NoMercy

Zabijają mnie wyrzuty sumienia

28 postów w tym temacie

U mnie w rodzinie jest trudna sytuacja ze względu na ojca. Jest chory ma epilepsje, zachowuje się strasznie, ma jakieś urojenia, nie panuje nad nerwami itp. Ale nie o tym tutaj. Moja mama doświadczyła niewiele dobrego w życiu. Dzieciństwo spędziła głownie na pracowaniu i pomaganiu swoim rodzicom w utrzymaniu domu. Często obrywało jej się od swojej mamy, która nie miała dla niej litości. W wieku 20 lat wyszła za mojego tatę i wydawało się, że los się do niej uśmiechnął. Lecz tam było jeszcze gorzej. Teściowa traktowała ją niemal jak służącą, ona musiała gotować obiady, sprzątać cały dom, a przez teścia była non stop wyzywana o byle jaką błahostkę. W końcu wyprowadziła się z moim tatą do swojego, nowego domu i niby miała być poprawa. Tak jak tata na początku był niezastąpionym mężem, tak teraz zaczął niszczyć psychicznie mame, czepiając się jej byle czego, nie każąc wychodzić z domu bez niego, jeśli jechali gdzieś samochodem tu musieli we dwoje, dochodziło nawet do rękoczynów. I tak męczy się z nim około 18 lat. Nie jest szczęśliwa ja to wiem. Na dodatek jej własna najstarsza córka (mam jeszcze dwie siostry młodsze) traktuje ją prawie identycznie jak ojciec. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie wiem skąd we mnie tyle agresji do niej, skąd tyle we mnie złości. Kocham ją jak nikogo na świecie a co robię? W niczym jej nie pomagam chyba ani razu nie zmywałam naczyń odkąd mieszkamy, ani razu nie prałam nawet swoich rzeczy, ani razu nie posprzątałam całego domu, tylko ograniczałam się do swojego pokoju, jak mi mówi, że mam skoczyć jej po zakupy to odpowiadam: ''Sama sobie idź''. Czy waszym zdaniem to jest normalne? Czy wy też tak odpowiadacie mamie? Tyle jej krzywdy wyrządziłam, tyle łez przeze mnie wylała, a ona nadal mi daje wszystko co zapragnę. Teraz nawet chce mi motocykl kupić bo wie, że to moje marzenie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

NoMercy, zacznijmy od początku.

Jest chory ma epilepsje, zachowuje się strasznie, ma jakieś urojenia, nie panuje nad nerwami itp. Ale nie o tym tutaj.

Ale może warto też pomóc ojcu? Bierze jakieś leki? Może potrzebne są jakieś inne?

W niczym jej nie pomagam chyba ani razu nauczyć nie zmywałam odkąd mieszkamy razem, ani razu nie prałam nawet swoich rzeczy, ani razu nie posprzątałam całego domu, tylko ograniczałam się do swojego pokoju

Więc pewnie nastał czas na to, by teraz ją wyręczyć. Zbierz się do kupy i zacznij jej pomagać. Na to nigdy nie jest za późno.

jak mi mówi, że mam skoczyć jej po zakupy to odpowiadam: ''Sama sobie idź''. Czy waszym zdaniem to jest normalne? Czy wy też tak odpowiadacie mamie?

Nie, ja tak nie odpowiadam. Dla mnie to przejaw braku szacunku względem mamy.

Teraz nawet chce mi motocykl kupić bo wie, że to moje marzenie.
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
W niczym jej nie pomagam chyba ani razu nauczyć nie zmywałam odkąd mieszkamy razem, ani razu nie prałam nawet swoich rzeczy, ani razu nie posprzątałam całego domu, tylko ograniczałam się do swojego pokoju, jak mi mówi, że mam skoczyć jej po zakupy to odpowiadam: ''Sama sobie idź''. Czy waszym zdaniem to jest normalne? Czy wy też tak odpowiadacie mamie?

