Conchitta

Toksyczni ludzie wokół nas

Recommended Posts

...

Nie wiem czy należę do toksycznych ludzi , być może tak ... wiem że jestem marudą której jest ciężko dogodzić  i czasami sama nie wiem czego chce...i w tedy ciężko jest ze mną wytrzymać :(( smuteczek

Być może niektórzy ludzie z mojego otoczenia mogliby być tzw. " energetycznymi wampirami"  ale wątpię , ja praktycznie nigdy nie patrzyłam w ten sposób na otaczających mnie ludzi czy też na sb. Być może nie umiem dobrze ocenić siebie i innych. Ogólnie ten temat wydaję się ciekawy  i dlatego wtrąciłam "te swoje cztery  grosze".Kiedyś czytałam w magazynie dla nastolatków o "wampirach energetycznych" wykorzystujących emocje i uczucia  innych ludzi.

O 17.04.2012 at 16:53, Daria. napisał:

Toksyczni ludzie to dla mnie takie osoby, które przejawiają zachowania patologiczne, nierzadko krzywdzące inne osoby/zwierzęta. Miałam toksycznego faceta - znęcał się nade mną psychicznie, groził też, że użyje siły - i chociaż było ciężko, to się w końcu definitywnie z nim rozstałam.

Każdy inaczej rozumie definicje "toksyczny człowiek" , dla  innych to będzie ktoś kto próbuje wzbudzić litość i nie liczy się z uczuciami innych ( żeby nie było każdy chce żeby uczucia jego były ważne) lub też wykorzystujący uczucia innych i ich emocje , a dla innych ktoś kto patologicznie i bezdusznie krzywdzi inne osoby i zwierzęta. (ale nie próbuje się wymądrzać , bo jestem gówniarą jeszcze). To bardzo dobrze że się z nim rozstałaś :) teraz możesz wreście być szczęśliwa i wieść normalne życie. Widać że jesteś doświadczoną kobietą. 

 

tumblr_mphnraNxYV1s8duw3o1_500.gif.164ef

Share this post


Link to post
O 3.05.2017 at 17:05, BlueBatterfly napisał:

Każdy inaczej rozumie definicje "toksyczny człowiek" , dla  innych to będzie ktoś kto próbuje wzbudzić litość i nie liczy się z uczuciami innych ( żeby nie było każdy chce żeby uczucia jego były ważne) lub też wykorzystujący uczucia innych i ich emocje , a dla innych ktoś kto patologicznie i bezdusznie krzywdzi inne osoby i zwierzęta.

Myślę, że w gruncie rzeczy wszyscy wymienieni przez Ciebie ludzie będą, że tak to nazwę, uniwersalnie toksyczni, niezależnie od czyjejś indywidualnej wrażliwości na dane zachowania [BTW, osoba próbująca wzbudzać w innych litość i w ten sposób osiągać swoje cele wcale niekoniecznie musi być zarazem pozbawiona wszelkich skrupułów... chociaż wydaje mi się, że chodziło Ci bardziej o ten typ "sierotki Marysi", który do tego stopnia zafiksowany jest na przeżywaniu własnego bólu i nieszczęścia, że przesłaniają mu one cały świat - sprawiając, iż nie widzi nic poza nimi i nie dostrzega, że inni również mają problemy].

Niemniej samo zjawisko "toksyczności wybiórczej" jak najbardziej istnieje i jest bardzo ciekawe, osobiście nie raz miałam do czynienia z sytuacją, gdy negatywny wpływ wywierały na mnie osoby powszechnie uznawane za sympatyczne i emanujące dobrą (!) energią, o wysokich kompetencjach społecznych [często wręcz charyzmatyczne] i popularne w otoczeniu - miały bywało jednak, że tylko jedną konkretną cechę, która sprawiała, że mimo to nie mogłam ich znieść.

Share this post


Link to post

Ludzie toksyczni mogą być najróżniejszego sortu i chyba niezależnie co dana osoba definiuje przez sam termin toksycznego człowieka, lub jak postrzega toksyczność, zawsze znajomość z taką osobą postrzeganą jako toksyczna wywiera na nas negatywny wpływ. Przez moje krótkie życie przewinęło się sporo takich osóbek, taki mój urok, pech lub szczególna właściwość - jak zwał tak zwał, że przyciągam osoby z problemami. W połączeniu z moją tendencją przedkładania potrzeb innych ponad swoje, czasem niepowstrzymaną chęcią niesienia pomocy oraz wsparcia, strachem przed zawiedzeniem drugiej osoby i łatwością do głębokiego przywiązania się do innego człowieka... tak, to było katastroficzne w skutkach. Niedawno urwałam kontakty z ostatnimi ludźmi tego typu w moim otoczeniu. Mam świadomość, że wyjdzie mi to jedynie na dobre jednak trochę wieje nudą. Lubię jak coś się mi wali od czasu do czasu - jestem nienormalna.

