wolnaczeczenia

Zaginięcie półrocznej Magdy

Recommended Posts

Myślę o tej sprawie cały dzień, nie daje mi spokoju. Co prawda od początku byłam pewna, że porwanie to wierutna bzdura na glinianych nogach, ale gdy okazało się, że matka prawdopodobnie zabiła Magdę, wcale nie czułam satysfakcji z tego, że mam rację.

Totalny koszmar, chwilami mam absurdalną nadzieję, że to jedna wielka ściema stworzona przez dziennikarzy albo aktorów, serio.

Ciągle zadaję sobie pytanie "dlaczego". Dlaczego to, tamto, owamto, czy Katarzyna jest chora psychicznie/ma depresje poporodową, i jeżeli tak to w jakim stopniu ją to usprawiedliwia.

Jestem ciekawa waszych refleksji.

Share this post


Link to post

Jestem zła, bo trochę żyłam tą aferą.

Zobaczycie, że okaże się, że sprzedali dzieciaka i wszystko sfingowali.

Zobaczycie...

A jeżeli z tą śmiercią to prawda- nie oceniam, dziewczyna była w szoku, wtedy różne rzeczy przychodzą do głowy. Nie oceniam, bo nie wiem, jakbym się sama zachowała (i nie ma sensu wyrzekać się żadnej opcji, nie będąc w takiej sytuacji).

Share this post


Link to post

Po co by mieli robić szopkę, skoro sprzedali dziecko? Raz dwa i po sprawie, nie trzeba robić takiej hucpy, zwłaszcza, że w grę wchodzą duże pieniądze.

Jakby Kasia była w szoku, to nie byłaby w stanie podnieść połowy Europy do stanu gotowości i obmyślić tak perfidnego i zimnego planu.

Nie wiedziałabyś co robić gdyby twojemu dziecku stała się krzywda? Codziennie miliony rodziców na całym świecie sobie z tym radzą, bo od małego dziecka wystarczy się dowrócić by się zakrztusiło, sturlało ze schodów, ściągnęło gorącą zupę na twarz czy wsadziło ołówek do oka. I jakimś cudem większość do działania ponosi czysty instynkt i są w stanie przenosić góry, by uratować swoje potomstwo.

I owszem, ja się wyrzekam, nigdy nie zabiję swojego dziecka. Może kiedyś kogoś, kto wie, różnie bywa. Ale DZIECKO?

W ogóle zakładając, że to nieszczęsne maleństwo faktycznie spadło z jej rąk, bo szczerze mówiąc śmierć przez upadek z tak małej wysokości brzmi nieprawdopodobnie. Półroczniak to nie niemowlę, dziecko to nie szklanka, tak łatwo nie da się go uśmiercić.

Share this post


Link to post
śmierć przez upadek z tak małej wysokości brzmi nieprawdopodobnie.

tak, zwłaszcza, gdy upadnie na tył głowy. Biologia mówi, że dość protso przerwać połączenie rdzenia kręgowego z mózgiem. Przerwanie=śmierć. Mogło i tak być.

Share this post


Link to post

Tak, tez o tym ciagle mysle. I to jest naprawde dziwne, raz pisza ze ojciec poddal sie badaniu wariografem, potem ze cos kreci bo niby znosil dziecko w wozku, a mialo byc juz martwe wtedy. I najbardziej mnie irytuje w tej sprawie, ze jestesmy niedoinformowani. w sensie, juz nas zaangazowali emocjonalnie, pol polski chce wiedziec gdzie jest mala, a pisza o tym w tak pokretny sposob, ze trudno sie dowiedziec co tak naprawde ustalila policja.

jesli chodzi o reakcje matki, ktora hipotetycznie upuscila dziewczynke- to nie jest przecietny, statystyczny czlowiek tylko konkretna osoba, o ktorej wiemy tak malo, ze trudno cokolwiek powiedziec o jej reakcjach. mozliwe, ze byla w szoku, mozliwe ze dzialala nieswiadomie, ze ma jakies zaburzenia psychiczne i nie zglosila sie do lekarza. nie nam oceniac bez tych podstawowych informacji.

Share this post


Link to post

Do przerwania rdzenia potrzebna jest przede wszystkim siła, a ta jest zdecydowanie za mała w upadku z 1-3 metrów. By zabić człowieka trzeba się postarać. Pomyśl o katowanych dzieciach - one wytrzymują dni i tygodnie lania, a nie jeden upadek. Nie mówiąc o wszystkich upadkach, glebach i rąbnięciach wynikających z niczyjej winy u normalnych dzieciaków. Podła ściema, nic innego.

Zresztą nawet jeżeli to jest prawdą, nic nie usprawiedliwia reakcji tej kobiety i faktu, dlaczego nie zadzwonila po pogotowie, nie zaczęła jej pomagać. Katarzyna to nie jest żadna biedna kobieta której "zdarzyło się to co każdej z nas mogło się zdarzyć", tylko cyniczna suka. Bo NIE, to się nie zdarza każdej z nas.

Share this post


Link to post
. Półroczniak to nie niemowlę, dziecko to nie szklanka, tak łatwo nie da się go uśmiercić.

Nie przesadzaj niefortunne uderzenie może zabić konia, tu bym się nie doszukiwał chociaż ch wie.

@temat

Ja myślę, że ta akcja na całą Polskę po prostu wymknęła się rodzicom (czy tylko matce w sumie nie wiem czy ojciec w tym maczał paluchy, wiecie?) z pod kontroli, nie spodziewali się takiego potoku ludzi dobrej woli, myśleli, że szybko przycichnie i po sprawie, nie przyznali się w strachu przed karą to oczywiste (chyba, że matka po prostu to wyparła i sama wierzyła w swoje kłamstwa)

Ogólnie jak dzisiaj to przeczytałem to zamarłem z przerażenia ; okej kiedyś tam Ojca podejrzewałem bo przeczucie miałem ale to po prostu wynikało z mojego poebania umysłowego i zbyt dużej ilości przeczytanych książek Agaty Ch. fakt sprawa śmierdziała, jeszcze wczoraj z kumplem o tym gadałem, że coś jest nie tak i albo porywacz to kompletny imbecyl albo już to dziecko zabił (ale po co?) albo no i tego trzeciego albo na głos nie mówiliśmy ale co dzień stawało się to bardziej i bardziej prawdopodobne.

Ludzie mnie przerażają, nie wiem czy bardziej ich głupota czy właśnie ich zły mastermind. To wyjdzie w praniu myślę w kilka dni, chociaż teraz nie wiadomo czy podtrzyma zeznania baba, bo czytałem gdzieś przed chwilą, że to nagranie nie może być dowodem w sprawie, to jak się trochę ogarnie to może szybko zmienić zeznania i to, że wszyscy będą wiedzieli, że to ona nic jej nie zrobi, szczególnie, że ciała jak nie było tak nie ma i prawdopodobnie nie będzie.

Ale i tak cieszyłbym się jakby ją kara spotkała i dont care czy pójdzie do więzienia czy nie (bo to nie jest żadnym rozwiązaniem), oby już tylko dzieci nie miała neva eva qrwa związanie jajowodów dożywotnie.

Share this post


Link to post
Nie przesadzaj niefortunne uderzenie może zabić konia, tu bym się nie doszukiwał chociaż ch wie.
Tak. Jak sie go walnie młotem w potylicę to najwyżej potrzęsie łbem i się zakolebie. Zresztą jakie to ma znaczenie.

Myślę, że śledztwo spieprzył Rutkowski, skończony idiota i szołmen. Kaśce ulżyło bo wygadała się, że dzieciak jest martwy i teraz będzie siedziała cicho, bo nie ma żadnego interesu by mówić. Nie można też wykluczyć opcji, że się niedługo zabije, a wtedy być może nigdy nie poznamy prawdy i nie będziemy z niej mieli żadnego pożytku.

Share this post


Link to post

Jestem zniesmaczona i poirytowana tą całą sytuacją. Jak tak można nakłamać, nawymyślać... A tak współczułam tej rodzinie! Tak mi było żal! Owszem - dziecku nadal współczuję i jest mi go szczerze szkoda. Aktualna wersja wydarzeń nie przemawia do mnie w ogóle. Według mnie to kolejna bzdura. Nawet jeśli to był nieszczęśliwy wypadek i rzeczywiście dziecko wyślizgnęło jej się z rąk - to powinna mu pomóc. Wezwać pogotowie, cokolwiek. To byłaby normalna, naturalna reakcja. Ale zostawienie dziecka gdzieś na dworze? Zakopanie go? I taka bajka, w którą zaangażowana była policja, telewizja, cała Polska? Nie do pomyślenia. Chore. Ta kobieta musi mieć zaburzenia psychiczne. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że to ona zamordowała swoje dziecko. Wersja ze sprzedażą też jest dla mnie do przyjęcia. Jestem ciekawa, jak to się dalej potoczy.

Share this post


Link to post
Kaśce ulżyło bo wygadała się, że dzieciak jest martwy i teraz będzie siedziała cicho, bo nie ma żadnego interesu by mówić. Nie można też wykluczyć opcji, że się niedługo zabije, a wtedy być może nigdy nie poznamy prawdy i nie będziemy z niej mieli żadnego pożytku.

Jak zmieni zeznanie to można nawet jakimś ulicznym linczem będzie śmierdziało ; a jak się zabije to pffff jej sprawa i piekło, nikt nie zapłacze. Nie rozumiem za bardzo tego pożytku, który moglibyśmy z tego wyciągnąć.

A jeszcze co do Rudiego ; a bez niego myślisz, że to wyszłoby na światło dzienne? ; kto by ją do tego zmusił zadusił.

Share this post


Link to post

Pani Katarzyna to szara osoba w żaden sposób nie wyróżniająca się mocnym charakterem ani inteligencją, dlatego sądzę, że kwestia pęknięcia to byłaby kwestia dni.

Faktycznie pożytek to bardzo niefortunne słowo.

Ale na miłość boską, Mend. Nie mówimy o niesprzątaniu psich gówien z trawnika ani parkowaniu w złym miejscu, tylko o zabiciu dziecka. Wiem, że to niepoprawne politycznie i zupełnie niezgodne z obowiązującym trendem, bo dziś każde zło tłumaczy się krzywym spojrzeniem i wczesnym macierzyństwem.

Współczuje się nie tej osobie co trzeba.

Share this post


Link to post

Nie śledze każdego artykuły i każdej wiadomości ale od wczoraj wieczora do teraz ciągle rozpisuje sobie full scenariuszy na ten temat. Z policją mam mało do czynienia, z kryminalistyką tak samo, z detektywistyką już więcej (i niesamowicie dziwi mnie trop Rutkowskiego do Niemiec) ale wszystko mi się kupy nie trzyma. Jest niesamowicie wiele czynników, które niesamowicie trudno ze sobą wiązać.

Rozpatrując wersję z wypadkiem:

Po pierwsze stan matki - jest ofiarą (a teraz też podejrzaną) i jej zeznania nie były wiarygodne od początku (i nadal nie są). Niespecjalnie może sama wszystko mieszać. Mając trzeźwy umysł kłamstwa się mieszają a co dopiero będąc w jej stanie gdy do mniemanego wypadku doszło. Nikt nie jest w stanie przewidzieć swojej reakcji w takiej sytuacji. Ale jak ktoś gdzieś (w necie) słusznie zauważył - jeśli bliskiej Ci osobie coś się stanie, nawet z Twojej winy, to ratujesz taką osobę, wzywasz pomocy - cokolwiek. A tu? No właśnie. Czynnik ludzki zawsze wszystko mocno miesza.

Po drugie - podejście matki do Madzi - matka na nią ciągle narzekała, oddała podobno Madzie na dwa tygodnie mamie - czy to normalne? Depresja poporodowa? Zupełny brak instynktu matczynego?

Po trzecie - upadek, wg lekarza pediatry, nie mógł Madzi zabić (z tym wiadomo różnie bywa) ale w zeznaniach matki pojawiło się, że Madzia się nie ruszała i miała sine usta. Rodzi się pytanie: skąd sine usta? Taki objaw jest przy uduszeniu/utonięciu, w przypadku wyziębienia, kiedy przyczyną śmierci są choroby serca albo jest to objaw po jakimś czasie od śmierci (czyli gdy ciało straci swoją temperaturę). Czy to nie podejrzane, że matka stwierdziła, że były sine usta? Skąd jej się to wzięło?

No i jeszcze jedna sprawa - jak matce udało się stwierdzić zgon? Przecież po takim upadku (jednorazowym) dziecko mogło stracić przytomność (stad bezwładność ciała) ale w całej sytuacji chyba nikt nie mógłby stwierdzić zgonu.

Po czwarte - Rutkowski mnie zadziwia. Nie wiedziałam, że można wyczuć "charakterystyczny zapach ciała" z odległości kilku metrów w temperaturze -18. Ciało nawet nie zaczęłoby się rozkładać przez panujące warunki na dworze.

Po piąte - Rutkowski dobrze wykombinował z wariografem. Reakcja matki była wystarczająca by utwierdzić przekonanie, że coś jest nie tak. Ojciec się przecież zgodził.

Po szóste - czemu potwierdziło się, że matka została uderzona w tył głowy? Co się zdarzyło, że jakiś ślad miała? Sama się przewróciła na lodzie?

Po siódme - czemu mieszkanie i próg nie był poddanej żadnej analizie? Co jak co ale upadek 7-8kg dziecka mogło np. uszkodzić próg, mogły zostać włoski, naskórek - co z tym?

Dla mnie za dużo pytań. To, że nie wszystko piszą/mówią to oczywiste. Akta już liczą sobie pewnie kilkaset stron a tego na pewno nam nie upublicznią.

Nie wiem ale ja bym posunęła się o stwierdzenie, że nie było wypadku a Madzi nie zobaczymy.

Matka wydaje się niezbyt ogarnięta ale zmyślanie wypadku jest raczej gorszą opcją od przyznania się do sprzedania dziecka czyż nie? Tylko powstaje pytanie czy był to wypadek?

Edit.

A jednak, teraz tylko czekać na potwierdzenie bądź nie.

Nie mogę jednak zarwać kolejnej nocy przez tą sprawę. W sumie nie miałam nigdy w zwyczaju przejmować się takimi sprawami.

Share this post


Link to post
Sama się przewróciła na lodzie?
Tak, na to wskazują nagrania z kamer.

W sumie masz dużo racji martuśka. Jednak ja nie uważam by matka była ofiarą. Ona jest katem, a ofiarą jest Magda.

Jestem strasznie rozżalona.

Share this post


Link to post

Na mieście widzę pełno ogłoszeń z prośbą o pomoc w odnalezieniu dziewczynki. Przed chwilą widziałam w tv chyba niepotwierdzone informacje o tym, że znaleziono ciało małej Magdy. Oczywiście, że ofiarą tutaj jest dziewczynka, ale.. ja nie wiem, ja nie chcę oceniać tej kobiety, bo nie wiem do jakich czynów jest człowiek zdolny znajdując się nagle w takiej sytuacji. Natomiast trwanie w kłamstwie przez tak długi czas nie może być wynikiem szoku(imo). Ech, teraz jedynie można domagać się sprawiedliwości.

To cholernie przykre i smutne i zastanawiające jak samemu jest się rodzicem. Wydaje się wtedy niemożliwym, aby nie udzielić dziecku pomocy. Obserwując całą tą sprawę mam ciągle mieszane uczucia.

Share this post


Link to post

No właśnie takiego podejścia nie rozumiem, yncydent, twojego.

Jaka sytuacja? Jaki szok? Przez dwa tygodnie kobieta była w szoku? W szoku można być góra przez kilka godzin, a rodzic przez jedną-dwie sekundy, a potem zabiera się za ratowanie swoich genów. O czym tu mowa?

Kompletnie nie rozumiem prób współczucia i wyrozumiałości dla tej kobiety. Najprawdopodobniej zabiła swoje dziecko z zimną krwią, a później przed całym światem odgrywała rolę godną Oskara.

Wyobraźcie sobie sytację, że ktoś potrąca w drodze do szkoły/pracy wasze dziecko/matkę/rodzeństwo. Winny kierowca odjeżdża. Widzą to dwoje świadków, ale odwracają wzrok i mają sprawę w dupie. Wasze dziecko/matka/rodzeństwo umiera w śniegu. Też jesteście pełni współczucia i zrozumienia dla ludzkiej ułomności, jeżeli dotyka ona WAS? Ja bym wydrapała oczy człowiekowi który skrzywdził moje dziecko.

