hanako60

Kupujecie książki z Biedronki i Rosmanna ?

Recommended Posts

Kiedyś kilkukrotnie (teraz przestałem), natomiast warto wiedzieć, że Biedronka czy Lidl tego typu praktykami szkodzą małym księgarniom i warto świadomie kupować - także literaturę. (Jezu, jak to poważnie zabrzmiało).

Share this post


Link to post
natomiast warto wiedzieć, że Biedronka czy Lidl tego typu praktykami szkodzą małym księgarniom i warto świadomie kupować - także literaturę.

Tego typu praktyki przede wszystkim sprawiają, że ludzie zaczynają czytać. Oczywiście całym sercem wspieram niewielkie księgarnie. Każdy się wzrusza filmem Masz wiadomość.

Jednak gdyby nie Biedronka, Lidl wiele osób nawet nie sięgnęłoby po książki. Przede wszystkim ze względu na osiągalność- jestem w sklepie, stoję w kolejce do kasy, obok znajduje się stojak z książkami. Nie trzeba planować specjalnego wypadu do księgarni. O ile w ogóle taki pomysł narodziłby się w wyobraźni przeciętnego konsumenta. Trudno mi uwierzyć w teorię spiskową głoszącą, że wprowadzanie literatury do dyskontów ma zachęcić klientów do zakupu pozostałego asortymentu.

Poza tym- cena. Osoby nie ceniące sobie estetyki książek wolą wydać jedenaście złotych niż płacić trzykrotnie większą cenę w księgarni.

W zeszłym roku w Biedronce pojawiły się książki nominowane do nagrody Nike. Obraza, czy wspieranie literatury? Jaki kraj, taka promocja literatury. Nie wiele można dodać na ten temat.

*Kupiłam „Ości

Share this post


Link to post

W Biedronce czy Rossmanie - nie, nie kupuję, bo w sumie nie bywam. Ale maniakalnie przeglądam stosiki na sklepie w Carrefourze i praktycznie zawsze jakąś pozycję kupię. Komuś to szkodzi? Może, nie znam się i nie bardzo mnie to obchodzi - nie zawsze można wydać 30+ zł na tom z księgarni, a w takich miejscach jest zwyczajnie taniej. Książka to książka, nieważne gdzie nabyta - oby w dobrym stanie była.

Share this post


Link to post

Nie mam w mieście żadnego empika i tym podobnego sklepu więc jak coś sensownego znajdę w biedronce to kupie tym bardziej jak są przeceny z 30 na 10 zł.

Share this post


Link to post
Nie wiele można dodać na ten temat.

Niewiele, ale jednak spróbuję.

Takie wyprzedaże na pewno sprawiają, że ktoś zaczyna interesować się książką, jednak dla pośredników (tj. właśnie księgarń) to nie jest opłacalne. Wydawnictwa zarobią na pocketach, jasne. Ale.

Nie wpływa to szczególnie na sprzedaż książek w Empiku, który może sobie pozwolić na promocje typu "3 za 2" czy nawet "2 za 1", ale już sam Empik cienko przędzie (stąd wprowadzenie dużej liczby gadżetów i ograniczenie powierzchni sklepowej dla książek). Matras również tonie w długach. Rezultat? Sieci dużych księgarń zalegają wydawnictwom z pieniędzmi, ponieważ pobierają książki, nie płacąc za nie. Poza tym same te promocje - pomyślcie jak to się musi rozgrywać. Na krótką metę może i Empik i Matras rezygnują ze swojej marży, żeby nie okradać wydawnictw, ale to prowadzi do tego, że zmniejszają mu się zyski i nie ma z czego oddawać.

Możemy oczywiście patrzeć na nasze prywatne korzyści, robiąc zakupy. Nie udawajmy tylko, że to proces jednoznacznie pozytywny.

Tego typu praktyki przede wszystkim sprawiają, że ludzie zaczynają czytać.

Nie. Na krótką metę to się oczywiście opłaca samej idei czytelnictwa, tak przynajmniej można optymistycznie założyć. Na dłuższą - nie do końca. Marże nakładane na książki (coraz droższe) nie biorą się znikąd, tylko właśnie z tego, że książki rozchodzą się w trakcie promocji. Ponadto jasne, resztę można wydać na coś w antykwariacie, ale mało kto tak robi. Poza tym nie udawajmy, że tych kilkadziesiąt tytułów rocznie podnosi świadomość czytelniczą. Kupują zwykle ludzie, którzy i tak niewiele czytają - bardzo rzadko jest to czytelnik świadomy (takowi zwykle dostają te książki w okolicach premiery, czyli miesiące wcześniej) i bardzo często kończy się to postawieniem książki na półce albo ludzie, którzy czytają tak czy owak.

