hanako60

Malowanie ust. Pomadka, błyszczyk czy szminka ?

Recommended Posts

Przeważnie maluję usta szminką. Obecnie używam na zmianę odcieni numer 46, 58, 60 i 62 z firmy Inglot.

Share this post


Link to post

Malowałabym się delikatną szminką, gdyby nie to, że (z różnych przyczyn) mam potwornie wysuszone usta. Sucha szminka jeszcze bardziej powoduje wysychanie, więc odpada. Musze ciągle używać jakichś pomadek, balsamów nawilżających, żeby mi aż tak nie pękały.

Share this post


Link to post

Błyszczyków nie znoszę, bo nie lubię, kiedy moje usta się kleją. Włosy się do nich przyklejają i w ogóle odczuwam nieprzyjemne uczucie. Za to szminki bardzo lubię, ale zawsze jak pomaluję nimi usta, to odciskam je na papierze i wtedy wychodzi ładny matowy kolor, a wargi nie są śliskie. Ostatnio kupiłam sobie matową szminkę i jest świetna, daje bardzo ładny efekt. Mam tylko kilka sztuk właśnie tego typu kosmetyku i są to kolory różu, czerwieni i ich różnych odcieni.

Share this post


Link to post

Ja w ogóle nie mogę przekonać się do szminek czy błyszczyków. Jeśli już mam pomalowane usta, to jest to pomadka ochronna do ust i to najlepiej bezbarwna. Reszta sprawia, że jakoś tak mi ciężko na ustach i czuję się niekomfortowo.

Share this post


Link to post

Lubię pomadki pielęgnacyjne, często używam ich tak "w biegu", kiedy nie mam okazji spojrzeć w lustro, bądź po prostu nie chce mi się szukać lusterka w torebce :mrgreen:

Błyszczyków w ogóle nie używam, jak dla mnie efekt który dają jest beznadziejny.

Jednak moim ukochanym produktem do ust są matowe szminki do ust o wyrazistych kolorach, jak czerwień, fuksja czy bordowy. Pięknie podkreślają kształt moich ust i świetnie pasują do mojej ciemnej oprawy oczu i włosów.

Share this post


Link to post

Ja posiadam czerwoną szminkę jednak bardzo delikatną i pachnie arbuzem mhh. delikatnie ją nakładam do tego smaruje usta błyszczykiem wiśniowym i sa idealne <3

Share this post


Link to post

Wszystko zależy od okazji. Lubię intensywnie czerwoną szminkę, ale przy zwykłych spotkaniach raczej maluję usta błyszczykiem. Często nie maluję niczym ust bądź zwykłą pomadką ochronną. Błyszczyk i szminkę zostawiam na spotkania towarzystkie czy inne imprezy.

Share this post


Link to post

Błyszczyk mam jeden bo nie przepadam za nimi. Mam duo z Inglota, dość przyjemnie się go używa ale nie często to robię.

Najbardziej lubię szminkę we flamastrze z Astora - nie dość, że to od razu konturówka, to kolor schodzi równomiernie i długo. Nie zjada się jej tak jak zwykłych szminek bo ta wsiąka w usta fajnie. Mam ją długo i ciągle działa choć to pewnie jej ostatnie tchnienia. Na pewno znowu ją kupię.

Mam dwie szminki i dwie pomadki. Szminki to Golden Rose (klasyczna czerwień) i Inglot (wkład, ciemny róż). Pomadki to Essence w naturalnym kolorze ust i Lovely (róż).

No i balsam ochronny Tisane - podstawa.

Czym różni się pomadka od szminki? Pigmentacją i trwałością. Pomadki są często pół transparentne, dają lekki kolor i szybko schodzą. A szminki trzymają się [z reguły] dłużej i kryją mocno usta kolorem.

Share this post


Link to post
moim ukochanym produktem do ust są matowe szminki do ust o wyrazistych kolorach

Uwielbiam takie szminki. Zwykle nakładam je opuszkiem palca, żeby zatrzeć kontury i żeby moje usta, które są nieco "za bardzo" nie wyglądały jak karykatura.

No i nie kupuję nic, co ma drobinki, które wydaje mi się dodatkowo powiększają usta.

Zimą używam wazeliny o jakimś przyjemnym zapachu.

Błyszczyk mam jeden, ale głównie do zlizywania. Jest taki smaczny. :mrgreen:

Share this post


Link to post

Uwielbiam mieć pomalowane usta. Zwłaszcza, kiedy rano mam czas nałożyć tylko podkład+puder na twarz i tusz do rzęs - w torebce mam kilka pomadek, które ratują całość make-up'u ; )

Uwielbiam matowe pomadki i tinty do ust ze względu na trwałość. Tinty to mistrzostwo świata, człowiek nałoży sobie rano na usta i do wieczora ma idealny kolor - w mojej pracy idealne, bo nie mam czasu na poprawki.

