kulucha

Nadopiekuńczy rodzice. Co zrobić?

22 postów w tym temacie

już nie wiem jak z nimi rozmawiać :/ mam prawie 18 lat a oni traktują mnie jak dziecko, nie mają do mnie w ogóle zaufania. o każde wyjście do klubu czy na jakąś imprezę toczy się ostra walka, najchętniej zamknęliby mnie w domu i kazali się uczyć :/ dlaczego oni tacy są???? przecież też byli kiedyś młodzi... oni mają wizję że zaraz mnie gdzieś upiją, zabiją, zgwałcą i porwą, zwłaszcza mama... wasi też tak robią? jak z nimi normalnie rozmawiać i wytłumaczyć że naprawdę nic mi się nie stanie?? Skąd u nich się bierze takie myślenie? :|

Sprecyzowałam nieco nazwę tematu. /Kokiet.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Heh... Spoko umnie jest podobnie, no z tym, że ja bardzo żadko gdzieś wychodze (jeśli chodzi o kluby i tego typu imprezy). Myśle, że to całkiem normalne, że mają takie obawy, tyle się słyszy o różnych przypadkach z imprez lub zwykłych napadach na młode osoby, które wracały wieczorem z kądś tam...

Z pewnością nie robią tego na złość tylko najzwyczajniej się martwią :wink: .

Zawsze możesz spróbować powiedzieć, że nie idziesz sama tylko z grupką znajomych i to z nimi będziesz się bawić, i że nie wracasz sama tylko ktoś Cie odprowadzi (moja mama się najbardziej martwi o to, że będę wracać sama). Prozmawiaj z nimi i wyjaśnij, czego najbardziej sie obawiają wtedy Tobie też będzie łatwiej, ale też spróbuj ich zrozumieć i postawić się na ich miejscu.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Po pierwsze po co te nerwy ; ) Wiadomo, rodzice to rodzice, są jacy są, ale mają swoje powody. Piszesz, że masz 18 lat, a zdajesz sobie sprawę, że dojrzałość nie opiera się na samych cyferkach? Nie mają do Ciebie zaufania - może słusznie? Mogłaś okazać im, że jesteś nieodpowiedzialna, niesłowna bądź zwyczajnie dziecinna. Dlatego też tak Cię traktują. Chcą Cię chronić. Nie tłumacz sobie ich zachowania myślą " bo oni mnie więzią". Sama wiesz, że to nie o to chodzi.

Więc jeśli zachowujesz się w sposób niedojrzały proponuję Ci spróbować to zmienić. Okazać im, że jesteś godna zaufania. Ja nie wiem jaka jesteś, więc ciężko konkretnie mi coś Ci poradzić. Ale zawsze dotrzymuj słowa, wracaj do domu o własnych siłach, nie przychodź codziennie z innym facetem. Pokaż im, że można na Ciebie liczyć.

Jeśli jesteś spokojną, odpowiedzialną dziewczyną, a to Twoi rodzice są przewrażliwieni pozostaje Ci odczekać aż wylecisz z gniazdka i wtedy rozwiniesz skrzydła. Oczywiście wciąż możesz egzekwować. Ale bez krzyków, tupania nóżkami i argumentów "Inni mogą to ja też chcę ! Jestem już duża!" ; ] Niech Twoje słowa będą racjonalne, poglądy wiarygodne, a wizja twojej zabawy jaką im przedstawisz w miarę grzeczna i ułożona. I nie walcz od razu o nie wiadomo jakie prawa. Niech puszczą Cię najpierw do 21 z koleżankami, potem do 22 z koleżankami i kolegami, potem do 23 ze znajomymi... I zawsze informuj ich gdzie mniej więcej będziesz, z kim, i o której będziesz w domu. Takie "zabezpieczenie" powinno ich trochę uspokoić.

Pamiętaj, wszystko na spokojnie i ładnie. Próbuj więc - nie nachalnie, ale się nie poddawaj. Powodzenia w negocjacjach ; )

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie Ty jedna masz taki problem.Staraj się żyć z nimi jako tako w zgodzie i niech widzą,że jesteś odpowiedzialna i warto Ci zaufać.Pamiętaj,że oni się o Ciebie martwią i kiedy nie ma Cie dłuższy czas,to chodzą im różne myśli po głowie.Może kolejnym razem kiedy pójdziesz na impreze,obiecaj im,że będziecie w stałym kontakcie telefonicznym.Sama to zaproponuj,możliwe,że się zgodzą na taki układ.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kulucha, Twoi rodzice nie są straszni (chociaż Tobie wydaje się inaczej), oni po prostu się o Ciebie martwią. To naturalny odczucie każdego kochającego rodzica.