Zachowanie gówniarskie, pieprzone lenistwo.. ale poczekaj jak Ci jej kiedyś w życiu zabraknie, skończy się dobre.. tylko wtedy będziesz musiała uczyć się rzeczy od podstaw. Nikt nie mówi, żebyś musiała stawać na głowie i wszystko robić, no ale jakieś tam rzeczy są dla mnie wymagane .. i nikt z łaski nie musi mnie o nic prosić - ja bynajmniej wiem kiedy coś trzeba, kiedy czas napalić w piecu, obiorę ziemniaki itd. I czuje wdzięczność, wiem że robię dobrze, i nie robię tego w MOIM pieprzonym interesie, tylko w takim, żeby ludziom dookoła mnie było lepiej ..

Jak dla mnie, to wszyscy żeście zniszczyli ją psychicznie, ale jeszcze raz Ci napisze - uważaj jak Ci jej kiedyś zabraknie ..

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

heh rodziców, trzeba szanować, też się o tym przekonałem ;), kiedyś możesz żałować, że nie pomogłaś im

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Porzuć lenistwo, a wszystko się zmieni. Mama zauważy, że chcesz jej pomóc i ją to ucieszy, a Ty nie będziesz miała wyrzutów sumienia.

Mówisz, że nie umiesz. Jak dla mnie, pod tym kryje się tylko "nie chce mi się". Przyzwyczaiłaś się, że wszystko robi za Ciebie mama i tak Ci wygodnie. Nie kryją się za tym żadne antagonizmy rodzinne, po prostu znalazłaś sobie dobry sposób na wygodne życie. Odzywają się w Tobie resztki przyzwoitości, które nazywasz "wyrzutami sumienia" i próbujesz je zagłuszyć wmawiając sobie, że nie możesz.

Przepraszam bardzo, ale co jest trudnego w wypraniu swoich gaci?

Zamiast sobie wmawiać, że "nie umiesz", po prostu weź się do roboty.

Co do "wynagrodzenia" mamie tylu lat: na pewno nie uczynisz tego, siedząc w swoim pokoju i rozmyślając nad tym jaka jesteś niegodziwa i jak to nic nie możesz dla niej zrobić.

Zacznij może od drobnych gestów, skoro tak bardzo jesteś zatwardziała w swoim udawaniu, że mama nic dla Ciebie nie znaczy: posprzątaj poza obrębem własnego pokoju, pomóż w obiedzie, przynieś zakupy i przede wszystkim POROZMAWIAJ z nią. Chociażby o pogodzie. Zdobądź się na przyjazny, lub chociaż neutralny ton.

Z biegiem czasu może Wasze rozmowy nabiorą bardziej intymnego charakteru i zbliżycie się do siebie.

Nie jęcz, działaj.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No właśnie, Wala. Ciekawe, że koleżanka winę zrzuca na ojca.

Kochanie, można się spierać, czy to wina twoich rodziców, ze wychowali sobie takiego bezczelnego nieroba na własnej piersi, ale na dziś już wiesz, że robisz źle.

roszę o jakieś rady, co mam zrobić, jak się zmienić?
Rusz leniwą dupę do pracy i obowiązków.
Od czego zacząć, jak jej to wynagrodzić?
Najlepiej rób to, co musisz. Nadskakiwanie do niej z przeprosinam szybko ci się znudzi.
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Najważniejsze, że zdajesz sobie sprawę ze swoich złych czynów. Teraz trzeba tylko lub aż wziąć się za siebie i próbować się zmienić.

Zacznij od pomocy, zarówno mamie jak i tacie. Wyręczaj ich w obowiązkach, a przede wszystkim zacznij szanować!

. Czy waszym zdaniem to jest normalne? Czy wy też tak odpowiadacie mamie?

nie, to nie jest normalne. To jest szczeniackie, niedojrzałe, pozbawione szacunku zachowanie.

Dziewczyno, masz już 18lat, zawdzięczasz życie swoim rodzicom, czas zminić nastawienie do nich, czas zmienić siebie!

pomyśl, czy w przyszłości chciałabyś być traktowana przez swoje dzieci tak, jak Ty traktujesz ich?

No właśnie....

