybór zawodu to indywidualna sprawa. Poza tym pracownik fizyczny pracownikowi fizycznemu nierówny.

Taa, bo zawsze i wszędzie, dobra robota za biurkiem będzie. :roll:

Share this post


Link to post

Ale to ja płacę składki całe życie, a nie państwo,

Razem z Arsenem omawialiśmy argument życiowego wypalenia, więc twój argument ze składkami jest co najmniej... nie na miejscu.

wszyscy łożymy na darmozjadów u góry z naszych podatków.

Może powiesz mi, bo nie za bardzo rozumiem. Co ma np. płacenie VATu do wypłacania emerytur na starość...?

My teraz płacimy państwu, potem ono nam.

He he, boski skrót myślowy.

Różny choroby chyba nie są oznaką normalną, prawda?

Uwaga, teraz słowo klucz: renta.

Równie dobrze można kazać tańczyć 70-latkowi sambę, przecież to dla człowieka normalne. 30- latek by zatańczył, to dlaczego zwolnić z tego dziadka/babcię?

Błagam cię, nie jestem twoją młodszą siostrą, żebyś mi dawał tak głupkowate i uwłaczające mojej inteligencji przykłady. Dyskutuj ze mną o tym, o czym jest istota dyskusji.

Taa, bo zawsze i wszędzie, dobra robota za biurkiem będzie. :roll:

Następny polaczek, który nie potrafi wziąć życia w ręce, bo jedyne co potrafi to marudzenie, a za to nie płacą.

Share this post


Link to post
Razem z Arsenem omawialiśmy argument życiowego wypalenia, więc twój argument ze składkami jest co najmniej... nie na miejscu.

Chodzi o to, że wszyscy łożymy na to państwo, więc nie powinno ono się na nas wypiąć.

Może powiesz mi, bo nie za bardzo rozumiem. Co ma np. płacenie VATu do wypłacania emerytur na starość...?

A budżet to się z powietrza bierze? ZUS ma co roku ogromne straty, więc skąd mają pieniądze?

Błagam cię, nie jestem twoją młodszą siostrą, żebyś mi dawał tak głupkowate i uwłaczające mojej inteligencji przykłady. Dyskutuj ze mną o tym, o czym jest istota dyskusji.

Nie wyczułaś ironii?

Następny polaczek, który nie potrafi wziąć życia w ręce, bo jedyne co potrafi to marudzenie, a za to nie płacą.

Nie "następny polaczek", a realista. A co, może tak nie jest? Ludzie 50+ nie mają żadnych problemów ze znalezieniem pracy, tak?

Share this post


Link to post
Chodzi o to, że wszyscy łożymy na to państwo, więc nie powinno ono się na nas wypiąć.

Powiedz mi proszę, co to ma do życiowego wypalenia np. w wieku 45 lat?

A budżet to się z powietrza bierze?

A ja myślałam, że z czarnej dziury.

ZUS ma co roku ogromne straty, więc skąd mają pieniądze?

Roszczenie sobie prawa do emerytury na podstawie płacenia VATu podczas zakupu różnych towarów i usług jest co najmniej... dziwne? Niezależnie od tego skąd ZUS ma pieniądze.

Nie wyczułaś ironii?

Twoją 'ironia' była tak drewniana, a przykład kompletnie nie odwzorowujący istoty sprawy, że poczułam się w obowiązku zwrócenia ci na to uwagi.

Ludzie 50+ nie mają żadnych problemów ze znalezieniem pracy, tak?

Zacytuj, gdzie w swojej wypwiedzi mówisz o możliwościach zdobycia nowej pracy przez ludzi w wieku +50. Wybacz, ale na szczęście nie czytam ci w myślach. Małą rada - jak chcesz się opierać na jakimś argumencie w dyskusji w internecie, to najpierw musisz go napisać. Uwierz, wiem co mówię. Serio.

Share this post


Link to post

Jestem przeciwny podniesieniu wieku emerytalnego. Wtedy już w ogóle nie będzie pracy dla młodych albo Ci ludzie nie będą wstanie przepracować tak koniecznych do otrzymania emerytury. Wyobrażacie sobie górnika pracującego w takim wieku? Jeśli chodzi o asystentki ministrów, to jestem jak najbardziej za. Chętnie bym zobaczył u ich boku 70 letnie babcie, zamiast 20-kilku letnich dziewczyn.

Share this post


Link to post
WOSu to się chyba nie uczyłaś. My teraz płacimy państwu, potem ono nam.

Z tym, że nie wystarczy uczyć się wosu z podręcznika wydanego parę lat temu.

Trzeba jeszcze na bieżąco orientować się, że państwo nie ma i nie będzie miało z czego nam płacić, niezależnie od tego czy tak być powinno czy też nie.

Wtedy już w ogóle nie będzie pracy dla młodych

Praca dla młodych jest zawsze ;)

Ja jakoś nie miałem z tym problemu, moi znajomi też raczej znajdują sobie to co chcą robić.

