Jump to content

DDA i DDD


kobietadzieciak

Recommended Posts

kobietadzieciak

.. czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych.

(...)Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że niepowodzenia, które przytrafiają się im w życiu nie zawsze są zawinione przez nich samych, że często powodem niepowodzeń jest bagaż doświadczeń wyniesionych z dysfunkcyjnego domu. (...)

Czy słyszeliście kiedykolwiek coś na ten temat ? Czy uważacie, że terapie dla takich osób są potrzebne? Może sami pochodzicie z takich rodzin lub zauważyliście u siebie ten syndrom ?

Według mnie mimo wszystko mało się o tym mówi..

Link to comment
(...)Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że niepowodzenia, które przytrafiają się im w życiu nie zawsze są zawinione przez nich samych, że często powodem niepowodzeń jest bagaż doświadczeń wyniesionych z dysfunkcyjnego domu. (...)

Powiem, że bardzo wygodna wymówka czyichś niepowodzeń i czyjejś nieporadności życiowej. Mam wielu znajomych, którzy wywodzą się z rodzin patologicznych - Ojcowie po wyrokach, będący w domu jedynie w przerwie między wyrokami, Matki chlejące i będące starymi procami... Do tego od groma rodzeństwa i noce na pogotowiach opiekuńczych, kuratorzy, itd.

Jeśli któryś z nich się z tego chciał wyrwać za wszelką cenę - dopinał swego. Teraz są dobrymi Ojcami, Mężami, albo ludźmi wolnymi... Są niezależni, a przez ambicję i zaciśnięte zęby i wstyd przed przeszłością chcąc dorównać dzieciakom z normalnych, czy tych tzw. dobrych domów... Osiągnęli nie raz coś więcej.

Wychowałem się na bardzo dziwnym osiedlu - z jednej strony robotnicze bloki, gdzie sporo było patologii, a z drugiej domki rodzinne i zabudowa willowa. Mimo wszystko - tej różnicy, trzymaliśmy się razem i sporo się przeszło wspólnie. Stąd mam ten ogląd, bo z większością chłopaków mam kontakt po dziś dzień, mimo że w zasadzie wyrośliśmy z siedzenia na boisku.. Teraz rodzina, praca, dom, rozjazdy. Ale i tak widzę co wyrosło z większości chłopaków wychowanych w patologii - owszem, kilku chwieje się pod sklepem, widząc kogoś ze starej paczki działając na rumuńską pandę i żyjących wspomnieniami. Kilku innych pije pod celą czarną kawę, bo chcieli pójść na skróty do kasy. Ale większość żyje normalnie i mimo skażenia owym alkoholizmem z dzieciństwa i patologią... ŻYJĄ normalnie i nie pierdzielą o jakimś DDA DDD.

Życie jest dla takich ludzi najlepszą terapią - bo jeśli nie masz siły by wyjść, bo jeśli nie masz tyle zagryzki w sobie, to zawsze będą patologią.

Link to comment

sama jestem DDA- dlatego zapewne choruję na nerwicę wegetatywną i zanim doszłam do pewnych wniosków miałam problemy z nawiązywaniem więzi emocjonalnej, zwłaszcza z mężczyznami- alkoholikiem jest ojciec.

przez jakiś czas chodziłam do psychologa, miało to co prawda związek z próbą samobójczą, ale i ona była powiązana z sytuacją w domu. terapia pomaga, jestem na to w pewien sposób dowodem- co prawda niektórzy potrafią się uporać z owym syndromem bez zapewnienia opieki terapeuty, ale jest to cholernie trudne- dlatego gdy ktoś jest dotknięty taką sytuacją polecałabym ją- bo często nawet nie zdajemy sobie sprawy,że pewne zachowania wynikaj ą właśnie przez owe syndromy.

Link to comment

Uważam, że są potrzebne.

Człowiek jest istotą stadną i potrzebuje poczucia, że nie jest sam ze swoimi problemami. Więc takie spotkania w grupach, w których ludzie mają podobne doświadczenia i przeszły przez podobne rzeczy są niezwykle pomocni. Sama ich obecność myślę, że jest pewnego rodzaju pomocą dla tych niedowartościowanych i często samotnych ludzi.

Poza tym w takim gronie masz poczucie, że możesz się "wylać", powiedzieć co Cię boli i powiedzieć co na prawdę uważasz za niesprawiedliwe wobec Ciebie.

Sądzę, że taka pomoc jest potrzebna, szczególnie jeśli człowiek "grzęźnie" w tych swoich smutkach i boleściach.

Link to comment
Czy słyszeliście kiedykolwiek coś na ten temat ?

Oczywiście, że tak.

Powiem, że bardzo wygodna wymówka czyichś niepowodzeń i czyjejś nieporadności życiowej.

Zawsze lepiej jest obwiniać, za swoje niepowodzenia, swoją nieporadność, kogoś, nie siebie. To nie prowadzi niestety do postępu, dlatego jeżeli dana osoba nie uświadomi sobie odpowiedzialności, którą musi ponieść za swoje życie nie osiągnie zamierzonych efektów. Bo nic samo się nie zmieni.

ŻYJĄ normalnie i nie pierdzielą o jakimś DDA DDD.

Takie pierdzielenie o tym DDA, dla niektórym nie jest niepotrzebnym mieleniem jęzorem. Wydaje mi się, że to całe zagadnienie, ujęcie tematu w taki, a nie inny sposób zwyczajnie uświadamia, że z tym można, a nawet trzeba i warto żyć.

Oczywiście każdy przypadek jest inny, wymaga indywidualnego spojrzenia. Istnieją jednak cechy, które zauważa się u wszystkich ludzi wyrastających w rodzinie alkoholowej, w mniejszym, bądź większym stopniu, bo składa się na to wiele czynników.

Gdyby nie to, wielu ludzi żyłoby w nieświadomości. W niewiedzy i ciągłym doszukiwaniu się prawdy dotyczącej swojej inności. Bo mimo, że problem jest pozornie oczywisty, nie każdy jest w stanie pogodzić się z takim stanem rzeczy, zrozumieć, przyjąć i zwyczajnie przetrawić.

Więc takie spotkania w grupach, w których ludzie mają podobne doświadczenia i przeszły przez podobne rzeczy są niezwykle pomocni. Sama ich obecność myślę, że jest pewnego rodzaju pomocą dla tych niedowartościowanych i często samotnych ludzi.

Poza tym w takim gronie masz poczucie, że możesz się "wylać", powiedzieć co Cię boli i powiedzieć co na prawdę uważasz za niesprawiedliwe wobec Ciebie.

Dlatego też uważam, że to zdecydowanie ma sens. Właśnie dzięki temu spojrzeniu na inne podobne, mniej lub bardziej sytuacje innych ludzi, czerpaniu od nich siły do zmian i zwykłego poznawania innego reagowania na tego typu problem, by łatwiej móc uporać się ze swoim.

Według mnie to temat rzeka. Uświadamia, że w dzisiejszych czasach ludzie wcale nie częściej chorują na depresję. Ci nieradzący sobie z życiem wyrastali wśród ludzi chorych właśnie na tę chorobę. Zmieniły się tylko środki leczenia, z alkoholu przenieśliśmy się do psychologa. Na szczęście.

Link to comment

Czytając post Eriven, zobaczyłam ciekawe cytaty od Pan Koks. W ogóle nie zgadzam się z Twoimi poglądami.

Oczywiście, że zdarzają się ludzie z rozbitych rodzin, tacy, którzy przeszli przez alkoholowe piekło swoich rodziców i mieli wiele złego w czasie dzieciństwa, a teraz żyją normalnie, mają żony, dzieci, domy...

Tacy ludzie żyją wśród nas na co dzień - mijamy ich szczęśliwych myśląc, że to dzieciak z bogatej rodziny, któremu życie się udało. Co wcale nie znaczy, że tak jest. Jednak posługując się przykładem "ja znam ludzi, którym się udało i żyją normalnie mimo, że są z rozbitych rodzin", zapomniałeś, że znasz tylko garstkę ludzi, bo gdzieś tam są ludzie słabsi psychicznie, którzy nie umieli sobie poradzić z tym, że ojciec bił matkę, że upił się na śmierć, że mama przychodziła do domu pijana, że wszędzie walały się butelki, a on i jego rodzeństwo chodziło jak obdartusy...

Życie plecie różne scenariusze i czasem się udaje, czasem nie. Nie wkładajmy wszystkich do jednego wora i nie oceniajmy po pozorach bo niektórzy mają rzeczywisty problem z odnalezieniem się, z normalnym życiem wśród ludzi. Takim trzeba pomóc i DDA i DDD powinno im w tym pomóc.

Link to comment
kobietadzieciak

Tacy ludzie żyją wśród nas na co dzień - mijamy ich szczęśliwych myśląc, że to dzieciak z bogatej rodziny, któremu życie się udało. Co wcale nie znaczy, że tak jest.

Życie plecie różne scenariusze i czasem się udaje, czasem nie. Nie wkładajmy wszystkich do jednego wora i nie oceniajmy po pozorach (...)

dokładnie, ja sama jestem przykładem człowieka, który jest oceniany po pozorach. Wiele osób twierdzi że jestem wygadana, szczęśliwa, w dobrej sytuacji pieniężnej - uczę się śpiewać, wszędzie się udzielam, jestem odważna.. Ale gdyby spojrzeć na moje życie z drugiej strony, to mam ojca alkoholika, znerwicowaną matkę, która nigdy mnie nie akceptowała, brak pieniędzy - sama muszę dorobić, no i oczywiście ogromne problemy ze samą sobą, nie potrafię siebie zaakceptować. Czasem się udaje, ale na krótki czas.. Udzielanie się wiąże sie z tym że tylko wtedy czuję że jestem tu potrzebna - bo jak nie to czuję się zbędna i pojawiają się myśli samobójcze.

Pan Koks, - widzisz to z jednej strony. Często mówi się o wypadkach, gdzie nagle mąż który miał wspaniałą żonę i dzieci nie wiadomo z jakiego powodu popełnił samobójstwo. Ich rodzina nie miała żadnych problemów, byli przykładem, wiec dlaczego to zrobił ? - bo miał problemy ze samym sobą z dzieciństwa.. Przeszłość niestety wlecze się za nami..

Ale są tacy którym sie udaje. Im należą sie oklaski ! wiadome jest też że jeśli ktoś bardzo się stara to uda mu się zbudować dobry związek i normalnie funkcjonować, a terapie właśnie przydadzą sie choćby do tego żeby wylać żale z dzieciństwa.

Link to comment

Tak pokrótce wpierw w ramach odpowiedzi dla moich rozmówców... Jedno pytanie

Sukces jest prawdziwym sukcesem, tylko i wyłącznie wtedy, gdy zawdzięczacie go sobie samemu?

A jak odpowiecie tak, to odpowiecie poprawnie. No i pomyślcie sobie teraz na spokojnie, czy bazowanie na jakiś terapiach... Pomocy osób trzecich spoza kręgu przyjaciół - bo nie ukrywam, że wiele razy zdarzało mi i innym kumplom wspomagać tych wykluczonych tym problemem... Jest aby SAMODZIELNYM poradzeniem sobie z problemem?

Nie potrafiłbym być szczęśliwy, gdybym nie zawdzięczał tego co mam w tej chwili komuś innemu... Ale to chyba kwestia godności, honoru i świadomości tego, że nie jestem TYLKO człowiekiem, ale AŻ człowiekiem i to mnie do czegoś zobowiązuje...

