Lamia

Twój ulubiony wiersz

Recommended Posts

Stanisław Barańczak "Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził."

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.

Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.

To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.

I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi,

to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym

przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:

ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił

uwagi - gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin

gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi

negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił

do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:

"Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził"?

Na wyciągnięcie ręki - ci dotkliwie drudzy,

niedotykalnie drodzy ze swoim "Śpij, pomiń

snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi".

I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził

toporniejszą tkliwością jej tkliwość: "Zapomnij.

Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,

To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi."

Share this post


Link to post

Tadeusz Gajcy "Miłość bez jutra."

Mój sen śmiertelny ciałem spełniasz

i słowem płochym w śnie poczętym:

puszysta włosów twoich perła

jak promień krągły w pościel spływa,

gdzie dłoń pierzasta jak z igliwia

rozdziela cienie ciał od lęku.

Mówimy szeptem krwi łagodnej

słuchając w sobie: niech w nas płynie,

niech niesie - światło jak w roślinie

prześwietli serc planety małe

i obudzimy się słuchając

szelestu chmur i grania wody.

Bo tyle tylko jest w nas ciepła,

co dłoń zdziwiona objąć zdoła,

i trwogi tyle, co zakrzepła

wyryje w twarzy łza jak z ognia,

i głosu w nas, co wydać może

w kielichu warg języka ostrze.

Niech płynie w nas - mówimy jeszcze

ten szmer ciemności, póki księgę

obłoków wiatr przegina miękką.

Bo tyle tylko wiary w pieśni,

ile obrazu pod powieką

ziemi odbitej ostatecznie.

Share this post


Link to post

Ks. Jan Twardowski

Samotność

Nie proszę o tę samotność najprostszą

pierwszą z brzega

kiedy zostaję sam jeden jak palec

kiedy nie mam do kogo ust otworzyć

nawet strzyżyk cichnie choć mógłby mi ćwierkać

przynajmniej jak pół wróbla

kiedy żaden pociąg pośpieszny nie spieszy się do mnie

zegar przystanął żeby przy mnie nie chodzić

od zachodu słońca cienie coraz dłuższe

nie proszę Cię o tę trudniejszą

kiedy przeciskam się przez tłum

i znowu jestem pojedynczy

pośród wszystkich najdalszych bliskich

proszę Ciebie o tę prawdziwą

kiedy Ty mówisz przeze mnie

a mnie nie ma

Share this post


Link to post

Pulsuje źródło twojej głowy - szczęśliwej.

Z linii piersi spływam do gęstwiny tulących się linij,

do łona,

które miękki puch, jak wieczór śród oazy, ściemnia

i rozwarte biodra- biodrom pragnącym wyściela

na opuszony sen ud.

Płynnymi dłońmi rozsnuwam twoją nagość

na moim obnażonym ciele.

I nim

świt

odsłoni twe nogi -

Od kolan ciało jak delta odpływa

do stóp uwieńczonych Ziemią.

- Julian Przyboś, Świt.

Najpiękniejszy erotyk, z jakim się spotkałam.

Share this post


Link to post

Stanisław Grochowiak

*** (Odeszli od siebie z powodu nieustaleń...)

Odeszli od siebie z powodu nieustaleń

Zgubili adresy i zapomnieli twarzy

Wracali do wspomnień co najwyżej z uśmiechem

Po którejś tam wódce kiedy robi się gorzko

Nie - ani ich pociąg ani też katastrofa

Ani deszcz też nie złączył To było bezpowrotne

To że bardzo kiedyś z powodu nieustaleń

Odeszli od siebie na dwa bieguny mostu

Stanisław Grochowiak

*** (Tęsknię za tobą jesiennie...)

Tęsknię za tobą jesiennie -

Za tobą odległą

O zimne deszcze -

Szukam cię w nocy ciemnej,

W taki mrok,

W taki chłód

Share this post


Link to post

Adam Asnyk

Sonet I

Jednego serca! Tak mało, tak mało,

Jednego serca trzeba mi na ziemi!

Co by przy moim miłością zadrżało,

A byłbym cichym pomiędzy cichemi.

Jednych ust trzeba! Skąd bym wieczność całą

Pił napój szczęścia ustami mojemi,

I oczu dwoje, gdzie bym patrzał śmiało,

Widząc się świętym pomiędzy świętemi.

Jednego serca i rąk białych dwoje!

Co by mi oczy zasłoniły moje,

Bym zasnął słodko, marząc o aniele,

Który mnie niesie w objęciach do nieba;

Jednego serca! Tak mało mi trzeba,

A jednak widzę, że żądam za wiele!

Share this post


Link to post

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Przychodzą na mnie godziny zwątpienia,

gdy tracę wiarę w Twoją dobroć, Panie,

w Twe miłosierdzie, w Twoje miłowanie.

w wolę zbawienia,

a nawet w Twoją istność i władanie.

Naówczas pragnę, abyś w błyskawicach

na niebo wstąpił i w płomieniach cały,

Pan pełen mocy i Bóg pełen chwały,

choćby w źrenicach

Twoich złowróżbne dla mnie skry gorzały:

choćbyś mnie strącić miał karzącą ręką

z powierzchni ziemi gdzieś w czarne bezdenie

na beznadziejne wieczyste cierpienie;

albowiem męką

najokropniejszą z wszystkich jest wątpienie.

Gdy Ty mi konasz, dusza we mnie kona,

noc się ogromna, wieczna rozpościera;

myślom się otchłań i przepaść otwiera,

nieprzenikniona...

i dusza kona, i serce umiera.

Zjaw się, o! zjaw się na wysokim niebie

na wozie wichrów, na ognia rydwanie,

zjaw się, jak słońca blask na oceanie,

daj ludziom Siebie!

Zjaw się na niebie,

o Boże... O Panie!..

Share this post


Link to post

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska "Samobójca".

Skoczył w morze ciemne i mordercze.

Ześlizgnął się po taflach cienia.

Miał ciężke serce.

Nie musiał przywiązywać kamienia.

Z głebi wody ukłonił się światu.

Minął sepię, piękną i szkaradną.

I spoczął na dnie wśród kwiatów.

Z takim sercem idzie się

na dno.

Stanisław Grochowiak "Menuet".

Podaj mi rączkę, trumienko. Konik

Wędzidło gryzie, chrapami świszcze.

Już stangret wciska czaszkę na piszczel,

Dziurawą trąbkę bierze do dłoni.

A więc ruszymy na jednym kole,

Pod poszarpanym w nic baldachimem,

Ale wesoło! Mam mandolinę,

Z której wygnamy oślepłe mole.

He, he, trumienko, gdzieś jest cmentarzyk,

Gdzie przykucniemy z wielką ochotą,

Żeby przykryci spierzchłą kapotą

Bardzo intymnie sobie pogwarzyć.

Mysz nas nawiedzi, przyfrunie sowa,

Szakal przyczłapie z obwisła szczęką,

Kornik zacyka do drzwi tak cienko,

Jakby żałował czegoś, trumienko,

Jakby żałował...

Share this post


Link to post

Adam Asnyk

*** (Kiedym Cię żegnał...)

Kiedym cię żegnał, usta me milczały

I nie widziałem jakie słowo rzucić,

Więc wszystkie słowa przy mnie pozostały,

A serce zbiegło i nie chce powrócić.

Tyś powitała znów swój domek biały,

Gdzie ci słowiki będą z wiosną nucić,

A mnie przedziela świat nieszczęścia cały,

Dom mój daleko i nie mogę wrócić.

Tak mi boleśnie, żem odszedł bez echa,

A jednak lepiej, że żadnym wspomnieniem

Twych jasnych marzeń spokoju nie skłócę,

Bo tobie jutrznia życia się uśmiecha,

A ja z gasnącym żegnam cię promieniem

I w ciemność idę i już nie powrócę.

Share this post


Link to post

Tadeusz Boy-Żeleński "A kiedy przyjdzie..."

...A kiedy przyjdzie godzina rozstania,

Popatrzmy sobie w oczy długo, długo

I bez jednego słowa pożegnania

Idźmy - ja w jedną stronę, a ty w drugą.

Bo taka nam już pisana jest dola,

Że nigdy dla nas jutro się nie ziści,

Wiecznie nam w poprzek stanie tajna Wola,

Co tkliwość mieni w podmuch nienawiści.

Najmilsza moja! Leć, kędy cię niesie

Twych piórek zwiewność i krwi młodej tętno;

Leć, kędy życia pieśń wzdyma i gnie się

w rytmów tanecznych melodię namiętną;

Leć, kędy Rozkosz wyciąga ramiona

Po smutne serce człowieka tułacze,

Co w jej śmiertelnym spazmie drży i kona,

I wyje z bólu, i ze szczęścia płacze...

Leć... ale pomnij: w pogody uśmiechu,

W marzeń haszyszu i smutków żałobie,

I w cnot dystynkcji, i w plugastwie grzechu

To wiedz, najmilsza: ja jestem przy tobie.

Oczyma na cię patrzę skupionemi,

Jak na misterium ważne, groźne prawie,

I co bądź czynisz biedna Córo Ziemi,

Ja, brat twój starszy, ja ci błogosławię...

...Gdy będziesz cierpieć, ja ciebie pocieszę,

A gdy się zbrukasz, wówczas wiedz, ty droga:

Ja cię wysłucham i ja cię rozgrzeszę,

Bo taką władzę mam daną od Boga.

W twe dłonie wtulę twarz od tęsknot bladą,

O twe kolana głowę oprę biedną,

A ty mi bajaj, o Szeherezado,

Twych cudnych nocy, ach, tysiąc i jedną...

... A kiedy przyjdzie godzina spotkania,

Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy

I bez jednego słowa powitania

Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...

Share this post


Link to post

Wisława Szymborska ''Wszelki wypadek"

Zdarzyć się mogło.

Zdarzyć się musiało.

Zdarzyło się wcześniej. Później. Bliżej. Dalej.

Zdarzyło się nie tobie.

Ocalałeś, bo byłeś pierwszy.

Ocalałeś, bo byłeś ostatni.

Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo.

Bo padał deszcz. Bo padał cień.

Bo panowała słoneczna pogoda.

Na szczęście był tam las.

Na szczęście nie było drzew.

Na szczęście szyna, hak, belka, hamulec,

Framuga, zakręt, milimetr, sekunda.

Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.

Wskutek, ponieważ, a jednak, pomimo.

Co było to było gdyby ręka, noga,

O krok, o włos

Od zbiegu okoliczności.

Więc jesteś?

Prosto z uchylonej jeszcze chwili?

Sieć jednooka, a ty przez to oko?

Nie umiem się nadziwić, namilczeć się temu.

Posłuchaj

Jak mi prędko bije twoje serce.

Share this post


Link to post

Julian Tuwim

Jesteś znowu

Jesteś znowu! Mój Boże! Jak mi serce bije!

Jak mi się wzrok owiośnił! Jak świat rozradował!

Tylem nocy Cię w snach, nazbyt krótkich, całował!

Tylem dni dzień ten tęsknił, co przyszedł i żyje!

I jest! O teraz właśnie! Jest ten dzień powrotny,

Wypłakany, kochany nowy dzień spotkania.

Dzień wszystkiej mej nadziei, całego czekania,

Gdym Cię piastował w sercu, stęskniony, samotny!

I jakże to wypowiem? I jakiemu słowu

Powierzę ową radość, drżącą, niespodzianą,

Że obudzę się jutro z duszą rozkochaną,

Z uśmiechem szczęścia w ustach: "Jesteś! jesteś znowu!"

Share this post


Link to post

Wiktor Woroszylski "Czas miłości".

Dom - to nie tapety, nie meble,

nie kąt z żyrandolem, obrazem.

Dom - to tam, gdzie choćby pod gołym niebem

ludzie są razem.

Tam, gdzie jasno wieczorem ciemnym,

tam, gdzie ciepło, choćby wicher dął.

Starczy, że mocno chcemy -

a zbudowaliśmy dom.

To, co różni, opada jak liście.

Zostaje najdroższe, najbliższe.

Huragany murów nie ugną.

Nie przekroczy progu nieufność.

I gdziekolwiek będziemy - wszędzie

z tobą, ze mną - i dom nasz będzie.

Share this post


Link to post

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Szukam cię zawsze

Szukam cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę,

tęsknię do ciebie, choć wiem, że cię nie ma,

idę do ciebie, choć wiem, że nie zajdę

do twego domu, ścigam cię oczyma,

choć cię nie widzę, choć wiem, że cię nie ma.

Do żadnej z kobiet, którem widział w życiu,

tyś niepodobna -- widzę cię w mych oczach,

jak gdyby w jakimś przymglonym odbiciu;

jak kwiat, w strumieniu odbity przezroczach,

jak gwiazdę we mgłach, widzę cię w mych oczach.

Share this post


Link to post

*** (Szkoda, że Cię tu nie ma) Josif Brodski

Szkoda, że cię tu nie ma,

szkoda, kochanie.

Siedziałabyś na sofie,

ja - na dywanie,

chustka byłaby twoja,

moja - kapiąca łza,

albo może na odwrót:

płacz ty - pociecha - ja.

Szkoda, że cię tu nie ma,

szkoda, kochanie.

Prowadząc wóz, dłoń kładłbym

na twym kolanie,

udając, że je mylę

z dźwignią, gdy zmieniam bieg.

Wabiłby nas nieznany

lub właśnie znany brzeg.

Szkoda, że cię tu nie ma,

szkoda, kochanie.

Srebrny księżyc na czarnym

nieba ekranie

na przekór astronomom

oddawałbym co noc

na żeton na automat,

by usłyszeć twój głos.

Szkoda, że cię tu nie ma,

na tej półkuli -

myślę, siedząc na ganku w letniej koszuli

i z puszką "Heinekena".

Zmierzch. Krzyk mew. Liści szmer.

Co za zysk z zapomnienia,

jeśli tuż po nim - śmierć?

W akompaniamencie M. Czyżykiewicza szczególnie przyjemne nocą.

Share this post


Link to post

Czesław Miłosz "Który skrzywdziłeś"...

Który skrzywdziłeś człowieka prostego

Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,

Gromadę błaznów koło siebie mając

Na pomieszanie dobrego i złego.

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili

Cnotę i mądrość Tobie przypisując,

Złote medale na twoją cześć kując,

Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta

Możesz go zabić - narodzi się nowy.

Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy

I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

Bolesław Leśmian

* * * (Com uczynił...)

Com uczynił, żeś nagle pobladła?

Com zaszeptał, żeś wszystko odgadła?

Jakże milcząc poglądasz na drogę!

Kochać ciebie nie mogę, nie mogę!

Wieczór słońca zdmuchuje roznietę

Nie te usta i oczy już nie te...

Drzewa szumią i szumią nad nami

Gałęziami, gałęziami, gałęziami!

Ten ci jestem, co idzie doliną

Z inną - Bogu wiadomą dziewczyną,

A ty idziesz w ślad za mną bez wiary

W łez potęgę i w oczu swych czary -

Idziesz chwiejna, jak cień, co się tuła -

Wynędzniała, na ból swój nieczuła -

Polną drogę zamiatasz przed nami

Warkoczami, warkoczami, warkoczami!

Share this post


Link to post

Bolesław Leśmian

* * * (Wracam, wracam...)

Wracam, wracam po długiej rozłące -

Dłonie twoje, niecierpliwe, lgnące.

Wszystko - dawne, a niby na nowo -

Drogi oddech - znajomy ruch głową...

Znów prowadzisz przez wszystkie pokoje,

I idziemy, idziemy oboje...

Nowej sukni nie postrzegłem wcale -

Śmiech Twój dzwoni, że patrzę niedbale.

Pokazujesz dłonią niespodzianie

Nowe w kwiaty obicia na ścianie

I list do mnie zaczęty na stole -

"Pełen żalu... Niech leży... Tak wolę".

Okno nagle otwierasz w głąb nieba -

Niepotrzebnie, a właśnie tak trzeba.

Dłoń mą tulisz do serca, więc słyszę,

Jak uderza, - choć w ustach masz ciszę...

I w tej ciszy, w straszliwym milczeniu

Skroń mi, płacząc, składasz na ramieniu.

Agnieszka Osiecka "Muszę coś zrobić z włosami."

Muszę coś zrobić z włosami,

muszę coś zrobić z oczami,

bo tak mi jakoś ciemno,

chociaż tak mocno czekamy,

ja z tobą, a ty ze mną.

Czarna woda między nami

i sokole oczy

czyśmy sobie winni sami,

czy świat nas zaskoczył.

Muszę coś zrobić z listami,

muszę coś zrobić z myślami,

bo tak mi jakoś ciemno,

chociaż tak mocno czekamy,

czy my się kiedyś spotkamy,

ja z tobą, a ty ze mną.

Żywy ogień między nami,

wielki pożar ziemi,

czyśmy sobie winni sami,

czyśmy wymyśleni?

Muszę coś zrobić z rankami,

muszę coś zrobić z nocami,

bo tak mi jakoś ciemno,

chociaż tak mocno czekamy,

czy my się kiedy spotkamy,

ja z tobą, a ty ze mną?

Kłamstwa w nas jest coraz więcej,

rzadkośmy weseli,

czy nam ktoś zawiązał ręce,

czyśmy nie dość chcieli?

Share this post


Link to post

Śpieszmy się - Jan Twardowski

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

zostaną po nich buty i telefon głuchy

tylko co nieważne jak krowa się wlecze

najważniejsze tak prędkie że nagle się staje

potem cisza normalna więc całkiem nieznośna

jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy

kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor

jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

żeby widzieć naprawdę zamykają oczy

chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć

kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze

a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości

czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Share this post


Link to post

Edward Stachura "Confiteor".

Bosi na ulicach świata

Nadzy na ulicach świata

Głodni na ulicach świata

Moja wina

Moja wina

Moja bardzo wielka wina!

Zgroza i nie widać końca zgrozy

Zbrodnia i nie widać końca zbrodni

Wojna i nie widać końca wojny

Moja wina

Moja wina

Moja bardzo wielka wina!

Zagubieni w dżungli miasta - moja wina

Obojętność objęć straszna - moja wina

Bez miłości bez czułości - moja wina

Bez sumienia i bez drżenia - moja wina

Bez pardonu wśród betonu - moja wina

Na kamieniu rośnie kamień - moja wina

Manna manna narkomanna - moja wina

Dokąd idziesz po omacku - moja wina

I nie słychać końca płaczu - moja wina

Jedni cicho upadają - moja wina

Drudzy ręce umywają - moja wina

Coraz więcej wkoło ludzi - moja wina

O człowieka coraz trudniej - moja wina

- moja wina

- moja bardzo wielka wina!

Share this post


Link to post

Leopold Staff

Kiedy spotykam cię w lesie

Kiedy spotykam cię w lesie,

Co szumem w sen się kołysze,

Pytam: "Dlaczego ty do mnie nie mówisz,

Lecz echo słów jeno twych słyszę?"

Gdy cię spotykam w ogrodzie,

Gdzie wonie zwiewa wiew chyży,

Pytam: "Dlaczego na pierś mi nie padasz,

Lecz jeno woń czuję twej bliży?"

Gdy cię spotykam nad studnią,

Gdzie niebo w wód śpi błękicie,

Pytam: "Dlaczego nie widzę twych oczu,

Lecz jeno ich w wodzie odbicie?"

Kiedy spotykam cię we śnie,

Który wykwita w noc z głuszy,

Pytam: "Dlaczego cię nie ma na świecie,

Lecz żyjesz jedynie w mej duszy?..."

Share this post


Link to post

Agnieszka Osiecka "Jeżeli gdzieś jest niebo".

Nie wiedziałam, że tak blisko

jest to wszystko,

to wszystko, o co chodzi...

Nie wiedziałam, że tej zimy

zatańczymy,

zatańczymy jak w ogrodzie...

Nie wiedziałam, że się ręce

z tego tańca

jak z wieńca

nie rozplączą,

nie wiedziałam, że się serca

nigdy więcej,

nigdy więcej nie rozłączą,

nie wiedziałam, że to można — tak bez tchu...

nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,

nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam

w głębi snu,

że jeżeli gdzieś jest niebo,

to tu, to tu.

Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,

uwierzyłam, że umiera się parami,

nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą

jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż

przystani...

Nie wiedziałam, że to można — tak bez tchu...

Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło,

nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam

w głębi snu,

że jeżeli gdzieś jest piekło,

to tu.

Share this post


Link to post

Jonasz Kofta

Ech, wy ludzie, co żyć potraficie...

Żyją tacy faceci

Że my przy nich jak dzieci

Znają życie

I mają swój plan

Ech, wy ludzie, co żyć potraficie

Jak boleśnie zazdroszczę ja wam

Wy pijecie bez kaca

Do was przeszłość nie wraca

Nie spełnionych nadziei goryczą

Ech, wy ludzie, co żyć potraficie

Jestem jednym z tych, co wam źle życzą

Przenikliwi jak kornik

Trudne lekcje historii

Odrabiacie na parę lat naprzód

Dawno już na tym świecie

Byłoby tak, jak chcecie

Tylko tacy, jak ja, wszystko spaprzą

Każdy z was jest sam w sobie

Podmiot, przedmiot i obiekt

Wszystko skute solidną obręczą

Mocni ludzie, co żyć potraficie

Za was inni się pocą i męczą

Żyją tacy faceci

Że my przy nich jak dzieci

Wątpliwości nas żre gorzka rdza

Ech, wy ludzie, co żyć potraficie

Jak boleśnie zazdroszczę wam ja

Wszyscy wy jak te bogi

Macie ręce i nogi

Kopem bronisz, co łapą zachapiesz

Magia szklanych ekranów

Zmienia ich rację stanu

W rację siadu na własnej kanapie

By wam przyznać co wasze

Nie napluję wam w kaszę

Zawiść swoją na chwilę ukrócę

Ech, wy ludzie, co żyć potraficie

Gówno wiecie, co to jest życie

Ale za to się znacie na sztuce

Share this post


Link to post

Josif Brodski "Kochana".

Kochana, wyszedłem dziś z domu wieczorem na plażę

Odetchnąć świeżym powietrzem oceanu

W parterze zachód dopalał się chińskim wachlarzem,

A chmura się kłębiła jak wieko fortepianu.

Przed ćwierćwieczem zajadałaś daktyle i szaszłyki,

Rysowałaś tuszem, czasami śpiewałaś.

Byłaś ze mną. Ale odeszłaś z inżynierem chemikiem

I sądząc z listów koszmarnie zgłupiałaś.

Teraz można Cię spotkać w metropolii i w powiecie,

Na pogrzebach przyjaciół odchodzących masowo

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie

Bardziej niewiarygodne niż między mną a Tobą.

Nie zrozum mnie źle - z Twoim głosem, imieniem i ciałem

Nic się nie wiąże, nikt ich nie zniszczył, ale

By osobę tę jedną zapomnieć potrzebne życie całe,

Co najmniej jedno - ja to mam za sobą.