A co do:

1 godzinę temu, Kerosine napisał:

zjawiska "toksyczności wybiórczej"

Brzmi ciekawie, chociaż nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. W końcu nie wiem czy przejawem owego typu toksyczności jest to, że osoba wywierająca pozytywny wpływ na ogół na naszą osobę działa wręcz przeciwnie - negatywnie. Czy może sęk w tym, że wśród wielu korzystnych dla otoczenia cech dana osoba posiada również jedną, lub kilka wyjątkowo niekorzystnych, działających właśnie toksycznie na innych. Jak to jest?

Share this post


Link to post
O 4.05.2017 at 21:52, WszyscyZginiemy napisał:

Ludzie toksyczni mogą być najróżniejszego sortu i chyba niezależnie co dana osoba definiuje przez sam termin toksycznego człowieka, lub jak postrzega toksyczność, zawsze znajomość z taką osobą postrzeganą jako toksyczna wywiera na nas negatywny wpływ.

To prawda, jak już jednak pisałam - chyba każdy zgodzi się, że istnieją typy ludzi, które toksyczne będą w zasadzie dla każdego. Ciągle skrzywdzona ofiara losu notorycznie użalająca się nad sobą i rozsiewająca tym samym negatywne fluidy, wieczny krytykant gotów zgasić nawet najlepszy pomysł i we wszystkim znaleźć przysłowiową dziurę w całym, manipulant poprzez swoje sztuczki wysługujący się innymi ludźmi i sprawiający, że są niemal na każde jego skinienie, w zamian za to nie dający nic... kto dobrowolnie chciałby mieć taką osobę w swoim otoczeniu?

O 4.05.2017 at 21:52, WszyscyZginiemy napisał:

Brzmi ciekawie, chociaż nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. W końcu nie wiem czy przejawem owego typu toksyczności jest to, że osoba wywierająca pozytywny wpływ na ogół na naszą osobę działa wręcz przeciwnie - negatywnie. Czy może sęk w tym, że wśród wielu korzystnych dla otoczenia cech dana osoba posiada również jedną, lub kilka wyjątkowo niekorzystnych, działających właśnie toksycznie na innych. Jak to jest?

Chodziło mi o tę pierwszą opcję. Skądinąd jednak wiele wampirów energetycznych to ludzie, którzy gdyby przyjrzeć im się z bliska okazałoby się, że posiadają tak naprawdę dużo dobrych cech. Niemniej ta jedna [lub więcej] krytyczna wada...

Ogólnie w moim przypadku sprawa wyglądała [wygląda] tak, że wspomniane przeze mnie osoby - choć posiadały tyle pozytywnych przymiotów sprawiających, że dobrze, a nawet znakomicie odbierano je w otoczeniu - były zarazem, jak ja to określam, "zamaszyste w działaniu" [stanowcze, głośne i żywiołowe, a przy tym bardzo bezpośrednie jeśli chodzi o wyrażanie swoich opinii]. Jako osoba m. in. z natury cicha i stonowana mimowolnie postrzegam taki styl bycia jako gotowość/skłonność do rozstawiania ludzi po kątach i wciśnięcia pod pantofel, które to działanie podjęte wobec mnie niechybnie wywołałoby opór, poza tym jako skrajna introwertyczka szczególnie przez takich ekstrawertyków czuję się pozbawiana energii. Niemniej ktoś inny mógłby uznać [i często uznawał] podobną zamaszystość za pobudzającą i motywującą do działania oraz umożliwiającą efektywne przeprowadzenie wielu spraw, bezpośredniość w wyrażaniu opinii byłaby zaś dla niego przede wszystkim godną podziwu szczerością, a nie czymś co rani - innymi słowy odbierałby taką osobę jak najbardziej pozytywnie.