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

rusz tyłek. zdajesz sobie sprawe z tego, ze robisz źle i nie próbujesz sie zmienić? w domu jest ciezka sytuacja, wiec trzeba pomagać. wyjscie dfo sklepu, pozmnywanie naczyn czy wypranie czegos to nie jest wiele, a ile moze dac usmiechu twojej mamie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Większość Cię już opieprzyła. Trudno odmówić komukolwiek słuszności. Zachowaniem ojca nie możesz sterować, ale swoim możesz.

Ja już sobie opieprzanie odpuszczę, choć tak, należałoby Ci się.

Myślę o tym prawie codziennie ale nie potrafię się zmienić, nie umiem.

Sratytaty.

Nie myśl. Rób.

Widzisz matkę z odkurzaczem?- podchodzisz do niej, wyjmujesz odkurzacz z Jej rąk i mówisz: ja to zrobię, Ty sobie odpocznij.

Uzbierało się pranie- wstaw. Nie wiesz jak- zapytaj, ale się nie wyręczaj.

Prosi Cię matka o zrobienie zakupów- idź.

Chce Ci się pyskować- ugryź się w język. Skoro tak bardzo cierpisz to powstrzymanie się od powiedzenia czegoś niemiłego powinno być pryszczem w tym wszystkim.

Widzisz ją zmęczoną i zmartwioną- zrób jej herbatę, pogadaj.

I tak dalej i tak dalej. Niech Cię żre to sumienie, pora się czegoś nauczyć. I ROBIĆ, DZIA

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
mam skoczyć jej po zakupy to odpowiadam: ''Sama sobie idź''. Czy waszym zdaniem to jest normalne?
Chyba odpowiedziałaś sobie sama - nie, nie jest normalne, tylko chamskie i w ogóle niezbyt przyjemne dla mamy.

Skoro już doszłaś tak daleko (bo stwierdziłaś, że popełniasz błąd) to teraz zostaje tylko wziąć się do działania i zmienić. Stosunek do mamy i to co robisz (a właściwie to, czego nie robisz). Nie gadaj, że nie możesz się zmienić, bo każdy może. Potrzeba tylko się uprzeć i działać. Jak? To chyba nie aż tak okrutne zajęcie - wynieść śmieci, ogarnąć chatę, czy ugotować obiad. Skoro ojciec nie jest dla mamy podporą, a ty możesz, to zrób tak. Ona darzy was ogromnym uczuciem, a dostaje wprost proporcjonalnie odwrotnie...Szkoda mi jej. Okazanie trochę uczuć własnej matce i pomoc nie jest taka trudna. Wydaje mi się, że ona doceni nawet najmniejsze rzeczy z twojej strony :wink:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Warto byłoby zacząć jej pomagać w domu. Podzielić całe obowiązki na dwie osoby skoro jesteś najstarsza. Twoja mama na pewno będzie bardzo wdzięczna. Też czasem bywam nieznośna (szczególnie przy zmywaniu, też tego nie robię), ale jak mama poprosi mnie o sprzątnięcie jakiegoś pokoju/przyniesie czegoś po prostu to robię... Powinnaś ją bardziej szanować. W końcu to ona dała Ci życie, karmi Cię i ubiera... I nic dziwnego, że zżera Cię sumienie. Po prostu się zmień. Zobaczysz, że to przyniesie Ci radość

Powodzenia :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie rozumiem... Moim zdaniem zaprzeczasz sama sobie. Bo niby myślisz o tym, chcesz jej pomóc ale nie możesz? A czy to takie trudne by pozmywac naczynia? No ludzie... Jakoś nawet nie zamierzam Cie chwalic za to, że zdałaś sobie sprawę z tego, że źle robisz, bo są to narazie zwykłe, puste i nic nie warte słowa. Gdybys tak naprawde chciała się zmienić i jakoś pomóc choć trochę mamie to byś to zrobiła bo w jaki sposób to już chyba nie filozofia, wystarczy zacząć od błahostek typu odkurzanie, ale jak widac nawet tego nie chce Ci się zrobić... I to NIE JEST NORMALNE!! :shock:

Dodano 25 Lut 2010, 02:33:21:

