Lamia

Twój ulubiony wiersz

Recommended Posts

Wtóry List Zakochanej

Goethe Johann Wolfgang

I czemuż znowu list piszę w udręce?

Nie pytaj, miły, jaka w tym przyczyna,

Bo cóż ci powiem, nieszczęsna dziewczyna...

Ach, wiem, że kart tych dotkną twoje ręce.

Gdym sama, w dali - niech list przypomina,

Że w moim sercu płoną najgoręcej

Zachwyty smutki, nadzieje dziewczęce.

To się nie kończy - ani nie zaczyna.

I cóż ci powiem? Że o twych ramionach

W snach i marzeniach, i w myśli, i w mowie

Me wierne serce roi potajemnie...

Tak kiedyś stałam w ciebie zapatrzona,

Nie rzekłszy słowa... Cóż rzec miałam - powiedz-

Gdy cała istność spełniła się we mnie.

Dodano 28 Paź 2009, 01:45:20:

Gdzie jesteś

Gdybym mógł to przeżyć jeszcze raz, od nowa

Nie mogłam zostać, to zbyt szybko przyszło

Nie powiedziała ani słowa

Tak mało było czasu do namysłu

Miała rację, ale tak się nie odchodzi

Nie mogłam, nie mogłam inaczej

Widać nigdy mnie naprawdę nie kochała

Nic nie zrobił, żebym mogła wybaczyć

Gdzie jesteś?

Gdzie jesteś?

Czy spotkam cię kiedyś?

Czy droga ma przetnie się z twoją?

Idziemy ku sobie

Idziemy od siebie

Tęsknoty się dwoją i troją

Gdzie jesteś?

Gdzie jesteś?

Daleko odeszłaś

Daleko odszedłeś ode mnie

Idziemy ku sobie

Idziemy od siebie

Nie wiemy, czy nie nadaremnie

Powinienem pobiec za nią w dół po schodach

Dlaczego nie zostałam mimo wszystko

Jak mogła odejść tak bez słowa

Tak mało było czasu do namysłu

Przecież wie, że jest jedyną, którą kocham

Czy mogłam, czy mogłam inaczej

Gdyby można zacząć jeszcze raz, od nowa

Gdyby można było wszystko wytłumaczyć

Już tylko się znamy

To może przypadek

Że znów się widzimy

Patrzymy na siebie

W spokojnej udręce

Wspomnienia spłowiały

Przez lata i zimy

Już tylko się znamy...

Nic więcej

Ty jesteś ta sama

Tak piękna jak wtedy

Gdy było do siebie

Nam bliżej niż blisko

To było niedawno

A mówi się: kiedyś

Już tylko się znamy...

To wszystko

Dzielimy złą ciszę

Obcymi słowami

Ty serce masz chłodne

I chłodne masz ręce

Czy mą poufałość

Wybaczy mi Pani?

Bo przecież się znamy...

Nic więcej

Jonasz Kofta

Dodano 28 Paź 2009, 17:59:15:

P.S.

"Na wieży Babel" W. Szymborska

- Która godzina?- Tak, jestem szczęśliwa, i brak mi tylko dzwoneczka na szyi, który by brzęczał nad tobą, gdy spisz.

- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr, wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą na skrzypiących zawiasach.

(...)

Maritna, to nie jest proza:/

Share this post


Link to post

Federico García Lorca - Lament

Zamknąłem drzwi od balkonu,

ponieważ nie chciałem słuchać płaczu,

ale za szarymi ścianami

nic nie było słychać prócz płaczu.

Bardzo mało jest śpiewających aniołów,

bardzo mało jest szczekających psów,

tysiące skrzypiec mieści się w jednej dłoni.

Ale płacz jest olbrzymim aniołem,

płacz jest olbrzymimi skrzypcami,

łzy tamują głos wiatru

i nic już nie słychać prócz płaczu.

Rainer Maria Rilke - Poważna chwila

Kto teraz płacze gdziekolwiek na świecie,

tak bez powodu płacze na tym świecie,

płacze nade mną.

Kto teraz w nocy gdziekolwiek się śmieje,

tak bez powodu w tej nocy się śmieje,

śmieje się ze mnie.

Kto teraz idzie gdziekolwiek na świecie,

tak bez powodu idzie na tym świecie,

ten idzie do mnie.

A kto umiera gdziekolwiek na świecie,

tak bez powodu umiera na świecie,

ten patrzy na mnie.

Wisława Szymborska - Do zakochanej nieszczęśliwie

Znam ludzi, którym w sercach zgasło,

lecz mówią: ciepło nam i jasno,

i bardzo kłamią, gdy się śmieją

Wiem jak ułożyć rysy twarzy

by smutku nikt nie zauważył.

Share this post


Link to post

Blues Pogrzebowy

Niech staną zegary

Zamilkną telefony

Dajcie psu kość

Niech nie szczeka, niech śpi najedzony.

Niech milczą fortepiany

I w miękkiej werbli ciszy

Wynieście trumnę

Niech przyjdą żałobnicy

Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije

I kreśli na niebie napis "On nie żyje!"

Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych

Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.

W nim miałem moją północ, południe i zachód i wschód

Niedzielny odpoczynek i codzienny trud.

Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew

Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie,

Myliłem się,

Nie potrzeba już gwiazd - zgaście wszystkie - do końca

Zdejmijcie z nieba Księżyc i rozmontujcie słońce

Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień

Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się.

Share this post


Link to post

Wisława Szymborska - Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu.

Bo co ma począć kot

w pustym mieszkaniu.

Wdrapywać się na ściany.

Ocierać między meblami.

Nic niby tu nie zmienione,

a jednak pozamieniane.

Niby nie przesunięte,

a jednak porozsuwane.

I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,

ale to nie te.

Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,

także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna

w swojej zwykłej porze.

Coś się tu nie odbywa

jak powinno.

Ktoś tutaj był i był,

a potem nagle zniknął

i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.

Przez półki przebiegło.

Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.

Nawet złamało zakaz

i rozrzuciło papiery.

Co więcej jest do zrobienia.

Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,

niech no się pokaże.

Już on się dowie,

że tak z kotem nie można.

Będzie się szło w jego stronę

jakby się wcale nie chciało,

pomalutku,

na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek.

Marcin Świetlicki - Kłamanie

Kłamie poranek.

Kłamie alkohol.

Kłamie saksofon.

Trolejbus kłamie.

Wielka zdrada.

Wielka zdrada.

Zostaliśmy sami.

I tylko

umarły

nie kłamie.

Edward Stachura - Życie to nie teatr

Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;

Maski coraz inne, coraz mylne się zakłada;

Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra

Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.

To jest gra!

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;

Życie to nie tylko kolorowa maskarada;

Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;

Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!

Ty i ja - teatry to są dwa!

Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.

Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.

Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.

Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.

Cały jestem zbudowany z ran.

Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!

Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz;

Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera;

Flirt i alkohole, może tańce będą też,

Drzwi otwarte zamkną potem się.

No i cześć!

Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;

Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;

Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;

Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.

Ty i ja - teatry to są dwa.

Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.

Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.

I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.

Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.

Cały jestem zbudowany z ran.

Lecz gdy śmieje się, to wkrąg się śmieje świat!

Share this post


Link to post

Mieczysława Buczkówna - "Ocaleni"

Ciemne niebo - zgasło

Zimna woda - ostygła

Liście przylgnęły do ziemi

Kwiaty opadły - usnęły

Cmentarze wojny - jesieni

Gwiazdami niebo szeleści

Deszcz gęsty pada bezgłośnie

Wiatr rozrywa noc z szumem

Nieulękły nieulęgły

Wczoraj sprzedano cię śmierci

Dół wykopać kazali - odeszli

Ciemne twoje oczy - zgasły

Zimne usta - ostygły

Ręce związane - usnęły

Twarzą przylgnąłeś do ziemi

W rozstrzelanym milczeniu

Głośno uderza serce

Joanna Kulmowa - "Żołnierska przyśpiewka"

Jeżeli osądzono mundurem

na manierkę skazano i pas

zakuto spiżową przysięgą żołnierską -

o Prawo

Share this post


Link to post

kocham moją kochaną ukochaną Marysię.

"Zanurzcie mnie w Niego"

Zanurzcie mnie w Niego

jakby różę w dzbanek

po oczy,

po czoło,

po snop włosa jasnego -

niech mnie opłynie wkoło,

niech się przeze mnie toczy

jak woda całująca

Oceanu Wielkiego.

Niech zginie noc, poranek,

blask księżyca czy słońca,

lecz niech on we mnie wnika

jak skrzypcowa muzyka -

gdy mi do serca dotrze,

uroczy. i niezwykle kobiecy.

ah, to synonimy

będę tym co najsłodsze,

Nim.-

Share this post


Link to post

Charles C. Finn

Nie pozwól abym cie zwiódł

Nie pozwól abym cię zwiódł

Niech nie zwiedzie cię moja twarz.

Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,

a żadna z nich nie jest mną.

Udawanie jest sztuką, która stała się moją drugą naturą.

Ale ty nie daj się oszukać.

Zaklinam cię na Boga, nie pozwól się oszukać.

Sprawiam wrażenie, że jestem pewny siebie,

Że jestem radosny i nie mam problemów,

Ani na zewnątrz, ani w środku mnie,

Że pewnoć siebie jest moim imieniem, a opanowanie moją zabawą,

Że wody są spokojne, a ja panuję nad wszystkim

I że nikogo nie potrzebuję.

Ale nie wierz mi, proszę.

Z wierzchu moja dusza wydaje się gładka,

ale ta powierzchnia jest moją maską,

która wciąż się zmienia i bezustannie skrywa wnętrze.

W środku jednak nie ma ukojenia.

W środku ukrywa się mój umysł - zagubiony, zalękły, samotny.

Ale ja to ukrywam.

Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział.

Przeraża mnie myśl, że moja bezsiła i strach zostaną odkryte.

To dlatego szaleńczo tworzę swoje maski by się za nimi skryć;

Nonszalancka, wymyślna fasada,

Która pomaga mi udawać - chroni mnie przed spojrzeniem,

które Wie.

Ale takie spojrzenie jest moim wybawieniem.

Moim jedynym wybawieniem. I gdzieś, głęboko, ja to wiem.

Jest tak, jeśli podąża za tym akceptacja, jeśli podąża za tym miłość.

To jest jedyna rzecz, która upewni mnie w tym,

w czym ja upewniam siebie -

Że jestem czegoś wart.

Ale ja tobie tego nie mówię. Nie śmiem. Obawiam się tego.

Obawiam się, że z twoim spojrzeniem nie przyjdzie akceptacja i miłość.

Boję się, że będziesz mi miała za złe, że będziesz się ze mnie śmiać,

I że zobaczysz moje wnętrze i mnie odrzucisz.

Tak więc gram moją grę - w desperacji.

Z maską pewności siebie na zewnątrz i drżącym dziecięciem wewnątrz.

I tak zaczyna się parada masek, a moje życie staje się linią frontu.

Mówię do ciebie o niczym, słodkim tonem płytkiej pogawędki.

Mówię wszystko, ale to wszystko jest niczym,

Gdyż nie mówię nic, co byłoby wszystkim,

Nie mówię o tym, jak coś wewnątrz mnie roni łzy;

Więc kiedy zaczynam moją grę, nie daj się oszukać moim słowom.

Posłuchaj uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego nie mówię.

Co chciałbym być w mocy powiedzieć,

Co muszę powiedzieć, aby przetrwać, ale powiedzieć nie mogę.

Nie chcę się ukrywać, naprawdę!

Nie chcę tej gry zewnętrznych złudzeń, którą gram - gry pozowania.

Chciałbym raczej być szczery i spontaniczny - być sobą,

Ale musisz mi pomóc. Musisz wyciągnąć do mnie rękę,

Nawet jeśli zdaje ci się, że to jest ostatnia rzecz jakiej chcę.

Tylko ty możesz zerwać z moich oczu

tą zabójczą kurtynę duszącej śmierci.

Tylko ty możesz przywołać mnie do życia.

Za każdym razem kiedy próbujesz zrozumieć,

i dlatego że naprawdę tak chcesz,

Mojemu sercu rosną skrzydła - bardzo małe skrzydła,

kruche, ale jednak skrzydła.

Z twoją czułością i współczuciem i twoją mocą zrozumienia

Możesz tchnąć we mnie życie.

Chcę żebyś to wiedziała.

Chcę żebyś wiedziała jak jesteś dla mnie ważna,

Jak możesz, jeśli zechcesz, być stwórcą osoby, którą jestem.

Błagam cię - chciej to zrobić. Tylko ty możesz zburzyć ten mur

Za którym ja drżę; tylko ty możesz zdjąć moją maskę.

Tylko ty możesz uwolnić mnie od mrocznego świata paniki i niepewności,

Od mojej samotnej osoby.

Nie omiń mnie obojętnie.

Proszę... nie omijaj mnie obojętnie.

To nie będzie dla ciebie łatwe;

Długie skazanie na bezwartościowość tworzy grube mury.

Czym bardziej się do mnie przybliżysz,

tym mocniej będę walczyć w zaślepieniu.

Gdyż walczę przeciwko tej samej rzeczy, za którą tęsknię.

Ale mówią, że miłość jest silniejsza niż mury,

a w tym moja cała nadzieja.

Spróbuj, proszę, zburzyć te mury stanowczymi dłońmi,

Ale muszą być one łagodne,

bo dziecko w środku jest bardzo wrażliwe.

Share this post


Link to post

Jak się wyleczyć z miłości - Agnieszka Osiecka

Nawet nie chcesz mi się przyśnić,

nawet patrzysz już nie tak,

obcy ludzie niedomyślni

mówią: "Zostaw, sensu brak.

Po co biegać za chłopakiem,

i to jakim, byle jakim,

tyle lat...?"

Jak się wyleczyć z miłości?

Tego nie wiedzą, bo skąd.

Radzą mi z serca, ze złości

i tylko, i tylko ten błąd -

Jak oduczyć się patrzenia na zegarek,

odmierzania długich minut, wiecznych godzin?

Jak wyrzucić albo spalić listy stare,

jak odwrócić wzrok od drzwi, którymi wchodzisz?

Jak się wyleczyć z miłości?

Czy do Cyganki mam iść?

Jak odpowiedzieć najprościej

na śmieszne pytanie - jak żyć?

Share this post


Link to post

Edward Stachura - "Confiteor"

Bosi na ulicach świata

Nadzy na ulicach świata

Głodni na ulicach świata

Moja wina

Moja wina

Moja bardzo wielka wina!

Zgroza i nie widać końca zgrozy

Zbrodnia i nie widać końca zbrodni

Wojna i nie widać końca wojny

Moja wina

Moja wina

Moja bardzo wielka wina!

Zagubieni w dżungli miasta -moja wina

Obojętność objęć straszna-moja wina

Bez miłości bez czułości-moja wina

Bez sumienia i bez drżenia-moja wina

Bez pardonu wśród betonu-moja wina

Na kamieniu rośnie kamień-moja wina

Manna manna narkomanna-moja wina

Dokąd idziesz po omacku-moja wina

I nie słychać końca płaczu-moja wina

Jedni cicho upadają-moja wina

Drudzy ręce umywają-moja wina

Coraz więcej wkoło ludzi-moja wina

O człowieka coraz trudniej-moja wina

- moja wina

- moja bardzo wielka wina!

ks. Jan Twardowski - "Różne samotności"

Przyszedłem Ci podziękować

za samotności różne

za taką gdy nie ma nikogo

lub gdy się razem płacze

i taką że niby dobrze

ale zupełnie inaczej

za najbliższą kiedy nic nie wiadomo

i taką że wiem po cichu ale nie powiem nikomu

za taką kiedy się kocha i taką kiedy się wierzy

że szczęście się połamało bo mnie się nie należy

jest samotnością wiadomość

list dworzec pusty milczenie

pieniądz genialnie chory

minuty jak ciężkie kamienie

czas zawsze szczery bo każe iść dalej i prędzej

mogą być nawet nią włosy

których dotknęły ręce

są samotności różne

na ziemi w piekle i w niebie

tak rozmaite że jedna

ta co prowadzi do Ciebie

Krzysztof Kamil Baczyński - "Drogi nocne"

Kiedy zabolą nas nogi tysiącem drzew,

pójdziemy dalej księżycem - przez słup oporu - postój,

gdy noc jak pręt leszczynowy gniazdami się gnie

w niebo prostu.

Drogi pętlami udusiły las.

Hukiem oczy zmęczone drogę przenoszą w uśpienie.

Kilometr każdy - w serce głaz.

Spoza

brzęczą kroki - kilometrowe kamienie.

A w wydmach ciężej wiatru

śmierć swoją mówią mi w usta gwiazd konające szerszenie

i znów

z dróg lasy spływają jak z rynien

w okrzyki lip cichsze od żalu

. . . . .

zresztą

wieczór jest dziś zmęczony i jak księżyc - płynie.

13 październik 39 r.

Krzysztof Kamil Baczyński -"Noc samobójcza"

Ta noc bez pożegnania, noc bez gwiazd, noc bez ruchu,

Długo mi wiatr histeryczny tłumaczył epilog najprostszy,

aż oto śmierć dzisiejszą ciężko bijąc ukłuł.

Jestem bezradny jak motyl, motyl nabity na ostrze.

Rzeka: przez okno widać, stanęła i czeka.

Przez okno widać miasta nasunięty witraż.

Na wierszach ślady krwi. Nie przeczytasz

przeżytych epopei. Nie zobaczysz ani jednego człowieka.

Odpływam nocą najstraszniejszą, a dokąd -

- już wszystko jedno, oczy zamkną odwroty w życie jak drzwi,

ręce jak drewno, ręce jak drewno, ręce jak drewno.

Już spod nóg stoczył się świat

wąskim strumykiem krwi

i tylko czarne szkielety mebli płynąc ode mnie wokoło stoją

a jutro rano jak dziś:

przyjdą na okno małe wróble

i nie spłoszone obejrzą śmierć zastygłą w moim pokoju.

Share this post


Link to post

Anne Sexton - "Poeta ignorancji"

Być może ziemia płynie,

nie wiem.

Być może gwiazdy to małe papierowe strzępki

wycięte przez jakieś gigantyczne nożyczki,

nie wiem.

Być może księżyc jest zamarzniętą łzą,

nie wiem.

Być może Bóg jest tylko głębokim głosem

słyszanym przez głuchych,

nie wiem.

Być może jestem nikim.

To prawda, mam ciało

i nie potrafię od niego uciec.

Chciałabym ulecieć z mojej głowy,

lecz to wykluczone.

Na tabliczce przeznaczenia napisano,

że będę wklejona tutaj, w ten ludzki kształt.

Traktując to jako szczególny przypadek,

chciałabym zwrócić uwagę na mój problem.

Wewnątrz mnie jest zwierzę,

co mocno wczepia się w moje serce,

ogromny krab.

Bostońscy lekarze

rozłożyli ręce.

Próbowali skalpeli,

igieł, trujących gazów i tak dalej.

Krab trwa nadal.

To wielki ciężar.

Staram się o nim zapomnieć, zająć się swymi sprawami,

gotować brokuły, otwierać i zamykać książki,

myć zęby i sznurować buty.

Próbowałam modlitwy,

lecz gdy się modlę, krab trzyma mocniej

i ból rośnie.

Miałam kiedyś sen,

być może był to sen,

że ten krab to moja nieznajomość Boga.

Lecz kimże jestem, by wierzyć w sny?

Kazimierz Przerwa-Tetmajer "Ja, kiedy usta..."

Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,

nie samych zmysłów szukam upojenia,

ja chcę, by myśl ma omdlałą na chwilę,

chcę czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...

Namiętny uścisk zmysły moje studził - -

czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?

Mnie tylko żal jest, żem się już obudził

i że mi serce przed chwilą nie pękło.

Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,

czego się pragnie nad wszystko goręcej,

nim twarz przesytu pojawi się blada,

nim się zażąda i znowu, i więcej...

Share this post


Link to post

Autoportret odczuwany - Miron Białoszewski

Patrzą na mnie,

więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy

najmniej pamiętam własną.

Nieraz mi ręce

żyją zupełnie osobno.

Może ich wtedy nie doliczać do siebie?

- - -

Gdzie są moje granice?

- - -

Porośnięty przecież jestem

ruchem albo półżyciem.

Zawsze jednak

pełza we mnie

pełne czy też niepełne,

ale istnienie.

Noszę sobą

jakieś swoje własne

miejsce.

Kiedy je stracę,

to znaczy, że mnie nie ma.

- - -

Nie ma mnie,

więc nie wątpię.

Share this post


Link to post

Halina Poświatowska, ***

lubię tęsknić

wspinać się po poręczy dźwięku i koloru

w usta otwarte chwytać

zapach zmarznięty

lubię moją samotność

zawieszoną wyżej

niż most

rękoma obejmujący niebo

miłość moją

idącą boso

po śniegu

Share this post


Link to post

Julian Tuwim, Kartka z dziejów ludzkości

Spotkali się w święto o piątej przed kinem

Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.

Tutejsza idiotko - rzekł kretyn miejscowy -

Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy ?

Miejscowa kretynka odrzekła: - Z ochotą,

Albowiem cię kocham, tutejszy idioto.

Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko

I poszedł do kina z tutejszą idiotką.

Na miłym macaniu spłynęła godzinka

I była szczęśliwa miejscowa kretynka.

Aż wreszcie szepnęła: - Kretynie tutejszy !

Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy.

Więc poszli na sznycel, na melbę, na winko,

Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.

Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym

Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.

W ten sposób dorobią sie córki lub syna;

Idioty, idiotki, kretynki, kretyna,

By znowu się mogli spotykać przed kinem

Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.

Share this post


Link to post

Love Letter Written In A Burning Building

Anne Sexton

I am in a crate, the crate that was ours,

full of white shirts and salad greens,

the icebox knocking at our delectable knocks,

and I wore movies in my eyes,

and you wore eggs in your tunnel,

and we played sheets, sheets, sheets

all day, even in the bathtub like lunatics.

But today I set the bed afire

and smoke is filling the room,

it is getting hot enough for the walls to melt,

and the icebox, a gluey white tooth.

I have on a mask in order to write my last words,

and they are just for you, and I will place them

in the icebox saved for vodka and tomatoes,

and perhaps they will last.

The dog will not. Her spots will fall off.

The old letters will melt into a black bee.

The night gowns are already shredding

into paper, the yellow, the red, the purple.

The bed -- well, the sheets have turned to gold --

hard, hard gold, and the mattress

is being kissed into a stone.

As for me, my dearest Foxxy,

my poems to you may or may not reach the icebox

and its hopeful eternity,

for isn't yours enough?

The one where you name

my name right out in P.R.?

If my toes weren't yielding to pitch

I'd tell the whole story --

not just the sheet story

but the belly-button story,

the pried-eyelid story,

the whiskey-sour-of-the-nipple story --

and shovel back our love where it belonged.

Despite my asbestos gloves,

the cough is filling me with black and a red powder seeps through my

veins,

our little crate goes down so publicly

and without meaning it, you see, meaning a solo act,

a cremation of the love,

but instead we seem to be going down right in the middle of a Russian

street,

the flames making the sound of

the horse being beaten and beaten,

the whip is adoring its human triumph

while the flies wait, blow by blow,

straight from United Fruit, Inc.

W przekładzie nie brzmi tak ładnie, więc wkleiłam w oryginale.

Share this post


Link to post

Marcin Świetlicki, Korespondencja Pośmiertna

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;

istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się

i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,

piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem

koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,

wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,

byłam zajęta w innych miejscach, w innych

ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,

zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń

do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,

wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.

Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,

drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane

rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie

zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,

wybacz.

Marcin Świetlicki, Kochanie

Kocham cię, kocham. Obsesyjna mantra,

na którą Bóg uprzejmie reaguje, a i

- a i ludziom świeckim podoba się całkiem.

Kocham cię.

Share this post


Link to post

Hillar Małgorzata

My z drugiej połowy XX wieku

My z drugiej połowy XX wieku

rozbijający atomy

zdobywcy księżyca

wstydzimy się

miękkich gestów

czułych spojrzeń

ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy

wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość

wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni

z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą

przy szczelnie zasłoniętych oknach

gryziemy z bólu ręce

umieramy z miłości

Czesław Miłosz

O aniołach

Odjęto wam szaty białe,

skrzydła i nawet istnienie,

Ja jednak wierze wam, wysłańcy

Tam gdzie na lewą stronę odwrócony świat,

ciężką tkaniną haftowana w gwiazdy i zwierzęta,

Spacerujecie oglądając prawdomówne ściegi.

Krótki wasz postój tutaj,

Chyba o czasie jutrzennym, jeżeli niebo jest czyste,

w melodii powtarzanej przez ptaka,

albo w zapachu jabłek pod wieczór

kiedy światło zaczaruje sady.

Mówią, że was ktoś wymyślił ale nie przekonuje mnie to

bo ludzie wymyślili także samych siebie

Głos - ten jest chyba dowodem

Bo przynależy do istot niewątpliwie jasnych, lekkich, skrzydlaty

(dlaczegóż by nie), przepasanych błyskawicą.

Słyszałem ten głos nieraz we śnie

I co dziwniejsze, rozumiałem miej więcej

Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

zaraz dzień

jeszcze jeden

zrób co możesz...

Share this post


Link to post

H. Poświatowska - Koniugacja

"ja minę

ty miniesz

on minie

mijamy

mijajmy

woda liście umyła olszynie

nad wodą

olszyna

czerwona

zmarzła moknie

mijam

mijasz

mija

a zawsze tak samotnie

minąłeś

minęłam

już nas nie ma

a ten szum wyżej

to wiatr

on tak będzie jeszcze wieczność wiał

nad nami

nad wodą

nad ziemią"

Uwielbiam ten wiersz. Mogłabym go recytować dniami i nocami.

Share this post


Link to post

Rozłączenie J. Słowackiego

Rozłączeni - lecz jedno o drugim pamięta;

Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku

I nosi ciągłe wieści. - Wiem, kiedy w ogródku,

Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta.

Wiem, o jakiej godzinie wraca bolu fala,

Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska.

Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala

I łzą różową leje, i skrą siną błyska.

A choć mi teraz ciebie oczyma nie dostać,

Znając twój dom - i drzewa ogrodu i kwiaty,

Wiem, gdzie malować myślą twe oczy i postać,

Między jakimi drzewy szukać białej szaty.

Ale ty próżno będziesz krajobrazy tworzyć,

Osrebrzać je księżycem - i promienić świtem.

Nie wiesz, że trzeba niebo zwalić, i położyć

Pod oknami, i nazwać jeziora błękitem.

Potem jezioro z niebem dzielić na połowę

W dzień zasłoną gór jasnych, w nocy skał szafirem;

Nie wiesz, jak włosem deszczu skałom wieńczyć głowę,

Jak je widzieć w księżycu odkreślone kirem.

Nie wiesz, nad jaką górą wschodzi ta perełka,

Którąm wybrał dla ciebie za gwiazdeczkę stróża.

Nie wiesz, że gdzieś daleko, aż u gór podnóża,

Za jeziorem - dojrzałem dwa z okien światełka.

Przywykłem do nich - kocham te gwiazdy jeziora,

Ciemne mgłą oddalenia, od gwiazd nieba krwawsze.

Dziś je widzę, widziałem zapalone wczora,

Zawsze mi świecą - smutno i blado - lecz zawsze...

A ty - wiecznie zagasłaś nad biednym tułaczem;

Lecz choć się - nigdy - nigdzie połączyć nie mamy,

Zamilkniemy na chwilę i znów się wołamy

Jak dwa smutne słowiki, co się wabią płaczem.

Nad jeziorem Leman, d. 20 lipca 1835 r.

Share this post


Link to post

Cnoty

Wszystkie cnoty miłe Panu Bogu

maleją mi w oczach i bledną.

Posiadam już tylko jedną:

kocham cię, mój Wrogu.

Bez ciebie

Nudno jest tu bez ciebie. Nudno do obłędu!

Jestem jeszcze wraz z wiewiórką i pieskiem,

Piszę, czytam i palę, wciąż mam oczy niebieskie,

Lecz to wszystko tylko siłą rozpędu.

Wciąż jeszcze świt jest szary, zmierzch niebiesko -złoty,

Dzień przechodzi na jedną, noc na drugą stronę

I róże zakwitają bez wielkiej ochoty:

Bo tak są już przyzwyczajone.

A jednak świat się skończył. Czy wy rozumiecie?

świata nie ma i ja go nie stworzę.

Czas jest równy i cichy. Lecz czekajcie... może -

Może ja jestem już na tamtym świecie?

Zachód słońca

Kto pogubił te pióra różowe na niebie?

Aniołowie kochania, kochania, kochania. -

Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie,

lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.

Aniołowie miłości pióra pogubili,

niosąc w oddal rozkosze, rozkosze, rozkosze,

różowe pocałunki, nieskończoność chwili

i pełne łez amfory, i róż pełne kosze.

Jedno pióro wionęło nad tym naszym domem,

gdzie w oknie brak złotego, złotego płomienia,

i zawisło nad nami różowym ogromem,

i zawisło nad nami żałością wspomnienia...

Kto pogubił te pióra różowe na niebie?

Aniołowie kochania, kochania, kochania. -

Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie,

lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania. -

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Share this post


Link to post

A lubię go dlatego, że napisałam do niego melodię i wyszła całkiem OK jak na mój pierwszy raz :)

Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

Zagubiony tancerz

Zwiędły liście i wachlarz z piór strusich

czas ucieka jak chmura szarańczy

wszystko kończy się wcześniej niż musi

gra muzyka, lecz nie ma z kim tańczyć.

Tancerz miły odszedł w dalszą drogę

gdzie jest, nie wiem ani wy nie wiecie

jeśli tu go odszukać nie mogę

jakże znajdę go w wielkim wszechświecie.

Dodano 09 Lut 2010, 22:15:13:

A lubię go dlatego, że napisałam do niego melodię i wyszła całkiem OK jak na mój pierwszy raz :)

Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

Zagubiony tancerz

Zwiędły liście i wachlarz z piór strusich

czas ucieka jak chmura szarańczy

wszystko kończy się wcześniej niż musi

gra muzyka, lecz nie ma z kim tańczyć.

Tancerz miły odszedł w dalszą drogę

gdzie jest, nie wiem ani wy nie wiecie

jeśli tu go odszukać nie mogę

jakże znajdę go w wielkim wszechświecie.

Share this post


Link to post

Maria Konopnicka "Preludium"

Nie kocham jeszcze, a już mi jest drogi,

Nie kocham jeszcze, a już drżę i płonę

I duszę pełną o niego mam trwogi

I myśli moje już tam, w jego progi

Lecą stęsknione...

I ponad dachem jego się trzepocą

Miesięczną nocą...

Nie kocham jeszcze, a ranki już moje

O snach mych dziwnie wstają zadumane,

Już chodzą za mną jakieś niepokoje,

Już czegoś pragnę i czegoś się boję

W noce niespane...

I już na ustach noszę ślad płomienia

Jego imienia.

Nie kocham jeszcze, a już mi się zdaje,

Że nam gdzieś lecieć, rozpłynąć się trzeba,

W jakieś czarowne dziedziny i kraje...

Już mi się marzą słowicze wyraje

Do tego nieba,

Które gdzieś czeka, aż nas ukołysze

W błękitną ciszę.

Share this post


Link to post

Wisława Szymborska 'Kot w pustym mieszkaniu'

Umrzeć - tego się nie robi kotu.

Bo co ma począć kot

w pustym mieszkaniu.

Wdrapywać się na ściany.

Ocierać między meblami.

Nic niby tu nie zmienione,

a jednak pozamieniane.

Niby nie przesunięte,

a jednak porozsuwane.

I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,

ale to nie te.

Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,

także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna

w swojej zwykłej porze.

Coś się tu nie odbywa

jak powinno.

Ktoś tutaj był i był,

a potem nagle zniknął

i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.

Przez półki przebiegło.

Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.

Nawet złamało zakaz

i rozrzuciło papiery.

Co więcej jest do zrobienia.

Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,

niech no się pokaże.

Już on się dowie,

że tak z kotem nie można.

Będzie się szło w jego stronę

jakby się wcale nie chciało,

pomalutku,

na bardzo obrażonych łapach.

O żadnych skoków pisków na początek.

Share this post


Link to post

Wiktor Gomulicki

"Czemu?"

Czemu Bóg ci dał

Uśmiech tak uroczy,

Tak anielską twarz,

Tak szatańskie oczy?

Czemu Bóg ci dał,

Powiedz, moja luba,

Tygrysicy krew,

A ciało cheruba?

Jak diamentu blask

Mienisz się zdradziecko,

Namiętnością — czart,

Marzeniami — dziecko.

Coraz inny strój

Zdobi czoło twoje:

Dzisiaj lilji kwiat,

Jutro bluszczu zwoje.

Kiedy srebrny zmrok

Na komnatę pada,

Chętnie chylisz skroń,

Zadumana, blada;

Kiedy płynie pieśń

Na powietrza fali,

Jak bachantka drżysz,

I wzrok ci się pali.

Czemu kryjesz pierś

Nieczułości zbroją,

I strumieniem łez

Twarz zalewasz moją;

Czemu z cudnych ust

Dajesz pić słodycze —

Na przemiany: czart,

Albo Beatrycze.

I piekło i raj

W tobie się jednoczy —

Czemuż Bóg ci dał

Tak szatańskie oczy?

Czemuż Bóg ci dał,

Powiedz, moja luba,

Tygrysicy krew,

A ciało cheruba?

Już od dawna, najlepszy, ulubiony..

Share this post


Link to post

Rafał Wojaczek - Piosenka innej ulicy

Pani Grażynie Lisowskiej

Kiedy wyśmiał mnie wszelki stwór żywy i martwy

Kamień wiersz zwierzę robak obłok człowiek kwiat; gdy

Wzrok mój już żadnej nie miał władzy nad pejzażem

Co ukonstytuował się w formy koszmarne

Które się przelewając w środek mózgu ciekły

I w straszne skrzepy stygły na stały ból; kiedy

Parcia grozy odeprzeć już nie mogłem dłonią

Rozdygotanej krwi; gdy mogłem, owszem, głośno

Krzyczeć na pośmiewisko tym bardziej powszechne

Zataczające kręgi coraz obszerniejsze;

Gdy jedyną pewnością była pewność, że

Chichotać już zaczęły nawet tkanki mdłe;

Gdy na koniec wyzuty byłem nawet z wiary

Że moją stronę trzyma pewien sen najstarszy

Dziejący się w kolorze różowym i chociaż

Także groźny, zarazem była to już groza ,

Oswojona niejako ciągłym uprawianiem

Jej - to jest poematów miłosnych pisaniem;

Kiedy wierny mi dotąd nóż też mnie opuścił

I zaczął innym służyć do dzielenia tłuszczy

I gdy prostej pieszczoty z nim nie mogłem zażyć

Przyłożyć go do chętnej szyi albo twarzy;

Kiedy wreszcie nie mogłem pójść nawet do mistrza

Który ezoterycznej wiedzy mi użyczał

Lecz właśnie pilnie wznosił sobie dom na skale

Gdy moja stacja oraz meta była barem;

Kiedy - ulicą wlokąc się, wątły jak mgła -

Już nawet nie sprawdzałem, czy Błękitny Pan

Nie zgłasza się po moją osobę tak nudną

Tak uciążliwą oraz plugawie naplutą

Na pierwszego prospektu miasta świetny asfalt

Wszystko jedno czy Rzymu Moskwy czy Wrocławia

Gdyż wtedy zapomniałem już nie tylko stron

Lewej i prawej ale wszystkich świata stron

I tylko szedłem; owa zaś droga nie rzeką

Była, która prowadzi nas sama do celu

Tylko żmudną ulicą co wiedzie do domu

Który mieszkaniem żadnym nie jest już nikomu

W którym nie zamieszkuje już żadna kobieta

Może tylko jej pamięć - i jakże bolesna;

A ze mną moje życie - jakże zmarnowane -

Szło jak gdyby pasażer co jedzie na gapę

I już mu na kontroli żadnej nie zależy

Bo jeśli ma to i tak lewe dokumenty;

Także śmierć była - owszem - lecz do lepszych celów

Stworzona szła z wizytą do obywatelów

Którzy swe żony grzeczne jeszcze przynaglali

Aby dla gościa dobrą kolację stawiały

Oni zaś wybiegali do sklepów pobliskich

By nabyć dobre trunki - nie tani salicyl;

Więc kiedy już tak długo szedłem żmudnie szedłem

Mijając się z idącym z naprzeciwka zmierzchem

Jakże nie melodyjnym ciemnym nędznym ciężkim

Nawet nie szepcąc sobie któregoś z mych wierszy

Jakby sobie ostatnią piosenkę ktoś nucił

Aby nie być samemu; gdy, nagle podniósłszy

Ciężką głowę, -ujrzałem - bałem się uwierzyć

Że ta, co pewien hotel komunalny wieńczy

Wieżyczka ozdobiona świecącą koroną

Jest przecież Twoją twarzą skądinąd znajomą

10 października, 1969

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
    • Borowy

      Borowy

      Witajcie, mam do Was ogromną prośbę... potrzebuje wypełnionych ankiet do badań naukowych... na koniec maja mam termin oddania. Temat Tabu - SEKSUALNOŚĆ, dlatego rodzice do których kierowałem tą ankietę nie chcą mi jej wypełniać, choć uważam, że nie ingeruję w ich życie intymne. 2 miesiące temu ankieta już istniała online, a dostałem tylko 4 odpowiedzi :c Zajmie od 5 do 10 minut. Prawie wszystkie zadania zamknięte.
      Musielibyście wcielić się w rodzica, który ma dziecko z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Ankieta jest oczywiście anonimowa.

      https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc35FjqvALX9OYdkmC8p4LFMjfvp9sEyGFAuHiG6MCFurqWBQ/viewform?fbclid=IwAR0BBy3Clovc9HZH-pMkOzC8sUF6UJ-LuOPcDC2HSLdZsHL_dVYN5zb9mzE
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Czy posiadanie "judasza" w drzwiach to już antysemityzm?
      · 3 replies
  • Posts

    • 空白愛
      Nieodwzajemniona miłość?
      Witam wszystkich, którzy to czytają. Piszę to, ponieważ uważam, że nie jestem w stanie myśleć już trzeźwo, a nie mam osoby, która mogłaby mi z tym pomóc. Jestem 19-letnim chłopakiem, który niedługo zacznie studia. Około półtora miesiąca temu zakochałem się w swojej znajomej, przez pierwszy tydzień nie byłem świadomy swoich uczuć, ale powoli zaczęło do mnie docierać co do niej czuję. Zacząłem sobie wyobrażać nas razem, po paru dniach od uświadomienia sobie co do niej czuję zacząłem myśleć „P
    • wojtek1337
      Co dalej z tą Polską?
      Jeśli Cię ten wstęp zainteresował zapraszamy do poświęcenia chwili . Czy widzisz co ludzie u władzy robią z naszym pięknym krajem?  Czujesz się tym podirytowany? Polak jest obrócony przeciwko drugiemu polakowi.  Nikt w Warszawie nie jest w stanie się dogadać, a co będzie powiedzmy za ten może nie nawet rok, ale 3-4 lata? Chciałbyś  wstać i ruszyć ten świat?  Czas coś zrobić i zacząć organizować się!  Jeśli nie uważasz tego za puste słowa sklejone w zdania,  chcielibyśmy zaprosić
    • MartaNowak1
      Aplikacja do zarabiania pieniędzy :D
      Hej, powstałą nowa aplikacja do zarabiania pieniędzy poprzez videostreaming  Macie tutaj link, jest do pobrania bezpłatnie tutaj: http://bit.ly/SurroSocialFunApp  
    • little_julietta06
      Pomożecie mi?
      Hej. Mam na imię Julia. Mam 13 lat. Idę teraz do siódmej klasy. Niestety albo i stety moja klasa się rozpadła. Był w niej chłopak, z którym byłam dwa razy. Raz 1 miesiąc, a za drugim razem niecały tydzień. Pewnie zastanawiacie się czemu niecały tydzień.? Ponieważ nie czułam już nic do niego, po prostu no nie ufałam mu już. Jak zaczęłam z nim chodzić to dziwnie się zachowywał, ale unikałam tego. Pewnego dnia jak ze sobą pisaliśmy to traktował mnie jak dzieciaka...DOSŁOWNIE. Pytałam się mojej przy
    • Shady-Lane90
      Opisz siebie jednym słowem!
      Przemęczenie