Jump to content

Podsumowanie roku 2009.


Jeffany

Recommended Posts

Posted

Rok 2009 wielkimi krokami zbliża ku końcowi. Jaki on dla Was był? Pełen niespodzianek, czy rozczarowań? Przełomowy? Najgorszy, a może najlepszy w Waszym życiu?

Co takiego się w nim wydarzyło? Jakie odnieśliście sukcesy, a jakie porażki?

Jesteście z niego zadowoleni, czy wręcz przeciwnie -macie poczucie zmarnowanego czasu?

Czyli małe (bądź też większe) podsumowanie roku 2009.

Zapraszam do wypowiadania się.

Link to comment
Nieprzenikniona
Posted

Ten rok był dla mnie taki, jak każdy inny. Z tym, że zaczęłam chodzić do szkoły średniej. Przyjęłam również bierzmowanie, a resztę faktów zachowam dla siebie. ;)

Link to comment
Posted

rany, gdzie on jest? strasznie szybko zleciał. wiadomo, były chwile miłe, były miłe i te miej. zdecydowanie najbardziej udany miesiąc, to maj :) najbardziej nieudany dzień- moje 18 urodziny, które spędziłam w łóżku, ryczałam z bólu, a M. karmił mnie suchą bułką i wodą. końcówka roku jest dla mnie porażką.

przez cały rok dużo myślałam, dużo popełniłam błędów, wiele rzeczy się wyjaśniło i... polało się dużo łez, ALE wspomniany wyżej magiczny maj i wakacje są na zawsze niezapomniane:) jednak mam nadzieje, że 2010 będzie ciut lepszy pod KAŻDYM względem. ;)

Link to comment
Posted

Nie był dobry jeśli chodzi o moją psychikę, przyszły postaram się by był lepszy. Co do całej reszty, rodziny i przyjaciół... a zwłaszcza przyjaciół to wyszło wszystko na jaw, tzn komu mogę ufać, a komu nie. Były też w nim momenty zaskoczenia, takie, że nie wiedziałam co zrobić co powiedzieć. I do tej pory niektórych rzeczy nie jestem pewna.

Były też momenty, że wspaniale spędziłam czas, dostałam to o czym zawsze marzyłam.

Poznałam wspaniałych ludzi, przyjaźnie na lata. Moje grono znajomych zawęziło się, niektórzy doszli, niektórzy opuścili to grono, ale teraz wiem co to znaczy przyjaźń, ta prawdziwa. Wspaniałe uczucie, teraz tylko czekam na miłość. ;)

Link to comment
Posted

właśnie tak sobie wspominałam ;)

Rok 2009 był baardzo udany. Inne lata były w większości takie same, dopiero widząc kontrast między 2008 a 2009 zauważam, jak bardzo 2009 rok był udany.

Nie będę się szczegółowo wgłębiać, bo forum to jednak nie pamiętnik; w każdym bądź razie do najważniejszych rzeczy, dzięki którym 2009 rok był udany należy: miłość, przyjaźń, taniec, wolontariat i wakacje ;)

Mam nadzieję, że rok 2010 również będzie bardzo udany. W końcu przecież zamierzam zacząć go w objęciach Ukochanego:)

Link to comment
Posted

Szybko mi to zleciało. Hm. Podumowanie.

Naprawiona przyjaźń: 1

Nawiązane przyjaźnie: 4

Zniszczone: 1+4=5

Jak widać, w tej sprawie nie za ciekawie. W innych także, bo przez jeden błąd (powtarzany kilka razy) straciłam prawie wszystko. Owszem, było parę miłych chwil, ale już nie mają znaczenia. Ogólnie mogę powiedzieć, że ten rok był absolutnie nieudany.

Link to comment
Posted
Nie był dobry jeśli chodzi o moją psychikę, przyszły postaram się by był lepszy.
Ano właśnie. Za dużo w nim było wahań, zwątpień. Jednak zalicze go mimo wszystko do udanych. Dużo dobrego się zdarzyło, poznałam wiele niesamowitych ludzi, przeżyłam cudowne chwile. Ten rok nauczył mnie, że zawsze trzeba dawać drugą szansę, do jakich spraw podchodzić mniej emocjonalnie. W nadchodzącym roku postaram się nie popełniać tych błędów, które popełniłam w tym roku i być szczęśliwsza, bardziej cieszyć się każdym dniem.
Link to comment
Posted

Jaki był ten rok? Hmmm... na pewno dobry pod tym względem, że po wielomiesięcznych kłótniach z rodzicami doszliśmy do jako takiego porozumienia - jest znośnie, dobrze, że zdałam maturę z dobrymi wynikami, jestem na studiach, poznałam fajnych ludzi. Poza tym trochę pojeździłam po okolicy, pozwiedzałam, odpoczęłam od maja do października od nauki, zdałam rewelacyjnie pierwszy egzamin.

Gorszy dlatego, że podupadłam na psychice, jestem masakrycznie nerwowa i zmienna, gorszy bo okazało się, że Ci, którym ufałam odeszli i nasze kontakty są właściwe zerowe.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku się trochę podniosę i spełnię to, co sobie zamierzyłam.

Link to comment
Posted

Rok 2009 był dla mnie fikuśny.

Pierwsza połowa minęła bez jakichkolwiek przygód. Rutynowo. Druga połowa, a raczej 2 ostatnie miesiące roku były jednymi z najwspanialszych w moim życiu. Poszłam do pracy do której początkowo byłam negatywnie nastawiona. Jednak była to najcudowniejsza praca jaką można było sobie wyobrazić. Już nie tyle dobre zarobki, co świetna atmosfera, cudowni ludzie, nowe - może nie przyjaźnie, ale na pewno bliskie koleżeństwa. Aż chce się wrócić, ach..

To tak po krótce. Szczegóły zostawiam dla siebie [i dla Olki]. ;)

Reasumując - rok 2009 zaliczam do w miarę udanych. Na pewno lepszy od 2008, 2007 czy nawet 2006, który wcześniej wydawał mi się najpiękniejszy z dotychczasowych. Mam nadzieję, że 2010 pozwoli mi zrealizować to, co zamierzam oraz rozwinie to, co niedawno zaczęłam.

Jeff, a jak z Twoim 2009 rokiem? ;)

Link to comment
Posted

Dla mnie to był trudny rok. Szczególnie pod względem psychicznym. Wieczne huśtawki zdarzeń, niepewność, brak stabilności i oparcia. Jedno wielkie bagno. Trud związany także z edukacją, co i tak przełoży się w znacznej mierze na nowy rok. Ważne decyzje, niekoniecznie dobre, sprawiają, że ciężko mi jednoznacznie ocenić to, co się wydarzyło. Nie było łatwo. W większej części najgorsze już minęło, w to wierzę. I chciałabym z tą nadzieją wejść w 2010 rok.

Link to comment
Posted
czy wręcz przeciwnie -macie poczucie zmarnowanego czasu?

Troche tak. Nie wiele zdołałam osiągnąc przez minione dwanaście miesiecy.

Ten rok był żmudny, posępny i bezwrażeniowy, choć bywał tez wesoly. Mówiąc szczerze, niewiele sie wydarzyło, nie wiele sie zmieniło.

W skrócie : rok zaczął sie przygotowaniami do pierwszej w życiu sesji, która ciagneła sie do końca lutego. Nie musze dodawać, ze moje nerwy po tych 2 miesiacach były w strzępkach ;P Nastepnie w drugim semetrze było pare fajnych wydarzen : weekendowy wyjazd na domki z okazji urodzin koleżanki, wyjazd na pare dni do kuzynki do Krakowa, wyjazd z takiej jednej organizacji, odwiedziny Czarnej w pile i tak dalej. Od konca maja zaczeła sie sesja, która zrujnowała moja psychike doszczetnie ;D Nastepnie juz w połowie lipca pod wpływem wakacji została zregenerowana ;) Jezeli chodzi o okres wakacyjny od lipca do wrzesnia, bywało różnie. Z poczatkiem pazdziernika nowe mieszkanie, szczególnie te pierwsze tygodnie wspominam bardzo fajnie ;) Zaczełam studium reklamy weeekendowo, wiec ogolnie pazdziernik troche zmian wniósł. Listopad i grudzien nic specjalnego.

Nie był dobry jeśli chodzi o moją psychikę, przyszły postaram się by był lepszy.

dokładnie tak ;)

Link to comment
Guest Anonymous
Posted

2009 był dość udany. Pełen niespodzianek i rozczarowań. Jak najbardziej przełomowy. Poznałam nowego faceta i w sumie wszystko się zmieniło. Ani najgorszy, ani najlepszy. Taki ot, po prostu zwyczajny. Żadnych widocznych sukcesów, porażek zaś mnóstwo. Czuję niedosyt, nie wykorzystałam go tak, jak bym chciała.

Link to comment
Posted

Ten rok? Hmm nie należał do najgorszych. Było wiele chwil wspaniałych, ale i pare gorszych i tych mniej przyjemnych. Ogólnie to poznałam osoby, które jak mam nadzieję pozostaną w moim życiu na dłużej... ;) Z drużyną zdobyłyśmy mistrzostwo, mam nadzieję, że w tym roku to powtórzymy. Wakacje może nie były takie jakie do końca bym chciała, ale było pare dobrych wypadów. Jednak rok 2009 uważam do udanych.

Link to comment
Posted

2009 rok... hm. Na pewno był pełen niespodzianek i zmian. Mimo że na początku się nie zapowiadało. Był ciekawy, zakakujący i wspaniały... do pewnego momentu, bo od późnej jesieni wszystko się jakoś posypało. Kończę go więc średnio szczęśliwa, ale za to ze sporymi nadziejami na rok 2010. Będę go witać w towarzystwie m.in. dwojga spośród najbliższych przyjaciół, oby przyniosło mi to szczęście ;)

W skali od 1 do 10 ocenię ten rok na... no, powiedzmy 7. Gdyby skończył się w październiku albo wciąż był taki jak wtedy... dałabym 9.

Link to comment
Posted

był udany. pomimo, że spotkało mnie 3 bolesne przykrości (tych mniejszych nie liczę, zostały puszczone w niepamięć ;p), po których musiałam się pozbierać, to okazało się, że dużo dzięki temu zyskałam - stałam się pewniejsza siebie, a na dodatek silniejsza. a najlepsze jest to, że wraz z końcem roku wyjaśniłam sobie wszystko ze wszystkimi znajomymi, nawet z tymi 3 osobami... dlatego ciesze się, że było jak było, bo wychodzę z założenia, że co się stało, to się nie odstanie, trzeba do przodu iść i cieszyć się każdą chwilą. (; takim też mottem posługiwałam się w 2009 roku, co przyniosło więcej korzyści niż strat.

szkoda tylko, że w okresie jesiennym zdrowie szwankowało i siedziałam tyle w domu, bo wolałabym ten czas wykorzystać na coś innego.

ennostiel jeszcze podsunęła pomysł z ocenianiem w skali 0/10, ja oceniłabym tak... 8/10.

Link to comment
Ray of Sunshine.
Posted

Ni to dobry rok ni to zły.

Ogólnie oceniam na 6/10. Dlaczego?

Więc tak.

Styczeń:

rozpoczęłam go łzami. Pamiętam jakie miałam plany na Sylwestra, które kompletnie nie wypaliły. Wszyscy się bawili na całego, dzwonili a ja leżałam w łóżku zalana łzami. Dobre wspomnienie? Impreza u Lilly, nocne pogaduchy z Marcinem.

Luty:

Pierwsze sprzeczki, niedomówienia, zaprzepaszczone plany.

Dobre wspomnienie? Impreza u Marty, zabawa do rana.

Marzec:

nic z tego miesiąca nie pamiętam.

Kwiecień:

Jeden z najgorszych miesięcy w tym roku.

Najpierw pokłóciłam się z moją jedyną przyjaciółką.

Potem poznałam Briana.

Jedyne, co mi utkwiło w pamięci jako pozytywne to impreza, na której byłam zaproszona jako VIP.

Maj:

Ciągłe udawanie jak mi to nie fajnie, jak się trzymam, jak mi dobrze. Gówno prawda.

Czerwiec:

W szkole luz, Irlandia.

Lipiec:

Irlandia. Niezapomniany czas na totalnej swobodzie.

Impreza u Edka. Świetni ludzie, świetna atmosfera.

Oszustwa Briana wyszły na jaw.

Sierpień:

Wypad ze znajomymi.

Wróciłam do A.

Wrzesień:

Wesele siostry, moja 18stka.

Październik:

Tu zaczynają się schody.. Choroby pani Grażyny, nieprzespane noce.

Ale i tak jest to jeden z najlepszych miesięcy w tym roku ze względu na A. i noce razem spędzone.

Pierwsze lekcje z Andrew.

Listopad:

Jedna wielka masakra.

Grudzień:

Skręciłam kostkę, zaczęłam wariować. Ale i się na nowo zakochałam, otworzyłam.

Link to comment
Posted

Bbył udany, naprawde udany. zaczał sie wraz z nowym zwiazkiem, który nadal trwa <3 i nei ma zamiaru sie konczyc.

pierwsze ferie i wakacje bez rodziców - w towarzystwie osób mi bliskich. fantastycznie spedzony czas.

owszem, były chwile zwatpienia, rozczarowania, jednak krótkotrwałe, dlatego uwazam, że był to chyba najlepszy rok jaki pamietam (;

Link to comment
Posted

2009 to zdecydowanie najlepszy rok z 3 ostatnich (poprzednich za dobrze nie pamiętam). W końcu bez poważnych chorób i innych przykrych zdarzeń. Odkryłam jaka pewna osoba jest naprawdę, złapałam lepszy kontakt z przyjacielem, schudłam, dałam sobie spokój z pewną osobą, przeżyłam wielkie rozczarowanie, z którego jakimś cudem udało mi się wyjść z twarzą, spędziłam cudowne wakacje w Chorwacji. I, co chyba najważniejsze, w końcu wiem czego chcę i nie czuję się zagubiona w swoim życiu. No i zapowiada się ciekawy Sylwester :wink:

Link to comment
Posted

To był fajny rok o tyle, że odkryłam w sobie nieznane pokłady zdecydowania i zapału do działania;)

Zaczęło się od tego, że zdałam prawo jazdy. Taki fajny szczegół dający pewną satysfakcję.

W międzyczasie beznadziejnie na polu rodzinnym. Jakiś absolutny horror, który wywołuje u mnie depresję i frustrację.

Potem pojechałam w pierwszą w pełni samodzielną podróż, taką od początku do końca załatwioną przez siebie i to do Serbii <3 więc pierwszy raz w Serbii- cudo samo w sobie. Bardzo tam odżyłam, wróciłam z wyprostowanymi plecami, patrząc śmiało, z masą wspomnień, które wiele mi dały.

Potem rozochociłam się w kwestii podróżowania po świecie tak bardzo, że znowu zorganizowałam wyjazd i skoczyłam wraz z Lubym do Turcji. Aż mi się płakać chcę gdy pomyślę jak tam było rajsko.

Po powrocie znowu beznadzieja rodzinna. Skontrastowana z tym jak wyglądały poprzednie tygodnie za granicą i z tym jak sama sobie radzę(ps. świetnie) doprowadza mnie do decyzji- wyprowadzam się z domu.

Więc to w zasadzie największa nowość w moim życiu, jak i w roku. Pierwsze miesiące mieszkania osobno i odcięcie pępowiny przypadnie na zawsze na rok 2009.

Na studiach ciężko, myślę już że mnie wypieprzą, strasznie mam dużo egzaminów, ale spinam się w końcu tak że aż sama się sobie dziwię. Po wakacjach dowiaduję się, że dostaje stypendium w ramach niego obietnicę mieszkania i nauki w Serbii przez semestr. Więc już wiem jak będzie wyglądała druga połowa 2010 ;D

Niestety moja samodzielność (zwłaszcza sprawa ze stypendium) rzutują na moje życie uczuciowe. Więcej wymagam , więcej oczekuję. Intensywniej dopada mnie codzienność. I z Nim to samo. Pare dni temu o mało szlag tego wszystkiego nie trafił. Ale jednak.. sylwestra świętujemy już razem, z silnym postanowieniem że warto się starać.

Generalnie- dużo dramatyzmów, nierówne skoki radości i rozpaczy ale mnie to wzmocniło, jak nic dotąd.

W przyszłym już roku będę bronić pracy licencjackiej, zdawać na studia magisterskie, jadę na to stypendium. Marzę o zamieszkaniu z Lubym. Wiem, że będzie pracowicie, ale już się przyzwyczajam :)

Link to comment
niepokolorowana
Posted

Hmm... Nawet dobry był dla mnie ten rok.

Co prawda psychicznie się rozsypałam, ale jeżeli chodzi o przyjaciół to super. Umocniły się nasze więzy i spędziłyśmy wspaniałe wakacje. Wcześniej, na początku roku było neutralnie, w szkole nawet dobrze mi szło, w marcu walczyłam z samotnością. Kwiecień minął szybku. W maju zakochałam się w pewnym chłopaku, lecz nie miałam odwagi spróbować i teraz żałuje. W czerwcu pojawili się osobnicy płci męskiej, którzy troche namieszali w mojej głowie. Lato minęło tak jak wyżej + pewna tragiczna sytuacja, któej wolałąbym tu nie poruszać. Owa sytuacja doprowadziła do mojego rozsypania psychicznego i jej skutki chyba trwają do dziś. Wrzesień i październik to czas, jeszcze, letniego luzu i wypadów z przyjaciółmi. Listopad i grudzień to momenty w których bardzo się zmieniłam. Przeżywałąm mnóstwo porażek i kłopotów z którymi nie mogłam sobie poradzic. Trwa to nadal ale w mniejszym stopniu, z przerwami. Zarówno w szkole, jak i w niektórych relacjach międzyludzkich [nie chodzi tu o przyjaciół] stałam się pasmem porażek.

Wiele zyskałam, ale chyba jeszcze wiecej utraciłam.

Ten rok był dla mnie dobry i zły pod pewnymi względami. Nie da się tego przyrównać do siebie. Jednak...były lepsze lata. Ten jednak dał mi bagaż doświadczeń dzięki czemu mogę uczyć się na błędach...

Link to comment
Posted

Średnio. Większość czasu spędziłam za granicą, czyli bez bezpośredniego kontaktu z przyjaciółmi. Rok się źle zaczął, w styczniu miałam poważną depresję i patrząc z perspektywy czasu jestem dumna z siebie, że dałam radę z tym wszystkim, co mnie spotkało na początku roku. Potem jakoś leciało, bez szczególnych rewelacji. Przełom maja/czerwca -> było świetnie ; ) Sierpień! Najlepszy miesiąc 2009 ; D Na zawsze zostanie mi w pamięci, bo poznałam tego kogoś <3 I zostałam chrzestną ; P Październik też ważny, rozpoczęcie studiów, przeprowadzka itp itd, a potem to już z górki aż do teraz ; )

Mogło być lepiej, ale nie narzekam.