Pomadki w kredce, zwłaszcza te z Bourjous <3 no miłość największa, najlepiej jak nawilżają, to wtedy są genialne na dni, kiedy moje usta za nic w świecie nie przyjmą na siebie matów.

No i klasyczne szminki, z lekkim połyskiem też mam i też lubię.

Błyszczyk mam jeden, z Kobo - jest fajny, nie świeci się jak psu jajca, ale nie jest to mój number one.

Kolory? Słodkie róże, wraziste fuksje, wszelkie oranże, czerwienie. Nude i brązy mi nie podchodzą, czuję się jak stara baba.

Ogólnie to mazidla do ust mogłabym kupować tonami, serio. Ledwo powstrzymuję się przed kupowaniem wszystkiego, co widzę.

Share this post


Link to post

Jestem zupełnie chora na punkcie produktów do ust. Szczególnie jeżeli pachną i smakują, i takich właśnie specyfików używam na co dzień. Mam okazję być dumną posiadaczką całej kolekcji smakerów. Winogronowy jest moim guru <3.

Na noc obowiązkowo karmelowe masełko nivei.

Ostatnio przekonały mnie ciemniejsze szminki, głównie o wykończeniu matowym lub satynowym.

Nie znoszę błyszczyków, bo kleją się niemiłosiernie.

Share this post


Link to post

Klasyczny błyszczyk Diora (jedyny, który nie znika po pięciu minutach) o Carmex. Pomadki jedynie w naturalnym odcieniu.

Share this post


Link to post

Szminki albo tinty. Mam jakieś tam trzy szminki,jedną czerwoną,jedną neonowo różową i jedną kolorze,którego nie umiem nazwać,ale bardzo mi pasuje (jestem blondynką)-422 z Eveline Aqua Platinum.

Wcale nie pasują mi pomarańcze (mam ostatnio problemy z zębami,czerwień je wybiela optycznie,a pomarańcz-szkoda gadać,poza tym do mojej cery nie pasuje pomarańcz) i beże. Takich nude zbyt nie lubię. A tinta mam czerwonego z Bell,odcień drugi. Jest niezły,ale czarnieje jak się za dużo nałoży. No,ale długo się trzyma i wytrzymuje posiłki. Błyszczyków nie liczę,bo nadają się tylko do śmieci.

Share this post


Link to post

Szminka! Szczególnie matowa! I nie lubię czerwonego koloru, wole takie jaśniejsze róże - wtedy usta wyglądają na delikatne, niewinne i zmysłowe ;)

Share this post


Link to post

Ja mam wąskie usta i nie maluje ich na wyraziste kolory. Chociaz lubie ogladac je na innych kobietach:) Sama jak juz maluje, to wybieram różne odcienie rózu. Pyszne błyszczyki tez wchodza w gre, tylko ze długo sie pomalowanymi ustami nigdy nie naciesze, bo wszystko zjadam ;)

Share this post


Link to post

Zależy od okazji i mojego nastroju. Błyszczyk bardzo ładnie prezentuje się na ustach do eleganckiego stroju na przyjęcie, ale trzeba go bardzo często poprawiać. pomadki zawsze używam pod szminkę, rzadko kiedy samą. a szminkę na co dzień lub randkę. Na randkę dlatego, że jest trwalsza i nie tak uciążliwa dla chłopaka jak błyszczyk (na przykład przez jego konsystencję).

Share this post


Link to post

Nie rozstaję się z pomadką (zwykle bebe, choć ostatni rok nieodłącznie towarzyszy mi fioletowa nivea, silnie nawilżająca z efektem "mrożenia" spierzchniętego naskórka).

Ostatnio przekonałam się do kolorowych ust - do moich kosmetyków należy ciemnoróżowa/fioletowa pomadka (bodajże essence).

Share this post


Link to post

Ja uwielbiam na co-dzień używać błyszczyki perłowe, pomadki też z odcieniami lekko perłowymi, ale teraz na tą słoneczną pogodę smaruje pomadkami ochronnymi z filtrami.

Share this post


Link to post

Do niedawna używałam głównie pomadek ochronnych, błyszczyków nienawidziłam i nienawidzę do dziś a szminek kolorowych, pomimo, że mi się podobały, unikałam ze względu na nierówny zgryz i później - aparat ortodontyczny. Ostatnio jestem jednak zakochana w szminkach, zdarza mi się nimi malować nawet na co dzień (jakieś jaśniejsze, naturalne odcienie), jednak cały czas jestem w trakcie poszukiwań czegoś idealnego dla siebie, podobają mi się mocne, intensywne kolory, ale chyba nie za bardzo do mnie pasują.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Shady-Lane90
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts