Jump to content

Największe porażki kina


Kicek0

Recommended Posts

Moja lista wygląda tak.

1. Vanilla Sky - jeden z najgorszych filmów jakie widziałem. Powód? Końcówka tak idiotyczna, że spartoliła mi cały film. Absurd, głupota, totalne zaprzepaszczenie genialnego motywu. Gdyby ją usunąć to 9/10 z miejsca, ale... film poznaje się (i ocenia) nie po tym jak zaczyna (panie Hitchcock) ale jak kończy.

2. Infiltracja - działa lepiej niż niejeden środek nasenny. Nudny, przewidywalny, bez akcji. Fabułę doskonale znałem z oryginału (który jest jednym z najlepszych dzieł kina wschodniego i kina sensacyjnego w ogóle), więc tylko zaśmiewałem się z tego, jak nieudolnie prowadzą ją amerykanie w tym remake'u. Matt Damon był niezły, ale nie umywa się do Andy Lau'a.

3. Mgła - o tym filmie nawet mi się nie chce pisać. Zero strachu, zero klimatu, zero dobrego kina. Gdyby King nie żył przewracałby się w grobie.

4. Prestiż - nie zrozumcie mnie źle, film jest bardzo dobry. Ale po prostu, książka jest lepsza a Nolan nic nie wie o zabawie z wyobraźnią widza. Nie tą płytką wyobraźnią, ale tą dziecięcą, nieskończoną. Szkoda.

Link to comment

Catwoman- nieudolnie zrobiony, z denną fabułą i kiepskim aktorstwem, z wciśniętym na siłę wątkiem miłosnym. Porażką jest tym bardziej, ze reżyser miał do dyspozycji dwie dobre aktorki (Berry i Stone) i że film o superbohaterach wcale nie musi być gniotem (Pierwsza część Spidermana mi się naprawdę podobała) więc nie można zwalić na gatunek.

Link to comment

Memento - wooooooow....jakie to fajne, odkrywcze i zajebiaszcze! Film od tylu! Jaka swietna zabawa fabula, czasem i montazem! Jaka fantastyczna odmiana, jaki swietny rywal dla wszystkich odmozdzaczy z Krainy Snow, film dla inteligentnych! A jaki Nolan jest fantastyczny, jak on to zgrabnie poskladal!

yyyyyy....nie.

Jakos mnie nie rajcuje taka forma przekazania fabuly, to taka bardziej "sztuka dla sztuki".

Fakt mozna zrobic taki film, mozna go tak poskladac. Ale po co?

film o superbohaterach wcale nie musi być gniotem

I wg. mnie, ten sam czlowiek co spartolil "Memento", zrobił mega dobrego "Mrocznego Rycerza".

Link to comment
I wg. mnie, ten sam czlowiek co spartolil "Memento", zrobił mega dobrego "Mrocznego Rycerza".

Ja mam na odwrót. Memento to dla mnie świetny film, Mroczny Rycerz to opowieść o jakimś ninja a nie o Batmanie.

Link to comment

odyseja kosmiczna: 2001 - witamy w 3godzinnym "arcydziele", gdzie pojawia sie 6 dialogow (jesli jakis pominelam, to chyba tylko dlatego, ze przysnelam w oczekiwaniu na nastepny). a moja ulubiona scena to wtedy jak pokazuja glowe/oczy hipka, milion kolorow + muzyka klasyczna i tylko to przez 30min. genialne, hipnotyzujace, prawdziwy odlot!

slon - fascynujace niczym ogladanie jak twoj kumpel gra w tomb raidera (a konkretniej w czesc treningowa, kiedy lazi sie bez wiekszego celu po chalupie. i tez mozna szczelac!).