Tego typu sklepy nie sprowadzają książek dlatego, żeby zarobić, bo takie książki to ułamek ceny zakupów osób tam przychodzących - tak samo jak Lidl nie zatrudnia sommelierów po to, by z klientów zrobić enologów. Podobnemu celowi służą promocje w marketach - taka obniżka ceny ma przyciągnąć ludzi, którzy przy okazji wydadzą dziesiątki czy setki złotych na inne produkty.

Jednak gdyby nie Biedronka, Lidl wiele osób nawet nie sięgnęłoby po książki

Nie róbmy proszę z marketów bohaterów. Te sieci robią to dla zysku, konkretnie: dla szerszego profilu kupujących.

Trudno mi uwierzyć w teorię spiskową głoszącą, że wprowadzanie literatury do dyskontów ma zachęcić klientów do zakupu pozostałego asortymentu.

A mi trudno uwierzyć, że naprawdę sądzisz, iż te sklepy robią to ze względu na stan czytelnictwa w kraju. (Przy okazji - to nie teoria spiskowa i aż dziwi mnie, że coś takiego piszesz).

*Kupiłam „Ości

Share this post


Link to post
Takie wyprzedaże na pewno sprawiają, że ktoś zaczyna interesować się książką, jednak dla pośredników (tj. właśnie księgarń) to nie jest opłacalne. Wydawnictwa zarobią na pocketach, jasne. Ale.

Nie wpływa to szczególnie na sprzedaż książek w Empiku, który może sobie pozwolić na promocje typu "3 za 2" czy nawet "2 za 1", ale już sam Empik cienko przędzie (stąd wprowadzenie dużej liczby gadżetów i ograniczenie powierzchni sklepowej dla książek). Matras również tonie w długach. Rezultat? Sieci dużych księgarń zalegają wydawnictwom z pieniędzmi, ponieważ pobierają książki, nie płacąc za nie. Poza tym same te promocje - pomyślcie jak to się musi rozgrywać. Na krótką metę może i Empik i Matras rezygnują ze swojej marży, żeby nie okradać wydawnictw, ale to prowadzi do tego, że zmniejszają mu się zyski i nie ma z czego oddawać.

Możemy oczywiście patrzeć na nasze prywatne korzyści, robiąc zakupy. Nie udawajmy tylko, że to proces jednoznacznie pozytywny.

A mi trudno uwierzyć, że naprawdę sądzisz, iż te sklepy robią to ze względu na stan czytelnictwa w kraju. (Przy okazji - to nie teoria spiskowa i aż dziwi mnie, że coś takiego piszesz).

Żeby było jasne sztuka i kultura w dyskontach nigdy nie powinna znaleźć się w dyskontach. To oczywiste. Nie ma w tym żadnego podnoszenia świadomości czytelniczej, czy promocją kultury. Nie miałam zupełnie tego na myśli. Nadal nie wierzę w to, że ma to na celu wyniszczenie całej branży zajmującej się tym na co dzień.

Nie znam zupełnie świata wydawniczego, ale nie nazwałabym ani Empiku ani Matrasa małymi księgarniami. Nie mam pojęcia ile osób rzeczywiście czyta książki. Dlaczego ktoś decyduje się na sprzedaż książek w Biedronce. Także co wpłynęło na pojawienie się takich autorów, a nie innych. Dyskontów także nie będę nazywała zbawicielami świata czytelniczego, ponieważ samo usytuowanie książek przy ziemniakach jest smutne. Nie wiem ile tracą na tym autorzy, co mają za to dyskonty- jako klienta zupełnie mnie to nie obchodzi. Nie idę specjalnie do Biedronki po książkę, ale doceniam, że można ją kupić taniej. Osobiście cenię sobie estetykę wydania, ale nie na tyle, by płacić 50 złotych za książkę, ponieważ ta kwota zupełnie nie jest adekwatna do zarobków przeciętnego Kowalskiego. To, czy ją przeczyta, czy tylko postawi na półce- nie ważne. Naprawdę. Cieszy mnie, że ludzie, którzy ostatnio stali za mną w kolejce w Lidlu, kupili książkę za 23, 99 zł. Oprócz książki kupią przecenioną torebkę Wittchen i hiszpańskie wino po przecenie. Piszesz o świadomych wyborach? W sytuacjach, gdy takie Centrum Sztuki Współczesnej, śmie oferować pracę za 1100 zł oczekując w zamian osoby wykształconej? A w teatrze serwują spektakle na miarę Na wspólnej, by przyciągnąć ludzi? Powtórzę- jaki kraj, taka promocja kultury. Oczywiście, że Biedronka, czy Lidl wykorzystują tą sytuację. Chwała im za to. Nawet jeśli jest to jedynie sposób na to, bym kupiła dodatkowo karpia, koszulę, czy nowe oddychające spodnie za 15 złotych. W Empiku pojawi się więcej gier i komiksów? Trudno. Jako osoba, które nie ma pojęcia o tym świecie stwierdzam, że sami są sobie winni. Jako przeciętny klient nie będę zwracała na to uwagi. Kupię książkę, której nie zrozumiem. Postawię ją w widocznym miejscu. Aby się pochwalić znajomym. Nie będę myślała o tym jakie pociąga to za sobą konsekwencję. Co stanie się z marżą. Będę miała książkę. To nie jest fair. Pojawianie się produktów polskich projektantów w Biedronce za 39.99 zł, także nie jest. Jednak świat dyskontów odpowiada na potrzeby przeciętnego klienta.

-- Dodano 06 Sty 2015, 18:31: --

Nie mogę już edytować tekstu, a zapomniałam dodać istotną dla mnie kwestię w tej dyskusji. Kultura są tam, gdzie są ludzie. Książka jest kulturą masową. Wydaje się rzeczą naturalną, że w wielu krajach literatura pojawiła się w dyskontach. Przykre, ale zachęcające do głębszych refleksji.

Share this post


Link to post

Spróbuję krótko.

Nadal nie wierzę w to, że ma to na celu wyniszczenie całej branży zajmującej się tym na co dzień.

Tego nie powiedziałem; to ma na celu zarobek.

Nie wiem ile tracą na tym autorzy, co mają za to dyskonty- jako klienta zupełnie mnie to nie obchodzi.

Widzę.

Nie znam zupełnie świata wydawniczego, ale nie nazwałabym ani Empiku ani Matrasa małymi księgarniami.

Sam też ich tak nie nazwałem - potraktowałem te dwa tematy osobno.

Piszesz o świadomych wyborach? W sytuacjach, gdy takie Centrum Sztuki Współczesnej, śmie oferować pracę za 1100 zł oczekując w zamian osoby wykształconej? A w teatrze serwują spektakle na miarę Na wspólnej, by przyciągnąć ludzi?

...

Przede wszystkim - staraj się nie odbierać moich wiadomości personalnie, slow. Początkowo napisałem to, ponieważ może wejdzie do tego tematu ktoś chcący dowiedzieć się czegoś więcej, niż tylko tego, czy reszta forumowiczów kupuje w Biedronce, Rossmannie i Lidlu, czy nie. Po prostu dziwi mnie, że tego typu tematy traktuje się wyłącznie jako miejsce, w którym można się pochwalić swoim stanowiskiem i rzadko kiedy wywiązuje się faktyczna dyskusja, pokazująca więcej niż jeden punkt widzenia. Pomyślałem, że wniosę coś nowego. Nie sądziłem, że ktoś mnie zniechęci.

Share this post


Link to post

...

Przede wszystkim - staraj się nie odbierać moich wiadomości personalnie, slow. Początkowo napisałem to, ponieważ może wejdzie do tego tematu ktoś chcący dowiedzieć się czegoś więcej, niż tylko tego, czy reszta forumowiczów kupuje w Biedronce, Rossmannie i Lidlu, czy nie. Po prostu dziwi mnie, że tego typu tematy traktuje się wyłącznie jako miejsce, w którym można się pochwalić swoim stanowiskiem i rzadko kiedy wywiązuje się faktyczna dyskusja, pokazująca więcej niż jeden punkt widzenia. Pomyślałem, że wniosę coś nowego. Nie sądziłem, że ktoś mnie zniechęci.

Przepraszam jeśli mnie zrozumiałeś, ale ten problem dotyczy mnie połowicznie. Nie mieszkam w Polsce. Na przeciwko mojego mieszkania znajduje się mała księgarnia, w której można dostać książki za 10-15 euro. Ja ograniczam się do zakupów ebooków w polskich księgarniach. Mam to szczęście, że co miesiąc pojawiają się u mnie nowości nadesłane przez wydawnictwo. Nie lubię jednak uogólnień. Uproszczania zjawisk. Dyskutowania o nich jedynie w kontekście strat i zysków. Rosnącej marży, czy problemów komercyjnych księgarni. Nie dlatego, że ten temat mnie nie obchodzi. Wolę przyjąć perspektywę kilkunastolatka, które nie ma własnych dochodów i może kupić książkę taniej, lecz w dyskoncie. Także tego Kowalskiego, któremu w Biedronce spodoba się okładka. Możliwe, że sama dysponuję wieloma ograniczeniami w tym zakresie. W końcu ja nawet nie dostrzegam różnicy między empikiem, a dyskontem. W tym pierwszym także wyszłam z książką po przecenie i kompletem foremek do pieczenia. Pytając o określoną pozycję sprzedawczyni pokierowała mnie do działu bibliografii. W czym właściwie Empik jest lepszy od Biedronki?

