Jump to content

Jak postrzegacie własne problemy?


gosiaa2410

Recommended Posts

Posted

Hmmmm każdy z nas ma wiele problemów każdemu wydaje się że to właśnie jego problem jest największy a nikt z nas nawet nie zastanawiał się nad biedą w np.Afryce szkoła wydaje się wielkim problemem a marzeniem dziecka w Afryce jest właśnie ona to trochę dziwne i nie sprawiedliwe co o ty sadzicie?

Link to comment
Posted

W momencie, gdy faktycznie mam jakiś problem i całkowicie się w nim zatracam, faktycznie, jest on dla mnie największym problemem w danej chwili. Ale, gdy w tym czasie natknę się na reportaż w telewizji o czyjejś ciężkiej chorobie, gdy przeczytam nekrologi w Kurierze, czy Głosie Szczecińskim podchodzę do własnej sprawy z lekkim dystansem. Owszem, mój problem jest dla mnie wielkim problemem, lecz patrząc z perspektywy problemów innych, maleje do wielkości ziarenka piasku- szczypie, gdy wpadnie do oka, ale przecież wystarczy ponieść trochę trudu, by zmusić się do łez i problem szybko wypływa.

Link to comment
Posted

Generalnie zawsze zdaję sobie sprawę z tego, że mój problem nie jest jedyny, jest podobny do problemów innych i nie jest problemem numer jeden w rankingach. To czasami potrafi natchnąć mnie nadzieją, że sobie z nim poradzę. Bo skoro inni dali radę, to czemu ja nie dam?

Link to comment
Posted

Moje problemy,to moje problemy.Nie przyrównuje ich do problemów innych.Są one wtedy ważniejsze, niż głodujące dzieci w Afryce,bo dotykają mnie bezpośrednio.A no wiem,może podchodze do sprawy dość egoistycznie,ale tak jest.

Link to comment
Posted

Myślę, że każdy do ogółu problemów podchodzi bardzo osobiście. Oczywiście to zależy od stopnia danego kłopotu. Zakładając jeden z bardziej przykrych scenariusz - czyjaś matka zmarła i ktoś pogrąża się w smutku. Popada w depresję, problemem jest dla niego odnalezienie się na nowo w tym świecie bez niej. Oczywiste jest, że skupi się na swoim smutku, a nie na fakcie, że na polskich drogach w ciągu miesiąca giną setki czyichś matek. Bo to wydają się puste słowa, a tamta kobieta to była JEGO matka. I to się w tej chwili liczy.

W każdym z nas jest jakaś cząstka egoisty. W mniejszym bądź większym stopniu, ale jest. Możemy sobie wmawiać, że przecież przejmujemy się innymi. Ale zapominamy o tym, gdy dotyka nas tragedia. Wtedy my jesteśmy w centrum swojego zainteresowania.

Tak jest ze mną. Najbardziej interesuje mnie to, co tyczy się bezpośrednio mojej osoby. Nie jestem Matką Teresą i nie zamierzam ubolewać nad wszystkimi. Jeśli będę miała szansę pomóc komuś bardziej doraźnie to to zrobię, ale nie zamierzam porównywać się do innych. Problemy każdego człowieka są tak samo ważne. Będziemy nazywać to mniejszymi, większymi. Ale czy to jest właściwe? Każdy człowiek jest przecież inny, mamy inne mentalności - jeden załamie się po niezdaniu matury, a dla drugiego będzie to pikuś, bo przeciez można ją poprawić.

Myślę, że w ogóle nie powinno się porównywać problemów innych ludzi, zarówno jak ich samych.

Link to comment
Posted

Moje problemy,są tylko moimi problemami. Nie porównuję ich na skalę światową.

Ale fakt,kiedy mam problem,tylko on jest dla mnie ważny,nic innego. Żadne głodujące dzieci gdziekolwiek,czy świńska grypa w polsce. Egoistyczne,ale prawdziwe.

Link to comment
Posted

po co brać na głowę jeszcze czyjeś problemy???mam na myśli te dzieci z Afryki...przecież i tak im nie pomożemy...można im jedynie współczuć :| a poza każdy z nas ma swoje mniejsze i większe problemy ! nikt nie mówił że życie będzie kolorowe no nie...??? optymizm to podstawa :D przecież zawsze może być gorzej... :lol::wink:

Link to comment
kury nas uratują
Posted

Otóż, wiesz nie każdemu się wydaje że to jego problem jest największy. Tak jak nie każdy, nie zastanawiał się nad głodem w Afryce. Uogólniamy moja droga ;)

@topic: Jeżeli mam problem nie robię z tego jakiegoś święta, że "ludzie słuchajcie mam problem ! macie mi wszyscy natychmiast pomóc !!". Oczywiście ja też teraz przesadzam, ale moje problemy to moje i nie wydaje mi sie aby były one komukolwiek potrzebne do szczęścia ;) co za tym idzie rzadko ktokolwiek wie czym sie tak przejmuję.

Wracając. Głód w Afryce to problem światowy i nijak nie ma się on do moich osobistych problemów. To dwie całkiem różne sprawy, których według mnie nie powinno się mieszać (;

Jeżeli mam okazje to pomimo tego czy mam problem czy nie, pomagam innym. Czy to dzieciakom w Afryce czy to przyjaciółce.

Link to comment
Posted

Myślę, że dla każdego człowieka jego problemy są najważniejsze. Strata pracy, trudna sytuacja rodzinna czy inne niepowodzenia nie należą przecież do aż tak odległych, jak na przykład sytuacja dzieci w Afryce. Być może to egoistyczny sposób rozumowania, ale tak naprawdę nie jesteśmy w stanie pomóc ludziom, jeżeli nas samych trapi jakiś problem. Dopiero, kiedy się z nim uporamy, możemy poświęcić się z rzeczywistym zaangażowaniem sprawom innych - czemuś, co nas bezpośrednio nie dotyczy.

Link to comment
Posted
w np.Afryce szkoła wydaje się wielkim problemem a marzeniem dziecka w Afryce jest właśnie ona to trochę dziwne i nie sprawiedliwe

To się nazywa chyba niedocenianie tego,co się ma :x

Link to comment
Posted

Często, kiedy oglądam tv lub czytam książki, gazety - zdaję sobie sprawę, ile osób, nie tylko dzieci, ale również dorosłych głoduje czy to w Afryce czy gdzieś w Azji. Bardzo współczuję, jednak doskonale zdaję sobie sprawę, że nic na to nie poradzę. Nie mam takiej mocy by każdemu głodującemu mieszkańcowi kuli ziemskiej zapewnić ciepły posiłek, czy wybudować kilkaset szkół. To nie jest egoizm lecz rzeczywistość na którą siłą rzeczy nie mam wpływu.

Nie zawsze uważam, że moje problemy są w centrum świata. Często zdarza się, że w momencie, kiedy ja mam jakiś problem, problemy dotykają również moich najbliższych, więc na głowę zwala mi się szereg spraw, których nie jestem w stanie uporządkować w jednej chwili.

Link to comment
Posted

Nie powinno się porównywać problemów.

Kiedy mam problem jest on dla mnie najważniejszy, bo dotyczy mnie bezpośrednio, wpływa na moje życie, powoduje, że mam załamkę, jest mi smutno, jestem wściekła czy jeszcze coś innego. I przez wpływanie na moje odczucia, wpływa na moje zachowanie, więc na relację z ludźmi i wszystko inne. Dlatego próbuję go rozwiązać i to nad nim się zastanawiam, ponieważ to w danej chwili wydaje mi się być najlepszym wyjściem, dla wszystkich - dla tych dzieci w Afryce też ponieważ gdy nie mam na głowie swojego problemu mogę się zastanowić nad czyimś, pomyśleć co zrobić, jak pomóc.

Kiedy mam problem nie jestem w stanie się skupić na innych, ale jak próbuję to wtedy jest jeszcze gorzej. Bo moja psychika siada, a to może doprowadzić do większych problemów czy zaburzeń.

Najpierw pomóżmy sobie, aby pomagać innym.

Link to comment
Posted

Jestem zdania że problemów nie da się zbytnio mierzyć tą samą miarką ;)

Nie uważam że moje problemy są mało ważne w porównaniu do tych w Afryce bo żyjemy w różnych środowiskach i zmagamy się z różnymi trudnościami na które nie mamy wpływu, ale najpierw pomyślę o sobie a dopiero potem o innych. I nie uważam że to jakiś okropny przejaw egoizmu bo w końcu nie można przecież martwić się o wszystko razem z całym światem.

Link to comment
Posted

Są większe niż wszystkim się wydaje, ale minimalne w porównaniu do problemów calego świata.

Link to comment
Posted

Nauczyłam się, że moje problemy są moje, jeśli coś mnie naprawdę gnębi to się radzę, w innym wypadku nic nikomu nie mówię... Jednak moja problemy były zawsze małe w porównaniu do moich rówieśników. I chyba nadal są takie małe... A światowe problemy mnie nie obchodzą. Nic im to nie da, że sie nimi przejmę a lepszego świata im nie zbuduje więc po co tracić nerwy?

Link to comment
Posted

Kazdy traktuje smoj problem dosc powaznie i nie mozna zmierzyc czyj jest powazniejszy.. nie mysle o glodujacych dzieciach w afryce ani o wojnie w iraku bo nie jestem w stanie tego naprawic.. zajmuje sie sprawami ktore bezposrednio dotycza mnie i to nie świadczy o moim egoizmie tylko o realistycznym podejsciu do zycia

Link to comment
Posted

jakos tak mam te problemy ale rzadko one wydaja mi sie superpowazne ;d wlasnie dlatego ze mysle ze ja nie mam najwiekszych problomow, ze przeciez mam rodzicow, dom, dobrze sie ucze, mam co jesc, otaczaja mnie dobrzy ludzie i naprawde mam swietne zycie, a co maja powiedziec ludzie bezdomni, czy dzieci z sierocinca?

nie dramatyzuje jesli chodzi o moje problemy, czesto robie z nich szopke , ale tylko po to zeby sie posmiac, a nastepnie zabieram sie do rozwiaznia ich ;))

Link to comment
Posted
jakos tak mam te problemy ale rzadko one wydaja mi sie superpowazne ;d wlasnie dlatego ze mysle ze ja nie mam najwiekszych problomow, ze przeciez mam rodzicow, dom, dobrze sie ucze, mam co jesc, otaczaja mnie dobrzy ludzie i naprawde mam swietne zycie, a co maja powiedziec ludzie bezdomni, czy dzieci z sierocinca?

Podnoszę się na duchu problemami innych. Uważam, że powinnam się cieszyć z tego co mam oraz pomagać ludziom mających mniej ode mnie, a nie zamartwiać byle czym :P

Link to comment
Posted

wlasnie tak ;))

jestes z bialego , w jakiej czesci miasta mieszkasz? moze znasz mojego chloapka, dlatego pytam ;d

Link to comment
Posted

Owszem, są momenty kiedy moje problemy są dla mnie najważniejsze. Razi mnie każda słaba ocena czy kłótnia z rodzicami. Jednak, kiedy to moi przyjaciele mają jakiś problem, staję na rzęsach, by im pomóc. Może to i jest naiwność i hipokryzja, ale taką już mam naturę.

Co do wzmianki o Afryce... Możecie to uznać za strasznie egoistyczne podejście, ale wisi mi to. Chciałam jedynie powiedzieć, że zamiast brać się za cudze nieszczęścia, Polska najpierw powinna zając się swoimi. Czy u nas nie ma głodu i biedy? Czy w naszym kraju dzieci nie umierają z głodu? Po prostu nie jest to tak nagłaśniane, jak to z Afryką. Przy okazji: niektóre stolice afrykańskich państw są bardziej unowocześnione i bogatsze niż nasza Warszawa.

Link to comment
Posted

Mój problem uważam za najważniejszy w danej chwili. Wiem,że przy głodujących,umierających czy też chorujących dzieciach ten problem jest błahy,aczkolwiek nie mam za bardzo wpływu na uleczenie czy też nakarmienie tych dzieci ...

Link to comment
Posted

Kiedyś mi się wydawało, że moje problemy są straszne, wielkie etc. Ale, paradoksalnie, gdy naprawdę były poważne problemy... uważałam je za inne. Tzn. wiedziałam, że nie są małe, ale nie żyłam ciągle z myślą: jakie one wielkie, tylko: muszę coś zrobić i nie żaliłam się nikomu, nie robiłam z siebie ofiary losu. Ba! Byłam wściekła, jak ktoś wobec mnie okazywał litość.

Na ogół staram się pokonywać problemy, czasem bardziej czynnie, czasem mniej, ale nie zostawiam ich samym sobie, bo w taki sposób ich się nie pozbędę.

Link to comment
Posted

Jako problemy zawsze na drugim miejscu. Albo trzecim. Albo i dwudziestym trzecim.

Jako przedsmaczek, słynne wszystkim i 'przejedzone' wasabi, czy chociaż papryczki chilli - coś, co jadam tylko w tej jeden sposób. Przedsmaczek tego, co może być później.

Czasem jako ulgę - gdy nie może, a NA PEWNO będzie coś po tym. Nieważne, czy gorszego, czy lepszego.

Jako chłuśniecię zimnej wody prosto w twraz - bo wiem, że przecież i tak mam w życiu dużo oazy, szczęścia.

Link to comment
Posted

jak to nie mozemy naprawiac swiata? wlasnie o to chodzi zeby wszyscy sie zrzeszyli i wtedy mozna cos zdzialac

bo zawsze myslimy ; ale co ja moge zdzialac? a wlasnie jednosta moze duzo, jesli tylko znajdzie gdzies inne jednostki pragnace tego samego ;)

KUPY NIKT NIE RUSZY ! ze sie tak metaforycznie wypowiem ;d

Link to comment
wolnaczeczenia
Posted
nawet nie zastanawiał się nad biedą w np.Afryce szkoła wydaje się wielkim problemem a marzeniem dziecka w Afryce jest właśnie ona to trochę dziwne i nie sprawiedliwe co o ty sadzicie?
Powiem ci, że nie interesuję się tym problemem. Mam wysłac baniak z wodą do jakiegos afrykańskiego dziecka? Gdybym mogła i gdybym wiedziała, że ten dzieciak później będzie miał zapewniony godny byt [mogę to rozwinąć] to być może bym to zrobiła. Uważam, że Afryka powinna poddźwignąć się na nogi własnymi siłami. O ile to możliwe. Być może nie, być może tak, niestety, jak wcześniej wspomniałm, nie interesuję się tym problemem i szczerze mówiąc, oprócz pewnych bardzo podstawowych informacji o dzisiejszej sytuacji w Afryce wiem raczej mało.

I raczej nie pogłębiam uporczywie swojej wiedzy na jej temat.

Mnie interesują zupełnie inne kwestie: sytuacja i portret kobiety w dzisiejszej Polsce, sytuacja i portret dziecka w dzisiejszej Polsce, oraz problemy MOJE.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • Celt
  • Najnowsze posty

    • Kerosine
      Niespodziewane wolne jutro w pracy, przyda mi się ten dzień [tym bardziej, że od świtu do zmierzchu na niebie niepodzielnie królować ma błękit].
    • yiliyane
      Moim zdaniem trochę za wcześnie pakujesz się w następny związek. Nie ochłonąłeś jeszcze po poprzednim, nie wyciągnąłeś wniosków z tamtej relacji. Przeniesiesz brudy ze starego związku w nowy i w efekcie nowy związek nie wypali. Na Twoim miejscu dałabym sobie czas. Nie musisz z nową dziewczyną zrywać kontaktu, wystarczy, że wasza relacja będzie polegała wyłącznie na koleżeńskich spotkaniach dopóki nie dojdziesz do porządku sam ze sobą. Jeśli chcesz przyspieszyć i polepszyć ten proces, może warto byłoby obgadać poprzedni związek z psychologiem. Muszę wytknąć tu dwa błędy, przepraszam. Po pierwsze, jeśli mieszkacie razem, wkład za mieszkanie powinien być 50/50. Nie jesteście małżeństwem ze wspólnym majątkiem, tylko dwojgiem niespokrewnionych i niespowinowaconych ze sobą ludzi. Nie masz obowiązku utrzymywać swojej dziewczyny w żaden sposób - czy to płacąc za mieszkanie, czy na jej codzienne utrzymanie. Wyjątek mógłby być, gdyby ona straciła pracę - na czas poszukiwania przez nią pracy (ale niezbyt długi, nie przesadzajmy, góra dwa miesiące) mógłbyś przejąć koszty, ale i tak potem powinniście się rozliczyć. Po drugie, nieodpowiedzialnością jest uczenie drugiego człowieka odpowiedzialności (niezależnie od wieku, płci i stopnia waszej zażyłości) poprzez zakup zwierzęcia. To się w 99% przypadków nie uda. Efekt będzie taki jak u was - osoba nieodpowiedzialna będzie miała w nosie zwierzę, a ta druga problem w postaci zwierzaka, którego tak naprawdę nikt nie chce.
    • supermati2009
      @Martusiaaaaaa92 "Agenci na deskorolkach. Nie byle co!"
    • yiliyane
      Nie ma sensu tego ciągnąć. Jej wyraźnie na Tobie nie zależy, nie liczy się z Twoimi uczuciami i nie szanuje Twojego czasu. Z waszej relacji nic już nie będzie, przykro mi. Ile ma lat? Jeśli mniej niż 18, to jeszcze można przymknąć na to oko, choć nie wydaje mi się, żeby w przypadku większości starszych nastolatek (16+) rodzice mieli aż tak dużo do powiedzenia w kwestii spotkań ich latorośli z rówieśnikami. Jeżeli dziewczyna jest młodszą nastolatką, a Ty nie jesteś jej rówieśnikiem, to tym bardziej powinniście zaprzestać spotkań, ponieważ prokurator mógłby mieć coś w tej kwestii do powiedzenia - nawet jeśli nie robicie nic złego. Jak to się mówi, strzeżonego Pan Bóg strzeże  
    • yiliyane
      Daj namiary na swoją firmę, rzucę studia i też pójdę siedzieć na ochronie, skoro tam są takie kokosy  A tak na poważnie, po co te przechwałki?  Przechodząc do clou problemu, zastanawiam się po co ciągniesz związek od 11 lat, jeśli dobrze rozumiem, skoro podejście Twojej dziewczyny do życia Ci nie odpowiada. Z przyzwyczajenia, dla seksu? Jaka by Twoja dziewczyna nie była, powinieneś chociaż być wobec niej uczciwy. Uczciwe podejście to albo zakończenie związku, albo poinformowanie dziewczyny, że jesteście tylko friends with benefits i że aktywnie szukasz stałej partnerki - i jeśli taki układ jej pasuje, to w porządku, możecie go ciągnąć dalej, albo rezygnacja z randkowania dopóki jesteście w związku. Dlaczego nie masz innej, "lepszej" kobiety? Z kilku powodów. Po pierwsze, na co dzień nie masz styczności z kobietami. Skoro pracujesz na ochronie, to pracujesz w pojedynkę, ewentualnie widujesz od czasu do czasu innych mężczyzn. Po drugie, jesteś już w trochę niekorzystnym wieku. 40-letni facet oczywiście nadaje się do ożenku, ale kobiety w jego wieku czy nawet ciut młodszym albo są zamężne, albo rozwiedzione i/lub z dziećmi (co, nie wiem jak Tobie, ale często wielu facetom nie odpowiada), albo są same, ale w męskich oczach mają jakąś "wadę" (np. nie są pięknościami, mają problemy zdrowotne itp.). Z kolei dużo młodsze kobiety, wybacz, ale nie polecą na 40-latka, który nie ma odpowiedniego statusu i pieniędzy. Przechwałki markowymi ubraniami niczego tu nie zmienią. Po trzecie, niepełnosprawność typu P-02, czyli, zgodnie z definicją "choroby psychiczne, w tym m.in. zaburzenia psychotyczne, zaburzenia nastroju począwszy od zaburzeń o umiarkowanym nasileniu, utrwalonymi zaburzeniami lękowymi o znacznym stopniu nasilenia czy zespołami otępiennymi", są dla kobiet wielką czerwoną flagą. Przykro mi. Kobiety szukają w związku bezpieczeństwa i stabilizacji, w przypadku chorób psychicznych trudno mówić o możliwości spełnienia tych warunków, nie mówiąc o tym, że powstaje obawa, że choroba może być dziedziczna i wasze dzieci bądź wnuki również będą chore. Chciałabym Cię pocieszyć, że na pewno znajdziesz bratnią duszę, ale... no nie wygląda to dobrze.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      dali
      dali
      4
    2. 2
      yiliyane
      yiliyane
      4
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      3
    4. 4
      Kreciolek16
      Kreciolek16
      1
    5. 5
      Kerosine
      Kerosine
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    dali
    dali
    8 posts
    Gloria
    Gloria
    7 posts
    Kerosine
    Kerosine
    6 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    6 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
    yiliyane
    yiliyane
    3 posts
    supermati2009
    supermati2009
    2 posts
    Wulf
    Wulf
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    37 posts
    wardrum
    wardrum
    23 posts
    yiliyane
    yiliyane
    21 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    443 posts
    yiliyane
    yiliyane
    367 posts
    Gloria
    Gloria
    116 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up