Share this post


Link to post

Nie sądzę bym była toksycznym człowiekiem. Żyję sobie spokojnie i szanuję gdy nikt mi się w nic nie wtrynia a wręcz nie lubię być w centrum uwagi. Trochę bezsensu sprowadzać tylko i wyłącznie ludzi marudnych tak jak wyżej do miana toksycznych. Tacy ludzie nie są dla mnie toksyczni bo w rzeczywistości nie szkodzą nikomu tylko i wyłącznie sobie. 

Żyję z osobą toksyczną od wielu lat pod jednym dachem. Znam więc zachowania ludzi toksycznych. Czytając o objawach jak i mając z tym styczność taką wystawić mogę diagnozę. Ehs. 

Share this post


Link to post
O 5.05.2017 at 23:19, Kerosine napisał:

kto dobrowolnie chciałby mieć taką osobę w swoim otoczeniu?

...są różne specyficzne osoby, nie? Dajmy na to na przykładzie takiego toksycznego związku, w którym mężczyzna znęca się nad wybranką zarówno psychicznie i fizycznie. Wyzwiska to codzienność, dochodzi do rękoczynów. Mimo to od kobiety nie raz usłyszysz, że to nic, że on się zmieni, że ona go kocha, że to jej wina. Może nie mówimy tu o zupełnie dobrowolnym posiadaniu takiego człowieka w swoim otoczeniu, jednak taka czy to zastraszona, czy/i dobrze zmanipulowana osoba decyduje się zostać z tym toksycznym człowiekiem, często nawet przekonana że z własnej woli.

O 5.05.2017 at 23:19, Kerosine napisał:

Jako osoba m. in. z natury cicha i stonowana mimowolnie postrzegam taki styl bycia jako gotowość/skłonność do rozstawiania ludzi po kątach i wciśnięcia pod pantofel, które to działanie podjęte wobec mnie niechybnie wywołałoby opór, poza tym jako skrajna introwertyczka szczególnie przez takich ekstrawertyków czuję się pozbawiana energii.

Drugą część w pełni rozumiem, za to pierwsza mimo wszystko wydaje mi się zbyt szybkim, stereotypowym osądem. Moim zdaniem nazwanie akurat tego konkretnego, opisanego przez Ciebie typu osoby, toksycznym jest trochę na wyrost.

Share this post


Link to post
3 godziny temu, WszyscyZginiemy napisał:

Dajmy na to na przykładzie takiego toksycznego związku, w którym mężczyzna znęca się nad wybranką zarówno psychicznie i fizycznie. Wyzwiska to codzienność, dochodzi do rękoczynów. Mimo to od kobiety nie raz usłyszysz, że to nic, że on się zmieni, że ona go kocha, że to jej wina. Może nie mówimy tu o zupełnie dobrowolnym posiadaniu takiego człowieka w swoim otoczeniu, jednak taka czy to zastraszona, czy/i dobrze zmanipulowana osoba decyduje się zostać z tym toksycznym człowiekiem, często nawet przekonana że z własnej woli.

Pogrubiony fragment jest tu kluczowy =) Przytaczana przez Ciebie sytuacja to patologia, mnie zaś chodziło o "normalne", prawidłowo funkcjonujące psychicznie osoby [IMO trzeba być w mniejszym lub większym stopniu zaburzonym, aby tkwić w opisanym przez Ciebie układzie].

3 godziny temu, WszyscyZginiemy napisał:

Drugą część w pełni rozumiem, za to pierwsza mimo wszystko wydaje mi się zbyt szybkim, stereotypowym osądem.

Masz na myśli fragment o rozstawianiu po kątach i wciskaniu pod pantofel? To nie jest osąd, a już na pewno nie stereotypowy [czyli mający swe źródło na zewnątrz, w opiniach społeczeństwa] - to moja instynktowna, prymitywna reakcja z rodzaju tych, o których pisałam w innym temacie =) Wykrzywiona i przesadzona, stanowiąca bezpośredni rezultat przeżytej dawno temu traumy - niemniej takie właśnie emocje wywołują we mnie opisani ludzie. Bynajmniej nie są one przy tym zawsze bezzasadne, ten typ jak najbardziej jest zdolny do podobnych zachowań.

3 godziny temu, WszyscyZginiemy napisał:

Moim zdaniem nazwanie akurat tego konkretnego, opisanego przez Ciebie typu osoby, toksycznym jest trochę na wyrost.

Z pewnością nie są to ludzie uniwersalnie toksyczni - nie budzi to myślę żadnych wątpliwości. Niemniej ich negatywny wpływ na moją osobę jest niezaprzeczalny, zdecydowanie są toksyczni dla mnie. Cały czas mówię o nich w kontekście toksyczności wybiórczej.

O 6.05.2017 at 18:40, michaelowax3 napisał:

Trochę bezsensu sprowadzać tylko i wyłącznie ludzi marudnych tak jak wyżej do miana toksycznych. Tacy ludzie nie są dla mnie toksyczni bo w rzeczywistości nie szkodzą nikomu tylko i wyłącznie sobie.

Chodzi o to, że takie osoby swoim ustawicznym narzekaniem wprowadzają atmosferę pesymizmu i marazmu, mówiąc potocznie - rozsiewają negatywne fluidy. Według ekspertów przebywając z nimi po pewnym czasie sami zaczynamy czuć się przygnębieni, tracimy radość życia i ochotę do działania. W porównaniu do innych typów toksycznych ludzi ich oddziaływanie jest bardziej subtelne, odbierane bardziej przez naszą podświadomość niż rozumowe warstwy "ja" i przez to niektórzy mogą się zastanawiać dlaczego właśnie takie osoby są zaliczane do wampirów energetycznych.

O 6.05.2017 at 18:40, michaelowax3 napisał:

Nie sądzę bym była toksycznym człowiekiem.

Biorąc pod uwagę to, co napisałam i sądzę na temat toksyczności wybiórczej uważam, że każdy z nas ma w sobie potencjał, by być toksyczny dla drugiej osoby. 

Share this post


Link to post
12 godzin temu, Kerosine napisał:

Przytaczana przez Ciebie sytuacja to patologia, mnie zaś chodziło o "normalne", prawidłowo funkcjonujące psychicznie osoby [IMO trzeba być w mniejszym lub większym stopniu zaburzonym, aby tkwić w opisanym przez Ciebie układzie].

Tak, ten przykład był zbyt skrajny. Jednak chciałam w jakiś sposób zgrabnie pokazać, że są osoby które właśnie w mniejszym lub większym stopniu z własnej woli mogą przebywać w towarzystwie osoby pojmowanej za toksyczną - przykład człowieka, który by wrzucał się w niezdrową relacje, znajomość czy cokolwiek z nudów, czy chęci jakichś tam wrażeń wydawał się nie mieć takiej wyporności. Chociaż faktycznie osoby w obu przypadkach wymagają jakiś drobnych psychicznych defektów, które mogłyby motywować takie działania i z pewnością nie plasują się jako "normalne".

Mój błąd pytanie kto dało mi zbyt duże pole do popisu - gdyby padło w nim kto normalny, odpowiedziałabym że prawdopodobnie nikt.

Share this post


Link to post
O 8.05.2017 at 10:19, WszyscyZginiemy napisał:

chciałam w jakiś sposób zgrabnie pokazać, że są osoby które właśnie w mniejszym lub większym stopniu z własnej woli mogą przebywać w towarzystwie osoby pojmowanej za toksyczną - przykład człowieka, który by wrzucał się w niezdrową relacje, znajomość czy cokolwiek z nudów, czy chęci jakichś tam wrażeń wydawał się nie mieć takiej wyporności

Nie do końca się z tym zgodzę. Jak już nadmieniłam w poprzednim poście, kobiety pozostające w tego typu związkach są w mojej opinii zaburzone - nie powiedziałabym, że osoba zaburzona podejmuje decyzje dobrowolnie i w pełni świadomie, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak to wygląda. Zresztą, nawet ktoś "tylko" zastraszony czy zmanipulowany tego nie robi. To tylko pozorna dobrowolność.

Przykład człowieka świadomie wchodzącego w niezdrowe relacje celem szukania wrażeń/zabicia nudy jest moim zdaniem nieco odrealniony. Jak wiele takich osób rzeczywiście istnieje? Poza tym zastanawia mnie, czy ktoś taki wciąż miałby ochotę wiązać się z toksycznymi jednostkami gdyby trafił na naprawdę popieprzony egzemplarz :rolleyes: 

O 8.05.2017 at 10:19, WszyscyZginiemy napisał:

Mój błąd pytanie kto dało mi zbyt duże pole do popisu - gdyby padło w nim kto normalny, odpowiedziałabym że prawdopodobnie nikt.

Nie, to ja zapomniałam uściślić swoją wypowiedź - pisząc ją serio zastanawiałam się, czy mimo wszystko nie dodać tam tego słówka ;) 

Jeszcze à propos toksyczności wybiórczej [a może jednak uniwersalnej?]: kilka dni temu zadzwoniła do mnie koleżanka z byłej pracy i ten telefon przypomniał mi - o czym nie wiedzieć czemu kompletnie zapomniałam - że to zjawisko może mieć przecież dwa oblicza i jest jak najbardziej możliwe, by z własnej woli przebywać w towarzystwie osoby powszechnie uznawanej za toksyczną i by nie nosiło to zarazem znamion masochizmu.

M. zdecydowanie należała do osób, które można by uznać za uniwersalnie toksyczne - o nader prostym [coby nie rzec: prostackim] sposobie bycia, z poważnymi brakami w zakresie kultury osobistej [co przejawiało się m. in. w nader hojnym stosowaniu wulgaryzmów, ale także ogólnie braku taktu i szeroko pojętych zahamowań w wielu dziedzinach], a przede wszystkim bardzo konfliktowa i ze skłonnościami do agresji, co wynikało z zaburzeń psychicznych i dających od czasu do czasu do czasu o sobie znać urojeń paranoidalnych. Była niesławna w całym zakładzie, nie trawiło jej 95% pracowników. A jednak spośród wszystkich kilkudziesięciu pracujących tam osób jedynie do niej udało mi się bardziej zbliżyć. Chociaż zgadzałam się, że jej ogólna negatywna opinia jest w pełni zasłużona, to jednak na mnie osobiście nigdy nie działała toksycznie, wręcz przeciwnie, kontakt z nią był dla mnie niczym balsam dla duszy i bardzo lubiłam przebywać w jej towarzystwie. Ona w moim zresztą też, zawsze trzymałyśmy się razem, broniłyśmy w różnych sytuacjach itd. Nigdy nie padłam ofiarą jej paranoidalnych jazd, które dwie inne dziewczyny doprowadziły aż na skraj nerwowego załamania, ją samą zaś ostatecznie do opuszczenia zakładu. Co prawda nie ulega wątpliwości, że fundamentem naszych dobrych stosunków było wzajemne podobieństwo i bez wątpienia wyczuwała we mnie człowieka tego samego pokroju [w końcu nikt nie zrozumie świra tak, jak inny świr], niemniej fakt pozostaje faktem - w kontekście zjawiska toksyczności jednych ludzi dla drugich była to bardzo ciekawa sytuacja.

Share this post


Link to post
1 godzinę temu, Kerosine napisał:

Nie do końca się z tym zgodzę.

Rozumiem, że ostatecznie zgadzasz się z tym, że są, aczkolwiek po pierwsze nie można ich zaliczyć do w pełni(lub zupełnie) normalnych, a po drugie nie przebywają one w takim przypadku z toksyczną osobą z własnej woli? Chyba, że mowa o tym nadmienionym wcześniej, konkretnym typie człowieka, do którego istnienia rzeczywiście wielu przykładów masz wątpliwości? A jeśli już, widzisz w takich osobach pewne znamiona masochizmu?

Tak się upewniam czy właściwie jest Twoje "nie do końca" i czy wszystko zrozumiałam poprawnie.

1 godzinę temu, Kerosine napisał:

Przykład człowieka świadomie wchodzącego w niezdrowe relacje celem szukania wrażeń/zabicia nudy jest moim zdaniem nieco odrealniony.

Z drugiej strony, jak teraz to przemyślałam, nie jestem do końca przekonana czy osoba kierowana nudą może być uznana za świadomą z samej definicji. W końcu nuda zmusza do desperackich czynów, którym zwykle towarzyszy głupota - przynajmniej w moim przypadku, czyli w przypadku znudzonego dzieciaka.

1 godzinę temu, Kerosine napisał:

Poza tym zastanawia mnie, czy ktoś taki wciąż miałby ochotę wiązać się z toksycznymi jednostkami gdyby trafił na naprawdę popieprzony egzemplarz :rolleyes: 

...i ciągnąc temat osoby znudzonej, która nawet nie będąc dzieckiem ma wtedy w sobie coś z niego - zakładałabym, że nie związałaby się ta z kimkolwiek toksycznym na poważnie, nawet nie brałaby tego wszystkiego "na serio", tej relacji obojętnie na jakiej zasadzie by się ona nie odbywała. Miałaby to być zabawa, niebezpieczna gra. Właśnie dzięki temu ryzyku, że wpadnie się w jakieś bagno, z którego może być potem ciężko wyjść, zapewniająca poszukiwane przez daną jednostkę wrażenia.

1 godzinę temu, Kerosine napisał:

Jak wiele takich osób rzeczywiście istnieje?

Jak wiele, przyznam się bez bicia, nie wiem ale są. Do tego, że są mam pewność. Pewność ugruntowaną dowodami-poznanymi przypadkami.

Share this post


Link to post

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że tych toksycznych w moim otoczeniu jest znacznie więcej. Wszyscy czegoś chcą, oczekują, wymagają. Presja społeczeństwa też jest toksyczna. Nakazy/ zakazy. Ja uważam, że należy patrzeć tylko na swój czubek nosa i tak też staram się żyć.

Share this post


Link to post

Na szczęście udało mi się już dawno uwolnić się od tych osób. Należy stawiać opór toksycznym osobom i nie dać im wygrać, w przeciwnym wypadku nasze życie będzie pasmem porażek.

  • + 1

Share this post


Link to post

Coś o mnie :D Uważam się za osobę toksyczną, ale tylko i wyłącznie w relacjach zawodowych...hm żadne ignorowanie takiej osoby nic, a nic nie da. Jedyny sposób, który mógłby sprawić, że czułbym się "przegranym" to zmiana pracy przez moich współpracowników lub zwolnienie dyscyplinarne mnie przez mojego pracodawce. 

W ostateczności dostanie bezpośrednio pięścią w ryj od pracownika lub jej partnera.

Share this post


Link to post

@Pan_Samochodzik, na czym konkretnie polega Twoja toksyczność?

11 godzin temu, Pan_Samochodzik napisał:

W ostateczności dostanie bezpośrednio pięścią w ryj od pracownika lub jej partnera.

Mogę spytać gdzie pracujesz? Jeśli nie jest to zbyt wielka tajemnica, ma się rozumieć :) 

Share this post


Link to post

Miałam do czynienia z takimi ludźmi. Kosztowało mnie to wiele nerwów. Dużo czasu minęło, nim zmądrzałam i nauczyłam się takich ludzi nie wprowadzać do mojego życia.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • mw2
    • Vertigos
    • Shady-Lane90
    • Kalafior_Grozy
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 8 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Trzymam magiczne kciuki! Serduchem jestem z Tobą Fifi! Pamiętaj, że jak coś, to ściągamy odszkodowanie! ;D 
      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch*ja. Za moją kasę."
      · 4 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Chińska klątwa brzmi: "Obyś żył w ciekawych czasach.".
      I my faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.
      · 3 replies
  • Posts

    • Vertigos
      Comic book movies
      Rotten tomatoes xD Pomidory nigdy nie były dla mnie wyznacznikiem czy iść na film czy nie, bo sam system jest dziurawy. Mój główny problem jest taki, że RT promuje przeciętniaków. 100% może uzyskać film, który ma opinie w stylu "film ma swoje problemy, nie jest odkryciem na miarę filmów Kubricka ale wciąż ogląda się przyjemnie". Taka recenzja zaliczana jest do pozytywów. Natomiast film, który powiedzmy będzie odważniejszy, prowokacyjny i zmusi do myślenia, wtedy wiadomo że połowa recen
    • Shady-Lane90
      Najlepsze filmy XXI wieku
      Też nie obejrzałam  Tyle stracić  
    • Vertigos
      Najlepsze filmy XXI wieku
      @Shady-Lane90 Nie obejrzałem jeszcze więc się nie mogę wypowiedzieć :< 
    • Shady-Lane90
      Najlepsze filmy XXI wieku
      @Vertigos co Ty tam wiesz... tylko "Zenek" ;D!!! 
    • Vertigos
      Najlepsze filmy XXI wieku
      The best of the best of the best of XXI part 2:   2011 Koń Turyński Skóra, w której żyję The Artist Słodkich snów - jeden z lepszych hiszpańskich thillerów Intouchables Drive - bo klimat, zdjęcia i muzyka Melancholia   2012 Sugar Man Amour The Master Polowanie aka Dzieci nie kłamią Dredd Django Moonrise Kingdom Skyfall   2013 The Wolf of Wall Street