Dlatego ciężko jest mi się doszukiwać problemów jedynie w sprzedaży książek w dyskontach. Zwłaszcza, że ceny książek w Polsce uważam za zbyt wysokie. Szczególnie ebooki, które w niezrozumiały dla mnie sposób kosztują tyle co zwykłe książki. Nie żal mi Matrasu lub Empiku, chociaż naprawdę chciałabym zrozumieć, dlaczego powinnam to zmienić. Oczywiście pamiętając, że wydatki Polaków na kulturę są mocno ograniczone (stąd mój przykład proponowanego zarobku w Centrum Sztuki Współczesnej). Zastanawia mnie także jak wobec tego możemy mówić o świadomym wyborze. Nie możemy udawać, że każdego z nas stać na książki sprzedawane przez empik.

Share this post


Link to post

W sumie chyba zdarzyło mi się parę razy. Czasem można dorwać ciekawą w książkę w naprawdę dobrej cenie, więc czemu nie ; ) Dużo razy kupowałam w Biedronce jakieś repetytoria itd.

Share this post


Link to post

Zdarzyło mi się raz nakupić w Biedronce książek, potrzebowałam akurat czegoś lekkiego, taniego i w wersji kieszonkowej na czas wyjazdu a akurat tam znalazłam to czego szukałam. Zazwyczaj jednak takie Biedronki czy Lidle są ostatnim miejscem, do którego zaglądam poszukując książek. Pomijając fakt, że ostatnio bardzo rzadko kupuję książki w polskich wersjach językowych, po prostu wolę antykwariaty, Allegro, albo dobre księgarnie.

Share this post


Link to post

Zdarzyło mi się kupić już wiele książek w biedronce, lidlu, czy auchan - niższa cena zachęca. Nie ma dla mnie za bardzo znaczenia, gdzie kupuję książki - raz jest to księgarnia, innym razem antykwariat czy allegro, jeszcze innym dyskont ; )

Share this post


Link to post

Oczywiście. Wprawdzie częściej zaglądam do Empiku czy Matrasa w tym celu. Jednak czasem zerkam na biedrowe stoisko z książkami i zdarza się, że znajduję coś ciekawego.

Share this post


Link to post

Nie kupuję, bo jeszcze nie natrafiłam na książkę, którą miałabym ochotę nabyć, ale gdyby takowa się trafiła, to nie byłby to dla mnie problem, że nie jest z księgarni :tongue:

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
    • Borowy

      Borowy

      Witajcie, mam do Was ogromną prośbę... potrzebuje wypełnionych ankiet do badań naukowych... na koniec maja mam termin oddania. Temat Tabu - SEKSUALNOŚĆ, dlatego rodzice do których kierowałem tą ankietę nie chcą mi jej wypełniać, choć uważam, że nie ingeruję w ich życie intymne. 2 miesiące temu ankieta już istniała online, a dostałem tylko 4 odpowiedzi :c Zajmie od 5 do 10 minut. Prawie wszystkie zadania zamknięte.
      Musielibyście wcielić się w rodzica, który ma dziecko z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Ankieta jest oczywiście anonimowa.

      https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc35FjqvALX9OYdkmC8p4LFMjfvp9sEyGFAuHiG6MCFurqWBQ/viewform?fbclid=IwAR0BBy3Clovc9HZH-pMkOzC8sUF6UJ-LuOPcDC2HSLdZsHL_dVYN5zb9mzE
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Czy posiadanie "judasza" w drzwiach to już antysemityzm?
      · 3 replies
  • Posts

    • Kerosine
      Książka, którą aktualnie czytasz
      Pozycja z rodzaju "fraszki-igraszki", ale skoro już zgłębiać jakąś dziedzinę to kompleksowo - nawet takie tytuły znajdują swoje miejsce na jednej z moich ulubionych [ostatnimi czasy zdecydowanie najulubieńszej] półek tematycznych.
    • Martusiaaaaaa92
      Witam
      Cześć, Sandra Oby Twoja przygoda z tym forum była długa i udana
    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Miałem ze znajomym niezły ubaw ostatnio gdy jego Hyundaiem i20 powolutku jeździliśmy około godziny 21-22 po osiedlowych dróżkach
    • obrona1
      oficjalny program UE
      Zaznaczam, tutaj jest mowa nie o jakichś tekstach, których przywoływanie stoi w sprzeczności z prawem, ale o oficjalnie zatwierdzonych i obowiązujących deklaracjach Unii Europejskiej. W marcu 2017 została opublikowana Biała księga w sprawie przyszłości Europy, która następnie została zatwierdzona przez głowy państw UE (Polskę reprezentowała Beata Szydło) w Deklaracji Rzymskiej. Jedynym wskazanym w Białej księdze dokumentem programowym jest "Manifest z Ventotene" napisany w 1941 roku przez w
    • Shady-Lane90
      za czym tęsknisz?
      za szczęściem.