bloodflower_

prokrastynacja

21 postów w tym temacie

Prokrastynacja lub zwlekanie (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka) – w psychologii: patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia.

Bywa nazywana "syndromem studenta".

Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy i odkłada jej wykonanie, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów.

Prokrastynacja najczęściej pozostaje nierozpoznana, a prokrastynatorów uważa się za leni, przypisując im brak siły woli i ambicji. Dopiero niedawno uznano, że faktycznie jest ona zaburzeniem psychologicznym. Źródło - wikipedia

[Ciach!]

Na pewno wielu z Was boryka się z tym małym (a może wielkim?) "problemem". Mi osobiście bardzo doskwiera ta przypadłość, do tego stopnia, że odkąd skończyłam 1 semestr studiów, praktycznie nie potrafię się uczyć - w znaczeniu - siąść i kuć, albo po prostu czytać zadany materiał. Dodam, że systematycznie zaliczam kolejne etapy studiów, z nielicznymi poprawkami, ale zaliczam. Potrafię po jednokrotnym i mocno wybiórczym (np 60 % - zawsze z "braku czasu") przeczytaniu notatek z wykładu pójść i zdać egzamin na 3+ ( zad otwarte, uzupełnianie zdań pojęciami) lub 4+ (test). Super, mam dobrą pamięć, ale przeszkadza mi moje zwlekanie i nieuczenie się, bo wiem, że gdybym naprawdę się uczyła, miałabym stypendium :/

Jakie są Wasze doświadczenia?

Jak sobie z tym radzicie? lub nie radzicie?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oczywiście znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że to zwykłe lenistwo, a sama choroba wymyślona przez leni, aby się wymigać.

Oczywiście wierzę, że istnieje taka przypadłość i dla prawdziwie na nią cierpiących jest ciężko. Ogólnie dysfunkcje są przerażajace.

A próbowałąś prowadzić jakiś notes z planem dnia? Wiem, ze bardzo często to się nie udaje, bo albo coś wypadnie, albo dochodzi się do wniosku, że "co mnie będzie jakiś notes pilnował" :) Jak się jednak zawziać, to się udaje -sprawdzone na sobie :) Taka mała regulacja życia raz n a jaki,ś czas nie zaszkodzi ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

notes to dobry pomysł, ale na to by nie zapominać pewnych ważnych do zrobienia rzeczy. Z planem dnia mi się nie udało ;) Za dużo robię na spontan, co problemem nie jest. Problem to bardziej to rzeczywiste wykonanie zamierzonego planu - jak w filmiku - koleś sobie zaplanował, że zrobi, ale po drodze wszystkie udogodnienia jego pracy zabrały mu dzień czasu, co nie? :mrgreen:

No, właśnie w międzyczasie się uczę, ale zrobię sobie kawę, żebym intensywniej myślała :wink::wink::wink:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mm. No nie. To, że robię błędy w prostych obliczeniach, znaczy że jestem dyskimśtam. To, że jestem żywa, oznacza że mam adhd. To, że jestem typem samotnika - jestem socjofobką.

A to, że piję herbatę litrami? To również jakieś zaburzenie? Czy po prostu lubie herbatę?

Jak dla mnie panuje obecnie tendencja do wymyślania różnych urojonych zaburzeń, bo tak jest prościej wytłumaczyć brak logicznego myślenia, nieoczytanie czy właśnie - lenistwo.

Ja jestem leniwa i niesystematyczna. Nie jestem prokrastynatyczką. Aczkolwiek fajnie to brzmi.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

w przypływie desperacji dołączam do grona. tak, robię to, co definiuje prokrastynację. jestem nawet skłonna uwierzyć w tę nazwę, bo oczywiście bywam leniwa, ale w większości przypadków po prostu czuję niemoc, bezsilność, bezsens i inne szczególnie w obliczu zadań przymuszonych i często nie mogę sobie z tym poradzić, a działać zaczynam z nożem na gardle. może to przez towarzyszące mi uczucie, że w trakcie gdy będę robić coś niechcianego to przejdzie mi koło nosa szansa na coś wiele przyjemniejszego. ciężko mi też odnaleźć w sobie odgórną konieczność, cały czas wmawiam sobie, że to tylko kolejna bramka na tym etapie, którą trzeba zaliczyć by iść dalej, ale nie idzie jak z płatka.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
tak, robię to, co definiuje prokrastynację. jestem nawet skłonna uwierzyć w tę nazwę, bo oczywiście bywam leniwa, ale w większości przypadków po prostu czuję niemoc, bezsilność, bezsens i inne szczególnie w obliczu zadań przymuszonych i często nie mogę sobie z tym poradzić,

Czyli robisz dokladnie to, co stanowi definicje lenistwa. Ale o ile fajniej brzmi to dla nas samych, gdy nazwiemy to jakos ladnie (najlepiej z laciny) i dorobimy sobie ideologie. Usprawiedliwienie gotowe.

Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy i odkłada jej wykonanie, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów.

A moze zrobimy maly tescik. Zastapmy lamiace jezyk "Prokrastynator", zwyklym, prostym slowkiem "Len".

Definicja nadal sie zgadza?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dla mnie to jest po prostu inna definicja lenistwa. :D

Nie, nie zdarza mi się takie coś często. Jak wiem, że mam coś zrobić to staram się to robić jak najwcześniej to jest możliwe, by potem mieć czas wolny, gdy wiem że mam wszystko zrobione, przygotowane, nauczone. :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Usprawiedliwienie gotowe.

voila! przy założeniu, że ktoś czuje się winny i chce się usprawiedliwiać. dlaczego zakładasz, że chcę? (już uogólnię, że przed kimkolwiek, pominę nawet Was)

A moze zrobimy maly tescik. Zastapmy lamiace jezyk "Prokrastynator", zwyklym, prostym slowkiem "Len".

Definicja nadal sie zgadza?

i tak i nie. jak dla mnie to możesz mnie nazywać 'leniem', 'śmierdzącym leniem', 'leniem najwyższym'. ale inaczej się czuję dajmy na to, gdy nie chce mi się ruszyć tyłka i np. powiesić prania, a inaczej, gdy nie mogę się zmusić do zrobienia czegoś - za wszelką cenę próbuję tego w danej chwili uniknąć. nazywaj to jak chcesz, możesz wykorzystać jakąś hierarchię lenistwa (wymyśloną przez Ciebie lub nie), cokolwiek. ale teścik przyjemny. ;)

nazwa to tylko nazwa, mnie zjawisko lenistwa pasjonuje!

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
i tak i nie. jak dla mnie to możesz mnie nazywać 'leniem', 'śmierdzącym leniem', 'leniem najwyższym'.

Jako len z wieloletnim doswiadczeniem, nie chce tu absolutnie nikogo oceniac.

Wszystko jest w porzadku, dopoki ktos nie zacznie usprawiedliwiac albo swojego patologicznego lenistwa albo zwyklego codziennego lenia, wymyslonym przez psychologow pojeciem.

Na szeroko znanym przykladzie:

Tak, dysleksja istnieje. Ale nienawidze zaslaniania sie wyimaigowana dysleksja.

Tak, byc moze jest cos takiego jak prokrastynacja. Ale niech tylko zwykly, smierdzacy, patentowany len zacznie sie nia zaslaniac, to go sila z kanapy zedre!

voila! przy założeniu, że ktoś czuje się winny i chce się usprawiedliwiać. dlaczego zakładasz, że chcę? (już uogólnię, że przed kimkolwiek, pominę nawet Was)

Moim zamiarem bylo omowienie zagadnienia w szerszym swietle.

Mimo ze opieralem sie na Twojej wypowiedzi, nie chcialem sie odniesc bezposrednio do Ciebie;]

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No fakt... prokrastynacja to faktycznie nazwa którą można by było się zasłaniać/usprawiedliwiać itp.

Ja osobiście siebie uważam za zwykłego lenia, nie za kogoś z zaburzeniem, (akurat tym, heheheeeehehh).

Uzyłam specjalnie terminu 'syndrom studenta' dla określenia zjawiska - które dla mnie jest przejawem lenistwa ale i nie tylko... Naprawdę jest wielu ludzi (kupa moich znajomych... hmm hehe... :roll: :lol: ...straszne) którzy mają taki styl funkcjonowania, odkładają na ostatnią chwilę, potem siedzą po nocach - to kucie po nocach to już nie lenistwo. (A może...konieczność..? wynikająca z lenistwa)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oo,skąd ja to znam,tylko że w moim przypadku jest to czyste lenistwo.

Odkąd pamiętam wszystko odkładam na później, do nauki nie potrafię się zabrać,zresztą przyznam,że w ogóle się nie uczę.

Jednak u mnie to jest na pewwwno lenistwo i myślenie,że lepiej przeczytać ciekawą książkę,niż pouczyć się na sprawdzian.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja napisałem na czacie i od razu temat założyła :D

Ja jestem typowym przykładem prokrastynatora .

Próbuję się zabrać nawet do czegoś co lubię np oglądać film i nawet od odwlekam .

Powiedziałem Sobie ze po feriach zaczynam się uczyć i ćwiczyć .

Zobaczymy jak to będzie , może tym razem przełamie się i schemat ;]

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
a napisałem na czacie i od razu temat założyła

heheheh, nie wiedziałam ;)

Ty... jedno mnie zaintrygowało. To jak odkłaądasz nawet oglądanie filmów to co robisz w międzyczasie? :P (czego nie dokładasz)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
To jak odkłaądasz nawet oglądanie filmów to co robisz w międzyczasie? :P (czego nie dokładasz)

Najczęściej jakieś głupoty typu siedzenie przed kompem i nie robienie nic konkretnego .

Takie zabijanie czasu które nie daje nic konstruktywnego :?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Na kanapie siedzi leń, nic nie robi cały dzień. :roll:

Ja tak czytam wasze wypowiedzi, to tak, jakbym czytała o sobie.

Lenia mam wrodzonego. Wszyściutko odkładam na ostatnią chwilę, a potem są nerwy, bo czegoś nie zdążyłam na czas zrobić. Zwlekam i z tymi błahymi sprawami i z tymi poważnymi. Brakuje mi samozaparcia.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zawsze znajdzie się jakieś usprawiedliwienie na złe nawyki, nawet jeśli w naszych oczach są one najgorsze.

Ważne jest, by ludzie wiedzieli, jakimi ludźmi jesteśmy, co wpływa na nasze negatywne postępowanie.

Jestem leniem, i ludzie w moim otoczeniu nie zmienią tego, jestem palaczem,nie rzucę nałogu bo komuś to nie odpowiada.

Wiadome jest, należy dostosować się do pewnych wymagań.

Moja stagnacja i lenistwo wynikać mogą z problemów, lepiej nie wychodzić cały dzień spod kołdry, odłożyć wizytę u rodziny, po co iść teraz zjeść, zrobię to za pół godziny.

Ale jak sami radzimy sobie z lenistwem,jak oceniamy to pod pryzmatem swojej osoby?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ja rzuciłem studia i zostałem ninja :P

co do problemu większą część młodzieży to spotyka...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
ja rzuciłem studia i zostałem ninja

kurde, też czasami o tym myślę...

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O, coś o mnie. Zawsze wszystko odkładam na później - a to naukę, sprzątanie czy zakup potrzebnej rzeczy. Zawsze 'mi się nie chce' i 'zrobię to później'.

Ludzie mają mnie za bardzo pracowitą osobę, a ja po prostu mam bardzo dobrą pamięć i skłonność do pedantyzmu.

Aczkolwiek zawsze wszystko robię na ostatnią chwilę, mówiąc 'zaaaraz' i nigdy nie wyrabiając się z czasem ; )

Chyba czas zacząć wziąć się w garść.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zacznę od przy...czepienia sie do czegoś.

[Ciach!nie wklejamy linków]

Rozumiem tę zasadę, byłam sama modem, etc etc, ale jednak... kasowanie linku do źródła na podstawie którego pisze się tekst? Bez przesady! To jest źródło, jakaś tam podstawa merytoryczna. Nie popadajmy w paranoję. W innym temacie link do modnych butów można podać a w temacie gdzie przydałaby się jakaś definicja już nie? Nie rozumiem.

Wracając do tematu:

Jakie są Wasze doświadczenia?

Jak sobie z tym radzicie? lub nie radzicie?

Moje doświadczenia sa takie, że od dziecka idealnie wpisuje się w podaną wyżej definicję, jednak nie chcę się nią zasłaniać. U mnie, zawsze było to nazywane lenistwem, mi osobiście jest wszystko jedno.

Chociaż faktycznie, chyba jest jakas tam róznica.

Mam bombowy przykład. Wstałam dziś o 7.30 rano. NA 9 poszłam do biblioteki. Od tejże 9 rano(!) siedzę nad stosem książek, z otwartym laptopem. Mialam chęci. Zwlokłam się z łóżka. I co?

Bomba, nic, null, zero. Może ze 3 zdania. NIE JESTEM W STANIE się skoncentrować! Nie jestem, po prostu nie mogę, to jest jak ból fizyczny. Jak kogos boli gardło czy palec, jak ktoś kiepsko widzi, tak ja nie mogę się zabrać.

Nie mogę nie mogę nie mogę!

A próbowałąś prowadzić jakiś notes z planem dnia?

Tak, jest ciężki ale ładny, fioletowy taki, nie ruszam się bez niego. NIC mi nie daje, dziękuję bardzo, najwyżej miło się go obraca w dłoniach i strzela gumką ( Bo jest na gumkę , śliczniutki taki! :D)

Ja jestem człowiekiem, który nawet zrobienie herbaty odłoży na później.

WIELKIEGO trudu ode mnie wymaga załatwienie sobie wszystkiego co załatwiam, zaliczenie wszystkiego co zaliczam, bo muszę strasznie walczyć ze sobą, ale się staram :)

Siedzę dziś w bibliotece do oporu, o. ( Ale mogę się założyć, że nie będzie z tego więcej niż strona tekstu ;/)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz