Jump to content

Rak - jaka reakcja?


master_jedi

Recommended Posts

Posted

Wyobraźcie sobie, hipotetycznie taką sytuację. Macie jakieś częste dolegliwości, nie ustają mimo czasu. Postanawiacie po czasie pójść z tym do lekarza. Diagnoza wskazuje, że macie raka.

Co robicie?

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

Jak zmienia się Wasze życie?

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

I oddzielne pytanie.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Link to comment
Posted

Dlaczego co chwile pytacie jakbyśmy zareagowali gdyby coś tam coś tam. To są tak dramatyczne sytuacje że nie da się przewidzieć reakcji. Mogę Ci teraz napisać że zrobie tak czy inaczej, a kiedy naprawdę to się stanie spanikuje i się poddam.

Link to comment
Posted

Wolałabym nie myśleć co by było gdyby, ale...

Co robicie?
Na początku pewnie załamuje się.
Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?
Jestem słaba psychicznie, ale ostatecznie próbuje walczyć, jeśli to będzie miało jakiś sens.
Jak zmienia się Wasze życie?
Staram się wykorzystać je maksymalnie.
Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?
Oczywiście informuje.
Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?
Jeśli wiedziałabym, że nie mam szans na długie życie to rzucam szkołe/prace, jadę zwiedzać świat i robić wszystko, co chciałabym w życiu zrobić.
Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?
Tak, chce spędzać jak najwięcej czasu z najbliższymi i cieszyć się ich obecnością.
Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?
Byłabym przy niej całą sobą.
Link to comment
Posted

To jest bardzo trudne pytanie.

Link to comment
Posted

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

To zależy jaki w tym momencie miałbym stosunek do życia. Gdybym go nienawidził, to zapewne bym się tym zbytnio nie przejął. Gdybym je kochał [z nieznanych mi powodów], to bym walczył.

Jak zmienia się Wasze życie?

W sumie to takie... Od chemii, do chemii, gdybym je brał, a zapewne by tak było. Pewnie siedziałbym w domu, jak zwykle.

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

Jasne, że informuję, niech wie, na czym stoi, jak to się mówi. Powinna wiedzieć, że człowiek, którego kocha może długo nie pożyć.

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

Ja bym jej nie zostawił. Chyba, że ona by tego chciała, to wtedy bym jej nie trzymał.

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

Myślę, że prowadziłbym normalny tryb życia, taki, jak sprzed tej feralnej wizyty u lekarza. Mam raka - depresja mi niepotrzebna.

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

Tak, co by mnie zapamiętali jak najbardziej.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Moja rodzina od strony matki to sami 'rakowcy'. Najpierw matka chrzestna - zmarła, gdy miałem 4 lata, następnie dziadek, 6 lat po niej. W zeszłym roku moja mama zachorowała, ale po dwóch operacjach pokonała chorobę. A co robiłem? Nie rozmawialiśmy praktycznie o chorobie. Żyliśmy normalnie. Trochę było załamki, kiedy straciła włosy po chemiach, ale teraz jej już odrastają.

Link to comment
Posted
Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

Walczę, walczę i jeszcze raz walczę. Rak nie jest nieuleczalny i można go pokonać. Życie jest jedyne i zbyt cenne, żeby oddawać je bez walki.

Jak zmienia się Wasze życie?

Po za dodatkowo walki z chorobą, raczej dalej starał bym się żyć tak jak bym chciał. Nie ma sensu popadanie od razu w depresję, bo takie negatywne psychiczne nastawienie może jeszcze pogorszyć sprawę.

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

A czemu to niby ukrywać? To przecież żaden wstyd, ani hańba. Life is brutal i takie rzeczy się zdarzają. Zresztą na dłuższą metę i tak nie dało by się tego ukryć.

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

I co by niby miało dać opuszczenie tej drugiej osoby?

Podczas walki nie miało by się nikogo kto by cały czas nas wspierał, jakby się wygrało, to potem być może ciężko by było zacząć od nowa, a jakby się przegrało, to umierało by się w samotności. Jak dla mnie to same negatywy.

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal?

Starał bym się żyć tak jak żyłem do tej pory, rozwijać swoją pasję, uprawiać sport i mimo wszystko się nie poddawać, bo to najgorsze co można zrobić.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

To chyba jasne, że za nic bym jej nie opuścił w takiej chwili. Na tym chyba polega związek, żeby być ze sobą nie tylko jak jest ładnie i pięknie, ale też wtedy jak wszystko się wali na głowę.

Tak na marginesie dodam, że ja sam mogę być genetycznie przej... kopany pod względem ryzyka wystąpienia raka. Od strony ojca, moja babcia miała raka macicy, mój wujek raka oka, a ciotka raka piersi, a matka co prawda małego i niegroźnego guzka, który łatwo dał się zoperować, ale jednak istniał. Co prawda wyżej wymienione przypadki udało się wyleczyć, co nie zmienia faktu, że powinienem się kiedyś udać na badania pod tym kątem, choćby tak dla pewności, że jednak żadne ryzyko nie istnieje.

Link to comment
Posted

Wcale nie tak dawno temu przez pewien czas naprawdę myślałam, że mam raka piersi. Sęk w tym, że lekarz mnie tak nastawił. Przez tydzień żyłam w niepewności i strasznie to przeżywałam, w sumie to nie wiem czy ona nie była gorsza od świadomości, że się tego raka ma. Bo czy to coś zmienia? Na coś trzeba umrzeć, a jak są szanse na przeżycie, to jedynie te nerwy... Starałabym się o tym nie myśleć, żyć tak jak do tej pory, może uwierzyć w Boga, tak profilaktycznie, ale nic na siłę.

Gorzej w przypadku, gdyby to dotknęło kogoś z moich bliskich, bo wtedy wiem, że przeżywałabym sprawę o wiele mocniej. Myślę, że dużo gorsza jest obawa że można kogoś stracić niż strach przed śmiercią.

Link to comment
Posted

Miałam kiedyś podejrzenie bardzo poważnej choroby, więc z własnych doświadczeń:

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

Walczę, do samego końca.

Jak zmienia się Wasze życie?

Bieganie od lekarza do lekarza, zmęczenie, apatia, chwilowe załamania, myśli o przyszłości

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

Informuję, oczywiście.Gdyby sytuacja była odwrotna i mój Ukochany o czymś takim by mi nie powiedział miałabym o to żal. Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe ;)

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

Myślę, że nie dał by mi odejść w takiej chwili, byłby przy mnie do samego końca. W prawdzie nie chciałabym, by patrzył jak choroba mnie niszczy, ale przecież na tym polega Miłość... "W zdrowiu i w chorobie" :)

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

Myślę, że moim celem byłoby pokonać chorobę. Chciałabym żyć w miarę normalnie, zebrać siły i nie poddawać się, walczyć z przeciwnościami.

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

Nie, wtedy już do końca zamknęłabym się chyba przed innymi. Zostałyby tylko prawdziwie najbliższe osoby.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Dawałabym tyle wsparcia, nadziei, ile tylko bym mogła. Byłabym zawsze, na każde zawołanie, dzień i noc. Starałabym się, by nie czuł, że jest sam, by cieszył się tym co przynosi dzień, los. By miał siłę, żeby walczyć i się nie poddawać :) Nie zostawiłabym go, o nie.

Link to comment
Posted

Nie za dużo tego gdybania? tych tematów jest od groma...

Nie da sie przewidzieć swojej reakcji na taką wiadomość. Ale tak całkiem hipotetycznie zakładając jakbym mogła zareagować na to wszystko, to zależy gdzie umiejscowiony byłby ten rak. W niektórych częściach ciała można go usunąć z dobrym rokowaniem. W niektórych tylko leczenie, nie zawsze skuteczne.

