Raperus

Świat bez nas (wyobraź sobie że się nie urodziłeś)

Recommended Posts

1. Zastanawialiście sie kiedys co by sie stało gdyby nagle znikliście??

2. Albo gdybyscie sie nigdy nie narodzili ?? Jak myślicie zmieniło by to cos??

Ad. 2

Według mnie to zmieniło by sie tylko pare mało istotnych spraw.

a)Moi Rodzice zapewne mieliby inne dziecko.

b)Moi znajomi zapewne mieliby sie lepiej chodz w sumie może nawet tak samo.

c) To raczej tylko tyle bo nic innego nie wpada mi do głowy.

Zapraszam do dyskusji.

Share this post


Link to post

Na świecie nic by się nie zmieniło. Każdy z nas jest tylko marną jednostką. Chyba,że ktoś z was ma ambicje być kimś takim jak tfu, Hitler. Tak naprawdę, to my sami tworzymy wokół siebie swój własny lokalny świat, który by nie istniał. Globalnie nic by się zmieniło.

Share this post


Link to post

świat straciłby jedną z wyjątkowych osób :) przecież każdy jest wyjątkowy- na swój sposób

Share this post


Link to post

Raperus, na pewno mniej plemników wylądowałoby w kanalizacji;p.

A tak na poważnie, to mam nadzieję, że któregoś dnia okaże się, że świat straciłby kogoś ważnego.

Nie jestem jakimś niezbędnikiem ani dla rodziny ani dla znajomych. Myślę, że daliby spokojnie radę.

Share this post


Link to post

Nasze akcje mają wpływa na otoczenie, na zachowanie innych, na relacje ludzi z innymi (choć czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy). W porównaniu do całego świata jesteśmy tylko marną jednostką ale to właśnie takie marne jednostki tworzą ten świat wiec zniknięcie byłoby zauważalne.

Gdybym zniknęła nagle to straciłabym rodzinę, Ukochanego. Zostawiłabym po sobie nie wiele ale zostawiłabym sporo bliskich mi osób.

Gdybym w ogóle się nie narodziła? To akurat mnie nie obchodzi, przecież jestem i to jest ważniejsze. Gdyby mnie nie było to trudno żebym się martwiła o coś o czym nie wiem.

Share this post


Link to post

Hehehe nom wierz co ;p

Według mnie to My jako jednostka nie obchodzimy innych czy jesteśmy.

Swat by toczył się dalej własnym życiem

tak jak juz napisał Mentiroso, sie z nim zgadzam.

Oczywiscie że globalnie sie nic nie zmieni ;p ale tak bardziej lokalnie;p

Share this post


Link to post
Na świecie nic by się nie zmieniło. Każdy z nas jest tylko marną jednostką. Chyba,że ktoś z was ma ambicje być kimś takim jak tfu, Hitler. Tak naprawdę, to my sami tworzymy wokół siebie swój własny lokalny świat, który by nie istniał. Globalnie nic by się zmieniło.

Bardzo błędne podejście. Każda drobna zmiana w deterministycznym układzie świata powoduje wykładnicze zmiany wraz z upływem czasu. Zależność ta objawia się przy najmniejszych nawet zmianach typu słynny "efekt motyla" gdzie ruch skrzydeł motyla po trzech dniach powoduje burzę piaskową więc przy dość znaczącej zmianie jaką jest pojawienie się lub nie nowego przedstawiciela gatunku homo sapiens sapiens zmian na skalę globalną byłby ogrom.

Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy ale każda drobna czynność początkuje bardzo długi łańcuch przyczynowo-skutkowy. Wasze istnieje z każda sekundą powoduje zmiany w skali globalnej (rozciągnięte oczywiście w czasie) których jednak nie sposób w jakikolwiek sposób przewidzieć więc odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie może tylko w jeden sposób:

- 'Zmieniłoby' się bardzo wiele ale nie mam zielonego pojęcia co konkretnie. ;)

Share this post


Link to post

Co by się zmieniło, gdyby mnie na tym świecie nie było ? Kilka osób nie miałoby spaczonych umysłów i nie usłyszeliby tylu sucharów.

Share this post


Link to post

Quizer, wyszedłem z punktu 2 czyli jakbyś się wogóle nie narodzili. Co nie zmienia faktu, że nie do końca przekonała mnie twoja argumentacja. Na świecie codziennie nagle ginie wiele osób, ale nie jest to taka liczba by spowodowała skutki globalne. Tak jak już mówiłem nasza śmierć zmieniła by tylko otoczenie.

Pizzaro, co prawda to prawda.

Share this post


Link to post

Mentiroso, po części ma rację kolega. Każda mała rzecz wpływa globalnie. Ty zostawisz na drodze papierek, ktoś się poślizgnie na nim, upadnie, pójdzie do szpitala, tam pozna przyszłą żonę. Albo uśmiechniesz się do jakieś dziewczyny, ona się tym podbuduje i jej życie od tego dnia będzie zupełnie inne. Niesamowicie potrafi wpływać każdy nasz mały ruch na to co się dzieje na świecie, to akurat jest racja.

Share this post


Link to post

W moim wypadku (wariant 2):

1. Mama by miała dwie córki

2. Dziewczyny z którymi byłem by sobie żyły jakby nigdy nic się nie stało

3. Ulotki z pizzeri roznosiłby kto inny.

4. Tak po za tym to by nic się nie zmieniło- może i nawet świat byłby lepszy beze mnie.

Co do wariantu 1 to co przyjmujemy? Automatycznie wszyscy zapominają o naszym istnieniu (jakbyśmy nie istnieli od zawsze)? To wtedy patrz wyżej co by było.

Wariant 2 zakładając, że nie zapominają:

1. Rodzina by się martwiła, a z dłuższym czasem przyjęła do wiadomości to, że mnie nie ma.

2. Dla reszty ludzi to by nie miało większego znaczenia, ba- dla niektórych to nawet byłby powód do radości.

Share this post


Link to post
Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy ale każda drobna czynność początkuje bardzo długi łańcuch przyczynowo-skutkowy. Wasze istnieje z każda sekundą powoduje zmiany w skali globalnej (rozciągnięte oczywiście w czasie) których jednak nie sposób w jakikolwiek sposób przewidzieć więc odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie może tylko w jeden sposób:

ta, slynny efekt motyla. zawsze mnie zastanawialo jak to jest mozliwe, ze przy tych rzekomych zakloceniach jestesmy w stanie tak wiele przewidywac.

co by sie zmienilo, oczywiscie pytanie naiwne, ale jesli przelozyc to po prostu na zagadnienia naszego znaczenia w zyciu bliskich czy tak bardziej globalnie to mysle, ze w moim przypadku jest niewielkie. jestem dosc bierna osoba i nie przywiazuje sie do ludzi nie uzalezniam ich od siebie, nie wplywam szczegolnie na ich decyzje.

Share this post


Link to post
Na świecie codziennie nagle ginie wiele osób, ale nie jest to taka liczba by spowodowała skutki globalne. Tak jak już mówiłem nasza śmierć zmieniła by tylko otoczenie.

Nie rozumiesz. Nie potrafisz stwierdzić tych zmian bo nie masz jakiegokolwiek porównania. Nie ma światów alternatywnych (znaczy może i są ale nie mamy do nich wglądu) i nigdy nie wiesz jaki efekt najmniejsza zmiana będzie miała w przyszłości.

To o czym ja mówię to, że wersja świata w którym Ty się urodziłeś jest znacząco inna pod ogromną ilością aspektów jak np. aktualny stan ludności świata, aktualna pogoda, notowania na giełdach i wiele, wiele innych niż wersja świata w której się nie urodziłeś. Każda przyczyna niesie za sobą wykładniczy ciąg skutków.

ta, slynny efekt motyla. zawsze mnie zastanawialo jak to jest mozliwe, ze przy tych rzekomych zakloceniach jestesmy w stanie tak wiele przewidywac.

Właśnie chodzi o to, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie zupełnie nic przewidzieć. Anegdota z motylem jest tylko i wyłącznie przykładem który uzmysławia nam funkcjonowanie chaosu deterministycznego. Mimo, że świat jest deterministyczny - ogrom czynników, ciągów przyczynowo skutkowych prowadzących do danego zdarzenia jest tak wielka, że przewidzenie wielu zjawisk jest praktycznie niemożliwe.

Share this post


Link to post
Na świecie codziennie nagle ginie wiele osób, ale nie jest to taka liczba by spowodowała skutki globalne. Tak jak już mówiłem nasza śmierć zmieniła by tylko otoczenie.

A jaką masz pewność czy nie zginął akurat drugi Hitler albo drugi Newton? Czy faktycznie nie ma to znaczenia dla świata? Przecież w tych ginących osobach mogła znaleźć się osoba, która zmieniłaby ludzkość, odkryła coś - przecież dzięki jednostkom powstało tak wiele przedmiotów, teorii, leków ale też zła (ogólnie pojętego). A wszystko to ma wpływ na ludzkość, na świat. Uważasz, że faktycznie jednostka nie ma znaczenia skoro jednostka potrafi zmienić świat, zmienić dzieję ludzkości, posunąć ludzkość w przód albo zatrzymać jej rozwój?

Była anegdota czy po prostu historyjka:

Kobieta postanowiła pójść do wróżki a wróżka powiedziała jej, że przez nią zginą tysiące niewinnych osób. Kobieta wyszła od wróżki załamana i patrzy, a na ulicy stoi dziecko a na nie jedzie pędzący pojazd, kobieta myśli: "Skoro przeze mnie ma zginać tyle niewinnych to uratuje chociaż to dziecko". Sama zginęła ratując dziecko. Przechodząca osoba zainteresowała się ocalałym chłopcem i pyta się go: "Jak się nazywasz?" a chłopczyk odpowiedział: "Adolf Hitler".

Może pomieszałam jakieś szczegóły ale liczy się przesłanie, które bardzo dobrze przedstawia to jaki jednostka może mieć wpływ na losy całego świata. Tylko sęk w tym, że niegdy się nie dowiemy jaki tak naprawdę ten wpływ mamy.

Share this post


Link to post
A jaką masz pewność czy nie zginął akurat drugi Hitler albo drugi Newton? Czy faktycznie nie ma to znaczenia dla świata? Przecież w tych ginących osobach mogła znaleźć się osoba, która zmieniłaby ludzkość, odkryła coś - przecież dzięki jednostkom powstało tak wiele przedmiotów, teorii, leków ale też zła (ogólnie pojętego).

Fakt, mogłaby ale prawdopodobieństwo jest bardzo małe. 95 % osób ginących nie jest to jakaś elita społeczna. Rozumiem, że może ktoś wśród nich zapisałby się w historii, ale jest na to małe prawdopodobieństwo i człowiekowi nie będzie dane się tego dowiedzieć.

Share this post


Link to post
Fakt, mogłaby ale prawdopodobieństwo jest bardzo małe. 95 % osób ginących nie jest to jakaś elita społeczna. Rozumiem, że może ktoś wśród nich zapisałby się w historii, ale jest na to małe prawdopodobieństwo i człowiekowi nie będzie dane się tego dowiedzieć.

Myślisz bardzo, bardzo krótkowzrocznie. To że nasze działania bezpośrednio nie powodują jakiegoś znaczącego wydarzenia nie znaczy, że w dłuższej perspektywie czasu ich nie wywołują. Weź sobie przykład podany przez martuśkę i pomiędzy wizytą u wróżki a uratowaniem dziecka dodaj kilkadziesiąt innych pozornie błahych wydarzeń, kilkadziesiąt innych osób. Podobne ciągi przyczynowe skutkowe są inicjowane z każdą sekundą Twojego istnienia, wiadomo że nie każdy prowadzi do uratowania życia Hitlerowi ale wiele z nich powoduje zmiany na skalę globalną.

I w jednym masz rację. Człowiekowi nie będzie dane się tego dowiedzieć.