Link to comment
Posted

Rok 2009 nauczył mnie wiele,naprawdę. Chociaż nie był za dobry,ani za zły,nauczył mnie wiele Od początku roku,do wakacji układało się wszystko tak jak zwykle,czyli normalnie. Były wzloty i upadki,dopiro poznawałam siebie tak naprawdę,dowiadywałam się kim jestem,przy okazji zrobiłam coś,czego będę żałowała chyba do końca życia. Cierpiały niewinne osoby,a potem za nie wszystkie cierpiałam ja,na urodziny dostałam sumienie i wycieczkę do UK. Tak zaś nauczyłam się wiele o tym,że najpierw się myśli,a potem robi. To było coś niezwykłego,że mała 10letnia dziewczynka była w stanie nauczyć mnie tego. Po powrocie do domu,zaczęło się od nowa,wspomnienia wracały,jednak musiałam je wygonić od siebie i to zrobiłam. Tak trwało do zimny,kiedy wrócił...Wtedy wszystko zaczęło się sypać,po kolei. Tak skończyło się w grudniu. Kiedy to upadło wszystko na raz,dosłownie.

Ten rok nauczył mnie wiele,starałam się odkryć kim ja właściwie jestem,którą drogą mam podąrzyć. Mam nadzieję,że ścieżkę pokaże mi rok 2010.

Link to comment
Posted

To był dziwny rok, miał miliardy swoich uroków, miał miliardy gorszych, złych i beznadziejnych dni.

W 2009 do wszystkiego musiałam dochodzić z trudem, nie było mi lekko, przez to też chyba trochę się zmieniłam.

Rok przede wszystkim przełomowy, matura, studia, wiele stresu.

Rok, w którym relacje w domu uległy niesamowitej zmianie, po mojej osiemnastce wszystko stało się dużo dużo gorsze, przez pewien czas siadałam psychicznie przez wiele spraw.

Poznałam wiele ludzi, przeżyłam najlepsze wakacje w życiu, starałam sie spełniać marzenia, robić to, co chcę.

Mimo wielu złych dni rok do maja zleciał jak za pstryknięciem palcami, potem zabójcze, długie, wspaniałe wakacje i studia i co? I koniec, sylwester, nowy, kolejny długi rok.

W bilansie na plus.

Link to comment
Posted

Mieszany rok.

Początek był okropny, beznadziejny, zakrapiany łzami i przypłacony depresją.

Do dziś robi mi się słabo, gdy to wspominam.

W kwietniu zaczęło się przejaśniać, bo poddałam się, nie byłam już dręczona psychicznie i mogłam zmienić szkołę, co było najlepszą moją decyzją w tym roku.

No i później wakacje - może nie najbardziej udane i rozrywkowe, ale spokojne, w gronie przyjaciół, bo właśnie tego było mi wtedy trzeba.

No i w lipcu miła niespodzianka - rodzice do siebie wrócili.

Dalej było już tylko z górki. Nowa szkoła, która okazała się wspaniała, a w tej szkole ktoś, kto sprawił, że moje dni stały się ciekawsze i znalazłam jakiś cel, zadanie. Zero strachu przed nauczycielami, zero stresu. No i wreszcie zostałam doceniona. Październik - mój pierwszy występ w teatrze, mam nadzieję, że nie ostatni.

Pod koniec sierpnia urodził się synek mojego brata. :)

Podsumowując ten rok był lepszy od 2008, ale mam nadzieję, że 2010 będzie jeszcze lepszy.

Link to comment
Posted

Rok 2009 minął mi niesamowicie szybko. Nie wydarzyło się w moim życiu nic ważnego oprócz tego, że nawiązałam nową przyjaźń. Stałam się też bardziej zdecydowana i pewna siebie. Już nie przejmuję się tym, co mówią o mnie inni. Nauczyłam się, jak dawać chłopakowi w pysk, bo jeden taki wciąż mnie obrażał (co ciekawsze, potem się zamknął i bał się do mnie podejść). No i spędziłam fajne wakacje. Były także epizody nieprzyjemne - moja znajoma zginęła w pożarze.

Niemniej jednak, chciałabym, aby rok 2010 był lepszy.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Nathaneczek
  • Najnowsze posty

    • Nathaneczek
      Cześć wszystkim   Na wstępie kilka informacji. Mam 20 lat, znajoma 18 lat. Spotykaliśmy się często w szkole ale po jej ukończeniu, gdy proponuje spotkanie zawsze dostaje odpowiedź że ma jakieś plany, strasznie długo to trwa i jedynie piszemy czasem na fb i to w sumie tyle. Żadnych spotkać bo ma plany, nie ważne co zaproponuje. Podoba mi się ona i za bardzo nie wiem co robić, bo ciągłe pisanie na FB raczej mnie do niej nie zbliży. Odległość między nami to około 500 metrów więc blisko ale i tak mimo tego nie ma czasu. Jakieś porady? Cokolwiek?
    • wardrum
    • yiliyane
      Otóż to. Na pojęcie samotności trzeba spoglądać szerzej. Brak chłopaka/dziewczyny to nie koniec świata. W każdym razie nie, póki jest się młodym. Gorzej jest, kiedy zbliża się 40-stka, chce się założyć rodzinę, a nikogo na horyzoncie nie ma. Szczególnie to dotyczy kobiet, bo mężczyzna może mieć dzieci właściwie w każdym wieku - kobieta niestety nie. Jeżeli chodzi o mnie, nie czuję się źle z tym, że jestem singielką - i to już od dekady. Mam jeszcze czas, gdybym chciała założyć rodzinę. Zresztą nic na siłę. Większy problem w moim życiu to mała i starzejąca się rodzina i brak znajomych. Brakiem chłopaka na razie się nie przejmuję.
    • yiliyane
      Normalny facet nie interesuje się dziećmi. Koniec, kropka. Mimo że związki z 16-latkami nie są karalne, nie oznacza to, że jest to dobre rozwiązanie. Jak dla mnie to jest duża czerwona flaga. Nie tylko gdybym sama była 16-latką czy bliskim takiej 16-latki, ale nawet gdybym miała być - jako dorosła - partnerką człowieka, który wcześniej spotykał się z dzieckiem lub przejawiał zainteresowanie dziećmi.
    • yiliyane
      Trochę tak, trochę nie. Jeżeli kobieta jest olśniewająco piękna, przeciętny mężczyzna może być nią onieśmielony i nie chcieć zagadać, bojąc się odrzucenia z powodu bycia w niższej lidze. Pięknością chętniej zainteresują się przystojni i/lub bogaci mężczyźni, ale ci stanowią tylko ułamek społeczeństwa - w dodatku część z nich, mimo swojego statusu, nie jest, jako partner, zbytnio wartościowa. Może się zdarzyć, że piękność żyjąca nie w wielkich metropoliach, nie mająca zbyt wielu kontaktów towarzyskich, szczególnie w wyższych sferach, nie zostanie zauważona przez mężczyzn o wyższej pozycji, którzy nie będą peszyli się na jej widok. Może się zdarzyć, że piękność, która ma kontakty w wyższych sferach, będzie przyciągała jedynie mężczyzn złego charakteru. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że najpiękniejsza kobieta ma najmniejsze szanse na zdobycie wartościowego mężczyzny. Najtrudniej jest brzydkim kobietom, bo tych nie chcą ani bogaci i przystojni, ani nawet przeciętni.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    30 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    wardrum
    wardrum
    14 posts
    Gloria
    Gloria
    10 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    nunca
    nunca
    2 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    48 posts
    yiliyane
    yiliyane
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    456 posts
    yiliyane
    yiliyane
    394 posts
    Gloria
    Gloria
    127 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up