martusia232

O lubieniu i nie lubieniu siebie...

Recommended Posts

Tak jak w temacie chciałam zapytać czy lubicie siebie? Czy akceptujecie się w 100%? I wogóle co rozumiecie pod słowami: "kocham siebie" czy też "lubie siebie"? Może czasem łatwiej jest polubić a nawet pokochać i zaakceptować kogoś obecego niż samego siebie?

Share this post


Link to post

ja siebie akceptuje w 100%.

Duzo ludzi mi mówi ze jestem narcyzem w sobie zapatrzonym :P [mają racje :P]

Share this post


Link to post

Podobny temat już był.

"kocham siebie" czy też "lubie siebie"

Akceptuję siebie taką jaką jestem. Jestem tylko człowiekiem, nie boginią, nie wróżką. Jestem sobą, a to jaka jestem mi pasuje. Jeśli widzę w sobie jakąś wadę zmieniam to.

chciałam zapytać czy lubicie siebie?

Lubimy siebie, chociaż ostatnio bardzo się na sobie zawiodłam. Okazało się, że potrafię być żałosna. Ale każdy popełnia błędy.

[ Dodano: Sob Kwi 21, 2007 13:50 ]

Duzo ludzi mi mówi ze jestem narcyzem w sobie zapatrzonym Razz [mają racje Razz]

mi też.

;o

Share this post


Link to post

Hmmm Bardzo często używam stwierdzenia "kocham siebie " mam go na portfelu , kiedyś na piórniku. Ale on nie ma nic wspólnego z własna akceptacja.

Nie umiem jednoznacznie stwierdzić "tak, akceptuje sie" . Pod względem wygładu , zmieniam zdanie z szybkością światła . Nie wybijam sie z pośród wielu kobiet które chciałyby zrzucić tu i tam, a gdzie indziej pozmieniać…

Co do mojej postawy wiem ze mam mnóstwo wad , jestem idealna.

Wniosek: Jestem z stanie pogodzić sie z własną osoba ale ciągłe chce ja ulepszać.

Share this post


Link to post

Luie swoje wnetrze.

Wygladu nie znosze.

Może czasem łatwiej jest polubić a nawet pokochać i zaakceptować kogoś obecego niż samego siebie?

Z pewnoscia.

Share this post


Link to post

Widzę że sporo osob lubi siebie, wiec może jakieś rady dotyczace zarówno zaakceptowania własnego charakteru jak i wyglądu?

Share this post


Link to post

nie akceptuje siebie takiego jaki jestem ;) i to sie raczej nie zmieni ;)

Share this post


Link to post

Lubię siebie.

Bo nauczyłam się akceptować swoje wady. Są rzeczy, których nie da się zmienić, lub zmienią sie same, z biegiem czasu.

Staram się i nie mam sobie nic do zarzucenia ;)

Share this post


Link to post
"Kocham siebie"

... to jakoś mi nie pasuje.

Ale

"Lubię siebie"

... jak najbardziej.

Pewne moje wady mnie wkurzają, ale staram się albo z nimi walczyć albo je zaakceptować.

Dobrze mi ze sobą. Staram sie żyć tak, żeby niczego nie żałować, nie wstydzić się czegoś, co zrobiłam. I najczęściej się udaje.

Bardzo lubię swoje ciało.

Nigdy nie dążyłam do bycia "najpopularniejszą laską turnusu" ale zawsze wszyscy mnie akceptowali, lubili, ja lubię wszystkich... Ot tak zwyczajnie ;)

Lubię siebie.

Share this post


Link to post

ja siebie też lubię, a jak mnie coś wkurza to staram sie to w miarę możliwości zmieniać ;)

Share this post


Link to post

Wszystko tak ogolnie podajecie! Może jakieś szczegóły? W jaki sposob te wady akceptujecie albo z nimi walczycie?

Share this post


Link to post

1 stopień do zmiany to uświadomienie sobie wady :P

np. miałam tendencje do czestego dołowania się i szukania dziury w całym, :P uświadomiłam sobie, że cos jest nie tak i zaczęłam z tym walczyć, np. zajmować myśli jakimiś przyjemnymi wspomnieniami, albo myślami o czymś przyjemnym co mnie czeka w najbliższym czasie. Przestałam się nad soba użalać, zajęłam się pozytywnym mysleniem i wychodzi mi to na zdrówko ;)

teraz podejmuję walkę z moją nerwowością i wszystkim co z nią w moim przypadku związane :P

Share this post


Link to post

Też się dołowałam ;)

Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że to nie ma sensu bo i tak nic tym nie zmienie. Każdego dnia szukałam jakiejś jednej myśli przewodniej- pozytywnej oczywiście ;) I przestałam, co wyszło mi na dobre :]

takie "więcej nie będe" przydaje się też w innych sytuacjach np. w walce z nawykami [obgryzanie paznokci lub coś innego] ;)

Share this post


Link to post

Ogólnie mam mały problem z samooceną. ale z roku na rok bywa lepiej.Nie powiedzialabym nigdy ze "kocham siebie". ale tak-chyba juz lubie.