Link to comment
kobietadzieciak

Pan Koks, -

Życie człowiek sam sobie układa, i to wcale nie ma żadnego powiązania z honorem i dumą. Terapia to pomoc psychiczna, to wsparcie, dzięki któremu wiesz że nie jesteś sam ze swoim problemem. Ze możesz się komuś wygadać gdy nagle zabrakło przy Tobie najbliższych, albo po prostu nie chcesz ich obarczać swoimi problemami.. Terapia to też pomoc w zrozumieniu niektórych zachowań. Terapeuta nie będzie za Ciebie żył - co wynika z Twoich wypowiedzi, nie będzie szukał dla Ciebie żony, pracy i nie będzie zarabiał.

Link to comment
Sukces jest prawdziwym sukcesem, tylko i wyłącznie wtedy, gdy zawdzięczacie go sobie samemu?

A jak odpowiecie tak, to odpowiecie poprawnie. No i pomyślcie sobie teraz na spokojnie, czy bazowanie na jakiś terapiach... Pomocy osób trzecich spoza kręgu przyjaciół - bo nie ukrywam, że wiele razy zdarzało mi i innym kumplom wspomagać tych wykluczonych tym problemem... Jest aby SAMODZIELNYM poradzeniem sobie z problemem?

Masz mylne wyobrażenie na temat terapii. To nie jest wizyta w trakcie której przychodzisz, omawiasz problem, a w zamian za opłatę pieniężna dostajesz stos rad, które zaraz po wyjściu wcielasz w życie. I jesteś szczęśliwy.

To droga niekiedy przez mękę. Wymaga od człowieka niesamowitej pracy. Pójście na terapię, to jedno, a samodzielna praca nad sobą w jej ramach to drugie.

Pociąga za sobą niesamowite cierpienie i ból, który jednak czasem warto przetrwać.

Jest masa takich ludzi o których piszesz. Takich, którzy mimo trudnego dzieciństwa do czegoś doszli i wytrwale realizują swe cele.

Wśród nich są niestety tez tacy, którzy osiągnęli to wszystko nosząc za sobą straszny ciężar. A dopóki tego ciężaru w jakiś sposób się nie pozbędziesz, nie nauczysz się cieszyć tym, co otrzymujesz dzięki swej ciężkiej pracy.

Oczywiście terapia nie jest w każdym przypadku konieczna. Są tacy, którzy potrafią z tym żyć i radzą sobie doskonale samodzielnie. A zdobyte doświadczenia są dla nich doskonałym motorem napędowym. Ale są też ci drudzy. Żyjący sobie ze świadomością swojej inności. Z brakiem siły do jakiegokolwiek działania.

Link to comment

Sorry jeśli ktoś nie potrafi sobie sam potrafić ze swoimi kłopotami znaczy, że jest przegrany. Jest looserem. I o czym tu więcej mówić?

Terapia DDD / DDA jest dla looserów. Dla ludzi, którym ta patologia pasuje. Nie widzą lepszego życia i ktoś musi im pokazać drogi do dojścia doń. Przegrany, czy zwycięzca?

Zwycięzca nigdy, nawet przez minutę nie będzie przegrany...

A życie to przede wszystkim godność i własna wartość - jeśli wóda może Cię zmyć - nawet pita przez kogoś... To znaczy że jesteś NIC nie wart.

A o swoim losie sami decydujemy - jeśli załamujemy się bo ktoś bliski pije, to znaczy że jesteśmy nikim. Po prostu. Bo sorry, ale jeśli ktoś nas niszczy, a my się nadal nim przejmujemy to jest to po prostu żenada

Wypowiedzi powyżej to czysta prowokacja... Zasłanianie własnej nieporadności.

Link to comment
Terapia DDD / DDA jest dla looserów.

Większych niż ty? Oj, to nie jest możliwe.

jeśli wóda może Cię zmyć - nawet pita przez kogoś... To znaczy że jesteś NIC nie wart.

Wybaczcie, ale: kurwa.

Wytłumaczę ci to na twoim przykładzie. Postaram się prosto, żebyś zrozumiał. Odziedziczyłeś gen głupoty, nic na to nie poradzisz. Jesteś przegrany i nic nie wart, bo tak już jest i tyle. Darwin, Mendel i inni się kłaniają.

Dorosłe Dzieci Alkoholików jednak nie są związane genami, lecz psychiką - jeśli dostaną pomocną dłoń to potrafią żyć jak najgodniejsi ludzie. Ich życie to już ich sprawa, mieli po prostu trudny start. Ale nic ich nie określa, tylko oni sami. Nie ma w niczym ich winy.

jeśli załamujemy się bo ktoś bliski pije, to znaczy że jesteśmy nikim.

Każdy 3 latek jest nikim, bo on tyle rozumie przecież... Jakby twój ojciec cię gwałcił jak byłeś mały to zakład, że byś teraz tak nie cwaniaczył.

Link to comment
Terapia DDD / DDA jest dla looserów.

Większych niż ty? Oj, to nie jest możliwe.

Osiągnij to co ja. Potem dopiero stań. Spojrzyj wstecz. Oceń. Za mną przemawia doświadczenie. Za Tobą sam fakt braku kultury osobistej (w języku polskim zwracając się do kogoś w formie wypowiedzi nie mającej charakteru oficjalnej zaimki osobowe piszemy z wielkiej litery).

jeśli wóda może Cię zmyć - nawet pita przez kogoś... To znaczy że jesteś NIC nie wart.

Wybaczcie, ale: kurwa.

Wytłumaczę ci to na twoim przykładzie. Postaram się prosto, żebyś zrozumiał. Odziedziczyłeś gen głupoty, nic na to nie poradzisz. Jesteś przegrany i nic nie wart, bo tak już jest i tyle. Darwin, Mendel i inni się kłaniają.

Dorosłe Dzieci Alkoholików jednak nie są związane genami, lecz psychiką - jeśli dostaną pomocną dłoń to potrafią żyć jak najgodniejsi ludzie. Ich życie to już ich sprawa, mieli po prostu trudny start. Ale nic ich nie określa, tylko oni sami. Nie ma w niczym ich winy.

Napnij się bardziej. Bo już jesteś spięty jak plandeka na Żuku.

Osoba o słabej psychice jest przegrana. Niestety w dzisiejszych czasach, w naszych realiach wszyscy Ci, którzy mają słabą psyche, nie dojdą nigdzie. Nie dojdą dalej niż do drzwi gabinetu psychoterapeuty, który skasuje ich (albo w przypadkach skrajnych NFZ) i będzie ich prostował. I tak w nieskończoność. Jeśli Twoją i podobnych Ci ambicją jest dochodzić do klamki skomląc o pomoc, bo ktoś Cię skrzywdził to sorry - jesteś doskonałym przykładem "wzorowego" ( :lol: ) Ojca.

Różnica pomiędzy mną - który widzi źródło wszystkiego co wartościowe w sobie samym, a Tobą, który popiera szukania pomocy u obcych osób za $ jest taka, że ja - będę wsparciem dla Rodziny i najbliższych, Ty zaś będziesz ich odsyłać do psychoterapeuty...

jeśli załamujemy się bo ktoś bliski pije, to znaczy że jesteśmy nikim.

Każdy 3 latek jest nikim, bo on tyle rozumie przecież... Jakby twój ojciec cię gwałcił jak byłeś mały to zakład, że byś teraz tak nie cwaniaczył.

Przechodzimy, gdy nam brakuje argumentów z jednego tematu do drugiego?

A co ma alkoholizm do pedofilii? Prócz tego, że i jedno i drugie to patologia?

Link to comment
Osoba o słabej psychice jest przegrana. Niestety w dzisiejszych czasach, w naszych realiach wszyscy Ci, którzy mają słabą psyche, nie dojdą nigdzie. Nie dojdą dalej niż do drzwi gabinetu psychoterapeuty, który skasuje ich (albo w przypadkach skrajnych NFZ) i będzie ich prostował. I tak w nieskończoność.

Ogólnie to wybaczcie, że się wtrącę, ale tutaj muszę. Pan Koks Mój drogi, to prawda, że osoby o słabej psychice są przegrane. Dlatego potrzebna im pomoc. O tym tu mówimy. Temat nie obraca się wokół miliona osób, którym się udało, tylko wokół tych, którzy nie mają "mocnej psychiki" i im się nie udało. Nie wszyscy mogą być silni, nie wszyscy są. Dlatego jest dla tych ludzi organizowana pomoc. I masz racje, że nie którzy roją problemy tylko po to by obwinić kogoś za swoje niepowodzenie życiowe. Ale są też tacy, którym ta pomoc na prawdę się należy i jest im potrzebna. Nie każdemu się udaje, nie każdy ma warunki żeby mu się udało.

Odziedziczyłeś gen głupoty, nic na to nie poradzisz. Jesteś przegrany i nic nie wart, bo tak już jest i tyle. Darwin, Mendel i inni się kłaniają.

Może ta wypowiedź to słaby przykład, ale jakbyś zamiast głupoty wstawił "słabą psychikę" to wyszedł by dosadny powód dlaczego niektórzy sobie nie radzą z tym, że ich rodzice piją (popadli w nałóg więc to jest jawny dowód, że są słabi psychicznie).

Nie rozumiem waszego oburzenia.

Link to comment
Osiągnij to co ja.

Brak empatii i zrozumienia czyiś problemów jest osiągnięciem?

Jeśli Twoją i podobnych Ci ambicją jest dochodzić do klamki skomląc o pomoc, bo ktoś Cię skrzywdził to sorry

Jeśli przyznasz, że nigdy w życiu nie byłeś u żadnego lekarza i nigdy nie wziąłeś żadnego leku a także, że nigdy nikomu nie powiedziałeś o żadnym swoim problemie uznam, iż jednak nie jesteś hipokrytą.

mną - który widzi źródło wszystkiego co wartościowe w sobie samym

Czym są te wartości? Czym ty się tak chwalisz? Mam wrażenie, że rozmawiam z jakimś geniuszem bądź miliarderem. Choć ze względu na twoją skrajną mierność emocjonalną gówno mnie to obchodzi.

ja - będę wsparciem dla Rodziny i najbliższych

Wyśmiewając ich? Przykro mi za twoją rodzinę.

A co ma alkoholizm do pedofilii?

Metaforę, którą - o ile nie masz Aspergera - powinieneś choć trochę pojąć.

Dodano 21 Lis 2010, 19:17:42:

niektórzy sobie nie radzą z tym, że ich rodzice piją (popadli w nałóg więc to jest jawny dowód, że są słabi psychicznie).

Ale kto jest słaby? Bo mówimy o dzieciach, a nie o rodzicach.

Link to comment
niektórzy sobie nie radzą z tym, że ich rodzice piją (popadli w nałóg więc to jest jawny dowód, że są słabi psychicznie).

Ale kto jest słaby? Bo mówimy o dzieciach, a nie o rodzicach.

Bardzo nieuważnie czytasz wiesz?

Napisałam, że dzieci mogą odziedziczyć słabość po rodzicach, którzy na pewno są słabi, bo przecież popadli w nałóg a to jest słabość psychiczna. Więc w sumie chodziło mi o słabość psychiczną dzieci, a swój argument podparłam właśnie stwierdzeniem dziedziczenia.

Więc czytaj uważniej, mniej się bulwersuj i bywaj zdrów : )

Link to comment
Ogólnie to wybaczcie, że się wtrącę, ale tutaj muszę. Pan Koks Mój drogi, to prawda, że osoby o słabej psychice są przegrane. Dlatego potrzebna im pomoc. O tym tu mówimy. Temat nie obraca się wokół miliona osób, którym się udało, tylko wokół tych, którzy nie mają "mocnej psychiki" i im się nie udało. Nie wszyscy mogą być silni, nie wszyscy są. Dlatego jest dla tych ludzi organizowana pomoc. I masz racje, że nie którzy roją problemy tylko po to by obwinić kogoś za swoje niepowodzenie życiowe. Ale są też tacy, którym ta pomoc na prawdę się należy i jest im potrzebna. Nie każdemu się udaje, nie każdy ma warunki żeby mu się udało.

Wtrącaj się :) Jest z kim merytorycznie podyskutować. Powiem tak... Może i mam niskie pobudki, ale nie potrafiłbym być Ojcem (a właśnie Ojcem przede wszystkim jestem) mając słabą psychikę. Rozumiem, że rozmawiamy o tych, którym się nie udało - tylko tak się szczerze zastanawiam, czy tak naprawdę warto poświęcać owym osobom Naszą uwagę, czy to nie jest aby litowanie się nad owymi ludźmi, czy to nie jest żałowanie ich... Bo sorry, ale litość w stosunku do ludzi to zbrodnia. Mnie nie okazywano litości i powiem Ci szczerze, że jestem z tego straszne zadowolony... Żeby nie powiedzieć, że zajebiście zadowolony. Mimo "bananowych" korzeni od ukończenia szkoły średniej, walczyłem sam o siebie każdego dnia... I trwa to do dziś. I nie chodziłem do psychoterapeuty, bo Rodzice się ode mnie odwrócili.

Wiesz co zrobiłem? Zacisnąłem zęby, walczyłem nawet z łzami płynącymi po twarzy - wiem kurcze nawet co to jest nie mieć na chleb, wiem co to znaczy, gdy przychodzi do Ciebie właściciel mieszkania, które wynajmujesz po czynsz, a Ty masz 100 PLN w portfelu.. Dzisiaj sam jestem Ojcem, odpowiedzialnym Ojcem. Jeżdżę autem takiej samej klasy jak mój Ojciec. Uśmiecham się i z rozbawieniem przyjmuję telefony od Rodziców, że chcieliby zobaczyć się z Wnukiem... A walczyłem o Ich Wnuka, o Jego Matkę nie tylko z życiem, ale i z Jej Rodzicami... W międzyczasie miałem dziewięciomiesięczną przerwę w życiorysie. Ale jestem. Żyję i kurwa nie zniżyłem się do poziomu chodzenia po psychoterapeutach, terapiach i innym dziadostwie... Sam do wszystkiego doszedłem.

Nie rozumiem waszego oburzenia.

Nie jestem oburzony. Zniesmaczony owszem, tym że autor tego tematu, chyba celowo prowokuje Nas do tego byśmy współczuli owym DDD / DDA... Współczuć ja mogę Dawidowi Bratko, gdy siedział tych parę dni w Izbie Zatrzymań, za to że ktoś mu stał na drodze do jego sukcesu bez powodu. Takim ludziom mogę współczuć. Ale nigdy, ale to nigdy nie będę współczuć, ludziom zbyt słabym na dążenie do swojego własnego szczęścia i sukcesu!

Link to comment
Bardzo nieuważnie czytasz wiesz?

Napisałam, że dzieci mogą odziedziczyć słabość po rodzicach, którzy na pewno są słabi, bo przecież popadli w nałóg a to jest słabość psychiczna. Więc w sumie chodziło mi o słabość psychiczną dzieci, a swój argument podparłam właśnie stwierdzeniem dziedziczenia.

Więc czytaj uważniej, mniej się bulwersuj i bywaj zdrów : )

Nie oburzyłem się na Ciebie w żadnym wypadku, przepraszam jeśli tak to zabrzmiało.

Po prostu kontekst był mylący.

Co do Twojej wypowiedzi - nie uważam, że słabość psychiczną można odziedziczyć. To, że rodzice pili mogło mieć początek w późniejszym życiu. Póki co nie stwierdzono, że uzależnienia mogą realnie zmienić i przenosić się w DNA. Poza tym to dość grząska kwestia z wieloma niedomówieniami i półprawdami, którą lepiej zostawmy (póki co) genetykom.

Link to comment

Co do Twojej wypowiedzi - nie uważam, że słabość psychiczną można odziedziczyć. To, że rodzice pili mogło mieć początek w późniejszym życiu. Póki co nie stwierdzono, że uzależnienia mogą realnie zmienić i przenosić się w DNA. Poza tym to dość grząska kwestia z wieloma niedomówieniami i półprawdami, którą lepiej zostawmy (póki co) genetykom.
Link to comment

Powiem tak... Może i mam niskie pobudki, ale nie potrafiłbym być Ojcem (a właśnie Ojcem przede wszystkim jestem) mając słabą psychikę.

O tak, zgadzam się w 100 %.

Rozumiem, że rozmawiamy o tych, którym się nie udało - tylko tak się szczerze zastanawiam, czy tak naprawdę warto poświęcać owym osobom Naszą uwagę, czy to nie jest aby litowanie się nad owymi ludźmi, czy to nie jest żałowanie ich... Bo sorry, ale litość w stosunku do ludzi to zbrodnia. Mnie nie okazywano litości i powiem Ci szczerze, że jestem z tego straszne zadowolony...

Ja nie odbieram tego jako okazywanie litości. Sądzę, że w ogóle litość to coś czego nie powinno być, bo ona wcale nie jest pożyteczna. Odbieram to jako pomoc, która w pewnym stopniu jest konieczna. A pomoc jest pożyteczna, nie to co litość.

Według mnie litość ogólnie prowadzi do czegoś w rodzaju wyniszczenia człowieka. Szczególnie jeśli jest okazywana w nadmiarze. Potrzebna jest konkretna pomoc bez użalania się.

Żyję i kurwa nie zniżyłem się do poziomu chodzenia po psychoterapeutach, terapiach i innym dziadostwie... Sam do wszystkiego doszedłem.

Powiem Ci całkowicie szczerze, że mało kto mówi tak o sobie. Tutaj na forum co chwilę widzę ludzi, którzy mówią, że ich życie jest bez sensu i jak się pyta ich co robią w kierunku żeby takie nie było, zazwyczaj w odpowiedzi dostaje się wielokropek lub jakieś ogólnikowe, wymijające odpowiedzi znaczące "nic". Masz być z czego dumny, bo wyprowadziłeś się z dna. I wiem, że nie jesteś sam.

Jednak cały czas jestem za tym, że tym którzy wciąż na tym dnie siedzą, trzeba postawić szybko na nogi i pokazać im gdzie jest lina.

Nie powinniśmy ich wciągać tak żeby osiągali sukces dzieki komuś tylko pokazać jak ciężką pracą - ludzie się bogacą.

Co do Twojej wypowiedzi - nie uważam, że słabość psychiczną można odziedziczyć. To, że rodzice pili mogło mieć początek w późniejszym życiu.

Oczywiście, że można. Szczególnie jeśli Twój ojciec od maleńkości jedyne co w Tobie docenia to to, że po tym jak Ci wleje w tyłek szybko biegniesz mu po nową wódkę. Szczególnie jeśli przez całe dzieciństwo żyjesz w toksycznym środowisku, które ma gdzieś Twoje podstawowe potrzeby i ambicje. Szczególnie jeśli egzystujesz, a nie żyjesz.

Może nie można odziedziczyć w dosłownym znaczeniu.

Link to comment

Nie wiem jak wy, ale ja pozałam wielu ludzi którzy różnią się od siebie. I odkryłam jedno, że każdy człowiek inaczej radzi sobie z problemami. Nie można kogoś, kto szuka pomocy nazwać nieudacznikiem, ja widzę w nim siłe, ponieważ chce coś zmienić i pomóc sobie. Jak ktoś chce być coraz lepszym człowiekiem i sięga po pomoc to bardzo dobrze :)

PAN KOKS:

DDA polega na tym, że człowiek jest przystosowany do nienormalnych warunków, do patologii lub nawet przemocy. Kiedy jest dorosły i zaczyna swoje samodzielne życie nadal reaguje podobnie jak się nauczył w domu w sytuacjach, które tego nie wymagają. Już wcześniej zaczyna się lęk przed bliskością na przykład. Terapie mają pomóc takim ludziom (czyli większości z ans) nauczyć się nowych reakcji. Dorosłe Dzieci Alkoholików to normalni ludzie, często się o tym tak nie mśli. A to ogromny błąd.

Link to comment
Osiągnij to co ja.

Brak empatii i zrozumienia czyiś problemów jest osiągnięciem?

Zacznijmy od tego, że mogę okazywać co najwyżej zrozumienie dla czyichś problemów.

Osiągnięciem jest to gdzie ja jestem i to co osiągnąłem. Poczytaj mój poprzedni post.

Jeśli Twoją i podobnych Ci ambicją jest dochodzić do klamki skomląc o pomoc, bo ktoś Cię skrzywdził to sorry

Jeśli przyznasz, że nigdy w życiu nie byłeś u żadnego lekarza i nigdy nie wziąłeś żadnego leku a także, że nigdy nikomu nie powiedziałeś o żadnym swoim problemie uznam, iż jednak nie jesteś hipokrytą.

Czym innym jest leczeniem grypy, czy też składanie złamanej ręki, bądź ustawianie diety - bo z tym byłem u specjalistów... A czym innym podstawa wszystkiego co nas dotyczy - czyli psychika...

mną - który widzi źródło wszystkiego co wartościowe w sobie samym

Czym są te wartości? Czym ty się tak chwalisz? Mam wrażenie, że rozmawiam z jakimś geniuszem bądź miliarderem. Choć ze względu na twoją skrajną mierność emocjonalną gówno mnie to obchodzi.

Rozmawiasz z człowiekiem dumnym z wszystkiego co ma, bo osiągnął to pracą własnych rąk i siłą swej psychiki. Chwalę się normalnością, mimo przeciwności losu. Chwalę się znajomością silnych ludzi, którzy mimo wszystko szli do przodu!

ja - będę wsparciem dla Rodziny i najbliższych

Wyśmiewając ich? Przykro mi za twoją rodzinę.

Wskaż mi jedno zdanie w którym wyśmiałem moją Rodzinę.

A co ma alkoholizm do pedofilii?

Metaforę, którą - o ile nie masz Aspergera - powinieneś choć trochę pojąć.

Metafora jest bronią ułomnych pseudointeligentów w dyskusji - że pozwolę sobie zacytować Leona Daudeta - przecież taka alfa i omega wie kimże on jest... :lol:

Dodano 21 Lis 2010, 19:47:44:

DDA polega na tym, że człowiek jest przystosowany do nienormalnych warunków, do patologii lub nawet przemocy. Kiedy jest dorosły i zaczyna swoje samodzielne życie nadal reaguje podobnie jak się nauczył w domu w sytuacjach, które tego nie wymagają. Już wcześniej zaczyna się lęk przed bliskością na przykład. Terapie mają pomóc takim ludziom (czyli większości z ans) nauczyć się nowych reakcji. Dorosłe Dzieci Alkoholików to normalni ludzie, często się o tym tak nie mśli. A to ogromny błąd.

Jeśli ktoś nie widzi błędów w swoim otoczeniu, otoczeniu w którym wyrasta nawet od maleńkości... To jest w tragicznym zamkniętym kręgu... I nie jest mi go żal.

Bo sorry, mamy dookoła (TV, gazety, internet, ludzie dookoła Nas) tyle wzorców, że można dostać kociokwiku. To nie czasy komuny, kiedy gówno co było dookoła.

Dodano 21 Lis 2010, 19:55:14:

Powiem tak... Może i mam niskie pobudki, ale nie potrafiłbym być Ojcem (a właśnie Ojcem przede wszystkim jestem) mając słabą psychikę.

O tak, zgadzam się w 100 %.

Widziałem Ojców, którzy w trakcie melanżu chodzili na czworaka.

Dawniej uważałem to za normę...

Teraz sam będąc Ojcem - na melanżu stopuje się sam w zasadzie po drugiej szklaneczce łyskacza.

To też dowód odpowiedzialności...

Rozumiem, że rozmawiamy o tych, którym się nie udało - tylko tak się szczerze zastanawiam, czy tak naprawdę warto poświęcać owym osobom Naszą uwagę, czy to nie jest aby litowanie się nad owymi ludźmi, czy to nie jest żałowanie ich... Bo sorry, ale litość w stosunku do ludzi to zbrodnia. Mnie nie okazywano litości i powiem Ci szczerze, że jestem z tego straszne zadowolony...

Ja nie odbieram tego jako okazywanie litości. Sądzę, że w ogóle litość to coś czego nie powinno być, bo ona wcale nie jest pożyteczna. Odbieram to jako pomoc, która w pewnym stopniu jest konieczna. A pomoc jest pożyteczna, nie to co litość.

Według mnie litość ogólnie prowadzi do czegoś w rodzaju wyniszczenia człowieka. Szczególnie jeśli jest okazywana w nadmiarze. Potrzebna jest konkretna pomoc bez użalania się.

Tylko wiesz co? Zastanawiam się cały czas, czy aby na 100% warto jest okazywać tym ludziom ową pomoc, bo i tak i tak... W 95% skończą one jako jednostki bezproduktywne i niepotrzebne naszemu społeczeństwu...

To jednak problem polityki społecznej :) - nie będziemy go poruszać, jestem nawet w stanie znieść fakt, że takowym ludziom pomaga się z moich podatków, za pośrednictwem NFZ, bo niestety mało który z nich może sobie pozwolić, na prywatną terapię - choć może to byłoby rozwiązanie? Nie potrafisz się sam ogarnąć... Zdaj sobie sprawę, że przez najbliższe piętnaście lat będziesz spłacać lekarza... Uwierz mi, że dla wielu załamanych byłby to bodziec pchający ich w przód.

Żyję i kurwa nie zniżyłem się do poziomu chodzenia po psychoterapeutach, terapiach i innym dziadostwie... Sam do wszystkiego doszedłem.

Powiem Ci całkowicie szczerze, że mało kto mówi tak o sobie. Tutaj na forum co chwilę widzę ludzi, którzy mówią, że ich życie jest bez sensu i jak się pyta ich co robią w kierunku żeby takie nie było, zazwyczaj w odpowiedzi dostaje się wielokropek lub jakieś ogólnikowe, wymijające odpowiedzi znaczące "nic". Masz być z czego dumny, bo wyprowadziłeś się z dna. I wiem, że nie jesteś sam.

Jednak cały czas jestem za tym, że tym którzy wciąż na tym dnie siedzą, trzeba postawić szybko na nogi i pokazać im gdzie jest lina.

Nie powinniśmy ich wciągać tak żeby osiągali sukces dzieki komuś tylko pokazać jak ciężką pracą - ludzie się bogacą.

Na fora z "problemami" trafiają ludzie, którzy o dziwo nie mają przyjaciół, albo nie mają w sobie siły. To drugie potrafię zrozumieć. Tego pierwszego nigdy, zwłaszcza że człowiek jest istotą stadną... i w naturę swego bytu ma wpisane to, że automatem poszukuje przyjaciół i towarzyszy. Skoro nie ma ich w realnym życiu, to hmm... łatwo dojść do wniosku, że coś z nimi nie tak, nieprawdaż?

Link to comment

Tylko wiesz co? Zastanawiam się cały czas, czy aby na 100% warto jest okazywać tym ludziom ową pomoc, bo i tak i tak... W 95% skończą one jako jednostki bezproduktywne i niepotrzebne naszemu społeczeństwu...

To jednak problem polityki społecznej :) - nie będziemy go poruszać, jestem nawet w stanie znieść fakt, że takowym ludziom pomaga się z moich podatków, za pośrednictwem NFZ, bo niestety mało który z nich może sobie pozwolić, na prywatną terapię - choć może to byłoby rozwiązanie? Nie potrafisz się sam ogarnąć... Zdaj sobie sprawę, że przez najbliższe piętnaście lat będziesz spłacać lekarza... Uwierz mi, że dla wielu załamanych byłby to bodziec pchający ich w przód.

Dlatego ważna jest dobra pomoc. Nie wyniszczająca. Podałam przykład o podaniu liny żeby pokazać, że sama pomoc też może być toksyczna dla człowieka. Możliwe, że na takich spotkaniach są ludzie, którzy znają się na rzeczy.

Na fora z "problemami" trafiają ludzie, którzy o dziwo nie mają przyjaciół, albo nie mają w sobie siły. To drugie potrafię zrozumieć. Tego pierwszego nigdy, zwłaszcza że człowiek jest istotą stadną... i w naturę swego bytu ma wpisane to, że automatem poszukuje przyjaciół i towarzyszy. Skoro nie ma ich w realnym życiu, to hmm... łatwo dojść do wniosku, że coś z nimi nie tak, nieprawdaż?

Ja chyba potrafię zrozumieć i jedno i drugie. Przyjaciół można nie mieć z wielu powodów. W sumie jedno może wynikać z drugiego. Nieumiejętność odnalezienia się w otoczeniu też jest jakimś zaburzeniem, które może być wynikiem słabości. Jednak nie rozumiem jak można nic z tym nie robić. Forum to żadne rozwiązanie. Tutaj nikt Cię nie zna i nie da Ci perfekcyjnej odpowiedzi. Czego Ci ludzie oczekują? Tego, że ktoś im da gotową receptę na lepsze życie? To jest błędne koło - szukanie, opisanej wyżej, toksycznej pomocy. Czyli jak się wznieść wyżej nic nie robiąc.

Link to comment

MissTake

reasumując.

Terapia - cóż... Niech będzie, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że koszta owej terapii - i to pełne spłacać będzie owa poszkodowana osoba. Uwierz mi, bodziec konsekwencji płynących z niespłaconych zobowiązań... Jest mocnym motywatorem...

Link to comment
MissTake

reasumując.

Terapia - cóż... Niech będzie, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że koszta owej terapii - i to pełne spłacać będzie owa poszkodowana osoba. Uwierz mi, bodziec konsekwencji płynących z niespłaconych zobowiązań... Jest mocnym motywatorem...

Koszta oczywiście. Oby tylko ta pomoc była dobra. Bo jak ktoś poniesie jej "konsekwencje" (terapie tanie nie są więc można to nazwać konsekwencją), a rezultatów nie widać.... To chyba jest tylko totalny demotywator do robienia czegokolwiek dalej ze swoim życiem.

Wszystko ma swoje plusy i minusy.

Więc reasumując:

pomoc jak najbardziej, ale dobra pomoc, a nie banialuki i okazywanie toksycznej i bezproduktywnej litości.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Odpowiedziałam w pierwszym   Wyznaczam teraz @Vertigos i @Anarchist, a tematy to:  
    • yiliyane
      Już dawno nie byłam u lekarza państwowego. Nie chodzę za często do lekarzy, ale jak już idę, to raczej prywatnie. Prędzej człowiek umrze niż doczeka się wizyty na NFZ. Pół roku czekania na wizytę u lekarza rodzinnego, potem co najmniej półtora roku na wizytę u specjalisty. NFZ "opłaca się" tylko przy bardzo drogim leczeniu i takim, które może być odwleczone w czasie. Jeżeli jest pilna potrzeba wizyty u lekarza, zrobienia badań i postawienia diagnozy, to w naszym pięknym kraju takie są realia, że się człowiek tej wizyty państwowo nie doczeka. Powinien być państwowy, plus oczywiście możliwość otwarcia i prowadzenia prywatnych klinik i gabinetów. Całkowicie płatna służba zdrowia prowadziłaby do tego co jest w Stanach - że za byle wizytę z katarem dostajesz rachunek na tysiąc dolarów, w efekcie czego na leczenie stać tylko najbogatszych. Nie. Jak już wspomniałam, całkowicie wolny rynek w przypadku służby zdrowia spowodowałby, że większość ludzi de facto straciłaby możliwość leczenia się, bo nie byłoby ich na to stać. Teraz za wizytę u specjalisty płacisz, powiedzmy, 200 zł. To i tak dużo i wiele osób na to nie stać. Ale wyobraźmy sobie byle wizytę za 2 tysiące. Nie chcielibyśmy takiej sytuacji.
    • Kerosine
      @Gloria i @yiliyane, zapraszam  
    • yiliyane
      Nie. Nie mam takiej potrzeby. Stosuję filtry tylko na intensywne letnie słońce, a i też nie zawsze. Słońce rzadko mnie parzy. Ratują mnie włoskie geny Nie. Właściwie tylko na początku lata, kiedy skóra jest jeszcze zupełnie nieopalona po zimie, muszę uważać. W ten sposób trochę mnie przypiekło w czerwcu, kiedy byłam w termach (w Polsce) na świeżym powietrzu. Z kolei jak byłam teraz we wrześniu na Teneryfie, to w ogóle się nie smarowałam i nic mi nie było - bo skóra już się przyzwyczaiła do słońca. Opalanie się nie jest niczym złym, o ile robi się to z umiarem. Spiekanie się na raka, leżąc od rana do wieczora plackiem na plaży to zdecydowanie zły pomysł. Podobnie jak chodzenie na solarium. Ale lekka, naturalna opalenizna, która tworzy się latem, nie jest niezdrowa. Zupełnie nie wystawiając skóry na światło słoneczne blokuje się dopływ witamy D3. Kiedyś więcej się smarowałam kremami z filtrem i unikałam słońca i efektem było stężenie witaminy D3 na poziomie 7 ng/ml (gdzie norma to 31-50 ng/ml, a mój wynik uznawany jest za ciężki niedobór). Więc, jak we wszystkim, trzeba umieć znaleźć złoty środek. Może nie nazwałabym tego obawą, ale nie przepadam za efektami długiego siedzenia przed urządzeniami elektronicznymi. Najczęściej skutkuje to u mnie bólem głowy, silniejszym niż zazwyczaj.
    • yiliyane
      Nie mogłabym oddawać krwi, nawet gdybym bardzo chciała. Ze względu na problemy zdrowotne moja krew nie zostałaby przyjęta. Poza tym nie sądzę, żeby mój organizm zniósłby taki ubytek krwi. Przy krwiodawstwie pobiera się aż 450 ml krwi, co trwa 5-8 minut. Do morfologii pobiera się podobno do 5 ml krwi, a mnie już zdarzyło się raz zemdleć (spadek cukru najprawdopodobniej, spowodowany utratą krwi i byciem wiele godzin na czczo), wielokrotnie też robiło mi się słabo lub też mdliło mnie, ale poza tym obyło się bez większych konsekwencji. Tak więc w moim przypadku bycie dawcą krwi odpada.
  • Recent Status Updates

    • Anarchist

      Anarchist

      Och, te remonty w mieście, nie widać końca :C 
      · 2 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      2
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      1
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    9 posts
    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Anarchist
    Anarchist
    2 posts
    Gloria
    Gloria
    1 post
    trombalski300
    trombalski300
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    40 posts
    Anarchist
    Anarchist
    38 posts
    yiliyane
    yiliyane
    19 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    816 posts
    yiliyane
    yiliyane
    705 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    637 posts
×
×
  • Create New...