Share this post


Link to post

Nic by się nie zmieniło. Nie jestem próżna i zdaję sobie sprawę, że kompletnie nie obchodzę świata. Moi bliscy mieli by inną bliską osobę, moi znajomi inną znajomą, tyle. Jeszcze nie zrobiłam nic nadzwyczajnie wielkiego, żeby się zasłużyć na tym świecie i stać się dla niego niezbędną.

Share this post


Link to post

Ja bym się nie narodziła gdyby mój Brat nie umarł. Po jego śmierci rodzice chcieli mieć dwie dziewczynki, więc jestem ja i moja Siostra. Cóż, trochę o tym myślałam, czasami nawet chodziło mi po głowie, dlaczego ja a nie On. Czemu ja dostałam tą szansę a mu ją odebrano? Właściwie wątpie, że osiągnę w tym świecie tyle, żeby coś zmieniło moje odejście. Ludzie z mojego grona pewnie by popłakali z miesiąc (może mniej), rodzina może pamiętałaby o mnie w święto zmarłych, urodziny.. A z drugiej strony: komuś może zawaliłby się świat, byłabym ważną osobą dla jednostki, niezbędną, jedyną w swoim rodzaju; wtedy moje odejście miałoby dla tej jednostki bardzo ważny wpływ i chyba to ma dla mnie ogromne znaczenie, że dla kogoś, może paru osób jestem osobą niezbędną w życiu, więc moje odejście, zniknięcie nie pozostałoby niezauważone, zapomniane - to chyba najważniejsze.

Share this post


Link to post

Gdybym sie miała nie narodzic to pewnie inna osoba by sie zamiast mnie narodziła

Gdybym znikła, umarła to pewnie moja rodzina by była załamana i bliżsi znajomi. Dla najblizszych byłby to wielki cios, a dla świata jedna jednostka minus iles tam milionów ludzi. Każda osoba ma swój wkład w dzieje świata. Być moze gdyby mnie nie było to pewne wydarzenia byłby inne

Share this post


Link to post

A mogło mnie nie być.. podobno jestem zbyt szybkim nie planowanym dzieckiem ; )

Jakby mnie nie było.. hmm, pewnie nie zmieniłoby to wiele . Nie odcisnąłem jeszcze jakieś swojego piętna na świecie więc strata praktycznie zerowa .

Share this post


Link to post

Ja jestem po prustu szarakiem ;p też nie zasłużyłem sie żeby coś sie zmieniło np po mojej smierci albo gdybym sie nie narodził.

Może tylko parę błahych spraw typu że znajomy by miał zdrowsza wątrobowe i był troszkę poważniejszy ale to tylko CHYBA

Share this post


Link to post
Właśnie chodzi o to, że tak naprawdę nie jesteśmy w stanie zupełnie nic przewidzieć. Anegdota z motylem jest tylko i wyłącznie przykładem który uzmysławia nam funkcjonowanie chaosu deterministycznego. Mimo, że świat jest deterministyczny - ogrom czynników, ciągów przyczynowo skutkowych prowadzących do danego zdarzenia jest tak wielka, że przewidzenie wielu zjawisk jest praktycznie niemożliwe.

a przypadkiem nie chodzi o to, ze swiat jest deterministyczny w elegancki sposob i jestesmy w stanie wiele przewidziec, ale zmiana malego parametra w jakims zdarzeniu moglaby wprowadzic globalne skutki? tylko czy to nie jest tak, ze zmiana jednego parametra nie musialaby byc uwarunkowana przyczyna, ktora tez wziela sie z globalnej sytuacji. chodzi mi o to, ze nie tak latwo jest wprowadzic symulacje w swiecie gdzie nasza wola tez jest uwarunkowana przez jakies inne zdarzenia. w koncu sam "efekt motyla" zostal odkryty przez pewne zmiany w danych, ktore zostaly wprowadzone celowo. ale to nie takie proste by w naszym swiecie powstala nagle zmiana nie podlegajaca systemowi.

nie znam sie na fizyce wiec moj post jest raczej jednym wielkim pytajnikiem, ale niech bedzie;p

Share this post


Link to post

Gdybym nagle zniknęła to większość moich znajomych na początku wzruszyłoby ramionami,potem zaczęłoby im mnie brakować, tak to przynajmniej widzę z perspektywy moich kilku "zniknięć dla świata".