I tak postąpiła Kasiunia, przyjmując jej bzdurną wersję o upadku dziecka. Olała to, prawdopodobnie dziecko dobiła a później porzuciła je jak śmiecia gdzieś pod kamieniami i gruzami.

Ludzie, ogarnijcie własne uczucia i sięgnijcie po zdrowy rozsądek. Niedobrze mi jak czytam elaboraty mówiące o samotności matki. Dlaczego je zabiła, a nie podrzuciła do sąsiadów, do kościoła, szkoły, okna życia? Gdybym mogła naplułabym tej suce w twarz i pomogła w uwiązaniu sznura na którym by zawisła.

Ale brońcie jej, brońcie. Może dwa dni wcześniej pokłóciła się z mężem albo córka za bardzo marudziła. Biedna kobieta pewnie miała dołka, przecież to wystarczający powód by ukatrupić własne dziecko.

Szkoda mi Magdy, niewinnej dzieciny, prawdopodobnie umierała w cierpieniu i strachu, a jej życie było zdecydowanie za krótkie. Ubolewam nad jej strasznym losem.

Share this post


Link to post

Od samego początku podejrzewałem, że matka miała coś z tym wspólnego, i że to nie było porwanie. Jakoś od początku źle jej z pyska patrzyło. Psychopatka.

Gdybym mogła naplułabym tej suce w twarz i pomogła w uwiązaniu sznura na którym by zawisła.

Oj uwierz, że ja również.

Share this post


Link to post
No właśnie takiego podejścia nie rozumiem, yncydent, twojego.

Jaka sytuacja? Jaki szok? Przez dwa tygodnie kobieta była w szoku? W szoku można być góra przez kilka godzin, a rodzic przez jedną-dwie sekundy, a potem zabiera się za ratowanie swoich genów. O czym tu mowa?

Kompletnie nie rozumiem prób współczucia i wyrozumiałości dla tej kobiety. Najprawdopodobniej zabiła swoje dziecko z zimną krwią, a później przed całym światem odgrywała rolę godną Oskara.

Wyobraźcie sobie sytację, że ktoś potrąca w drodze do szkoły/pracy wasze dziecko/matkę/rodzeństwo. Winny kierowca odjeżdża. Widzą to dwoje świadków, ale odwracają wzrok i mają sprawę w dupie. Wasze dziecko/matka/rodzeństwo umiera w śniegu. Też jesteście pełni współczucia i zrozumienia dla ludzkiej ułomności, jeżeli dotyka ona WAS? Ja bym wydrapała oczy człowiekowi który skrzywdził moje dziecko.

I tak postąpiła Kasiunia, przyjmując jej bzdurną wersję o upadku dziecka. Olała to, prawdopodobnie dziecko dobiła a później porzuciła je jak śmiecia gdzieś pod kamieniami i gruzami.

Ludzie, ogarnijcie własne uczucia i sięgnijcie po zdrowy rozsądek. Niedobrze mi jak czytam elaboraty mówiące o samotności matki. Dlaczego je zabiła, a nie podrzuciła do sąsiadów, do kościoła, szkoły, okna życia? Gdybym mogła naplułabym tej suce w twarz i pomogła w uwiązaniu sznura na którym by zawisła.

Ale brońcie jej, brońcie. Może dwa dni wcześniej pokłóciła się z mężem albo córka za bardzo marudziła. Biedna kobieta pewnie miała dołka, przecież to wystarczający powód by ukatrupić własne dziecko.

Szkoda mi Magdy, niewinnej dzieciny, prawdopodobnie umierała w cierpieniu i strachu, a jej życie było zdecydowanie za krótkie. Ubolewam nad jej strasznym losem.

Wyjęłaś mi to dosłownie z ust. Zgadzam się całkowicie z tym co napisałaś.

Jakie współczucie dla kogoś kto zamordował z zimną krwią własne dziecko?

Bo to nie był wypadek, nie mógł być. Kto, upuszczając ukochane dziecko nie ratuje go, nie dzwoni na pogotowie, do męża, do rodziców, nie szuka pomocy, nie reanimuje, tylko na zimno mysli, gdzie dziecko zakopać i jaką bajeczke ułożyć, żeby nie znaleziono ciała? Przecież to chore, nie mam słów, żeby określić takie zachowanie. Szmata, która morduje własne dziecko nie zasługuje na miano człowieka.

Share this post


Link to post

Eh, znowu zostałem zlinczowany przez ogół ludzi dookoła, bo miałem zdanie podobne do pani yncydent.

Zwłok nie znaleziono. Cała ta mama wydaje się być totalnie rozjebana psychicznie. Sprawa jest przedziwna. Zanim zaczniemy ferować wyrokami warto by było zaczekać na ostateczne wyjaśnienie czy był to wypadek czy też nie i czy dziecko w ogóle aby na pewno jest martwe. Skoro płakała cały tydzień przed kamerami mogła równie dobrze płakać i łgać przed Rutkowskim - irracjonalność jej czynów od samego początku jest aż nadto widoczna.

I zdumiewa mnie ile ludzi słusznie podejrzewało matkę od samego początku. Ja na to nie wpadłem. Nikt z moich znajomych z którymi poruszałem ten temat też nie. Ale wszyscy poza mną pewnie uważali swoje, czekając tylko na odpowiedni moment do wyjawienia swoich podejrzeń...

Share this post


Link to post
Zwłok nie znaleziono.

Znaleziono, tylko w całkiem innym miejscu niż podała Rutkowskiemu, powiedziała że wtedy kłamała. Wczoraj pokazała policji gdzie ukryła dziewczynkę.

Share this post


Link to post

Znaleziono, tylko w całkiem innym miejscu niż podała Rutkowskiemu, powiedziała że wtedy kłamała. Wczoraj pokazała policji gdzie ukryła dziewczynkę.

Tak? Nie jestem na bieżąco.

No to super! Teraz jest szansa dowiedzieć się z obdukcji co było przyczyna zgonu i rozwiązać tę sprawę.

Wypadek - kara za składanie fałszywych zeznań i nieumyślne spowodowanie śmierci.

Zabójstwo - po uprzednim zbadaniu jej pod kątem psychicznym należy ją ukarać na zabójstwo.

Simple as that. Nie ma co się bawić w lincze, licytacje jak to nam bardzo szkoda dzieciny i jak bardzo hejtujemy matkę. Zdarza się i zdarzać będzie. A żyjemy przecież w cywilizowanym społeczeństwie.

Share this post


Link to post

Według mnie ta kobieta nie zasługuje na żadne współczucie. Nie po tym, co zrobiła.

Zdarza się i zdarzać będzie.
Brzmi to tak, jakby każde zabójstwo/zostawienie dziecka na mrozie/wyrzucenie go do śmietnika/i wiele podobnych spraw - było zwykłą błahostką. No, przecież się zdarza. Bywa.

Nie rozumiem, skąd tyle wyrozumiałości w ludziach dla tej kobiety. Nawet jeśli to był wypadek, to nic nie usprawiedliwia jej zachowania po nim. A w żadne szoki nie uwierzę.

Share this post


Link to post

Mnie najbardziej "zdumiewa" (negatywnie) jedna rzecz. Siedzicie w mieszkaniu, z łóżeczka spada dziecko, nie rusza się. Pierwsza reakcja:

a) Pogotowie, sąsiedzi, pierwsza pomoc

b)

Share this post


Link to post
bo dziś każde zło tłumaczy się krzywym spojrzeniem i wczesnym macierzyństwem.

Współczuje się nie tej osobie co trzeba.

Czeczenia, to jest zwyczajny dystans do sytuacji. Zauwaz, ze wiekszosc osob, ktore krytykujesz pisze "nie chce oceniac", a nie "biedna matka". Wiesz, w psychologii nazwaliby to dazeniem do prawdy zamiast do domkniecia poznawczego i jest to jak najbardziej poprawna postawa. Bo my nie wiemy, pogodz sie z tym, ze w obliczu takich niejasnosci nie jestes w stanie stwierdzic co sie stalo.

Dla mnie to jest przerazajace, ze dziecko moglo upasc w taki sposob, ze rzeczywiscie umarlo, matka mogla byc w szoku oraz depresji poporodowej, ale wystarczy opinia jednego specjalisty, ktory sie cieszy, ze go ludzie cytuja zeby stworzyc cala teorie spiskowa uzasadniona spojna wizja w waszych glowach i matka juz jest podla suka. Czasami swiat nie dzieli sie na dobrych i zlych, czasami zdarzaja sie wypadki, czasami nie mamy pojecia co sie dzieje i wtedy trzeba poczekac, a nie wydawac opinie na podstawie kilku niepotwierdzonych informacji. Nie rozumiem jak mozna krytykowac postawe czlowieka, ktory chce dojsc do prawdziwej wersji a nie wymyslac jak reszta.

Share this post


Link to post

Denerwujące jest, że sama rodzina nie podejrzewała nic.

Ot tak o nie zabija się dziecka, mogli przecież zauważyć coś. Coraz mniej sama uważam to za nieszczęśliwy wypadek, zachowanie ojca przed kamerami nienaturalne czy jeszcze dziwniejsze" że to on pomógł znieść wózek".

Zawsze powtarzam, że lepiej dziecko porzucić w szpitalu czy kościele, niż skazać na takie cierpienie i śmierć.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tu jakaś cywilizacja? 
      · 8 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 3 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 14 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
  • Popular Now

  • Posts

    • yiliyane
      Wyprowadzka po ukończeniu 18 roku życia.
      Teoria teorią, a praktyka praktyką. Postępowanie sądowe się ciągnie niekiedy latami, alimenty są zwykle marne, a ponieważ Twoi rodzice mieszkają za granicą, może być problem z wyegzekwowaniem płacenia alimentów. Nie liczyłabym zbytnio na to. Jak już pisałam wcześniej, z pracy dorywczej się nie utrzymasz. Korepetycje z niemieckiego to dobry pomysł, o ile w Łodzi byłoby na nie zapotrzebowanie. Wpierw powinieneś rozeznać się w temacie jakie są szanse zatrudnienia w wybranym przez Ciebie mieś
    • DarekMarekArek
      Wyprowadzka po ukończeniu 18 roku życia.
      Z takiego, że bym się jeszcze uczył. Czytam na internecie i pisze, że należą się do 24 roku życia, jeżeli osoba się uczy i nie może do końca się utrzymać. Może źle coś rozumiem, nie znam się na prawie, mówię tylko o tym co przeczytałem.   Mógłbym pracować w gastronomii, może coś innego się znajdzie. Może dałbym też radę prowadzić korepetycje z niemieckiego.   Nie mam wykształcenia. Mam tylko zrobione 3 tygodnie praktyk. Praktyki dokładnie miałem w Supermarkecie. Rodzicę p
    • Kerosine
      Wyprowadzka po ukończeniu 18 roku życia.
      Z jakiego tytułu alimenty? Praca jedynie wieczorami i weekendami... raczej tylko w gastronomii mógłbyś coś takiego ogarnąć, a i to moim zdaniem wystarczyłoby jedynie na tzw. koszty stałe [dach nad głową i opłaty za media]. Call center? I don't know. Na Twoją niekorzyść działa zdecydowanie Twój wiek i brak jakiegokolwiek kierunkowego wykształcenia ani doświadczenia zawodowego [chyba, że się mylę?]. Jeśli naprawdę nie musisz - nie ruszaj się nigdzie.
    • DarekMarekArek
      Wyprowadzka po ukończeniu 18 roku życia.
      Chciałbym wtedy znaleźć prace po szkole i na weekendy. Może mogę się ubiegać o alimenty? Nie mam zbyt dużego wyboru z wyprowadzką, będę musiał to szybko zrobić. Chcę pogodzić te dwie rzeczy jakoś.   Znam język niemiecki na b2, a niedługo będzie c1. Może to mi pomoże.    Nie pochodzę z Łodzi, chcę poprostu tam zamieszkać. W Polsce nie mieszkam już 3 lata.
    • Kerosine
      Wyprowadzka po ukończeniu 18 roku życia.
      Albo praca, albo edukacja. Taką decyzję będziesz musiał podjąć. Przy czym w tym drugim przypadku lepiej, żeby było to NAPRAWDĘ dobrze opłacalne dorywcze zajęcie [coś w rodzaju striptizera być może? Only half a joke]. Swoją drogą, pochodzę właśnie z Twojego docelowego miasta. Ty też być może? Długo mieszkasz na obczyźnie?