• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

martuśka.

Koneksje, znajomości, "plecy"...

Recommended Posts

Naszło mnie na takie przemyślenia na temat wykorzystywania znajomości by osiągnąć jakiś cel.

Zdarza Wam się uruchamiać znajomości by coś dostać, zdobyć, osiągnąć? Czy może liczycie tylko na siebie i jesteście uczciwi w swoich poczynaniach? No właśnie, w ogóle uważacie to za nieczyste zagranie w stosunku do rywali?

Czy najpierw próbujecie własnych sił a znajomości traktujecie jako ostateczność czy też zawsze pierwsze co robicie to myślicie kto mógłby Wam pomóc? Dlaczego korzystacie z takich środków? W jakich sytuacjach?

A jak jest z drugiej strony? Jeśli macie możliwość to pomagacie w załatwieniu czegoś komuś?

I jeszcze trzecia strona - jak czujecie się kiedy okazuje się, że ktoś dzięki znajomościom pozbawił Was Waszej szansy na coś?

Wasze przemyślenia, historie - opowiadajcie, piszcie co chcecie byle na ten temat:)

Nie znalazłam takiego tematu, no chyba, że ma jakąś nietypową nazwę to mogłam nie wyszukać.

Share this post


Link to post

Choćby praca i jej dostanie - to chyba jedna z najpopularniejszych, moim zdaniem, sytuacji kiedy znajomości się mogą przydać i jest to na pewno wykorzystywane.

Share this post


Link to post
Choćby praca i jej dostanie - to chyba jedna z najpopularniejszych, moim zdaniem, sytuacji kiedy znajomości się mogą przydać i jest to na pewno wykorzystywane.

W prywatnych firmach takie coś nie ma miejsca, no chyba, że w dużych korporacjach, ale wtedy i tak nikt od razu kierowniczego stanowiska niekompetentnej osobie nie zaoferuje.

W państwowych jak to w państwowych, smród i brud generalnie, unikam takowych, bo tam, czy ktoś ze znajomościami, czy bez - marny jest.

Share this post


Link to post

Nie widzę w tym nic złego,jak masz "plecy" to trzeba z nich korzystać,szczególnie wtedy kiedy dane stanowisko jest oblegane i dobrze płatne (Jeżeli chodzi o pracę).

Natomiast w innych życiowych sytuacjach raczej wolę radzić sobie sam i liczyć na siebie,a wsparcie ze strony innych tylko w ostateczności,nie lubię nikogo prosić o pomoc.

Share this post


Link to post

Staram sobie radzić sama. Uważam, że wykorzystywanie znajomości do zdobycia jakiegoś ważnego celu jest bez sensu. Bo w końcu wyjdzie na jaw to, że, na przykład, pracownik, który został zatrudniony poprzez znajomości nie pracuje dość wydajnie i czegoś ciągle brakuje.

Mam przykład, ale niezwiązany z pracą, lecz ze szkołą.

Moja koleżanka chciała dostać się do dobrego liceum, nie najlepszego. Nie dostała się. Za to przyjęli ją po znajomości do najlepszego liceum w mieście. Co się okazuje? Że kompletnie nie daje sobie rady. Możliwe, że nie zda, ale jak na razie nie chce się wypisać.

Jeżeli chodzi o mnie, staram się pomagać innym, jeżeli jest to możliwe. Oraz, tak, jak napisał Szoku, wolę radzić sobie sama, w ostateczności proszę kogoś o pomoc. Oczywiście, jeżeli będzie to fair wobec innych.

Share this post


Link to post

Mam wiele znajomych, ale raczej nie wykorzystuje tego jakoś w praktyce. Wiem za to, że oczywistym jest, że lepiej mieć przyjaciół i wrogów i póki wykorzystywanie tych "znajomości" nie jest łamaniem prawa - nie uważam, żeby to było coś złego, chociaż wiadomo, że samodzielne osiągnięcie celu jest największym sukcesem : )

Share this post


Link to post

Nie korzystam z pomocy innych. Może dlatego, że nie mam do kogo się zwrócić z jakimś problemem, a może nie wiem, że ktoś może to załatwić. Może gdybym mógł i wiedział to bym skorzystał. Nie wiem szczerze. Mimo wszytko ufam głównie samemu sobie, staram się pracować sam. A czy to jest nie fair, że ktoś korzysta z znajomości? Ja się tam na nikogo nie obrażam o to.

Share this post


Link to post
A czy to jest nie fair, że ktoś korzysta z znajomości?

Jest nie fair. Jeżeli ktoś dość słaby korzysta z znajomości i dostaje pracę, to jest to niesprawiedliwe wobec tej osoby z dobrymi kwalifikacjami, która ubiegała o stanowisko, a zostało jej odebrane.

Share this post


Link to post

Za przeproszeniem świętojebliwość. Wszyscy kryształowi i przejrzyści, obrzydzenie koneksjami, krytyczni do tego.

Ale jak co do czego to... Polecicie do znajomych, wujków i ciotek. Bo tak się robi od lat i tak ten świat, nie tylko w Polsce działa, że robimy sami co się da, ale jeszcze na wszelki wypadek pójdziemy do "Wujaszka" - bo strzeżonego pan Bóg strzeże.

Jest nie fair. Jeżeli ktoś dość słaby korzysta z znajomości i dostaje pracę, to jest to niesprawiedliwe wobec tej osoby z dobrymi kwalifikacjami, która ubiegała o stanowisko, a zostało jej odebrane.

Czasami kwalifikacją jest nie to co umiesz. A kogo znasz i co potrafisz załatwić!

Ludzie, wiecie o tym że to jest życie? To nie serial Disneya z Hanną Montaną... Tutaj zwycięży silniejszy - silniejsza psychika, mocniejsze łokcie, większe plecy.

Idealizm jest fajny, ale albo tkwicie w zakłamaniu, albo jesteście skazani na porażkę.

MissTake, Szoku, jako jedyni wypowiedzieli się szczerze i z realizmem. Reszta to stek bzdur oderwanych od rzeczywistości...

Oczywiście, że korzystam z koneksji, oczywiście że pomagam jak mogę tym, którzy się do mnie z prośbą o pomoc zwrócą - tak już jest... Ręka rękę myje - dopóki jest to zgodne z literą prawa, dopóty jestem w tym.

Share this post


Link to post
Jest nie fair. Jeżeli ktoś dość słaby korzysta z znajomości i dostaje pracę, to jest to niesprawiedliwe wobec tej osoby z dobrymi kwalifikacjami, która ubiegała o stanowisko, a zostało jej odebrane.

Zależy jak na to spojrzeć, można tak jak i ty a można spojrzeć na to z innej strony. Przecież nie tylko osoba z dobrymi kfalifikacjami szuka pracy, a skoro ma takie kfalifikacje to zawsze może znaleźć pracę gdzieś indziej.

; )

Ja osobiście nie widzę nic złego w tym, żeby ''skorzystać'' z takich kontaktów, wtedy kiedy potrzbuję. Jednak nie używam tego do ''uzyskania'' pracy czy coś.

Sama też pomagam tym, którzy mnie o to poproszą.

Ręka rękę myje - dopóki jest to zgodne z literą prawa, dopóty jestem w tym.

Dokładnie.

Share this post


Link to post
Zdarza Wam się uruchamiać znajomości by coś dostać, zdobyć, osiągnąć? Czy może liczycie tylko na siebie i jesteście uczciwi w swoich poczynaniach? No właśnie, w ogóle uważacie to za nieczyste zagranie w stosunku do rywali?
Tak, wykorzystuje swoje znajomości do tego, by załatwić coś, czym dana osoba się trudni, bądź jest w stanie mi coś przyspieszyć. Mój kolega i Jego dziewczyna [mieszkający razem] raczej niesłusznie w tym samym czasie wylecieli z pracy. Zostali na lodzie, z ostatnią skromną wypłatą, rachunkami i co prawda skromnym, ale z kredytem. Gdyby nie znajomości jakie mamy w branży gastronomicznej nie wiadomo ile szukaliby pracy, a tak jedno z nich skorzystało i dzięki temu mieli co do garnka włożyć. Nie uważam, żeby wykorzystywanie znajomości było szczególnie nie fair w stosunku do tych, którzy tych znajomości nie mają. W życiu trzeba umieć się ustawić. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

I nie jest to tylko kwestia załatwienia pracy, ale w moim przypadku był to też przyspieszony zabieg [z dnia na dzień na który czeka się co najmniej pół roku], pomoc prawna od znajomych prawników, adwokatów, sędziów. Znajomości się przydają, wszędzie.

A jak jest z drugiej strony? Jeśli macie możliwość to pomagacie w załatwieniu czegoś komuś?
Jeśli mam taką możliwość to oczywiście. Nie raz załatwiłam komuś pracę.
I jeszcze trzecia strona - jak czujecie się kiedy okazuje się, że ktoś dzięki znajomościom pozbawił Was Waszej szansy na coś?
Stwierdzam, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy, ale ktoś okazał się ode mnie lepszy [bez względu na to z jakiego powodu] i idę dalej. Nie rozumiem do kogo i z jakiego powodu miałabym mieć pretensje. Chyba do garbatego, że ma dzieci proste...

Oczywiście nie popieram łagodzenia wyroków, czy całkowite uniewinnianie kogoś w sądzie z powodu znajomości - to tyle co mam do dodania w podsumowaniu.

Share this post


Link to post
Zdarza Wam się uruchamiać znajomości by coś dostać, zdobyć, osiągnąć? Czy może liczycie tylko na siebie i jesteście uczciwi w swoich poczynaniach? No właśnie, w ogóle uważacie to za nieczyste zagranie w stosunku do rywali?

Czy najpierw próbujecie własnych sił a znajomości traktujecie jako ostateczność czy też zawsze pierwsze co robicie to myślicie kto mógłby Wam pomóc? Dlaczego korzystacie z takich środków? W jakich sytuacjach?

aj. nie lubię załatwiania wszystkich spraw przez znajomości. Sama co prawda mam pracę "po znajomości", ale nie stworzyłam jej z myślą o pracy, ale praca została mi zaproponowana po wieloletniej znajomości. Mam świadomość tego, że zablokowałam komuś stanowisko, na poczatku strasznie źle się z tym czułam, ale teraz wiem, że bez takiej szansy nigdy nie zaczęłabym uczyć angielskiego.

gdybym miała nawiązać znajomość dla korzyści- podziękowałabym za korzyść.

Przyznam, że czasem znajomości ułatwiają innym zycie. Pomoc w znalezieniu pracy, w załatwieniu formalności, porada prawna (sama korzystałam z porad prawnych u faceta jednej z osob w rodzinie, oszczędziłam sobie kosztów wizyty w kancelarii).

A jak jest z drugiej strony? Jeśli macie możliwość to pomagacie w załatwieniu czegoś komuś?
Zawsze. Po to ma się rodzinę, znajomych, by pomóc komuś w trudnej sytuacji.
I jeszcze trzecia strona - jak czujecie się kiedy okazuje się, że ktoś dzięki znajomościom pozbawił Was Waszej szansy na coś?
okropnie, bo najcześciej moje doświadczenie czy kwalifikacje były dużo wyższe niż tamtej osoby. sama zresztą podobnie zostałam przyjęta do pracy...

Share this post


Link to post

Zdarza Wam się uruchamiać znajomości by coś dostać, zdobyć, osiągnąć? Czy może liczycie tylko na siebie i jesteście uczciwi w swoich poczynaniach? No właśnie, w ogóle uważacie to za nieczyste zagranie w stosunku do rywali?

Czy najpierw próbujecie własnych sił a znajomości traktujecie jako ostateczność czy też zawsze pierwsze co robicie to myślicie kto mógłby Wam pomóc? Dlaczego korzystacie z takich środków? W jakich sytuacjach?

Tak, to oczywiste.

Ostatnio dzięki znajomościom weszłam na koncert znanego polskiego artysty a inni musieli płacić za bilet 50 zł. Miałam możliwość - wykorzystałam ją.

Na temat pracy póki co się nie wypowiadam, nie pracowałam, więc nie było nawet okazji skorzystać z jakiś znajomości (o ile takie posiadam).

Znajomości wykorzystywałam do załatwienia różnych spraw w urzędach. Książeczkę sanepidowską dostałam od ręki, bez żadnych badań, poszłam do sąsiadki i powiedziałam, że mi potrzebna, tyle.

Posiadanie znajomości jest ważne, np. jakiś zaprzyjaźniony lekarz, który wypisze lewe zwolnienie lekarskie.

Mam znajomości i mam zamiar z nich korzystać.

A jak jest z drugiej strony? Jeśli macie możliwość to pomagacie w załatwieniu czegoś komuś?

Jak tylko mam taką możliwość.

Gdy ktoś szuka pracy wypytam wśród innych znajomych, czy o czymś nie wiedzą, czy ktoś z ich rodziny/znajomych nie chce teraz kogoś zatrudnić.

I jeszcze trzecia strona - jak czujecie się kiedy okazuje się, że ktoś dzięki znajomościom pozbawił Was Waszej szansy na coś?

Nie miałam takiej sytuacji. Jak mówiłam wcześniej - nie pracuję. Wydaje mi się, że w przypadku starania się o pracę załatwianie czegoś przez znajomości jest najbardziej krzywdzące. Bo zawsze jest ktoś, kto ma wyższe kwalifikację, a nie dostał pracy, bo zatrudnili koleżankę, koleżanki.

Nie wszędzie to ma miejsce i bardzo się z tego cieszę.

Z wykorzystywaniem znajomości na studiach też się nie spotkałam, ale słyszałam, że na ASP często łatwiej dostać się gdy ma się 'plecy'. Smutne to, marnują w ten sposób inne talenty.

Share this post


Link to post

Zacznijmy od tego, że operujesz słowami "uczciwy"; "nieczysty" etc. Ja swoich doświadczeń w ogóle nie rozpatruje w tych kategoriach. Gdybym komuś podłożyła świnię,zepsuła reputację a sobie dodała zasługi czy kwalifikacje, których nie mam- i poparła to wszystko znajomościami -zasługiwałoby to na miano nieuczciwego.

Wychodzę z założenia, że każdy z nas ma JAKIEŚ znajomości, czy koneksje, dzięki którym jest w stanie zdobyć coś czego inni mogą pragnąć. Miałam w podstawówce dziewczynkę, która miała najpiękniejsze ciuchy bo jej mama była sklepową i sprowadzała amerykańskie dżinsy. Zazdrościłam jej, ale prawda była taka, że ona je po prostu miała. Ja za to miałam dzięki mojej mamie darmowe wejścia do teatru.

Teraz gdy trochę podrosłam sytuacja naturalnie się zmieniła ale w wielu sytuacjach schemat jest ten sam. Nie jest moją winą, że jestem córką swojej matki, siostrzenicą, przyjaciółką kogoś tam.

Kiedyś przechodziłam przez fazę gdy koniecznie chciałam być niezależna, wręcz nie przyznawałam się do znajomości które miałam. Twierdziłam wręcz, że będę miała z ich powodu więcej kłopotów niż pożytku.

Przykład? Moja ciocia jest wykładowcą w moim instytucie. Co więcej od dwóch lat jest dyrektorem finansowym. Na pierwszym roku bardzo bałam się, że ktoś nas skojarzy, że będę podejrzewana o bóg wie co, że może nie dostałam się na studia o własnych siłach etc. Przez rok chodziłam zawstydzona, próbowałam się tłumaczyć przed znajomymi z moich i ciotki rozmów na korytarzu, etc, aż do czasu kiedy zobaczył nas mój inny wykładowca. Najpierw powiedział żebym "dała pani dyrektor spokój bo przerwy są po to żeby wykładowcy mogli odpocząć a nie być nagabywani przez studentów" na co moja ciotka odpowiedziała mu, że ma się nie wtrącać, że jestem jej ukochaną siostrzenicą i z nikim tak nie lubi rozmawiać jak ze mną. Na co wykładowca, na cały korytarz, mega teatralnie krzyknął: "NEPOTYZM?!". A moja ciotka mu pokazała język(moja krew :P) i powiedziała "Taki stary a taki głupi" po czym cmoknęła mnie na do widzenia i sobie poszła. Jej totalny luz sprawił, że przestałam martwić się czymkolwiek, w końcu wiem jaka jest prawda.

Teraz korzystam ze znajomości, oczywiście z głową. Nie będę siebie czy tym bardziej kogoś innego pchała gdzieś gdzie nie moje/kogoś miejsce. Moja wiarygodność spadnie jeśli wepchnę kogoś kto narobi kłopotów, lub gdy ja się wkręcę w pracę w której się zbłaźnię.

Ale tak- załatwiłam sobie kiedyś pracę przez znajomość, bardziej chodziło o to, że sama firma nie chciała robić oficjalnych poszukiwań tylko wziąć kogoś zaufanego, z polecenia. Więc poszłam, powiedziałam kto mnie poleca, dostałam robotę na próbę a potem umowę.

Kiedy mój facet stwierdził że chce się uczyć mówić, bo marzy mu się żeby zostać radiowcem- poprosiłam moją matkę, żeby dawała mu lekcje, bezpłatnie. Potem znalazłam mu kurs na który idzie jak każdy inny, płaci, etc, ale dzięki znajomościom w branży byłam w stanie znaleźć najlepszy, z najlepszymi nauczycielami.

Dzięki znajomościom jeżdżę na wakacje, ale i sama przyjmuję znajomych, dzięki znajomościom poszerzam horyzonty.

Ostatnio mam też nowe hobby- szukanie kontaktów.

Jestem studentką, wszystko jeszcze przede mną acz pora zacząć myśleć o przyszłości zawodowej. Chodzę na spotkania, kursy, wykłady gościnne, szkodlenia i być może dla niektórych to dziwne ale łapie tam kontakty z osobami, które kiedyś mi mogę pomóc. Podchodzę, mówię co mnie zainteresowało, dlaczego, gratuluję świetnej roboty, mówię, że sama chętnie bym się tym zajęła, proszę o wizytówki albo jakieś namiary, pytam o to czy kiedyś nie będą potrzebowali kogoś do pracy/stażu/projektu. Nie są to wielkie znajomości- ale zawsze lepiej napisać maila z CV i dopisać, że "poznaliśmy się wtedy i wtedy, w towarzystwie tego i tego, więc tak jak obiecywałam przesyłam...", niż "dzień dobry, jestem laską z ulicy i przez przypadek znalazłam taki adres mailowy więc ślę..."

Uważam, że wyrobienie sobie pewnej sieci kontaktów jest sztuką i umiejętnością którą można traktować jako kwalifikację zawodową.

Przede wszystkim nie patrze też na życie jako na konkurencję. Ja się nie ścigam z innymi tylko ze sobą. Daje z siebie ile mogę, nie dlatego że muszę kogoś obok zrobić w trąbę tylko dlatego że mogę, chcę, zależy mi. Każdy może robić to samo. Nie pogniewam się przecież na kogoś kto włożył w zdobycie czegoś więcej pracy niż ja.

Nigdy nie byłam przez nikogo prześcignięta ze względu na znajomości ale jeśli nawet tak by było to zapewne bym trochę pobluzgała pobluzgała i by mi przeszło, co poradzić. Jeśli ktoś miał nie gorsze kwalifikacje lub i lepsze niż ja, a dodatkowo był zaufaną, poleconą osobą, to w sumie co się dziwić, że został przyjęty. Bardzo często niektórzy tłumaczą sobie własne niepowodzenia tym, że ktoś miał plecy, nie pozwalając sobie na myśl,że może oni sami nie błysnęli. Nie mam zamiaru dołączać do tego grona. Jednak absolutną katastrofą jest dla mnie zatrudnienie kogoś kto nie ma kwalifikacji, jest lekko mówiąc nieudacznikiem ale dostaje pracę bo jest "synkiem/córeczką/mężem/żoną". To świadczy bardziej o zatrudniającym niż o zatrudnianym- godzić się na szkody dla firmy w imię trzymania np dziecka pod złotym kloszem. Kiepskie.Nie chciałabym pracować w takiej firmie, gdzie stołki są obsadzane wyłącznie wg więzów krwi- raczej trudno sobie wyobrazić, że będzie to praca z perspektywami.(Np rodzinne interesy w które wmieszane są wszystkie ciotki i kuzyni, choć nie mają o biznesie pojęcia, ale po co wpuścić kogoś z zewnątrz kto się zna skoro bezrobotny od 10 lat wuj Mietek jeszcze potrzebuje pensji). Ale od takich interesów trzeba się trzymać z daleka i tyle.

Ps.

Marzy mi się, że kiedyś stworzę sieć znajomości jak Don Corleone i nic tylko będę zarządzać swoimi marionetkami :lol:

Share this post


Link to post

Niestety, jestem zmuszona często korzystać z tak zwanych znajomości, by coś uzyskać, zwłaszcza w ostatnim czasie. Nie czuję się z tym dobrze, a wręcz przeciwnie, ale to tylko moja mania bycia zawsze i wszędzie człowiekiem uczciwym i samodzielnym.

To, czy najpierw próbuję sobie poradzić sama, we własnym zakresie, czy może od razu szukam kogoś, kto sprawę mi ułatwi, zależy od tego, co muszę załatwić. Dziecinny przykład, ale jeżeli chodzi o prace domowe - wolę sama szukać odpowiedzi, co nie jest trudne w dobie internetu albo po prostu nie zrobić i mieć z tego tytułu konsekwencje, na które sama się pisałam, niż wykorzystywać czyjeś dobre serce. Ale, i teraz przykład poważniejszy, kiedy źle się czuję i wymaga to skontrolowania u lekarza, to wolę od razu po znajomościach załatwiać sobie wizytę i wtedy mieć ją wcześniej, bo akurat w kwestii służby zdrowia to jest tak, że jak nie masz znajomości, to czekając na badanie/zwykłą konsultację możesz się prędzej wykończyć.

Share this post


Link to post

Wykorzystywanie znajomości. Znam dobrego mechanika,kolegę ze studiów, jeżdżę do niego i wiem że mi kaszany nie odwali. Wykorzystuję tę znajomość. Ale płacę i nikt mi nie powie że coś nie tak. A że inni nie znają, korzystają z innych i przepłacają, albo auto mają skaszanione. Nie moja wina. Każdemu go polecam.

W pracy znajomości. Zdobywanie pracy przez znajomości jest lekko mówiąc nieekonomiczne. Bo prawdopodobnie wejdę na miejsce osoby, która lepiej dałaby sobie radę i więcej dla firmy zrobiła.

Tylko wniosek jest jeden. Osoba, która ma dobre umiejętności, robotę i tak znajdzie. Bez tego, tylko znajomości.

Share this post


Link to post

Mam spore znajomości w niemal każdej branży, mogę bez problemu załatwić cokolwiek idąc po najmniejszej linii oporu, ale korzystam w sumie jedynie z mechanika. Nie widzę zbytnio sensu aby w tym wieku nadużywać sympatii. Studiuję, jak chcę sobie dorobić to nie mam problemu, mieszkanie mam, pieniądze mam - znajomości mi się raczej na niewiele w tym momencie zdają. Aczkolwiek w przyszłości może się to okazać bardzo pomocne, zwłaszcza ze względu na kierunek studiów na który uczęszczam. Wiecie, jak to się mówi "wszystkie chwyty dozwolone", i nie wierzę że ktoś mając takie wyjście marnowałby czas i siły na załatwienie czegoś samemu bo tak nakazuje mu ambicja.

Share this post


Link to post

Ja liczę tylko na siebie, lubię do celu dochodzić samodzielnie. Wolę samemu zapracować na własną markę.

Share this post


Link to post

Nie przypominam sobie jakichś takich większej sytuacji, w której mogłabym skorzystać ze znajomości. Natomiast jeśli chodzi o mniej ważne sprawy, codzienne sytuacje to nie korzystam. Dlaczego? Nienawidzę prosić innych o pomoc. Zazwyczaj wolę dojść do czegoś okrężną drogą samodzielnie niż kogoś o coś poprosić. Nie wynika to z dumy, po prostu dziwnie się w takich sytuacjach czuję. Zresztą czasem (często?) na tym tracę, ale cóż, sama dokonuję wyboru. Poza tym nie lubię mieć u nikogo żadnych długów wdzięczności. A samodzielne dojście do celu daje mi zazwyczaj satysfakcję.

Jednak nie wykluczam opcji, że gdyby sprawa była jakaś poważniejsza, a ja miałabym możliwość wykorzystania znajomości, zrobiłabym to.

Share this post


Link to post

Mnie strasznie denerwuje, jak wszyscy myślą, że znalazłam pracę po znajomości, bo "dziś to tylko tak można znaleźć fajną pracę". Nieprawda! Ja nigdy nie wykorzystywałam znajomości, żeby się wcisnąć do cieplutkiego biura z pewną posadą, choć posiadam takich wpływowych znajomych, np. w urzędzie miasta. Każdy z etatów sama sobie "załatwiłam" dzięki odpowiedniemu wykształceniu, przygotowaniu do wykonywania zawodu i skutecznej autoreklamie 8)

W innych dziedzinach życia...Hmm...wykorzystałam fakt, że znajomy ma firmę wynajmującą samochody do ślubu. Zapłacę o 200 zł mniej niż pozostali klienci i będę mieć pewność, że dojadę do celu ;)

Zazwyczaj staram się liczyć na samą siebie i na moich najbliższych.

Share this post


Link to post

Prawda jest tak, że teraz chcąc gdzieś coś dostać się do lepszego lekarza, znaleźć fajny stać czy etat w pracy, to trzeba mieć dobre znajomości. Smutne, ale bez tego daleko się nie zajedzie. Jeśli ktoś nie ma silnego samozaparcia, dużo czasu i uporu, by wydeptać sobie drogę do sukcesu.

Korzystałam ze znajomości, żeby uzyskać szybciej coś, na co czekałam ponad rok. Opłacało się a najważniejsze, że byli ze mnie zadowoleni i nie zrobiłam wstydu:P Teraz wyrabiam swoją 'markę' i nie potrzebuję takiej pomocy, oby na zawsze (;

Share this post


Link to post

Zdarzało się. Moi rodzice są dziennikarzami i wiele razy ułatwiło mi to dostęp do usług medycznych oraz wydarzeń kulturalnych. Jednak nie wydaje mi się bym kiedykolwiek tego nadużywała. Zostałam wychowana w poczuciu, że to ja powinnam kreować swoje życie i nikt za mnie nie osiągnie celów, na których mi zależy. Wyprowadziłam się na drugi koniec Polski, gdzie musiałam sobie radzić zupełnie sama. Mam jednak poczucie, że to co osiągnęłam zawdzięczam tylko sobie. Studia, zagraniczne staże, osiągnięcia w innych dziedzinach. Wszystko to było zależne tylko ode mnie. Chociaż nie powiem, że znajomości rodziców i walory, które się z tym wiązały rozbudziły moją ciekawość do życia. Jednak to także wynika z tego, że moi rodzice nigdy nie wykorzystali koneksji do tego, by złagodzić błędy, które popełniłam. Zarówno ja, jak i mój brat zawsze ponosiliśmy konsekwencje naszego zachowania.

Nie zgodzę się jednak z tym, że bez znajomości nie można nic osiągnąć. Dla mnie to tylko kwestia usprawiedliwiania własnego braku zapału.

Share this post


Link to post
O 28.11.2010 at 00:17, martuśka. napisał:

Zdarza Wam się uruchamiać znajomości by coś dostać, zdobyć, osiągnąć? Czy może liczycie tylko na siebie i jesteście uczciwi w swoich poczynaniach? No właśnie, w ogóle uważacie to za nieczyste zagranie w stosunku do rywali?

Czy najpierw próbujecie własnych sił a znajomości traktujecie jako ostateczność czy też zawsze pierwsze co robicie to myślicie kto mógłby Wam pomóc? Dlaczego korzystacie z takich środków? W jakich sytuacjach?

Nie mam żadnych znajomości, ale gdybym miała, np. przy zdobywaniu pracy w 80% chciałabym wykorzystać jednak własne umiejętności i kwalifikacje (gdybym nie miała zielonego pojęcia o tym, co mam robić w pracy, nie czułabym się komfortowo), a w 20% znajomości, chcąc "pomóc swojemu szczęściu", że tak to ujmę.

O 28.11.2010 at 00:17, martuśka. napisał:

 A jak jest z drugiej strony? Jeśli macie możliwość to pomagacie w załatwieniu czegoś komuś?

Nie mam znajomych, więc nie mam komu pomagać, ale zakładając, że bym miała... to by zależało od kilku czynników. Od stopnia zażyłości - wiadomo, że chętniej pomogę osobie z którą jestem blisko niż komuś z kim wymieniamy tylko cześć-cześć, od tego czy taka pomoc nie zaszkodziłaby mnie, no i od tego czy dana osoba nadawałaby się na stanowisko - na pewno nie załatwiłabym roboty nawet najlepszemu przyjacielowi, który bladego pojęcia by nie miał co i jak ma wykonać.

O 28.11.2010 at 00:17, martuśka. napisał:

I jeszcze trzecia strona - jak czujecie się kiedy okazuje się, że ktoś dzięki znajomościom pozbawił Was Waszej szansy na coś?

Uaaa, lepiej się wtedy do mnie nie zbliżać. Bardzo nie lubię niesprawiedliwości. Szczególnie jeśli mowa tu o przypadku, gdzie np. ja bym miała odpowiednie kwalifikacje na dane stanowisko, a taki Janusz nie, a robotę dostał tylko dlatego, że jest krewnym czy znajomym szefa.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Rzadko o coś proszę.
      Ale dzisiaj - proszę Was o pomoc.
      https://zrzutka.pl/bf8wmk
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Gdzie jest Fifi :> ;D 
      · 17 replies
  • Posts