Skocz do zawartości
M-FORUM.PL
sshheenn

Jakie macie wymiary? Jesteście z nich zadowolone?

Recommended Posts

sshheenn

może na początek podam swoje!

biodra 82 cm

talia 63 cm

biust 88 cm

szyja 31 cm

udo 46 cm

kolano 35 cm

łydka 33 cm

kostka 22 cm

ramie 24 cm

przegub 15 cm

wzrost 155 cm

waga 45 kg

długość nóg 71 cm

według tabeli (która macie tu: http://www.crossdressing.pl/main.php?lv ... 04〈=pl zjedzcie troszkę na dół jak już otworzycie i chodzi mi o ta druga tabelkę ;)) no to wg tej tabeli nie mam idealnej figury. Hmmm naprawde strasznę ;d

a jak tam u Was?? Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
alex007

mam 161 wzrostu

waga 44

talia 57 cm

biodra 75 cm

biust 76 cm

ramię 22,5 cm

udo 44 cm

łydka 31 cm

wg tabeli jestem poniżej idealnej w niektórych miejscach. Nie narzekam na figurę. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
MissMac

80/60/80 w zaokrągleniu ;) wzrost 172 :]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
martuśka.

Wczoraj w radiu usłyszałam jak mówiono (po jakiś tam badaniach naukowych), że idealna sylwetka to klepsydra i współczynnik miary bioder do pasa powinien wynosić 0,7, który posiadam więc jestem idealna:D Więc jak być niezadowoloną?:P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Pina

Ja też mam figurę klepsydry. Wymiarów dokładnych nie pamiętam :) W pasie mam 64 z tego co pamiętam, biust 80 coś a biodra 92 bodajże. To wymiary które pamiętam z zimy, kiedy szyłam sukienkę na studniówkę, także mogły ulec zmianie do teraz :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Niekonkretna

Akurat wczoraj się mierzyłam i tak:

Biust - 87-88

Talia - 67

Biodra - 90

Nie wiem, jakim cudem niektórzy, lepiej zbudowani ode mnie mają po 60-62 w tali, skoro ja jestem szczuplutka i mam bardzo duże wcięcie w tali i mam 67! Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.

A wymiary, z tego, co patrzyłam tam, w miarę, waga też w granicach normy. Co prawda dolnej normy, ale zawsze. Na figurę nie narzekam. Ba! W tym roku nawet ją bardzo polubiłam, bo przez rok przytyłam koło 5-8 kg i figura jest bez zarzutu. No, może delikatnie uda za szczupłe, ale to już nie to, co było.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
without_name

Biust - 87-88

Talia - 67

Biodra - 90

[...] ja jestem szczuplutka i mam bardzo duże wcięcie w tali i mam 67! Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.

Rzeczywiście dziwne ;)

moje wymiary to:

biust- 91

talia- 60

biodra- 90

i o dziwo nie mam dużego wcięcia w talii. Dużo dałabym za troszkę szersze biodra.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
BlackTear

Według tabelki nie mam idealnej figury, ale nie mam na co narzekać, bo jeszcze rosnę (a raczej rozwijam się) (; Wzrostu mam 170cm (przy wadze 55kg), w talii 68, biodrach 89, a w biuście chyba 82. Ud, kolan i łydek nie będę sobie mierzyć, bo i tak wyjdzie za mało. ;d

idealna sylwetka to klepsydra i współczynnik miary bioder do pasa powinien wynosić 0,7

Do tego niestety mi daleko (0,75), ale mam zamiar pracować nad swoją talią ;d

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
cukinka :)

Dokładnych wymiarów nie podam bo nie chce mi się teraz mierzyć, ale ze swojej figury jestem bardzo zadowolona, szczegolnie z wcięcia w talii. ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Kiperlan
Wczoraj w radiu usłyszałam jak mówiono (po jakiś tam badaniach naukowych), że idealna sylwetka to klepsydra i współczynnik miary bioder do pasa powinien wynosić 0,7, który posiadam więc jestem idealna:D Więc jak być niezadowoloną?:P

True, tj to jest idealna sylwetka dla mężczyzn. Po prostu świadczy o tym, że jesteś dobrym materiałem do przedłużenia gatunku ;d

Mam większą klate od was :mrgreen:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Aglaja

Dążę do 90-60-90 (Marilyn Monroe ♥). Aktualnych wymiarów nie podam (te sprzed kilku tygodni to 88-62-90), bo mam szlaban na wagę i miarkę. Nie jestem jakoś szczególnie zadowolona ze swojej sylwetki, ale wciąż nad nią pracuję. Wierzę, że wkrótce osiągnę cel.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Yvonne

Wzrost: 168

Waga: 55

Wymiary: 90x65x94...

Cholerny brak wcięcia w talii :/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
LaLooNa

Ja mam figurę po babci i jej siostrach, więc jestem szeroka w biodrach, wąska w ramionach, ogólnie grucha ;P

biust 90

talia ponad 70 (nie mam miarki)

biodra też jakoś 90 będzie ;)

czuję się kobieco w swojej figurze ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Skrzaciik

Takie powinny być : 85,50 |87,50| 61,5| 95,5| 31,50| 47,5| 34,5| 32,50| 20 | 83

...........a takie mam : 78,0 | 86,5 | 62,0 | 96 ,0| 32,0 | 47,0 | 32,0| 33,5 | 21 | 80

wzrost 166 cm

waga 51/52 kg

Z czego wychodzi, że : Mam za małe piersi, za krótkie nogi .

Cóż, jeszcze urosnę <3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
benihimex

Biust 80

Talia 61

Biodra 86.

Wzrost 168.

Waga 49 kg.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Borowy
  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • heavy13
      Fajnie, że przeczytałaś  nie zamierzam nikogo zostawiać przy stoliku, ale są takie sytuacje, że się ma kilka minut np. jak z nią zatańczę raz czy dwa, to dużo można pogadać, przynajmniej ja zawszę podczas tańca coś tam gadam . Z tym 10/10 to nie wiem czy dobrze napisałem. Ta z którą idę jest 10/10, ale wogóle mnie nie pociąga ani nic, a pół wsi za nią biega, natomiast druga która mnie zlewa jest taka średnia, ale coś ma w sobie sam nie wiem co. Po prostu chemia z mojej strony jest jak to mówisz a z jej nie  Może faktycznie masz rację, że ona nic do mnie nie czuje i mogę tam cyrk na kółkach odstawiać a ona i tak zdania nie zmieni, nie wiem, już byłem z tym wszystkim pogodzony, bo każdy ma inny gust, ale nie potrzebnie mi kuzynka mówiła, że coś przygadywała że mnie brała pod uwagę, bo się mi tryb nadzieja włączył i żal, że jej nie zaprosiłem (wcześniej nawet nie brałem pod uwagę tego). Onieśmielona raczej nie jest, ja jestem bardzo nieśmiały a jak mi na niej zależało, to mimo wielkiego strachu przed właśnie odrzuceniem, że się wygłupię, pisałem do niej, dzwoniłem, zapraszałem na spotkania (oczywiście nie nachalnie jak desperat). Zresztą gdyby ktoś Tobą się interesował, zapraszał itp. a by się Tobie podobał to chyba trzeba być trochę dziwnym, żeby nie chcieć utrzymywać kontaktu i odmawiać spotkań  
    • Nineku
      Idąc na wesele z partnerką no ujowo wyjdzie zostawiając ją przy stole dla flirtów i tańców z laską, która próbowała zfriendzować Ciebie. Może zmieniłeś się na lepsze (załóżmy, że wierzę Ci na słowo), ale w tym momencie jeżeli wcześniej czuła się np skrępowana czy onieśmielona, teraz dopiero może wycofać się widząc samiczkę bardziej atrakcyjną.   Na siłę próbujesz w tej waszej relacji coś upiec, a jak nie ma obustronnej chemii, to nie zdziałasz cudów.
    • Nineku
      Na to po prostu trzeba czasu :), jedni pracują nad głosem paląc i pijąc, bezsensu rozwiązanie. Trochę to musi potrwać, ale nie ma na to inszego wyjścia.
    • MrThor
      Hej. Zwracam się do Was z pytaniem. Jak zacząć mówić grubym, męskim głosem? Mutacje zacząłem przechodzić ok. 2 lata temu i od tego czasu mam dwa głosy. Ten niski, który miałem przed mutacją i ten nowy, gruby. I teraz kompletnie nie wiem jak mam zacząć mówić tym drugim głosem. Przecież z dnia na dzień nie zmienię głosu. Bardzo mnie to krępuje i utrudnia życia. Proszę o rady.
    • heavy13
      Cześć, sprawa wygląda następująco: od zawsze podobała mi się koleżanka mojej kuzynki. Podobała mi się od zawsze w sumie, ale jakoś nie było okazji się lepiej poznać przełom nastąpił, gdy byliśmy razem ze znajomymi na koncercie, po którym zaprosiła mnie jako osobę towarzyszącą na studniówkę, co mnie strasznie ucieszyło i miałem nadzieję, że coś z tego wyjdzie   niestety, mimo, że na studniówce świetnie się bawiliśmy, były delikatne flirty itp. to jednak po całej tej imprezie się zdystansowała, ja starałem się z nią utrzymać kontakt jednak było to w sumie tylko z mojej strony, udało ją się namówić na spotkanie, było miło, jednak, znowu to samo, próbowałem zagadywać na różne sposoby, zainteresować ją moją osobą. Międzyczasie proponowałem jej spontaniczne wyjścia, na basen, lodowisko, takie nic zobowiązującego, jednak zawsze miała coś innego do roboty, albo imieniny wujka, jakaś wizyta u koleżanki. Oczywiście z jej strony nie było nadal nic, nie odzywałem się przez jakiś tydzień pod pretekstem nawału roboty, jednak niestety dopóki ja nie wznowiłem kontaktu, ona milczała. Nie zraziło mnie to, ponieważ to mężczyzna ma prowadzić relację, przynajmniej na początku, ale już mi zapał opadł delikatnie :/. Mimo to udało mi się z nią spotkać jakiś czas później, szału nie było bo ja ciągnąłem cały temat rozmów itp, na koniec jeszcze zaczęła ziewać (xD), byłem już pewny, że daję sobie z nią spokój, ale napisała mi po wszystkim, że następnym razem ona stawia, co dało mi nadzieję na kolejne spotkanie, niestety na krótko, bo kolejne dwie propozycje spotkania odmówiła, za każdym razem  pisała, że jest już umówiona na proponowany przeze mnie termin (oczywiście innego nie podała). Wtedy już dałem sobie spokój całkowicie, żeby nie wyjść na nachalnego, nie to nie. Nie kontaktowałem się z nią przez 2 miesiące, nie było dnia żebym o niej nie myślał i czekał, że może się odezwie, niestety jak dobrze się domyślacie... nie dała nawet znaku życia.  Dopiero w dzień kobiet postanowiłem napisać jej życzenia, odpisała, sama coś zagadała, stwierdziłem, co mi szkodzi i zaryzykowałem jeszcze jedną OSTATNIĄ już propozycją spotkania, ściemniłem, że będę u niej w mieście coś załatwiał, to wpadnę jej wręczyć kwiatka i osobiście złożyć życzenia przy kawie na mieście. Odpisała mi tylko że odezwie się później bo coś załatwia, odpisać odpisała, ale tylko coś tam o tych swoich sprawach, że jedzie do innego miasta, bo musi zawieźć papiery, a spotkanie zlała całkowicie. Powiedziałem jej tylko szkoda, że cię nie będzie i życzyłem jej powodzenia tam z tą jej pracą. Tu byłby koniec tego dramatu  ale ta moja kuzynka, jej można powiedzieć przyjaciółka, ma w tą sobotę wesele, ja oczywiście nie brałem pod uwagę zapraszania tej koleżanki (ona też ma zaproszenie), ponieważ wyszedł bym już na jakąś łajzę, żebraka po tych moich zalotach i jej odrzuceniach, trzeba mieć swój honor hehe, ale miałem cichą nadzieję, że może ona tym razem wyjdzie z inicjatywą. Kuzynka mnie dobiła, bo przy rozmowie wyszło, że brała mnie pod uwagę na to wesele, ale stwierdziła, że pewnie jestem zły na nią (te jej kosze wszystkie). Przez to wszystko wróciło mi całe zauroczenie, a już powoli zapominałem o niej :/ Pluję sobie w brodę teraz czemu ja jej nie zaprosiłem, na pewno by się zgodziła. Ale z drugiej strony narobił bym sobie tylko nadziei a ona po weselu dalej by mnie traktowała jak przed (podobno jak kobieta od razu nie postrzega nas jako potencjalnego partnera to nie da się tego zmienić już) miała by mnie za takiego bawidamka (tak jak kolesia z którym idzie teraz, w tamtym roku byli na 6 weselach razem i nic z tego nie wynikło, zfriendzonowała go tylko :D) tak to może spojrzy na mnie inaczej jak przyjdę z kimś innym trochę odmieniony, te wszystkie jej zlewki mi dały motywacji, zacząłem ćwiczyć aby załagodzić to nieszczęśliwe zauroczenie, przybyło 14kg (nie tłuszczu xD) odkąd się widzieliśmy ostatnio, ogólnie zmieniłem fryzurę, bardziej dbam o siebie, może uzna mnie za bardziej niedostępnego/atrakcyjniejszego przez to że ją sobie odpuściłem i nie prosiłem się  o to wesele (a coś tam myślała o mnie bo wspominała kuzynce). Teraz Co byście zrobili na moim miejscu, idę na to weselę z taką dobrą znajomą, że się tak określę po łebkowemu 10/10. Są dwie opcje, albo tamtej powiedzieć tylko cześć i z nią nie zatańczyć/nie zagadywać olać całkowicie, albo coś tam próbować dyskretnie poflirtować, zatańczyć, skomplementować, ogólnie żeby myślała, że po weselu znowu się będę starał o nią, a potem czekać tylko na jej ruch (ja już swój limit wykorzystałem ). Wydaje mi się, że druga opcja będzie lepsza, bo ja nie mam do niej o nic w sumie żalu, nie chcę wyjść na obrażalskiego czy coś, już delikatnie poszedłem w drugą stronę bo była pewna, że będę chciał iść z nią. PS. sorry, że tak długo, ale musiałem się wygadać, bo nie mogłem spać ostatnio w nocy przez to   i chciałem przedstawić, cały obraz sytuacji. Najlepsze jest to, że ona nawet za ładna nie jest a tak mi się w banie wryła, ogólnie jak myślicie co do sytuacji sprzed wesela, dość jej dałem swojego zainteresowania i inicjatywy, czy trzeba się było bardziej starać? 
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      Nineku
      Nineku
      6
    2. 2
      Shady-Lane90
      Shady-Lane90
      4
    3. 3
      Borowy
      Borowy
      3
    4. 4
      Feral Thing
      Feral Thing
      3
    5. 5
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      2
×