Jump to content

Byliście kiedyś na bezalkoholowej 18stce?


kkarolajna_24

Recommended Posts

Posted

nie byłam. aczkolwiek wiem, że można bawic sie i bez alko, to jednak 18 kojarzy mi się z 'pierwszym" (w oczach rodziców ;p) alkoholem.

Link to comment
onaszalona
Posted

Nie byłam i raczej już nie będę

Link to comment
Posted

nie byłam na takiej imprezie, choc na paru prawie w ogóle nie piłam (; zalezy od nastroju, bo bez alko sie umiem bawić, ale nie wiadomo jak z innymi ;p

Link to comment
Posted

Byłem i było spoko. Ja się dobrze bawiłem, nie mam problemów z dobrą zabawą bez %% chociaż niektórzy mówili że było beznadziejnie

Link to comment
  • 1 month later...
Posted

Szczerze? Nigdy :D

Raz tylko sama nie piłam, bo cholernie źle się czułam.

Link to comment
Posted

Nie byłem na żadnej i nie będę na żadnej więc jakoś mnie to mało boli czy ktoś pije na swoich osiemnastkach czy nie.

Link to comment
Posted

Nigdy nie byłam na bezalkoholowej 18nastce i nawet nigdy o takiej nie słyszałam.. :crazy:

Link to comment
  • 1 year later...
Posted

Nigdy :mrgreen: Nie należę do osób piszących na fejsie o każdym kacu, nie informuję to tym wszystkich w koło - nie piję dla lansu. Niemniej jednak uważam, że impreza jest od tego, żeby się wyluzowac i pozwolić na trochę więcej niż podczas szarej codzienności - więc alkohol jak najbardziej (w miarę rozsądnej ilości).

Link to comment
Posted

yyy.. nie : ) Nie realne aby impreza się udała jeżeli nie ma %, bo nawet jak większość nie będzie piła to zawsze znajdzie się ze dwóch amatorów wyskokowych trunków i rozkręci imprezę ; )

Link to comment
  • 4 weeks later...
Posted

Nie, nigdy. Nawet o takiej nie słyszałam ;D

Link to comment
Posted

Ja nie byłem choć mnie zapraszano ;) ale wolałem iść do klubu.

Link to comment
masochistka
Posted

Raz jedyny. Boże drogi, nigdy więcej :mrgreen: Jak tak czasem spojrzy się trzeźwym okiem na to co się dookoła dzieje to..no, daje do myślenia ;p Impreza była mocno zakrapiana, z tym, że ja jako jedyna nic nie piłam. A tak na serio, nigdy nie miałam z tym problemu, potrafię bawić się bez procentów. Ba, czasem mi głupio, że nawet bez tego potrafię się aż tak wyluzować. Szaleję bardziej, niż niejeden pod wpływem.. A wspomnianą wyżej 18stkę mimo wszystko wspominam całkiem pozytywnie, pomijając ten niemiłosierny ból nóg, który towarzyszył mi następnego dnia. No cóż, przynajmniej głowę sobie oszczędziłam, ha.

Link to comment
Posted

Byłam :D Chociaż to nie jest taka typowa osiemnastka bo była robiona jako niespodzianka więc spotkaliśmy się na parę godzin po południu. Posiedzieliśmy w gronie najbliższych przyjaciół. Ale odwalało nam bardziej niż po wódce. Nie napisze czym się bawiłyśmy :D

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

Na bezalkoholowych osiemnastkach byłem dwa razy i to jaki jest klimat zalezy tylko od ludzi nie od %. Na jednej było tak drętwo, że już po 22 towarzystwo się rozeszło w kiepskich nastrojach, za to na drugiej było super. Weseli ludzie i ciekawe pomysły zrobiły swoje.

Link to comment
podmcdonaldem
Posted

To takie imprezy istnieją? Nigdy nie byłam, nie słyszałam o czymś takim, nikt z moich znajomych nie porwał się na ten szalony pomysł.

Link to comment
NieDramatyzuj
Posted

Na bezalkoholowej 18 nie byłam,ale na wielu innych imprezach bez % owszem i to z nich mam najlepsze wspomnienia. Naprawdę się da bawić bez alkoholu,a tym którzy uważają go za warunek konieczny do zabawy serdecznie współczuję.

Link to comment
Posted
Byliście kiedyś na bezalkoholowej 18stce?

Nie pamietam

Link to comment
podmcdonaldem
Posted
podmcdonaldem napisał:To takie imprezy istnieją? Nigdy nie byłam, nie słyszałam o czymś takim, nikt z moich znajomych nie porwał się na ten szalony pomysł

Wow, no, to jest rzeczywiście kreatywne i szalone przedsięwzięcie, mieć osiemnachę bez procentów. Wprost we łbie się nie mieści, że są ludzie, którzy nie są na tyle drętwi, by nie potrafić dobrze się bawić bez "rozgrzewaczy", prawda?

Jak się nie ma procentów to trzeba wymyślić coś innego, żeby się ludzie nie rozeszli o 22, prawda? Więc to jest szalony pomysł, bo nie wiadomo czego się po tym spodziewać, kropka.

Link to comment
rozczochrany
Posted

podmcdonaldem, to masz chyba bardzo nudnych i mało kreatywnych znajomych, skoro kończycie imprezy o 22 jak nie ma alkoholu.

Na bezalkoholowej osiemnastce nie byłem, jednak słyszałem o kilku bezalkoholowych weselach i zabawa wcale nie była gorsza niż na tych, na których był alkohol.

Link to comment
podmcdonaldem
Posted

Część z moich znajomych taka jest i co z tego? Ich sprawa jak się lubią bawić. Do tej części znajomych na taką 18-tkę bym nie poszła, bo umarłabym z nudów (albo zaczęliby ćpać), a co do tej drugiej części znajomych - bałabym się tam iść.

Link to comment
Posted

Nigdy nie byłam na 18stce, na której nie byłoby alkoholu. Bez różnicy czy impreza była z rodzina czy bez alkohol był. Natomiast moi rodzice przez jakiś czas się zastanawiali nad moją 18stką. Końcem końców, alkohol był, wszyscy pełnoletni, impreza udana ;) Z ciekawości bardzo chciałabym uczestniczyć w takiej imprezie bez alkoholu...

Link to comment
Posted

Również byłem na bezalkoholowej 18, było fajnie, ale jednak ja sam nie chciałbym mieć takiej imprezy. Z resztą to już jest kwestią gustu. Wydaje mi się, że to od towarzystwa zależy czy impreza będzie udana.

Link to comment
  • 2 years later...
Księżycowa
Posted

Byłam niestety i nie wiem czy chodziło o brak alkoholu, czy bardziej o sztywne towarzystwo, ale naprawdę lepiej chyba bawiłbym się na stypie, niż na tej osiemnastce.

Link to comment
plus.osiemnaście
Posted
87452_2650a951d925ba248b414813872287a7.gif
Link to comment
Guest Anonymous
Posted

Nie pijam zbyt często alkoholu, ale nie wyobrażam sobie imprezy bez tego trunku. Może w Jamajce albo na Hawajach by to przeszło, ale nie tutaj, nie w Polsce. U nas ludzie na co dzień są zbyt sztywni, zbyt spięci i dopiero po alkoholu potrafią się odpowiednio rozluźnić.

Link to comment
  • yiliyane pinned this topic

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Gloria
    • Xantos
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • Gloria
      I jak dalej widzisz Waszą relację?
    • Kerosine
      Źle wykorzystanego czasu z dwiema najbliższymi osobami [szczególnie tą, która odeszła tak wciąż niedawno]. W tym, owszem, niepoczynienia odpowiednich kroków, by je [ją] uratować. Zdumiewające, że pomimo bycia przez całe życie tak skrajnie egoistyczną / egocentryczną, co by nie powiedzieć wprost: narcystyczną osobą mój największy życiowy żal sprowadza się ostatecznie do zaniedbania innych ludzi... już wiem, jak smakuje altruizm.
    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      9
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    6 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    46 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    450 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    120 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up