Nie rozumiem... Moim zdaniem zaprzeczasz sama sobie. Bo niby myślisz o tym, chcesz jej pomóc ale nie możesz? A czy to takie trudne by pozmywac naczynia? No ludzie... Jakoś nawet nie zamierzam Cie chwalic za to, że zdałaś sobie sprawę z tego, że źle robisz, bo są to narazie zwykłe, puste i nic nie warte słowa. Gdybys tak naprawde chciała się zmienić i jakoś pomóc choć trochę mamie to byś to zrobiła bo w jaki sposób to już chyba nie filozofia, wystarczy zacząć od błahostek typu odkurzanie, ale jak widac nawet tego nie chce Ci się zrobić... I to NIE JEST NORMALNE!! :shock:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nie myśl. Rób.
Moim zdaniem to ksiązkowy przypadek beznadziejnego lenistwa, w ktorym zaczyna się dorabiać filozofię do swoich wad i słabości.

Czasami naprostsze rozwiązania są najlepsze.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Nie myśl. Rób.

Przedewszystkim.

Bo twoja robota to tylko na myśleniu się kończy,a nigdzie nie widać jej rozpoczęcia.

DZIA

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
chyba ani razu nie zmywałam naczyń odkąd mieszkamy

W czasie, w którym napisałaś tego posta spokojnie zdążyłabyś trochę pozmywać.

ani razu nie prałam nawet swoich rzeczy

No to maszeruj do kosza na pranie i nastaw pralkę, życia Ci to nie zniszczy, gwarantuję, czasu też dużo nie zajmie, a odciążysz trochę mamę.

ani razu nie posprzątałam całego domu

Jeśli siostry są już na tyle duże, że też mogłyby w czymś pomóc, to zróbcie sobie jakiś grafik, rozpiskę obowiązków, np. jedna odkurza i myje okna, druga myje podłogi i naczynia, trzecia wyciera kurze i podlewa kwiatki. W trójkę łatwiej wam będzie się zmobilizować.

jak mi mówi, że mam skoczyć jej po zakupy to odpowiadam: ''Sama sobie idź''

Jeśli nie umiesz panować nad takimi odzywkami w trakcie rozmowy z mamą, to chociaż po takiej rozmowie zastanów się, co jej powiedziałaś, przeproś i powiedz, że pójdziesz po te zakupy. Zreflektuj się po prostu.

Czy waszym zdaniem to jest normalne? Czy wy też tak odpowiadacie mamie?

Normalność jest pojęciem względnym. Nie, nie odpowiadam tak swojej mamie.

Tyle jej krzywdy wyrządziłam, tyle łez przeze mnie wylała, a ona nadal mi daje wszystko co zapragnę. Teraz nawet chce mi motocykl kupić bo wie, że to moje marzenie.
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Och, no cóż, zawsze jest możliwość że oto właśnie sprawdza się reguła "to jak o sobie myślisz generuje zachowanie innych względem ciebie" xd

Ale i tak nie jesteś usprawiedliwiona. Moim zdaniem zmuszaj się. Prawie niemożliwe, ale jeśli nie jesteś masochistką jak twoja mama, powinnaś zrobić wszystko by twoje sumienie przestało cię dręczyć.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

NoMercy, wydaje Ci się, że jak cokolwiek zrobisz, to nic jej tego nie wynagrodzi jak wiele bólu jej zadałaś, ale mylisz się, bo gdybyś ją raz wyręczyła i sprzątnęła dom, dała jej cały dzień odpoczynku, wyszła z nią do sklepu czy jakakolwiek rzecz w tym kierunku, to będzie to dla niej wg mnie jedna z najpiękniejszych chwil w jej życiu, że jej córce zależy na niej, a nie jak jej się wydawało, że jej nienawidzi. Drobnostka jaką się tu wykażesz będzie dla niej najpiękniejszym podarkiem jaki mogłabyś jej dać.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czy to ważne, czy my tak mamy czy nie? I po co się tyle rozpisywać? Skoro wiesz, że powinnaś się zmienić to zacznij to robić. Nikt nie każe Ci od razu być orłem.. zacznij od wróbla.... ale zacznij zamiast marnować czas na pisanie takiego tematu.