Gdybym się nigdy nie urodziła...No cóż,moja mama na pewno nie musiałaby tak wcześnie zacząć farbować włosów,nauczycielom los oszczędziłby konieczności wspinania się na wyżyny umiejętności pedagogicznych by przeżyć i okiełznać małego potworka - mnie,a w grupie teatralnej pojawiłby się kto inny. Czasem chciałąbym zobaczyj moją zastępczynię/mój odpowiednik.

Share this post


Link to post

" Czasem chciałąbym zobaczyj moją zastępczynię/mój odpowiednik." to by było naprawde Ciekawe ;) tak samo jak zobaczyc siebie ale gdybyśmy inaczej postepowali.

Share this post


Link to post
" Czasem chciałąbym zobaczyj moją zastępczynię/mój odpowiednik." to by było naprawde Ciekawe

Po co? Co jest ciekawego w oglądaniu osoby która jest dlatego, że nas nie ma? Choć jest zupełnie innym człowiekiem, kolejną jakąś tam jednostką zlewającą się z tłumem? Spójrz na byle jakiego człowieka, każdy mógłby być Twoim "odpowiednikiem".

Share this post


Link to post

Niekoniecznie,bo ten "odpowiednik" stałby dokładnie na moim miejscu,w mojej rodzinie,środowisku.

Share this post


Link to post

Myślę, że gdybym się nie urodziła moi rodzice mieliby syna, bo miałam być chłopcem no ale.. Może nawet mieli by beze mnie lepiej bo jestem dosyć problemowa i ponoć "robię afery z byle powodu". :)

Moi znajomi pewnie żyli by tak jak dziś, nie jestem kimś takim bez kogo, np. impreza się nie uda.

Share this post


Link to post

Gdyby mnie nie było... hmm... Moi rodzice pewnie by nie kupili mieszkania. Mięliby więcej pieniędzy na swoje i mojego brata potrzeby. Mój brat byłby jedynakiem. Brak rodzeństwa pewnie ukształtowałby inaczej jego osobowość. Mój dom pewnie inaczej byłby zaprojektowany (po co dodatkowy pokój?). Jeżeli chodzi o znajomych, wydaje mi się, że inaczej wyglądałyby relacje między nimi. Świat by się strasznie nie zmienił. Nie zwrócono by uwagi na brak mojej osoby. Przez całe swoje krótkie życie nie udało mi się zmienić podejścia do życia żadnej z osób, nie wpłynąłem na niczyje życie toteż raczej też nie byłoby nikogo kto by zachowywał się inaczej niż teraz. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Niekoniecznie,bo ten "odpowiednik" stałby dokładnie na moim miejscu,w mojej rodzinie,środowisku.

No właśnie- stałby. byłby.

Ale pytanie- czy byłby taki sam i działał na innych tak samo?

Dla świata nic nie znaczę, ale ostatnio usłyszałam osobno tak od mojej mamy, mamy partnera i samego partnera, że bardzo wpłynęłam na Niego, jego sposób patrzenia na świat, jego stosunki z innymi osobami- w tym jego rodziną. I dostałam podziękowania, które mnie bardzo wzruszyły. Pracowałam na to długo, świadomie próbowałam go przez lata otworzyć na pewne sprawy i udało się. Nie przypisuje sobie całej zasługi oczywiście, On sam tez musiał się na nowe perspektywy otworzyć. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak chwalenie się, ale koniec końców jestem po części dumna ze swojego uporu, że tyle razy powiedziałam "spróbuj inaczej".

Co gdyby trafił na inną dziewczynę, która lałaby na to jaką krzywdę robił sobie i innym? Albo taką, która opuściłaby go w chorobie? Na pewno związałby się z kimś innym, ale mam świadomość, że każdy jest inny Może nie musiałby się do niej tak schylać, może by lepiej gotowała, może coś tam... ale pewnie nie działałaby dokładnie tak samo - i być może zamiast mu pomóc byłaby bierna, a potem stwierdziła, że "to ją przerasta"?

Zmierzam do tego, e Wy na pewno tez macie większy wpływ na innych niż Wam się wydaje. Nie ma co myśleć od razu o całym świecie- ale o najbliższych.

Gdybym się nie urodziła albo umarła zaraz po porodzie (co było wielce prawdopodobne) i nie pojawiłoby się inne dziecko moi rodzice zapewne szybko by się rozstali. Kto wie, może moja mama byłaby silniejsza, bardziej spełniona. A może wcale nie. Chociaż nie, moment ciąży był podobno kryzysowy, nie mogła pracować a do tego ojciec przyczepiał się najbardziej, że jest "bezużyteczna". Będąc w pełni sił, raczej nie pozwoliłaby sobie na takie traktowanie, tak myślę. Tak więc raczej moi rodzice nie byliby razem i raczej moja siostra też już nie miałaby okazji pojawić się na świecie. Ot- rola dziecka "wiążącego"- "spróbujmy, może będzie lepiej". (-ups,.... nie jest).

Share this post


Link to post

Co by było hmmmmmmm ; to wszystko działa na zasadzie wymyślonych przez nas rachunków prawdopodobieństwa, co mogłoby by się stać "logicznie i prawdopodobnie rzecz ujmując" a co "jest kompletną bzdurą wymyśloną na poczet chwili" no jako, że ja zawsze miałem problem z rozróżnieniem tych dwóch to pewnie moje domysły będą się plasowały gdzieś pośrodku:

1) Jakbym się nie urodził to zapewne miałoby to katastrofalne skutki dla świata, chociażby przez fakt, który zdarzył się kiedy miałem 12 lat...

To był rok 2001...

Maj...

Pachniało saską kępą

Razem z kumplami graliśmy w piłkę na moim niewielkim podwórku gdzie za bramkę służyła nam stara żeliwna brama wjazdowa.

Brama owa wychodziła prosto na ulicę i jako, że była dość niska to czasem piłeczka wypadała nam wprost na ruchliwą ulicę (no zdarza się każdemu) no a że Menda ma silne ale zezowate kopyto to '

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • mw2
    • Shady-Lane90
    • dannonka
    • Markiz
    • michaelowax3
    • Martusiaaaaaa92
    • Filip
    • Kalafior_Grozy
    • Kerosine
    • bolek12
    • WszyscyZginiemy
    • Anarchist
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • mw2
    • mw2
      Zmiana profilu po 1 klasie z humana na biolchem
      W zasadzie przeniesienie na ten kierunek zależy tylko od Ciebie. Ja byłam w liceum na mat-fiz i były w mojej klasie osoby, które zdawały rozszerzoną chemię i biologię, a później dostały się na medycynę. Jednak szczególnie w zakresie biologii korzystały z korepetycji. Wszystko zależy od determinacji, a przede wszystkim od systematycznej nauki. Przeniesienie na kierunek biologiczny na pewno ułatwi naukę, bo nie będziesz się skupiać już na innych przedmiotach. Możesz też porozmawiać z nauczycielami
    • Filip
      Wybory Użytkownika Miesiąca
      głosuję na @michaelowax3
    • Kalafior_Grozy
      Wybory Użytkownika Miesiąca
      Oddaję głos na @michaelowax3
    • Kerosine
      Foodbook
      Śniadanie: Müsli Codzienne od One Day More na mleku o standardowej dwuprocentowej zawartości tłuszczu uzupełnione pojemniczkiem świeżych malin Obiad: Pstrąg pieczony z czosnkiem i rozmarynem w towarzystwie malutkich ziemniaczków w mundurkach oraz bukietu warzyw ugotowanych na parze [brokuł + kalafior (w tym odmiana romanesco) + marchewka] Kolacja: Dwie duże - choć zarazem cieniutkie - kromki pełnoziarnistego chleba żytniego z suszoną śliwką obłożone plastrami jaja na twardo, pomidora i