Lamia

Twój ulubiony wiersz

Recommended Posts

Czesław Miłosz

Wspomnienie

Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy

I ciemną słodycz kobiecego ciała.

Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie,

Zapachy: cynamonu i goździków.

Jakiż więc ze mnie prorok? Skądby duch

Miał nawiedzać takiego? Tylu innych

Słusznie było wybranych, wiarygodnych.

A mnie kto by uwierzył? Bo widzieli,

Jak rzucam się na jadło, opróżniam szklanice

I łakomie patrzę na szyję kelnerki.

Z defektem i świadomy tego. Pragnący wielkości,

Umiejący ją rozpoznać gdziekolwiek jest,

A jednak niezupełnie jasnego widzenia,

Wiedziałem, co zostaje dla mniejszych, jak ja:

Festyn krótkich nadziei, zgromadzenie pysznych,

Turniej garbusów, literatura.

Share this post


Link to post

Rainer Maria Rilke - ***

Takie są smętne, wieczorowe dramaty:

Postaci zrodzone w jasne dni

Szukają gdzieś drogi donikąd,

I naraz ciężkie stają się wszelkie nazwy,

Pod ich balastem cierpią łagodne

I obłaskawione rzeczy.

Czujesz, jak trudno odnaleźć drogę

Od jednego istnienia do drugiego?

Oto słońca były jako pieśni...

I nagle góry stoją zasłuchane,

A tyś samotny został ze swym lękiem.

Ks. Jan Twardowski - Znowu

Znowu przyszła do mnie samotność

choć myślałem, że przycichła w niebie.

Mówię do niej:

- Co chcesz jeszcze, idiotko?

A ona:

- Kocham Ciebie.

Monika Baranek - Podobno jestem

podobno jestem kobietą

to prawda

jeszcze wiele krwi przede mną

czasem jestem piękna

jak wygładzona przez fale muszla

a czasem zaciśniętą dłonią

rozbijam lustra

nie pytajcie mnie o drogę

na drogowskazy nie patrzę

poza tym jestem tu tylko

przejazdem

Julian Tuwim - Ty

Ty trzymasz mnie na ziemi,

Ty wznosisz mnie do nieba,

Tyś jest mi tutaj wszystkiem,

Po co aż tam iść trzeba.

O tobie wiem jedynie

I tylko Ciebie umiem.

Na świat machnąłem ręką:

I tak nic nie zrozumiem!

Co krok -- to nowa droga!

Co myśl -- to otchłań wrząca.

Ty jedna odpowiadasz,

Mówiąca czy milcząca.

Krwi słucham twego serca,

Bijącej w białej piersi

I trwam miłością błędną

W tym życiu, pełnym śmierci.

Bo

Kwiat kwiatem na gałęzi nie pogardzi,

Bo gdy

Burza burząc się swoje miasto zburzy

Zła już nie będzie.

Słońce znów świeci na niebie,

Ptaki się garną do siebie.

Ja Ciebie wybrałem,

My mamy tylko siebie...

Share this post


Link to post

Halina Poświatowska

* * *

Ty miły jesteś ślepy

więc cię nie winię

ale ja miałam dwoje oczu widzących

na nic

widzącymi oczami

nie dostrzegłam twojego serca

chwytnymi rękami

nie ujęłam

i wymknęło mi się

jak ziemia bogu

żeby zataczać się po orbitach

samotności

i stałeś się odległy

jak Mleczna Droga

widna już nocą tylko

bezsenną z chłodu.

Share this post


Link to post

Arthur Rimbaud [Frazy]

Kiedy cały świat zmieni się w jeden

czarny las dla czworga zdumionych

oczu - w jedną plażę dla dwojga

wiernych dzieci - w jeden muzyczny

dom dla naszej czystej sympatii

- odnajdę Cię.

Choćby pozostać miał na tej ziemi

jedynie spokojny i piękny starzec

otoczony "niebywałym przepychem"

- będę u Twych kolan.

Choćby spełnione zostały przeze mnie

wszystkie Twoje wspomnienia - choćbyś

ujrzał we mnie tę, co potrafi Cię

opętać - zaduszę Cię.

Gdy jesteśmy bardzo silni - któż się

cofnie? bardzo weseli? - kto popaść

może w śmieszność? Gdy jesteśmy

bardzo źli - co nam zrobią?...

Share this post


Link to post

S. Grochowiak "Święty Szymon Słupnik"

Powołał go Pan

Na słup

Na słupie miał dom

I grób.

A ludzie chłopaka na szafot przywiedli,

Unieśli mu głowę w muskularnej pętli.

Powołał go Pan na stryk.

Powołał go Pan

By trwał.

By śpiewał mu pieśń

I piał.

A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili

I włosy jej ścięli, i ręce spalili.

Powołał ją Pan

Na gnój.

Powołał go Pan

Na słup

Na słupie miał dom

I grób.

A ludzie mych wierszy słuchając powstają

I wilki wychodzą żerującą zgrają

Powołał mnie Pan

Na bunt.

Share this post


Link to post

Pożegnanie z Marią - Tadeusz Borowski

Jeżeli żyjesz -- to pamiętaj,

że jestem. Ale do mnie nie idź.

W tej nocy czarnej, opuchniętej

śnieg się do szyb płatami klei.

I gwiżdże wiatr. I nagi kontur

drzew bije w okno. I nade mną

jak dym zagasłych miast i frontów

płynie niezmierna, głucha ciemność.

Jak strasznie cicho! Po cóż było

aż dotąd żyć? Już tylko gorycz.

Nie wracaj do mnie. Moja miłość

jest zżarta ogniem krematorium.

Stamtąd cię miałem. Twoje ciało

w świerzbie, w flegmonie tak się pięło

jak obłok wzwyż. Stamtąd cię miałem,

z niebiosów, z ognia. Przeminęło.

Nie wrócisz do mnie. Razem z tobą

nie wróci wiatr, co mgłą się opił.

Nie wstaną ludzie z wspólnych grobów

i nie ożyje kruchy popiół.

Nie chcę, nie wracaj. Wszystko było

grą naszą, złudą, czczym teatrem.

Krąży nade mną twoja miłość

jak dym człowieka ponad wiatrem

Share this post


Link to post

Halina Poświatowska

Badź przy mnie blisko

bo tylko wtedy nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę jaka ona duża

i jaka ja

to mi trzeba

twoich dwóch ramion zamkniętych

dwóch promieni wszechświata

Share this post


Link to post

K.K.Baczyński

Elegia o ... [chłopcu polskim]

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,

haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,

malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,

wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,

gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.

Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,

przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,

i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.

Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

Share this post


Link to post

Piosenka uliczna - Rafał Wojaczek

O godzinie porannej

Lecz nie rześkiej jak krzyk

Nowo narodzonego

Tylko mdłej jak konanie

Że idącemu nawet

Odgłos mojej nędzy

Wśród świtających domów

Zdawał się nie powstawać

Choć tak zazwyczaj donośny

I nie było mi zimno

Choć wracałem z czuwania

Odprawiwszy pociągi

Do Ultima Thule

A także podmiejskie

Już nawet nie bolejąc

Nad przymusem powrotu

Do zakisłej rozpaczy

Wynajętego pokoju

Tyle wiedząc że kolej

Ma zawsze ciągłość sezonu

I kiedy tak wracałem

Bez radości wściekłości

Już prawie obojętnie

Przechodząc obok luster

Też obojętnych szyb

I nie mówiąc do siebie

I nie czując parzenia

Opuchniętych stóp

Bowiem wcześniej wypiłem

Niedużą buteleczkę

Taniego kosmetyku

By sprowokować serce

Do żywszego działania

Gwoli pokonania

Tej mojej smutnej drogi

I gdy wszedłem na rynek

I szedłem dalej mimo

Jego architektury

Opiewanej w każdym

Szkolnym podręczniku

Wtedy stało się właśnie

To o czym teraz donieść

Chcę z dbałością o szczegół

Snując pilną litanię

Więc gdy prawie za sobą

Miałem rynek z ratuszem

Do którego umyślnie

Podążają pielgrzymki

Szkolnych wycieczek

Kiedy

Przeszedłem przed wystawą

Magazynu mód męskich

Gdzie za szybą stał Czarny

Zaklęty w manekin

I rządził wszystkim

Wtedy

Ile kamieni w bruku

- tak właśnie pomyślałem –

Ile kamieni w bruku

Tyle kobiet ujrzałem

Tylu kobiet doznałem

Na tym pustym rynku

I wszystkie były Panią

Share this post


Link to post

Poświatowska H.

***

pokornie cię kocham

widzisz

nawet łokieć swój kocham

bo raz był twoją własnością

widocznie tak można

z najprawdziwszym mieniem

rozstać się

i nie patrząc wstecz odejść

widocznie można

pośród chłodnej ziemi

zostać

Share this post


Link to post

Berryman John

Życie jest nudne, przyjaciele. Tak mówić nie należy (z cyklu piosenki przyśnione, 14)

Życie jest nudne, przyjaciele. Tak mówić nie należy.

Bądź co bądź, niebo błyska, wielkie morze dyszy tęsknotą,

nam też coś zabłyśnie albo se tęsknie westchniemy,

a poza tym matka pouczała mnie, jak byłem mały

(i to nie raz):" Samo przyznanie się, że ci nudno,

oznacza, że nie masz w sobie

Życia Wewnętrznego". Dochodzę teraz do wniosku, że nie mam

w sobie Życia Wewnętrznego, bo nudzę się na potęgę.

Nudzą mnie ludzie,

nudzi mnie literatura szczególnie wielka literatura,

nudzi mnie Henry, z tymi jego przejściami & rozterkami

achillesowo fatalnymi,

i z tą sympatią dla ludzi i mężnej sztuki, co mnie osobiście nudzi.

I niezmącony spokój wzgórz & gin - wszystko wygląda na wściekłe nudy

i jakoś tak się stało że pies

zabrał się stąd, on sam & jego ogon, i to dość daleko

w góry, w morze albo w niebo, pozostawiając

po sobie: mnie, merdnięcie.

Share this post


Link to post

Edward Stachura "Odezwij się"

Świeciło słońce potem padał deszcz

Jak na Słońcu szliśmy wręcz pod deszczem

Tak samo w nocy jak i w biały dzień

Płonęły oczy nam do siebie

Skończyło się

Miało wiecznie trwać

Skończyło się

Już nie ma cię

Ach jaka szkoda nas

Już nie ma mnie

Mówiłaś: nigdy nigdy nikt i nic

Rozdzielić w życiu nas nie zdoła

Mówiłem: zawsze zawsze będę żyć

Potężnie zawsze żyć bo kocham

Skończyło się

Miało wiecznie trwać

Skończyło się

Już nie ma cię

Ach jaka szkoda nas

Już nie ma mnie

Co robić teraz gdy się spadło z chmur

Na wielkie ziemi tej pustkowia

Co robić teraz gdy sie skończył cud

Wymódlmy zatem go od nowa

Niech zacznie się

I trwa wiecznie znów

Niech zacznie się

Czy słyszysz mnie

Pośród gór i mórz

Odezwij się

Odezwij się

Odezwij się

Share this post


Link to post

bez marzeń - Charles Bukowski

stare, siwe kelnerki

nocą w kafejkach

poddały to już

i kiedy zmierzam chodnikami

światła patrząc w okna

domów opieki

widzę, że to już dawno nie jest

z nimi.

widzę ludzi na parkowych ławkach

i widzę w sposobie w jakim

siedzą i patrzą,

że to odeszło.

widzę ludzi w samochodach

i widzę w sposobie, w jakim

prowadzą swoje auta,

że nie kochają, i że nie są

kochani -

i że nie myślą

o seksie. wszystko zapomniane

to jak stary film.

widzę ludzi w towarowych domach i

supermarketach

pomiędzy półkami

kupujących rzeczy

i widzę w tym, jak ich ciuchy

leżą na nich i jak idą,

i w ich twarzach oraz oczach,

że nie troszczą się o nic

i nic nie troszczy się

o nich.

widzę setki ludzi na co dzień,

którzy poddali się

całkowicie.

jeśli pójdę na wyścigi

albo na sportową arenę

widzę tysiące,

bez uczuć do czegoś bądź

kogoś

i nikt nimi nie obdarza też

ich.

wszędzie widzę tych, co niczego

nie pragną, prócz

żarcia, dachu i

ubrań; skupiają się

na tym,

bez marzeń

nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie

znikną

nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie

zgasną

czemu chmury

nie zamordują ich

lub czemu psy

nie zamordują ich

bądź czemu kwiaty i dzieci

nie zamordują ich,

nie rozumiem.

sądzę, że oni już nie żyją

jednak nie mogę dostosować się do

ich istnienia

ponieważ tak ich wielu.

każdego dnia,

każdej nocy,

jest ich wciąż więcej

w metrze i

w budynkach i

w parkach

nie odczuwają trwogi

nie kochania

i nie

bycia kochanym

tak wiele, wiele, wiele

pokrewnych mi

stworzeń

prawie całkiem zmyślony wiersz - Ch. Bukowski

widzę cię jak drobniutkimi niebieskimi dłońmi

pijesz z ulicznej studzienki, nie , twoje dłonie nie są drobniutkie

są małe, a studzienka jest we Francji

skąd napisałaś do mnie ten ostatni list, ja

odpowiedziałem i nie miałem już nigdy od ciebie wiadomości.

pisywałaś szalone wiersze o

ANIO

Share this post


Link to post

Odkrywca złotych światów Leopolda Staffa

Z duszą dobrą jak zboże, dziecinną jak kwiaty,

Żył poeta, bezdomny ptak nieoswojony...

Kochał miłość, ocean i odjazdów dzwony

I tęsknił w złote światy, w nieodkryte światy...

Był czysty, choć nawiedzeń złych trunków nałogiem,

Wiele przewinił... Spłacił losów nieprzyjażni

Dług - latami szpitala i więziennej kaźni,

Skąd wyszedł pojednany z złoczyńcą i z Bogiem.

Aż postarzał się... Tęskniąc jako łódź w przystani,

Począł malować w izbie swej pyłem pozłótki

Drzwi, łóżko, krzesło, w którym na pieśń zmieniał smutki,

Okno i papierową umbrę lampy taniej...

I znalazł świat swój złoty - dziecinny odkrywca. -

W okręcie izby swojej płynął snów głębiną...

Falą marzeń wśród złotych wysp niosło szczęśliwca

Kołyszące jak morze, dobroczynne wino...

Był jeszcze jeden taki wiersz Goethego. Niestety za cholerę nie mogę sobie przypomnieć tytułu, a na pamięć nie znam, jak kiedyś.

Share this post


Link to post

"the raven" edgara allana poe

Once upon a midnight dreary, while I pondered weak and weary,

Over many a quaint and curious volume of forgotten lore,

While I nodded, nearly napping, suddenly there came a tapping,

As of some one gently rapping, rapping at my chamber door.

`'Tis some visitor,' I muttered, `tapping at my chamber door -

Only this, and nothing more.'

(...)

całość: http://www.heise.de/ix/raven/Literature ... Raven.html

Share this post


Link to post

Edward Stachura "Smutno"

Szumią chmury, szumią drzewa,

Jesień i jesieni cicha wrzawa,

Niby sen pożółkła już trawa,

Na przedmieściu dziś wieczorem jest zabawa,

On zjawi się tam!

Będzie tańczyć, słonce moje,

Z nową swą wybraną!

A mnie w głowie będzie się kręciło!

A mnie w piersiach mocno będzie biło!

Gdybym mogła,

Gdybym tak mogła

Wydrzeć sobie serce

I odrzucić serce

I być bez serca,

Byłoby mi lepiej,

Dużo lepiej,

Byłoby najlepiej,

Chociaż nie wiem, nie wiem...

Smutno! Smutno! Smutno!

Szumią chmury, szumią drzewa,

Jesień i w jesiennej cichej wrzawie

Cienie lamp kołyszą się w trawie,

Na przedmieściu jest już dawno po zabawie.Ciągle w oczach mam,

Jak on tańczył, słońce moje,

Patrząc tylko na nią!

I wciąż w głowie wszystko mi się kręci!

I wciąż duszno, boli coraz więcej!

Gdybym mogła,

Gdybym tak mogła

Wydrzeć sobie serce

I być bez serca,

Byłoby mi lepiej,

Dużo lepiej,

Byłoby najlepiej,

Chociaż nie wiem, nie wiem...

Smutno! Smutno! Smutno!

Share this post


Link to post

Bolenie - Marcin Świetlicki

Zdrowy mężczyzna, piękny czwartek.

Chociaż z przyszłości spoglądają raki.

Zdrowy mężczyzna. Wypoczęty. Chociaż

nie spał tej nocy. W ścianę patrzył,

jakby chcąc jakiś ekran w ścianie umiejscowić.

On nie jest w miejscu, w którym dzisiaj miał być.

Patrzy przez okno, jakby chcąc za oknem

zobaczyć rozwiązanie, zanim wszystko się

samo rozwiąże. Rozwiązuje się

bezustannie. Rozwiązane armie.

I rozwiązane związki krwi.

Zdrowy mężczyzna, piękny czwartek.

Nie jestem w miejscu, w którym obiecałem

być, bowiem boli. Niewypowiedzianie

niewypowiedzianie boli. Nigdzie nie pojadę,

bo boli. I nie o szesnastej,

ani godzinę później. Bowiem boli. Nie odeślę i

nie odbędę. Gdyż boli. Będę zajęty czym innym

- boleniem. Bowiem boli. Nie przestanie i ja

nie przestanę. Bo nakręcam się.

I przeciwbóle gromadzę na później.

Marcin Świetlicki - Ty

Byłaś jedynym miejscem tego miasta,

mozliwym do dotknięcia,

ale zdrewniałaś i zniknęłaś

-nie jesteś warta tego wiersza,

a i ten wiersz niewarty ciebie.

Znalazłem dzisiaj słaby puls,

tłukący się czasami pod podłogą

-przywarłem całym ciałem.

Share this post


Link to post

Adam Mickiewicz "Dobranoc"

Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,

Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy,

Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy,

Dobranoc, niech się serce pokojem zasili.

Dobranoc, z każdej ze mną przemówionej chwili

Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,

Niechaj gra w twoim uchu; a gdy myśl zamroczy,

Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili.

Dobranoc, obróć jeszcze raz na mnie oczęta,

Pozwól lica. - Dobranoc - chcesz na sługi klasnąć?

Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc, zapięta.

- Dobranoc, już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.

Dobranoc ci przez klamkę - niestety! zamknięta!

Powtarzając: dobranoc, nie dałbym ci zasnąć.

Share this post


Link to post

Jan Brzechwa

Równoległe linie

Kocham cię

z lęku przed samotnością.

Patrzę w twoje oczy,

dotykam twoich rąk,

wsłuchuję się w twój oddech.

Jesteśmy razem,

ale myślimy o niebieskich migdałach.

Każde z nas

myśli o własnych niebieskich migdałach.

Wymijamy się w drzwiach

jak dwie równoległe linie,

które przetną się w nieskończoności.

Żyjemy obok siebie

na dwóch odrębnych orbitach.

Siadamy razem do stołu,

jemy zupę,

ale myślimy o niebieskich migdałach.

Każde z nas

myśli o własnych niebieskich migdałach.

Patrzę w twoje oczy,

lecz ich nie widzę.

Dotykam twoich rąk,

lecz ich nie czuję.

Zdaje mi się, że myślę,

zdaje mi się, że fruwam,

ale jestem jak mikrob

zasklepiony w swojej

małej

kropelce wody.

Twój świat

zamknięty jest w innej

małej kropelce wody.

Krążymy obok siebie -

drobnoustroje

wielkiego,

niezrozumiałego

wszechświata.

Kocham cię

z lęku przed samotnością.

Jesteś mi niezbędna,

jesteś mi potrzebna,

abyś od czasu do czasu

wymawiała

bezmyślnie

moje imię.

Wisława Szymborska

Prospekt

Jestem pastylka na uspokojenie.

Działam w mieszkaniu,

skutkuję w urzędzie,

siadam do egzaminów,

starannie sklejam rozbite garnuszki -

tylko mnie zażyj,

rozpuść pod językiem,

tylko mnie połknij,

tylko popij wodą.

Wiem, co robić z nieszczęściem,

jak znieść złą nowinę,

zmniejszyć niesprawiedliwość,

rozjaśnić brak Boga,

dobrać do twarzy kapelusz żałobny.

Na co czekasz -

zaufaj chemicznej litości.

Jesteś jeszcze młody,

powinieneś urządzić się jakoś.

Kto powiedział,

że życie ma być odważnie przeżyte?

Oddaj mi swoją przepaść -

wymoszczę ją snem,

będziesz mi wdzięczny

za cztery łapy spadania.

Sprzedaj mi swoją duszę.

Inny się kupiec nie trafi.

Innego diabła nie ma.

Share this post


Link to post

moze nie ulubiony, ale zapiera mi dech w piersi jak go czytam.

Tadeusz Różewicz

Byłem na dnie

Byłem na dnie.

Kurczyły się zanikały

piękne ramiona miłości

żywe ramiona wiary

ramiona pełne nadziei

opadły

patrzcie patrzcie

oto człowiek płaski

pełzający

nowotwór

z okiem wielkim jak strach

wędrowałem przez węgiel i kredę

kamień metal i kość

zimnokrwisty

z jamą ustną i odbytem

mijałem zgniłe kadłuby

pięknych niegdyś istot

które leżały na dnie

umarłe nieprzystosowane

ja wypłynąłem

patrzcie patrzcie

dzieci mogą mnie teraz

pokazywać palcami

i w cyrku mogą mnie

pokazywać taki jestem

że:

jegomość w egzotycznym stroju

może rozedrzeć zasłonę z krwi

(zasłonę z której korzystamy

my żywi — niby z parawanu

za którym uzupełniamy

wstydliwe braki naszych sumień)

i zawołać:

„Panowie i panie

wąż morski legendarny

pół gad pół człowiek

ale w jednej osobie

trzymany w specjalnych

warunkach pod ciśnieniem

X atmosfer

na wolnym powietrzu pęknie

panowie i panie!

Share this post


Link to post

Maria Konopnicka "Kubek"

Z jednego kubka ty i ja

Piliśmy onej chwili,

Lecz że nam w wodę padła łza,

Więc kubek my rozbili.

I poszli w świat, i poszli w dal,

Osobną każde drogą,

Ani nam szczątków onych żal,

Co zrosnąć się nie mogą...

Dziś, kiedy w skwary znojnych susz

Samotne kroki niosę,

Gwiazdy mi jasne z złotych kruż

Podają srebrną rosę.

Lecz wiem, że w żadnej z gwiezdnych czasz

Nie znajdzie się ochłoda,

Jaką miał prosty kubek nasz,

Gdzie były łzy i woda.

Share this post


Link to post

dopóki jeszcze - Baran Józef

dopóki jeszcze

nie dotarłeś w sobie

do najdalszych biegunów i planet

dopóki możesz krzyknąć

- eureka

i zawiesić nad odkrytą ameryką

flagę wiersza

dopóki są w tobie

nie zgłębione oceany

nie rozbite atomy

nie rozszczepione na czworo włosy

dopóki możesz wierzyć w siebie

jak w Boga

którego nigdy nie widziałeś i nie zobaczysz

dopóki nie pootwierałeś wszystkich zamkniętych szuflad

i nie stwierdziłeś że są puste

dopóki jeszcze

p o t r a f i s z s i ę w y ł a m a ć

z k a s y p a n c e r n e j r o z s ą d k u

Share this post


Link to post

Konaj, me serce...

Konaj, me serce - - po co żyć ci dalej?

Żadne z twych pragnień nigdy się nie iści - -

wrzej, aż cię ogień wewnętrzny przepali,

i uschnij, na kształt oderwanych liści.

Milcz i umieraj. Ileżeś to razy

zadrgało próżno; klątwy ileżkrotne

na twe szalone rzucałeś ekstazy,

i znów milczało - - dumne i samotne.

Ale tej nocy posępnej i sennej

nie zdołasz milczeć, szał buntu cię zrywa,

z milczenia twego powstajesz Gehenny,

na ustach twoich drga klątwa straszliwa...

Gdyby ta klątwa zmieniła się w gromy,

skały się skruszą i spłomieni morze,

zadrży sklep niebios wiecznie nieruchomy,

gwiazdy zeń runą w przepaść...

***(A kiedy będziesz moją żoną...)

A kiedy będziesz moją żoną,

umiłowaną, poślubioną,

wówczas się ogród nam otworzy,

ogród świetlisty, pełen zorzy.

Rozwonią nam się kwietne sady,

pachnąć nam będą wino grady

i róże śliczne, i powoje

całować będą włosy twoje.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,

wśród złotych przymgleń i promieni,

pójdziemy wolno alejami,

pomiędzy drzewa, cisi, sami.

Gałązki ku nam zwisać będą,

narcyzy piąć się srebrną grzędą

i padnie biały kwiat lipowy

na rozkochane nasze głowy.

Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,

niezapominajek i bławatów,

ustroję ciebie w paproć młodą

i świat rozświetlę twą urodą.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,

wśród złotych przymgleń i promieni,

pójdziemy w ogród pełen zorzy,

kędy drzwi miłość nam otworzy.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Share this post


Link to post

Do NN** - M. Białoszewski

nagle

wycinasz się

z pomieszanych form ulicy

wypukłością nóg

twarzy

zbliżasz się - pół

mijam cię - pół

jakże mi szkoda

tej zawsze jednej strony nie widzianej!

odchodzisz - pół

ruch innych

kroi cię

w coraz drobniejsze

kawałki

nic mi z ciebie nie zostało

nagle

A, coś jeszcze Andrzeja Bursy

Kot przeciętny i szary

jak myszy na które poluje

stanął nagle

przed wielkim wyzwaniem

oczywiście, że mógłby wyjść na ten płot

i pomachać wam Panowie ogonem

ale

do dupy z merdaniem

do dupy z merdaniem

do dupy z merdaniem

Share this post


Link to post

Tadeusz Gajcy, Miłość bez jutra

Mój sen śmiertelny ciałem spełniasz

i słowem płochym w śnie poczętym:

puszysta włosów twoich perła

jak promień krągły w pościel spływa,

gdzie dłoń pierzasta jak z igliwia

rozdziela cienie ciał od lęku.

Mówimy szeptem krwi łagodnej

słuchając w sobie: niech w nas płynie,

niech niesie - światło jak w roślinie

prześwietli serc planety małe

i obudzimy się słuchając

szelestu chmur i grania wody.

Bo tyle tylko jest w nas ciepła,

co dłoń zdziwiona objąć zdoła,

i trwogi tyle, co zakrzepła

wyryje w twarzy łza jak z ognia,

i głosu w nas, co wydać może

w kielichu warg języka ostrze.

Niech płynie w nas - mówimy jeszcze

ten szmer ciemności, póki księgę

obłoków wiatr przegina miękką.

Bo tyle tylko wiary w pieśni,

ile obrazu pod powieką

ziemi odbitej ostatecznie.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 1 reply
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
    • Borowy

      Borowy

      Witajcie, mam do Was ogromną prośbę... potrzebuje wypełnionych ankiet do badań naukowych... na koniec maja mam termin oddania. Temat Tabu - SEKSUALNOŚĆ, dlatego rodzice do których kierowałem tą ankietę nie chcą mi jej wypełniać, choć uważam, że nie ingeruję w ich życie intymne. 2 miesiące temu ankieta już istniała online, a dostałem tylko 4 odpowiedzi :c Zajmie od 5 do 10 minut. Prawie wszystkie zadania zamknięte.
      Musielibyście wcielić się w rodzica, który ma dziecko z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Ankieta jest oczywiście anonimowa.

      https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc35FjqvALX9OYdkmC8p4LFMjfvp9sEyGFAuHiG6MCFurqWBQ/viewform?fbclid=IwAR0BBy3Clovc9HZH-pMkOzC8sUF6UJ-LuOPcDC2HSLdZsHL_dVYN5zb9mzE
      · 0 replies
  • Posts

    • Kerosine
      "Mój dzień byłby stracony bez..."
      W ostatnim czasie - zdecydowanie sałatki warzywnej na bazie miksu sałat, ze słuszną liczbą pomidorków koktajlowych, drobniutko pokrojoną małą czerwoną cebulką lub szalotką, groszkiem konserwowym / taką samą czerwoną fasolą i innymi dobrami zależnymi już od wersji dania [wymienione przeze mnie składniki muszą znaleźć się w nim zawsze]. Bardzo dobrze, niedostatek zarówno ogółu warzyw, jak i konkretnie tych zielono-liściastych od zawsze stanowił jeden z najsłabszych punktów mojego sposobu odży
    • yiliyane
      Największe książkowe rozczarowanie
      Księga Zepsucia Marcina Podlewskiego. Zachęcona opisem i świetnymi recenzjami skusiłam się na książkę, która miała być mroczna, brutalna, z dużą dozą tytułowego zepsucia i z bohaterami, którym do świętości daleko. W rzeczywistości książka była bardzo chaotyczna - główny bohater trafił do nieznanego sobie świata i nie wiedział co się wokół niego dzieje - podobnie jak czytelnik, który musiał się z tym chaosem męczyć przez prawie czterysta stron; w dodatku miejscami pisana tak paskudnym współczesny
    • yiliyane
      Mało znane książki, które warto przeczytać
      Uczeń nekromanty E. Raj. Książka, która ma zaledwie 34 oceny na lubimyczytać.pl, a jest naprawdę świetna. Byłam zdziwiona jak dobra może być polska fantastyka - z rozbudowanym i ciekawym światem przedstawionym, a do tego z głównymi bohaterami, których nijak nie da się do protagonistów zaliczyć - a to w moich oczach duży plus, bo już rzygam dzielnymi rycerzami i pięknymi księżniczkami. Jeśli lubicie mroczne klimaty, to zdecydowanie polecam.
    • yiliyane
      Ulubiona lektura szkolna ?
      Fiodor Dostojewski - Zbrodnia i kara Adam Mickiewicz - Dziady cz. II, Dziady cz. IV Eliza Orzeszkowa - Gloria victis Henryk Sienkiewicz - Krzyżacy
    • yiliyane
      Seriale
      Najlepszym serialem, jaki oglądałam, jest Czarnobyl, mam jednak też ogromny sentyment do Przygód Merlina, mimo że zdecydowanie nie jest to światowy poziom, a efekty specjalne są koszmarnie niedorobione.