ENERGY SHOT

Jak długo można grać?

152 postów w tym temacie

Okres mojego największego maniaczenia przed kompem, miał miejsce jakieś 3-4 lata temu. Potrafiłem i 24h cały czas grać. Strategie i rpg'i są wciągające.. cóż. Teraz nie gram. Xbox sprzedany i czasu brak na gry ogólnie. Jeśli już na prawdę się nudze i mam chwilową ochotę na jakaś gre, to góra 30 min poświęcam w mafie wars na facebooku, ew WoW - góra 2h. Jak widać można wyjść z nałogu. :wink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kiedyś, kiedyś nawet 6-7 godzin bez przerwy, ale niekoniecznie granie. Teraz obowiązkowe 8 godzin w pracy z przerwami, a w domu różnie. Czasem potrafię w ogóle nie włączać komputera, bo już wystarczająco bolą mnie oczy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
nie gram w nic dluzej niz 1h dziennie i jak juz to na ps3... ale jest koles ktory nazywa sie Piotr Wysocki i na ostatnim PGA (poznan game area) pobil rekord w siedzeniu na konsoli non-stop - siedzial 25h 59min i 59 sek.. wiec jeszcze nie jest z nim tak zle ;p

Jeżeli masz Mw2 i chcesz popykać na ps3 to pisz PSN ID: Przemooo0

Ten rekord, to chyba rekord Polski. W gazecie Psx było napisane ile koleś przesiedział na konsoli... tylko znajdę ten egzemplarz.

Ja różnie. Kiedyś za czasów gimn. grałem okropnie długo. Od 19 do 5/6 rano. Teraz tak 7h dziennie może mniej. Zależy, bo czasem mam tyle roboty, że gram tylko 3.;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wczoraj zasiadłam do kompa o 7 rano, a zeszłam o 4 rano.

Gra musi mnie naprawdę wciągnąć żeby tyle przesiedzieć, bo inaczej szybko się nudzę i zniechęcam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak ktoś ma jakąś pasje, niekoniecznie gre, ale np. tworzenie grafiki czy muzyki komputerowej - znam takie przypadek akurat - to zapomina o całym swiecie, potrafi nawet nie jesc, nie dbać o sobie - tylko poświęca sie tej jednej czynnosci - jak długo? mysle ze az padnie ze zmęczenia i pojdzie spac, a nastepnego dnia taki ,,wymiętolony'' pojdzie miedzy ludzi... zaniedbany, zmęczony, oczka podkrążone...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak twierdził mój kuzyn on może 22h non stop przed kompem siedzieć, dla mnie 6h to jest szczyt ( i on tak siedzi podczas roku szkolnego )

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja maksymalnie grałem 6 godzin. Pózniej się nudzi i tylko czas tracisz na wiele innych ciekawszych rzeczy + u nie których niszczenie sobie psychiki. Niestety.. Ale naszczęście nie gram już w gierki.

A znam (Niestety) Ludzi którzy gdyby mogli, grali by 24/7...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Pamiętam, że jak dorwałem w końcu obliviona, to zamiast iść na uczelnie o 7 rano zacząłem grać i skończyłem o 21 dopiero z przerwami kilkuminutowymi :) Teraz to nawet jak gra jest super, to 2-3 godzinki to jest maks, po prostu nie mam siły dłużej siedzieć

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mój tata przesiaduje przed komputerem bardzo dużo czasu jeżeli wraca zza granicy. Potrafi siedzieć przed monitorem od 6 do 10 godzin. Z małymi przerwami oczywiście. Nie mniej taka ilość godzin mnie przytłacza. Sam kiedyś przesiadywałem dziennie do 4,5 godzin, lecz ten okres się skończył. Teraz wytrzymam maksymalnie te 4 godziny i odchodzę, bo nuży mnie to. I tak w nic nie gram, tylko siedzę na forach, czy film oglądam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja bez snu mam odwrotnie - odwala mi :mrgreen:

Jedną noc, to na luzie wytrzymuję, ale potem w dzień mi odpierdziela, jakbym na haju normalnie była.

Po za tym mam takiego powera, jak po wypiciu kilku litrów Tigera.

Dziwne.

Ale w sumie fajnie się po takiej nocy czuję. Tylko wytrzymać dłużej, to już gorzej.

A słyszałam, że po 100h bez snu wydzielają się jakieś substancje halucynogenne i są jazdy :mrgreen:

Niedawno próbowałam, ale mi nie wyszło, poszłam kimać.

Ale spróbuję jeszcze w te wakacje :devil:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ostatnio takie dłuższe posiedzenie miałem, jak w Mass Effect pocinałem. Chyba od dwudziestej pierwszej do ósmej rano. Jakoś specjalnie mnie to nie wycieńczyło, ale teraz to ja sobie wole pospać, niż noce zarywać. ;) Przeważnie jak w coś gram to koło pięciu godzin i to w dzień.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Można zarwać jedną noc, czasami 5, z większymi wynikami się nie spotkałem.

Sam brak snu wpływa na człowieka bardzo niekorzystnie nawet jednodniowy, a granie przez 22h dziennie, jak ktoś tu wspomniał, jest niemożliwe bez odrabiania tych braków snu, bo po kilku dniach taki osobnik miałby halucynacje a po kilku następnych by zmarł, jeśli nie wcześniej na wskutek halucynacji.

Brak snu kilkudniowy może prowadzić nawet do psychozy i halucynacji, więc nie wiem czy koniecznie chcielibyście tego doświadczyć, a zapewniam nie byłoby to nic przyjemnego.

Poza tym z brakiem snu wiąże się więcej mniej groźnych czynników jak spowolnienie reakcji, problemy ze skupieniem itp.

Najlepiej zorganizować sobie czas tak, żeby móc się wyspać porządnie.

Co do wspomagaczy, jeśli jestem już zmuszony do zarwania nocki, to pije napoje kofeinowe.

Kiedyś wypiłem 3 kawy(chociaż jakoś niespecjalnie lepiej się po nich czułem), a kiedyś jak byłem w pracy na nocce, to "na sucho" pracowałem, a z rana trzeba było od razu z pracy na uczelnie.

Sam energy shot typu burn itd. nie mają na mnie wpływu, przynajmniej nie zauważyłem takiego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak byłem młody i piękny :), to potrafiłem grać w wkacje w diablo 2 przez całą noc, a wczesniej cały dzień. Ale wyleczyłem się, lecz niestety chyba szykuje się nawrót choroby, bo wychodzi diablo 3!!! Masakra jakaś, jak ja to pogodzę z pracą i życiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

I to nawet dosłownie, bo ponoć jakiś Chińczyk umarł z odwodnienia i czegoś tam jeszcze w kafejce internetowej, a grał ponoć przez 3 dni bez przerwy. To już dla mnie przegięcie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

ja w nocy jakoś nie lubię grać, nie wiem czemu :D jak już gram w coś to tylko w dzień i max chyba zdarzyło mi się z 5h ale jeszcze były do tego przerwy

deathbringer, koreańczyk, leciało to w jakimś programie na TV :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Kiedyś lubiłam grać nocami teraz nie mam na to czasu. Nie miałam żadnych sposobów czyli na sucho ale za to w szkole wysypiałam się na lekcjach. Raz się zdarzyło że przespałam całą lekcję języka polskiego i nauczycielka budziła mnie na przerwie że mam iść do następnej klasy na lekcję :lol: Przestałam tak intensywnie grać gdy któregoś dnia po ok. 4 dniowym graniu prawie bez przerwy tak kręciło mi się w głowie że gdy się schyliłam to upadłam na ziemię. Gdy szłam spać lub leżeć to miałam tak zwane "samoloty" no jakbym się dosłownie nawaliła :crazy: Teraz takie granie mnie nie bawi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeżeli gra jest wciągająca (np. Wiedźmin, ogółem cRPG, albo CoD2), to nie mam jakiś specjalnych iporów, żeby zarwać nockę. Rano jestem raczej wypoczęty, bo granie mnie uspokaja ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Nienawidzę przesadzonej świątecznej atmosfery, która obrzydza mi przez ponad miesiąc same święta. 
      · 4 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      We Francji socjalizm odnosi właśnie kolejny sukces. Szkoda tylko, że kosztem normalnych ludzi.
      · 0 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Dzisiejsze losowanie 1/8 Pucharu Polski całkowicie oddało poziom polskiej piłki nożnej
      · 0 odpowiedzi
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Parę miesięcy temu stwierdziłam, że mimo pracy na pełen etat i dzieci, mam za dużo wolnego czasu. Jakieś 20 h tygodniowo spokojnie mogłabym poświęcić na dodatkową pracę. Pomyślałam, żeby wziąć się za tłumaczenia EN <>PL (mam certyfikaty CAE i TOLES). Na razie mogę tylko pomarzyć o tylu zleceniach, by mi 20 h tygodniowo zajęły, więc poświęciłam też czas na szlifowanie francuskiego. I zapisałam się parę dni temu na egzamin DALF (certyfikat z francuskiego). Myślę, że jak zdam DALF, to fajnie by było poszerzyć ofertę o tłumaczenia w parach FR <> PL i FR <> EN.
      · 1 odpowiedź
    • Borowy

      Borowy  »  Liszka

      Żyjesz!
      · 1 odpowiedź
  • Posty

    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Jednego dnia spełniasz swoje największe marzenie a następnego omal nie giniesz wpadając autem w poślizg. Życie kurwa jego mać.
    • Tosca
      O czym teraz myślisz?
      jadę bo wiem że warto. to ostatnio moje ulubione zdanie. nie mam do niego powodu.
    • Lilla Weneda
      O czym teraz myślisz?
      Cała nadzieja, jedyna nadzieja i ostatnia nadzieja w styczniowym eksperymencie (mimo szczerych pewnych chęci prawdopodobnie niestety nie uda mi się ogarnąć sprawy do końca roku). O ile w ogóle do niego dojdzie. O ile choć w części się powiedzie.
    • klaudia84
      Medycyna naturalna
      Zdrowa dieta i nieprzetworzone produkty to najlepsze co można dać organizmowi. Do tego sport, śmiech, a z suplmentów jedynie liposomalna witamina C, czyli np. Ascolip, który nie podrażnia śluzówki i wchłania się w 98%.
    • Lilla Weneda
      Czy tolerujesz wysmiewanie sie?!
      Czasami tak, czasami nie - zależy co lub kto jest obiektem tej haniebnej praktyki. Bywają sytuacje, na widok których niemal fizycznie niedobrze robi mi się z niesmaku i wtedy bynajmniej się nie patyczkuję: opie*dalam wprost i z dogłębną satysfakcją uświadamiam ignorantom rozmiar ich umysłowego ograniczenia (mimo wszystko wolę wierzyć właśnie w nie niż rozmyślne okrucieństwo). Innym razem z kolei marszczę co prawda w duchu nos, ale nie reaguję lub sama jestem stroną heheszkującą. Nie, nie jest to powód do dumy (podobnie jak ja nie jestem dobrym człowiekiem). Temat jest jednak rzecz jasna szerszy niż mogłoby się wydawać poprzestając na odruchowych skojarzeniach, dlatego pozwolę sobie spojrzeć na niego nieco z innej perspektywy - w końcu wyśmiewać można nie tylko to (kogo), z czego (kogo) śmiać się nie wypada, ale zjawiska czy zachowania (o personalnych wycieczkach nie wspominając) w miarę obiektywnie uznawane za negatywne i szkodliwe / głupie / nieodpowiedzialne / poniżej wszelkiego gustu itp. Zastanawiałam się swego czasu czy śmiech w tym kontekście można uznać za coś pozytywnego i doszłam do wniosku, że mimo wszystko chyba jednak nie. Każdy z nas nosi w sercu ziarenko mroku i takie postępowanie nie jest niczym innym jak pozwoleniem mu legalnie, pod pozorem walki z postępującym zidioceniem społeczeństwa (lub jakąkolwiek inną przykrywką), nierzadko w świetle pełnej chwały wychynąć na powierzchnię i zalśnić choć na moment. Tym bardziej, że prawda nigdy nie ma tylko jednego oblicza: tona tapety na twarzy (krzywo położona tapeta! odklejająca się tapeta!), noszenie pośladkowego odpowiednika stanikowych push-upów czy robienie sobie kilkudziesięciu selfie pod rząd mogą wydawać się zabawne czy nawet żałosne, ale dysmorfofobia, potrzaskana na kawałeczki samoocena czy rozpaczliwe pragnienie akceptacji nie są już ani trochę. A przynajmniej tak mi się wydaje. O tym, że słowa nie są jednak nic nie znaczącą i nic nie ważącą zbitką dźwięków nie wspominając. Wybacz ewentualną zbytnią śmiałość / obcesowość, ale czy reagujesz otwarcie na takie sytuacje? To jedyne znaczenie, jakie tak naprawdę mają słowa "nie toleruję", a sama o sobie piszesz często, że jesteś osóbką mocno nieśmiałą (w domyśle: mającą problem z wypowiadaniem własnego zdania i asertywnością).