Jump to content

Determinizm - powielanie schematu rodzinnego


unit61

Recommended Posts

Determinizm-pod wpływem środowiska,naszych genów,rozwoju społeczeństwa i innych jest to sposób ukształtowania nas samych

Mówi się,że bardzo często ludzie mają wpisane w siebie zachowania swoich rodziców.Przypuśćmy wychowujemy się w rodzinie patologicznej gdzie ojciec bądź matka biję swoje własne dziecko,dorastamy z myślą,że nie chcemy być tacy jak nasi rodzice i nigdy przenigdy nikogo nie skrzywdzimy w ten sposób.Otóż w tym tkwi problem.Jesteśmy świadomi,że taki rodzaj zachowania jest niewłaściwy i na pewno się nie wydarzy,ale czy aby na pewno? Czytaliście kiedyś "Granicę"? Nałkowska idealnie ukazała historię Zenka,który wielokrotnie powtórzył schematy swego ojca (zdradę)chociaż wcale tego nie chciał.Nieświadomie bądź gdzieś głęboko w nas zachowania naszej rodziny są nam wpisane.

Co o tym sądzicie?

Czy jest w tym dużo prawdy?

Czy nie można od tego kompletnie uciec?

Link to post

Tak często się to powtarza, nie tylko w rodzinach patologicznych ale tez np. powielamy klase spoleczna, jesli urodziles sie w rodzinie nalezacej do klasy średniej to jest duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości też do takiej będziesz przynależeć, wiele dzieci nawet powiela zawód swoich rodziców.

Można zauwazyc rowniez to ze córka w swoim partnerze będzie szukać cech ojca, a syn w swojej przyszłej partnerce szuka cech matki.

Właściwie większość z nas świadomie lub nie powiela schemat swojej rodziny.

Link to post

Jest to częsty przypadek ,że nawet nie świadom powtarza się zachowanie swoich rodziców jak było napisane rodziny patologiczne bądź klasy społeczne ,ale wydaje mi się ,że jeśli się bardzo chce to siłą życzy uda mu się nie powtarzać zachowań swoich rodziców

Link to post
  • 2 weeks later...
Czy nie można od tego kompletnie uciec?

Nie, nie można. Wychowując się w jakimś środowisku, patrzymy na pewne zachowania, a jeżeli są one często powtarzane, zapamiętujemy je i z czasem uważamy za coś normalnego, choćby nie wiem jaka patologia to była. Można z tym walczyć, można zrozumieć, że pewne zachowania, których byliśmy świadkami jako dzieci są złe, ale wydaje mi się, że pewne z tych uczynków tak czy siak będziemy powtarzać.

Link to post

Często też się zdarza, że ludzie, którzy nie chcą powtarzać tego schematu rodzinnego i robią wszystko, żeby do tego nie doszło, w końcu to robią. Dlaczego? Może dlatego, że na siłę chcieli nie być tacy, jak ich rodzice i to ich zagubiło.

Nie da się uciec od tego całkowicie.

Link to post
  • 2 months later...
Czytaliście kiedyś "Granicę"? Nałkowska idealnie ukazała historię Zenka,który wielokrotnie powtórzył schematy swego ojca (zdradę)chociaż wcale tego nie chciał.

Gówno prawda!!! Co to w ogóle znaczy "wcale tego nie chciał"? Chciał, więc zrobił. I nie ma co zwalać winy na to, że tatuś czy mamusia tacy byli.

Człowiek zawsze, ZAWSZE ma wybór. Tłumaczenie się genami jest śmieszne, bo przecież nie jesteśmy wierną kopią ojca pijaka czy matki pijaczki. Jesteśmy oddzielnym bytem, który ma, MA! wpływ na swój los.

Oczywiście jest tak, ze osoba wychowująca się w rodzinie z patologią ma większe "szanse" na wpadniecie w nałóg. Ale decyzja o tym, by się upijać zawsze jest DECYZJĄ, nie zrządzeniem losu.

Wkurza mnie, jak w taki sposób tłumaczą się ludzie. Lepiej jest zrzucić winę na niefajne dzieciństwo niż wziąć się za swoje życie.

Nie, nie można. Wychowując się w jakimś środowisku, patrzymy na pewne zachowania, a jeżeli są one często powtarzane, zapamiętujemy je i z czasem uważamy za coś normalnego, choćby nie wiem jaka patologia to była.

Byłoby to prawdą, gdyby nie miało się innego kontaktu ze światem poza dysfunkcyjną rodziną. A tak to jest to stek bzdur. Mogę mówić o swoim doświadczeniu, bo takowe posiadam: gdy mój tata kolejny raz urżnął się w sztok, nie uznawałam tego za coś normalnego. Ranił tym mamę, ranił nas (mnie i moje rodzeństwo). Jeżeli jakieś zachowanie powoduje cierpienie innego człowieka, to trzeba być chyba psychopatą, żeby myśleć, ze tak trzeba postępować.

Link to post
Gówno prawda!!! Co to w ogóle znaczy "wcale tego nie chciał"? Chciał, więc zrobił. I nie ma co zwalać winy na to, że tatuś czy mamusia tacy byli.

Człowiek zawsze, ZAWSZE ma wybór. Tłumaczenie się genami jest śmieszne, bo przecież nie jesteśmy wierną kopią ojca pijaka czy matki pijaczki. Jesteśmy oddzielnym bytem, który ma, MA! wpływ na swój los.

Oczywiście jest tak, ze osoba wychowująca się w rodzinie z patologią ma większe "szanse" na wpadniecie w nałóg. Ale decyzja o tym, by się upijać zawsze jest DECYZJĄ, nie zrządzeniem losu.

Trochę racji masz ale nie do końca. Wszystko zależy od tego jak duży wpływ dane środowisko miało na danego osobnika i jakie inne środowiska wpływały na jego kształtowanie się. Nie, to nie prawda, że człowiek "ZAWSZE" ma wybór. Ludzie są różni i w różnym stopniu poddają się wpływom różnych środowisk. Twierdzenie, że każdy ma pełny wpływ na swój los jest bardzo naiwne i powie Ci o tym każdy psycholog (oprócz Twojego [czyt. tego którego jesteś/byłabyś klientem], bo ten właśnie powie o tym że trzeba wziąć los we własne ręce). Chyba najbardziej banalnym przykładem wpływu otoczenia na wolę człowieka jest religia - gdyby było jak mówisz - i każdy miał wpływ na swój los to na całym świecie stosunek wyznawców poszczególnych religii byłby bardzo podobny bo w końcu jednego przekonałaby ta religia a innego inna a jest zupełnie inaczej.

Byłoby to prawdą, gdyby nie miało się innego kontaktu ze światem poza dysfunkcyjną rodziną. A tak to jest to stek bzdur. Mogę mówić o swoim doświadczeniu, bo takowe posiadam: gdy mój tata kolejny raz urżnął się w sztok, nie uznawałam tego za coś normalnego. Ranił tym mamę, ranił nas (mnie i moje rodzeństwo). Jeżeli jakieś zachowanie powoduje cierpienie innego człowieka, to trzeba być chyba psychopatą, żeby myśleć, ze tak trzeba postępować.

Masz bardzo egocentryczne podejście do rzeczywistości. To, że w Twoim przypadku wpływ otoczenia zewnętrznego przy wsparciu pewnych cech osobowościowych pozwolił na postawienie wyraźnej granicy pomiędzy niektórymi wartościami to nie znaczy, że tak się dzieje w przypadku każdego człowieka. Dowodów na to, że to nie jest takie oczywiste możesz sobie dostarczyć niemal codziennie czytając kroniki policyjne i orzeczenia sądów w oparciu o opinie psychologów.

Prawdą jest, że im większa izolacja od alternatywnych możliwości funkcjonowania tym większe prawdopodobieństwo przejęcia większej ilości cech związanych z obecną sytuacją . Nieprawdą jednak jest, że wystarczy jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym by nagle pojawiła się jasna granica, człowiek jest bardzo skomplikowanym organizmem i nie potrafi funkcjonować w czarno-biały sposób.

Link to post
Wszystko zależy od tego jak duży wpływ dane środowisko miało na danego osobnika i jakie inne środowiska wpływały na jego kształtowanie się. Nie, to nie prawda, że człowiek "ZAWSZE" ma wybór. Ludzie są różni i w różnym stopniu poddają się wpływom różnych środowisk. Twierdzenie, że każdy ma pełny wpływ na swój los jest bardzo naiwne i powie Ci o tym każdy psycholog

Podchodzisz do sprawy trochę zbyt drobiazgowo. Równie dobrze można podać przykład osób chorych psychicznie, którym trudno przyznać prawo decydowania o własnym losie.

Pewnie, że środowisko ma wpływ na człowieka i jeśli w jakimś miasteczku normą jest, że zatargi rozwiązuje się za pomocą noża, to najprawdopodobniej tak postąpi. Ale czy w takiej sytuacji można powiedzieć, że taka osoba postąpiła tak, bo "nie miała wyboru"? Zawsze jest alternatywa i wybór opcji zależy od nas.

Zmanipulowałeś moją wypowiedź, bo przecież nie napisałam, że człowiek ma PE

Link to post
Nie, to nie prawda, że człowiek "ZAWSZE" ma wybór. Ludzie są różni i w różnym stopniu poddają się wpływom różnych środowisk

Poddanie się wpływom różnych środowisk też jest wyborem. Rozumiem, że ktoś może być miękki i dlatego iść za tłumem, choć czasem sprowadza go to na manowce, ale z tym można walczyć. Religia? A kto Ci każe być wyznawcą jakiejkolwiek?

Link to post
Co o tym sądzicie?

Czy jest w tym dużo prawdy?

Czy nie można od tego kompletnie uciec?

Nie sądzę, żeby wychowanie miało aż tak całkowity wpływ na człowieka. Nie mówię, że nie ma w ogóle. Ale osoba wychowana w patologicznej rodzinie na pewno jest zdolna wychowywać dzieci. Tak samo nie sądzę, żeby chłopak który oglądał jak ojciec zdradza matkę miał również ciągłości do niewierności.

Link to post
Podchodzisz do sprawy trochę zbyt drobiazgowo. Równie dobrze można podać przykład osób chorych psychicznie, którym trudno przyznać prawo decydowania o własnym losie.

Można. I będzie to dobry przykład. Bo granica pomiędzy człowiekiem chorym psychicznie a zdrowym na pewnym etapie jest bardzo umowna.

Pewnie, że środowisko ma wpływ na człowieka i jeśli w jakimś miasteczku normą jest, że zatargi rozwiązuje się za pomocą noża, to najprawdopodobniej tak postąpi. Ale czy w takiej sytuacji można powiedzieć, że taka osoba postąpiła tak, bo "nie miała wyboru"? Zawsze jest alternatywa i wybór opcji zależy od nas.

Zmanipulowałeś moją wypowiedź, bo przecież nie napisałam, że człowiek ma PE

Link to post
Ogólnie pojęcie wyboru jest pojęciem dość abstrakcyjnym. Oczywiście każdy ma wybór w każdej chwili. Ale co z tego skoro decyzja o tym która droga ma być wybrana jest właśnie często zdeterminowana przez uwarunkowania psychologiczne danego osobnika.

Decyzja jest wynikiem wielu czynników, uwarunkowania psychologiczne to tylko jeden z nich. Ale to kolejny truizm.

Terrorysta wysadzający się w powietrze też ma wybór ale problem nie leży w tym, że on jest złym człowiekiem, problem w tym że właśnie postępuje w zgodzie ze wszelkimi wartościami jakie zostały mu przedstawione.

Nie zostały mu przedstawione tak, jak się przedstawia je w świeckiej szkole w Europie Zachodniej. W przypadku terrorysty mamy do czynienia z praniem mózgu, które nie jest wychowywaniem, a rodzajem tresury.

Ale w rzeczywistości ten wybór jest czystą fikcją.

Nie zgadzam się. Alternatywy istnieją w każdej sytuacji i poprzez analizę wad i zalet oraz konsekwencji wybór pada na taką a nie inną opcję. Nawet w takich prozaicznych sytuacjach, jak ustępowanie miejsca w autobusie. Może wygrać poczucie zmęczenia albo poczucie pewnej przyzwoitości

Można dokonywać pod dwoma warunkami a) ten balast nie jest zbyt duży b) osobowość danego osobnika pozwala na racjonalne rozważenie dwóch alternatyw. Ludzie są różni i w różny sposób reagują na bodźce.

Z najgorszych sytuacji ludzie wychodzą obronną ręką. Każdy zna historię, w której osoba z trudnego domu osiągnęła w życiu sukces, bo postawiła się "tradycji rodzinnej" i postanowiła mieć lepsze życie od rodziców. Różnią się od innych tym, że na pewnym etapie się nie przestraszyli.

Niektórych można, niektórych nie można. Wszystko zależy od sytuacji.

Od sytuacji psychicznej danego człowieka czy miałeś na myśli coś innego? Kiedy można usprawiedliwić, dajmy na to, gwałciciela, a kiedy nie?

Link to post
Nie zostały mu przedstawione tak, jak się przedstawia je w świeckiej szkole w Europie Zachodniej. W przypadku terrorysty mamy do czynienia z praniem mózgu, które nie jest wychowywaniem, a rodzajem tresury.

A czym się różni "tresura" od wychowania w Europie Zachodniej? :> Tresura opiera się o system kar i nagród, tak jak chyba każde wychowanie na całym świecie.

Nie zgadzam się. Alternatywy istnieją w każdej sytuacji i poprzez analizę wad i zalet oraz konsekwencji wybór pada na taką a nie inną opcję. Nawet w takich prozaicznych sytuacjach, jak ustępowanie miejsca w autobusie. Może wygrać poczucie zmęczenia albo poczucie pewnej przyzwoitości

I uważasz, że każda osoba w autobusie podejmuje rozważania na ten temat czy ustąpić miejsca czy nie? Dość idealistyczne podejście do życia ;)

Z najgorszych sytuacji ludzie wychodzą obronną ręką. Każdy zna historię, w której osoba z trudnego domu osiągnęła w życiu sukces, bo postawiła się "tradycji rodzinnej" i postanowiła mieć lepsze życie od rodziców. Różnią się od innych tym, że na pewnym etapie się nie przestraszyli.

Patrz podpunkt b).

Od sytuacji psychicznej danego człowieka czy miałeś na myśli coś innego? Kiedy można usprawiedliwić, dajmy na to, gwałciciela, a kiedy nie?

Znaczy zdaje się, że mamy nieco odmienne pojęcie słowa "usprawiedliwić". SJP podrzuca nam trzy znaczenia tego słowa:

1. «oczyścić kogoś z zarzutów, wytłumaczyć przed kimś»

2. «wyjaśnić motywy działania»

3. «potwierdzić słuszność czegoś»

Ja tutaj kieruję się raczej wyłącznie punktem drugim - wyjaśnić, zrozumieć motywy danego działania. Oczywiście, że gwałciciela oczyścić z zarzutów nie można ze względu na to, że miał trudne dzieciństwo z którego wynika jego spaczony system wartości. Ale w przypadku takich osób moim zdaniem podejście systemu karnego powinno być nieco inne niż w przypadku osób u których takiego podłoża nie ma.

Link to post
A czym się różni "tresura" od wychowania w Europie Zachodniej? :> Tresura opiera się o system kar i nagród, tak jak chyba każde wychowanie na całym świecie.

Jakaś różnica jednak jest (choć elementy warunkowania pewnych zachowań widać i w tresurze, i w wychowaniu), skoro raz, że istnieją te dwa pojęcia; dwa - pedagogika mówi, że "wychowanie nie jest tresurą/treningiem". Chodzi zapewne o to, że w tresurze ćwiczy się cechy bez ich uzasadniania - pies wykonuje polecenie "siad" nie dlatego, że rozumie co ono oznacza, a dlatego, że został przyuczony do tego metodą kar i nagród. W wychowywaniu ważne jest to (a raczej tak głoszą różni pedagodzy, nawet Superniania), że dziecko ma zrozumieć swoje zachowanie i to, dlaczego było (nie)właściwe. Zgadzam się, że w wychowaniu są elementy tresury (do małego dziecka nie powiemy: "nie dotykaj gorącej blachy, ponieważ może to spowodować poparzenie", tylko "nie (ruszaj)!"), ale nie w tym, że można zrównać ze sobą te dwa pojęcia.

I uważasz, że każda osoba w autobusie podejmuje rozważania na ten temat czy ustąpić miejsca czy nie? Dość idealistyczne podejście do życia ;)

Wiem, że mój wywód o możności podejmowania decyzji w każdej dziedzinie życia może być zabawny, bo wydaje się, że nad każdą decyzją człowiek rozmyśla, waży różne opcje itd sporo czasu. To, ile nad sprawą spędza czasu zależy od jej trudności, ważności. Jeśli dla kogoś nie jest ważne, że będzie stał czy siedział w autobusie lub uznaje, że przyzwoicie jest ustąpić miejsce to zrobi to automatycznie. Inny będzie parę chwil myślał.

Patrz podpunkt b).

Ups, nie zrobiłeś podpunktów :)

Znaczy zdaje się, że mamy nieco odmienne pojęcie słowa "usprawiedliwić".

Tak, zdaje się, bo mnie też chodzi głównie o zrozumienie, powiedzmy, korzeni jego osobowości. Ale w końcu dochodzi do oceny takiego człowieka, czyli pytanie: Czy ten człowiek zasługuje na choćby częściowe oczyszczenie z tego co zrobił?

Oczywiście, że gwałciciela oczyścić z zarzutów nie można ze względu na to, że miał trudne dzieciństwo z którego wynika jego spaczony system wartości. Ale w przypadku takich osób moim zdaniem podejście systemu karnego powinno być nieco inne niż w przypadku osób u których takiego podłoża nie ma.

Zobrazuję to sobie:

1. mężczyzna, gwałciciel - nie ujawniono żadnych logicznych odniesień z dzieciństwa, które mogłyby wyjaśnić jego dorosłe zachowanie

2. mężczyzna, gwałciciel - ujawniono, że mężczyzna ten, będąc chłopcem widział seksualną przemoc ojca skierowaną ku matce; napatrzył się i powiela w dorosłości wzorce wypracowane przez ojca

Czy według Ciebie mężczyzna z przypadku nr 2 powinien dostać niższą karę z powodu skrzywionego dzieciństwa?

Tak w zasadzie to, gdyby się uprzeć, to w każdym wydarzeniu z dzieciństwa można dopatrzeć się motywów postępowania w dorosłości. Racją jest to, że przytoczony przeze mnie przykład z chłopcem, który widział przemoc seksualną w domu i stąd potem gwałcił kobiety jest jaskrawy i wygląda na logiczny, ale czy takie, całkiem spójne przypuszczenie ma ukarać takiego mężczyznę nie z całą surowością?

Link to post
  • 2 weeks later...
Jakaś różnica jednak jest (choć elementy warunkowania pewnych zachowań widać i w tresurze, i w wychowaniu), skoro raz, że istnieją te dwa pojęcia; dwa - pedagogika mówi, że "wychowanie nie jest tresurą/treningiem". Chodzi zapewne o to, że w tresurze ćwiczy się cechy bez ich uzasadniania - pies wykonuje polecenie "siad" nie dlatego, że rozumie co ono oznacza, a dlatego, że został przyuczony do tego metodą kar i nagród. W wychowywaniu ważne jest to (a raczej tak głoszą różni pedagodzy, nawet Superniania), że dziecko ma zrozumieć swoje zachowanie i to, dlaczego było (nie)właściwe. Zgadzam się, że w wychowaniu są elementy tresury (do małego dziecka nie powiemy: "nie dotykaj gorącej blachy, ponieważ może to spowodować poparzenie", tylko "nie (ruszaj)!"), ale nie w tym, że można zrównać ze sobą te dwa pojęcia.

Hmm. W takim więc razie wychowanie terrorysty jest wychowaniem w pełni tego słowa znaczeniu a nawet bardziej. Gdyby terrorysty nikt nie przekonywał, że to co ma zrobić jest jego życiowym obowiązkiem i dziełem szlachetnym i wspaniałym a jedynie przymuszał karami to w życiu by mając możliwość ucieczki od tresera (a większość taką ma) nie wysadzałby się w powietrze. Tak więc terrorysta doskonale rozumie swoje zachowanie i doskonale wie dlaczego jest właściwe.

Wiem, że mój wywód o możności podejmowania decyzji w każdej dziedzinie życia może być zabawny, bo wydaje się, że nad każdą decyzją człowiek rozmyśla, waży różne opcje itd sporo czasu. To, ile nad sprawą spędza czasu zależy od jej trudności, ważności. Jeśli dla kogoś nie jest ważne, że będzie stał czy siedział w autobusie lub uznaje, że przyzwoicie jest ustąpić miejsce to zrobi to automatycznie. Inny będzie parę chwil myślał.

Dokładnie. I to się tyczy praktycznie każdej innej sytuacji. I ludzi mamy różnych, od terrorysty, który wszystko ma poukładane jak w zegarku i przez myśl mu nie przejdzie by zastanowić się czy wysadzając WTC postępuje dobrze czy źle bo wie że to jest dobre, przez jakąś część ludzi takich jak wspomniani w tym temacie, wychowanych w rodzinach patologicznych dla których nie jest jednoznaczne czy bicie kogoś jest słuszne czy nie po takie osoby jak Ty, które większość (acz zapewniam, że nie wszystkie) problematycznych spraw potrafią w pewien sposób przemyśleć i przeanalizować pod względem wartości moralnej.

Ups, nie zrobiłeś podpunktów :)

Już nie pamiętam o co mi z tym podpunktem chodziło ;)

Tak, zdaje się, bo mnie też chodzi głównie o zrozumienie, powiedzmy, korzeni jego osobowości. Ale w końcu dochodzi do oceny takiego człowieka, czyli pytanie: Czy ten człowiek zasługuje na choćby częściowe oczyszczenie z tego co zrobił?

Na "oczyszczenie" nie zasługuje bo zrobił co zrobił. Ale może zasługiwać na pomoc taką a nie inną w zależności od przypadku.

Czy według Ciebie mężczyzna z przypadku nr 2 powinien dostać niższą karę z powodu skrzywionego dzieciństwa?

Tak. I tak zresztą obecnie jest. Niższą karę więzienia ale wzmocnioną opiekę ze strony psychologicznej i psychiatrycznej.

Tak w zasadzie to, gdyby się uprzeć, to w każdym wydarzeniu z dzieciństwa można dopatrzeć się motywów postępowania w dorosłości. Racją jest to, że przytoczony przeze mnie przykład z chłopcem, który widział przemoc seksualną w domu i stąd potem gwałcił kobiety jest jaskrawy i wygląda na logiczny, ale czy takie, całkiem spójne przypuszczenie ma ukarać takiego mężczyznę nie z całą surowością?

Od tego są biegli psycholodzy i psychiatrzy by stwierdzić z możliwie wysokim prawdopodobieństwem czy i jakie wydarzenia mogły wpłynąć na kształtowanie się psychiki danego osobnika i czy można je uwzględniać w postępowaniu dowodowym jako okoliczność łagodzącą.

Link to post
W takim więc razie wychowanie terrorysty jest wychowaniem w pełni tego słowa znaczeniu a nawet bardziej. Gdyby terrorysty nikt nie przekonywał, że to co ma zrobić jest jego życiowym obowiązkiem i dziełem szlachetnym i wspaniałym a jedynie przymuszał karami to w życiu by mając możliwość ucieczki od tresera (a większość taką ma) nie wysadzałby się w powietrze. Tak więc terrorysta doskonale rozumie swoje zachowanie i doskonale wie dlaczego jest właściwe.

Nie, nie. Młodemu adeptowi sztuki (?) terroryzmu przedstawia się tylko jeden akceptowalny styl myślenia, który jest wypaczony pod każdym względem. Nie przedstawia mu się innych orientacji życiowych, albo się je pokazuje w skrajnie negatywny sposób.

Możliwość ucieczki? Pewnie mają, ale zapominasz jak wiele jest w stanie znieść osoba doszczętnie zmanipulowana, a co dopiero taka z wypranym mózgiem.

Tak. I tak zresztą obecnie jest. Niższą karę więzienia ale wzmocnioną opiekę ze strony psychologicznej i psychiatrycznej.

Dla mnie obaj mężczyźni powinni otrzymać taką samą karę. To, że facetowi, któremu nie udowodniono skrzywienia w dzieciństwie powinna przysługiwać większa kara wydaje się być niesprawiedliwe.

Od tego są biegli psycholodzy i psychiatrzy by stwierdzić z możliwie wysokim prawdopodobieństwem czy i jakie wydarzenia mogły wpłynąć na kształtowanie się psychiki danego osobnika i czy można je uwzględniać w postępowaniu dowodowym jako okoliczność łagodzącą.

Psychologia jest bardzo szeroką dziedziną wiedzy i tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego człowiek postępuje w dorosłości tak a nie inaczej. Można doszukiwać się tego w różnych wydarzeniach z dzieciństwa, ale... każde zdarzenie może takie być. Równie dobrze biegły psycholog może osądzić, że gwałciciel, będąc dzieckiem nie miał żadnych bodźców seksualnych i ta niewiedza mogła wpłynąć na jego agresywne zachowanie w dorosłości.

Nie jest tak, że neguję opinie wystawione przez psychologów, ale one są wciąż raczej metodą prób i błędów. Jeszcze tak niedawno w ogóle nie brano pod uwagę zeznań dzieci, które miały mieć skłonności do fantazjowania.

Link to post
  • 3 weeks later...
Cwaniaczek
Od tego są biegli psycholodzy i psychiatrzy by stwierdzić z możliwie wysokim prawdopodobieństwem czy i jakie wydarzenia mogły wpłynąć na kształtowanie się psychiki danego osobnika i czy można je uwzględniać w postępowaniu dowodowym jako okoliczność łagodzącą.

Metody na podstawie jakich wysnuwaja wnioski sa krytykowane przez ich własne środowisko. Nie można tego uznać za poważne.

Osobiście, skłaniałbym sie ku teorii, ze wychodzac ze srodowiska wzorcow, czlowiek winien byc do nich ustosunkowany antagonistycznie, znajac to z doswiadczenia, nie tylko sobie to wyobrazajac. Jednak dotyczy to ludzi potrafiacych wyciagac sensowne wnioski. Moze to zabrzmi banalnie ale uwarunkowywałbym to od poziomu intelektualnego, a z tym w rodzinie zwykle podobnie. W innym wypadku statystyka bylaby przeciwko mnie, musiałem sie asekurować.

Link to post
  • 8 years later...
Shady-Lane90

Środowisko wychowawcze - głównie rodzinne, ma ogromny wpływ na rozwój danej jednostki. Oczywistym jest, że dziecko przesiąka tym, czego doświadcza w swoim domu. Obserwuje swoich rodziców/opiekunów i nierzadko zdarza się, że w dorosłym życiu powiela schematy zachowań, jakie prezentowały mu osoby, które je wychowywały. Myślę, że nie do końca da się od tego uciec. W pewnym sensie każdy z nas naśladuje osoby, które nas wychowywały - w mniejszym, bądź większym stopniu. Łatwo to zauważyć na przykładzie rodzin patologicznych, w których to rodzice nadużywają alkoholu, mają zatargi z prawem. Bardzo często ma miejsce taka sytuacja, że dzieci idą w ich ślady, co obserwuję w swojej pracy na co dzień - wielokrotnie postępowania o demoralizację z powodu picia alkoholu, stosowania środków odurzających itp. prowadzone są przeciwko nieletnim, którzy pochodzą właśnie z takich środowisk.

Link to post
  • yiliyane changed the title to Determinizm - powielanie schematu rodzinnego
michaelowax3

Jaki przykład, takie postępowanie. Przecież wzorce czerpiemy od pierwszych dni życia w domu rodzinnym. To tylko dorosłym się wydaje czasami, że dzieci to takie nieświadome niczego. Ale to grubszy temat niż się wydaje - o psychikę się rozchodzi również. 

Link to post
O 9.11.2011 at 16:24, unit61 napisał:

Determinizm-pod wpływem środowiska,naszych genów,rozwoju społeczeństwa i innych jest to sposób ukształtowania nas samych

Mówi się,że bardzo często ludzie mają wpisane w siebie zachowania swoich rodziców.Przypuśćmy wychowujemy się w rodzinie patologicznej gdzie ojciec bądź matka biję swoje własne dziecko,dorastamy z myślą,że nie chcemy być tacy jak nasi rodzice i nigdy przenigdy nikogo nie skrzywdzimy w ten sposób.Otóż w tym tkwi problem.Jesteśmy świadomi,że taki rodzaj zachowania jest niewłaściwy i na pewno się nie wydarzy,ale czy aby na pewno? Czytaliście kiedyś "Granicę"? Nałkowska idealnie ukazała historię Zenka,który wielokrotnie powtórzył schematy swego ojca (zdradę)chociaż wcale tego nie chciał.Nieświadomie bądź gdzieś głęboko w nas zachowania naszej rodziny są nam wpisane.

Co o tym sądzicie?

Czy jest w tym dużo prawdy?

Oczywiście, że tak. Trzeba być naprawdę bardzo... nieświadomym, by nie dostrzegać bądź kwestionować wpływ wymienionych czynników [a właściwie jego rozmiar] na nas i nasze życie. Większość wypowiadających się w temacie osób koncentruje się jednak na determinizmie przede wszystkim w odniesieniu do patologii, tymczasem działa on także w drugą stronę - zaś analiza tego, jak duży udział w szeroko pojętym życiowym sukcesie danej osoby miało po prostu wychowywanie się w normalnej, pełnej i kochającej się rodzinie mogłaby być myślę w wielu przypadkach bardzo interesująca. I bynajmniej nie neguję w tym miejscu rozlicznych przeszkód, jakie tak czy siak musiała zapewne owa jednostka pokonać, by go osiągnąć.

O 9.11.2011 at 16:24, unit61 napisał:

Czy nie można od tego kompletnie uciec?

"Kompletnie" [czyli tak, aby nie pozostał w nas nawet najmniejszy ślad przeszłych uwarunkowań] chyba nie - samo przełamanie schematu wydaje mi się jednak jak najbardziej wykonalne. Inna sprawa, że w większości przypadków wymagać ono będzie prawdopodobnie ogromnej motywacji i determinacji oraz nie mniejszej ilości wysiłku włożonego w pracę nad sobą - bardzo możliwe również, iż pewnych predyspozycji osobniczych [innymi słowy nie każdemu może się udać, a kto wie, czy wręcz nie większość z nas (w zależności od konkretnego przykładu determinizmu) poniesie na tym polu porażkę].

Link to post
  • 6 months later...
yiliyane

Myślę, że kluczowe do wyrwania się ze schematu są trzy rzeczy - świadomość problemu, silna wola i nieustanna samokontrola. To jasne, że przykład jaki otrzymujemy ze strony rodziców na nas wpływa. Rodzice kształtują swoje dzieci niezależnie od tego czego by nie robili. Dziecko chłonie jak gąbka każde zachowanie swoich rodziców i wewnątrz swojej głowy określa je, nieświadomie oczywiście, jako naturalne i normalne - nawet jeżeli te zachowania przyczyniają się do krzywdy dziecka. Nie chcę jednak wierzyć w to, że dziecko pochodzące ze złej rodziny jest od razu skreślone, że nie ma dla niego nadziei. Część dzieci pójdzie w ślady swoich rodziców i będzie powtarzać schemat, ale do części przebije się komunikat otoczenia - "to zachowanie jest złe, a to co się dzieje u ciebie w domu nie jest normalne". Całkowicie zapewne nie da się uwolnić od schematów, jakie przyswoiliśmy w dzieciństwie, ale ważne jest, by ograniczać szkody. Mogę tu podać za przykład mojego ojca. Co na niego narzekam, to narzekam, święty nie jest. Ale jednego błędu swojego ojca, czyli mojego dziadka, nie popełnił. Otóż dziadek pił. I nie okazjonalnie, tylko dość sporo. A mój ojciec nie pije w ogóle. Tak na niego wpłynęło negatywnie zachowanie dziadka po alkoholu, że postanowił nie pójść w jego ślady - i odniósł w tym sukces.

Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Filip
  • Najnowsze posty

    • Kerosine
      ... a także smutna, chora i z wyrzutami sumienia, bo pewne chwile [a właściwie całe lata] na zawsze pozostaną już w czasie przeszłym niedokonanym. Prawda, mogłabym wiele złożyć po prostu na karb choroby, ale chyba jednak... nie wszystko? Hmm. W sumie największe jaja byłyby wtedy gdyby okazało się, że w tym pociągu od samego początku nie było maszynisty, a jedynie autopilot. Niezwykle zaawansowana sztuczna inteligencja...
    • Kerosine
      Zgodnie z sugestią @Gloria testowo modyfikujemy nieco zasady naszej zabawy - od tej pory wyznaczone do odpowiedzi zostają dwie osoby, a swoich następców i tematy dla nich wybiera ta z nich, która jako pierwsza udzieli odpowiedzi. Do pary @Celtowi dobieram @mw2, wątki pozostają bez zmiany 
    • Alechandro
      Cześć, a mogę prosić o pomóc? :) W internecie jest baardzo duży wybór farb "deco color", gdzie dokładnie zamawiasz i jaki rodzaj wśród wszystkich wybierasz? I czy trzeba podpalać farbę na samym końcu jak to robią malując na dworze, albo schną dość szybko? Z góry dziękuję za udzielenie odpowiedzi
    • Gloria
      Bardzo fajnie, że masz motywację, ponieważ to od twoich chęci zależy, czy w ogóle dojdzie do spotkania. Jeżeli chodzi o pokonanie lęku, stresu przed pierwszym spotkaniem to musiałabyś temat przedyskutować z jakąś osobą Może to być bliska osoba, a może to być także osoba zupełnie nieznana, z zewnątrz (np. psycholog lub psychoterapeuta). Miałem coś podobnego. Wszystko siedzi w naszej głowie. To przez to jak my postrzegamy rzeczywistość, tak ona jest przez nas postrzegana (ma to sens? ). Jeżeli zmienisz myślenie o danej rzeczy, to wiele się zmieni. Natomiast z takiego zwykłego, ludzkiego punktu widzenia, wszystkie te obawy są po prostu ludzkie, więc przeżywanie pewnych rzeczy jest nieuniknione i należałoby to po prostu zaakceptować. Być może łatwiej przyjdzie Ci oswoić się z tą sytuacją, jeżeli wyobrazisz sobie, że jeżeli się spotkasz, to przynajmniej wykorzystasz szansę na poznanie kogoś, na nawiązanie nowej relacji. Jeżeli to się nie uda - nic się nie stanie, bo spróbowałaś. Z drugiej strony, jeżeli nie pójdziesz na to spotkanie, to tak naprawdę nie dowiesz się, czy coś z tej relacji w ogóle by było, bo po prostu nie dałaś szansy tej relacji się rozwinąć.
    • Nieprzenikniona
      Zacznę od tego, że długo jestem sama a poprzednie dwa związki plus jedna luźniejsza relacja na tyle skopaly mi tylek, fundując gorycz i rozczarowanie, że przestałam starać się o nawiązywanie relacji i utrzymanie ich. Z zaufaniem było też kiepsko przez jakis czas. Dlugo byłam sama, bo nie chciałam niczego na siłę. Niedawno nawiązałam przez portal rozmowę z pewnym facetem i mamy się spotkać, bo on z tych, co od razu chcą się spotkać i pogadać na żywo. Ja też chce, ale od czasu tamtych porażek towarzyszy mi lęk. Boję się bliskości. Sam dotyk wydaje mi się czymś obcym. Tak długo byłam sama, że przywykłam do tego i nie umiem tego zmienić. Mam stres, że on mnie zobaczy i się zniechęci jak jakaś nastolatka. Czy ktoś tak kiedyś miał? Jak to zmienić?   Chcę spróbować, bo... mam dość mojej szarej egzystencji i widzenia się tylko z babkami z roboty. Chcę się otworzyć na ludzi.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Kerosine

      Po co Kubusiowi Puchatkowi koszulka skoro i tak latał bez gaci?
      · 1 reply
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      2
    2. 2
      WszyscyZginiemy
      WszyscyZginiemy
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    5 posts
    Nieprzenikniona
    Nieprzenikniona
    1 post
    Gloria
    Gloria
    1 post
    Alechandro
    Alechandro
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    47 posts
    yiliyane
    yiliyane
    24 posts
    Gloria
    Gloria
    20 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    933 posts
    yiliyane
    yiliyane
    758 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    693 posts
×
×
  • Create New...