anot

Stypa po pogrzebie.

Recommended Posts

Chciałabym się dowiedzieć jakie jest Wasze zdanie na temat stypy, czyli obiadu lub innej uroczystości po pogrzebie. Dziś naszły mnie takie przemyślenia, skąd ludzie mają silę, gdy umiera im ktoś bliski organizować taki obiad, patrzeć jak inni ludzie wam współczują, lub co gorsza pić alkohol starając się zapomnieć o tym co się stało. Czy kiedy umarłaby Wam bliska osoba chcielibyście jeszcze po smutnym pogrzebie przeżywać stype? Czy jest to może dla Was dobre rozwiązanie?

Share this post


Link to post

To jest po to, żeby najbliższa rodzina mogła się zjednoczyć po czyjeś śmierci, często mijają jakieś żale ukryte. Nie jest to huczne świętowanie a spotkanie żeby osobę powspominać.

Share this post


Link to post

I właśnie o to mi chodziło, o Wasze podejście...

Ja osobiście uważam, że stypa to straszne wydarzenie. Nie wyobrażam sobie po śmierci kogoś bliskiego siedzieć z rodziną i wspominać jaka dana osoba byla, co zrobila itp. Po smierci wolałabym mieć czas aby samemu dumać o tym co się wydarzyło. Byłam świadkiem kiedy na stypie, na której spotykała się cała rodzina dochodziło do konfiliktow rodzinnych, a przecież śmierć kogoś bliskiego, jak równeiż wnioskuję po Twojej wypowiedzi powinna jednoczyć.

Share this post


Link to post

Dla siebie każdy i tak znajdzie czas żeby powspominać, więc to nie jest zastąpienie jednego drugim. Jeśli umiera małe dziecko to stypy nie ma co robić, bo to byłoby okropne, ale jeśli człowiek dorosły, którego wszyscy znali to może warto go sobie przypomnieć, czegoś się dowiedzieć a nie zostać z często przez siebie zmyślonymi historiami.

Share this post


Link to post

Kilka miesięcy temu zupełnie niespodziewanie zmarła moja babcia, która mieszkała razem z nami. Była to dla nas najbliższa rodzina, domownik.

skąd ludzie mają silę, gdy umiera im ktoś bliski organizować taki obiad

Nie mają, ale "tak trzeba". Nic nie robiliśmy sami, zamówiliśmy obiad dla każdego + 2 osoby do podawania. I to był szczyt naszych możliwości. Było trudno, ale nie niemożliwie. Kiedy umiera ktoś bliski każda rzecz, która pozwala oderwać myśli chociaż na milisekundę od rozpaczy jest na wagę złota.

chcielibyście jeszcze po smutnym pogrzebie przeżywać stype?

Myślałam, że nie będzie nic gorszego od stypy. Myliłam się. Otrzymaliśmy od bliższej i dalszej rodziny oraz znajomych ogromne wsparcie i to było krzepiące i piękne. Nie było żadnego alkoholu, nie chcieliśmy, żeby uczczenie pamięci Babuni zmieniło się w popijawę. Naprawdę nie było tak źle.

Czy jest to może dla Was dobre rozwiązanie?

Moim zdaniem społeczeństwo powinno bardziej akceptować, jeżeli ktoś nie chce robić stypy. Teraz to jest taki "obowiązek". Nie wszystkim to odpowiada, nie wszyscy chcą i mają siłę coś przygotowywać. Ja przekonałam się, że stypa nie musi być okropna, może być kojąca.

Share this post


Link to post

Ja w ogóle nie cierpię pogrzebów, styp itd. ale po pogrzebach robi się stypy, by ugościć zebranych i powspominać zmarłego. Ta ostatnia na jakiej byłam nie była wcale taka straszna. Dobrze było porozmawiać z kimś nie tylko o przykrych sprawach, bo przynajmniej lepiej się wtedy poczułam. Szkoda tylko, że brakowało tam tej Osoby co odeszła. to ja tak sobie myślałam. Już lepiej takie spotkania organizować i wspierać się wzajemnie i niż samemu to przeżywać.

Share this post


Link to post

A dla mnie to totalna głupota. Kiedy dwa lata temu zmarł mój dziadek strasznie mnie irytowało to całe zamieszanie powstałe przez stypę i w ogóle. Niektórzy lżej do tego podchodzili, bo nie byli zżyci tak bardzo z nim. Najbardziej przeżyłam to ja i babcia... i to również mnie chyba denerwowała. Cała stypa była dla mnie czymś chyba gorszym niż pogrzeb. Te wszystkie ciotki, które pierwszy raz na oczy widziałam, pytające o mnie... a co je w tej chwili obchodziło kim jestem, Boże. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Jeśli spotka mnie taka sytuacja, że ja będę musiała zdecydować czy robić stypę czy nie, w życiu się nie zgodzę. Może i taki śmieszny obowiązek teraz nastał, ale mnie to absolutnie nie dotyczy.

Share this post


Link to post

Jeden jedyny raz byłam na stypie, u wujka którego praktycznie nie znałam, pewnie dlatego jakoś specjalnie odczułam straty i stypa była po prostu obiadem. Stypa kojarzy mi się z przyjazdem całej rodziny, tonami jedzenia i tyle. Z tego co pamiętam alkoholu nie było, jedzenie było nieziemskie ;x

Wydaje mi się,że stypa stała się już taką tradycją, będąc na niej można porozmawiać, powspominać, odnowić kontakty rodzinne.

Share this post


Link to post

Od razu nasuną mi się film "Niech żyje pogrzeb" osobiście nie uznaję styp za konieczność ani obowiązek, nie są dla mnie przyjemne, a byłą niestety na wielu. Żadna nie przyniosła mi ukojenia, żałosna jest ta moda.

Share this post


Link to post

Stypa jest formą odreagowania na cierpienie związane ze śmiercią. Nie byłam na żadnej, wiem tylko z opowieści koleżanek, że podczas tego obiadu wspomina się zmarłego - i to jest całkiem przyjemne.

Także uważam, że stypa jest konieczna, dla samej kondycji psychicznej.

yłam świadkiem kiedy na stypie, na której spotykała się cała rodzina dochodziło do konfiliktow rodzinnych

Bywa i tak. Jak się nie ureguluje spraw za życia, to potem dochodzi do przykrych sytuacji. Możliwe, że emocje związane z pogrzebem były ogromne i stąd te kłótnie.

Share this post


Link to post

Każdy robi jak uważa. W moim przypadku, kiedy umarła ciocia została zaproszona rodzina po pogrzebie na obiad. Nie było szczęśliwej atmosfery, panowała cisza, przykrość i smutek, lecz kiedy goście siedli, zaczęli jeść - zaczęto nieśmiało rozmawiać o tym wszystkim. Co teraz będzie etc. Dla mnie to okazja do bliższego poznania się. Jeżeli nie ma żadnych kłótni to są to bardzo ciekawe chwile.

Share this post


Link to post

Taki obiad to po prostu objaw wg mnie gościnności, często na pogrzeby przecież przyjeżdżają bliscy z daleka.

Z drugiej strony to też okazja do pobycia z nimi, czy powspominania tych, którzy odeszli.

ecz kiedy goście siedli, zaczęli jeść - zaczęto nieśmiało rozmawiać o tym wszystkim.

Share this post


Link to post

Ja byłam tylko na jednej stypie i uważam taką "imprezę" za bezsens. Nie wiem, może inni ludzie inaczej mają, ale jeżeli mi umiera ktoś bliski, to ja ledwo jestem w stanie iść na pogrzeb, a po nim chcę się zamknąć gdzieś, gdzie będę sama, a taka stypa możliwości nie daje. Dodatkowo - musiałabym podczas obiadu rozmawiać o zmarłym, wspominać go, a ja jestem w stanie robić to dopiero parę miesięcy po jego śmierci, wcześniej jest to krzywda dla mojej psychiki.

Share this post


Link to post

Po śmierci Babci robiliśmy stypę u nas w domu, trochę z przumusu 'bo tak trzeba', ale jak patrzę z perspektywy prawie 3 lat było to dobre, nie zamknęliśmy się w 4ch ścianach z własnym, przeogromnym bólem, ale te kilka godzin po pogrzebie mogliśmy rozmawiać, powspominać, nie płakać. Nam bardzo się przydała, jak tylko zostaliśmy sami było bardzo źle, pusto, smutno, w czasie, gdy rodzina siedziała w domu było odrobinę lepiej, trzeba było się trzymać.

Stypa nie jest zła, jeżeli nie przeradza się w imprezę.

Share this post


Link to post

Po każdym pogrzebie na jakim byłam odbywała się stypa i jak dla mnie ani mnie to grzeje ani ziębi. To po prostu spotkanie rodzinne w smutnej atmosferze choć u nas w rodzinie pogrzeb jest traktowany jak pożegnanie, jako najcięższy moment całej sytuacji. Stypa daje nam złapać oddech, porozmawiać o sprawach zwykłych, normalnych ale dać też sobie wsparcie w postaci uścisków, przytulenia, rozmowy. W powietrzu czuje się pewną ulgę (?), że ten najgorszy moment za nami, że teraz rodzina może być blisko siebie i wspierać się wzajemnie.

Stypa, jak wspomniałam, nie jest to dla mnie tak ważne bo ja godzę się z tym wszystkim po pogrzebie kiedy trumna spoczywa w ziemi, potem czuje już tylko ulgę i pewien relaks. Wiem, że inni też to odczuwają ale ja nie potrzebuje takiego spotkania by czuć się lepiej ale nie przeszkadza mi by wtedy być z rodziną i wspierać ich.

Share this post


Link to post

Stypa stypie nierówna - jedni mają zwyczaj 'uczcić' śmierć bliskiej osoby wystawnym obiadem i alkoholem, inni po prostu herbatą dla gości.

Byłam na stypie 'pierwszego rodzaju'. To było żałosne. Zrobiło się z tego wesele, pod koniec niewiele osób pamiętało w ogóle z jakiej okazji impreza została wyprawiona, nie widziałam nikogo smutnego, zatroskanego czy żałującego odejścia bliskiej osoby, a jedynie bandę pijaków i nowobogackich, którzy chcieli pokazać reszcie rodziny jak powinno się 'wyprawiać' pogrzeby. Dochodziło nawet do picia toastów za zdrowie zmarłego i opowiadania dowcipów :crazy: Żal, po prostu żal. Od tego momentu jestem tak zrażona do styp, że postanowiłam w momencie pisania w przyszłości testamentu zawrzeć tam zapis odnośnie niewyprawiania styp po mojej smierci.

Co do bliższej rodziny, kiedy umarł mój dziadek razem z wujkami urządzaliśmy stypę, jednak moi rodzice podjęli decyzję,że nie życzą sobie alkoholu, bo ma być to jedynie poczęstunek dla gości którzy musieli przyjechać z daleka i prawdopodobnie sa głodni i zmęczeni po całej uroczystości. Bardzo jestem im wdzięczna za taką decyzję, mimo że wiele osób było tym obruszonych (nie wiem, skąd zwyczaj że stypa musi równać się chlanie...). Przygotowania do stypy na pewno pomogły nie myślec o całej sprawie, zająć czymś ręe, a przede wszystkim spędzić ten najgorszy czas razem. Sama stypa czy ja wiem... zjedli, pogadali poszli, w takim wydaniu jest mi obojętna.

Share this post


Link to post

To zależny jak to wygląda. Jak mój dziadek umarł to stypa była u nas i było w porządku. bez wódki spokojnie,bez wylewania i łez i bez wybuchów śmiechu. Wg mnie taka może nawet powinna być bo często rodzina tylko na pogrzebie się spotyka.

Ale jeśli to ma być libacja i jakieś wariackie zabawy to lepiej sobie odpuścić.

Share this post


Link to post

Dla mnie stypa nie kojarzy się z huczną imprezą (choć słyszałam o takich) tylko z obiadem z bliskimi. I alkohol nie jest wskazany, przynajmniej jak dla mnie. Rodzina wtedy się jednoczy, wspiera się nawzajem. Taki wspólny posiłek po pogrzebie jest dobrą formą jedności. Nic złego jak dla mnie.

Share this post


Link to post

Ja myślę, że stypa to (tak jak wypowiadali się poprzednicy) czas, gdzie spotyka się rodzina, przyjaciele, mogą sobie powspominać zmarłą osobę. Może to dla niektórych być ciężkie przeżycie (z którym sobie chcą sami poradzić), wtedy po prostu w niej nie uczestniczy. Myślę, że każdy by to zrozumiał. Jednak jest to sprawa indywidualna, bo komuś będzie lepiej w towarzystwie, które go zrozumie. Rozmowa z rodziną może być dobrym lekiem na smutki po pogrzebie. Ale są też tacy, którzy wolą swoje refleksje przeżywać w zaciszu. Osobiście, dla mnie stypa jest lepszym rozwiązaniem niż siedzenie w pustym domu i jeszcze większe rozmyślanie o całej sprawie, wszystko stałoby się bardziej dołujące.

Share this post


Link to post

Zgadzam się z evances, .Każdy inaczej przeżywa śmierć bliskiej osoby. Jeden woli być wtedy w towarzystwie, a drugi sam. Ja wolę w towarzystwie przeważnie. Dla mnie wspominanie zmarłej osoby nie jest problemem. Gorzej pogrzebów.

Share this post


Link to post

Mnie zawsze dziwiło jak to jest. Wszyscy płaczą, a potem stypa i się śmieją. Może nie bliska rodzina, ale ta która z osobą zmarłą nie miała zbyt wiele wspólnego. Dla mnie stypa zawsze była czymś męczącym i niepotrzebnym. Ale może ktoś odczuwa potrzebę takiego zjednoczenia się z rodziną w trudnych chwilach.

Share this post


Link to post

Wiadomo jak to w Polsce: początkowo miał to być skromny poczęstunek dla rodziny przybyłej z krańca kraju, a obecnie jest to impreza prawie porównywalna z I komunią.

Share this post


Link to post

Na jakiej stypie bym nie była, to nigdy nie było to huczne świętowanie przy butelce wódki. Zwykły popogrzebowy obiad dla najbliższej rodziny i cześć.

Share this post


Link to post
Ja myślę, że stypa to (tak jak wypowiadali się poprzednicy) czas, gdzie spotyka się rodzina, przyjaciele, mogą sobie powspominać zmarłą osobę. Może to dla niektórych być ciężkie przeżycie (z którym sobie chcą sami poradzić), wtedy po prostu w niej nie uczestniczy. Myślę, że każdy by to zrozumiał. Jednak jest to sprawa indywidualna, bo komuś będzie lepiej w towarzystwie, które go zrozumie. Rozmowa z rodziną może być dobrym lekiem na smutki po pogrzebie. Ale są też tacy, którzy wolą swoje refleksje przeżywać w zaciszu. Osobiście, dla mnie stypa jest lepszym rozwiązaniem niż siedzenie w pustym domu i jeszcze większe rozmyślanie o całej sprawie, wszystko stałoby się bardziej dołujące.

Dokładnie tak.

Share this post


Link to post
Ja myślę, że stypa to (tak jak wypowiadali się poprzednicy) czas, gdzie spotyka się rodzina, przyjaciele, mogą sobie powspominać zmarłą osobę.

w sensie siadamy teraz w kółeczku i wspominamy? uważam, że na takie wspominki najlepszy jest czas długo po pogrzebie, a nie wtedy, kiedy trumna nie została jeszcze zasypana.

Sory, ale na stypach z własnego doświadczenia wiem, że rozmowy toczą się na zasadzie " a co tam słychać Zosiu, jak w domu, wszyscy zdrowi?". Bo jest to też w pewnym sensie spotkanie rodzinne i raczej ludzie wolą rozmawiać o tych przyziemnych sprawach, niż się dołować. ;)

Share this post


Link to post

U mnie raczej nie ma wspominania zmarłego. Jak napisała Audrey., głównie są to rozmowy o normalności, codzienności. Jednak jeśli temat zmarłego się pojawi to też się go jakoś pociągnie, wszystko zależy czy np. akurat w rozmowie uczestniczy córka zmarłego i siostra czy dalsza kuzynka i wujek... Każdy zareaguje na ten temat inaczej ale nikt specjalnie tego tematu nie zaczyna.

No i alkohol to w ogóle coś, czego nigdy na stypie nie widziałam. I całe szczęście.

Share this post


Link to post

Nie byłam nigdy na stypie, ale wydaje mi się, że gdyby mi umarł ktoś bliski, nie miałabym sił spotykać martwić się jeszcze dodatkowo urządzaniem obiadu, zaklepywaniem restauracji, później siedzeniem z bliskimi i udawaniem, że jakoś się trzymam. Znosić poklepywanie po plecach, współczujące spojrzenia... dla mnie takie rzeczy to niepotrzebna farsa.

Wolałabym te kilka dni pobyć sama ze sobą, oddać się refleksji i wspomnieniom zmarłego.

Share this post


Link to post

Ja osobiście w przypadku śmierci bliskiej osoby wolałabym uniknąć stypy, gdyż bym się tylko męczyła w towarzystwie innych, a szczególnie tych dla których ta zmarła osoba nie była tak bliska jak mi.

Pogrzeb niesie za sobą dużo smutku, dlatego wtedy wolałabym się wyciszyć i jakoś pogodzić się z tym , że bliska mi osoba już nigdy nie wróci.

Share this post


Link to post

Stypa to dla mnie okropny zwyczaj, który najchętniej wydaliłabym z polskiej kultury.

Share this post


Link to post

hm, stypa...

właściwie to pamiętam dwie stypy, na pozostałych byłam zbyt mała żeby traktować to inaczej niż obiad rodzinny. Zresztą pierwsza tak mniej więcej wyglądała. Stoły podzielone na dorosłych i dzieci, więc właściwie nie mam pojęcia, czy oni wspominali, czy wdawali się w szczegóły dotyczące ich życia, bo razem z kuzynami siedzieliśmy nieco dalej. Pamiętam, że wtedy rozmawialiśmy chwilę o Babci, ale chwilkę bo te najlepsze wspomnienia chciałam zostawić dla siebie. Rozmawialiśmy też o innych rzeczach, o normalności, o szkole, wakacjach i innych bzdetach, które niby nie miały znaczenia, a były przez wzgląd na naszą bliskość i tęsknotę (dzieli nas prawie 300km).

Druga stypa to był koszmar. Wszyscy na mnie patrzyli, współczuli, dotykali, próbowali rozmawiać a ja jedynie miałam ochotę powiedzieć by się odczepili, by zjedli ten cholerny obiad i sobie poszli.

Punkt widzenia chyba zależy od stopnia pokrewieństwa ze zmarłą osobą...

Edit:

Zapomniałam dodać, że już kompletnie nie wyobrażam sobie, żeby na stypie był alkohol :shock:

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • michaelowax3
      Wasze osiągnięcia w sporcie ?
      Mam trochę pucharów za pierwsze miejsca w amatorskich maratonach rowerowych. Najwięcej 90 km podczas maratonu przejechane w trzy godziny mniej więcej.
    • Shady-Lane90
      Prawda czy fałsz?
      Prawda. Jestem zimnolubna, toteż w moim pokoju przez cały rok są otwarte oba okna. Problem jest, kiedy na dachu zalega śnieg (mam okna dachowe) - wówczas ciężko je otworzyć. Temperatura, w jakiej czuję się najlepiej, to 16 stopni. Staram się więc właśnie taką utrzymywać we własnym pokoju. Obgryzasz paznokcie.
    • Shady-Lane90
      Gry karciane
      Jestem debilem, jeśli chodzi o gry karciane. Za dzieciaka dużo grałam z wujkiem w "wojnę". I przez wiele lat była to jedyna gra karciana, w jaką potrafiłam grać (poza układaniem pasjansa oczywiście) ;D   Z biegiem lat nauczyłam się także grać w makao. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje zdolności w gry karciane. Chętnie nauczyłabym się jeszcze czegoś, ale myślę, że mogłabym mieć problem z tym, że przegrywam, więc wolę nie ryzykować ;D 
    • Shady-Lane90
      Jaka muzyka teraz u Ciebie leci?
      Nostalgicznie. Kochałam ten numer, kiedy byłam gówniarą. 
    • Shady-Lane90
      Ile macie najbliższych osób?
      Nie prowadzę listy, na którą wpisuję bliskie mi osoby. Jest ich kilka. Oczywiście przede wszystkim są to rodzice. Jeżeli chodzi o bliskich, niespokrewnionych, to myślę, że do grupy takich naprawdę bliskich mi osób zaliczyć mogę około 5.