kittka

Gryzonie :)

Recommended Posts

Z gryzoni to tylko pamiętam u siebie chomika, który przeżył jedynie dwa dni przez głupotę moich rodziców ^^ Niestety dalej się nie zgodzili, by mieć jakiegoś szczurka w domu czy chociażby szynszylę. Strasznie chciałam mieć szczura, ale nie, bo były koty w domu. Jak dla mnie to był tylko pretekst, bo jedno drugiemu nie przeszkadzało, jeśli dobrze wszystko zorganizować. Przypuszczam, że problemem było to, że się bali ;D

Teraz już mi przeszło, ale tak myślę, że w swoim domu planuję zakupić takiego małego gryzonia:)

Share this post


Link to post

Uwielbiam. Są takie malutkie, mięciutkie, tulaśne często...No takie fajne. Miałam kiedyś chomika, teraz mam królika o wdzięcznym imieniu Tytus oraz szczura Mikołaja, w skrócie Mikoś. Moja dziewczyna ma trzy myszki - Alicję, Lunę i Katie.

Share this post


Link to post

Uwielbiam je!

Zaczęło się od chomików, miałam dwa słodkie maleństwa, które uwielbiały się przytulać i biegać po pokoju.

Kiedy umarły, w sklepie zoologicznym zobaczyłam szynszyla i zakochałam się w nim. Jest już ze mną 2 lata, uwielbia zjadać mi książki i notatki z lekcji. :D Potem od chłopaka na urodziny dostałam parkę myszoskoczków, rozmnożyły mi się i to co mogłam oddałam, a reszta została u mnie.

Na początku było ciężko, bo niezłe koncerty zębami o kraty dają, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam. ;)

Teraz planuje kupić szczurka. ^^

Może potem uda mi się wrzucić zdjęcia maluchów. :)

Share this post


Link to post

Widzę, że dużo tu miłośników małych zwierzątek więc może mi ktoś doradzi. Bo ja chcę mieć jakiegoś gryzonia ale nie wiem na jakiego się zdecydować. To ma być "mój pierwszy" i dlatego potrzebuję porad.

Przede wszystkim ważne jest, żeby zwierzątko było łatwo hodować tak, żebym sobie poradziła i nie zrobiła krzywdy maluchowi (bo jestem zielona w temacie), chciałabym też, żeby zwierzak miał w miarę normalny tryb życia tj. był raczej aktywny w dzień a nie głęboką nocą (tak się da?) i żeby był przyjazny. I nie wiem czy lepszy samczyk czy samiczka?

Biorę pod uwagę chomiki, świnki, szynszyle i inne tego typu. Szczury chyba nie.

Może ktoś coś wymyśli :)

Share this post


Link to post

Ja bym Ci polecała świnkę morską. Sama trzymam ją w klatce metrowej, ale spokojnie 60-70tka na początek wystarczy. Ja mam długowłosą, ale to już kwestia gustu, w hodowli się nie różnią.

Świnki morskie śpią bardzo mało w ciągu doby bo ok. 4h, z czego raczej nie jest to noc, chociaż czasem moja kimnie w nocy, a w dzień buszuje.

Na początku miałam ogromny problem z poidełkiem. Trzepała nim noc w noc i nie mogłam spać. Szybko wpadłam na to, że przeca w skórkach z ogórka, które uwielbia też jest woda. Od ponad roku (a mam ją 1,5roku) zabieram poidełko co noc, daję jej jeść, natkę pietruszki i skórki z ogórka i mam święty spokój.

Co do wypuszczania z klatki... Moja świnka kocha moją Perłę i Perła kocha świnkę... szturchać i przewracać :mrgreen:

Tu dużo zalezy od charakteru prosiaczka, bo moja jest raczej leniem i na podłodze się rozkłada i nie ma ochoty biegać, czy chodzić, najlepiej to żeby ją głaskać i to na kolanach, ale z tego, co wiem, to sa świnki, które uwielbiają biegac po podłodze. Moja nie, moja ma metr do biegania w klatce, a i z tego nie zawsze korzysta, bo siedzi w domku ; )

Kąpiel! Wsadzilam raz świnkę do miski z wodą. Dno miała przykryte wodą tak, że świnka miała przykryte łapki. Była wniebowzięta! Więc ją umyłam. Biegała, chlapała, przewracała się. Potem suszenie, było chłodno, więc chciałam ją wysuszyć i bałam się, że mi się nie da. Jej długie kudły były poplątane, musiałam więc rozczesać, podciąć w okolicach odbytu i wysuszyć. Mój prosiak wręcz domagał się suszarki.

Na pierwszego gryzonia polecam świnkę morską. Przerobiłam chomiki i nie polecam, nie jestem ich fanką, ale teraz mam porównanie i stawiam wszystko na świnki ; )

W razie czego, służę pomocą.

Share this post


Link to post

Salami, Liszka, też właśnie najbardziej skłaniałam się w kierunku świnki jednak bo czytałam dużo dobrego o tych zwierzaczkach. A co do myszek - to nawet o tym nie myślałam ale też poczytam i pomyślę :)

A wiecie może czy w takim razie lepsza byłaby samiczka czy samczyk?

Share this post


Link to post

alooohaa, a może koszatniczka? Miałam swego czasu jedną i byłam wielce zadowolona, bo zwierzaczek niepotrzebował zbytniej uwagi. Jesli Ty jesteś pieszczochem :mrgreen: to musisz brać pod uwagę fakt, że koszatniczki nie lubią być brane na ręce. Ja swojej nie wzięłam ani razu, bo za każdym razem spieprzała do komody. Można je głaskać itp. W sumie to nie wiem czy moja była taka zdystansowana, czy wszystkie tak mają. W każdym razie to kochane i śliczne zwierzątka i warto wydać te klika dyszek dla takiej małej wiewióreczki. :) Wystarczy, że będziesz otwierać jej klatkę na cały dzień czy kilka godzin, żeby się wylatała. Woda, jedzenie i zwierzaczek zadowolony :)

Share this post


Link to post

Po Waszych postach i szybkim rozeznaniu w internecie chyba koszatniczki na początek odpadają. Tak jak Salami pisze - wolałabym, żeby zwierzak był szczęśliwy a ja mu chyba na tym etapie nie potrafię zapewnić bo nie miałam nigdy do czynienia z gryzoniami. Zawsze tylko psy, a teraz ze względu na brak warunków chciałabym jakieś łatwe i przyjemne (jak to brzmi) zwierzątko, któremu potrafiłabym dać odpowiednią opiekę.

Share this post


Link to post

http://wadowice24.pl/na-luzie/ciekawost ... la-chomika

Moje ulubione gryzonie to koszatniczki i jedyną opieką jaką trzeba im zapewnić, to duża klatka z rozmaitymi gałązkami, domkami itp., no i trzeba je dużo głaskać pod mordką. :D Bardzo przyjacielskie. Chomiki to takie niewdzięczniki. Bawić się nie lubią, gryzą i są antypatyczne. Koszatniczki mruczą, śpiewają i są dla swojego właściciela bardzo delikatne, zawsze ciekawskie i miłe. Mam obecnie dwie koszatniczki, czasem puszczam je po pokoju, to sobie biegają. Teraz jedna biega mi po biurku, podłazi do klawiatury i jest bardzo ciekawa, jak piszę. Słodziutkie są i naprawdę polecam, zastanów się jeszcze.

Co do diety bez cukru - prawda. Ale jest karma dla koszatniczek. Wystarczy nie dawać owoców i tyle. Ogonka nie wolno tykać na końcu, bo ona go odrzuci. Trzeba się z nimi bawić, więc to pewne wyzwanie. Jak chcesz coś, co leży i śpi, to chomik. Albo świnka morska, ale to też nuda...

Share this post


Link to post

Salami to ja dziękuję za pomoc. Właśnie potrzebowałam opinii kogoś kto się zna. I chyba najwięcej plusów zgarnia świniaczek mimo, że tak od zawsze marzyła mi się szynszyla jeśli już. Ale boję się, że nie podołam a współlokatorzy wywalą mnie z mieszkania razem z gryzoniem jak będzie dawał ostre koncerty po nocach :D

Share this post


Link to post

Ja zaś chciałabym nadmienić - ważna kwestia! - że szczury, świnki morskie i koszatniczki to zwierzęta z bardzo silną potrzebą posiadania stada. Powinno się je trzymać dwójkami bądź w większych grupach, inaczej ich potrzebny socjalne nie zostają zaspokojone prawidłowo. Szczególnie tyczy się to szczurów i koszatniczek. Ze świnkami jest z drugiej strony inny problem - świnka nie znosi być sama, jeśli ktoś nie spędza z nią ogromnej ilości czasu, ma małą szansę, że będzie szczęśliwa. Dlatego najlepiej przygarnąć dwa prośki. Jest jednak problem. Bardzo często kiedy jedna świnka umrze, druga również umiera z tęsknoty.

Osobiście mam szczury, w tej chwili szóstkę samców. Tylko jeden mieszka sam - zawsze był dosyć asocjalny, a obecnie ma guza, jest ciężko chory i musi mieć spokój. To bardzo bystre i interesujące zwierzęta, uczą się, są socjalne. Potrzebują jednak sporo przestrzeni. W związku z tym, że trzyma się je w stadkach, nie wymagają zbyt dużej uwagi człowieka do szczęścia, jednak przy słabym kontakcie unikają brania na ręce i nie traktują człowieka jako członka stada (dobrze zsocjalizowany szczur nierzadko człowieka zaczepia, iska, chodzi za nim, jeden z naszych to amator rozdawania buziaków, nie da się go wystraszyć praktycznie i całą dobę może mieć otwartą klatkę ;) ). Nie są przesadnie trudne, ale też nie jest to "poziom 0". Często zapadają na choroby nowotworowe, a właścicielom nie są obce ich guzy, ropomacicza czy problemy z drogami oddechowymi.

Koszatniczki również ładnie się oswajają, jednak nieoswojone potrafią być naprawdę okrutnie dzikie, a zęby mają zdecydowanie nie tylko na dekorację. Jak napisano wyżej - należy uważać szczególnie na dietę, traktować jak przeciętnego diabetyka ;)

Świnki morskie wykazują się nieco mniejszą zdolnością uczenia się i być może też skromniejszą inteligencją, nadrabiają to jednak towarzyskością. Nieco bezpieczniej jest też prośki wypuścić - są stosunkowo duże i zamiast skakać po meblach tuptają po pokojach ;) Przeważają choroby skórne i dróg oddechowych. Świnkom należy suplementować witaminę C, ponieważ same jej nie wytwarzają.

Myszki to znowu nieco inteligencji mniej, a także waga piórkowa. Da się je oswajać, ale głównie polega to na tym, że nie stresują się kontaktem z właścicielem, nie zaś na zaawansowanych interakcjach społecznych. Samce trzyma się pojedynczo, chyba, że są razem od malutkich tudzież ktoś się mocno uprze, bo da się je łączyć, choć zdarzają się zagryzienia. Rzadziej wśród samic, które raczej trzyma się razem. Samce posiadają bardzo specyficzny zapach, którego ciężko się pozbyć z klatki czy odzieży. Podobnie jak szczury, myszy często miewają problemy z nowotworami i drogami oddechowymi.

O chomiach nie wiem zbyt wiele, prócz tego, że nie lubią zaprzyjaźniać się z człowiekiem i większość gatunków trzyma się pojedynczo, ciężko się łączą, częste są zagryzienia. Głównie wśród tych malutkich chomików.

Fretki wymagają specyficznej, zbilansowanej diety, również są stadne, ale często trzyma się je pojedynczo. Podejrzewam, że podobnie jak psy, mogą ludzi uznać za stado. Są stosunkowo chorowite, a także zwinne i szybkie, większość z nich zniszczenie ma po prostu we krwi i wiele rzeczy trzeba z góry spisać na straty.

Oczywiście, żadnego z tych zwierząt nie trzymamy w akwarium, a w klatce o odpowiednich wymiarach. Klatek nie opłaca się kupować w stacjonarnych sklepach, bo tam przeważnie sprzedają przeciętne klatki dla chomika jako klatki "dla szczura", po cenie godnej klatki dla szynszyla. Lepiej poszukać w internecie. Ja na niemieckim zooplusie kupiłam w promocji wolierę dla gryzoni Tridoor (dł. x szer. x wys.: 75 x 50 x 153 cm) za niecałe 400zł, a zwykłą klatkę "marki klatka" 50x37x60 za 150zł w sklepie stacjonarnym.

Nie powinno się również zwierząt kupować w sklepie zoologicznym. Większość sklepów zaopatruje się w hurtowniach, gdzie warunki rozmnażania i trzymania zwierząt są poniżej poziomu "tragedia". Mój współlokator pracował w jednej ze szczecińskich sieci, jego koleżanka z pracy opowiedziała mi, jak przysłali im partię prawie wykończonych szczurów z jednym martwym. Martwego z odpowiednią adnotacją odesłała. Wrócił w następnej partii, ten sam, tak samo podjedzony : ]

W Internecie, a czasem też w TOZie i niektórych lecznicach można gryzonie adoptować za darmo. Większość gatunków ma też już w Polsce swoje hodowle rodowodowe, które są gwarancją znajomości przodków i tego, że rozmnażający wie, co robi.

Mam nadzieję, że nieco Ci pomogłam.

Share this post


Link to post
spośród tych zwierząt świnka morska najlepiej zniesie życie w samotności

Koszatniczka też, sprawdzone.

Share this post


Link to post
Miałam się tu nie wypowiadać już, ale... cóż to? :shock:
Fretki

Hmmm.... czy ja o czymś nie wiem, czy to jest temat o gryzoniach? :P

Co do tego, czy mogą żyć pojedynczo- to spośród tych zwierząt świnka morska najlepiej zniesie życie w samotności, dlatego nadal obstawiam prosiaka ;x

Masz rację, ubzdurałam sobie coś z tymi fretkami i nie mogę się odzwyczaić, że to inna kategoria :) Dzięki za zwrócenie uwagi. Co do tej samotności - brak drugiego prosiaka w ostateczności tak, ale należy wtedy poświęcić mu bardzo dużo uwagi, bez wymówek typu "dzisiaj jestem zmęczona", "dwa dni nie zrobią różnicy" itd. Ostatecznie chodzi o to, aby jednocześnie zaspokoić potrzebę posiadania zwierzaka, a z drugiej strony - zaspokoić wszystkie potrzeby podopiecznego :) I po prawdzie to nie sądzę, aby 2 gryzonie robiły znaczną różnicę. W każdym razie w przypadku szczurów nie ma finansowo ani przestrzennie prawie żadnej, a korzyści są nieocenione.

spośród tych zwierząt świnka morska najlepiej zniesie życie w samotności

Koszatniczka też, sprawdzone.

Że zapytam - sprawdzone w jaki sposób? Rzetelne badania porównawcze, czy "na oko"? Przypominam, że koszatniczka nie powie, iż wolałaby coś w swoim życiu zmienić, a że się przyzwyczaja - człowiek całe życie izolowany od innych też się przecież przyzwyczai.

Share this post


Link to post
Że zapytam - sprawdzone w jaki sposób? Rzetelne badania porównawcze, czy "na oko"? Przypominam, że koszatniczka nie powie, iż wolałaby coś w swoim życiu zmienić, a że się przyzwyczaja

Nie, koszatniczka nie mówi, ale przecież zwierzęta dają znać, jak im coś nie pasuje. A zanim zwierzę się przyzwyczai, daje znać, że coś niekoniecznie jest tak, jak powinno. Znana mi koszatniczka od małego jest szczęśliwa a nigdy nie miała towarzystwa.

Share this post


Link to post

Darcia K, problem w tym, że nie zawsze da Ci o tym znać, a czasem zrobi to w sposób, którego Ty nie musisz zrozumieć. Na samym początku miałam samotne szczury. Jakieś 3-4 lata temu (nie pamiętam dokładnie) ja miałam samca, zaś mój mężczyzna wziął sobie samiczkę. Mieszkaliśmy oddzielnie, szczury się nie widywały. Mój samiec ogólnie wydawał się być nieco asocjalnym leniuchem, był raczej osowiały. Tymczasem mała była jego przeciwieństwem - żywa, radosna, łasiła się każdego dnia, ciekawska jak diabli. Głupia, bez wiedzy i doświadczenia, byłam najzupełniej pewna, że zwierzęta szczęśliwe. Pewnego dnia facet spowodował wypadek domowy - przysunął łóżko do ściany, nie wiedząc, że za łóżkiem buszowała mała, mocno ją ścisnął. Dzięki szybkiej reakcji nie trzeba było usypiać, ale do końca życia była niepełnosprawna (tylne łapki, ogonek, narządy rodne i końcowa część układu pokarmowego "wyłączone" całkiem, może tylko to ostatnie trochę działało). Wtedy też, skoro nie było ryzyka, że zajdzie w ciążę, poznaliśmy ją z moim samczykiem. Dopiero wtedy zrozumiałam, jaką krzywdę jej zrobiliśmy, trzymając ją pojedynczo. Całymi dniami iskała go, goniła za nim (a naprawdę szybko i sprawnie poruszała się za pomocą jedynie przednich łapek), "gadała" z nim, zasypiała na jego plecach.

Dopiero potem trafiłam na odpowiednie fora, gdzie ludzie o wiele bardziej doświadczeni i mądrzejsi w tym zakresie ode mnie jako określili, że niektórym gatunkom to stado jest potrzebne i już. Sporadycznie trafiają się jednostki z wypaczonym instynktem stadnym, ale tego można być pewnym dopiero po wielu nieudanych próbach połączenia z resztą stada.

I nie piszę tego, aby komukolwiek uprzykrzyć gryzonie czy dać do zrozumienia cokolwiek przykrego, po prostu pewne rzeczy są ciężkie do zauważenia i warto zdać się na osoby, które wiedzą o tym więcej. A o koszatniczkach ich wieloletni miłośnicy piszą to samo, co o szczurach - zwierzęta silnie stadne, minimum 2 zwierzaki.

Share this post


Link to post

Dobra, więc, po mięsiącu muszę się pochwalić, że zupełnym przypadkiem stałam się właścicielką szynszyli. Jest mega słodka, dogadujemy się, kica po całym pokoju i wskakuje na wszystko. Daje mi spać w nocy! Nie gryzie klatki, wchodzi na ramię i siedzi, słodziak pełną gębą i mądre zwierzątko. W planach mam dokupienie drugiej, żeby nie czuła się pozostawiona tylko ze mną :)

Share this post


Link to post
Kocham wszystkie stworzenia, także i gryzonie. Moje kuzynostwo posiada chomika i szynszylka. Szynszylka to pieszczę mocno. Kocham go. Mój kochany szczuro-króliczek. Jest tak rozwydrzony i rozpieszczony:D. Brojarz kochany. Przegryzł kabelki od lampek świątecznych:D, ale i tak go kocham. A chomik leniwiec ciągle w domku siedzi i rzadko wychodzi:<, ale też kocham go

Od prawie roku mam chomika syryjskiego, moją kochaną Gnidusię. Duża z niej bestia. Ma niezwykły charakter, naprawdę trafił mi się chomik. Biorę na ręce ją, to nie robi brązowych kulek :mrgreen:, nie gryzie ludzi. W nocy hałasuje, ale jestem przyzwyczajona do tego, przez wcześniejszą styczność z gryzoniami. Gnidusia raz pogryzła mi firankę. Bardziej się przejęłam tym, czy tego nie zjadła niż firanką. Wspomniany wcześniej szynszyl ma się dobrze, żyje. Dawno go nie odwiedzałam. Co do szynszyli to uważam je za niesamowicie urocze stworzenia. Rozczula mnie mocno na widok szynszyli i powoduje to plus pierdyliard do miłości <3.

Share this post


Link to post

Nie mogę powiedzieć, żebym ich nie lubiła, bo lubię większość zwierząt poza robalami, jednak fakt, darzę je mniejszą sympatią niż psy, koty czy chociażby konie. W przeciwieństwie do wyżej wymienionych nie są w aż takim stopniu przeznaczone do obcowania z człowiekiem i mało prawdopodobne jest, by dało się z nimi nawiązać podobnie głęboką [przede wszystkim - odwzajemnioną] więź emocjonalną: pies czy kot może stać się substytutem ludzkiego przyjaciela, chomik czy świnka morska nie bardzo. Poza tym w porównaniu do tych pierwszych większość gryzoni wydaje mi się po prostu mniej rozwinięta/inteligentna [choć znane mi są opowieści o inteligencji szczurów], a ich świat jest bardziej obcy i trudny do wyobrażenia. Także krócej żyją.

Z mojego punktu widzenia wszelkie chomiki, świnki morskie, szczury czy koszatniczki to jedynie "zastępstwo" w sytuacji gdy z jakiegoś powodu nie można sobie pozwolić na psa lub kota, choć wiem, że wiele osób ceni je po prostu ze względu na ich własne indywidualne piękno/urok. Ja jednak raczej nie zdecydowałabym się na posiadanie któregoś z nich.

  • - 2

Share this post


Link to post

Bardzo lubię gryzonie, jak wszystkie zwierzęta. Nie do końca zgodzę się z @Kerosine, ponieważ człowiek jest w stanie stworzyć więź emocjonalną z gryzoniem. Może nie taką, jak z kotem lub psem, ale są osobniki, które przywiązują się do właściciela, reagują na wołanie, komendy, łaszą się do człowieka. Chyba najłatwiej jest nawiązać dość silną relację ze szczurem, świnką morską lub szynszylą. Posiadałam 2 lata temu chomika (samica) i bardzo szybko się oswoiła, a także garnęła się do ludzi. Była bardzo przyjazna i jak na chomika dość inteligentna. Gdybym miała warunki i czas na kolejnego zwierzaka w domu, to zdecydowałabym się na szczura (lub 2 szczury) lub szynszylę. Może nadejdzie czas, że będę mieć jakiegoś gryzonia i zapewnię mu odpowiednie warunki oraz poświecę mu odpowiednią ilość czasu. Gryzonie wbrew pozorom potrzebują obecności człowieka. 

Share this post


Link to post
36 minut temu, Kerosine napisał:

W przeciwieństwie do wyżej wymienionych nie są w aż takim stopniu przeznaczone do obcowania z człowiekiem i mało prawdopodobne jest, by dało się z nimi nawiązać podobnie głęboką [przede wszystkim - odwzajemnioną] więź emocjonalną: pies czy kot może stać się substytutem ludzkiego przyjaciela, chomik czy świnka morska nie bardzo.

Absolutnie się nie zgadzam. 

Skąd jesteś taka pewna, że nie da się z nimi utworzyć więzi takiej jak z psem czy kotem? Tak się składa, że przez 7 lat byłam właścicielką małego gryzonia, jakim była moja szynszyla. Stworzenie to było niesamowitym pieszczochem, łaknącym obcowania z ludźmi. Ferdynand zawsze przychodził na zawołanie, reagował na swoje imię, uwielbiał się przytulać i dawać przysłowiowe buziaki. Czasem wręcz sam pchał mi się na ręce (i nie tylko mi), aby być jak najbliżej człowieka. Posiadałam także inne gryzonie, które również były do mnie przywiązane. Nie rozumiem więc, na jakiej podstawie oceniasz to, że nie są to zwierzęta, które mogą stać się "substytutem przyjaciela". 

Z tego co widziałam wśród innych właścicieli, ich gryzonie również są do nich przywiązane i pragną ich uwagi tak samo jak pies czy kot :). Myślę, że błędem jest tutaj katalogowanie zwierząt pod jakimkolwiek względem. Wystarczy poszukać w internecie, by znaleźć przykłady tego, jak RÓŻNE zwierzęta potrafią stać się .. właściwie najlepszym przyjacielem dla człowieka. 

Share this post


Link to post

Też się nie zgodzę ale oczywiście każdy ma swoje zdanie.

Kiedyś kolega miał dwa szynszyle które były bardzo przyjacielsko nastawione do ludzi. Nawet do obcych bo gdy szłam do jego domu same przychodziły i się łasiły. Były to kochane zwierzątka które pragnęły wręcz bliskiej więzi z człowiekiem. 

Tak naprawdę to tylko od nas zależy czy zwierzątko będzie dzikie czy przyjacielskie. Gdy od początku spotka się z dobrocią najprawdopodobniejszym faktem jest, że będzie taki całe życie a gdy zwyczajnie z jakiś powodów damy im do zrozumienia, że nie znajdą bliskości stają się dzikie. Znam też taki przypadek.

Kiedyś miałam chomika który tęsknił - tęsknił w taki sposób, że gdy nie było mnie w domu to zwyczajnie piskał i tym podobne - bo był samotny. Czasami chętniej spał w łóżku aniżeli w swojej klatce. Swoją drogą dobrze to wspominam - to było moje pierwsze zwierzątko i je pokochałam od razu. Niestety szybko odeszło. Wtedy byłam mała - pamiętam, że chciałam go wtedy uratować i wzięłam jakąś rurkę i chciałam wdmuchać powietrze w zwierzątko. oj :( 

Tak naprawę z każdym zwierzęciem jest inaczej, ale trochę zależy od podejścia do ludzi. No i oswojenie jest istotną kwestią bo zwierzęta jak ludzie gdy wytworzy się blokada będzie buba. 

No i pozwolę sobie jeszcze wtrącić, że zwierzątka zasługują na wszystko co najlepsze, na prawdziwą miłość człowieka. Zwierzątka tak - ale ludzie nie :) 

Share this post


Link to post

Nigdy nie miałam, ale nie mam nic przeciwko. Na pewno się ich nie brzydzę. Szczurki są urocze :D Myślę, że jedyny problem z takimi zwierzakami to to, że żyją za krótko.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Sibethesto
      Wasz ulubiony napój
      Kocham dobrze zrobioną czekoladę, słabe kawy z mlekiem, koktajle bananowe oraz herbaty - zielone, waniliową, cynamonową oraz mocną, czarną z miodem. Niestety nie umiem wybrać pojedyńczej rzeczy z tej listy.
    • Sibethesto
      Body Positivity
      Chociaż nie wnikam w body positivity zbyt aktywnie, to raczej je popieram. Co prawda nie jest to idea, którą czuję całą sobą - mam dosyć typowe poczucie estetyki i nie widzę piękna w każdym ciele. Nie przeszkadza mi to jednak spać spokojnie, bo w końcu trudno szybko zmienić sposób widzenia wpajany przez kulturę całe życie. Do tego mam niesamowitą umiejętność nierzucania zbędnych, krzywdzących komentarzy oraz szanowania innych ludzi. Może to właśnie powinno zostać mniej skrajnym odpowiednikiem Bo
    • mastna
      Wasz ulubiony napój
      Herbata zawsze na pierwszym miejscu, zwłaszcza na zimno. Ostatnio też woda kokosowa - pyszna jest kiedy się ją dobrze schłodzi i doda trochę cytryny 
    • WszyscyZginiemy
      Niechęć do niektórych ludzi po pierwszym spojrzeniu
      Jedynie czasem gdy słyszałam wcześniej o tej osobie jakieś historie stawiające ją w bardzo ale to baaaardzo niekorzystnym świetle od wiarygodnego źródła, wówczas gdy poznaje bohatera tych historii niechęć do tej osoby rośnie gdyż mogę lepiej sobie to wszystko, co dotychczas usłyszałam zwizualizować, przez co dotychczasowa niechęć lub zaczątek niechęci nabiera bardziej realnego wymiaru. To chyba jednak się nie liczy? Więc tak, żebym kogoś zobaczyła po raz pierwszy i ta osoba jeszcze nie zdąż
    • WszyscyZginiemy
      Rzeczy dodające nam pewności siebie
      O tak! Chociaż może niekoniecznie czarne. Wystarczy, że wskoczę w glany lub martensy i krok od razu staje się sprężystszy i pewniejszy, a ja czuję się bardziej stanowcza. Drugą taką rzeczą, która może niebezpośrednio dodaje mi pewności siebie, bo spojrzenie na nią w stresujących lub w inny sposób ciężkich dla mnie sytuacjach pozwala mi się trochę uspokoić albo podnosi mnie na duchu, przez co łatwiej pozwala wykrzesać tą pewność siebie, jest mój pierścionek zaręczynowy. Bo przypomina mi o ob