Shunra

Twój stosunek do chorób psychicznych

Recommended Posts

Odkopię trochę topic...

Przez ostatnich 8 miesięcy sporo czasu spędziłem na forach dla ludzi zaburzonych psychicznie (samego siebie też za takiego uważając - ale po dziś dzień 1 znacznej odpowiedzi nie mam) pod wieloma względami,zmieniłem spojrzenie na to wszystko - są to zwyczajni ludzie,jak każdy inny, po większości nawet się przede wszystkim nie pozna że coś z nimi "nie tak".

Są to osoby zazwyczaj z traumatyczną przeszłością,lub teraźniejszością które jednak nie "odbiegają" od nas, po prostu pewne podświadome mechanizmy obronne w nich działają przez co może się wydawać że coś im "bije",jednak po prostu często są skrzywdzeni,ale nie należy ich traktować jakoś inaczej , w zasadzie po czasie zauważyłem że wszyscy byli mi obojętni.

W zasadzie ich "żal",ale nie zawsze da się zrozumieć mechanizmy,którymi "działają".

Share this post


Link to post

Mam taka kumpelę ;)z początku było ją trudno zaakceptować ;)lecz poznałam ją i mimo ciężkiej choroby ja z 2 osobami traktujemy ją normalnie bo innych ona przeraża ,bo jej nie poznali;).

Każdy ma jakieś dziwactwo i gdyby tak podsumować to każdego z nas można by było o to posądzić ale człowiek jest człowiekiem i musi kogoś zaakceptować aby żyć łatwiej i w zgodzie.

Share this post


Link to post

Jeśli chodzi o depresje, nerwice itp to mój stosunek jest neutralny. Nawet nie mamy pojęcia ile osób z naszego otoczenia obecnie leczy się psychiatrycznie.

A jeśli chodzi o osoby opisane w pierwszym poście to niestety czuje się bardzo nieswojo w kontakcie z nimi, nie potrafię z nimi rozmawiać czy w ogóle obcować. Nie uważam, że są gorsi itp po prostu nie wiem jak się w stosunku do nich zachowywać. Ale myślę, że oni bardziej oczekują od nas traktowania jak człowieka zdrowego niż współczucia czy innych specjalnych względów.

Share this post


Link to post
Jeśli chodzi o depresje, nerwice itp to mój stosunek jest neutralny. Nawet nie mamy pojęcia ile osób z naszego otoczenia obecnie leczy się psychiatrycznie.

A ile powinno się leczyć....

Share this post


Link to post

Może to i niezdrowe, ale dla mnie choroby i zaburzenia psychiczne są bardzo interesujące. Chętnie czytam na ten temat - niejako mnie to fascynuje (nie zrozumcie mnie źle). Kontakt z osobą chorą psychicznie byłby dla mnie na pewno wartościowym przeżyciem, bo to zawsze nauczymy się czegoś o ludziach... Uważam, że takich ludzi należy traktować nie lepiej albo gorzej, ale po prostu inaczej. Odmienność jest piękna i wartościowa.

Share this post


Link to post

Ja traktuje wszystkich równo, dopóki świadomie nie narażają się na pogardę, wyśmianie lub zignorowanie. Niepełnosprawni, chorzy psychicznie, umierający - nie wiem czemu miałbym okazywać im litość. Współczuje im, owszem, bo porównując do zdrowych, ludzie z zaburzeniami mają trudniej. Nie pomogę im jednak traktując ich inaczej niż "normalnych" bo... każdego człowieka traktuję inaczej, do każdego mam indywidualne podejście i choć mogę się uprzedzić to nigdy na podstawie rzeczy, które są niezależne od drugiej osoby.

Fakt, takie osoby czasami wymagają delikatności, ale ludzie bardzo religijni, bardzo skromni, bardzo impulsywni... też wymagają ostrożności w kontaktach, ale to nie znaczy, że mam ich odcinać od każdej jednej rzeczy, która mi przyjdzie do głowy. Wiadomo, starać się nikogo nie obrażać, ale nie udawać też, że mamy do czynienia z jakąś prymitywną formą życia. Zawsze można znaleźć wspólny język, wspólne aktywności, które będę naturalne.

Biorąc pod uwagę ciężkie przypadki np. brutalnych, groźnych psychopatów czy schizofreników z silną psychozą; kto z was ma na co dzień kontakt z takimi osobami gdzie indziej niż w odpowiedniej placówce? Raczej nikt, a nawet jeśli, to nie rutynowo. Dlatego o podejściu do takich osób będę mógł mówić dopiero jak siądę na przeciwko nich.

Share this post


Link to post

Tak naprawdę nic o tym nie wiemy, bo i tak postrzegamy to według naszych schematów i staramy się to wszystko do nich dopasować. Nie mamy pewności, że nasza świadomość i rzeczywistość jest poprawna. A może to my, "normalni" jesteśmy "nienormalni" tylko znajdujemy się w większości? Takie masło maślane, jednak niesamowicie intrygujące!

Share this post


Link to post

Z osobami chorymi psychicznie miałam do czynienia dwa razy. Raz był to kolega, którego wyniszczyły narkotyki i zanim zdiagnozowano u niego jakąś chorobę często zachowywał się w bardzo dziwny i niejasny sposób. I nigdy nikt mu nie współczuł. Prędzej był wyśmiewany, ale to może dlatego, że sam do tego doprowadził i wylądował tam gdzie wylądował. Mnie osobiście przerażał. A drugi raz była to bardzo mi bliska osoba z którą miałam już bardzo intensywny i bezpośredni kontakt. Zaczęło się od nowotworu, a skończyło na omamach, nawoływaniu Boga, nierozpoznawaniu rodziny, znajomych. I właściwie nie wiem do końca pod co te zachowania podchodziły, bo może były one kolejnym stadium choroby, a z jakimikolwiek zaburzeniami, czy chorobą psychiczną nie miały nic wspólnego, dlatego nie oceniam, ale z pewnością nie były one normalne. Przerażały.

Share this post


Link to post
I choć depresja, czy nerwica to tylko zaburzenia psychiczne i pikuś przy prawdziwych psychicznych choróbskach to zapominamy o nich, a jeśli by się tak dłużej nad tym zastanowić to obiektywnie patrząc mogą być one nawet bardziej bolesne i wyniszczające.

Nie. Nie wierzę, że ktoś napisał coś takiego. Musiałem przeczytać to ze trzy razy, żeby do mnie dotarło, że ktoś naprawdę może być tak wielkim ignorantem, żeby uznawać depresję za gorsze zaburzenie niż schizofrenia (które, uwaga, też jest zaburzeniem psychicznym, aktualnie nie ma czegoś takiego jak

Share this post


Link to post
Jaki jest Wasz stosunek do chorych psychicznie?

Czy w rodzinie macie osobę chorą psychicznie? Czy wpływa to na wasze postrzeganie tych osób?

Czy staracie się rozumieć takie osoby?

Ja się zwyczajnie takich osób boję i uciekam jak najdalej. Nie wynika to w żaden sposób z obrzydzenia, niechęci do takiej osoby, raczej z próby dbania o swoje własne bezpieczeństwo (nie mogę biegać, a więc uciekać gdyby coś miało grozić mi ze strony drugiej osoby). Natomiast poproszona o pomoc nigdy jej nie odmawiam bez względu na stan zdrowia osoby, która o pomoc prosi.

Jeden z członków rodziny choruje na depresje, ja też mam problemy podobnego gatunku + nadwrażliwość na dźwięki co zaczyna już przypominać schizę. Poważniejszych chorób o podłożu psychicznym w rodzinie nie ma. Na szczęście. Natomiast wydaje mi się, że na studiach licencjackich miałam w grupie kolegę który miał autyzm(?) albo ściślej Zespół Aspergera ale to bardziej moje obserwacje niż potwierdzone informacje. W szpitalach za to poznaje się przeróżne osoby i choroby, których występowania się nie spodziewamy.

Share this post


Link to post
Nie wierzę, że ktoś napisał coś takiego.

A więc uwierz, albowiem wiara czyni cuda.

Musiałem przeczytać to ze trzy razy, żeby do mnie dotarło

A więc jednak nie do końca chyba czytasz ze zrozumieniem.

ktoś naprawdę może być tak wielkim ignorantem, żeby uznawać depresję za gorsze zaburzenie niż schizofrenia

Nic takiego nie powiedziałam.

I choć depresja, czy nerwica to tylko zaburzenia psychiczne i pikuś przy prawdziwych psychicznych choróbskach.

Powtórzę się. Czytaj ze zrozumieniem.

Lepiej ogranicz filmy i seriale traktujące o problemach z psychiką, bo twój obraz schizofrenii tak bardzo odbiega od rzeczywistości, że aż zaczynam tracić wiarę w to, że cokolwiek można ci wytłumaczyć.

A, czy ja prosiłam o jakiegokolwiek wytłumaczenie?

schizofrenik to wariat, lepiej jak najszybciej go zamknąć, zanim nas wszystkich pozabija.

Tego też nigdzie nie powiedziałam. Jeśli uważasz, że przykład, który podałam to sugerował to najwyraźniej przeistaczasz moje słowa w takie, jakimi chcesz je widzieć.

Share this post


Link to post

NICK +18, zlituj się. Jeśli nie masz niczego mądrego do dodania, to przynajmniej oszczędź mi górnolotnych truizmów o wierze i nie wypominaj mi braku czytania ze zrozumieniem. Nie mam zamiaru bawić się z tobą w wzajemne dogryzanie i wyścigi w użyciu ironii, bo to zbyt poważny temat, żeby zrobić z tego internetową gównoburzę.

Nic takiego nie powiedziałam.

I choć depresja, czy nerwica to tylko zaburzenia psychiczne i pikuś przy prawdziwych psychicznych choróbskach.

Powtórzę się. Czytaj ze zrozumieniem.

Dlaczego cytujesz tylko wyrwane z kontekstu fragmenty swojej wypowiedzi? Przecież tam nie ma kropki, tylko jest dalsza część, do której właśnie się przyczepiłem: a jeśli by się tak dłużej nad tym zastanowić to obiektywnie patrząc mogą być one nawet bardziej bolesne i wyniszczające.

To ja też się powtórzę. Nie ma czegoś takiego jak "choroba psychiczna".

A, czy ja prosiłam o jakiegokolwiek wytłumaczenie?

A czy mnie to obchodzi? (odpowiadam: nie, nie obchodzi. doszedłem do wniosku, że zasługujesz na kilka słów wyjaśnień. jeśli do ciebie nic nie dotrze, to może ktoś inny zrozumie co mam do przekazania, zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz na tym forum)

Share this post


Link to post

"I choć depresja, czy nerwica to tylko zaburzenia psychiczne i pikuś przy prawdziwych psychicznych choróbskach."

Niby tak, ale one mają to do siebie że 90% z tych chorób jest panicznie ukrywane przed światem, co czyni z nich małe, osobiste tragedie.

Share this post


Link to post

Każdy ma jakieś zaburzenia psychiczne, siada mu psychika,a to wszystko wina cywilizacji i trudnego życia w jakich przyszło nam obecnie żyć, ale to nie jest żaden powód aby się z kogoś naśmiewać, czy szydzić z niego, bo każdego może spotkać takie nieszczęście i czy wtedy byłoby nam przyjemnie?.

Share this post


Link to post
Jaki jest Wasz stosunek do chorych psychicznie?

To takie dziwnie skontrowane pytanie... Współczuje? Bo jaki mogę mieć inny stosunek?

Czy w rodzinie macie osobę chorą psychicznie?

Nie.

Czy staracie się rozumieć takie osoby?

Tak. Czemu miałbym tego nie robić? Zrozumienie powinno być podstawowym elementem zdrowego funkcjonowania w społeczeństwie... Patrząc powierzchownie na niektóre zaburzenia człowiek dopisuje swoje- tak powstają stereotypy, które nie mają zazwyczaj nic wspólnego z rzeczywistością.

Share this post


Link to post
Jaki jest Wasz stosunek do chorych psychicznie?

traktuje ich jak normalnych ludzi i nie dyskryminuje ich z tego powodu, pewnie sam jestem chory tylko o tym jeszcze nie wiem

Czy w rodzinie macie osobę chorą psychicznie? Czy wpływa to na wasze postrzeganie tych osób?

nie mam

Czy staracie się rozumieć takie osoby?

tak

Share this post


Link to post

Moim zdaniem choroby się nie wybiera i nie powinno się ludzi dyskryminować z tego powodu, że są na coś chorzy czy psychicznie czy fizycznie. Choroba jak choroba, na prawie każdą jest już lekarstwo i można je leczyć. Osoby chore mają cholernego pecha ale w gruncie rzeczy kiedyś byli może byli zdrowi i cieszyli się życiem lecz choroba im ta radość zabrała. Nie rozumiem innych ludzi, którzy obrażają osoby chore, przecież taka choroba może spotkać każdego z nas.

Share this post


Link to post
Jaki jest Wasz stosunek do chorych psychicznie?

Neutralny. Nie spotkałem jeszcze człowieka, który by szydził z tych osób.

Czy w rodzinie macie osobę chorą psychicznie? Czy wpływa to na wasze postrzeganie tych osób?

Z tego co mi wiadomo, nie mam w rodzinie takich osób, a przynajmniej nie w tej najbliższej.

Czy staracie się rozumieć takie osoby?

Tak. Chyba tylko osobnik wyzuty z jakichkolwiek emocji i pozbawiony cienia empatii nie starałby się zrozumieć.

Share this post


Link to post

Ostatnio w autobusie miejskim jechała taka kobieta, która dostała chyba słowotoku. Podchodziła do każdego i coś tam opowiadała. Do mnie również podeszła. Co zrobiłem? Zignorowałem ją, bo niby co miałem jej zrobić? Nie zachowywała się agresywnie.

Drugą grupę stanowią ludzie, którzy są niebezpieczni dla otoczenia i dla samych siebie. Przykładem jest osoba mieszkająca kilka domów ode mnie - około 40 letni facet, który ma napady jakiejś psychozy. Ostatnio pytał mnie "czy nie mógłbym zablokować fal z nadajnika telefonicznego, który jest nieopodal niego, bo zakłóca mu myśli". To jednak jeden z mniej istotnych epizodów, bo kilka lat temu biegał po ulicy z nożem, bo był przekonany, że obserwują go jacyś agenci i musi ich wyeliminować, ale po tym został zamknięty prawie na rok w zakładzie psychiatrycznym. Obecnie jest na wolności i raczej zachowuje się normalnie.

Share this post


Link to post
Ostatnio w autobusie miejskim jechała taka kobieta, która dostała chyba słowotoku.

Albo po prostu była naćpana, amfetamina bądź kokaina. Człowiekowi wtedy się chce niesamowicie rozmawiać i komunikować z ludźmi.

Co do tematu, z ogromnym dystansem podchodzę do takich ludzi.

Share this post


Link to post

Choroby jak wszystkie inne. Wymagają leczenia. Jak ktoś ma depresję, to wysyłam do psychiatry, jak ktoś ma schizofrenię -wysyłam do psychiatry. Sam nie bawię się w lekarza, bo nie mam do tego żadnych kompetencji

Share this post


Link to post
O 9.01.2010 at 01:08, Shunra napisał:

Jaki jest Wasz stosunek do chorych psychicznie?

Nie przesadzać ze współczuciem, podczas kontaktu z nimi starać się traktować te osoby normalnie - o ile nie są w takim stadium choroby, w którym są niebezpieczne lub w którym traktowanie normalne jest zwyczajnie niemożliwe (typowy przykład z filmów: chory patrzy się w pustkę, ślini się i mamrocze). Jednak nie angażować się emocjonalnie w pomoc takim osobom (jeśli zostaje podjęta), nie wchodzić w bliższe relacje (przyjaźń, związek). Z doświadczenia mówię - z tego NIC dobrego nie przychodzi. NIC.

O 9.01.2010 at 01:08, Shunra napisał:

Czy w rodzinie macie osobę chorą psychicznie? Czy wpływa to na wasze postrzeganie tych osób?

W rodzinie nie, ale niegdyś miałam przyjaciółkę, która zachorowała. Do jakich wniosków doprowadziła mnie ta relacja? Patrz ostatnie dwa zdania w wypowiedzi pod poprzednim pytaniem.

O 9.01.2010 at 01:08, Shunra napisał:

Czy staracie się rozumieć takie osoby?

Kiedyś - owszem. Po tamtych doświadczeniach jednak nie zamierzam nigdy więcej wpakować się w takie samo bagno. Współczucie i tolerancja mogą się ... .

  • - 1

Share this post


Link to post
O 9.01.2010 at 01:08, Shunra napisał:

Jaki jest Wasz stosunek do chorych psychicznie? Czy staracie się rozumieć takie osoby?

Mój stosunek jest ambiwalentny / neutralny.

Nie pamiętam spotkania sam na sam z obcą osobą chorą psychicznie. Bardziej zdarzało się, ze na mieście widziałem, że ktoś zachowuje się dziwnie i zwrócił moją uwagę. Głównie są to osoby, które wykrzykują coś do kogoś albo do siebie i wymachują rękami. Myślę, że takie osoby budzą politowanie i należałoby traktować je z odpowiednią dozą zrozumienia, ponieważ mogą nie zdawać sobie sprawy z własnych poczynań. Często zdarza się, że takie osoby wychodzą na ulicę i utrudniają ruch pojazdom, a kierowcy trąbią na nich, nie zdając sobie przy tym sprawy, że te osoby nie są pełni świadome własnych poczynań.

W rodzinie mam osobę z objawami schizofrenii / alzheimera i cóż mogę powiedzieć... Trzeba po prostu brać pod uwagę, że tak jest i patrzeć na tę osobę przez pryzmat choroby. Też warto by brać poprawkę na zachowanie takiej osoby... (choć wiadomo, że czasem jest trudno!). Wszystko rozchodzi się o to, że nie można racjonalnymi argumentami dotrzeć do osoby, która nie potrafi zrozumieć tego, co do niej mówimy. Na pewno warto zainteresować się pomocą specjalistów w zakresie pomocy osobom chorym psychicznie.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now