Jeśli ktoś jest ogarnięty, potrafi zadbać o siebie i nie liczy na to, że państwo mu wszystko da, to jak najbardziej sobie poradzi.

Po za tym patrząc na obecną demografię, tak wielu młodych ludzi nie będzie.

Wyobrażacie sobie górnika pracującego w takim wieku?

Błagam, możecie poruszyć wyobraźnię trochę bardziej i znaleźć coś bardziej oryginalnego niż oklepany do nudności przykład górnika? W tym kraju mamy chyba większe spektrum zawodów, prawda?

A odpowiadając na pytanie, nie. W wolnej chwili wolę sobie wyobrazić atrakcyjną dwudziestoparolatkę na plaży, niż 67 letniego uwalonego w sadzy faceta.

Share this post


Link to post

A ja jestem za. I tak ludzie w wieku 60 kilku lat na emeryturze pieprzą, że nudzą się, czy szukają dodatkowego źródła dochodu. Co więcej, nie wyobrażam sobie życia bez nauczycieli po 60 roku życia.

No ludzie, szkoła bez nich istnieć nie może :(

Share this post


Link to post

Zlikwidować śmieciowe umowy o pracę , obowiązkowe składki od każdego dochodu i ZUS będzie zdrowy.

Bezwzględnie prawo do emerytury po 35 i 40 latach. Bezrobocie w grupie 60-cio latków przekroczy 50%.

Share this post


Link to post

Jestem za. Oczywiście nie każdy zawód jest do tego przystosowany. Ale sam uważam, że takie rozwiązanie jest jak najbardziej potrzebne dla gospodarki i utrzymania całego systemu.

Share this post


Link to post

Ja jestem jak najbardziej za podwyższeniem wieku emerytalnego. Obecny system jest już chronicznie niewydolny - ZUS musi już zaciągać któryś raz z rzędu pożyczki na wypłatę bieżących emerytur. Wyższy wiek emerytalny to i tak plaster na umierającym pacjencie (ZUS) ale to lepsze niż nic nie robić.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Maggie
  • Recent Status Updates

  • Popular Now

  • Posts

    • Shady-Lane90
      Nocne filozofowanie
      Wróciłam przed chwilą do domu ze spotkania. Było udane. Chociaż mam wrażenie,  że mój towarzysz liczy na coś więcej,  niż mogę (lub chcę) mu ofiarować. 
    • Shady-Lane90
      Niedoszły związek - jak sprawić, by ona mimo wszystko mnie zechciała?
      Szymon podstawą związku jest nie tylko miłość.  Ale i wierność,  oddanie, poczucie bezpieczeństwa, poświęcenie,  szczerość,  uczciwość i wiele innych cech. Nie samą miłością żyje człowiek.  Chociaż wiem, że to brzmi pięknie i łatwiej w to wierzyć. 
    • Szymonnn
      Niedoszły związek - jak sprawić, by ona mimo wszystko mnie zechciała?
      Miłość jest chyba fundamentem związku, jak jest miłość, to reszta się ułoży. Chociaż z drugiej storny to nigdy nie byłem w poważnym związku, więc nie wiem jak to wygląda "zza kulis". Co do czekania, to powoli przyzwyczajam się z tym, że narazie mogę zapomnieć o jakimkolwiek kontakcie, ale co będzie, jeśli nawet po tych kilku miesiącach kontakt nie wróci i nic nie będzie w normie...tego się właśnie obawiam, że ta "rozłąka" może być niekończąca się, albo że jej podejście do mnie zmieni się przez t
    • Kerosine
      Niedoszły związek - jak sprawić, by ona mimo wszystko mnie zechciała?
      Sama miłość nie wystarczy, aby utrzymać związek... ponieważ jednak jasne jest, że nie odpuścisz [oraz ponieważ wbrew pozorom rozumiem aż za dobrze logikę kierującą Twym postępowaniem], oto moja pierwsza konstruktywna - z Twojego punktu widzenia - rada: poczekaj. Nastaw się na długie czekanie, być może nawet kilkumiesięczne. W jej umyśle cała sprawa zapewne wciąż jest dosyć świeża, nie rozdrapuj dopiero co przyschniętej rany. O tym, co potem będziesz myśleć... potem.
    • Szymonnn
      Niedoszły związek - jak sprawić, by ona mimo wszystko mnie zechciała?
      Może i nie są wystarczające, ale napewno bardzo wiele by pomogły. Gdyby udało nam się stworzyć związek, to wtedy byłby nawet jakikolwiek sens, aby się leczyć; miałbym wtedy do tego motywację, osobę dla której mógłbym to robić. Bo teraz, sam dla siebie, to według mnie żadne leczenie nie ma sensu, i tak ciężko mi będzie osiągnąć jakąkolwiek równowagę (albo przynajmniej tak mi się zdaje).  @Shady-Lane90 Tobie również dziękuję za przyłączenie się do dyskusji. Moim zdaniem nie. Ja kochałb