autentyczna

Spoczynek w Duchu Św.

17 postów w tym temacie

Spoczynek/ Odpoczynek/ Padanie w Duchu Świętym - co o tym sądzicie? Jak do tego podchodzicie?

Czy ktoś spotkał się z tym zjawiskiem? W jakich okolicznościach, co wówczas czuł?

Nie wiem, czy tematem zainteresują się osoby niewierzące.

Ja sama religijna nie jestem, w zasadzie nie potrafię się w tej kwestii określić. Poszukująca, powiedzmy. Ostatnio byłam na rekolekcjach. Puszczono nam film "Duch", kilku uczestników opowiadało, że taki spoczynek przeżyło. Mimo to, podchodziłam do tego sceptycznie, jak do wielu kwestii Kościoła i katolicyzmu. Jednak później, na mszy św. kapłan polecił podchodzić po kolei, kładł nam ręce na głowę i jak przypuszczam, modlił się. Hmm.. czułam się dziwnie, sama nie wiem, jak to opisać. Trochę nieufnie. Potem płakałam. Płakało wiele osób, kilka upadło. Poruszyło mnie to. Nadal nie wiem, co o tym myśleć. Zgryz.. ;]

Wiem, że są co to do tego zjawiska bardzo różne opinie. Nie tolerują tego nawet niektórzy chrześcijanie. Bo nie ma to poparcia w Piśmie Świętym, bo to działanie Złego Ducha, lub efekt psychologiczny.

A jak Wy sądzicie?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Coś w tym jest.

Jakoś rok temu moja matka była na takiej "uzdrawiającej mszy" i widziała jak ludzie padali na podłogę jak ksiądz przykładał im ręce do głowy.

Ona chyba za słabo się modliła bo nic jej nie było :]

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Też kiedyś uczestniczyłam w podobnym, że tak powiem, obrzędzie i generalnie "uzdrawiającej mszy". I rzeczywiście, człowiek jakoś inaczej się wtedy czuje. Też płakałam. A potem uśmiechałam się od ucha do ucha. Czułam ulgę. I czułam Boga.

To było strasznie dawno temu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmm a jakie uczucie temu towarzyszyło?

duża ulga , rozluźnienie napiec + łzy? jeśli tak miałem podobna akcje

przy medytacji :))

A i witam wszystkich moim pierwszym postem :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

+Upadek w Duchu św to bardzo delikatna materia - istnieją ruchy Odnowy w Duchu Św, lecz bardzo ważne jest aby nad taką grupą sprawował pieczę rozsądny kapłan i nie pozwalał, by pewne rzeczy, hm że tak powiem, "wymknęły się" spod kontroli.

Mamy tutaj do czynienia z rzeczywistością duchową i osobiście uważam, że osoba, która doświadcza modlitwy wstawienniczej, czyli modlitwy wielu osób z księdzem na czele, lub tylko księdza - musi być do tego przygotowana, przede wszystkim w sensie swojej wiary - musi być wierząca, praktykować i mieć odpowiednią świadomość wiary. Upadek w Duchu Św nie może być traktowany jako "cuda wianki", Bóg działa w życiu człowieka przez realności życia, spotkania z drugim człowiekiem, nie musi od razu używac ingerencji nadprzyrodzonych.

Dlatego z tym ostrożnie. Chcesz pogłębić swoją wiarę? idź do spowiedzi, poszukaj kierownika duchowego, pojedź na dobre rekolekcje, Niekoniecznie od razu upadek w Duchu Św jako rodzaj pewnego "szoł"

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Potem płakałam. Płakało wiele osób, kilka upadło.

kojarzy sie z dewotkami mdlejacymi przed oltarzem.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziewczyno :)

Jaka jest twoja religijność, zaangażowanie w sprawach wiary? Bo jeśli niewielki to w sumie nie dziwię się że tylko z dewotkami Ci się kojarzy. Wiara to nie tylko starsze panie, to złożony i poważny temat.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

powiedzmy, ze z jakichs powodow jestem doswiadczona.

zlozony? jasne, w koncu zeby odeprzec potezne zarzuty potrzeba sie nagimnastykowac (jesli o "temat" chodzi)

powazny? oczywiscie, ze tak. i znam moze nawet kilka osob, ktore w sposob gleboki i prawdziwy czuja to, co nazywaja wiara. nie ufam po prostu w taki stosunek do boga, jaki demonstruja ludzie w czasie mszy. Nie mowie tu o fakcie prawdziwego spoczynku ducha, czy jak to nazywacie. mowie o postawie czlowieka, ktory przychodzi do kosciola bez okreslenia stosunku, a wychodzi gleboko poruszony. plakac mozna tak samo po filmie, jak po wmowieniu sobie, ze cos sie naprawde poczulo (czy to z wielkich checi, czy z nastroju, albo potrzeby dostosowania sie do otoczenia). opierajac sie na zdrowym rozsadku, filozofiach itp.: czy zeby doznac czegos takiego nie tzreba byc otwartym na boga? z jakiej racji kazdy moze podejsc do oltarza i zostac oswieconym? to chyba nie jest rynek, na ktorym handluje sie oddaniem, pokora...?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dokładnie o to samo mi chodziło, dz39 - to nie jest rynek gdzie szafuje się cudami i mocnymi przezyciami. Tak zdecydowanie nie powinno być, że przyjeżdżasz i nagle opisują Ci niesamowite przezycia i zaraz potem bez żadnego przygotowania oferują Ci modlitwę z włożeniem rąk z wyraźnym wskazaniem, że chodzi o upadek w Duchu ŚwMateria delikatna, temat poważny - a jakże. Chociaż zarzuty nie zawsze są potężne. :wink:

Nie będę się powtarzać na temat odpowiedniego przygotowania do pewnych rzeczy - nawet dzieci chcące przystąpić do 1szej Komunii Sw muszą chodzić na religię i się przygotowywać, nie mówiąc już o takim sakramencie jak Bierzmowanie, gdzie masz umocnienie w Duchu Św niebagatelna sprawa i wielki dar - niestety zdecydowanie zbyt wielu ludziom udziela się tego sakramentu a nie powinno się tego robić przynajmniej wobec połowy, która wcale tego nie chce, nie jest przygotowana, lub zależy jej "tylko na papierku". Neokatechumenat - kolejny długi czas przygotowań... itp

Ale istnieje jeszcze jedna kwestia - indywidualnych nawróceń które mogą się dokonać pod wpływem przeżycia - wtedy jest to jednak początek pewnej drogi którą człowiek wybiera, droga, rozumiesz. Może się tak stać że pójdziesz do kościoła i dotknie Cię Bóg w taki czy inny sposób, co się dzieje dalej - zależy od człowieka. Dlatego do ludzi którzy mocno coś przeżyli nawet pierwszy raz trzeba podejść ostrożnie, bo może być to tylko "przeżycie z sali kinowej" a może coś więcej - nie wiadomo.

a dewotki no cóż - oczywiście że istnieje cała masa ludzi którzy powierzchownie traktują swoją wiarę, lub co gorsza są cynikami - bo z jednej strony co tydzień do kościoła a z drugiej nie szanują ani przykazań, ani swego własnego obowiązku bycia misjonarzem Boga czyli dawania dobrego przykładu życiem. Nie mówię tu o ludziach którzy z natury są grzeszni i popełniają błędy, tylko o tych którzy z rozmysłem łamią zasady i nie widzą własnego błędu, a są wręcz nieraz przekonani o własnej doskonałości.

Jednak są też jeszcze ludzie, którzy wierzą, praktykują i należą do Kościoła świadomie - tzn traktują swoją wiarę również intelektualnie. Właśnie po to jest między innymi bierzmowanie - żeby być świadomym wierzącym.

przepraszam za długość wypowiedzi ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Opcja z LSD zdecydowanie wydaje mi się dużo ciekawsza.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Te omdlenia to z pewnością zemsta ducha świętego na pseudo katolikach ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

bloodflower_ zgadzam sie z toba, ale zgadzam sie w kwestii dobrego wplywu wiary, jelsi jest przemyslana i subiektywna, nie zasadnosci wiary, jestem ateistka.

jesli chodzi o dewotki, to bylo nakierowane na kwestie kondycji dzisiejszego chrzescijanina. myslisz, ze wiekszosc ludzi, ktorzy upadaja przed oltarzem naprawde cos czuje? ze to jest jakiegos rodzaju wynik medytacji chrzescijanskiej, czy jak twierdzisz obecnosci ducha swietego? mysle, ze u mnie w parafii znalazlabym troche dobrych ludzi. dobrych w sensie czysto etycznym, ze swoimi zasadami moralnymi wynikajacymi z pewnego rodzaju wiedzy, poczucia dobra itp. ale sczerze mowiac watpie, ze spotkalabym na mszy osobe oddana religii w takim stopniu, by mogla o swoich przezyciach mowic jak o tych plynacych z milosci do boga, czy silnej wiary. wydaje mi sie, ze tacy ludzie to ginacy gatunek (zreszta, jesli wierzyc kierkegaardowi i nietzschemu ginacy od dawna). z jednej strony widze oszustow, z drugiej fanatykow, ktorym religia zdaje sie odbierac zdrowy rozsadek. tak nie powinno byc :wink:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

dziewczyna39 więc tak:

1. dewotki a kondycja dzisiejszego chrześcijanina - rozumiem Twój ogląd sytuacji. mnie osobiście niejednokrotnie zawodzi kondycja dzisiejszych "chrześcijan", ale nie wszystkich. Ponieważ znam środowisko od wewnątrz :) mogę Cię zapewnić, że obok dewotek są też tacy, którzy są bardziej niebezpieczni i robią gorszą robotę dla chrześcijaństwa, niż dewotki.

2.

myslisz, ze wiekszosc ludzi, ktorzy upadaja przed oltarzem naprawde cos czuje?

nie myślę. ja tego nie wiem. nie wiem jaka część z nich ma jakie doświadczenia duchowe... nie uważam że większość, nie uważam że mniejszość - to nie moja sprawa, tylko ich. ja tylko zwracam uwagę na fakt, że kościół to nie targowisko cudów, więc do kwestii upadku w Duchu Św odnoszę się z wielką rezerwą.

3.

ale sczerze mowiac watpie, ze spotkalabym na mszy osobe oddana religii w takim stopniu, by mogla o swoich przezyciach mowic jak o tych plynacych z milosci do boga, czy silnej wiary

są tacy ludzie :) a że miłość do Boga i ludzi wzajemnie się przenika, to tacy ludzie nie powiedzą Ci, że robią coś dobrego tylko i wyłącznie, bo kochają P.Boga, zresztą to na pewno wiesz. ludzie wierzący realizują się w wielu obszarach życia i czasami ich nie "rozpoznajemy" na pierwszy rzut oka - po jakimś czasie... 4. wynika w pewnej grupie dyskusja światopoglądowa, dot. niekoniecznie wiary, ale np kwestii aborcji, eutanazji i Ci ludzie zaczynają mocno obstawać przy swoim mimo że ich poglądy wydają się skrajne - wtedy często widzimy w nich fanatyków.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
obok dewotek są też tacy, którzy są bardziej niebezpieczni i robią gorszą robotę dla chrześcijaństwa, niż dewotki.

jestem ciekawa

nie uważam że większość, nie uważam że mniejszość - to nie moja sprawa

ja uwazam, ze jesli moje zycie jest ich sprawą, mam prawo sie interesowac. pomiedzy nami jest roznica swiatopogladowa, ja patrze na innych bardziej poprzez pryzmat spoleczenstwa, wspolnej sprawy. ty starasz sie patrzec indywidualnie. a jednak chrzescijanska kultura, falszywa wiara, o ktorej pisalam wplywa na moje zycie. wplywa na mnie kiedy jestem w szkole, stykam sie z fanatykami. i szczerze wolalabym, zeby przy oltarzu zostaly te osoby, ktore widza w tym glebszy sens. reszta niech przynajmniej poczyta ksiazki zamiast sie modlic, jesli to nic nie znaczy. ja to tak widze. wiara powinna sie zaczynac w stosunku czlowieka do zycia, do innych ludzi. zmiana nie dokona sie bez zadnego zaangazowania, a jesli ktos nie potrafi sie zmienic, to niech nie udaje, by przypodobac sie rodzicom/spoleczenstwu.

są tacy ludzie

a pewnie sa. moze to nawet ty. tylko, ze z mojego punktu widzenia sila jest caly czas w tym czlowieku. dziwie sie gdy ktos nazywa katolika slabym, dlatego, ze znajduje sobie inny cel niz te codzienne. ale w mojej parafii, jak mowie, wiekszosc ludzi pewnie nawet zdaje sobie sprawe z tego, ze ich wiara jest gowno warta. ale nie mysla nad tym, latwiej sie wylaczyc.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
dziwie sie gdy ktos nazywa katolika slabym, dlatego, ze znajduje sobie inny cel niz te codzienne

Nie rozumiem?

jestem ciekawa

Np tacy którzy interpretują przykazania jak sami chcą, a nie jaka jest wykładnia KK i nazywają sami siebie katolikami. Tacy którzy publicznie głoszą poglądy sprzeczne z nauką KK i mówią, że są katolikami, czasami nawet nie wiedząc że dokonują samowykluczenia z Kościoła.

a uwazam, ze jesli moje zycie jest ich sprawą, mam prawo sie interesowac. pomiedzy nami jest roznica swiatopogladowa, ja patrze na innych bardziej poprzez pryzmat spoleczenstwa, wspolnej sprawy. ty starasz sie patrzec indywidualnie.

Patrzę nieraz, a nawet często społecznie. Właśnie dlatego udzielam się w takich wątkach jak ten. Tyle że w masie społeczeństwa staram się dostrzec jednostki.

Jeśli chodzi o to, czy Twoje życie jest czyjąś sprawą - Twoje życie to Twoja sprawa. Nikt nic nie robi za Ciebie i do niczego Cię nie zmusza. Zresztą nie wiem, napisałaś niejednoznacznie, więc mam wątpliwości - :?:

Jeśli chodzi o mnie to z Tobą dyskutuję. I cenię dyskusje z Tobą, mimo że czasami lecimy emocjonalnie, cenię bo używasz argumentów a nie tępych przycinek mających "urozmaicić krytykę".

P.S. chyba robimy leciutki offtop bo schodzimy z konkretu (upadek w Duchu Św) na ogóły - pardon, ale to chyba było potrzebne

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oczywiscie, ze nikt mnie do niczego nie zmusza, ale kosciol zbyt czesto wplywa na sprawy panstwa. moze bardziej katolicy. no nic, konczymy offtopa;]

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

  • Kto jest na czacie

    Obecnie brak użytkowników na czacie

  • Posty

    • Jak się czujesz?
      Fenomenalnie, z tymże trochę nie ogarniam jak poprowadzić jutro lekcję z czterema podręcznikami i płytą. To mnie urządził Michaś z tym B2.
    • Wasz ostatni zakup.
      Kurtka. Zwyczajna czarna ramoneska. 
    • O czym teraz myślisz?
      Po ponad pięciu latach nauczyłam się na pamięć swojego numeru telefonu. Z tej okazji zjadłam niesmaczne ciasto i pooglądałam obrazy Joana Miró. 
    • M-forumowa szafa - czyli pokaż swoje ubrania/dodatki
      Mam kosmos. Wszystko inne interesuje mnie całkiem nie bardzo.

       
    • Wasz ostatni zakup.
      Przede wszystkim nowa pralka [Samsung WF1702WFVS]. Wybrana głównie ze względu na ilość i dobór programów [jak również po trosze wielkość bębna], do domu przyjeżdża pojutrze i mam nadzieję, że podobnie jak lodówka tego samego producenta mnie nie rozczaruje. W dalszej kolejności nabyte zostały: urządzenie do gotowania jajek [gadżet, którego jako miłośniczce owych produktów bardzo mi brakowało] ubrania: futrzana kamizela, bluzka-bolerko i asymetryczny top [wszystkie ciuchy w czarnym kolorze] transporter dla kota [któremu jednak nigdy nie było pisane zostać użytym choćby raz - wyślizgnąwszy się mojej matce z rąk przy zdejmowaniu z szafy uległ na nieszczęście nieodwracalnemu uszkodzeniu] i dwa opakowania silikonowego żwirku wódka i mała żurawinówka  miód rozmarynowy
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      84353
    • Najwięcej online
      3188

    Najnowszy użytkownik
    adamnowicki1995
    Rejestracja
  • Statystyki forum

    • Tematów
      57876
    • Postów
      1419709