Nie mam problemu ze swoim charakterem i sposobem bycia-moze czasem coś takiego wyjdzie ale wiem ze potrafie sobie poradzic i pracowan nad soba.

jeszce nie do konca lubie swój wygląd. ale akceptuje go i chyba coraz mi blizej do "zadowolenia". Biorąc rzecz na rozum- nie ma problemu. niestety czasem gdzies w srodku słysze glos- jesteś głupia, beznadziejna, brzydka, jestes nieudacznikiem. i teraz cała sztuka by nie pozwolic zeby te głosy mnie zdominowały. staram sie

Share this post


Link to post

[fquote=martusia232]Wszystko tak ogolnie podajecie! Może jakieś szczegóły? W jaki sposob te wady akceptujecie albo z nimi walczycie?[/fquote]

nie pokazujemy ich innym :roll:

ogolnie Lubie siebie bardzo, ale jak juz zadrosnikowi przystalo- mogloby byc jeszcze lepiej

Share this post


Link to post

Jeżeli ktoś powtarza, że kocha siebię, to moim zdaniem to brzmi troszkę egoistycznie :P

Ja oceniam siebię na 99,9%.. bo jest kilka rzczy, których nie znoszę u siebie :P Ale.. ogólnie, to lubie swoją osobę :)

Share this post


Link to post

ja bardzo, bardzo siebie lubie.. :) mam kilka wad- które nie przeszkadzają mi, ani mojemu towarzystku z którym przebywam na codzien- wiec z charakteru kce :) być sobą...

Share this post


Link to post

No i ja mam problem. Bo jestem dwiema osobami w jednej.

Mam wiele kompleksów, mnóstwo wręcz...

Ale z drugiej strony śmiało głoszę wszem i wobec swoje zdanie...

Ludzie twierdzą, że jestem zakochana w sobie a inni, że jestem zakompleksiona. I czasem sobie myśle "Jesteś genialna! ;O NIKT nie napisałby takiego wiersza", a raz "Jesteś nikim, siedzisz tylko przed komputerem".

To trudne ;D.

Share this post


Link to post

Chyba lubię siebie, chociaż dostrzeganie w sobie kolejnych wad czasem mnie dobija. Z drugiej strony motywuje do rozwoju.

[fquote]Może czasem łatwiej jest polubić a nawet pokochać i zaakceptować kogoś obecego niż samego siebie?

[/fquote]

Może tak, ale dopóki nie zaakceptuje się samego siebie, nie można tak naprawdę być w jakimkolwiek związku - nie ważne, czy to przyjaźń czy miłość, bo zawsze będą się pojawiać jakieś wątpliwości typu: "Nie zasługuję na niego/nią", "Jestem beznadziejna, na pewno mnie zdradza". Wszystko musi się opierać na samoakceptacji, więc od niej trzeba zacząć.

Poza tym ludziom, którzy lubią siebie, łatwiej przychodzi radzenie sobie z problemami w życiu.

Share this post


Link to post

Może tak, ale dopóki nie zaakceptuje się samego siebie, nie można tak naprawdę być w jakimkolwiek związku - nie ważne, czy to przyjaźń czy miłość, bo zawsze będą się pojawiać jakieś wątpliwości typu: "Nie zasługuję na niego/nią", "Jestem beznadziejna, na pewno mnie zdradza". Wszystko musi się opierać na samoakceptacji, więc od niej trzeba zacząć.

.

Ale ta ukochana osoba moze miec tez niesamowity wpływ na znalezienie własnej wartosci.

Share this post


Link to post

Podoba mi się mój charakter, dużo osób mnie lubi, więc pod tym względem musze być ok ;) Ale nie lubie swojego wygladu :/

Share this post


Link to post

[fquote]Ale ta ukochana osoba moze miec tez niesamowity wpływ na znalezienie własnej wartosci.[/fquote]

Nie powiedziałam, że nie. Przecież tylko zaznaczyłam, że najpierw trzeba pokochać siebie, żeby móc naprawdę i szczerze kochać innych ;).

Share this post


Link to post

Nie jestem narcyzem, ani też pogrążony w samokrytyce, akceptuje siebie w pełni. Co do stwierdzenia "kochać siebie" dla mnie to trochę przesadyzm, już lepsze jest "lubić siebie" i czasami denerwują mnie osoby samokrytyczne.

[fquote=martusia232]Może czasem łatwiej jest polubić a nawet pokochać i zaakceptować kogoś obecego niż samego siebie?[/fquote]

z pokochaniem na pewno, ale mi łatwiej zaakceptować siebie niż kogoś obcego.

Share this post


Link to post
[fquote]Ale ta ukochana osoba moze miec tez niesamowity wpływ na znalezienie własnej wartosci.[/fquote]

Nie powiedziałam, że nie. Przecież tylko zaznaczyłam, że najpierw trzeba pokochać siebie, żeby móc naprawdę i szczerze kochać innych ;).

a ja miałam na mysli ze moze dopiero pomóc zaakceptować siebie. :) osoba niepewna siebie, zakompleksiona moze wyjsc z nich przy odpowiednim wsparciu. oczywiscie zakładając ze zaufa w szczerość partnera

Share this post


Link to post

[fquote]a ja miałam na mysli ze moze dopiero pomóc zaakceptować siebie. Smile osoba niepewna siebie, zakompleksiona moze wyjsc z nich przy odpowiednim wsparciu. oczywiscie zakładając ze zaufa w szczerość partnera

[/fquote]

jestem tego samego zdania.

Różnie bywało. Były chwile kiedy się lubiłam, potem przyszły dni kiedy sięnie lubiłam i tak w kółko. Jak jest teraz? Nie jestem w stanie odpowiedzieć. Ważne, że są ludzie, którzy mnie lubią.

Na pewno jednak dążę do tego by polubić siebie bezwarunkowo. Jeszcze całe życie z tą babą przede mną :wink:

Share this post


Link to post

[fquote]a ja miałam na mysli ze moze dopiero pomóc zaakceptować siebie. [/fquote]

Tak, a ja dopisałam, że kiedy już pomoże, to wtedy można tak naprawdę ją pokochać.

Share this post


Link to post

Ja nie akceptuje siebie w 100%. Wydaje mi się, że każdy widzi u siebie cechy, ktore mu sie podobaja lub też nie. Ja lubie u siebie to, że jestem szczera i wale prawde prosto z mostu. CZasem mam przez to problemy ale jestem osoba, ktora potrafi każda sprawe zalatwic. nie lubie u siebie tego, że sie wtracam w sprawy innych.

Share this post


Link to post

ja tam akceptuje siebie w 100% ;)

jest może tylko parę rzeczy ktore denerwują mnie w moim charakterze-ale nad tym zawsze można popracować :)

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Sibethesto
      Co wam dziś zryło beret?
      Ogarnęłam co robił w życiu Kukiz przed polityką. Przez chwilę miałam przez to laga mózgu, nie powiem że nie. Całe życie tylko jakoś mętnie przewijało mi się gdzieś w tle Kukiz'15, a tu proszę...
    • Sibethesto
      Czy intuicja kiedykolwiek was zawiodła?
      Zdarza mi się jej słuchać, ale głównie w mało istotnych kwestiach. Rzadko ją, hmm, czuję, bo mam dosyć specyficzny sposób układania myśli. Sporo wewnętrznych podszeptów dosłownie przyjmuje postać uosobionych głosów. Także gdy mam ochotę na odrobinę niekonwencjonalnego przewodnictwa w życiu, to po prostu stawiam tarota.
    • Sibethesto
      Czy dziś wrażliwość się opłaca?
      Nie, wrażliwość się nie opłaca, ale tak samo nie opłaca się hodować kwiatów, podziwiać widoków lub bywać na wystawach. To zabawna cecha, niby często się jej nienawidzi, ale w gruncie rzeczy ma w sobie jakiś szlachetny, fascynujący rys. Albo po prostu tak sobie wmawiam, jako osoba całkiem wrażliwa - żeby się pocieszyć. Kto wie.
    • Kerosine
      Dania/produkty, jakich zawsze chcieliście spróbować
      Przeglądając dzisiaj najnowszą gazetkę promocyjną Lidla dostrzegłam na jednym ze zdjęć nieznany mi wcześniej rodzaj lodów, a mianowicie Magnum Ruby - i tak oto dowiedziałam się o istnieniu zupełnie nowego [obok klasycznej gorzkiej, mlecznej i białej] rodzaju czekolady o ponoć zaskakującym, delikatnym, lekko kremowym i charakteryzującym się owocowymi nutami smaku. Nie muszę chyba dodawać, że od razu wskoczyła ona [choćby pod postacią wspomnianych lodów] na moją listę must taste ^^
    • yiliyane
      Co ostatnio oglądałeś?
      Marsz pingwinów - 8/10. Obejrzałam ten film głównie dlatego, bo strasznie mi się podoba jak pingwiny "jeżdżą" na brzuchach XD Fajny, fabularyzowany film dokumentalny, współczuję tylko kamerzyście, że musiał spędzić zimę na Antarktydzie. Brr.