Yvonne

Jak o siebie dbacie w ciągu dnia ?

Recommended Posts

Rano żeby wstać przemywam buzię lodowatą wodą, później w ruch idzie żel oczyszczający, orzeźwiający. Następnie myję zęby, płukam Listerine. Nakładam nawilżający krem na twarz, jeśli mi się zachce to nakładam podkład i tuszuję rzęsy - ale od wielkiego dzwona.

Po prysznicu, zawsze ale to zawsze nakładam balsam, 2 x w tygodniu peeling. Nic specjalnego.

Ćwiczę ponad pół godziny, różne takie bzdety.

Amal - nie wskazane jest aż tak częste mycie się. Dwa razy w zupełności wystarczą. Też kiedyś miałam fobie,że musiałam myć ręce po każdym dotknięciu,ale na szczęście już mi przeszło.

Share this post


Link to post

Każdy dzień zaczynam od mycia włosów, ale tylko wtedy gdy wychodzę do szkoły. Jeśli nie, myję je bezpośrednio przed jakimś wyjściem. Z tym oczywiście wiążą się wszystkie maski, odżywki, których używam za każdym razem. Później myję twarz i zęby. Czasem wklepuję krem. Następnie makijaż (podkład, róż, tusz, puder, czasem kredka). Ręce obowiązkowo smaruję kremem nawilżającym, niesamowicie drażnią mnie takie po wodzie. Aha, no i koniecznie wklepuję korektor pod oczy, które mam ciągle podkrążone. Tak więc rano spędzam w łazience ok. 30 min, w między czasie popijając herbatę i jedząc śniadanie.

Wieczorem kąpiel/prysznic. Codziennie balsamuję całe ciało, ostatnio oliwką. Zmywam makijaż, nakładam maseczkę na twarz. Na noc nakładam krem, jakąś maść (jeśli potrzeba) i tyle. Dodatkowo maluję sobie paznokcie na jakiś kolor. Od czasu do czasu peeling całego ciała. No i wiadomo, codziennie depilacja i te sprawy.

Oprócz tego regularnie chodzę do kosmetyczki na regulację brwi, od czasu do czasu tipsy (przezroczyste, niezbyt długie, które w domu pokrywam sobie kolorem, w zależności od nastroju), do fryzjera na zabiegi regenerujące włosy.

Dodatkowo staram się regularnie biegać, kręcić hula hop, brzuszki (czasem robiłam nawet 500 dziennie), 6 weidera. Ale to w zależności od tego, którą część ciała chciałabym sobie ''dopracować''. (;

Share this post


Link to post

Każdego wieczoru zmywam makijaż płynem micelarnym Bioderma Sensibio (jest to mój absolutny number one, bez niego nie wyobrażam sobie życia; u nas jest dość drogi, kupuję więc tylko na promocjach w Superpharmie, ale słyszałam, że we Francji kosztuje ledwo kilka euro...), myję zęby i płuczę je płynem zapobiegającym krwawieniu dziąseł, po czym myję twarz żelem oczyszczającym i przemywam znów płynem micelarnym, a na to co drugi dzień nakładam serum migdałowe, które zamówiłam z Biochemii Urody i sama zmieszałam. Genialnie złuszcza, ale trochę wysusza mi skórę przy tak częstym stosowaniu, więc po serum nakładam krem Nivea Soft zmieszany z kropelką albo dwiema olejku z witaminą E. Jeśli następnego dnia rano planuję gdzieś wyjść, to myję też włosy, w ogóle myję je codziennie albo co drugi dzień. Na rzęsy nakładam olejek rycynowy, licząc, że trochę podrosną i się zagęszczą, a potem idę spać. Po kąpieli najczęściej nie chce mi się już smarować żadnym balsamem, więc czasem dodaję do wody trochę oliwki. Chyba że mam bardzo suchą skórę (co w sezonie grzewczym jest praktycznie codziennością), to już zmuszam się i smaruję. Czasem peeling, jak mi się przypomni.

Rano zmywam od razu po wstaniu twarz wodą i płynem micelarnym, smaruję kremem Nivea Soft, a jak się wchłonie, robię makijaż. Chyba że nigdzie nie idę albo czeka mnie tylko jakieś wyjście do sklepu, to wtedy zostaję bez makijażu, ewentualnie korektor i tusz.

