sipke1

Co myslicie o markowych ciuchach?

Recommended Posts

Jak już napisałam w temacie, chciałabym się dowiedzieć, co myslicie o markowych ciuchach? Czy chętnie je kupujecie i jak często pozwalacie sobie na kupno ciuchów z tej lepszej półki?

Pozdrawiam :wink:

Share this post


Link to post

Większośc ubrań mam markowych i nie dlatego że ,,oh ah patrzcie stać mnie na nie'' tylko dlatego że jak kupuje sobie jakieś ubranie to mam zamiar w nim pochodzić dłużej niż 2 miesiące .

Share this post


Link to post

Jak jestem przy 'forsie', to bardzo chętnie witam markowe ciuszki w swojej szafie.

Ale że kieszeń mam z reguły pustą, więc są one rzadkimi goścmi;)

Share this post


Link to post

-hmm jak by to określić w procentach: ok40 procent ubrań w których jestem skłonna opuścić skromne progi mojego mieszkania jest markowa.

-Posiadam granice cenowa. Np za spodnie RACZEJ nie wydam więcej niż 150, za bluzeczkę 50 itp.

-Rzadko kupuje w nowych kolekcjach bo mi sie nie opłaca i często mi brakuje :/

-Sale sale sale

-Nie widzę większej różnicy miedzy markowymi i "zwykłymi "ciuchami. Poza znaczkiem oczywiście który dla mnie znaczy tyle co nic. 8)

Share this post


Link to post

Nie wiem troche jak rozumieć markowe ciuch w tym przypadku.

Markowe to od razu D&G czy po prostu ze znanej sieci sklepów a nie bazarku?

jesli to piersze- znam gościa który absolutnie na kazdej zcesci ubrania musi miec logo własnie D&G. Ani razu nie widziałam go bez tego niesamowitego atrybutu który najwyrazniej bardzo sobei ceni. a ja uwazam ze wygląda przekomicznie. zwłaszzca ze smiem wątpic w orginalnosc tych ciuchów. moge sie mylic. ale sposób w jaki sie "nosi" bo ma na sobie takie a nie inne okulary... wcale nie daje mu uroku.

jesli drugie-

Sama ubieram sie raczej własnie w duzych sklepach ale najczesciej cenie sobie przeceny ;) Absolutnie wymagam jakosci i wiem gdzie ją znajde. Nie eksperymentuje dlatego z zakupami na stadionie. Wole kupic jedna bluzke mniej ale byc z tego zakupu zadowolona. Zresztą czesto miejsce moich zakupów łaczy sie ze stylem ciuchów jakich poszukuje.

Znaczek nic mi nie daje

Share this post


Link to post

choruję na modę więc pratycznie 99,99% moich ubrań to markowe ciuszki pochodzące z "wyposażenia" Galerii Krakowskiej....

mam tam swoje ulubione sklepy gdzie wiem ze zawsze znajdę coś na czasie i pasującego do mojego stylu :)

Share this post


Link to post

dla mnie markowy ciuch to dobry ciuch :)

ale za dobre firmy uważam

Nike puma reebok..

a nie house cropp czy reporter..

Share this post


Link to post

Aaaa tam markowe. Ważne, by były funkcjonalne :mrgreen:

Mam w szafie zarówno te i te, jakoś nie widzę różnicy, chociaż często wolę kupić coś droższego, na dłuższy czas. Ale żeby oceniać człowieka, po marce, jak to robią niektórzy? Pffff! We łbie się nie mieści.

Głupie gusta nastawionej materialnie młodzieży. Bo jak nie kupujesz w centrach handlowych i nie masz nic markowego, to już nie jesteś czaki, nieee!? :twisted:

Share this post


Link to post

[fquote=mentira]Bo jak nie kupujesz w centrach handlowych i nie masz nic markowego, to już nie jesteś czaki, nieee!?[/fquote]

niekoniecznie-to kwestia tego jak sie czujesz w danym ubraniu i kwestia tego w co lubisz inwestować pieniadze-przynajmniej tak jest u mnie

Znam mnóstwo ludzi -nawet moich dobrych znajomych którzy ubierają się po bazarkach-i postrafią się ubrac tak że nie wyglądają ani odrobinę gorzej od "markowców"

Ale to juz kwesia gustu-a o nich sie nie dyskutuje :)

Share this post


Link to post

ja równie dobrze moge nosić bluzke za 20 zł, co za 60 zł. dla mnie najważniejsza jest nie marka tylk to, czy ciuch mi się podoba i czy pochodze w nim dłużej niż miesiąc ;) nigdy nie czułam sie lepsza od innych mając markowy ciuch, tak samo nigdy nie zwracałam uwagi czy sobie kupiłam kurtke na targu czy w markowym sklepie. jeśli mi sie podobała to było ok. :D

Share this post


Link to post

No wiem, wiem, wiem... ale jeszcze jest wiele tak "myślących" osób...

Inwestowanie w siebie to podstawa - a inwestując w ciuchy, inwestujesz również w jakiś sposób w siebie, poprawiając swoją samoocenę i postrzeganie świata, ponieważ nie raz czujesz się lepiej w ciuchach markowych, niż w niektórych ciuchach "z bazarków", ponieważ są dobrze wykrojone, mają dobry materiał, etc. 8)

Jednak czasami można dać upust wyobraźni i kreatywności osobistej i na bazarkach czy w necie zapolować na perełki, których nie ma w powszechnych, znanych wszem i wobec ubieralniach. Bo czasem dobrze jest się wyróżniać, równie dobrze można się czuć w nietypowych ubraniach z innych źródeł, o! :mrgreen:

Ja dla przykładu nienawidzę "stołować się" w tych wszystkich centrach, gdzie potem idę miastem i widzę 30 gorąąąących trzynastek w podobnych ciuchach, albo ciuchach tylko z Croppa, Reportera czy H&M. Także moja wycieczka po ściśle określonych sklepach sprowadza się do wyszukania, przymierzenia, kupna i ucieczce do domu. Żadnych czynności zbędnych. *HHeh* Co nie znaczy, że nie mam nic markowego, nie lubię dobrych ciuchów czy coś, bo często znajduję coś idealnego dla siebie, ale... szukać trzeba, szukać! Kto szuka, ten znajdzie. :mrgreen:

Właśnie - wszystko jest kwestią gustu, upodobania.

Chociaż, co do tej markowości, przypomniało mi się... miałam kiedyś sąsiadkę, która kiedyś się przyznała mojej mamie, że kupuje nawet BIELIZNĘ w tzw. "ciucholandach"... dobra, czasem coś można znaleźć, czasem coś zobaczyć nietuzinkowego... ale bielizna!? :mrgreen:

To jest już taka sytuacja ekstremalna, na pocieszenie. :P

Hm, ja najczęściej kupuję w centrach, czasem na Allegro jak coś zobaczę, jak mi się nie chce łazić po mieście, ale na Allegro to ja wszystko kupuję :lol:

No, może prawie wszystko. Nu.

Share this post


Link to post

A ja się przyznam, że nie mam ani jednego markowego ciucha :P Po pierwsze, musiałabym po nie jeździć 40 km do innego miasta, bo u nas jest tylko Reporter :P Po drugie, jakoś nie widze różnicy między ciuchami ze zwykłych sklepów, a tymi markowymi, poza jedną : cenową. Jesli zamiast jednej bluzki mogę mieć 3 to wiadomo, jaką opcję wybieram ;) Powiem więcej: większość moich ciuchów kupuje sobie na targu i jestem z nich absolutnie zadowolona. Są ładne, modne i wcale nie psuja się po 2 miesiącach. A firmowa metka nie jest mi do szczęścia potrzebna. Nie oszczędzam jedynie na butach, bo zazwyczaj te kupione za mniej niż za 5 dych po miesiącu się rozlatują.... No chyba, że dobra firma, ale sklep robi przecenę, bo im kolekcja nie zeszła ;)

Share this post


Link to post

Właśnie jak mystery zauważyła- nie do końca jasne co autorka tematu miała na myśli, czy markowe-czyli np. wpomniane D&G, czy najzwyczajniej w świecie jakiejś normalnej firmy typu H&M, Orsay..

Nie oceniam ludzi po metce, z resztą jak ktoś ma gust to i tak się w miarę ładnie ubierze, nie ważne czy za 30 czy za 480zl.

Jeżeli o mnie chodzi, to noszę ubrania markowe(jeżeli ma sie na mysli w miarę popularne sklepy w centrach). W życiu nie miałam okazji kupować niczego na jakiś tam bazarkach czy w lumpeksach, wolę coś nowego i raczej porządnie zrobionego.

Share this post


Link to post

Kupuje to co mi się podoba i nie patrze czy firmowe czy nie. Mam sporo firmowych ciuszkow, bo akurat trafily w moje gusta ale takie ze zwykłych sklepow tez mam ;)

Share this post


Link to post

Wszystkie ubrania w mojej szafie są markowe. I nie dla tego, żeby nimi szpanować czy coś, tylko dla własnego samopoczucia [ tylko mnie źle nie zrozumcie ]. Kupuje takie ubrania, w których nie ma na całą bluzke napisu typy "Reebok" bo jakoś potem dziwnie sie czuje.

I wiem, że jak kupie sobie ciuch w jakimś firmowym sklepie to w szkole nie wyskoczymi mi ze 20 dziewczyn w tym samym ubraniu co ja mam. Zresztą takie rzeczy są dużo bardziej mocniejsze, a nie np po jednym praniu coś mi sie skórczyło. :wink:

Share this post


Link to post

ja raczej markowych ciuchów nie kupuje powodem nie jest brak kasy(choc czasami sie zdarza :) )ale to ze mi bardzo szybko ciuchy sie nudza i wole kupic cos tanszego a czesciej niz drozsze a rzadziej to na tyle :wink:

Share this post


Link to post

[fquote=^Kasia^]Kupuje to co mi się podoba i nie patrze czy firmowe czy nie. Mam sporo firmowych ciuszkow, bo akurat trafily w moje gusta ale takie ze zwykłych sklepow tez mam [/fquote]Dokładnie. Modą sie nie kieruje, no chyba, że coś wybitnie m się podoba. Nie lubię wyglądać jak połowa miasta chociażby tylko pod względem kolorystycznym;) W firmowych ubraniach cenie tak jak inni pisali - trwałość. Ale mam pewne granice cenowe. Odkąd sama muszę płacić za siebie, kupowanie zmieniło trochę wymiar.

Share this post


Link to post

Jestem w tym samym klubie, co Kasia i Lena. Nie ważne, jaką metkę ma ubranie, wazne, żeby mi się podobało. To, czy się w czymś dobrze czuję wcale nie zależy od tego, w jakim sklepie było kupione.

Share this post


Link to post

Kupując ubrania nie patrze na metki. Niekiedy ma sie ograniczenia w portfelu wiec nie mozna pozwolic sobie na jakies drogie ciuchy. Firmowe ubrania niekiedy nie różnią sie od tych z dolnej półki.

Share this post


Link to post

Mi to obojętne,czy ciuch jest markowy czy nie.Ważne,by nie kosztowal kupy kasy,był wygodny,podobał mi się i był dobry gatunkowo.

Czasem bywa,ze takie ciuszki markowe są strasznie drogie,a tak naparwde to zwykly kawalek szmatki,ktora po pierwszym praniu skurczy sie...

Share this post


Link to post

markowe czy niemarkowe, dla mnie to raczej bez roznicy.. wazne zeby ciuch mi sie podobal, zebym sie w nim dobrze czula ;)

Share this post


Link to post

Jesli o mnie chodzi , nie moge sobie pozwolić na tak częste kupowanie markowych ciuchów, jakbym chciała, zresztą jak wiele osób...

Jednak kiedy mam okazję, chętnie kupuję tego typu ubrania, oczywiscie pod warunkiem że mi się spodobają. Wyznaję zasadę "mniej , ale lepszej jakości " , tzn. wolę kupić jedną droższą rzecz, która naprawde mi się spodoba, zamiast kilku za tą cenę, które szybko się zniszcza albo tak naprawde ich nigdy nie załoze....

Jednak smieszy mnie fakt, że niektóre "markowe" rzeczy wyglądaja... hmm... gorzej od tych dwa razy tańszych ;/ I jak dla mnie, to czysta głupota, kupowanie takich ciuchów. No, chyba że ktoś cierpi na nadmiar kasy...

Share this post


Link to post

Czasami kupuję markowe rzeczy, ale tylko za rozsądną cenę- od tego są wyprzedaże :jupi: Jednak w gruncie rzeczy nie zwracam uwagi na to, czy moje ciuchy są dobrej marki czy nie. Najważniejsze, żeby mi się podobały i dobrze się nosiły :D

Share this post


Link to post

markowe ciuchy z mojej szafy można policzyć na placach jednej ręki.raczej nie kupuje markowych ciuchów bo szczerze mówiąc szkoda mi kasy.jeśli np: chodzi o dżinsy które są podstawą mojego stroju to ja nie widzę różnicy pomiędzy tymi ze sklepu nie jakimiś markowymi za 70zł a takimi z targu za 40zł.Jeśli chodzi o inne części garderoby to nie wstydzę sie przyznać, że nie raz zaopatrywałam sie na miejscowym targu, ale mam tez trochę sklepowych ciuchów. dla mnie metka na ubraniu nie ma żadnego znaczenia. mam się przed wszystkim mi podobać i dobrze się w nim czuć.

Share this post


Link to post

Zalezy co kto nazwie marka. Mam sporo ubran ze sklepow typu: Orsay, Cropp czy House. Nie sa one najtansze, ale czesto mozna kupic cos fajnego z wyprzedazy :)

Nie kupuje rzeczy np Pumy czy Nike bo nie mam az tyle kasy. Nie chce placic za topik, czy koszulke na krotki rekaw 150zl.

Share this post


Link to post

Zależy, co rozumiesz przez "markowe".

95% moich rzeczy to Reserved, H&M, Cubus, Orsay, Terranova itepe. Często nie są to ciuchy wybitnie drogie - ale porządne gatunkowo, z naturalnych materiałów, ciekawe fasony, wzory.

Ubrania kupowane w tańszych sklepikach, na bazarach itepe są mniej trwałe, po kilku praniach robi się z nich szmatka więc oszczędność jest pozorna.

Ciuchy markowe-markowe czyli super-extra często nie są warte swojej wygórowanej ceny. Dopłaca się za markę, dobrą lokalizację sklepu, prestiż. Kupowanie takich rzeczy tylko po to, żeby metka była duża nie ma sensu.

Ale jeśli bardzo spodoba mi się coś z Monnari, Solara - czy innych porządniejszych sklepów - czemu nie. Wolę odmówić sobie paru drobiazgów, na które codziennie w głupi sposób wydaje się dużo pieniędzy, pooszczędzać trochę i mieć kilka naprawdę rewelacyjnych rzeczy.

Aktualnie dojrzewam do torebki za pół mojej pensji... ale chyba w końcu ją kupię bo jest przeboska ;)

Share this post


Link to post

Jesli chodzi o firmowe ciuchy w mojej szafie to hmm ... wśród setek bluzeczek z bazarków i sklepików jest jedna z Top Secret , o ile to jakas firma 0_o 2 pary skarpetek z PUMY , jedna bluzka z Adidasa (Hmm .. własciwie jeszcze nie miałam jej na sobie ! O matko :/ jaka ja dziwna jestem ! 0_o ) no i na tym lista moich markowych ciuchów się konczy . W ogole nie zwracam uwagi na firme przy kupowaniu ciuchow . Zazwyczaj kupuje w zwykłych sklepach , na bazarku , szyje u cioci lub sama przerabiam ;) I moje ciuchy z bazarku nie niszcza sie szybko - być moze dlatego , ze bardzo ( wrecz obsesyjnie ) o nie dbam ;) mam takie cos w sobie i juz ;)

Kupuje te rzeczy , które mi sie podobaja , zarówno jeśli jest to jakis firmowy ciuszek jak i bazarkowa szmatka ;)

A co do markowych rzeczy , to naprawde nie mam nic przeciwko , bo rzeczywiscie sa to mocniejsze i trwalsze niz rzeczy zwykłe , ale niestety duzo kosztuja :/ ale znowu jak widze kogos ubranego od stop do głów w Adidasa czy Reebok , z wystajacymi metkami , to az mnie mdli ... :P szkoda mi ludzi , ktorzy mysla , ze jak sa ubrani w markowe rzeczy to sa lepsi od innych :/moim zdaniem wszystko lezy w kwestii gustu i upodoban - jesli podobaja Ci sie ciuchy firmowe i Cie na nie stac - to takie nosisz , jesli lubisz bazarkowe ciuszki i lumpeksowe łaszki - to je masz ;)

Zresztą , nie szata zdobi człowieka , szkoda , że tak czesto o tym zapominamy ....

Share this post


Link to post
ale znowu jak widze kogos ubranego od stop do głów w Adidasa czy Reebok , z wystajacymi metkami , to az mnie mdli ...

a najsmieszniejsze jest to, ze te osoby zazwyczaj maja rynkowe podrobki tych firm :P

Share this post


Link to post

Kiedy idę na zakupy to nie zwracam uwagi na to czy dany ciuszek spodoba mi się w sklepie preferującym ubrania z Adidasa, czy w jakimkolwiek innym, lecz na to, czy dobrze w nim wyglądam i czy mi się podoba. Ciuchy firmowe od zwykłych ubrań różnią się jedynie metką, która nie ma dla mnie żadnego znaczenia ;)

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Hector16
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • Vertigos
      Wybory Użytkownika Miesiąca
      @mw2 aka Most Waluable 2layer 
    • Vertigos
      Co byście zmienili w Polsce?
      W Polsce nie ma to już chyba żadnego znaczenia *laugh but sad* I tak i nie do końca, bo ten bełkot wynikać może np. z tego, że jakieś określenie potocznie ma kilka znaczeń, więc trzeba dookreślić o co konkretnie chodzi, lub jakieś określenia stosowane są jako potocznie jako synonimy a w prawie mają różne znaczenie bo taka jest potrzeba. Np. albo i lub - potocznie to to samo, ale w umowie zmienić może sens zapisu.  Nie mniej zgadzam się, że tam gdzie można powinno się upraszczać przep
    • Kerosine
      Wybory Użytkownika Miesiąca
      @Sibethesto, obecnie można głosować także na osoby z rangami Znieśliśmy to ograniczenie.
    • Sibethesto
      Wybory Użytkownika Miesiąca
      O matko, nie spodziewałam się, dzięki A sama nawet nie wiem, na kogo głosować, bo osoby najbardziej rzucające się w oczy już z rangami...
    • Hector16
      Krótka znajomość, jedyne wsparcie i gigantyczny dylemat.
      Sześć miesięcy temu poznałem dziewczynę. W prawdzie znaliśmy się od ponad roku, ale tylko przez grupkę na Messengerze, na której byliśmy z kilkoma wspólnymi znajomymi. Sześć miesięcy temu w końcu poznaliśmy się osobiście. Normalna znajomość, typowe dogryzanie nic poza tym. Jakis czas później na grupie napisała, że poszłaby do klubu, ale nie ma z kim. Zaproponowałem swoje towarzystwo, zaznaczając przy okazji, jaki ze mnie marny tancerz. Bawilismy się świetnie, ale do niczego nie doszło. Wcią