Od razu nie przekonasz ich do zmiany zdania, tj. do puszczania Cię samej na dyskoteki, imprezy, czy do pubów. Wszystko musi toczyć się stopniowo. Najlepiej, kiedy planujesz wyjście mów im, że wychodzisz w większej grupce znajomych, w tym kilku zaradnych kolegów - poczują się pewniej, że nie jesteś sama, że w razie jakiegoś incydentu jest przy Tobie, ktoś kto zapewni Ci opiekę.

Również, kiedy planujesz wyjście mów im mniej więcej o której wrócisz i staraj się być na czas (matki tak mają, że kiedy dziecko spóźnia się chociażby kilkanaście minut - odchodzą od zmysłów) - w ten sposób pokażesz, że jesteś odpowiedzialna.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Też tak miałam. W pewnym momencie życia toczyłam z rodzicami (a właściwie w 99% przypadków z mamą) wojny. Dla nich ten wiek niesie ze sobą wiele zagrożeń i tak niestety nie raz jest. Musisz wyrobić sobie u nich zachowanie, rozmawiać spokojnie. Wiem, że to trudne, ale niesamowicie skuteczne. Krzykiem niczego nie załatwisz, a oni na dodatek na przekór Tobie - za tę złość - będą chcieli Ci się "odwdzięczyć". Zawsze, gdy spodziewasz się kłótni, lub idziesz do nich ze sprawą, która do tej pory tę kłótnię wywoływała przygotuj sobie w głowie listę argumentów za tym, by np. iść do klubu, czy zrobić cokolwiek innego. Powiedz, że rozumiesz ich obawy, ale np. nie idziesz sama, nie idziesz ze złym towarzystwem itp. Mów spokojnie. W takich sprawach kłótnie na nic się nie przydadzą a jedynie spokojna i elokwentna rozmowa może przynieść efekty (: Sprawdzone przeze mnie ;) Od dłuższego czasu mam z tym spokój.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Skąd u nich się bierze takie myślenie? :|

stąd że sami też byli młodzi i chodzili na imprezy :lol:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wiesz, nawet ich rozumiem, naoglądają się wiadomości, potem pochodzą na jakieś Galerianki czy Wojny polsko-ruskie do kina, czytają artykuły jak ten http://www.eioba.pl/a112082/co_robia_galerianki_po_pracy to trudno się w sumie dziwić że się martwią. Porozmawiaj z nimi szczerze, spróbujcie dojść do jakiegoś kompromisu, np. że wrócisz wcześnie albo że po ciebie przyjadą. Jak zobaczą że mogą ci rzeczywiście zaufać to może pozwolą ci na więcej.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Będziesz tak myślała aż do chwili, gdy się wyprowadzisz z domu. Ja tez toczyłam wojny z matką. Zrozumiałam ją dopiero wtedy, kiedy przyszło mi zarabiać na sama siebie :P A gdy pojawiła się na świecie moja córeczka to z płaczem ją przepraszałam za swoja głupotę i zachowanie... Masz prawie 18 lat- nie odpowiadasz jeszcze sama za siebie. Wiadomo, że się martwią. Zrób tak jak Ci radzą dziewczyny. Posprzątaj w domu, zrób zakupy, obiad itp. To pozwoli dostrzec Twoim rodzicom, że jesteś odpowiedzialna i nie tylko 'głupoty' Ci w głowie :)

Powodzenia :D

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Najlepszym sposobem jest wmawianie sobie magicznego zdania "Byle do 18-nastki :D "
Wmawianie, wmawianiem, ale ukończenie osiemnastego roku w życia w zasadzie niczego nie zmienia. Osoby w tym wieku z reguły nadal pozostają pod dachem z rodzicami, żyją na ich garnuszku i dopóki tak jest powinni się podporządkowywać. Otrzymanie dowodu osobistego nie czyni nikogo dojrzałym. Można robić co się chce, ale dopiero wtedy kiedy przejdzie się na 'swoje', a nie w momencie osiągnięcia pełnoletności.

kulucha, po części Cię rozumiem, bo ja zaczynałam buntować się dużo dużo wcześniej, niż Ty, ale z perspektywy czasu zauważam, że nie było to dobre ani dla mnie, ani dla moich rodziców. Rzeczy, które kiedyś wydawały mi się nie do pojęcia, dziś rozumiem. Każdą obawę, słowo moich rodziców - wszystko nabiera sensu. 'Na wszystko przychodzi czas' jest oklepane, ale prawdziwe.

Co możesz zrobić na dzień dzisiejszy?

Posprzątaj w domu, zrób zakupy, obiad itp. To pozwoli dostrzec Twoim rodzicom, że jesteś odpowiedzialna i nie tylko 'głupoty' Ci w głowie :)
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Najważniejszy w takich sytuacjach jest SPOKÓJ. Odpuść sobie kłótnie, walki z rodzicami. Dużo z Nimi rozmawiaj. Pomagaj im, aby wiedzieli, że mogą Ci ufać. Nie dziw się, że się o Ciebie martwią, w końcu jesteś ich córeczką ;)

Najlepiej jest mieć dobry kontakt z rodzicami, postaraj się o to. Bo kłótniami nic się nie zdziała. A mieć zaufanie rodziców, to bardzo dobra sprawa (:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze można iść na jakiś kompromis. Ustal z rodzicami warunki np. pouczysz się, potem posprzątasz trochę w domu i będziesz mogła wyjść bez gadania. Do tego oczywiście mów im gdzie będziesz, o której chcesz wrócić i jak/ z kim, żeby się nie martwili, że po drodze coś Ci się może stać.

Rodzice zawsze będą się o Ciebie martwić. Czy będziesz miała lat 17 czy 40, bo to są Twoi rodzice, którzy Cię kochają i chcą byś przeszła przez życie jak najlepiej.

Ja kiedyś też bardzo dużo się buntowałam i twierdziłam, że mnie nie rozumieją i są nadopiekuńczy. Później zaczęłam z nimi więcej rozmawiać i zrozumiałam, że w wielu sprawach mają rację.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oj, tak moi też mają takie humory. Naszęście imprezę mam średnio co miesiąc wiec tak często na nie nie chodzę. Ponadto ostanio sie na mnie mam wściekła, że trochę pije, a mam 17 lat...I zazwyczaj czas mam do 23.00:( Chociaż ostatnio miałam do 2.00:P. musisz gadać, pertraktować. pokazać, ze masz dobre oceny w szkole i pomagać mamie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Ponadto ostanio sie na mnie mam wściekła, że trochę pije, a mam 17 lat

a co powinna zrobić twoim zdaniem? Chyba nie dziwne, że rodzice chcą, żeby ich niepełnoletnie dziecko nie piło.

:roll:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

taa.. jak przez 18 lat nie nabrali do córki zaufania to pare punktualnych powrotów dużo zmieni. musiałaś sobie na ten brak zaufania zapracować. albo masz rodziców paranoików ;) zreszta wiadomo ze rózne rzeczy się dzieją na takich dyskotekach, sama niespecjalnei chodzę w takie miejsca, ale słyszy się to i owo i takie marty jak w tym artykule co pisze wiskozaaa też zdażało mi się spotykać. żaaal.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Skąd u nich się bierze takie myślenie?

Może kiedyś nadużyłaś ich zaufania?

Jednak nietrudno ich zrozumieć- po prostu się o Ciebie martwią. Jak rozmowy na niewiele się zdają to spróbuj w jakiś sposób okazać, że jesteś odpowiedzialna.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

u mojej koleżanki w domu jest taka sytuacja - wszyscy się o nią do przesady boją - chuchają, dmuchają a jej i tak, jak na złość wszelkie nieszczęścia się zdarzają.

według mnie to przesada. dziewczyna ma 18 lat, a mama ją zawozi i przywozi ze szkoły, ciągle dzwoni, nie pozwala wychodzić po zmroku. moja koleżanka tego nie zauważa, dla niej to jest normalne.

ja bym się źle czuła, gdyby rodzice tak o mnie uważali. takie chowanie dziecka pod kloszem wcale nie jest takie dobre, jak się wydaje. w pewnym momencie dziecko staje się bardzo niezaradne i wszystkiego się boi - lęk przed światem przechodzi z rodziców na nie.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Miałam podobną sytuację.. Moja matka robiła mi awanturę o każde wyjście z domu. Problemy wzięły górę i postanowiłam się wyprowadzić.. Jednak nie sugeruję tego jako rozwiązanie dla Ciebie.

Twoi rodzice byli także młodzi-to fakt. A nie wiesz może czy popełnili jakieś błędy za czasów młodości? Może poprostu boją się,abyś Ty ich również nie popełniła? Staraj się z nimi to wyjaśnić i spróbuj przekonać,że jesteś rozsądną dziewczyną ;)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zaakceptuj, pokaz, że jesteś dojrzała i warta zaufania. Nie nawalaj, nie spóźniaj się. Przeżyłam kontrole na każdym kroku, było ciężko, ale udowodniłam sobie i Im, a zwłaszcza mamie, że mimo, iż jestem młoda kobietą, narażona na setki niebezpieczeństw, moge liczyc na siebie, a Oni na mnie. Więcej odpowiedzialności i czasu (;

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zwłaszcza czasu.

Przeciw moim rodzicom nigdy specjalnie wielkiego występku nie zrobiłem, a jeśli już to były to sytuacje naprawdę wyjątkowe, a z ich zaufaniem do mnie i chęcią do wypuszczania z domu bywa różnie i teraz.

Mimo, że uparcie potrafią zwalać wszystko na karb tego, że mi nie ufają, że mam tendencje do - czasami - mocnego spóźniania, to ja doskonale wiem, że to tak naprawdę obawa (głównie mamy) o to by coś ich najdroższemu jedynakowi się nie stało.

Z reguły młodsze rodzeństwo może pozwolić sobie na wiele więcej od starszego. Po prostu rodzic obniża poziom swojego 'zestresowania o życie i zdrowie dziecka' gdy jedno z jego pisklaków dotrwa do dorosłości ze wszystkimi członkami, żywe oraz zdrowe na ciele i umyśle. Przekichane być tym starszym, a jeszcze bardziej przekichane być jedynakiem.

W niektórych sytuacjach (w tych, w których wszystko leży w psychice rodziców) nic nie pomoże, moja mama nigdy nie przestanie panicznie wyglądać przez okno gdy mnie nie ma w domu, a karetka przejeżdża obok. Ostatnio doszła do wniosku, że idzie do psychologa. Ciekawe czy to będzie mój prywatny Mesjasz. :wink:

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Kto jest na czacie

    Obecnie brak użytkowników na czacie

  • Posty

    • Witam wszystkich bardzo serdecznie!
      Cześć, jakiej muzyki słuchasz? Pochwalisz nam się swoimi pracami [nie musi to być duża próbka Twojej twórczości]? Tu albo w tym temacie. Baw się dobrze na forum =)
    • Macie blizny?
      Głowa x1- skok wzwyż przez bok od kanapy, niestety futryna mnie zaatakowała. 1,5cm. Nie widać. Głowa x2- radosny chód przez niską futrynę, gdzie przy moim wzroście skończyło się soczystym pie&&ięciem w czubek głowy. 2cm. Nie widać. Czoło- jak byłem niemowlakiem zaatakował mnie kaloryfer. Blizna widoczna malutka, pionowa. x lat później oberwałem od kolegi z płaskiego kamienia w to miejsce i blizna z pionowej stała się pozioma. Łuk brwiowy- Hokej na hali to niebezpieczna gra, szczególnie jak twój kumpel napierdziela kijem jak helikopter śmigłem. Widać to. Piszczel- Podczas zabawy w chowanego skoczyłem z drzewa na latarnię, zjechałem po niej i przy***&*(^em piszczelem w metalową obręcz od mocowania. Udo- podobna historia do powyższej, z tym że po prostu spadłem ze śliwy, a po drodze zahaczyłem o kolce. Dłuuuuga blizna pionowa na całym udzie. Na szczęście ledwo widoczna. Plecy- to uczucie gdy robisz niekontrolowane salto na rolkach zjeżdżając ze schodów, i lądujesz na plecach... Tyłek- historię zachowam dla siebie :|||   Jeszcze tylko dziara na klacie od niedźwiedzia i będę jak Geralt z Rivii.
    • Najostrzejsze jazdy po narkotykach
      Apropos tego. Mam kumpla który wpierdzielił kwasa na działkach. Zniknął z nich. Zostały tylko jego ubrania i portfel. Butów nie zdjął... Znalazła go policja w centrum miasta jakieś 5km od działek. Wszystko przez telefon. Nagrywał filmiki i wkręcił sobie że gra w filmie. (Abstrakcja, wiem. Ale polecam znaleźć jak działają te popularne "kwasy". Skrótowo: powtórzysz sobie że jesteś Son Goku, i zaraz umiesz Kamehameha. Wymyśl sobie że jesteś Magikiem, to wyskoczysz przez okno. 3 razy pomyśl o czymś, i tak się to człowiekowi wkręca, że musi to po prostu wykonać).
    • Wasze relacje z ojcem
      Mój ojciec jest jak stary kumpel. Raz sobie sączymy browarki opowiadając sprośne żarciki, innym razem chcemy dać sobie po mordzie, ale na drugi dzień o tym już nie pamiętamy. Mogę jednak wtrącić że troszkę jakby to powiedzieć, olał rodzicielstwo, tylko siostrę wyhodował na porządnego człowieka. Resztę wychowało podwórko. Jego wkład w wychowanie to forsa, dach na głową, i opierdalanie każdego jeśli coś źle zrobił. Chyba nigdy nie usłyszałem od niego słów uznania.  Ale dobro rodziny zawsze stawiał wyżej niż swoje, i widać to prawie codziennie, np. dzisiaj oddał mi ostatniego schaboszczaka mimo że był głodny a w lodówce pucha bo mamuśka w pracy a wszyscy zbyt leniwi żeby ruszyć dupę do biedry.
    • O czym teraz myślisz?
      Nie cem, ale muszem...
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      84141
    • Najwięcej online
      3188

    Najnowszy użytkownik
    Marcel
    Rejestracja
  • Statystyki forum

    • Tematów
      57839
    • Postów
      1421228