Jump to content

Imprezy do rana


Elana

Czy lubisz imprezować do białego rana?  

92 members have voted

  1. 1.

    • Nie
      33
    • Tak
      60


Recommended Posts

Posted

Czy lubicie imprezować do samego rana? Ja nie lubię wolę jak impreza zacznie się wcześniej a skończy o 23 albo o północy. Nie widzę w tym żadnej frajdy żeby imprezować do 5 rano

Link to comment
Posted

Zależy jaka impreza [koncert, domówka, klub,itp], w jakim towarzystwie i z jakim nastawieniem szłam na nią. Lubię melanżować długo, jednak ok. 2/3 zaczynam mieć przed oczami łóżko :)

Link to comment
Incomprehensible
Posted
Zależy jaka impreza [koncert, domówka, klub,itp], w jakim towarzystwie i z jakim nastawieniem szłam na nią.

Dokładnie. (: Wszystko zależy od towarzystwa przede wszystkim. Bo z fajnymi ludźmi nawet w beznadziejnym miejscu zaczynasz się czuć dobrze. Lubię balować do rana, ale nie kiedy jestem trzeźwa.

Link to comment
Posted

Nigdy nie zdarzyło mi się żebym wyszła z imprezy przed 12, ani żebym wróciła do domu o 5. Raz jedyny zdarzyło mi się żebym wróciła o 4 nad ranem, ale impreza skończyła się bodajże o 2. Do tej pory pamiętam czekanie na mamę koleżanki, zasypiając na stojąco.

Generalnie nie tylko ode mnie tylko zależy o której godzinie opuszczę imprezę,bo zawsze imprezuję ze znajomymi i nie mam auta żeby wrócić do domu. Zresztą zależy też od imprezy, jak jest fajnie to wiadomo,że zostajemy dłużej, jak nie to nie.

Link to comment
Posted

Nie wiem czy lubię. Tracę wtedy poczucie czasu i ani się obejrzę, a już widno. (:

Link to comment
Posted

Moja jedyna impreza która trwała najdłużej to studniówka a tak to góra do 24:D

Link to comment
Posted

MOja najdłuższa trwała 5 dni, ostry melanż w drodze do Szwcji, z pobytem we Władysławowie + 2 doby na promie, suuuper niestety długo dochodziłem do siebie

Link to comment
Posted

e tam, moja 18-stka trwała chyba do 6, wtedy sie wszyscy zebrali, w domu byłam koło 7. zabawnie było.

na innej 18-stce też byłam do jakiejśc 5, wiec w sumie w zeszłym roku czesto mi sie zdarzalo wracac nad ranem z imprez.

czasem to sa domówki, wiec w ogole zostaje na noc, bo nie mam jak wrócić i w domu jestem np koło 10 rano ; )) chociaz teraz rzadziej, wiecej sie ucze, a nie imprezuje ciągle.

przewaznie jednak tak do 2/3.

Link to comment
Posted

Gdy jest naprawdę świetna impreza, to nie warto wracac tak wcześnie. Wtedy jest ochota na zostanie jak najdłużej i poczucie, które mi mówi, że nie chcę, żeby impreza się kończyła. W gronie przyjaciół impreza zawsze będzie udana :) Godzina dwunasta lub 11 to dla mnie zdecydowanie za wcześnie.

Link to comment
Posted

Jeżeli impreza kończy się w porannych godzinach, tj. np o 5 to znaczy, że jest naprawdę udana, bo jeżeli coś mi się nie podoba, nudzi mi się to wychodzę już nawet 0 północy.

Link to comment
Posted

Ja tam imprez, to w ogóle nie lubię. Jedynymi, które mi się naprawdę podobają, to imprezy sylwestrowe u kumpli, a cała reszta, to porażka, nie dla Mnie.

Link to comment
Posted

zależy od towarzystwa i od rodzaju imprezy. na domówkach padam o 2-3 w nocy, a jak wychodzę do klubu to bardzo często zdarza mi się wracać o 5-6 rano :mrgreen: ale wiadomo, że do klubu nie wychodzi się o 20 tylko zdecydowanie później ;)

Link to comment
Posted

Uwielbiam bawić się do rana, wrócić do domu po 5, 6 czy nawet o 7. wracać z buta po zmelanżowanym mieście, albo pierwszym porannym tramwajem. tak, lubię to!

Lubię balować do rana, ale nie kiedy jestem trzeźwa.

ja na czeźwo też lubię.

Link to comment
niebieska28
Posted

Nie lubię. Po 2 robię się okropnie zmęczona, nudzi mi się. Impreza okej, ale bez przesady

Link to comment
Posted
Uwielbiam bawić się do rana, wrócić do domu po 5, 6 czy nawet o 7. wracać z buta po zmelanżowanym mieście, albo pierwszym porannym tramwajem. tak, lubię to!

Dokładnie, ja także. Oczywiście zależy jakie imprezy mamy na myśli i z kim, jak to powiedziała Kejti.

Ale zazwyczaj te w klubach nie kończą się dla mnie szybko, jeśli są udane. Szczególnie, że nie idę po 19/20 a koło 22/23 także później lubię się długo bawić. Lubię wracać kiedy już nie jest ciemno. Lubię. I nie widzę w tym nic złego, bo jeśli jest udanie to dlaczego nie.

Link to comment
Posted

zależy od imprezy , zależy od sytuacji , zależy od chęci i jeszcze wielu wielu czynnikow , czasem mozna wyjsc przed 12 i rowniez fajnie wspominac imprezę , wiec jesli chodzi o mnie to roznie, ale raczej nie przesadzam ;)

Link to comment
Posted

zalezy od imprezy ;) moja najdłuższa to ostatni sylwester, impreza zaczęła sie o 19 a w domu byłam o 8 rano, jednak było fajne towarzystwo i sie działo. zazwyczaj po prostu nie chce mi sie iśc do domu szybko bo jest fajny melanz ale ustala z rodzicami o której mam byc w domu i tego sie trzymam ;)

Link to comment
Posted

całą noc, a co tam jak się bawić to się bawić! nie no jeszcze zależy kiedy i zkim, ale najczęściej całe noce.

Link to comment
Posted

O 24 generalnie dopiero wychodziliśmy w domu, bo o 1 w nocy zaczynają się schodzić ludzie do klubów, także wracaliśmy ok. 6 rano, czasem o 8, czasem o 10 dnia następnego.

A teraz nie imprezuję, wyrosłam ;)

Link to comment
Posted

Oczywiście, że lubię! :D Zdarzało się wracać do domu dopiero na śniadanie, a czasami nawet na obiad... jest co wspominać :wink:

Link to comment
Posted

Raczej nie, jakakolwiek by to impreza nie była to do białego rana raczej bym nie dała rady wytrzymać. Góra do godziny 3-4 jest ok a potem jestem przymulona i jedyne czego chce to łóżka. Mój rekord to powrót o godzinie 6 nad ranem i to jedyna taka sytuacja.

Link to comment
Posted

Na mojej 18'ste bawiliśmy się do 3 nad ranem. : DD

Ale to dlatego, że towarzystwo było super, nikt się nie bił itp. Jeśli bawi się z fajnym towarzystwem, czas leci tak szybko, że nawet nie wiesz kiedy a już jest nad ranem. ; )

Jak impreza jest udana, nie ma potrzeby kończyć o 22.

Link to comment
Posted

jak impreza jest cinka, do domu o północy. a jak jest bardzo dobra to po co wychodzić wcześniej skoro chce się bawić?

Link to comment
Posted

Przeważnie bawię się do 24/1, później zwyczajnie się nudzę :D jedyne imprezy, do których bawiłam się do samego końca (ok. 5/6 rano) to była moja 18, 19 kumpeli i 18 drugiej ;) Koło 1 wyłapuję kogoś kto też ma już dość i przeważnie idę na spacer, lub, jeśli pogoda nie dopisuje, spokojniejszy kąt i gadamy, wygłupiamy się itp. Ale wszystko zależy od towarzystwa.

Link to comment
Posted

Tak, tak, tak, bardzo. Szczególnie w ciepłe, jasne noce.

A jeśli nikogo nie znam, albo impreza wypada cienko - lepiej zmyć się po godzinie niż wegetować zupełnie bezproduktywnie przez cały wieczór. Nie wiem, ja mam poczucie straty czasu.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Xantos
    • yiliyane
    • dannonka
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    LaFleur
    LaFleur
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up