d!va

Schizofrenia

Recommended Posts

A co mi tam ... w internecie jestem anonimowy.

Nie lubię nazwy schizofrenia. Negatywnie się kojarzy. Lepsza moim zdaniem jest rozszczepienie umysłu - ludzie inaczej reagują. Zdiagnozowali mi tą chorobę, na początku stwierdzili psychozę - potem schizofrenie. Co jest całkiem śmieszne dla mnie, bo schizofrenie zdiagnozowali na podstawie mojej aspołeczności - poza tym miałem jeden epizod psychotyczny ( a schizofrenia to już chyba więcej niż jeden musi być - czy się mylę ? )i to wcale nie paranoidalny. Były to zwykłe zaburzenia urojeniowe paranoiczne. Tak ostatnio stwierdziłem rozmawiając z moją psycholog. Apropo aspołeczności - z kim ja tam miałem rozmawiać ? Sama patologia. Jedynie była jedna normalna dziewczyna, która miała depresje po śmierci chłopaka - pamiętam jeszcze jak wyrzygiwałem im na tak zwanej "społeczności", że dają jej jakieś tabletki zamiast robić jej terapię. Moim zdaniem to była normalna reakcja zdrowej psychicznie osoby. Każdy byłby smutny jak straciłby partnera, z którym był jakieś dwa lata i wiązałby z nim przyszłość. Tabletki to jej powinni dać jakby była uhahahna z tego powodu.

Najlepsze jest to, że nie dawno przestałem brać leki. Nie biorę już jakiś czas. I czuje się świetnie. Byłem u psychiatry - innego. Powiedział, że mam sobie przypomnieć jak się zachowywałem przed tą chorobą, i mam być wyczulony na tego typu objawy. Powiedziałem, że miałem natłok myśli, już jakiś jakiś długi okres, setki myśli na sekundę, nie mogłem nad tym zapanować ( ale nie były to jakieś niespójne myśli, bezsensowne, umiałem je wyrazić ale mimo tego, że rozmawiałem z kimś o czymś myślałem o czymś jeszcze innym - większości myślałem o fizyce teoretycznej, dzięki pewnej wiedzy zaczynałem rozumieć zjawiska zachodzące w Wszechświecie bez znajomości jakiś prac naukowych itd. ). Poza tym wspomniałem o moim porcelanowej osóbce. Wszystko przeżywałem. Dostałem nawet astmy na tle emocjonalnym. Do tego doszedł związek. W którym się mocno zawiodłem. Byłem traktowany jak zabawka. Nie spałem około tygodnia. Mimo tego byłem pobudzony, energiczny I dopiero jazda zaczęła się jak byłem w szpitalu i dawali mi leki. Ten właśnie lekarz z którym to analizowałem powiedział, że zachowanie ordynatora oddziału na którym byłem było niedorzeczne. Przy natłoku myśli, i po tak doskwierającym braku snu - mózg nie rozróżnia myśli realnych od urojonych. Wystarczyło mi dać jakieś tabletki nasenne i zobaczyć jak się zachowam gdy mój organizm wróci do normy. A podobno człowiek po jednym dniu bez snu dochodzi do siebie po około trzech dniach normalnego snu. Ale po co ? Skoro można wstrzykiwać Relanium i inne gówna, przepisać jedną z rzadszych chorób na świecie i dostać ładną premię.

Te wszystkie choroby urojeniowe mają nieznane podłoże. Prawdopodobnie kilkoma z nich to :

a) narkotyki

b) zawód miłosny ( nie chodzi mi o prostytucje tylko o zawiedzenie się na kimś kogo się kocha )

c) niemiłe dzieciństwo ( co właśnie przeżył Twój ojciec )

I kilka innych rzeczy, których nie pamiętam. Akurat u mnie występują wszystkie trzy - leków nie biorę już jakieś pół roku, a pół roku brałem - i wszystko jest dobrze. Wiem, choroba może wrócić w przeciągu pięciu lat, nie pocieszajcie mnie :*

Poza tym, czemu od razu leczyć tą chorobę tabletkami ? No chyba, że Twój tata chciał wysadzić dom w powietrze lub coś podobnego. To już jest cięższy przypadek.

Jednakże trzeba się zastanowić, czy warto niszczyć sobie wątrobe/psychike itd. Bo ja na przykład zauważyłem, że po tym leczeniu jestem w ogóle innym człowiekiem. Mam trochę problemy z koncentracją teraz i z tą moją "kobiecą intuicją" dzięki której po swojemu formułowałem bez problemu to co się dzieje w naszym Wszechświecie.

Ważny jest tok myślenia, unikanie stresu bądź jak już stres jest jest mówienie to trzeba mówić o tym co myślimy i czujemy - nie tłumimy tego. Na miejscu Twojego ojca odstawiłbym te leki. Większość diagnoz lekarskich jest niepoprawna. Powtarzały mu się epizody ? Czy zdarzyło mu się chociaż zapalić niewinną trawkę ? Choroba rozwinęła mu się w okresie młodzieńczym czy później ?

Radziłbym Wam skonsultować się z jakimś naprawdę dobrym psychiatrą. Który nie patrzy na to, że za każda kontrolną wizytę, na której będzie musiał przepisać nowe recepty będzie dostawać pieniądze. Poza tym konsultacje z psychologiem. I przede wszystkim OBSERWACJA. To jest najważniejsze. Trzeba wiedzieć co się działo przed chorobą. Bo te zespoły urojeniowe wszystko robią małymi kroczkami - powoli podchodzą do finału. Nie od razu to wszystko się dzieje. Także można spróbować szczęścia moim zdaniem. Chociaż ... zależy też jak na Twojego ojca te tabletki działają. Ja brałem na początku Solian, to chodziłem po ścianach. Miałem objawy pozapiramidowe czy jak to się nazywa. Potem zmienili mi na Zolafren, chemiczna nazwa to olanzapinium o ile dobrze pamiętam. Chodziłem spać o 18, wstawałem o 7. Byłem jak roślina. Po trzech miesiącach ordynator ( bo u niego się leczyłem ) znowu mnie wziął do siebie do szpitala, i zmienił mi lek na Abilify. Przez jakiś czas czułem się normalnie. Wróciła jasność umysłu, a potem lek zaczął stopniowo działać. Również brak motywacji do wszystkiego. Chciałem rzucić szkołę i iść do pracy. A teraz ? Moi nauczyciele widzą znowu powrót starego dobrego mnie. Bali się, że jak dostanę indywidualne nauczanie to będę większym odludkiem niż wtedy jak brałem leki, że będę się włóczyć po korytarzach jak kiedyś - a dziś jestem chyba z najbardziej towarzyskich osób w szkole. Teraz to jeżdżę na otwarte wykłady, czasami się zdarza, że swoim myśleniem potrafię zagiąć kogoś kto zajmuje się fizyką teoretyczną całe życie - nie wspomnę o nauczycielach fizyki w moim mieście, którzy twierdzą, że przy mnie "moczą dupę". W teorii względności to chyba nie mam równego sobie - chodzi mi o osobę bez żadnego tytułu naukowego oczywiście. Pamiętam ostatnio jak na wycieczce w planetarium facet, który nas oprowadzał zadał pytanie jak to możliwe, że miony, które powstają w skutek uderzenia protonów w atmosferę ziemską ( nie wiem czy piszę teraz głupoty, ale tak to zapamiętałem ), przedostają się do obserwowanego przez nas teleskopu mimo tego, że praktycznie znikają chwile po swoim powstaniu ? I czemu przedostają się do tego teleskopu skoro nie jest połączony nijak z dachem. Zacząłem to wszystko tłumaczyć, odpowiadając na jego pytanie. Podając dokładnie nawet ilość czasu istnienia mionu, i przedłużenie długości jego "istnienia" przy prędkości światła. A on patrzył na mnie wielce urażony na co ja byłem zdziwiony. I gdy skończyłem powiedział - że prosił uczniów o odpowiedź. Wyglądam trochę staro, przyznam. Poza tym wycieczka była z pierwszą klasą, a ja się podczepiłem. Normalnie powinienem być w trzeciej, ale przez tabletki i szpital zawaliłem rok. Oczywiście wszyscy wybuchli śmiechem, a ja mu odpowiedziałem, że jestem uczniem. Mina gościa nie do opisania. Na pewno te tabletki obniżają sprawność intelektualną Twojego ojca.

No nie wiem, w sumie różnie to u różnych bywa. Ale ja bym się zastanowił, zmienił lekarza i na poważnie porozmawiał.

Zauważyłem, że post jest trochę stary :crazy:

No ale zawsze jest to jakaś rada dla ludzi o podobnym problemie.

Naprawdę czasami trzeba samemu przeanalizować swoją chorobę / najlepiej przy pomocy jakiegoś specjalisty. Jeśli jesteśmy wobec siebie obiektywni i sami potrafimy zauważyć swoje zachowania będziemy lepszym obserwatorem niż doktorek na oddziale, który widzi Cię 20 minut dziennie i Cię wielce obserwuje. Oczywiście - są te zapisy pielęgniarek itd. Ale ... sumując wszystko do kupy, to to nie ma sensu.

Share this post


Link to post
Ale tak naprawdę co z tego, że znamy terminy, fachowe nazwy, objawy itp.?

To z tego, że człowiek, który wie o czym mówi, nie pierdzieli od rzeczy, powtarzając bzdury zasłyszane od innych. Nie rozmawiamy o życiu jakiejś podrzędnej polskiej gwiazdeczki, tylko o poważnej chorobie, która ma konkretny opis stworzony przez fachowców i bynajmniej nie jest wypadkową "własnych opinii" wypowiadanych przez szarych ludzi, bez żadnej konkretnej wiedzy na temat psychiatrii czy chociażby działania układu nerwowego człowieka.

Nie znam się na zawałach serca, więc nie udzielam rad ludziom, którzy je przeszli. Rozumiesz co mam na myśli?

Sam łapię się za głowę, gdy czytam "porady" niektórych mądrych inaczej ludzi. I dziękuję Bogu, że w całym swoim szaleństwie byłem na tyle przytomny, żeby ich nie słuchać. Wiem, że wielu szukało okazji do kpiny (dla mnie to norma, od kiedy pamiętam trafiam na szambo intelektualne, próbujące podbudować własne ego, wyśmiewając cudzą chorobę), ale bez przesady, czasami lepiej ugryźć się w język albo zostawić głupawy komentarz dla siebie.

Co jest całkiem śmieszne dla mnie, bo schizofrenie zdiagnozowali na podstawie mojej aspołeczności - poza tym miałem jeden epizod psychotyczny ( a schizofrenia to już chyba więcej niż jeden musi być - czy się mylę ? )i to wcale nie paranoidalny.

Nic nowego, corocznie tysiące osób w Polsce pada ofiarą złej diagnozy. Lekarze idą na łatwiznę, często na podstawie jednego objawu stawiają diagnozę, która kompletnie niszczy życie "chorego".

Te wszystkie choroby urojeniowe mają nieznane podłoże. Prawdopodobnie kilkoma z nich to :

a) narkotyki

Ani trochę nie jest mi szkoda ludzi, którzy przechodzą przez psychozę albo chorują na "pełnowymiarową" schizofrenię przez branie narkotyków. Gdyby świat był sprawiedliwy, to tylko tacy musieliby przez to przechodzić.

Share this post


Link to post

Ja choruje na psychoze, miałam jej dwa ataki i biorę leki. Takie jak APRA, Setaloft. Straszny lęk towarzyszy atakom psychotycznym. Strasznie choroba podkopala moja samoocenę, pewność siebie i bystrosc umysłu. Jeszcze minimum półtora roku mam brać te leki. Po tym czasie zobaczymy co dalej. U mnie drugi atak pojawił się po jednorazowym zapaleniu trawki :/

Share this post


Link to post
O 3.11.2012 at 20:56, Levau napisał:

Nie lubię nazwy schizofrenia. Negatywnie się kojarzy. Lepsza moim zdaniem jest rozszczepienie umysłu - ludzie inaczej reagują.

Moim zdaniem ta nazwa jest gorsza - niezamierzenie sugeruje bowiem szczególnie nie mającym zbyt obszernej wiedzy w dziedzinie psychiatrii osobom, że schizofrenik to ktoś, w kogo umyśle żyje co najmniej jedno alter ego. Nie na tym polega schizofreniczne rozszczepienie, psychiatria skądinąd jednak zna taką właśnie patologię (pod nazwą tzw. dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości / osobowości mnogiej).

O 3.11.2012 at 20:56, Levau napisał:

Zdiagnozowali mi tą chorobę, na początku stwierdzili psychozę - potem schizofrenie. Co jest całkiem śmieszne dla mnie, bo schizofrenie zdiagnozowali na podstawie mojej aspołeczności - poza tym miałem jeden epizod psychotyczny ( a schizofrenia to już chyba więcej niż jeden musi być - czy się mylę ? )

Istotnie, mylisz się. Co więcej - mimo, że schizofrenia kojarzona jest przede wszystkim z tzw. objawami pozytywnymi (wytwórczymi), to... tak naprawdę osoba chora wcale nie musi słyszeć głosów czy rozmawiać z nieistniejącymi ludźmi. Co nie zmienia faktu, że diagnozy psychiatryczne, ich słuszność i sens to temat na osobny temat.

***

Zagadnienie schizofrenii ma dla mnie dwa zasadnicze wymiary. Pierwszy to oczywiście sama choroba i związane z nią cierpienie, drugi natomiast to powszechnie funkcjonujący w zbiorowej świadomości obraz schizofrenika i miejsce takiej osoby w społeczeństwie. Niestety, ale ludzie z diagnozą F20 stanowią chyba najbardziej marginalizowaną grupę spośród wszystkich znajdujących się w sferze społecznego wykluczenia lub zagrożonych do niej trafieniem - i co najgorsze, często są pomijani nawet przez środowiska walczące o uznanie równych praw i akceptację osób w szeroki sposób zaburzonych psychicznie (!).

Widać to znakomicie chociażby po ilości najpowszechniej dostępnych (eksponowanych) materiałów i kampanii propagujących wiedzę odnośnie poszczególnych rodzajów zaburzeń: dziesiątkach książek na temat bulimii i anoreksji ze wspomnieniami samych dziewcząt na czele (nie, całych ruchach mających na celu zmianę powszechnie obowiązującego kanonu piękna - patrz Body Positivity), pokaźnej i zauważalnie większej niż jeszcze jakiś czas temu liczbie programów telewizyjnych / radiowych oraz akcji informacyjnych na temat depresji... jak wielu z Was jest w stanie podać przykład choć jednego zakrojonego na podobnie szeroką skalę działania oswajającego schizofrenię?

To bardzo niesprawiedliwe, bo mimo wszystko nie osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania czy depresję (fobię społeczną, nerwicę natręctw, uzależnienia...) reprezentują w społeczeństwie stereotypowego świra - tylko ktoś słyszący głosy, mający halucynacje, święcie przekonany o słuszności zupełnie nieprawdopodobnych teorii rodem z kosmosu (często dosłownie), zachowujący się w sposób bywa, że zupełnie niezrozumiały i nieprzewidywalny. Jednym słowem: psychotyk, a psychoza najściślej związana jest właśnie ze schizofrenią (co jednak warto podkreślić, nie musi być związana jedynie z nią).

... argumentu faktycznej nieobliczalności schizofreników mogącej cechować ich podczas trwania epizodu nie da się niestety zbić - podobnie jak zignorować tezę, że lęk przed pierwotnym chaosem umysłu wydaje się być w człowieku po prostu organicznie silnie zakorzeniony i stanowić część jego natury. Nawet (zwłaszcza) jeśli to tak naprawdę lęk przed samym sobą. Mimo wszystko zawsze warto zadać sobie pytanie: scary or scared? Rola otoczenia w przebiegu choroby oraz procesie powrotu do normalnego funkcjonowania (na tyle, na ile to w danym przypadku możliwe) jest nie do przecenienia i to kolejny fakt, sami chorzy zaś są często z jednej strony o wiele mniej niebezpieczni niż się wydają, a z drugiej mają o wiele większy wgląd w rzeczywistość niż się ich o to podejrzewa - nawet będąc w stanie surrealizmu.

Anyway, wszystkim zainteresowanym tematem polecam książkę "Niepotrzebna jak róża" Arnhild Lauveng.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • rozalia
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Filip

      Filip

      Słoneczny Filip niczym Słoneczny Patrol 8-) 
      · 4 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Rzadko o coś proszę.
      Ale dzisiaj - proszę Was o pomoc.
      https://zrzutka.pl/bf8wmk
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
  • Posts

    • rozalia
      Jak przyspieszyć wzrost włosów?
      Stosowałaś wcierki do skóry głowy? Np. Jantar lub inne
    • rozalia
      Hity i Kity Kosmetyczne
      Serum rozjaśniające Enilome Pro (kupuję na doz.pl). Zwykle nie mogę używać tego typu kosmetyków, bo są zbyt agresywne dla mojej skóry, która od razu robi się czerwona i podrażniona. To serum przeznaczone jest dla wrażliwej skóry i daje świetne efekty. Stosuję, kiedy widzę, że cera jest zmęczona i szara.
    • mw2
      Ateizm - Wasze opinie.
      Podpisuję się pod tym   Nie wartościuję ludzi pod kątem ich wiary. Wśród znajomych mam zarówno osoby wierzące, jak i ateistów, a ich wiara lub jej brak nie wpływa na moje postrzeganie ich. 
    • mw2
      Kucharki
      Lubię gotować. Niestety w ciągu tygodnia mam na to mało czasu, dlatego ograniczam gotowanie do 0,5-1h na dzień/dwa dni. Jest to zawsze jakiś akt kreacji, przy czym bardzo satysfakcjonujący, jeśli się uda  Oczywiście uwielbiam eksperymentować i nie trzymać się sztywnych ram przepisów, co czasem różnie się kończy  
    • mw2
      Jak zrozumieć zachowanie dziewczyny
      Zawsze w takich przypadkach jestem przeciwna generalizowaniu  To zupełnie zrozumiałe, że czujesz się obecnie źle i szukasz jakiegoś wytłumaczenia dla całej tej sytuacji, jednak dorosły człowiek sam podejmuje decyzje, jeśli jest w pełni świadomy, nie można zrzucać odpowiedzialności za jego czyny na innych. Wiadomo, że pewne okoliczności sprzyjają takim, a nie innym zachowaniom, ale nadal uważam, że każdy sam podejmuje decyzje i kształtuje swoje życie nimi, więc powinien w pełni wziąć za to odpowi