Powiodło Ci się owszem, sądzisz, że oprócz zdjęcia

Pozostaniesz bez zmarszczek, młodo, z ironią zjadliwą

Czas pojmie swe bezprawie w zetknięciu z pamięcią.

Palę w ciemnościach i wdycham zgniliznę odpływu.

przekład: Katarzyna Krzyżewska

Josif Brodski

*** (Zawsze twierdziłem...)

Zawsze twierdziłem że los to zły kawał

Że po co ryba jeżeli jest kawior

Że z wszystkich stylów ostanie się gotyk

Bo stercząc nie naraża na kłujący dotyk

Siedzę przy oknie glony za nim mokną

Kochałem ludzi niewielu lecz mocno

Sądziłem że od lasu większe jest polano

Że po co całe dziewczę jeśli jest kolano

Że zaprószone pyłem z podkopów historii

Oko Rosji odpocznie na cyplach Estonii

Siedzę przy oknie umyłem naczynia

Szczęście już się skończyło nic się nie zaczyna

Sądziłem że w żarówce widać męki płócien

Że akt miłosny winien stworzyć własną mowę

Że wbrew Euklidesowi gdy coś zwężę w stożek

Nie tyle z tego zero ile chronos stworzę

Siedzę przy oknie wspominam dni młode

To się uśmiechnę to znów splunę na podłogę

Pisałem że liść każdy to pączka zniszczenie

Że w niewłaściwą glebę upadłszy nasienie

Nie puszcza pędów toteż łąka czy polana

Świadczy że się przyrodzie zdarzył grzech Onana

Siedzę przy oknie zaciskając wargi

Cień mój towarzysz na ścianie się garbi

Pieśni mojej motywu brakowało

Ale nie na chór jest pisana nie dziwię się wcale

Że mi w nagrodę za takie podarki

Nikt swoich nóżek nie kładzie na barki

Siedzę przy oknie morze stary raptus

Grzmi za storami i za świstem wiatru

Znając nasze dość niskogatunkowe czasy

Przybijam dumny stempel towar drugiej klasy

Na swe najlepsze myśli i niech jutro młode

Przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech

Siedzę w ciemności i nie gorsza pewno

Ciemność w pokoju niż ciemność na zewnątrz

przekład: Stanisław Barańczak

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts

    • miranda76
      Radiowy głos, jak to wykorzystać?
      Sprawdź sobie stronkę https://www.powitania.pl może tam gdzieś się załapiesz
    • KwaśnikPodchalański
      Błędy ortograficzne a seks
      Hej, ostatnio mi dziewczyna z podchala powiedziała, że a w sumie to wam nie powiem hehe ale było to erityczne. A wy? Też macie / robicie? Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam  
    • Ania2705
      Nietypowe zerwanie
      Potrzebuję pomocy  Byłam z chłopakiem w związku ponad 2 lata a niedawno mi się oświadczył. Nasz związek był piękny taka prawdziwa miłość. Jednak od dłuższego czasu była średnia sytuacja z jego mamą - ona lubiła sobie wypić miała wieczne pretensje do mnie i do niego. Od jakiegoś czasu wzrosło to do takiego poziomu że przez nią ciągle się kłóciliśmy bo ona twierdziła że przyjeżdżam do nich jak do hotelu i nic nie robię a tak naprawdę robiłam wszystko w tym domu sprzątanie gotowanie itp. Od 3
    • Kerosine
      Hity i Kity Kosmetyczne
      Po raz pierwszy użyłam dzisiaj zamiast tradycyjnego żelu pod prysznic czy olejku myjącego i jestem zachwycona <3 Świetna rzecz szczególnie na turbo-prysznic; będę polować na podobny produkt o zapachu lawendy / róży lub specjalnie dedykowany potrzebom suchej skóry [już widzę, że Dove może mnie ucieszyć swoimi musami z olejkiem różanym i olejem arganowym].
    • Kerosine
      Cytat na dzień dzisiejszy
      Ci, którym wydaje się, że mnie znają mają rację. Wydaje się im.