Co my Ci możemy więcej powiedzieć? Jak sobie nie pomożesz to wybierz się do psychologa, albo poprostu porozmawiaj z mamą. :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Powiem tak, mam podobną sytuajcę z jednej storny lepszą bo nie dochodzi do rękoczynów z durgiej gorszą bo nadal mieszkamy z teściową:)

i trochę cię rozumiem, też czasami źle sie odnoszę do mamy. Myślę, że wynika to z tego, że towja mam nie umie się bronić i masz jej to za złe. Tak, musisz pomagać swojje mamie. Pozmywaj, posprzątaj, uśmiechnij sięi przytul. Czasem przeszkodź tacie w pokrzykiwaniu na mamę.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To, że masz wyrzuty sumienia to dobry początek. Widzisz swoją mamę nieszczęśliwą w dodatku gnebioną wcześniej przez teściów, w głębi duszy nie chcesz być tak traktowana jak ona, dlatego nie sprzątasz, opierasz się nawet prośbą mamy o głupie wyjście na zakupy. Już zaczynasz rozumieć, że musisz jakoś sytuacje zmienić. Przede wszystkim zadbaj o siebie, znajdź zainteresowania, zajmuj sie czymś. w życiu sprzątanie nie jest najważniejsze, tylko pomocne:-) .

Sama będziesz wiedzieć czy chcesz umyć okna czy zrobić pranie. Sumienie już Ci podpowiada, warto go posłuchać.

Dajesz też przykład młodszym siostrom, pamiętaj.

Możesz wszystko.

Nie zadręczaj siebie:-)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Moim zdaniem powinnaś udać się do psychologa , chyba potrzebna Ci jest taka rozmowa. Poza tym skoro wiesz , że Twojej mamie jest ciężko i robi wszystko żeby Tobie i Twojemu rodzeństwu było jak najlepiej też daj coś od siebie i pomóż jej czasem taki mały gest jak zmycie naczyń , pójscie do sklepu czy coś innego naprawde jest miły i wtedy mama napewno poczuje że ma wsparcie i pomoc z Twojej strony. Następnym razem jak poprosi Cię o coś to nie odpowiadaj od razu "sama sobie to zrób" tylko przypomnij sobie ile dla Ciebie w życiu zrobiła i pomóż jej chociaż w ten sposób. :wink:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Moim zdaniem powinnaś udać się do psychologa

A niby po co? Leczyć się na lenistwo?

pójście do psychologa nie oznacza zaraz żeby sie leczyć czasem człowiekowi jest potrzebna taka rozmowa i dobra rada... :wink:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziewczyno, weź się w garść.

Zamiast rozprawiać o tym jaka jesteś przygnębiona z powodu nieszczęścia mamy na młodzieżowym forum, umyj okna, odkurz mieszkanie, umyj naczynia, albo wyrzuć śmieci. Zrób pranie, skocz na zakupy, zrób mamie kolację. Zrób cokolwiek aby na Jej twarzy pojawił się choć promyk szczęścia. Bo gwarantuje Ci, że od samego gadania o tym, nic się w Waszym życiu nie zmieni.

Ja nie wyobrażam sobie odezwać się do matki, tak jak Ty to robisz. Mimo, że moja matka wyrządziła mi wiele krzywd, o których wielu nie ma pojęcia, szanuję Ją jako człowieka, jako osobę, która dała mi życie. Tego samego będę oczekiwać od mojego dziecka. Bunt młodzieńczy - rozumiem, ale Skarbie, Ty jesteś już dorosłą kobietą. Odciąż trochę swoją mamę i na pewno zauważysz efekty. Pomyśl o tym jak chcesz być traktowana w przyszłości jako matka i tak samo potraktuj swoją.

Powodzenia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
pójście do psychologa nie oznacza zaraz żeby sie leczyć czasem człowiekowi jest potrzebna taka rozmowa i dobra rada...
Niech zaoszczędzi kilka groszy, odpuści sobie psychologa i posłucha tego, co my mamy jej do powiedzenia. Nie jestem zwolenniczką ślepego dostosowywania się do internetowych rad, ale tu prawie każdy sie zgadza: autorka postu jest leniwa, a skręca się, wykręca, dorabia ideologie, by się usprawiedlić.
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz