Aska123

"Pierwsza miłośc" - jakie wspomnienia

38 postów w tym temacie

Większość z nas ma już swoją "pierwszą miłość" dawno za sobą. Pierwsze zauroczenie za którym nie widziało się świata. Najczęściej występująca w gimnazjum, czasem w i w liceum. Ciekawią mnie Wasze opinię. Jak reagujecie na swoją pierwszą wielką miłość widząc ją pod dłuższym czasie... Jest Wam ta osoba obojętna? Czy czujecie do niej jaką dziwną wieź? A może czasem 'coś' w Was odżywa? A może po prostu nawet nie możecie na nią spojrzeć?

Interesuje mnie Wasze zdanie, gdyż ostatnio rozmawiałam o tym ze swoimi koleżankami i o dziwo usłyszałam różne wypowiedzi...począwszy od miłych wspomnień, do dość dużej odrazy.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zupełna obojętność. 'Pierwsza miłość' w moim przypadku była typową szczeniacką miłostką. Może niekoniecznie, że nie mam czego wspominać - ale dziś szkoda mi czasu na myślenia o takich głupstwach. Ot, zabawa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pierwsza miłość ;) Heh. Wspominając to wszystko to wiem, że teraz trwa ta poważna pierwsza miłość.

Może nazwę to raczej pierwszym poważnym zauroczeniem. No cóż chłopak okazał się tym niewartym i godnym tak jak myślałam. Bardzo się zawiodłam. Teraz, gdy go widzę nie czuję nic specjalnego. Może raz na ruski rok wspomnę to co było, ale pozytywnie, gdyż ten żal co miałam już dawno ze mnie odszedł. I chyba tak jest najlepiej : ) A powspominać to przecież nic złego ; )

Z perspektywy czasu - pozytywnie, ale co do tego chłopaka odnoszę się bez żadnych emocji. Jest mi obojętny.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

taka prawdziwa pierwsza miłość czy miłostka z gimnazjum?

jeżeli chodzi o to drugie, to jesteśmy niestety w takich stosunkach, że jak sie widzimy na ulicy, co zdarza się bardzo bardzo rzadko, to udajemy, ze sie w ogóle nie znamy... ; >

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja "pierwsza miłość", mój drugi poważniejszy facet udaje, że mnie nie zna gdy spotkamy się np. na ulicy. Mieliśmy utrzymywać przyjacielskie kontakty, ale jakoś nie wyszło. Ale poza tym i tak czuję sentyment do tej osoby i przykro mi, że nie mamy teraz ze sobą żadnego kontaktu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jako, że ciężko określić kto był faktycznie moją pierwszą prawdziwą miłością, a kto jedynie głębokim zauroczeniem odniosę się nie do pierwszej, a do tej najdłużej trwającej.

Tak, czuję ogromną więź z tą osobą, mimo, że na tę chwilę się nie widujemy i już dłuższy czas nie rozmawialiśmy ze sobą. Nie mamy ze sobą kontaktu. Ciężko powiedzieć czy to dobrze czy źle. Z jednej strony chciałabym odnowić ten kontakt, w miarę możliwości widywać się z tą osobą, a jeśli nie to chociaż od czasu do czasu napisać do niej wiadomość. Z drugiej jednak strony wiem, że mój Mąż nie byłby z tego powodu szczególnie zadowolony i rozumiem to, dlatego nie staram się o odnowienie naszego kontaktu. Sentymenty nie są bezpieczne, a mnie zostały po tej osobie bardzo pozytywne i dobre wspomnienia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hm hm. Na hasło "pierwsza miłość" zawsze wyskakuje mi obraz mojej pierwszej szczenięcej i w dodatku nieodwzajemnionej miłości, z której dzisiaj się śmieję, ale wtedy była naprawdę śmiertelnie poważna ;) I nie mam innego wyjścia jak do końca życia pamiętać tego uroczego chłopaczka z mojej podstawówkowej klasy jako swoją pierwszą miłość...

Marcin, tak mu było (i jest ;D) na imię. Ajj jakie cudo, a przynajmniej tak go wtedy widziałam. Ale po zdjęciach widać, że naprawdę śliczne dziecko bylo, a z tego co zaobserwowałam na nk i dzisiaj wygląda niczego sobie. Dobry gust miałam do facetów 8) Kochalam się w nim niemiłosiernie przez co najmniej dwie pierwsze klasy podstawówki, a może i trzecią... kiedyś z sanatorium napisałam do niego wielki miłosny list, ale go jakoś nie wysłałam. Po czasie stwierdziłam, ze całe szczęście. Bo co prawda część klasy wiedziała (psiapsióły, wiadomo) i pewnie coś tam do niego doszło, ale przynajmniej niepotwierdzone ploty a nie! Marzyło mi się nawet, że przy okazji pierwszej komunii, bo byliśmy w jednej parafii, weźmiemy może ślub :roll: dzisiaj padam ze śmiechu jak sobie przypomnę ten uroczy pomysł i nie mam pod ręką emotki, która to wyrazi :mrgreen: Ale w tamtych czasach miałam śmiertelnie poważne podejście i autentycznie niejedną noc przepłakałam, bo moje serce się do niego rwało i jak na ośmiolatkę miałam przerażające przekonanie, że jak on mnie nie pokocha, to już po prostu do końca życia jak amen w pacierzu będę sama. Moje dziecięce wcielenie mnie czasem przeraża... byłam poważniejsza niż jestem ;D

W każdym razie, czuć do niego nic już nie czuję, poza lekkim sentymentem. Nie mieliśmy kontaktu od końca podstawówki, poza paroma zdaniami wymienionymi dłuższy czas temu na nk i tym, że niedawno wypełnił mi kwestionariusz do magisterki ;D Ale żalu czy żadnych negatywnych odczuć nie ma, bo niby skąd miały być. Trochę mi chłopak złamał serce obojętnością, ale biedaczek nie miał pojęcia, a mi jakoś samo przeszło. No i gut ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

pierwsza milosc czy zauroczenie?

bo jesli chodzi o pierwsza milosc, to wlasnie mi za plecami pochrapuje ;)

a w kwestii szczeniecego zauroczenia z ktorego cos wyszlo... to w sumie nie utrzymuje kontaktu (bo mail raz na 2lata z pytaniem co slychac ciezko zaklasyfikowac do klasycznego utrzymywania kontaktu) i nasze sciezki spacerowe zdecydowanie sie nie zbiegaja. od czasu kiedy nasze drogi sie rozeszly widzialam go raz z daleka i jedyne co sie pojawilo w mojej glowie to "ale beznadziejna fryzura" (ale to nie mnie ma sie teraz podobac;)). ma zone, dziecko, zycze mu szczescia, pomimo tego, ze nie potraktowal mnie najlepiej.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pierwsze zauroczenie - była taka jedna w 1 gimnazjum chyba. "Byliśmy" miesiąc ze sobą :D Nie widziałem jej chyba z 5 lat. Nie rozmawiamy ze sobą, nic o sobie nie wiemy.

Pierwsza miłość - 1 lub 2 klasa liceum. 4-5 miesięcy razem. Nie rozmawiamy ze sobą, wręcz się nienawidzimy :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moja pierwsza prawdziwa, mocna miłość jest teraz - jesteśmy ze sobą już 2 rok.

Ale z pojęciem pierwszej miłości wiąże też wspomnienia przedszkolne, kiedy to poznałam pewnego chłopaka na podwórku i spędzaliśmy ze sobą całe dnie chodząc nad rzeczkę, bawiąc się w wojnę, pierwsze buziaki i chodzenie za rączkę, takie tam dziecinada. Nasz kontakt jest raczej luźny i sporadyczny, ale zawsze miło z taką osobą pogadać choćby raz na kilka lat. Sentyment i miłe wspomnienia są i miło mi się do tego wraca.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

pierwsza szczeniacka miłość.. w 6 klasie podstawówki. był dwa lata starszy, mieszkaliśmy w tym samym bloku, oczywiście byłam zbyt nieśmiała by cokolwiek zacząć.. ale on się w porę ogarnął ;)

teraz rzadko go widuję, czasami rzuci mi 'cześć' i na tym się nasza znajomość opiera głównie. wspominam to miło, takie dziecięce zauroczenie ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jak reagujecie na swoją pierwszą wielką miłość widząc ją pod dłuższym czasie...

Normalnie. Teraz i tak z perspektywy czasu widzę, że to była zabawa, więc nie ma żadnych żali do drugiej osoby czy też zbędnych ochów, achów.

Jest Wam ta osoba obojętna?

Niezupełnie, bo obecnie 'moja pierwsza wielka miłość' jest moim bardzo dobrym kumplem, więc automatycznie - jako kumpel nie jest mi obojętny, jako facet - owszem.

Czy czujecie do niej jaką dziwną wieź?

Dziwną w jakim sensie?

A może czasem 'coś' w Was odżywa?

Nie zauważyłam.

A może po prostu nawet nie możecie na nią spojrzeć?

Tak to było zaraz po skończeniu zabawy... :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Też opiszę swoją "big love", bo tak wtedy myślałam będąc w II gimnazjum.

Jak go poznałam to po prostu nikt się nie liczył. Byłam pewna, że to na całe życie, ale pewnego razu, bodajże po trzech miesiącach z dnia na dzień się 'odkochałam' Nic do niego nie czułam. Mimo tego mam dobre z nim wspomnienia (pierwszy pocałunek :lol:)

Teraz jesteśmy obydwoje w liceum i chodzimy do tej samej szkoły. Czuję jakąś więź? Nie, już mnie do niego nie ciągnie jak jakiś magnez :wink: ale jakiś głębszy sentyment mam. Najczęściej zdarza mi się to wszystko 'odkopać' gdy z nim rozmawiam, błahe tematy o szkole jednak wtedy wszystko mi się przypomina. Szczerze? Bardzo miłe wspomnienia...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oh, pierwsza miłość.

Tak na prawdę, to napiszę tu tylko raz.

Moja pierwsza miłośc przyszła może trochę późno, a może nie?

Pierwszy raz kochałam mając prawie 18 lat, a co lepsze, z wzajemnością!

Te motylki w brzuchu, te nieprzespane noce, długie rozmowy o wszystkim.

To było coś niesamowitego, coś z czym nie umiałam się obchodzić, nie wiedziałam jak.

Ale szliśmy razem do przodu, były wzloty i upadki, dość szybkie. Jednak zawsze dawaliśmy sobie radę. On był mądry, na prawdę. A może mi się wtedy tak wydawało...

W każdym bądź razie rozstanie bolało. A dzisiaj jest to dla mnie temat tabu, nie lubie wymianiać jego imienia, a gdy ktoś zawoła kogoś kto ma takie samo imię jak ON, to od razu odwracam się i szukam mojego ex.

W każdym bądź razie, nic już do niego nie czuję, wolałam je zdusić jak najszybciej się dało.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jest Wam ta osoba obojętna? Czy czujecie do niej jaką dziwną wieź? A może czasem 'coś' w Was odżywa? A może po prostu nawet nie możecie na nią spojrzeć?

Nie widziałem jej ponad dwa lata. Nie jest mi obojętna, choć od lat ie zamieniliśmy ani słowa. Czasem czuję jakiś żal, tęsknotę za tą osobą, takie chwile załamania.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hm.. ogólnie dobry temat :).

Zazwyczaj gdy widuje moją ' pierwszą miłość ' to ja się uśmiecham, on również, witamy się i tyle :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Sentyment. Ogromny sentyment!

Co najlepsze, mamy ze sobą świetny kontakt i czasem wracamy do starych dobrych czasów. Na szczęście nie mam złych wspomnień, nie chowamy do siebie urazy bo i nie ma o co.

Pierwsza miłość jest taaaaka inna.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Enn, kochanie, przybijmy sobie piatke! Stare mamy dusze najwyrazniej zawsze - i ja kaazdy swoje mniejsze lub wieksze zauroczonko niezwykle przezywalam. Jestem urodzona monogamistka, co nie przeszkadzalo mi za 'mlodu' czesto zmieniac osoby, ktore moglyby mi sie podobac.

Ale jak juz sie zakochalam, to sie zakochalam.

Moja pierwsza milosc, cos czuje, zawsze bedzie juz moja 'wielka miloscia'. Bylam tak mlodziutka, ze nie udzwignelam wielkosci tego uczucia. To bylo tak wszechogarniajace. Mialam wszystkie syndromy zakochania, rozkwitalam, smialam sie, plakalam ze szczescia, istne szalenstwo;)

Mam z ta osoba sila rzeczy kontakt na codzien. Zdaje sobie sprawe z tego, ze nie powinnam utrzymywac z nim blizszych kontaktow, tak sie ostatnio jednak zlozylo ze wrocily nam dobre relacje, co na dluzsza mete moze sie nie udac, nie potrafie sobie jednak odmowic jego obecnosci. Byc moze nie zdaje sobie sprawy z tego, njak bardzo wazna osoba jest dla mnie, a juz na pewno nie ma pojecia, ze czas, kiedy z nim bylam, to jedyny moment w moim zyciu, gdy bylam szczesliwa. A jedyna rzecza, ktorej zaluje jest to, ze juz nie jestesmy razem.

jest kims, na kim sie w pewnym sensie wszystko konczy i zaczyna. Byl dla mnie wielka lekcja. Wiem, ze byl i jest dla mnie idealny ze wszystkimi swoimi wadami i gdyby nie ten sentyment oraz pewne irracjonalne nasze zachowania, moglibysmy byc chociaz najlepszymi przyjaciolmi.

O naszym zwiazku nie rozmawiamy. ja nie mam z tym problemu, on jednak z jakichs powodow tak. Zawsze mowi, ze to stare dzieje, ze nie ma do czego wracac, ze sie bardzo zmienil itd itp. Zadziwia mnie jednak zawzietosc, z jaka to robi.

ciekawe, czy by sie ucieszyl, ze tak cieplo o nim mowie....

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeszcze nie przeżyłam takiej " ogromnej " pierwszej miłości . Raczej miłostkę ;) Wspominam ją dobrze, wyrzuciłam z głowy złe wspomnienia .

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pierwsza miłość, wspominam dobrze, wiele się nauczyłem i jestem za to wdzięczny, co prawda nasze drogi się rozeszły w dosyć nieprzyjemny sposób i nie mamy już ze sobą kontaktu ale jak bym został poproszony o pomoc nie odmówił bym.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

pierwszą miłostkę wspominam źle. zachowujemy się tak jakbyśmy nigdy się nie znali. natomiast pierwsza poważna miłość była inna. do teraz składamy sobie życzenia urodzinowe ;) sentyment pozostał.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja szczerze nienawidze tej osoby... Gardze nią, jest dla mnie śmieciem. A to tylko dlatego, że nie potrafił się stosownie zachować po zerwaniu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz