Vilen

Czym dla was jest sport?

Recommended Posts

kiedyś u mnie sport to był tylko element odchudzania, a teraz jest to moja pasja, styl życia i element leczenia :)

A u mnie jest niemalże odwrotnie, tzn. odchudzać się nie muszę, ale kiedyś sport był całą moją pasją, a teraz przez pracę i brak czasu na wszystko mój sport ogranicza się do oglądania meczu w tv :lol: ale wcale mnie to nie cieszy :?

Share this post


Link to post

W moim życiu sport był od zawsze i odgrywał bardzo ważną rolę. Już jako dziecko razem z tatą mając dosłownie sześć lat chodziłam w teren pobiegać. Od tego się zaczęło - od taty, który będąc młodziakiem także trenował lekką atletykę dobre kilkanaście lat do momentu aż poznał moją mamuśkę ; ). Całą podstawówkę przebiegałam, a w międzyczasie grywałam często w siatkówkę. W końcu poważniej do tego podeszłam i zaczęłam ją trenować w klubie w okresie gimnazjum. W międzyczasie uczęszczałam też na zajęcia z koszykówki, grywałam również bardzo często w ping-ponga, czy tenisa. Po trzech latach zrezygnowałam jednak z siatkówki - uznałam, że mimo, że jestem w nią dobra to lepiej czuję się w kolcach na tartanie. Sport od zawsze był dla mnie jedną z lepszych form rozrywki. Dzięki niemu poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi i świetnie spędzałam czas. Kiedy trzeba było podchodziłam do niego bardzo poważnie, a innym razem - bawiłam się nim. Idąc do liceum zaczęła się poważniej moja kariera lekkoatletki. Treningi były bardzo intensywne, 6 razy w tygodniu, bardzo mało czasu na naukę, mało czasu na cokolwiek. Niesamowite uczucie kiedy biegniesz przed siebie ze słuchawkami w uszach - nic Cię nie obchodzi, a Ty dryfujesz w swoim świecie i masz wszystko głęboko w tyle. Doskonale się wtedy myśli i porządkuje wszystkie sprawy. Niestety moja klubowa kariera lekkoatletki nie potrwała długo nad czym bardzo ubolewam, bo od zawsze miałam do tego smykałkę i kilkakrotnie powtarzano mi, że wyrośnie ze mnie konkretny sportowiec. W drugiej klasie liceum miałam przykry wypadek. Złamana kość w lewej kostce i w śródstopiu i przesunięte wiązadła. Gips od stopy do kolana na okres dwóch miesięcy, łóżko, ewentualnie kule. Bardzo to przeżyłam - był ogromny płacz, depresja. Czułam się tak jakby zabrano mi coś bardzo cennego. Wiedziałam, że w końcu z tego wyjdę, przecież kiedyś ściągną mi ten gips, jednak byłam świadoma tego, że bardzo rozciągnie się to w czasie. Pamiętam jak z płaczem pytałam lekarzy kiedy będę mogła wrócić na boisko. I nie wiem czemu, ale chyba kobieca intuicja mi podpowiadała, że na tym się nie skończy. Bo przecież wiedziałam, że to nie koniec świata, gorsze rzeczy się ludziom dzieją. Jednak coś w środku nie dawało mi spokoju. I słusznie. Po zdjęciu gipsu minęły kolejne dwa miesiące zanim mogłam chodzić o własnych stopach, ale musiały jeszcze minąć kolejne dwa bym mogła wrócić na boisko za zgodą trenera, który naturalnie nie chciał mieć na głowie jakiejś mojej kolejnej kontuzji w razie przetrenowania. Zaczęłam znowu bardzo intensywnie trenować i ćwiczyć, chciałam nadrobić stracony czas. Jednak nie minęły dobrze trzy miesiące, a odezwało się inne, bardzo poważne schorzenie w prawej nodze. Ponownie musiałam przerwać treningi, ale tym bardziej na znacznie dłużej. Okazało się, że jestem śmiertelnie chora. Zakazano mi nadwyrężać chorą nogę, która zresztą potwornie bolała, zasypano mnie mnóstwem badań i innych nużących zabiegów. Miałam dwie operacje, mnóstwo czasu przeleżałam w szpitalu. Wszystko ciągnęło się dobry rok czasu. Kiedy udało mi się wyzdrowieć i wygrać z chorobą - straciłam zapał. Miałam ogromną szansę zabłysnąć w sporcie, który był dla mnie całym życiem i wtedy był na to najlepszy czas, jednak jedna kontuzja później bardzo poważna choroba, wszystko w tak krótkim czasie to stanowczo za dużo. Wypaliłam się, straciłam chęci. Za chwilę przyszła matura, nie było czasu na trenowanie tym bardziej, że w pełni zdrowia byłam kilka miesięcy przed samą maturą, czyli wtedy kiedy musiałam zająć się nauką, a nie trenowaniem. I właściwie los spłacił mi figla. Do dzisiaj jest mi z tym wszystkim bardzo trudno, ale chyba już nie mam siły walczyć, dlatego planuję swoje życie w inny sposób choć bardzo żałuję, że nie udało mi się zrealizować swoich marzeń. Sport to fantastyczna sprawa i naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy nie czerpią z niego przyjemności. Mimo, że nie mam już żadnych większych planów jeśli chodzi o sportową karierę to i tak bardzo chętnie wracam do biegania i sama dla siebie od czasu do czasu idę polatać w teren. Chyba już zawsze będzie to dla mnie jedna z lepszych form spędzania czasu i zawsze będę chętnie do tego wracać. : )

Share this post


Link to post
kiedyś u mnie sport to był tylko element odchudzania, a teraz jest to moja pasja, styl życia i element leczenia :)

A u mnie jest niemalże odwrotnie, tzn. odchudzać się nie muszę, ale kiedyś sport był całą moją pasją, a teraz przez pracę i brak czasu na wszystko mój sport ogranicza się do oglądania meczu w tv :lol: ale wcale mnie to nie cieszy :?

może trzeba pomyśleć jak to zmienić? ;) szkoda by tak stracić pasje i zatracić się tylko w pracy.. ja wiem, że brak czasu, że obowiązki, stres etc. ale czy naprawdę tak ciężko znaleźć te 3 godziny tygodniowo by coś porobić dla siebie? ;)

Share this post


Link to post

Hobby, praca, wszystkim dosłownie. Zacząłem jako mizerny chuderlaczek, miałem tego dość i z 8 lat temu zacząłem chodzić na siłownie, najpierw mi kiepsko szło, ale potem się wyrobiłem, też suplementy na masę doszły, potem zawodowo się tym zająłem i siłownia + zaopatrzenie w hurtowni odżywek w Warszawie i teraz w sumie jestem z siebie dumny, cięzka praca popłaca, codzienne treningi również ;)

Share this post


Link to post

Nie jestem zawodowym sportowcem ,ale sport jest częścią mojego życia ,częścią mojego dnia, bez sportu czuję się jak by ktoś zabrał cząstkę mnie, jestem smutny zły i jeszcze kilka mocniejszych epitetów jakich nie mogę tutaj użyć. Tak się składa ,że właśnie teraz jestem w takiej sytuacji, zwichnąłem staw barkowy. Lekarz powiedział ,że co najmniej pół roku przerwy muszę zrobić. Moje serce pęka.

Share this post


Link to post

Sport to moja pasja, szkoda że gdy byłem młodszy nie wybrałem drogi sportowca, teraz jest za późno. Ale uprawiam sport tak często jak tylko mogę od 3-4 razy w tygodniu. Kocham sport i polecam każdemu na lepsze samopoczucie, kondycję i relaks

Share this post


Link to post

Sport? Możliwością postawienia sobie wyzwań fizycznych, przełamania barier, możliwością spędzenia jakoś czasu, gdy nie ma co robić, oraz możliwością wyglądania lepiej i posiadania lepszej kondycji ;x

Share this post


Link to post

przede wszystkim pasja. uprawiam narciarstwo i nie wyobrazam sobie zebym mogla kiedys przestac :) czekam z niecierpliwoscią na pierwszy snieg

poza tym lubie sie poruszac, czuje sie wtedy lepiej i mozna rozladowac troche energii

Share this post


Link to post

kocham sport ale mam jedną wadę ,jak tylko się zapuszczę to ciężko mi wrócić do regularnych treningów tak jak teraz ,jestem po kontuzji i ciężko mi się zabrać. Przed treningiem mam lenia ,ale już w trakcie czuje się świetnie , a po treningu czuję się jak młody bóg

Share this post


Link to post

sport dla mnie na pewno pozwala odreagowac. moja najwieksza pasją jest narciarstwo-jezdzac czuje ze zyje :) moge sie odstesowac, milo spedzic czas na swiezym powietrzu robiąc to co kocham. no i przede wszystkim duzo ruchu :)

Share this post


Link to post

Ostatnio polubiłem nording walking. Spacer z kijami to dla mnie relaks i odpoczynek po ciężkiej pracy. W sumie po pracy przed komputerem. Polecam kijki dla zresetowania się. A kupić można pewnie już od 5 tych.

Share this post


Link to post

Dla mnie sport jest bardzo ważną częścią mojego życia. Jest sposobem na odreagowanie, na spędzenie wolnego czasu, na zabicie nudy, na polepszenie zdrowia....

Share this post


Link to post

Lubię się zmęczyć i wyżyć. Lubię jeździć na zawody , bo dzięki nim pracuję nad koncentracją i opanowaniem.

Daje mi też wymówkę by często podróżować , poznawać ludzi z pasją.

Jedynym minusem jest to że jestem perfekcjonistką, zadowala mnie tylko pierwsze miejsce, jest to dość męczące bo konkurencja nigdy nie śpi.

Share this post


Link to post

Niczym ważnym. Obchodzę się bez niego, nie przepadam za oglądaniem w tv czy internecie, chociaż są wyjątkowe dyscypliny, które mnie aż tak nie nudzą. Sam nie uprawiam, nigdy nie lubiłem, męczy mnie to psychicznie, źle się czuję gdy ktoś mnie obserwuje i mogę coś źle zrobić, nie mam koordynacji ruchowej, zawsze szło mi to kiepsko. Nie lubię sportu i nie zanosi się na zmianę.

Share this post


Link to post

Mam ze sportem ostatnio dużo do czynienia, ale z tym w telewizji :-P Jednak od przyszłego tygodnia to się zmieni, bo wykupiłem karnet na siłownię. Cel jest taki aby zrzucić "oponkę" i zbudować troszkę mięśnia :-)

Share this post


Link to post

Dla mnie sport jest nieodłącznym elementem w życiu każdego człowieka. Każdy powiniec organizować sobie trochę ruchu. U mnie sport rozładowuje wszelkie napięcia więc jest dobrym lekarstwem na wszelakie nerwy i stresy.

Share this post


Link to post

Moment odreagowania, od codzienności i stresu. Potrzebuje jakiejś regularniej aktywności, bo przez ten rok ewidentnie brakowało mi tego.

Share this post


Link to post

Kiedyś uważałam się za nieudacznika w tej kwestii. Dobrze pływałam, ale nie miałam w pobliżu basenu więc nie mogłam tego robić tak często jakbym chciała. W grach zespołowych byłam zawsze najsłabszym ogniwem, ostatnia wybierana do drużyny. Przez to rosłam w przekonaniu, że do sportu się nie nadaję, że jestem niezdarą i zagrożeniem dla siebie i innych. Tak naprawdę moje nastawienie do sportu zmieniło się dopiero kiedy skończyłam szkołę średnią. Wcześniej sport oznaczał dla mnie siatkówkę. Siatkówka = zło konieczne i same przykrości. Potem zdałam sobie sprawę, że istnieje cały wachlarz innych dyscyplin i fakt, że na wf zawsze byłam słaba w grach zespołowych nie oznacza, że tak samo beznadziejna będę w innych. I się zaczęło. Najpierw rower, potem rolki, bieganie, joga, wielki powrót do pływania, które po prostu uwielbiam, trochę tam po drodze próbowałam chodzić na jakieś zajęcia typu zumba, aerobik, ale to mnie nie wkręciło. Teraz doszła siłownia. Chciałabym jeszcze się kiedyś nauczyć jeździć na nartach.

Lubię sport, bo dzięki niemu uczę się wiele o sobie. Pokonując swoje granice na basenie uświadamiam sobie, że wkładając odpowiednio dużo czasu i wysiłku będę wstanie pokonać i wiele innych granic. Kiedyś żyłam w bardzo zamkniętym świecie i może dla niektórych brzmi to śmiesznie, ale uprawianie sportu pokazało mi, że wcale tak nie jest.

Ruch dobrze działa też na moją psychikę. Lepsza figura to tylko pozytywny skutek uboczny, nie jest ona moim głównym celem, ani powodem dla którego ćwiczę.

Share this post


Link to post

Sport moim życiem! Sport odgrywa ważną rolę w moim życiu, zawsze tak było, lubię go w każdej postaci, oglądać jak i uprawiać. Zawsze spędzałam całe dnie na dworze grając w badmintona, koszykówkę, czy nożną. Jednak od 5 lat moją pasją jest kolarstwo i nie wyobrażam sobie życia bez sportu.. Gdyby mi tego zabrakło z różnych przyczyn..utrata nogi na przykład byłabym chyba najsmutniejszym człowiekiem na tejże ziemi. Lubię pływać, albo wziąć słuchawki i iść na stadion pobiegać. Zdecydowanie sport jest częścią mnie. 

Share this post


Link to post

Bardziej rozrywką. Coś co mnie resetuje i denerwuje jednocześnie. Chciałbym żeby to była nie tylko rozrywka, ale nie mam takiej możliwości.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  mw2

      Dawaj koty do wyprzytulania! ♥
      · 11 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tu jakaś cywilizacja? 
      · 8 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 3 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 14 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
  • Posts

    • redu
      Alkomat
      a kalibrację tego alkohita robisz bo masz wykonanych tyle pomiarów czy tak zaleca producent??
    • Kerosine
      Masz czy nie masz
      Nawet nie wiem co to Masz w sobie dziecko [w sensie metaforycznym, ofc]?  
    • Kerosine
      Wasz ostatni zakup.
      Winter is coming part II Czarna kurteczka puchowa z kapturem: podbita sztucznym futerkiem imitującym owcze [futerko - choć już innego rodzaju - znajduje się oczywiście również na kapturze]; z wszytą kamizelką stanowiącą kolejną warstwę docieplenia; prawilnie taliowana, wymodelowana szwami i z wykończonym na półokrągło, dłuższym dołem bez "pingwinka". Dodatkowo taki oto wełniany sweterek, tylko w kolorze czarnym:
    • juha
      Farbowanie na nienaturalne kolory - róż, niebieski, zielony
      U mnie na koncie są: żółte, fioletowe, różowe, białe, czerwone  ewidentnie lubię te cieplejsze kolory :p
    • juha
      Włosy
      będą jaśniejsze... rozjaśniacz ma to do ciebie, ze wytrąca pigment z włosów, więc trochę nawet po zamalowaniu włosów będzie widać że się spłukuje.