Co jakiś czas samodzielna regulacja brwi, ale nie rosną mi zbyt szybko i mają ładny kształt, więc nie muszę tego robić regularnie.

Oprócz tego raz w tygodniu chodzę na taniec brzucha, a teraz jeszcze doszedł mi pilates (albo coś innego, bo mam karnet) dwa razy w tygodniu. Kiedy zrobi się cieplej, zamierzam jeszcze biegać, pływać albo jeździć na rowerze. (:

Share this post


Link to post

to wszystko jest tak "automatyczne", że nawet nigdy nie zastanawiałam się, ile czasu w ciągu dnia mi zajmuje. : ) wstaję rano, przemywam i zakładam soczewki, po czym lecę do łazienki wziąć letni prysznic, żeby się obudzić. żadnych ciekawych specyfików nie stosuję - szampon do włosów farbowanych, odżywka z oliwką, żel koniecznie o zapachu wanilii lub czekolady, coś peelingującego do piersi i nawilżający żel do twarzy. później niestety jestem zmuszona potraktować włosy suszarką, ale mam jakąś odżywkę w sprayu, więc wierzę, że nie zaczną uciekać. ; ) makijaż zwykle robię już bardzo, baaardzo szybko - krem nawilżający, trochę pudru, żeby nie straszyć bladością, tusz i pomadka. czasem nawet zdążę się czymś psiknąć w locie. wieczorem, po demakijażu, powtarzam prysznicowy rytuał, ale pomijam mycie włosów i wklepuję jakiś krem na noc.

Share this post


Link to post

Jestem w posiadaniu wszystkich potrzebnych mazideł, mam zapas balsamów chyba na 5 lat(70% prezenty, 30% moich spontanicznych zakupów od czapy wykonanych na zasadzie "inne 23 latki o siebie dbają, może nie bądź małpą z buszu i się ogarnij, bamboszu"), ale jak przyjdzie co do czego to tak strasznie mi szkoda czasu na siedzenie w tej łazience, że ojeju.

Mam takie zrywy, że sobie postanawiam, że o, teraz będę codziennie używała balsamów nawilżających/ujędrniających/bóg wie jakich po czym po 2 dniach ochota mi przechodzi. Wciąż myślę sobie, że młoda jestem, w miarę jeszcze jędrna, to co się będę... ;) Ale potem następuje kolejny zryw- pauza- zryw- pauza- zryw- pauza.... ;) Zresztą mam pierdolca na punkcie higieny i już samo wyszorowanie się 15 razy trwa, więc zanim jeszcze bym się miała ciapkać regularnie to nie chcę wiedzieć ile bym snu musiała oddać.

Przy łóżku stoi krem do rąk, w torebce kolejna tubka. Ale NIE MAM CZASU i cholera mnie bierze, jak mam coś na rękach- zawsze się okaże, że minutę po nałożeniu specyfiku idę zmywać/myć ręce/ alboco. Płacze więc, że mam łapy jak chłoporobotnik i robię sobie full manicure & dokupuje "jeszcze lepszy" krem do rąk. Po czym po tygodniu stara śpiewka.

Jedyne o co w miarę dbam to włosy- o tyle że codziennie je myję, stosuję odżywkę spłukiwaną, potem odżywkę w sprayu i jeszcze jedwab na końcówki. Wyposażyłam się też w suszarkę z jonizacją i udaję mądrą. Czeszę je pół godziny... po czym wyglądam i tak jak kloszard, albo pokłócona z fryzjerem. True story. :mrgreen:

Jeśli chodzi o gębę to też próbuję zachować jakieś pozory dbałości- myję specjalnym specyfikiem, krem matujący/nawilżający (mam strasznie zmienną cerę w zależności od pory roku), podkład, kreski, tusz, od wielkiego dzwonu cienie/szminka. Samodzielna regulacja brwi od czasu do czasu, wyjścia do kosmetyczki raczej sporadyczne. Ale też wychodzi jak wychodzi, czyli, że toniki, płyny i mleczka pt "twoja gęba będzie jak pupka niemowlaczka" stoją w łazience samotnie sezonowo.

Ćwiczę 4 razy w tygodniu. Nie odżywiam się jednak przesadnie zdrowo, choć zrywami próbuję.

Ktoś gdzieś zapytał o zawartość torebki: płyn antybakteryjny i jakaś nawilżającą pomadkę noszę regularnie. Tego pierwszego nadużywam, tego drugiego nie bardzo. Zbyt niepraktyczne przy częstym całowaniu.

Jeśli nie zmieniam torebki to mam też krem do rąk. Miewałam tez małe perfumy, ale od kiedy się skończyły nie poczułam najwyraźniej potrzeby dokupowania. Dwa pryśnięcia rano wystarczą ;).

Innych rzeczy nie noszę, chyba, że cały dzień latam po świecie a dajmy na to pod wieczór powinnam z jakiegoś powodu wyglądać bardziej reprezentacyjnie to wezmę coś ze sobą, żeby się ogarnąć, ale to nie zdarza się często.

jezusie, napisać tyle na tak banalny temat, który tak na prawdę mnie buja, to już w ogóle, porażka :mrgreen:

Share this post


Link to post

U mnie rożnie bywa. W tych sprawach staram być się konsekwentna jednak nie zawsze mi to wychodzi, niekiedy z lenistwa a niekiedy po prostu z braku czasu. Rano zwykle mam mało czasu, wiec jak zdołam się o czasie zwlec z łóżka, to wezmę szybko prysznic.Czesze włosy, zwykle je po prostu związuję bo do niczego innego się nie nadaję. Twarz myję mydłem antybakteryjnym i stosuję masę toników i kremów matujących gdyż mam strasznie tłustą cerę. Co chodzi o makijaż to staram się go unikać ze względu na swoją cerę, zwykle tylko podkreślę oczy i na usta nałożę pomadkę ochronną. Wieczorem zaś, staram się więcej czasu poświęcić dla siebie :mrgreen: Po kąpieli, używam balsamu nawilżającego, niekiedy ujędrniającego, ale chyba najwięcej czasu schodzi mi na włosach. Używam rożne odżywki, ampułki z nadzieją że odbudują mi choć odrobinę zniszczone od farbowania włosy, ale efekt jest jak zawsze nijaki.

A co chodzi o ćwiczenia, to aż wstyd się przyznać. Raz na jakiś czas pojeżdżę na rowerze i to chyba byłoby na tyle.

Share this post


Link to post

hanna_anna, na tłusta cere polecam ci bibulki matujace dostepne w drogeriach np Rossman a na włosy Wax Treatment dostępny w aptece. Jak dla mnie rewelacja :)

Share this post


Link to post

Hmm, różnie to wygląda, wiele zależy od tego, ile mam czasu w danym dniu. Ogólnie, mam podobne zrywy co do różnych rzeczy jak mystery. Dodajmy, że mam małe obsesje dotyczące higieny i dbania o siebie.

Rano to wiadomo, myćko i makijaż, a ten w zależności od nastroju i okazji rozmaity. Nie ukrywam, że robienie makijażu sprawia mi wiele przyjemności i jakoś humor mi się poprawia :wink:

Czasem tylko tusz i kredka plus podkład, czasem bawię się cieniami i eyelinerem, czasem nałożę szminkę czy pomadkę .

Głównie "dbaniu o siebie" poświęcam się wieczorem, po prysznicu. Wtedy wklepuję w siebie różnorakie balsamy, kremy, rzadziej maseczki.

Dbam o włosy, z racji tego, że zamęczam je prostownicą.

No, nadszedł czas na moje fobie:

1. zęby

muszę je umyć praktycznie po każdym posiłku, każdej kawie. Jeśli nie mam takiej możliwości, żuję gumę. Często robię przegląd jamy ustnej, bo panicznie boję się dentysty i nawet z najmniejszym ubytkiem zaraz lecę, żeby później nie cierpieć.

2. paznokcie

nie potrafię się skupić, jeżeli nie są pomalowane i doprowadzone do porządku

3. krem do rąk i smarowanie dłoni - bardzo często

Oprócz tego - nie jem po 18, raczej zdrowo się odżywiam, staram się unikać fast foodów i słodyczy, walczę z nałogiem kofeinowym.

Share this post


Link to post

Codziennie rano i wieczorem oczyszczam twarz i dekolt tonikiem, później nawilżam kremem (jestem sucha jak wiór bez tego :shock: ). Oprócz tego kilka razy w tygodniu używam peelingu. Do włosów stosuje 2 odżywki Timotei na objętość zawsze po umyciu włosów. Od czasu do czasu balsamuje ciało. Jestem uzależniona od kremu- moje ręce nie odstają od reszty ciała i też potrzebują nawilżenia;) Makijaż to tylko fluid, tusz, ew. błyszczyk. Paznokcie pokrywam odżywką. Zazwyczaj to mi wystarcza, niekiedy pozwolę sobie na jakiś większy luksus ; )

Share this post


Link to post

a ja krem nawilżający na noc, na dzień kupiłam z kwasem hialuronowy, i łykam tony suplementów ;) dosłownie na wszystko, ale mam wrażenie, że cera po nich rzeczywiście lepiej wygląda.

Share this post


Link to post

Codziennie rano i wieczorem przemywam twarz żelem do mycia + tonik + żel nawilżający. Co najśmieszniejsze, niby są dostosowane do mojego typu cery, ale wszystko z innej firmy:D Poza tym robię peeling raz w tygodniu i nawilżającą maseczkę. Krem nawilżający do rąk mam, choć nie muszę go na szczęście za dużo używać. Co do balsamów i innych kremów do ciała, to jak mnie naleci to użyję, bo zwykle nie mam czasu ani ochoty tym się bawić:P Włosy są dla mnie ważne, myję ich co drugi dzień. Dbam o nich, różne odżywki, itd a i tak jakoś mi robią psikusa, bo mam ciągle te rozdwojone końcówki (aż mnie coś bierze ze złości..).

Share this post


Link to post
a ja krem nawilżający na noc, na dzień kupiłam z kwasem hialuronowy, i łykam tony suplementów ;) dosłownie na wszystko, ale mam wrażenie, że cera po nich rzeczywiście lepiej wygląda.

Wiem, że to temat dla kobiet, ale z ciekawości wszedłem. Odradzam stosowanie środków z kwasem hialuronowym na dzień. Wiem, że są kosmetyki z np. L'oreal, które takie oferują, ale kwas hialuronowy z kontaktem światła słonecznego niszczy skórę. Co prawda w kosmetykach sprzedawanych w drogeriach jest ok. 3% roztwór tego kwasu i nie można tego równać z tymi stosowanymi u kosmetyczki np. 25% roztwór, jednak przestrzegam przed tego typu nieświadomym przesuszaniem skóry.

Share this post


Link to post
Wiem, że to temat dla kobiet, ale z ciekawości wszedłem. Odradzam stosowanie środków z kwasem hialuronowym na dzień. Wiem, że są kosmetyki z np. L'oreal, które takie oferują, ale kwas hialuronowy z kontaktem światła słonecznego niszczy skórę. Co prawda w kosmetykach sprzedawanych w drogeriach jest ok. 3% roztwór tego kwasu i nie można tego równać z tymi stosowanymi u kosmetyczki np. 25% roztwór, jednak przestrzegam przed tego typu nieświadomym przesuszaniem skóry.

Mam czysty kwas 1% w postaci żelu i jeszcze w lodówce stoi 5%. Racja, kwas hialuronowy wysusza ale tylko nieodpowiednio używany. Sam kwas (w formie żelu) wysusza i nakładanie go na suchą cerę to zabójstwo ale wystarczy dodatek kremu/olejku/toniku/balsamu/wody czy czego chcemy i kwas działa cuda. Dodatek kwasu w kremach jest zupełnie ok. Żel ten przyspiesza wchłanianie innych składników, przy okazji nawilża skórę i nie zapycha, nie uczula, przyspiesza gojenie ran - w sumie to taki cudowny środek. Ale jak wspomniałam - odpowiednio użyty i o odpowiednim stężeniu. Jedyny warunek aby dobrze go używać to nigdy nie nakładać go samego na suchą skórę, wtedy ściąga jak po liftingu i szkodzi skórze. W kremach drogeryjnych/aptecznych nie ma go dużo i nawet nie wiem czy daje efekty ale myślę, że może ściągać skórę w przypadku młodej cery bo jest za duże stężenie a skóra jest sama w sobie napięta.

A co do kontaktu ze światłem słonecznym - od tego są filtry w kremach, które powinno się używać. To nie kwas niszczy skórę a po prostu promieniowanie. To nie jest kwas fotoczuły (czy jakoś tak jak np. kwasy AHA czy BHA, mam zresztą wrażenie, że właśnie pomyliłeś te kwasy z kwasem - który nie ma nic z kwasami wspólnego, jedynie nazwę - hialuronowym), można się po nim opalać itd. Ale dla własnej ochrony powinno używać się filtrów.

A wracając do tematu.

Jak się zastanowić to sporo robię w kwestii pielęgnacji. Staram się jednak mieć kosmetyki (półprodukty w sumie), które mają szerokie zastosowanie.

Po wypełznięciu z łóżka ogarniam twarz, jak mam ciepłą wodę w kranie (czyli jak jest rozpalone w piecu a zazwyczaj nie jest) to myję twarz olejkiem myjącym. A kiedy woda jest zimna to zmywam twarz dwukrotnie tonikami, najpierw z alkoholem a potem bez alkoholu (choć wiele zależy od tego, co wieczorem aplikowałam na twarz, czasem tylko tonikiem bez alkoholu traktuje twarz). Potem przemywam twarz mlekiem ale nie zawsze. Jeśli to robię to potem nakładam serum z witaminą C bo po mleku ściąga strasznie. Jak wychodzę to się maluję albo i nie.

W ciągu dnia używam bibułek matujących gdy mam makijaż.

Wieczorem najpierw się kąpie, robię peeling co 2-3 dni. Myję włosy codziennie, gdy nie wykonuje swoich zabiegów to po umyciu nakładam odżywkę z którą pozostawioną na włosach kończę się myć. Wychodzę, spłukuje włosy z odżywki, ostatnie płukanie jest zimną wodą (lodowatą wręcz ale tylko na końcówki). Potem zawijam włosy w turban do wyschnięcia i zajmuję się ciałem. Wklepują oliwkę albo masło karite. Potem twarz i ją myję olejkiem myjącym, od razu zmywam przy tym makijaż. Następnie przemywam twarz mlekiem i wtedy albo nakładam serum z wit. C albo tylko olejek ze słodkich migdałów + żel hialuronowy (czasem w sumie nakładam i serum i tą mieszankę). Potem zajmuję się włosami i tam też czasem używam powyższej mieszanki a czasem samego żelu i włosy po nim się jak marzenie, coś wspaniałego.

Paznokcie zawsze wieczorami po myciu ogarniam. Tak samo regulacja brwi, czasem jednak jak chce dzienne światło (teraz coraz częściej jest lepsze) to siadam do tego w dzień.

Z ćwiczeń to tylko ćwiczę mięśnie w okolicy pachwin, które podtrzymują biust (ah, jakby było co podtrzymywać:D). I to też nie zawsze.

Nie łykam suplementów. Kusi mnie ale na razie się wstrzymam.

Share this post


Link to post

Rano zazwyczaj po przestawieniu budzika na sto kolejnych drzemek, nie mam zbyt dużo czasu na pielęgnację w porównaniu bynajmniej do wieczora.Gdy już uda mi się dojść do łazienki w pół śnie, zaczynam od umycia twarzy żelem, przeważnie antybakteryjnym czego moja fatalna cera wymaga. Jaki minus? Ano taki, że moja mieszana cera staje się sucha jak wiór. Więc drugim etapem jest tonik, w tym momencie używam nawilżającego bez alkoholu, gdyż żel robi za dwoje. I krem nawilżający, a nawet silnie bo po nałozeniu podkładu efekt suchej skóry mało przyjemnie wygląda. Myjemy ząbki i komu w drogę temu czas.

Moje suche dłonie niestety bardzo reagują na zimno, gorąco, wodę i inne czynniki, także krem do rąk w ciągu dnia jest konieczny.

Wieczorem jako że większe czasowe możliwości istnieją troszkę więcej czasu poświęcam dla siebie. Pod koniec dnia oczywiście prysznic, po którym trzeba się całą wybalsamować, również ze względu na suchą skórę. Zakupiłam bardzo fajny peeling do stóp, zmiękczający naskórek, to szczególnie latem, ale raz w tygodniu już zaczęłam terapię regenerującą po zimie. Włosy myję codziennie + odżywka, bo prostownica robi swoje i bez niej wyglądam jak z sianem na głowie. Co do twarzy powtarza się schemat z rana, z wyjątkiem kremu - na dzień to zwykły nawilżający na wieczór trochę tłustszy, regenerujący. Co tydzień używam pasków z aktywnym węglem na nos, które oczyszczają (niestety nie idealnie) skórę z zaskórników, jednak efekt nie jest, aż tak zadowalający jakbym oczekiwała. Czasem zakupię jakąś maskę, ale to od czasu do czasu. Na koniec nakładam na rzęsy olej rycynowy i pora pod kołdrę, chyba,że czas najwyższy, żeby zmyć paznokcie albo je spiłować.

I co do ćwiczeń, motywuję się praktycznie codziennie a i tak nic z tego nie wychodzi. Czasem przed snem porobię kilka brzuszków, czy ćwiczeń na nogi, ale jestem na to za leniwa.

Share this post


Link to post

Rano.

Myję włosy (co 2 dzień), odżywka w spreju z Gliss Kur (ta czarna, zamiennie z różową- jak się skończy jedna, kupuję drugą, bardzo sobie chwalę). Rozczesuję włosy i zostawiam...

Przemywam twarz tonikiem nawilżającym z Lirene (cudooowny!), wklepuję w twarz, dekolt, ręce (czasem lecę po całym ciele) balsam nawilżający z Garniera ten zielony.

Podsuszam włosy zimnym strumieniem, lub suszę, jak nie mam czasu. Czasem prostuję, ale to rzadko mi się zdarza, baaardzo, szkoda mi włosów.

Makijaż.

W ciągu dnia:

Wiecznie krem do rąk, strasznie mi się wysuszają, więc nie rozstaję się z kremikiem. Na usta pomadka bezbarwna o smaku i zapachu Fanty <3 Co zabawne, super nawilża, a myślałam, że będzie tylko smakować. No i maść z wit. A na wysuszone usta.

Wieczorem:

Związuję włosy. Zmywam makijaż płynem do demakijażu oczu Garniera. Przemywam twarz tonikiem tym samym, co rano. Kąpię się. Wsmarowuję w ciało balsam Garniera (wciąż ten sam, co rano).

I teraz...

Co trzeci dzień traktuj twarz pillingiem drobnoziarnistym do twarzy i nakładam maseczkę nawilżającą (a tu się zmienia, bo kupuję w saszetkach i ciągle biorę nowe, ale lubię z glinką, z algami, lubię tę z Lirene, no ale jak kupuję to zawsze kilka rodzajów maseczek).

W te dni bez pilingu i maseczki smaruję twarz kremem z bursztynem (kiedyś stosowałam rano, ale jednak za cięzki się stał i używam jedynie na noc)

Nie mam setek balsamów, kremów i miliarda kosmetyków do ciała. Kupuję przetestowane i nawet, jak używam innych, to powracam do ulubionych.

Latem, a właściwie od maja namiętnie używam masła kakaowego na całe ciało, w poprzednie wakacje dzięki niemu pierwszy raz w życiu opaliłam się na brązowo, nie buraczano-ceglasty kolor :mrgreen:

Share this post


Link to post

hej :)

Ja zaczynam obowiązkowo od prysznica rano. Wolę pospać trochę krócej, ale wziąć prysznic i umyć głowę codziennie - to dla mnie przyjemny obowiązek. I doskonały budzik :)

[jeżeli chodzi o firmy to używam szampnu i odżywki od L'oreal (białej serii do reparacji włosów)]

Potem makijaż - krem, baza pod makijaż, podkład, tusz i jak to mówi moja babcia: "jeszcze róż i już!" :)

[tu firmowo jest zróżnicowanie, zależy od tego jakie akurat mam fundusze - obecnie mam podkład od artdeco <ŚWIETNY> tusz od Rimmel, róż jakiejś nieznanej firmy]

do tego jakieś ładne perfumy i można wychodzić z domu :)

Wieczorem - koniecznie zmywam makijaż mleczkiem do demakijażu (Ziaja), potem przemywam jakimś żelem do mycia twarzy, ząbki i relaksacyjna kąpiel. Potem balsamuje całe ciało mleczkiem kokosowym.

And that's it :)

Share this post


Link to post

Ojj ja codziennie rano myję włosy, lekki makijaż i w drogę. Maseczki robię mega rzadko, jak już mnie ochota duża najdzie. Peeling wtedy kiedy czuję, że tego potrzebuję, średnio co 9 dni.

Wieczorem po prostu biorę prysznic i idę spać...

A ćwiczę, jak mi się przypomni.

Nie chce mi się, po prostu mi się nie chcę. Po co mi te kremy, odżywki, cuda całe? Jestem jeszcze młoda. Koło 40stki zacznę się 'balsamować'

Share this post


Link to post

Hej ;-)

Ja gdy rano wstaje najpierw przemywam twarz letnia woda, zmywak z twarzy specjalnym tonikiem zanieczyszczenia ktore nazbieraly sie przez noc, nakladam krem na dzien a potem makijaz. Natomiast wieczorem zmywam makijaz, oczywiscie oczy soecjalnym tlustym plynem przeznaczonym wlasnie do tego celu zeby ich nie podrazniac, potem zmywam reszte mleczkiem (polecam SORAYA). Po zmyciu robie peeling, maseczke odblokowujaca pory a potem krem na noc.

Widze ze bardzo dbasz o siebie. ja tez staram sie to robic ale mala rada ode mnie. Czasami musisz dac skorze ospoczac bo nawet najlepsze i najdrozsze specyfiki moga ja meczyc.Ja czasami w weekend kiedy nigdzie nie musze wychodzic po prodtu nic z buzia nie robie. Nie nakladam zadnego kremu ani nic. Po takim dniu na noc obmywam twarz woda a potem klade nawilzajacy krem z dove albo z nivea, taki najzywklejszy. a na drugi dzien znowu to samo co pisalam na poczatku. Zapewniam cie, ze taki malutki odpoczynek na pewno przyd sie twojej skorze ;-)

Pozdrawiam, jolka ;-)

Share this post


Link to post

Rano - mycie rąk, twarzy, zębów. Krem na całe ciało no i delikatny makijaż.

W ciągu dnia częste mycie rąk żelem antybakteryjnym, to w sumie dbanie o siebie ale i najbliższych, w zasadzie to najczęstsza czynność w ciągu dnia, jak w lecie nie mam makijaży to również odświeżanie twarzy.

Wieczorem pełen demakijaż - mleczko, tonik, żel do twarzy, kąpiel i ponowne nawilżenie skóry całego ciała, zazwyczaj inny krem do twarzy, rąk, ciała, stóp.

Share this post


Link to post

Rano dosłownie parę min na umycie się i lekki makijaż...

Za dnia to raczej nic może usta błyszczykiem przejadę:) A wieczorem biegam,jeżdżę rowerem,czasem ćwiczę-kiedyś do tego były brzuszki,ale się leniwa zrobiłam na starość heh:) Prysznic,kąpiel...później sie smaruje masłem lub balsamem do ciała :D

Share this post


Link to post

Em, rano prysznic, krem na twarz, makijaż, włosy i tyle. A no i jeszcze ząbki. Wieczorem zmywam co mi zostało z dnia, prysznic, krem na twarz i lulu. Więcej mi nie trzeba. Zaczęłam chodzić na basen i obserwuję pozytywne skutki.

Share this post


Link to post

Co rano do żel, tonik i krem. Zęby to oczywistość. Odżywka na włosy. I w ciągu dnia zależnie od tego, czy gdzieś wychodzę czy siedzę w domu to makijaż.

Generalnie nigdzie nie ruszam się bez kremu do rąk i szminki. W ciągu dnia bywam aktywna fizycznie, bo lubię trzymać kondycję, jakieś bieganie po lesie itd jak jest czas. Wieczorem lekka gimnastyka i kąpiel, ale tak dla relaksu, bez bawienie się w sto maseczek. Paznokcie niestety najczęściej robię w łóżku koło pierwszej w nocy a następnie zmieniam wyciapaną lakierami pościel;)

Share this post


Link to post

Rano, wiadomo, ząbki, buzię myję żelem (Cleanance, bardzo polecam!), potem nakładam krem nawilżający, najczęściej ponadczasową Niveę na zmianę z Galenicem. Czasami, gdy chcę/mam czas/nie zrobiłam tego wieczorem umyję rano głowę. Następnie się maluję, jak mam ochotę, cierpliwość i szczęście to zrobię sobie kreski oprócz standardowego makijażu tj. podkład, tusz, róż.

Popołudniu, jak wiem że zapowiada się np. dzień przy książkach czy po prostu nie wychodzę, to zmywam z siebie makijaż, robię sobie tonik z mleka (znikają zaczerwienienia, wygładza, też polecam) i o.

Wieczorem, prysznic, głowę myję zazwyczaj szamponem z rzepy, bo według mnie jest najlepszy albo rumiankowym, długo używałam tez szamponu z jedwabiem, szamponu Nivea Long Repair z odzywką z tej samej serii. Z odżywek preferuję te bez spłukiwania, ostatnio. Raz na tydzień robię sobie maseczkę z żółtek i nafty. Dalej "balsamuje się", jakiś tam z Avonu balsam, zwykły. Na twarz prawie codziennie robię sobie odżywkę z drożdży i mleka. Wieczorami też maluję paznokcie. (: I jak mi się chcę to idę pobiegać, robię ćwiczenia na brzuch, ale ostatnio mniej, bo usunęli moje ulubione z ruchomymi obrazkami :<.

No i w sumie to ten, tyle.

Share this post


Link to post

Rano:

szybki prysznic, żel i tonik do twarzy, co jakiś czas peeling, potem balsam do ciała, mycie zębów i gotowa.

Po(po)łudnie

makijaż jeśli wychodzę, a gdy na przykład jestem w pracy to często noszę jeszcze takie chusteczki orzeźwiające

Wieczór:

mycie włosów, prysznic lub kąpiel, mycie zębów, od czasu do czasu jeszcze robię "spa dla stóp" i maseczkę z błota z morza martwego (swoją drogą, polecam!)

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Shady-Lane90
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts

    • KwaśnikPodchalański
      Błędy ortograficzne a seks
      Hej, ostatnio mi dziewczyna z podchala powiedziała, że a w sumie to wam nie powiem hehe ale było to erityczne. A wy? Też macie / robicie? Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam  
    • Ania2705
      Nietypowe zerwanie
      Potrzebuję pomocy  Byłam z chłopakiem w związku ponad 2 lata a niedawno mi się oświadczył. Nasz związek był piękny taka prawdziwa miłość. Jednak od dłuższego czasu była średnia sytuacja z jego mamą - ona lubiła sobie wypić miała wieczne pretensje do mnie i do niego. Od jakiegoś czasu wzrosło to do takiego poziomu że przez nią ciągle się kłóciliśmy bo ona twierdziła że przyjeżdżam do nich jak do hotelu i nic nie robię a tak naprawdę robiłam wszystko w tym domu sprzątanie gotowanie itp. Od 3
    • Kerosine
      Hity i Kity Kosmetyczne
      Po raz pierwszy użyłam dzisiaj zamiast tradycyjnego żelu pod prysznic czy olejku myjącego i jestem zachwycona <3 Świetna rzecz szczególnie na turbo-prysznic; będę polować na podobny produkt o zapachu lawendy / róży lub specjalnie dedykowany potrzebom suchej skóry [już widzę, że Dove może mnie ucieszyć swoimi musami z olejkiem różanym i olejem arganowym].
    • Kerosine
      Cytat na dzień dzisiejszy
      Ci, którym wydaje się, że mnie znają mają rację. Wydaje się im.
    • Kerosine
      Z czym Ci się kojarzy ten nick?
      Z niczym szczególnym, gdybym nie wiedziała, że to swoisty akronim znaczący "drugie konto MysteriousWater" byłby dla mnie przypadkową zbitką dwóch liter i cyfry.