ai: sztuczna inteligencja - nie doogladalam do konca, nie dalam rady, nudne i durne i dluuugie. wiem, wiem, wartosciowa wypowiedz, ale ja nawet nie bede sie podejmowala proby streszczenia tego kawalka ktory obejrzalam(2h) i tego, co mna targalo i w koncu zmusilo do wylaczenia - nie chce przezywac tego po raz kolejny ;)

apollo 13 - tak pasjonujaca wyprawa w kosmos, ze nigdy nie czulam, ze z fotelem mozna byc tak blisko i niewygodnie. chociaz ja to jakos dalam rade, bo przezylam caly seans bez zmruzenia oka, a moja matka usnela 3 razy na 3 podejscia ;)

tanczacy z wilkami - wielki hicior ktory zgarnal wszystkie najwazniejsze oscary i co? odkad pierwszy raz zobaczylam go w tv do dzisiaj nie udalo mi sie go obejrzec w calosci, no nie da sie i juz!

w sumie to wymienilam najwieksze usypiacze z jakimi przyszlo mi sie zmierzyc (chyba dlatego, ze dzisiaj funkcjonuje ospale niczym swiezo wybudzone zombie). w kolejnym odcinku moze pokusze sie o "najdurniejsze filmy akcji" lub "fabula tak prawdziwa, ze rwalam wlosy z glowy" ;)

Link to comment
Bruno. To była porażka. No i Przeklęta Wesa Cravena tez była żałosna.

Świetnie, naprawdę mnie to cieszy, ale może jakieś wyjaśnienie, komentarz?

A po co Ci? żebyśmy się pokłócili? Pewnie fan Bruno... uderz w stół... :lol:

Link to comment

Zapewne takich filmów można wymieniać i wymieniać, jednak pozostałe zostawię sobie w miarę rozwijania się tematu.

W ostatnim czasie- przekrój dwu-trzy letni, największym kanałem, dnem i zapaścią współczesnej kinematografii dla mnie okazał się:

'' Frontier(s)''- francuski horror o... no właśnie- nadmiar przemocy,

durna i naiwna fabuła, kto głośniej umrze.

rezygnacja, zniesmaczenie i nie wysiedzenie do końca.

Cykl High school musical, saga zmierzchująca, Prince of Persia- tytuły który przyprawiły mnie o znużenie i mdłości.

Link to comment
Bruno. To była porażka. No i Przeklęta Wesa Cravena tez była żałosna.

Świetnie, naprawdę mnie to cieszy, ale może jakieś wyjaśnienie, komentarz?

A po co Ci? żebyśmy się pokłócili? Pewnie fan Bruno... uderz w stół... :lol:

Taa...juz od razu, na bank sie o Bruna bedziemy klocic...

Nie zauwazyles ze kazdy umieszcza chociaz maly opis? Ze to lezy w dobrym tonie uzasadnic swoja wypowiedz? Co za problem dla mnie wywolac wojne z Kickiem bo kocha "Memento", czego ja kompletnie nie pojmuje, ale nie widze sensu wszczynania burd o gusta. A Tobie tylko klotnie w glowie...

To ja dorzuce jeszcze "Źródło" choc to taka do konca porazka nie jest. Szanuje sposob w jaki Aronofsky podszedl do tematu i realizacji, ale dla mnie wyszla troche taka kolorowa kupa. Tresc jak najbardziej na plus, ale strona wizualna jak dla mnie (podkreslam ze dla mnie, bo wiem ze kogos akurat ten aspekt filmu moze zachwycic) przedobrzona, a wrecz tragiczna.

Moze nie najwieksza porazka kina, ale najwieksza porazka Aronofskyego.

Link to comment

Piraci z Karaibów a szczególnie druga część-był okropnie nudny przewidujący kiepska akcja zero humoru. Całe szczęście że go oglądałam w domu mogłam przynajmniej wyjść. Trójka i jedynka były mniej nudne ale też niezbyt wciągające.

Link to comment
A po co Ci? żebyśmy się pokłócili? Pewnie fan Bruno... uderz w stół... :lol:

Bo to forum dyskusyjne, ale zapomniałem, że twój poziom nawet nie ociera się o najniższe poziomy dyskusji. Zero argumentów itd. Mierność.

To ja dorzuce jeszcze "Źródło"
Moze nie najwieksza porazka kina, ale najwieksza porazka Aronofskyego.

Niestety się zgadzam. Kompletnie nie zrozumiałem tego filmu na świeżo. A jak zacząłem go kontemplować wszyło mi, że to film o niczym, nie tak konkretnie.

Link to comment

Według mnie będzie to nie nakręcony jeszcze film : Smoleńsk, o zeszłorocznej katastrofie . Kto będzie chciał to oglądać ? Martę Kaczyńską ma zagrać jakaś polska aktorka, na prawdę nie dadzą jej spokoju tylko robią show ze śmierci jej rodziców ..

Link to comment

Aleksander - chciało mi się płakać, bo jak można schrzanić tak fajną historię? Aleksander nie jest tam Wielki, tylko maminsynkowaty. I te podniosłe teksty, które brzmiały co najmniej śmiesznie.

Catwoman

Ooo, tak. Też wspaniały materiał ale zupełnie niedoceniony. Lepszy był wątek Kobiety-Kot w jednej z części Batmana niż sam film.

Batman i Robin - dziadowsko-kiczowaty pod względem dialogów, jak i samej fabuły. Nie wiem, po co wprowadzono postać Batgirl - żeby kobiety były usatysfakcjonowane? To może jeszcze Bat-Afro, żeby Afroamerykanie się nie obrazili. Tandeta.

Gulczas, a jak myślisz? i Yyyrek! Kosmiczna nominacja - ten, kto oglądał, wie. Straszne, aż kuło w oczy, w serce, w duszę.

Link to comment

,księżyc w nowiu' ,zaćmienie' - jak pierwsza część była w miarę znośna to tych nie mogłam oglądać. Zrobione na odpieprz.

,remember me' ,książę persji,piaski czasu' czekałam aż się te gnioty się skończą,zasypiałam ...

Więcej grzechów nie pamiętam na razie.

Link to comment

Zmierzch - obejrzałam tą pierwszą część, żeby się przekonać co dziewczyny widzą w "zabójczo przystojnym Edwardzie". Przez cały film siedziałam ze wzrokiem w stylu o_O. Czytałam Anne Rice i inne klasyki tego typu, więc obsadzenie wampirów w roli romantycznych ciot, które nie potrafią zabić człowieka i chodzą w dzień po dworze, a do tego skóra błyszcząca jak diamenciki, mi nie leży. Do tego "wilki" - jeden skrót "WTF?".

Piraci z Karaibów - o tym krótko. Nie oglądałam do końca, bo mnie zmuliło i zasnęłam, kiedy wszyscy zachwycali się ciekawą przygodą.

Polskich komedii romantycznych niestety nie oglądam a należałoby wrzucić tutaj większość.

Link to comment

szkoła uczuć - wynudziłam się strasznie, nawet nie pamiętam czy obejrzałam do końca czy zasnęłam w trakcie.

zatrzymani w czasie - jakieś dzieciaki znalazły zegarek [?], który zatrzymywał czas i się jarały. nuuuda.

polskie komedie romantyczne w stylu `nigdy w życiu` - nuda poganiana kiczem.

słodki listopad - nuda z głupim zakończeniem.

terminator 3 - beznadziejne popsucie klasyki.

nie mów mamie, że niania nie żyje - komedia, z całego filmu najśmieszniejszy był tytuł.

Link to comment

'Ty, ja i wszyscy których znamy' - pseudoambitny, kiczowaty i banalny film. Miała być śmietanka, a były flaki z olejem. Nic mnie w tym filmie nie powaliło, nie chwyciło za serce, nie zainteresowało. Bardziej znudziło i zdezorientowało. Film nie ukazał nic konkretnego. Syf na kółkach i zmarnowane półtorej godziny mojego życia.

'Komedia romantyczna' - dno dna wszelkiego. Miało być śmiesznie, bylo tragicznie. Koszmarnie płytkie nieporozumienie. Ani to komedia, ani tym bardziej romantyczna. Gniot nad gniotami, osiemdziesiąt trzy minuty mułu.

'Patologia' - to nawet nie było kontrowersyjne, tylko obrzydliwe. W ogóle nie trzymał mnie w napięciu, przez połowę filmu było mi niedobrze. Film dla kompletnych popaprańców. Niesmaczny, okropny wręcz, nie polecam, chyba, że podnieca Cię nekrofilia i wszystko co chore, nienormalne i nieetyczne. Patologia w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Link to comment

Potwierdzam - Zmierzch był strasznie cienki;] Kicek0 i NoNameUser - skąd u was ta gorycz? Jestem w szoku.. A tak przy okazji - kiepsko to wygląda wypominać komuś że jest to forum dyskusyjne akurat w temacie, w którym mało kto w ogóle dyskutuje. I nigdzie nie jest napisane, że muszę uzasadniać moją wypowiedź - nie widzę powodu, dla którego miałbym każdemu tłumaczyć dlaczego akurat Bruno to dla mnie gniot. Sami zobaczą i sami ocenią. Co kto lubi. Co do waszych wypowiedzi w stosunku do mnie - jeszcze NoNameUser to mi odpowiadał, choć nie zrozumiał ironii, ale ty, Kicek0 atakujesz mnie bez powodu. Czyżby jakieś negatywne emocje jeszcze ze wcześniejszych rozmów? Masz coś do mnie, to napisz na priv. Nie pojmuję takiej dennej taktyki. Bardzo irytujące. Poważnie. :roll:

masz coś do kogoś, pisz na PW

ost za off, Lisz

Link to comment
`nigdy w życiu`

Akurat ten film uznaję za dobry - nie wybitny, ale dobry :) Bardzo podnosi na duchu.

Ale fakt, komedie romantyczne polskiej produkcji, jak choćby "Dlaczego nie?" to koszmar.

Link to comment

Ostatnio oglądałam horror Martyrs. Niesamowicie durny film, obdzierają kobietę ze skóry, trupy wstają, jedna podcina sobie gardło żyletką, druga " widzi " co jest po drugiej stronie.. Bez sensu ..

Krew leje się strumieniami, krzyki nie z tej ziemi, a całość jest do niczego. Nie polecam !

Link to comment

Do dziś mnie wykrzywia jak przypomnę sobie Job - czyli ostatnia szara komórka. . Film absolutnie z dupy i kompletnie nie wiem o co w nim chodziło. Dialogów tyle co kto napłakał. Ewidentnie zabrakło reżyserowi szarej komórki przy pisaniu scenariusza. W tym filmie po prostu nic się nie działo. W efekcie nie dotrwałam do końca.

Link to comment

Ja wam pokażę! -> po pierwszej części tego filmu, jaką była jedna z lepszych komedii romantycznych, jaką oglądałam - Nigdy w życiu!, tą akurat strasznie się rozczarowałam. Wina głównie tego, że pozmieniali aktorów.

Śluby panieńskie -> denne połączenie starych czasów ze współczesnością, do tego, jak określiła moja polonistka: 'reżyser chyba myślał, że do dzisiejszych nastolatków nie dojdzie się inaczej niż przez pokazanie w filmie uprawiających dziki seks ludzi'.

Link to comment
Komedia romantyczna' - dno dna wszelkiego. Miało być śmiesznie, bylo tragicznie. Koszmarnie płytkie nieporozumienie. Ani to komedia, ani tym bardziej romantyczna. Gniot nad gniotami, osiemdziesiąt trzy minuty mułu.

O tak! Nie wiem jak w ogóle można wymyślić coś takiego. Od początku do końca trwania filmu nie mogła mi zejść z twarzy mina "wtf?!". Humor tej komedii był poniżej krytyki.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Zielona.
  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Odpowiedziałam w pierwszym   Wyznaczam teraz @Vertigos i @Anarchist, a tematy to:  
    • yiliyane
      Już dawno nie byłam u lekarza państwowego. Nie chodzę za często do lekarzy, ale jak już idę, to raczej prywatnie. Prędzej człowiek umrze niż doczeka się wizyty na NFZ. Pół roku czekania na wizytę u lekarza rodzinnego, potem co najmniej półtora roku na wizytę u specjalisty. NFZ "opłaca się" tylko przy bardzo drogim leczeniu i takim, które może być odwleczone w czasie. Jeżeli jest pilna potrzeba wizyty u lekarza, zrobienia badań i postawienia diagnozy, to w naszym pięknym kraju takie są realia, że się człowiek tej wizyty państwowo nie doczeka. Powinien być państwowy, plus oczywiście możliwość otwarcia i prowadzenia prywatnych klinik i gabinetów. Całkowicie płatna służba zdrowia prowadziłaby do tego co jest w Stanach - że za byle wizytę z katarem dostajesz rachunek na tysiąc dolarów, w efekcie czego na leczenie stać tylko najbogatszych. Nie. Jak już wspomniałam, całkowicie wolny rynek w przypadku służby zdrowia spowodowałby, że większość ludzi de facto straciłaby możliwość leczenia się, bo nie byłoby ich na to stać. Teraz za wizytę u specjalisty płacisz, powiedzmy, 200 zł. To i tak dużo i wiele osób na to nie stać. Ale wyobraźmy sobie byle wizytę za 2 tysiące. Nie chcielibyśmy takiej sytuacji.
    • Kerosine
      @Gloria i @yiliyane, zapraszam  
    • yiliyane
      Nie. Nie mam takiej potrzeby. Stosuję filtry tylko na intensywne letnie słońce, a i też nie zawsze. Słońce rzadko mnie parzy. Ratują mnie włoskie geny Nie. Właściwie tylko na początku lata, kiedy skóra jest jeszcze zupełnie nieopalona po zimie, muszę uważać. W ten sposób trochę mnie przypiekło w czerwcu, kiedy byłam w termach (w Polsce) na świeżym powietrzu. Z kolei jak byłam teraz we wrześniu na Teneryfie, to w ogóle się nie smarowałam i nic mi nie było - bo skóra już się przyzwyczaiła do słońca. Opalanie się nie jest niczym złym, o ile robi się to z umiarem. Spiekanie się na raka, leżąc od rana do wieczora plackiem na plaży to zdecydowanie zły pomysł. Podobnie jak chodzenie na solarium. Ale lekka, naturalna opalenizna, która tworzy się latem, nie jest niezdrowa. Zupełnie nie wystawiając skóry na światło słoneczne blokuje się dopływ witamy D3. Kiedyś więcej się smarowałam kremami z filtrem i unikałam słońca i efektem było stężenie witaminy D3 na poziomie 7 ng/ml (gdzie norma to 31-50 ng/ml, a mój wynik uznawany jest za ciężki niedobór). Więc, jak we wszystkim, trzeba umieć znaleźć złoty środek. Może nie nazwałabym tego obawą, ale nie przepadam za efektami długiego siedzenia przed urządzeniami elektronicznymi. Najczęściej skutkuje to u mnie bólem głowy, silniejszym niż zazwyczaj.
    • yiliyane
      Nie mogłabym oddawać krwi, nawet gdybym bardzo chciała. Ze względu na problemy zdrowotne moja krew nie zostałaby przyjęta. Poza tym nie sądzę, żeby mój organizm zniósłby taki ubytek krwi. Przy krwiodawstwie pobiera się aż 450 ml krwi, co trwa 5-8 minut. Do morfologii pobiera się podobno do 5 ml krwi, a mnie już zdarzyło się raz zemdleć (spadek cukru najprawdopodobniej, spowodowany utratą krwi i byciem wiele godzin na czczo), wielokrotnie też robiło mi się słabo lub też mdliło mnie, ale poza tym obyło się bez większych konsekwencji. Tak więc w moim przypadku bycie dawcą krwi odpada.
  • Recent Status Updates

    • Anarchist

      Anarchist

      Och, te remonty w mieście, nie widać końca :C 
      · 2 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      2
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      1
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    9 posts
    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Anarchist
    Anarchist
    2 posts
    Gloria
    Gloria
    1 post
    trombalski300
    trombalski300
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    40 posts
    Anarchist
    Anarchist
    38 posts
    yiliyane
    yiliyane
    19 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    816 posts
    yiliyane
    yiliyane
    705 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    637 posts
×
×
  • Create New...