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

Walczę, oczywiście:)

Jak zmienia się Wasze życie?
Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

Staram sie pogodzić walkę z rakiem i naukę czy pracę. Snuję dalej plany na przyszłość.

Co do znajomych... spotykałabym sie z nimi w takim samym nasileniu jak teraz (czyli bardzo rzadko).

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

Oczywiście powiadamiam partnera. Chciałabym aby w takich chwilach ze mną był. Nie zostawiłabym go ale pozwoliłabym mu odejść gdyby chciał...

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

To czego oczekiwałabym gdybym to ja zachorowała - wsparcie i pomoc w walce.

Link to comment
Posted

strasznie trudne pytanie, bo tak naprawdę łatwo jest gdybać.

Co robicie?

podejrzewam, że kompletnie bym się załamała.

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

na pewno nie chciałabym się poddać. wiem, że z rakiem da się zwyciężyć, dlatego mimo wszystko próbowałabym walczyć.

Jak zmienia się Wasze życie?

starałabym się je wykorzystać do cna.

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

poinformowałabym.

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

nie mam pewności, że umrę. nawet bym tak nie chciała myśleć. po prostu wiedziałabym, że będzie dobrze. potrzebowałabym wtedy na pewno otaczających mnie osób i dlatego nie zostawiłabym swojej połówki. chyba, że sam by tego chciał.

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

nie porzuciłabym nic. chciałabym korzystać z życia dopóty dopóki stan zdrowia by mi na to pozwolił.

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

oczywiście. chciałabym się nimi nacieszyć.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

na pewno byłoby mi strasznie ciężko, ale starałabym się wspierać tą osobę. byłabym przy niej.

Link to comment
Posted

Rak nie jest wyrokiem, często, gdy zawodzi medycyna,pozostaje wiara, pomaga wsparcie innych, najbliższych ,dla których żyje się.

Życie zapewne zmieniło by się na tyle, że w poczuciu możliwej stary, chciałabym najbliższym dać jak najwięcej siebie, Ukochanemu pokazać, że na tytuł samozwańca trzeba zapracować, i że jestem żołnierzem, nie podam się.

Nie mam pojęcia,jak by wyglądało życie, mam wrażenie, że bez kopa w tyłek minimum raz dziennie nie obyłoby się.

Na pewno, o ile zdrowie by pozwoliło nie zrezygnowałabym z pracy z ludźmi, świetnie się czuje, przy barze, przy zapitych mordach, które czasem muszą się komuś wyżalić,etc.

W przypadku,gdy ktoś z rodziny albo moja Połówka byliby chorzy,

zapewne całą uwagę poświęciłabym tej osobie. Mimo konfliktowego charakteru, starałabym się, by ta osoba (odpukać!!!),wiedziała, że jestem.

Link to comment
Posted

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Odpowiem najprościej na świecie... Załamka totalna... Wszystko co układałeś/łaś nagle się wali... Wszystkie swoje plany idą w łeb... Boisz się każdego dnia o Tą Osobę... Próbujesz ukrywać swój strach... Wiem coś o tym, bo mam taką osobę... I nikomu tego nie życzę... Jeśli chodzi o poprzednie pytania to napewno bym się załamała, ale jakoś próbowałabym z tą chorobą walczyć.. Oczywiście wszystkim moim najbliższym bym o tej chorobie powiedziała...to raczej oczywiste...

Dodano 21 Wrz 2009, 09:33:35:

Aaa no i liczy się przede wszystkim wsparcie dla tej osoby

Link to comment
Posted
Co robicie?

Na początku pewnie nie dociera to do mnie, nie wierzę. Potem mam chwile załamania, ale w ostateczności podnoszę sie z chwilowego dołka

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?
Walczę, choćby nikt nie dawał nadziei
Jak zmienia się Wasze życie?
Poza wizytami w szpitalu' date=' czy u lekarza- nie zmienia się pewnie.
eśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?
Nie potrafię ukrywać czegoś tak istotnego przed druga połową.
Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia' date=' że umrzecie?[/quote']Pozostawiam ten wybór drugiej osobie, ja nie chciałabym zostać sama w takim momencie.
Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel' date=' do którego koniecznie chcecie dotrzeć?[/quote']Żyję jak zyłam, wierzę w cuda i dlaczego mam porzucić wszystko, pozostać bez niczego jeśli chorobę pokonam?
Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?
Wśród ludzi' date=' nie zamykam sie na nich, gdy mam jakiekolwiek problemy, a rakiem nie zarażę przez kichnięcie.
I oddzielne pytanie.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Nadzieja umiera ostatnia. Więc walczyłabym z tą osobą do samego końca, dążyłabym do pokonania choroby, dawała wsparcie i po prostu była.
Link to comment
Posted

Poddałbym się, nie boję się śmierci. Poprawiłbym się, do szkoły chodził tylko z nudów a na koniec pożegnał ze wszystkimi.

Link to comment
niezdecydowana.
Posted

znając mnie, nie dopuszczala bym tej mysli do siebie,i zachowywala jak zawsze, z dodatkiem tylko, ze nie bala bym sie robic tych rzeczy, ktorych zawsze sie obawialam, i korzystala bym z zycia na calego.

Link to comment
Posted

Gdyby taka sytuacja rzeczywiście mi się przytrafiła to zdecydowałabym się spełnić swoje marzenia lub zrobić rzeczy, które trzeba w życiu spróbować. Jeśli miałabym trochę czasu to prbowałabym spełnić te marzenia lecz jeśli musiałabym się leczyć to bym tak się poddała leczeniu bez wahania. Co do połówki, nie mam jej więc tego nie wiem.

Link to comment
Posted

Gdybym dowiedziała się, że mam raka- na pewno bym się załamała. To chyba byłoby całkowicie normalne.Jednak z czasem, myślę że bym do tego musiała przywyknąć, bo co by mi innego pozostało?

Starałabym się walczyć. Wiem, że by było strasznie trudno, ale podjęłabym jakiekolwiek próby, żeby pożyć choć kilka dni/miesięcy/lat dłużej.

Swojego chłopaka na pewno bym poinformowała, nie potrafiłabym tego przed nim ukrywać. Sama mam małe (w porównaniu do raka) problemy zdrowotne, o których na początku Jemu nie mówiłam i uczucie, że coś przed Ukochaną osobą utajasz, jest trudniejsze niż najgorsza prawda.

Czy zostawiam swoją drugą połówkę? To zależałoby jakby On zareagował. Gdyby wciąż chciał być ze mną, chciałby mnie wspierać, nie zostawiłabym Go.

Myślę, że moje życie nie uległo by większej zmianie. Na pewno chciałabym poświęcić każdą chwilę Ukochanemu, rodzinie, znajomym. Nacieszyć się ich obecnością. Dążyłabym do tego, aby pomimo choroby, zaznać jeszcze trochę szczęścia.

Zazwyczaj jak mam jakiś problem, zamykam się w sobie,oprócz chłopaka to nie chcę z nikim się widzieć, rozmawiać. Sądzę, że w tym wypadku byłoby podobnie, aczkolwiek myśl, że mogę za krótki czas, stracić kontakt ze wszystkimi, zmobilizowałaby mnie pewnie do jakiś spotkań.

Najbliższą osobą jest mój chłopak. Gdyby On miał raka, na pewno bym go wspierała, spędzała z Nim każdą chwilę i na 100% bym go nie zostawiła.

Pamiętam jak on się kiedyś wyraził- ''nawet jakbyś miała raka, bym Cię nie zostawił'' i ja także nigdy bym go w takiej sytuacji nie zostawiła.

Link to comment
Posted

Powiem, że ten temat jest mi dosyć bliski i w moim przypadku nie będzie to tak do końca jedyine hipotetyczne gdybanie.

Co robicie?

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

Oczywiście, że walczę. Z tego można wyjść w wielu przypadkach, w pewnym stopniu.

Jak zmienia się Wasze życie?

Od lekarza do lekarza, od szpitala do szpitala, ludzie nie poznają na ulicy, bo chustka, bo mizerna i chuda. Opuszczanie szkoły, może zawalenie roku, jak nie więcej. Więcej osób zaczyna się mną interesować, odwiedzają mnie zapomniani znajomi tylko żeby sprawdzić, jak faktycznie wygląda śmierć. Bo tak głównie ludzie to postrzegają. A potem idą podzielić się wrażeniami z przyjaciółmi, dziękując Bogu, że to nie na nich spadło.

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

Informuję. Nie da się tego ukrywać na dłuższą metę, a wolałabym żeby dowiedział się tego ode mnie.

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

Trwam. Jestem cholerną egoistką i jeśli już miałabym umierać, nie chciałabym robić tego w samotności,

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

Wśród przyjaciół. Ale nie na okrągło. Potrzebne są wtedy chwile dla siebie. Żeby wypłakać się w samotności, a potem wyjść z uśmiechem i od przyjaciółki usłyszeć "ee, świetnie wyglądasz, prawie po Tobie nie widać". A potem słynne "będzie dobrze". Banalne, wyświechtane, ale przydatne.

Innych ludzi ciężko byloby mi znieść. Pewnie rozdrażnienie, rozgoryczenie wzięloby górę.

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Trwam przy niej, choć to cholernie trudne do udźwignięcia. Codzienne patrzenie na męczarnie, które jeszcze nie wiadomo dokąd prowadzą, to straszne przeżycie. Nie wiadomo co ze sobą zrobić, gdzie oczy podziać, jak podać dłoń... Liczą się chęci. I obecność bądź nieobecność, kiedy trzeba.

Link to comment
Posted

Co robicie?

no nic przyjmuje to do swiadomosci to tylko choroba

Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

no oczywiscie zycie jest zbyt cenne by sie zaraz poddac :P

Jak zmienia się Wasze życie?

nijak biore z zycia ile sie da tak jak zawsze

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

oczywiscie ze mowie

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

nie mialbym takiego przeswiadczenia a zalezy od niej czy chcialaby byc ze mna mimo takiej choroby

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

nie porzucam po chorobie bym wrocil do wszytstkich zajec no chyba ze lekarz mowi ze mam pol roku

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

zawsze przebywalem wiec nic by sie nie zmienilo :P

Link to comment
Posted

Hipotetycznie to my możemy sobie pogadać teraz na ten temat, jednak w rzeczywistości nikt nie wie jak by się zachował. To są zbyt wielkie emocje, żal i ból żeby móc na chłodno teraz do tego podejść. Z moich obserwacji wynika, że osoby które na co dzień wydają nam się słabe potrafią wykrzesać z siebie tyle siły, aby zwyciężyć chorobę jeśli to oczywiście możliwe. A ta przysłowiowa krowa co dużo ryczy, mało mleka daje. Na nic więc gdybanie.

Link to comment
Posted

znalazłam się w takiej sytuacji.. no może nie dosłownie. Moja Mama okazało się, że ma raka... Mój problem jest taki, że mam medyczne wykształcenie i dużą świadomość na te tematy. Wiem, ze to nie wyrok i że nie można się poddawać, bo są rózne postacie raka. I tak jak ja widzę jak Mama walczy z tym dla najbliższych tak i ja ze względu na rodzinę na pewno bym walczyła.

Link to comment
Posted

pamiętam, jak moja ciocia rok temu zmarła na raka, eh. starsza choroba, siedziałam cała zaryczana, w gruncie rzeczy umarła młodo - 50 lat. zostawiła trzech synów, z których jeden miał 9 lat, męża... straszne. moja reakcja na wieść o jej chorobie? szok, następnie pojechałam do niej by z nią porozmawiać, 'nacieszyć' się tym, że jeszcze żyje... ( w jej przypadku raka było wiadomo, że szans na przeżycie nie ma). więc w sumie odpowiedziałam już na pytanie, co bym zrobiło w przypadku kogoś, kto ma raka. (pfu, pfu!)

co bym zrobiła, gdybym dowiedziała się, że mam raka? szok i płacz, zapewne. następnie dowiedziałabym się, czy mam szanse na wyzdrowienie... no wiadomo. w tym czasie na pewno zrobiłabym rzeczy, na które nigdy bym się nie zdecydowała (w zależności od siły i postępu choroby) i starała się nie myśleć o śmierci, żyć w miare 'normalnie'. nie opuściłabym szkoły, spotykałabym się ze znajomymi - czyli prawie wszystko byłoby tak, jak przed chorobą. i zdecydowanie miałabym ducha walki, aby pokonać chorobę. ;p

Link to comment
wolnaczeczenia
Posted

Wiadomość o chorobie bardziej szokuje bliskich niż samego chorego.

Co bym robiła, gdybym dowiedziała się że mam raka? Pewnie to co robią inne nastolatki walczące z nowotworem. Nie znam żadnej takiej i nie potrafię wyobrazić siebie samej - młodej i pięknej- i chorej na raka. Nowotwory kojarzą mi się ze starością i ze śmiercią.

Nie znam nikogo, kto wygrał walkę z rakiem.

Link to comment
Posted
Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?

Walczę. Znam sporo ludzi, którzy chorują/chorowali na raka. Nawet w swojej klasie mam dziewczynę, która chorowała na to świństwo i wygrała. Do tego moja babcia także. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dowiaduję się o chorobie, siadam i bezradnie rozkładając ręce czekam na śmierć..

Jak zmienia się Wasze życie?

Pewnie dochodzą różne wizyty u lekarza, zabiegi.

Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?

Zostawiacie swoją połówkę czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie?

Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal? A może obieracie inny cel, do którego koniecznie chcecie dotrzeć?

Pragniecie przebywać wtedy pośród ludzi i znajomych czy przeciwnie?

Mówię o tym, nie widzę problemu do ukrywania. Staram się żyć tak jak dotychczas, oczywiście na tyle na ile mi siły pozwolą. Czyli znajomi, rodzina, nie rezygnuję z tego.

Jedno mnie zastanawia:

czy trwacie z nią po mimo przeświadczenia, że umrzecie

Rak to nie wyrok, nie oznacza, że na bank na sto procent umrę. Jest tyle przypadków wyjścia z tej choroby.. Choć nadal zbyt wiele osób na nią umiera..

Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?

Chcę z nią spędzać więcej czasu, pokazać, że może na mnie liczyć, że ma oparcie. Nie pozwalam jej się załamać, chcę żeby walczyła, choć przecież ostatecznie decyzja należy do niej..

Link to comment
Posted
Co robicie?
otwieram buzie ze zdziwienia?
Ostatecznie poddajecie się czy walczycie?
jesli jest szansa ze da sie wyleczyc to dranstwo, to walcze
Jeśli macie partnera/partnerkę informujecie go/ją o tym czy ukrywacie?
zycie w nieswiadomosci byloby lepsze
Czy odpuszczacie? Porzucacie dotychczasową naukę/pracę i nie wychodzicie z domu czy może zostajecie przy tym trybie życia nadal?
probowalbym zyc normalnie, gdybym rzucil szkole/prace a pozniej bym ozdrowial to bylbym w kropce
Co byście zrobili, gdyby najbliższa wam osoba miała raka?
nie wiem i mam nadzieje ze wiedziec nigdy nie bede
Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • yiliyane
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    39 posts
    wardrum
    wardrum
    19 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    Gloria
    Gloria
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    yiliyane
    yiliyane
    53 posts
    Kerosine
    Kerosine
    50 posts
    wardrum
    wardrum
    46 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    403 posts
    wardrum
    wardrum
    129 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up